Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Różany kącik
AutorWiadomość
Różany kącik [odnośnik]24.02.21 20:40

Różany kącik

Przed Warsztatem pną się dzikie róże, okalają biały płot otaczający ziemię Beckettów i dumnie witają wszystkich zmierzających do domu gości już od samej furtki. W pewien sposób jest to frontowa część ogrodu, bo oprócz ścieżki prowadzącej do wejścia można tu znaleźć szerokie połacie zieleni i zadbane grządki warzyw, jeśli akurat jest na nie odpowiednia pora roku.


[bylobrzydkobedzieladnie]


and the lust for life
keeps us alive, 'cause we're the masters of our own fate, we're the captains of our own souls, there's no way for us to come away, 'cause boy we're gold, boy we're gold.


Ostatnio zmieniony przez Trixie Beckett dnia 12.05.21 20:51, w całości zmieniany 2 razy
Trixie Beckett
Zawód : krawcowa, gospodyni w Warsztacie
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I'll ignite the sun just like the spring has come.
flames come alive.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9401-trixie-beckett#285649 https://www.morsmordre.net/t9405-stevie#285909 https://www.morsmordre.net/t9408-ta-normalna-beckett#285922 https://www.morsmordre.net/f318-dolina-godryka-warsztat https://www.morsmordre.net/t9407-skrytka-bankowa-nr-2175#285917 https://www.morsmordre.net/t9406-trixie-beckett#285911
Re: Różany kącik [odnośnik]11.03.21 22:41
17 października

W znudzonym oczekiwaniu wisiała na płocie - bo inaczej nie dało się nazwać tej specyficznej pozycji. Przewieszona przez białe ogrodzenie Trixie zajadała suszone śliwki ze świeżo otworzonego opakowania; spóźniał się, może w ogóle nie przyjdzie? Nie, na pewno nie, w takim układzie wysłałby jej chociaż sowę, by nie wypatrywała go z okna ze wzbierającym podekscytowaniem; Beckettówna rzadko kiedy wyściubiała nos ze swojej pracowni, ale kiedy już to robiła, miała ochotę na coś naprawdę intensywnego, coś, co Reggie obiecał jej tego dnia zapewnić.
Prawdziwy pojedynek przeprowadzony w warunkach kontrolowanych.
Ciemne warkocze zakołysały się lekko na wietrze kiedy Trix wgryzła się w kolejną porcję zasuszonych owoców, wpatrzona w leniwe życie ulicy. Warsztat znajdował się niemal na jej końcu, w okolicznych domach mieszkali przeważnie leciwi staruszkowie - nie licząc de Lapina -, a to nie gwarantowało najciekawszego pod słońcem spektaklu zdolnego zmusić ją do wyzbycia się skłonności do niezadowolonych westchnień. Różdżka, która przynajmniej od kilku minut powinna być już w użyciu, wciąż spoczywała w kieszeni obszernego, jasnego kożucha; dzień był dość chłodny, a Beckett w jakiś sposób musiała zapewnić sobie ciepło, zważywszy na fakt, że reszta jej garderoby była raczej... Artystyczna, niż użytkowa. Krótka sukienka sięgająca wysoko nad kolana składała się z kilku materiałów, zwieńczonej białą koronką błękitnej spódnicy i pomarańczowego dekoltu z przymocowanymi kokardami, do czego pasowały równie jesienne, pomarańczowe rajstopy, jaskrawe i krzykliwe. Czarne, płaskie buty lawirowały ostrożnie obok kwietników z uśpioną dziką różą. Wiedziała, że ojciec urządziłby karczemną awanturę, gdyby odważyła się podeptać jego ulubione rośliny - ale z podobnych zbrodni w afekcie wyrosła już dawno temu, zostawiając za sobą obrażalskiego bachora mającego za uszami niejedno podobne przewinienie. Dziś trochę tego żałowała, utraconego czasu, narzekań, własnych fochów, ale jeśli to wszystko miało doprowadzić ją - ich - właśnie do tego miejsca w okowach toksycznej słodyczy, trudno. Cenę zawsze należało płacić.
- No wreszcie - zawołała teatralnie, głosem akcentując swoje znużenie, cierpienie i wszelkie plagi, jakie zdążyły na nią spaść w trakcie przeciągającego się nadejścia Weasleya. Trixie wspięła się jedną stopą na niższy szczebel płotu i uniosła, ciężar ciała rozkładając też na rękach podtrzymujących ją o balustradę. - Co ci tyle zajęło? Zgubiłeś drogę? Zrozumiem spóźnienie tylko jeśli zagadała cię pani Montgomery, tego nikomu nie da się uniknąć - Beckett przewróciła lekko oczyma i zaoferowała Reggiemu śliwki z brązowej, papierowej torebeczki; furtkę mógł otworzyć sobie sam, przecież znał drogę.


