Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Ratusz

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Ratusz - Page 8 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Ratusz - Page 8 Empty
PisanieTemat: Ratusz [odnośnikRatusz - Page 8 I_icon_minitime01.03.21 21:57

First topic message reminder :

Ratusz

Oaza zaczynała się rozrastać, a im więcej zamieszkiwało ją czarodziejów, tym bardziej potrzebna była ściślejsza organizacja. W połowie września 1957 r. ukończono budowę ratusza, który powstał przy samej wiosce, w nieznacznym oddaleniu od chatek mieszkalnych. Zamieszkał tam Harold Longbottom, który zawsze potrzebny był na miejscu, wraz z najbliższymi współpracownikami czuwającymi nad bezpieczeństwem wyspy i zdrowiem jej mieszkańców. To nieco większy budynek, w którym odbywają się rozmowy na szczycie, spotkania organizacyjne oraz audiencje u prawowitego Ministra Magii i jego delegatów. Wnętrze ratusza jest surowe, wojskowe, mało przytulne, brak elementów ozdobnych. Niewygodne drewniane meble zostały zbite przez Zakonników.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Florean Fortescue
Florean Fortescue

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : lodziarz na wygnaniu
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 35
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Ratusz - Page 8 Tumblr_mhw5lvsL171r4d1cbo1_400

Ratusz - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Ratusz [odnośnikRatusz - Page 8 I_icon_minitime07.04.21 0:09

Nie sądziłem, że dostanę na tym spotkaniu tak odpowiedzialne zadanie. Najchętniej już bym wyszedł z ratusza i zabrał się do pracy, bo przecież było jej mnóstwo! Już samo zbieranie jedzenia, szczególnie o tej porze roku, miało być niezwykle trudne i pracochłonne – zdecydowanie muszę częściej wybierać się na ryby, najlepiej każdego dnia, przecież i tak nie mam jakoś dużo pracy, akurat mógłbym spożytkować ten czas na wędkarstwo. Koniecznie muszę podpytać Billy'ego i Keata o tę łódkę i sieć, bo z nią byłoby nam o wiele łatwiej łowić większe ilości ryb – wedle mojej nadziei byłaby to wystarczająca ilość dla mieszkańców Oazy, choć przecież nie byłem pewny ilu ich tak naprawdę jest. Ach, no właśnie, przecież to jedzenie trzeba zakonserwować, a potem jeszcze skatalogować, i jeszcze jakieś miejsce do przechowywania wybudować, i opracować sposób wydawania jedzenia – owszem, ten sposób podany przez Hannah miał sens, ale przecież był na razie jedynie rzuconą propozycją, trzeba to przemyśleć, wprowadzić w życie. Wbiłem wzrok w jakiś losowy punkt naprzeciwko mnie, na moment przestając słuchać reszty obecnych. Przebudziłem się dopiero po kilku minutach, podczas których dwukrotnie dostałem załamania nerwowego, próbując rozpracować te wszystkie działania tak, żeby się z nimi dość szybko wyrobić – akurat jedzenie nie zamierzało na nikogo czekać. Z całym szacunkiem dla pozostałych, ale dla mnie właśnie to było priorytetem, bo bez jedzenia żadne walki i inwigilacje nie będą mogły mieć miejsca, bo zwyczajnie nikt nie będzie miał na to siły. Do moich uszu dotarły jednak obraźliwe słowa lorda Harolda do Marceli – oburzenie wymalowało się na mojej twarzy, bo przecież Marcella była jedną z osób najbardziej oddanych sprawie, to ja powinienem się wstydzić, zastanawiając się ostatnio u niej nad wyjazdem z tego kraju, ona jedynie powiedziała o swoich wątpliwościach, to chyba lepsze, niż chowanie ich w sobie. Poza tym miała rację. Kapituła miała przypominać struktury rządowe, więc błąd popełniony już na tym etapie mógł się potem odbić w przyszłości. – Marcella tylko wyraziła swoją obawę, niczego nie kwestionowała. Dopiero dowiedzieliśmy się o Kapitule, to chyba odpowiedni moment na rozwianie wszelkich wątpliwości – zauważyłem wyjątkowo spokojnym głosem jak na zaistniałe warunki, absolutnie nie chciałem podważać słów lorda Harolda, ale nie spodobała mi się ta ostra odpowiedź na zwykłą prośbę. Być może dramatyzuję, ale jednak chciałbym, żeby to było miejsce na dzielenie się każdą uwagą, skoro narażamy dla tej organizacji swoje życie. Tu chodziło o samą zasadę.
Słuchałem dalej Zakonników w ciszy, bo nie znałem się na walce i zasadzkach tak dobrze jak oni. Byłem jednak gotowy im pomóc, gdyby tylko zaszła taka potrzeba. Słuchałem dalej Zakonników w ciszy, bo nie znałem się na walce i zasadzkach tak dobrze jak oni. Byłem jednak gotowy im pomóc, gdyby tylko zaszła taka potrzeba.