and the lust for life
keeps us alive, 'cause we're the masters of our own fate, we're the captains of our own souls, there's no way for us to come away, 'cause boy we're gold, boy we're gold.
Trixie Beckett
Zawód : krawcowa, gospodyni w Warsztacie
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I'll ignite the sun just like the spring has come.
flames come alive.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9401-trixie-beckett#285649 https://www.morsmordre.net/t9405-stevie#285909 https://www.morsmordre.net/t9408-ta-normalna-beckett#285922 https://www.morsmordre.net/f318-dolina-godryka-warsztat https://www.morsmordre.net/t9407-skrytka-bankowa-nr-2175#285917 https://www.morsmordre.net/t9406-trixie-beckett#285911
Re: Różany kącik [odnośnik]20.03.21 10:28
Po sytuacji w Dotyku Midasa zdecydowanie potrzebował więcej kontroli nad własną magią w pojedynku. Nie miał pojęcia, czy bardzo różniła się ta zdolność czarowania pod presją, czy też bez jednakże pracując jako Strażnik, miał przecież sporo impulsów zewnętrznych, które wpływały na jego stres, a wtedy jakoś się udawało, cóż więc było powodem tego felernego starcia w Midasie? Umówiwszy się wcześniej z Beatrix, postanowił wykorzystać spotkanie również jako jeden z dobrych powodów do ćwiczeń, zapominając przy tym, jak panienka Beckett potrafiła wprowadzić w zakłopotanie. Z daleka już widział, że spłonie porządnym rumieńcem, dlatego przyspieszył kroku, udając, że wcale nie chodzi o jej jakże kusą sukieneczkę, tylko o tempo, które sobie narzucił od punktu teleportacyjnego. Od momentu dostrzeżenia domu przyszywanego wujostwa przemienił nieznajomą, losową twarz we własną, oczywiście pozwalając długaśnym lokom wesoło podrygiwać przy każdym kroku.
- Cześć Beatrix - wydusił z siebie w końcu, wcale nie patrząc na jej zdecydowanie zbyt lekki, jak na tę porę roku ubiór, Stevie na to wszystko pozwalał? Zaraz jednak pacnął się mentalnie w głowę, bo przecież była pełnoletnia, mogła robić, co jej się żywnie podobało, ale... tak minimalistycznie? Wbił wzrok w furtkę, przez którą swobodnie przeszedł, skupiając się na celu, a nie niespotykanej rzeczywistości, która błysnęła niczym grom z jasnego nieba, kusząc swoimi walorami. Był przecież w innym celu, poza tym, to była jego kuzynka... niemalże kuzyna... przyszywana kuzynka... kuzynka to kuzynka.
- Wybacz, pani Montgomery dziś dała mi spokój, tym razem to ryby mnie nieco przytrzymały. - odpowiedział zgodnie z prawdą, wyciągając w jej kierunku zawinięte w papier pół kilo wędzonego dorsza. Głupio było przychodzić z pustymi rękami, więc zwyczajnie zabrał połowę swojej racji, z której dwójka Beckettów z pewnością by się ucieszyła! Drugą ręką sięgnął po śliwki, od razu wrzucając ją sobie do buzi i przeżuwając z zadowoleniem. Pychotka! Jedzenie, to był prawdziwy powód dla życia, przy piątym kęsie zorientował się, że przecież są tutaj nie dla tych wspaniałości, a dla ćwiczeń!
- Kafdy kfmu ufa sfe tafić doftaje ślyfke. - zaproponował z buzią pełną rozmemłanego owocka. Czasy mogły się zmieniać, ale pewne nawyki wciąż pozostawały niezmienne. Teraz przynajmniej mogli to porządnie wykorzystać, bo któż nie chciał wygrać śliweczki?


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Różany kącik [odnośnik]21.03.21 4:08
Beatrix, no prosił się żeby tym dorszem z miejsca dostać w twarz. Znali się wystarczająco długo żeby Reggie wiedział w jaki sposób zwracać się do tutejszej pani domu i nie rozsierdzić jej jeszcze przed prawidłowym wejściem na posesję, ale dzisiaj najwyraźniej nie chciał tej wiedzy wykorzystywać, trudno. Beckett teatralnie wywróciła oczyma, nie odkleiwszy się jednak od białych desek w płocie, choć może powinna, żeby profilaktycznie wybić mu z głowy resztę durnowatych pomysłów czających się pod czupryną ognistych loków. Na wypadek gdyby miał dziś więcej niespodzianek wystawiających na próbę jej skołatane, nadszarpnięte nerwy.
- Trixie - poprawiła go warknięciem niby to wściekłego szczenięcia; czy pan Beckett pozwalał na to, by nosiła się podobnie? Oczywiście, że nie, ale dziś miał spędzić większość dnia w warsztacie, a wiadomo, że myszy harcują kiedy kota nie ma w pobliżu. Pewnie nawet nie zorientuje się, że mieli gościa, jeśli zaplanowany pojedynek przebiegnie bez wrzasków czy eksplozji. - Tylko mi nie mów, że zagrodziły ci drogę do drzwi i zabroniły być na czas, Reginaldzie - zacmokała z niezadowoleniem, ale odebrała prezent, wymieniając go na suszoną śliwkę; dopiero po tym zeskoczyła z płotowego wzniesienia. Zapakowane w papier pożywienie położyła na zewnętrznym parapecie przylegającym do kuchennego okna i przeciągnęła się leniwie, sięgnąwszy też po różdżkę spoczywającą w kieszeni. - Nie rządź się moimi śliwkami - upomniała go z krnąbrnym uśmiechem spoglądając na maga przez ramię i odwróciła się na pięcie. W dłoni spoczywało drewno wykonane z dzikiego bzu, które wydawało się drżeć w jej palcach, wysyłać ogniki euforii wzdłuż dominującej ręki. Już czas, już zaraz. Rzadko kiedy mogła sobie tak po prostu potrenować, przypomnieć transmutacyjne triki - stojąc naprzeciwko kogoś, kto nie odpowie jej jedynie zaklęciem obronnym.
Aż szkoda, że nie mieli przy sobie muzyki... Ale właściwie dlaczego mieli nie mieć? Oczy Trixie błysnęły bystro i dziewczyna porwała jednak tego dorsza z parapetu, bez słowa znikając na chwilę w domu, tylko po to, by finalnie otworzyć kuchenne okno i wystawić przez nie gramofon pożyczony z jadalni. Dźwięki bluesa miały podwójne zadanie, nie tylko pchnąć ich w ramiona specyficznego tańca, co także zagłuszyć rzucane przez nich zaklęcia. Na ulicy mało mieszkało mugoli, głównie na jej samym początku, ale przezorny zawsze ubezpieczony.
- Na trzy - obwieściła Beckett, wyskakując do ogrodu przez to samo okno, by znów stanąć naprzeciwko przyszywanego kuzyna i wycelować w niego różdżkę o rdzeniu stworzonym z łuski smoka. - Raz... Lapifors!