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue

Powrót do góry Go down
Harold Longbottom
Harold Longbottom

Konta specjalne
Konta specjalne
https://www.morsmordre.net/t86-wzor-karty-postaci https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Zawód : Prawowity minister i przywódca rebelii
Wiek : 58
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarodziej

Ratusz - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Ratusz [odnośnikRatusz - Page 8 I_icon_minitime07.04.21 23:26

Harold w ciszy wysłuchał przestrogi Anthony'ego Skamandera odnośnie londyńskiego portu, skinąwszy głową, kiedy skończył. Przeniósł spojrzenie na Keatona, kiedy auror zasugerował zaangażowanie w przedsięwzięcie Philippy - i przytaknął ponownie, bo ze słów tu obecnych wynikało, że miała szansę odnieść sukces. Przytaknął też milcząco Michaelowi Tonksowi.
W ciszy wsłuchiwał się już w kolejne myśli odnośnie Huxley i Crabbe, nie ingerując w dokładne plany Zakonnikom - zostawiając tę decyzję w ich rękach. Zwiady na terenie Wielkiej Brytanii, podobnie jak Irlandia i Szkocja, wydawały się być wyczerpanym tematem - Minister w milczeniu skinął głową Vincentowi, niemo dziękując za jego podsumowanie. Podobnież podziękował Williamowi kończącemu temat zabezpieczenia Oazy i Justine, która wspomniała o swoich zdolnościach. Przytaknął również kończącym słowom Maeve i Anthony'ego Macmillana, na tym ostatnim zatrzymując wzrok na dłużej - zwrócił się do Harolda.
- Im więcej osób będzie polowało na Schmidta, tym lepiej - odparł na jego słowa, wyraźnie dając do zrozumienia, że nie chce zobowiązywać do tego tylko jednej osoby - kierował zatem swoje słowa do wszystkich. Szmalcownik wydawał się bardzo niebezpieczny i jego unieszkodliwienie w możliwie jak najkrótszym wydawało się ważne. Uniósł spojrzenie na Samuela, który podkreślił emocjonalne zaangażowanie Macmillana. Sam Minister o nim nie wiedział. - Skamander - podjął zatem słowa Samuela. - Weź Macmillana i wy też się tym zajmijcie. Do miesiąca chcę go mieć pojmanego, żywego lub martwego - zadecydował krótko, unosząc jednak spojrzenie na wszystkich Zakonników. Dwadzieścia osiem mugolskich serc oznaczało dwadzieścia osiem utraconych żyć. Każdy jego dzień na wolności mógł kosztować Anglię kolejne.
- Nie mamy czasu na plebiscyty - ukrócił wątpliwości odnośnie wyboru członków Kapituły zadane przez Macmillana. Przywództwo Zakonu Feniksa zostało mu ofiarowane przez czarodziejów, którzy, jak się wydawało, wierzyli w jego autorytet. Jako jedyny z tu obecnych miał faktyczne doświadczenie - zarówno w prowadzeniu wojny, jak polityki. Ludzi, którzy mu w tym pomogą, miał zamiar wybrać podłóg zasług według swojego uznania. - Lordzie Prewett, zadania Kapituły będą zależne od potrzeb i bieżących sytuacji. Wojna jest nieprzewidywalna, nie do końca wiemy, z czym będziemy się mierzyć jutro. Może się pojawić potrzeba, by pewne sprawy przedyskutowali we własnym gronie, spodziewam się jednak, że jako osoby najlepiej obeznane w tematach, przejmą część moich zadań. Czy będą mieli potrzebę spotykania się z bezpośrednimi wykonawcami ich zadań, podejrzewam że tak, bez tego nie mieliby jak działać - uściślił w odpowiedzi na wątpliwości. - Nie będę kontrolował wszystkich działań Kapituły, nie jestem w stanie. Zamierzam powołać na tę funkcję wyłącznie osoby, w których wszyscy jesteśmy położyć zaufanie na tyle mocne, by wiedzieć, że ich plany nie będą nierozsądne.
Skierował spojrzenie na Steffena, kiedy zrobił krótki wykład na temat ostrożności, skinięciem głowy dziękując jemu i Lucindzie, która uzupełniła jego słowa.  Następnie Steffen sięgnął po zaklęcie wykrywające klątwę: czarodziej przyglądał się listowi, Macmillanowi i w końcu całemu stołowi, nie do końca koncentrując swoją uwagę na czymś konkretnym, usiłując skupić uwagę na całej sali. Jego zaklęcie niczego nie wykazało. Lucinda zbadała list: wyglądało na to, że rzeczywiście nie został obłożony klątwą. List przebadał również Cedrik - jego doświadczenie było znacznie niższe od doświadczenia Lucindy, ale mógł dojść do podobnego wniosku samodzielnie.
- Fortescue - upomniał krótko Zakonnika, Minister nie zamierzał wdawać się w dywagacje odnośnie wcześniejszych słów Marcelli, w których nie dostrzegł wątpliwości skierowanych odnośnie Kapituły, które wymagałyby jego odpowiedzi. Minister nigdy nie sprawiał wrażenia człowieka nader empatycznego ani ciepłego, był doświadczonym przez życie żołnierzem, który próbował wygrać wojnę. Dywagacje nad istotą tego, czy zbudowany przez nich świat będzie lepszy, czy nie, zdawały się teraz prowadzić donikąd.
- Zatem to wszystko - oznajmił, kończąc tym samym spotkanie. - Rozejść się - dodał, wstając od stołu - krokiem człowieka, który nie zwykł marnować czasu, kierując się do wyjścia. - Tonks - przywołał aurora do siebie, zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, wraz z nim opuszczając salę - i kierując się razem z nim do pokoju, który zajmował jako gabinet.