and the lust for life
keeps us alive, 'cause we're the masters of our own fate, we're the captains of our own souls, there's no way for us to come away, 'cause boy we're gold, boy we're gold.
Trixie Beckett
Zawód : krawcowa, gospodyni w Warsztacie
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I'll ignite the sun just like the spring has come.
flames come alive.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9401-trixie-beckett#285649 https://www.morsmordre.net/t9405-stevie#285909 https://www.morsmordre.net/t9408-ta-normalna-beckett#285922 https://www.morsmordre.net/f318-dolina-godryka-warsztat https://www.morsmordre.net/t9407-skrytka-bankowa-nr-2175#285917 https://www.morsmordre.net/t9406-trixie-beckett#285911
Re: Różany kącik [odnośnik]21.03.21 4:08
The member 'Trixie Beckett' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 42
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Różany kącik Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Różany kącik [odnośnik]23.03.21 22:20
Usłyszał jakiś trzask, okrzyk i... Czy ktoś walczył przed jego domem? Stevie zerwał z głowy gogle i rzucił je na biurko, sięgając po leżącą obok różdżkę. Musiał ustalić z Trixie dokładny plan na wypadek ewakuacji, nie mógł pozwolić by cokolwiek jej się stało. Przycisnął oczy do małego okna w warsztacie, które wyglądało przed dom, a tam... Jego własna rodzona córka ciskała czymś w... Czy to był Reginald?
- Co wy robicie?! - otworzył drzwi i wlepiając spojrzenie w córkę i przyszywanego bratanka. - Czy wam rozumy odebrało? Jak chcecie się bawić to marsz do ogrodu, by nikt was nie widział - i bądźcie trochę ciszej. Zmierzył jeszcze spojrzeniem Trixie, która dzisiaj ubrała się wyjątkowo za bardzo. Nie rozumiał tej dzisiejszej mody, nie chciał rozumieć, ale tak kusa spódniczka to było zdecydowanie za dużo. Przywołał dziewczynę gestem dłoni do siebie. - Zmień tę sukienkę, cała ulica patrzy na twoje nogi - skarcił ją, uśmiechając się jeszcze do Regiego. - I daj mu coś do picia... - Beckett nie miał do tego wszystkiego głowy. Jak chcą się bawić, to niech się bawią, ale w tylnim ogrodzie, na brodę Merlina. - Wpadnij potem do mnie Reginaldzie, mam z tobą do pogadania - zakrzyknął do chłopaka i wrócił do swojego warsztatu.

Stevie zt :/


Am I going crazy? Would I even know? Am I right back where I started forty years ago?
Wanna guess the ending? If it ever does... I swear to God that all I've ever wanted was
A little bit of everything, all of the time, a bit of everything, all of the time
Apathy's a tragedy, and boredom is a crime. I'm finished playing, and I'm staying inside.
Stevie Beckett
Zawód : twórca świstoklików, wynalazca
Wiek : 57
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Wdowiec
The blues ain't nothing but a good man feelin' bad.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9282-stevie-beckett https://www.morsmordre.net/t9293-einstein https://www.morsmordre.net/t9292-wujek-stevie#282938 https://www.morsmordre.net/f318-dolina-godryka-warsztat https://www.morsmordre.net/t9294-skrytka-bankowa-nr-2137 https://www.morsmordre.net/t9295-stevie-beckett
Re: Różany kącik [odnośnik]24.03.21 0:40
Oczywiście, że wiedział, jak należało się zwracać do Beatrix, jednak przyzwyczajenie do stawania na niepewnym gruncie było zbyt wielkie, żeby się powstrzymywał. W pewien sposób Trixie przypominała mu młodszą siostrę z tym uporem i całym zadziornym stylem bycia, choć ta frywolność zdecydowanie charakteryzowała panienkę, która myślała, że dopiecze mu, wypowiadając całe drugie imię. Szeroki uśmiech pojawił się na jego twarzy, kiedy usłyszał tę wręcz dziecięcą złość w jej tonie.
Przełknął porządnie pogryzioną śliwkę.
- Oj wiem, wiem, już nie bądź taka melodramatyczna. - odpowiedział, przewracając oczami, bo przecież robił to z przyjaznej przekory. Przez cały czas starał się jakoś unikać wzrokiem jej postaci, rozglądając się po otoczeniu, jakby spodziewając się, że zaraz coś wyskoczy zza rogu, może nawet sama pani Montgomery? Zamiast tego dostał reprymendę o nierządzeniu się śliwkami i gdyby była to jakaś nieznajoma lub nieco odległa znajomość z pewnością by się speszył, a tak? Uśmiech poszerzył się jedynie, kiedy próbował ją rozjuszyć. - Zmuś mnie. - dobrze wiedział, że z temperamentem było jej bardzo blisko do Weasley'ów, dlatego praktycznie traktował ją jak młodsze rodzeństwo, a przynajmniej tak się starał!
Ona jednak, zamiast rzucić się do niego z pięściami, zniknęła w budynku, puszczając zaraz muzykę i odnosząc rybkę. Przez cały ten czas rudzielec skupił się na dokładnej obserwacji różyczek, obok których się znajdowali. Stevie świetnie sobie radził z prowadzeniem ogrodu, choć metamorfomag mógłby przysiąc, że była to zasługa Trixie. Odpływając myślami gdzieś w dawne czasy, kiedy nie należało się martwić o tak wiele, dał się jej zaskoczyć. Z wyciągniętą już różdżką obrócił się, trzymając na języku inkantację obronną, jednak z jej różdżki nie wystrzeliło żadne zaklęcie, na co Weasley zareagował sympatycznym uśmiechem, który zaraz nieco spochmurniał na dźwięk ze strony drzwi. Zastygł na chwilę, zaraz drapiąc się po karku wolną ręką, jakby został przyłapany na robieniu czegoś niestosownego.
- Cześć wujku, przepraszam, zaraz przejdziemy na tyły. - odpowiedział z przepraszającą miną, tradycyjnie już biorąc na siebie winę, bo przecież wiadome było, że głupio tak pojedynkować się przed domem; przecież sąsiedzi na pewno, choć w rzeczywistości jak miał powstrzymać ten huragan, jakim była charakterna młodsza dziewczyna? Przecież zasady nigdy jej nie przeszkadzały w robieniu tego, co chciała, nie żeby Weasley nie podzielał tego zdania, jednak pozory bezpieczeństwa należało zachowywać!
Nie miał pojęcia, co tamten szeptał do kuso ubranej córki, szczególnie że skupił się na swoich butach i wesoło wystającej obok nich trawce. W Londynie nie było okazji popatrzeć na takie piękności, które w Dolinie Godryka pozwalały na chwilę zapomnieć o całym tym zgiełku konfliktów. Podniósł głowę, kiedy wujek zawołał w jego kierunku. Kiwnął mu głową, odkrzykując - Oczywiście!
Różdżka w ręku zaczęła robić kołowrotki, kiedy czekał na Trixie, żeby przejść do ogrodu i rozpocząć faktyczny pojedynek!


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Różany kącik [odnośnik]24.03.21 12:36
Melodramatyzm to jej drugie imię, jak mogłaby się tego wyzbyć? Komentarz skwitowała uśmiechem przypominającym twarz złośliwej wydry i wzruszyła lekko ramionami, jakby w niewerbalny sposób chciała mu przekazać, że nie miała pojęcia o co mogło mu chodzić. Wyolbrzymiał. Ale to nic, byli do siebie przyzwyczajeni, znali granice pomiędzy faktyczną obrazą a żartobliwą uszczypliwością, zatem w różanym kwietniku nie mieli dziś o co się martwić. Nawet wspomniana reprymenda o śliwkach była zaledwie wypowiedzeniem wojny między udawanym rodzeństwem, nie faktycznym poleceniem mającym ograniczyć jego dostęp do beckettowskiego zaopatrzenia - a mimo to Trix przycisnęła do siebie paczuszkę i dumnie uniosła głowę ku górze, prychając pod nosem.
- No zobaczymy jak będziesz się rządził pod postacią żaby albo karalucha. Nie będziesz miał mi za złe jeśli przypadkiem na ciebie nadepnę? - odparowała z odrobinę szerszym uśmiechem.
Niestety szumnie zapowiadany pojedynek trochę nie wyszedł, kiedy z jej różdżki uleciało zaledwie parę szyderczych iskier, a Reggie wciąż stał przed Beckettówną w swojej własnej, bardzo prywatnej i przede wszystkim usilnie ludzkiej postaci. Co za wstyd! Lapifors było jej zdecydowanie ulubionym zaklęciem, a tu taka klapa. Trixie już miała głośno wzburzyć się na podstęp, po który musiał sięgnąć, żeby zakłócić jej magię, ale w tym momencie ze swojej pracowni wypadł gospodarz i na jej policzkach momentalnie pojawił się rumieniec. Do diabła, przecież cały dzień miał pracować...
- Dobrze, tato - odpowiedziała błyskawicznie, nie chcąc zdenerwować go jeszcze bardziej, żeby w emocjach przypadkiem nie doprowadził do jakiegoś wybuchu. Czasem tak się zdarzało. Ale kiedy Stevie przywołał ją do siebie ruchem ręki i ściszył głos, by udzielić jej reprymendy, od razu wiedziała co się święciło; w ten sposób ubrała się tylko dlatego, że była przekonana, że dzisiaj nie będzie grasował po terenie posiadłości. Cholera. - Ale tu nikogo nie ma... - wymruczała cicho i rozejrzała się dookoła. Ulice były puste, żadnego gapia przylepionego do płotu po to, by podziwiać jej nogi, więc o co chodziło? Mimo wszystko westchnęła cierpiętniczo i skinęła głową. - Zaraz się przebiorę - obiecała i odprowadziła go wzrokiem, odwracając się potem do Reggiego. Tak jakby nieudane zaklęcie nie było wystarczającym wstydem, by dodawać do tego burę od ojca. - Zaczekaj w ogrodzie, tylko niczego nie zepsuj - poleciła mu i w przypływie dziecięcego zirytowania pokazała mu język, by potem zniknąć w domu i zaszyć się w nim na kilka minut. Sukienkę i pomarańczowe rajstopy zastąpił bladoniebieski komplet przypominający ogrodowy uniform, na którego wierzch założyła cieplejszy, tym razem brązowy kożuch zapinany pod szyją. Pogoda jednak nie rozpieszczała, a Trix wolała nie spędzić najbliższych kilku dni w łóżku z jakimś przeziębieniem. Przestawiła przy okazji gramofon na taras, żeby milej im się pojedynkowało i następnie dołączyła do Reggiego na tyłach ogrodu, gdzie już nikt z ulicy nie mógłby ich dojrzeć. W sumie nie był to taki zły pomysł. Opakowanie śliwek postawiła na stoliku, obok niego dzbanek z wodą (bo Stevie kazał, najwyraźniej w jego mniemaniu Reggie był odwodniony) i obróciła się do rudzielca.
- Jeszcze raz - zapowiedziała z dłońmi ułożonymi na biodrach, przeszła też na trawę by stanąć naprzeciwko Weasleya i tym razem pokłoniła się tradycyjnie, nim odeszła na trzy kroki do tyłu i już w trakcie obrotu spróbowała rzucić to samo zaklęcie co wcześniej, mocniej skupiając swoją uwagę na transmutacji, - Lapifors!