Spotkanie Zakonu Feniksa zostało zakończone, możecie dodać posty kończące. Tonks pisze w tym samym temacie, ale Zakonnicy nie mogą już usłyszeć jego rozmowy.

Szczegóły odnośnie Kapituły, wymagań oraz drogi zgłoszeń pojawią się w wkrótce wraz z aktualizacją opisu Zakonu Feniksa.


Powrót do góry Go down
Michael Tonks
Michael Tonks

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Zawód : auror, wilkołak gończy Longbottoma
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Jeśli mnie oswoisz, moje życie nabierze blasku.
OPCM : 41
UROKI : 26
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/17
SPRAWNOŚĆ : 11/23
Genetyka : Wilkołak
Ratusz - Page 8 Eric-Northman-Screen-Test-S4-true-blood-22322446-432-244

Ratusz - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Ratusz [odnośnikRatusz - Page 8 I_icon_minitime07.04.21 23:56

Wysłuchał ze skupieniem słów Macmillana, postanowiwszy porozmawiać z nim po spotkaniu. Może najlepiej nazajutrz, na spokojnie - albo gdy tylko wrócą z Foxem z wyprawy do Wiltshire. Z uwagą - acz nie nazbyt natarczywie - spojrzał też na lorda Archibalda Prewetta. Spróbował wyczytać cokolwiek z jego twarzy, przypominając sobie, jak na poprzednim spotkaniu lord nestor siedział obok niego i nie zareagował ze wstrętem na wyznanie o likantropii. Czym innym były jednak osobiste sympatie, a czym innym odpowiedzialność za swoje tereny i swoich ludzi. Pomimo doświadczenia w obserwowaniu ludzi, nie był wyczytać z twarzy nestora jasnej deklaracji, więc postanowił cierpliwie poczekać na jego decyzje w sprawie wilkołaków. Zastanowił się, czy mógłby go jakoś przekonać do kwestii bezpieczeństwa, ale nie był hipokrytą i jedynym, co na razie przychodziło mu na myśl było sięgnięcie samemu po eliksir uspokajający - jeden z tych, które zażywał w październiku od wyprawy do Azkabanu. Tak, przemyśli rozkazy i plany na spokojnie.
Spokój trudno było jednak zachować, słuchając o szmalcowniku, choć Michael bardzo się starał. A konkretniej, starał się odsuwać od siebie natarczywą myśl, że to jeden z ludzi zasługujących na śmierć. Gorszych od rabusi z Kumbrii i od morderców, którzy chcieli skrzywdzić Corę. Nie lubił takich myśli. Nie miewał ich przed ugryzieniem, właściwie do niedawna prawie w ogóle ich nie miewał. W sercu i głowie zakiełkowało jednak postanowienie wytropienia Schmidta.
-Opis wyglądu i wiadomość o niemieckim akcencie pomagają, ale wspomnienie twarzy tego szmalcownika dobrze byłoby móc obejrzeć w myślodsiewni. Szczególnie, jeśli ktoś widział go więcej niż jeden raz. - uzupełnił, spoglądając z zastanowieniem na Billy'ego i Anthony'ego Macmillana. Nie chciał zarazem, by stracili cokolwiek, co pomogłoby im samym w walce ze szmalcownikiem, więc wysunął propozycję jedynie jako luźną sugestię.

Wysłuchał dalszych informacji, a gdy spotkanie dobiegło końca, niezwłocznie udał się za lordem Longbottomem do gabinetu. Ostatnio, gdy Szef Biura Aurorów wzywał Michaela do siebie bez podania konkretnego powodu, zakończyło się to rzezią mugoli i wybuchem wojny. Dlatego Tonks, choćby dla spokoju ducha, odegnał od siebie wspomnienie Bezksiężycowej Nocy i postanowił nie spekulować o treści rozmowy zanim nie uczyni tego sam lord Harold Longbottom.
-Sir. - odezwał się tylko już w gabinecie, na znak, że słucha. Nie zajął miejsca siedzącego, o ile nie poprosił go o to sam Minister Magii.




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Powrót do góry Go down
Harold Longbottom
Harold Longbottom

Konta specjalne
Konta specjalne
https://www.morsmordre.net/t86-wzor-karty-postaci https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Zawód : Prawowity minister i przywódca rebelii
Wiek : 58
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarodziej

Ratusz - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Ratusz [odnośnikRatusz - Page 8 I_icon_minitime08.04.21 13:48

Harold zaprowadził Tonksa do swojego gabinetu, ascetyczny pokój nie różnił się wiele od sali, w której spotkali się przed momentem: stół zastąpiło biurko zasypane dokumentami, na jednej ze ścian wisiała mapa kraju z dużą ilością odręcznych zapisków, a w kominku opodal wejścia tlił się żar. Minister Magii obszedł swoje biurko, niechętnie - w milczeniu - przez chwilę mieszając dłonią rozrzucone papiery, aż w końcu przysunął ku sobie kopertę listowną. Niedbałym gestem wysunął z niej list, przesuwając go w kierunku Tonksa - dając mu do zrozumienia, że powinien to przeczytać. W środku znajdował się list od jednego z jego podwładnych, który opisuje ostatnie symptomy rozdarcia Michaela, jego nieprzewidywalność i chaotyczne zachowania. Podkreśla, że Michael Tonks zaczął stanowić zagrożenie - jeśli nie dla siebie samego, to dla ludzi wokół niego z całą pewnością. Coraz częściej - nie przypominał już samego siebie, jakby nosił w sobie dwa różne byty. Ktoś tak nieprzewidywalny mógł położyć każdą akcję, w której brał udział - a co dopiero akcję, którą miał dowodzić. Tonks musiał zdawać sobie z tego sprawę.
- To nie jest pojedynczy przypadek - podjął, zbijając przedwcześnie niepadły jeszcze argument o gorszym dniu. - Co się z tobą dzieje, Tonks? Jesteś doświadczonym aurorem, jednym z moich najlepszych ludzi. Po kimś takim jak ty - spodziewam się przede wszystkim odpowiedzialności adekwatnej do zajmowanego przez ciebie stanowiska. Popełniliśmy już wiele błędów, nie mamy czasu na kolejne. Jeśli zawiedziesz ty - zawiodą też wszyscy, którzy tobie podlegają. A na takie ryzyko nie możemy sobie pozwolić. - Nerwowo zastukał palcami w blat gabinetu, jakby jeszcze wahając się nad podjętą decyzją. Sposób jego wyrażania się wskazywał jednak na to, że powziął ją znacznie wcześniej.
- Wycofuję cię z funkcji starszego aurora, Tonks. Na razie - podkreślił, lecz czy ta decyzja miała zostać wycofana, czy miała pójść dalej, pozostawił w niedopowiedzeniu zapewne celowo. Jego przyszłość leżała w jego rękach, musiał znaleźć w sobie wewnętrzną siłę. - W tym stanie nie jesteś w stanie dowodzić. Weź się w garść. Informuj mnie o postępach. Kiedy dojdziesz do siebie w pełni, dostarczysz mi papier od magomedyka, że nikomu nie zagrażasz i w pełni panujesz nad tym, co masz w głowie. Pytania? Jeśli nie, możesz wyjść - zakończył, zakładając ramiona na piersi i spoglądając na niego wyczekująco.