and the lust for life
keeps us alive, 'cause we're the masters of our own fate, we're the captains of our own souls, there's no way for us to come away, 'cause boy we're gold, boy we're gold.
Trixie Beckett
Zawód : krawcowa, gospodyni w Warsztacie
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I'll ignite the sun just like the spring has come.
flames come alive.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9401-trixie-beckett#285649 https://www.morsmordre.net/t9405-stevie#285909 https://www.morsmordre.net/t9408-ta-normalna-beckett#285922 https://www.morsmordre.net/f318-dolina-godryka-warsztat https://www.morsmordre.net/t9407-skrytka-bankowa-nr-2175#285917 https://www.morsmordre.net/t9406-trixie-beckett#285911
Re: Różany kącik [odnośnik]24.03.21 12:36
The member 'Trixie Beckett' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 32
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Różany kącik Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Różany kącik [odnośnik]30.03.21 20:26
Trixie i Stevie, wspaniały duet, który uwielbiało się odwiedzać nie ze względu na wspaniały dom, a ich postacie! Przekomarzanie się z Beckettówną zwykle kończyło się wkroczeniem surowego ojca będącego jednym z najlepszych opiekunów, jakich rudzielec kiedykolwiek widział - przynajmniej takie miał wrażenie! Mówiło się, że córeczka powinna być podobna do tatusia i tutaj wydawało się, że wszystko poszło nie tak. Ona krnąbrna, on posłuszny, ona wybuchowa i gwałtowna, on metodyczny i spokojny, pomimo tak znacznych różnic potrafili się dogadać między sobą, za co Weasley podziwiał Steviego. Dawać sobie samemu radę wychowywać taką małą psujkę, która w rzeczywistości potrafiła tak wiele naprawić, było czymś wielkim. Mimo wszystko uszy mu czerwieniały na myśl, że wujek przyłapał go dzień wcześniej na nieuwadze, która kosztowała go wiele tłumaczeń.
Powietrze przeciął głos jego ulubionego wykonawcy Elvisa i Zamiataczy, którym niegdyś poświęcał wiele czasu w trakcie potańcówek, kiedy wodził wzrokiem za pięknymi, roztańczonymi damami. Na szczęście teraz miał już przed oczyma ubraną w stosunkowo normalny, nieprzyciągający zbyt wielu spojrzeń Trixie, która celowała w niego różdżką. Wcześniejsze uwagi zbył przewrotami oczu i rozciągniętymi w uśmiechu ustami. Dobrze czasem było zapomnieć o tym, co działo się za płotem, w tej krainie Beckettów naprawdę nabierało się wrażenia, że nie liczyło się nic co poza.
- Protego - mruknął pod nosem, z uśmiechniętym półgębkiem, dopiero po chwili orientując się, że dziewczyna niczego nie posłała w jego kierunku! Zdezorientowany spojrzał w jej stronę, będąc pewnym, że widział wiązkę zaklęcia! W jakiś dziwaczny sposób zrobiła go w jajo i nawet odgłos perkusji ze wspaniałego utworu nie był w stanie ostudzić jego zdziwienia. Z rozszerzonymi powiekami spojrzał na Trixie, szukając jakiegoś wytłumaczenia. Finalnie zauważając jej rozchichotaną buzię, zaczerwienił się ze wstydu, poprawiając uchwyt na różdżce, nie mógł się przecież tak łatwo dać nabrać! Teraz jego kolej! Czary mary, czary mary, Trixie będzie żabcią z małym... móżdżkiem, bo czymże innym! Wycelował w dziewczynę, inkantując - Bombino!