Powrót do góry Go down
Michael Tonks
Michael Tonks

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Zawód : auror, wilkołak gończy Longbottoma
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Jeśli mnie oswoisz, moje życie nabierze blasku.
OPCM : 41
UROKI : 26
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/17
SPRAWNOŚĆ : 11/23
Genetyka : Wilkołak
Ratusz - Page 8 Eric-Northman-Screen-Test-S4-true-blood-22322446-432-244

Ratusz - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Ratusz [odnośnikRatusz - Page 8 I_icon_minitime08.04.21 20:18

Koperta wzbudziła w nim złe przeczucia jeszcze zanim Harold podał mu list - może to już odruch Pawłowa, po tym jak tyle głosów roztrząsało jeden list panny Crabbe przez tyle czasu. Przeczytał szybko treść. Właściwie, zanim jeszcze przemknął po każdej linijce wzrokiem, litery już zlały się w upiorną całość - czyli tak wyglądał dla otoczenia, z zewnątrz? Choć duma mu to odradzała, to nie oparł się niejasnej pokusie zerknięcia na podpis lub choćby charakter pisma.
Jedyną, paradoksalną ulgą był fakt, że listu nie napisała Hannah. To byłoby chyba jeszcze gorsze niż donos od własnego podwładnego (jak musiałem się zachowywać, że nie przyszedł z tym najpierw do mnie?), choć zarazem bardziej sprawiedliwe.
Myśli same pomknęły ku ostatnim tygodniom. Pomimo ukłucia wstydu, w jakże ludzkim odruchu samozachowawczym chciał się chyba domyślić, co mogło go zdradzić. Ten dzień, gdy skrzyknął podwładnych do sprawdzenia kryjówek mugoli w Kent, choć nie był wtedy... w dobrym stanie? Ale przecież sprawa nie mogła czekać, a gdy miał do wyboru potrzebujących lub siebie, to przecież nigdy nie wybierał siebie. No widzisz, powiedziałbym, że "a nie mówiłem", ale nigdy mnie nie słu...
Szybko uciszył chaos w głowie, kosztem znajomego bolesnego ćmienia w skroniach - odzywającego się czasem, gdy w zarodku tłumił jego - albo własne sumienie - albo myśli, do których nie chciał się przed samym sobą przyznawać. Zadziałało, choć wiedział też już, że poczucie winy odezwie się, gdy zostanie sam - podszeptując to irytujące, to smutne alternatywy, jak choćby gorzkie poczucie, że mógł przed laty wybrać jakąkolwiek inną pracę albo rodzinę, a skończyłby lepiej niż pogryziony przez wilkołaka rebeliant, którego jedynym wynagrodzeniem był honorowy awans. I nawet na ten awans najwyraźniej nie zasłużył. Bolesny cios dla kogoś, kto od skończenia szkoły budował całą swoją tożsamość na własnej pracy - przez moment lękał się, że Harold odbierze mu nawet resztę obowiązków, łatwiej nie być starszym aurorem niż nie być aurorem. Na szczęście, pozostało mu chociaż to. Wiedział, że pod cudzym okiem da radę trzymać się w ryzach. Emocje było mu prościej trzymać na wodzy choćby na spotkaniu Zakonu niż w szponach ciszy, która od powrotu z Azkabanu wzbudzała w nim niejasny niepokój. A rozkazy zawsze pomagały.

Podniósł wzrok, ani przez moment nie zamierzając się usprawiedliwiać gorszym dniem. W 1955 miał gorszą minutę, z własnej winy, nie Fenrira. Zginęła przez to dwójka dobrych ludzi z norweskiego Ministerstwa. Może trójka, bo część "najlepszego aurora", którego pamiętał Harold, też wtedy umarła. Ale to nie chwila na wymówki ani na wracanie do ugryzienia, w końcu przecież przepracował to, gdy wrócił do pracy w Ministerstwie. Podobno.
"Co się dzieje, Tonks?" - sam zadawał sobie, a zwłaszcza Fenrirowi, to pytanie, ale odczekał aż Minister Harold Longbottom dokończy mówić. Doceniał próbę wahania. W chłodnym świecie aurorów była najbliższym synonimem czegokolwiek podobnego do współczucia, ale pracował w Ministerstwie zbyt długo, by łudzić się, że decyzja nie została podjęta. Marnym pocieszeniem było jedynie to, że wezwano go aż pod oblicze samego Ministra, bez świadków.
-Rozumiem, sir. - bo rozumiał, postąpiłby na jego miejscu tak samo, a emocje umiał przecież odsunąć, przynajmniej na jakiś czas, na chwilę tej rozmowy. Pewnie było po nim widać wstyd i smutek, ale nie rozsypał się, a o to chodziło.
Najłatwiej byłoby na tym poprzestać, ale Minister zadał mu pytanie. Wziął głębszy wdech, zastanawiając się jak dobrać słowa. Przecież wyznanie, że pisał już do magomedyka na początku listopada, że w październiku zbyt bał samego siebie by się za to zabrać byłoby żałosne.
-Niezwłocznie udam się do zaufanego magipsychiatry, sir. - oznajmił więc krótko. Farley już wyciągnął do niego rekę, ale wtedy był zajęty, był Gwardzistą - i nadal miał ręce pełne roboty. Tonks słyszał kiedyś o kimś innym, jakimś mugolaku - szkoda, że Rineheart zaginął, bo to chyba on wspominał o swoim znajomym. No nic, może Alexander będzie coś wiedział albo na razie weźmie go pod swoje skrzydła, a kogoś na stałe znajdzie go i tak.
-Zaczęło się po wyprawie do Azkabanu. - a może wcześniej? Ale wcześniej nad sobą panował, to w mroźnej twierdzy i po powrocie stracił kontrolę, to tam zawiązał ze swoją wilczą naturą zgubną umowę. Czy to choroba, czy pakt z demonem? To nie pytanie do Harolda, może magipsychiatra mu to wyjaśni, może sam znajdzie jakąś furtkę, albo przestanie ignorować wewnętrzny podszept, że może wystarczyłoby tej umowy d o t r z y m a ć. Na świecie było przecież pełno osób, których krew mogłaby uspokoić Fenrira, na spokojnie, na rozkaz - ale o tym bał się myśleć, choć rozkaz wytropienia Schmidta zabrzmiał jak coś w sam raz dla jego kłopotliwego współlokatora.
Spojrzał na Harolda z przelotną ciekawością, nie śmiąc jednak zapytać, czy sam Minister Magii wie o tym, jak Azkaban wpływa na ludzi. A konkretniej, na wilkołaki.
-Powinienem był to wychwycić i poprosić o... odpowiednie dostosowanie obowiązków. Przepraszam, sir. Was i... podwładnych. - przeprosi ich zresztą sam, o ile nadal będzie pracował w tym samym składzie. Może rozsądniej byłoby zmienić otoczenie, ale to już pewnie decyzja tymczasowego zastępcy Szefa Biura Aurorów... -Będę czekał na dalsze rozkazy od Szefa Biura i informował Was o postępach, sir. - obiecał. Pytań nie miał, ale odczekał czy jakieś padną ze strony samego Ministra.

Potem wyszedł, tak jak mu kazano, a świat nagle wydał się szary.

/zt




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
Florean Fortescue

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : lodziarz na wygnaniu
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 35
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Ratusz - Page 8 Tumblr_mhw5lvsL171r4d1cbo1_400

Ratusz - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Ratusz [odnośnikRatusz - Page 8 I_icon_minitime10.04.21 19:20

Krótkie upomnienie Harolda mi wystarczyło, nie zamierzałem drążyć tego tematu. Czułem przed tym człowiekiem respekt – emanował taką... siłą, która mi niezwykle imponowała, choć zdarzało mu się przesadzać. Na moje oko bywał zbyt surowy, jak chociażby w tym wypadku, ale rozumiałem, że kierowanie taką organizacją nie należało do rzeczy prostych. Sam nie byłbym w stanie stać na czele Zakonu Feniksa, ojej, to zbyt wielka odpowiedzialność! Zdecydowanie lepiej czułem się w roli tego, który ma wypełniać polecenia, niż tego, kto te polecenia wydaje. Nigdy nie miałem wielkich ambicji jeżeli o to chodzi, nie zamierzałem zostawać szefem departamentu, to nie praca była moim głównym źródłem szczęścia. Teraz bym powiedział, że szczęście przynosił mi spokój, po prostu, tęsknię za spokojem. Za swoim mieszkaniem na Pokątnej, za tymi monotonnymi dniami, kiedy pracowałem w lodziarni, czytałem książki, odwiedzałem przyjaciół, przeprowadzałem eksperymenty razem z Bertiem, wracałem do mieszkania, jadłem coś smacznego, słuchałem wieczornej audycji w radiu – wtedy puszczali najlepszą muzykę. Byłem wdzięczny losowi za istnienie Oazy, a chatka Keata była całkiem przytulna, ale to zdecydowanie nie było to samo. W Oazie nie czułem się jak w domu, wciąż miałem wrażenie, że już zaraz wyjeżdżam i wracam do siebie. No, nie wracam, pewnie jeszcze przez długi czas.
Kiedy lord Longbottom ogłosił koniec spotkania, skupiłem wzrok na drobnej sylwetce Marcelli. Doskoczyłem do niej w dwóch susach, zanim zdążyła wyjść z ratusza. – Hej, czekaj – Zatrzymałem ją, grzebiąc w kieszeni swojej brązowej jesiennej kurtki. – Dostałem ostatnio od sąsiada w zamian za oporządzenie kilku ryb, ale... Tobie chyba się bardziej przyda – odparłem, wreszcie wygrzebując szeleszczący woreczek tytoniu. Przez chwilę nawet przeszło mi przez myśl, żeby nie przyjmować tego wyrazu wdzięczności, ale na szczęście szybko się opamiętałem; tytoń był w tej chwili rzadkim dobrem. Wyłapałem jeszcze wzrokiem Steffena, posyłając mu pytające spojrzenie – czy pamiętał o naszym spotkaniu?

Przekazuję tytoń słabej jakości (300g)




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue

Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczony

how do I know?
because I'm not stupid


OPCM : 51
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Ratusz - Page 8 Xnfq1wg

Ratusz - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Ratusz [odnośnikRatusz - Page 8 I_icon_minitime10.04.21 20:15

Farley spojrzał na Cedrica, kiwając głową na jego gotowość do tego by wziąć udział w przesłuchiwaniu Crabbe. Tak więc Alexander, jeden auror i... będąc ze sobą szczerym wziąłby najchętniej jeszcze jednego łowcę czarnoksiężników, Foxa lub Skamandera. Powiódł spojrzeniem do jednego i drugiego, zastanawiając się, którego z nich wybrać. Westchnął bezgłośnie, powoli wydychając powietrze, decydując się zająć tą sprawą kiedy oczyści już umysł ze wszelkich innych spraw, które rozpraszały jego uwagę: w końcu ta miała teraz być przecież skupiona na toczącym się spotkaniu. Wszystko inne mogło zaczekać.
Alexander podniósł wzrok na Ministra Longbottoma kiedy ten wydał słowny list gończy za Schmidtem. Farley z natury uważał, że nie wszyscy byli zdolni funkcjonować między ludźmi, lecz względem szmalcownika nie miał cienia wątpliwości, że ten w ogóle w społeczeństwie nie powinien istnieć. Dla takich ludzi nie istniała litość, byli potworami, które za swoje winy musiały zapłacić odpowiednią cenę. W tym przypadku winna to być kara śmierci: nie można było przecież zliczyć, ile żyć wymazał na zawsze z istnienia. Ciekawe, czy on sam je liczył? Alexandra mimo wszystko fascynowało to, na jakich zasadach funkcjonowały umysły seryjnych morderców. Zamierzał trzymać rękę na pulsie w sprawie tropienia szmalcownika i jego pochwycenia, a kiedy tylko nadarzyłaby się do tego okazja zamierzał sobie uciąć pogawędkę ze szmalcownikiem. Wiedział jednak, że najlepiej odpowiedziałby na swoje pytania po prostu dosłownie zaglądając mu do głowy.
Koniec spotkania nadszedł dość nagle, choć Alexander zdawał sobie sprawę, że niewiele pozostało do poruszenia i omówienia. Może dziwił go nieco kierunek jaki rozmowy w niektórych momentach przybrały, lecz dyskusja w gronie Zakonników była owocna, a plany rozległe. Kiedy w krótkich, żołnierskich słowach Harold Longbottom zakończył zebranie, Alexander pozostał jeszcze chwilę na swoim miejscu, tkwiąc w nieznacznym letargu. Podparł głowę dłonią i zabębnił miarowo palcami o blat stołu, raz, drugi i trzeci, patrząc się w jakiś punkt na ścianie naprzeciw siebie. W końcu wziął głęboki oddech i zdecydował, że musi opuścić Oazę. Do domu jednak nie zamierzał wracać, nie kiedy Ida była chora i nie mógł po prostu razem z nią posiedzieć; nie, nie był w stanie wrócić do Kurnika nim w jakiś sposób nie przetrawi dzisiejszych informacji. Znał jednak idealne miejsce, w którym mógł odnaleźć potrzebny mu spokój i zroumienie.

| Alex zt, ale jeżeli ktoś coś by jeszcze potrzebował to proszę zaczepić mnie na discordzie <3





it is said that ignorance kills
but sometimes we die because we are so bloody smart

Powrót do góry Go down
Cedric Dearborn
Cedric Dearborn

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7241-cedric-dearborn https://www.morsmordre.net/t7249-nike#195067 https://www.morsmordre.net/t7242-znajde-cie https://www.morsmordre.net/f238-oaza-chata-nr-30 https://www.morsmordre.net/t7248-skrytka-bankowa-nr-1776#195061 https://www.morsmordre.net/t7247-cedric-dearborn#195054
Zawód : ex-auror, rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec

chcesz zabić i zniszczyć,
zniewolić nienawiść


ja też
OPCM : 29
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej
Ratusz - Page 8 True-Detective-image-true-detective-36674016-245-150

Ratusz - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Ratusz [odnośnikRatusz - Page 8 I_icon_minitimeYesterday at 19:50

Mojej uwadze nie umknęła dyskusja o niejakim Schmidtcie, szmalcowniku austriackiego pochodzenia, o którym opowiadał Macmillan. Jeśli to on wyciął niemalże trzydzieści mugolskich serc, to musiał zostać unieszkodliwiony i nie było już istotne, czy służył Czarnemu Panu z idei, czy też robił to dla czystego zysku. Opcja druga wydawała mi się chyba jeszcze bardziej obrzydliwa i straszna. Ludzie zaślepieni ideą, fanatycznie oddani byli niebezpieczni, nienormalni, właściwie chorzy wręcz psychicznie - a rozmiłowani w złocie tak bardzo, że poświęcali własne człowieczeństwo, by się wzbogacić po prostu obrzydliwi. Zerknąłem znacząco na Maeve, gdy o nim rozmawiano. Mieliśmy zająć się siatką szmalcowników na półwyspie kornwalijskim, musieliśmy zatem rozejrzeć się i za tym konkretnym nazwiskiem - i zająć się nim w pierwszej kolejności, jeśli tylko dotrzemy do pogłosek, że kręci się po tych kilku hrabstwach, które przystąpiły do przymierza utworzonego przez lorda Prewetta. Przyznawałem też w duchu rację Foxowi - Macmillan mógł być źródłem wielu informacji w sprawie tego człowieka, lecz jego emocjonalne zaangażowanie mogło zaszkodzić jego schwytaniu. Milczałem jednak, nie przerywając Ministrowi Magii, który rozdzielił zadania i podsumował wszystkie wątki jakie pojawiły się w dyskusji.
Skrzyżowałem spojrzenia z Alexandrem, zastanawiając się kiedy i jak zamierza przystąpić do działania w sprawie Forsycji Crabbe; byłem jednak pewien, że mnie poinformuje, skoro zaproponował już, abym wziął udział w tym przesłuchaniu - choć nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że uczynił to z czystej przekory właściwej młodości.
Z lekkim zdziwieniem wysłuchałem Floreana, który stanął w obronie milczącej Marcelli, nie skomentowałem tego jednak już ani słowem - lord Longbottom powiedział wszystko, co powinno zostać powiedziane. Gdy zaś oznajmił, że spotkanie zostało zakończone i możemy się rozejść, przeniosłem spojrzenie na Williama. Prosił, abyśmy zostali po tych obradach i omówili jego plan na zabezpieczenie Oazy. Minister Magii chciał jednak pomówić z Michaelem Tonksem na osobności, musieliśmy więc opuścić salę obrad w Ratuszu.
- Poczekam na zewnątrz - zwróciłem się do Moore'a, po czym, zgodnie z rozkazem Ministra, wstałem z miejsca i wyszedłem razem z innymi, pozostawiając go sam na sam z Michaelem.
Na Williama czekałem na zewnątrz.

| zt





when injustice
becomes law
resistance
becomes duty



Powrót do góry Go down
 

Ratusz

Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Mniejsze wyspy :: Oaza Harolda-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21