| Bombino, ST 80-13=67


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Różany kącik [odnośnik]30.03.21 20:26
The member 'Reggie Weasley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 68
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Różany kącik Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Różany kącik [odnośnik]31.03.21 20:31
Pan Beckett z pewnością wolałby, by jego jedyna pociecha wdała się w jego wrodzony stoicyzm, tymczasem ona niczym wzbierająca z koryta rzeka przedzierała się przez każdą tamę i torowała sobie ścieżkę nieposkromioną doliną, często na przekór prawom natury. Byle tylko poczuć, że oddycha pełną piersią, nawet wściekła, rozczarowana, posiniaczona czy zwyczajnie zmęczona do granic możliwości. A tutaj, kiedy staruszek odmaszerował do swojego warsztatu po rzuceniu pochmurnych spojrzeń i kilku reprymend, mogła być sobą. W spokojniejszym, odpowiedniejszym ubraniu, gdzie pod mleczną skórą buzował znajomy ogień pokrewny rudości pukli jej przyszywanego kuzyna, tymczasowego oponenta i ochotnika - bardziej lub mniej przymuszonego - do drobnych ćwiczeń na rozciągnięcie mięśni. Z tuby gramofonu towarzyszył im Elvis. Niech wygra najlepszy!
Na dźwięk przywołanej inkantacji tarczy, do tego skutecznie, Trixie uniosła brwi w zdziwieniu i przyjrzała się rudzielcowi, niepewna, czy to jakaś nowa taktyka, czy może zwyczajnie... Się pomylił? Nie trwało to długo, zanim wybuchła gromkim śmiechem. Perliste salwy rozbawienia zatańczyły w otaczającej ich aurze muzyki wraz z pięknym elvisowskim głosem kiedy Beckett na moment pochyliła się do przodu, z trudem łapiąc powietrze. Pewnie był dumny z tego protego, było ładne, solidne, tymczasem... Niczego nie powstrzymało, bo lapifors znów zawiódł. Miło.
- Jeszcze żeby ci nie wyszło, to wstyd byłby mniejszy - stwierdziła ze szczerze rozbawionym, już nawet nie tak kąśliwym uśmiechem jak wcześniej, znów prostując plecy i odgarniając niesforne, czekoladowe kosmyki z twarzy. - Mógłbyś wtedy powiedzieć, że upodabniasz się do poziomu mojego lapifors, a tak? - To cudowne, właśnie tego potrzebowała. Oddechu, odpocznienia od wojennej zawieruchy, od zamówień kompletowanych dla Zakonników, którzy równie dobrze mogli w swoich działaniach nie doczekać wschodu słońca następnego dnia. Na jedno popołudnie chciała po prostu się bawić, zapomnieć, znów być tą niesforną nastolatką, dla której największym nieszczęściem była skończona szpula drogiej nici. - Nie martw się, nikomu nie pow... - Trixie musiała urwać w pół słowa, bo Weasley posłał w jej stronę wyjątkowo mocne zaklęcie, udane bombino, którego działanie dobrze znała - i którego równie bardzo pragnęła uniknąć. Deformacja ludzkiej postaci w żabią nigdy nie przypadła jej do gustu... O wiele bardziej wolała być tchórzofretką czy złośliwą gęsią. Wykonała zatem prędki ruch nadgarstkiem i dodała, - Protego! -, by przywołać przed siebie tarczę, która pochłonęła wiązkę czaru, dając jej możliwość wystosowania własnej odpowiedzi. Była uparta. I bardzo chciała zamienić go w królika. - Lapifors!


and the lust for life
keeps us alive, 'cause we're the masters of our own fate, we're the captains of our own souls, there's no way for us to come away, 'cause boy we're gold, boy we're gold.
Trixie Beckett
Zawód : krawcowa, gospodyni w Warsztacie
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I'll ignite the sun just like the spring has come.
flames come alive.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9401-trixie-beckett#285649 https://www.morsmordre.net/t9405-stevie#285909 https://www.morsmordre.net/t9408-ta-normalna-beckett#285922 https://www.morsmordre.net/f318-dolina-godryka-warsztat https://www.morsmordre.net/t9407-skrytka-bankowa-nr-2175#285917 https://www.morsmordre.net/t9406-trixie-beckett#285911
Re: Różany kącik [odnośnik]31.03.21 20:31
The member 'Trixie Beckett' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 93
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Różany kącik Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Różany kącik [odnośnik]30.04.21 10:48
Jakoś tak starał się doprowadzić wszystko do jakiegoś poziomu, z którego nie musiałby ponownie zapadać się pod ziemię przez własne wyjątkowo niesforne szczęście i ponownie został zawiedziony. Nuty utworu przerwał jej śmiech, perfidny, dobitny i bardzo zaraźliwy, bo sam wyczuł, jak kąciki jego ust lekko podnoszą się ku górze, choć piegi na polikach wciąż tliły się na rumieńcach. Nie pozwalał sobie na rozproszenie, a jednak znajome i lubiane - wręcz ulubione dźwięki kapeli i wokalisty dawały całej scenie uroku zapomnienia o tym, że coś czaiło się za plecami. Nie miał zamiaru ani na chwilę przestawać, w pełni oddawał się łaskoczącemu uczuciu w przeponie, kiedy próbował złapać kolejny oddech od małego rechotu, który wyrwał się tuż po wyrzuceniu zaklęcia, bo dopiero z czasem zrozumiał, jakież to było zabawne. Czerwień na twarzy lekko odpuściła, choć rozbawienie pozostawało nawet wtedy, gdy posłała w jego kierunku zaklęcie, okrutne zważywszy na ostatnie kilka dni, kiedy zetknął się z małymi futrzakami na zbyt długo, żeby mogło to sprawić przyjemność. Nie czekając na żadne ponaglenia, szarpnął różdżką wyciągając z rękawa kolejnego asa w postaci wypowiedzianej inkantacji - Protego Maxima - zawyrokował wraz z początkiem gitarowej wstawki Zamiataczy. Chyba nawet przy tym kiwnął bioderkiem albo to wiatr zwyczajnie zawiał jakoś tak... mocniej! Utwór powoli zaczynał docierać do końca. Zaklęcie ze strony Trixie pochłonęła porządna tarcza, która zamigotała jeszcze miejsce obok niego. - Nie ze mną takie numery! Teraz będziesz milczeć jak... gęś! - ostrzegł z szerokim już uśmiechem, bo nie mógł przecież pozwolić, żeby zaraz pobiegła wygadać... właściwie to nawet już nie bardzo pamiętał, o co chodziło, ale przekomarzanie się pomiędzy rzucanymi zaklęciami stało się tak przyjazne, że nie zamierzał odpuszczać! Czuł na twarzy lekki wiatr, który niósł dźwięki Zamiataczy i Elvisa, gdzieś w tle przebijał się wciąż ten niedawno słyszany śmiech z jej gardła i jego rechot i jakoś tak wszystko wydawało się bardzo w porządku, tak jak kiedyś, jeszcze przed ukończeniem szkoły, a może nawet tuż po. Szkoda było marnować szansę na rzucenie zaklęcia, więc poczynił następny krok, inkantując wraz faktycznie fizycznym krokiem w jej stronę, jak szermierze! Niby miał trochę dystansu, ale przemienić się w gęś mogła, tak dla zasady. - Pullus!

| Pullus, ST 60-13=47
[bylobrzydkobedzieladnie]


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję



Ostatnio zmieniony przez Reggie Weasley dnia 30.04.21 10:49, w całości zmieniany 2 razy
Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Różany kącik [odnośnik]30.04.21 10:48
The member 'Reggie Weasley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 74
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Różany kącik Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Różany kącik
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach