Wydarzenia


Ekipa forum
Gabinet Charona
AutorWiadomość
Gabinet Charona [odnośnik]08.03.21 16:17

Gabinet Charona

Durham Castle kryje w sobie meandry korytarzy, które rozbiegając się tworząc prawdziwy labirynt; w jednej z komnat, kryjących się w jednym z dalekich końców wschodniego skrzydła, Charon urządził swój gabinet. W istocie to pomieszczenie było niegdyś zalążkiem biblioteczki, lecz z niewiadomych przyczyn stało opustoszałe przez dobre kilka dekad, zanim on się nim zainteresował. Reliktem po poprzednim właścicielu jest złoty teleskop – rzadko używany, ale zapewne wciąż sprawny. Poza tym głównym elementem przyciągającym wzrok potencjalnych odwiedzających są drewniane półki z książkami, których grzbiety przemawiają w różnych językach. W rogu znajduje się specjalna skrzynia z zabezpieczonym zamkiem, stojąca na straży najważniejszych zapisków lorda Burke. Zwykle na podłodze piętrzą się stosy pergaminów, dotyczących czasu i miejsca, nad którego historią w danym momencie się pochyla.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Gabinet Charona Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Gabinet Charona [odnośnik]08.03.21 16:41

4 listopada '57

Pozłacane pióro przemykało pomiędzy jego palcami, bezwiednie podążając za ustalonym przez splot mięśni rytmem; myśli krążyły uparcie wokół wciąż pozostającego w rozproszonym chaosie tematu historii Flandrii. Na biurku panował względny porządek – prawa strona zajęta była przez niedawno sporządzone notatki z tłumaczeniami, zaś lewa nadal gromadziła rozmaite wspominki w postaci szkatuły wysadzanej drogimi kamieniami, którą niegdyś sprezentował Isadorze, a także popielnicy i innych drobiazgów o znaczeniu użyteczno-sentymentalnym. Nie przyznawał się do tego przed samym sobą, ale odnajdywał źródło spokoju w towarzystwie tak błahych, lecz przyjemnie znajomych przedmiotów; stanowiły one zakotwiczenie w teraźniejszości, przywoływały do gruntowania swych celów, do osadzania ich względem realności. Przypominały o podejmowaniu działań, które rozwijane, odsłaniałyby ścieżki możliwości w zakresie nie tylko teorii, ale też praktycznego zastosowania. Dziedzina, którą obrał za osnowę swojej egzystencji była nieskończona – dociekania w jej obrębie mogły trwać nieustannie, każdy wątek po nitce prowadził do kolejnego. Jednakże wiedza pozyskiwana tylko w ramach zaspokojenia własnych fascynacji byłaby w końcu stracona; przepadłaby wraz z przesypaniem ostatnich ziaren piasku w klepsydrze posiadacza, rozmywając w bezkresie ogrom pracy. Nie mógłby pozwolić, by coś takiego miało miejsce w jego przypadku – pragmatyzm był ważną częścią funkcjonowania. Jak dobrze wiedział, nic nie wynikało z puszczonych wolno marzeń, a kierowanie energii na sprawy z góry stracone było niepotrzebną rozrzutnością. Konne przejażdżki po terenach Durham ćwiczyły wytrzymałość, napełniały płuca szorstkim wiatrem; Księgi i badania trzymały w ryzach giętki umysł, a wymuszone grzeczności wymieniane podczas umówionych spotkań służyły podtrzymaniu istotnych więzów znajomości. Wszystko gdzieś się łączyło, nawet jeśli niekiedy działo się to na poziomie podświadomym; a przynajmniej tak sądził, tak starał się funkcjonować, podążając za nieuchwytną ambicją, dyktowaną przez status urodzenia. Dawno minęły czasy naiwności, skropione plamami pigmentu malarskiego – postrzegał je jako odrębne od reszty siebie; zamknął je w czeluściach rozpostartych między snem a jawą, pozbył się dowodów. Pozostałości odzywały się jedynie pod wpływem konkretnych bodźców, takich jak dostrzeżenie ryciny przedstawiającej obraz Rubensa i przypisanie dostarczonemu pergaminowi odpowiedniego pochodzenia. Nie było to jednak coś wielce odkrywczego; ot, łut szczęścia.
Rozsiadł się na zajmowanym fotelu, pozwalając sobie na przeciągłe westchnienie. Przykładał dużą wagę do poznawania z większą dokładnością różnych epok, do śledzenia dziejów rodów i krain historycznych, zwłaszcza jeśli z przebiegu zdarzeń można było wyciągnąć jakieś wnioski. Jego zainteresowanie Flandrią, zwaną przez jej mieszkańców Vlaanderen, miało zostać dopięte w tym tygodniu, pozostało mu tylko przenieść notatki na karty dziennika, tworząc sensowne, ogólne streszczenie od wojny francusko-flamandzkiej po wojnę stuletnią. Zwlekał z tym jednak, rozważając powinien podzielić się z Calderem swoim przeczuciem odnośnie możliwej lokacji pewnej zaklętej tarczy, która miała podobno mieć niezwykłą władzę nad falami mórz i oceanów. Brugse Vrije było wspomniane jako ostatnia znana jej lokacja, aczkolwiek Charon miał wątpliwości nie tylko co do samego jej istnienia, ale też tego, czy przez ponad sto lat od daty spisania manuskryptu, ktoś nie poważył się już o jej zdobycie.
Skrzypnięcie wytrąciło go z trajektorii podjętej myśli; zamrugał dwukrotnie, po czym rozluźnił spięte mięśnie, spodziewając się ujrzeć postać Maczka, który zwykle o podobnej porze (jeśli oczywiście lord Burke przebywał w tym czasie w swoim gabinecie) przynosił mu niewielki posiłek. Lecz gdy oderwał spojrzenie od koron drzew za oknem i obrócił się ku drzwiom, zaskoczył go zupełnie inny widok.
Charon Burke
Zawód : rzeczoznawca zagrzebany w tajnikach historii
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
kill your darlings
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9279-charon-h-burke https://www.morsmordre.net/t9393-pantalaimon#285153 https://www.morsmordre.net/t9396-lost-in-translation#285212 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9395-skrytka-bankowa-nr-2155#285203 https://www.morsmordre.net/t9394-charon-h-burke#285201
Re: Gabinet Charona [odnośnik]08.03.21 19:40
Hep!
Jak długo jeszcze będzie męczyć się z uciążliwościami czkawki teleportacyjnej? Czy mimo lat doświadczenia i pobłażliwego rozwiązywania problemów motłochu niewłaściwie wyliczyła bezpieczną dla siebie dawkę eliksirów osłabiających? Już teraz czuła się fatalnie, ból głowy oraz senność doskwierały silnie - silniej niż powinny przy kilku bezpiecznych kroplach dodawanych do porannej owsianki. Nie mogła wszak w pełni wykluczyć się z pracy, spędzanie dni pod pierzyną zdawało się Elvirze nie do pomyślenia, zwłaszcza, gdy wspominała bezsenne noce pełne potliwych koszmarów, które doskwierały jej początkiem października. Medica, cure te ipsum, czy nie tak? Każdemu pacjentowi zaleciłaby odpoczynek, pewnie nawet wykpiła uparte próby ignorowania uzdrowicielskiej, zgodnej ze stanem faktycznym decyzji. Byłaby bezwzględna, nie przyjmowała żadnego zażalenia. Cóż za ironia, że nie potrafiła zastosować wobec siebie swoich własnych metod - nie dostrzegała niczego złego w pracoholizmie tak długo, jak długo to nad jej głową wisiało widmo rezygnacji z preferowanego stylu życia. A przecież nie od dziś miewała problemy z koncentracją.
- Szlag by to wziął wszystko - warknęła pod nosem, gdy tylko ustąpił skurcz przepony i poczuła pod stopami twardy, pewny grunt. Ani las ani ulica ani - na szczęście - woda. Nie przewróciła się, nie musiała podpierać o ścianę, niemniej jednak momentalnie wyostrzyła czujność.
Rozległy, bogaty korytarz mógł w pierwszej chwili skojarzyć się uzdrowicielce z piętrami Ministerstwa Magii, lecz kująca w uszy cisza dała do myślenia, że posesja jest prywatna. Na to samo wskazywało wątłe łaskotanie skóry, skurcz przełyku i ulotne mdłości, które zahamowała opierając palce na mostku. Zupełnie jakby przełamała bariery, naruszyła harmonijny magiczny porządek - nieświadomie, niespecjalnie, targana trudną do okiełznania potęgą choroby.
Po raz kolejny nie miała pojęcia, naprzeciw czemu tym razem przyjdzie jej stanąć - dla bezpieczeństwa sięgnęła do wewnętrznej kieszeni znoszonej marynarki i złapała różdżkę w smukłe dłonie. Dla potępiających oczu społecznych tradycjonalistów mogła wyglądać karykaturalnie. Miała na sobie jedynie to, co wygodnie nosiło jej się w zaciszu własnego domu - nie suknię, nie spódnicę, a spodnie z gładkiego materiału, zieloną, muślinową koszulę i czarną marynarkę. Jasne włosy związała w ogon, by nie opadały na twarz podczas pracy przy biurku. Wysoka, filigranowa sylwetka przebrana w męski przyodziewek.
Mogłaby zwlekać dalej, schować się za najbliższą wnęką i przesiedzieć tak do momentu, aż czkawka porwie ją po raz kolejny. Nie odznaczała się jednak tchórzostwem, więc zamiast tego schwyciła pewnie najbliższą klamkę, zamierzając przekonać, gdzie dokładnie trafiła. Biała różdżka pozostawała wyciągnięta w drugiej dłoni, wymierzona jak do obrony bądź ataku.
Za otwartymi drzwiami trafiła jednak wyłącznie na elegancki gabinet oraz jeszcze elegantszego jegomościa. Może jednak Ministerstwo?, przemknęło jej przez myśl nim zmusiła blade usta do słabego uśmiechu.
- Pan wybaczy. Czy mogę zapytać, z kim mam przyjemność? - zapytała najuprzejmiej jak potrafiła, a potem zrozumiała, że być może zbyt zaufała swej egoistycznej cząstce, poważając się zadawać takie pytanie jako pierwsza. - Jestem tutaj przypadkiem. Wkrótce odejdę - sprostowała, dygając lekko, choć kościste, niezaznajomione z tym ruchem kolana wyraźnie zadrżały.



don't you ever
tame your demons
but always keep them
on a leash
Elvira Multon
Zawód : Anatom, uzdrowiciel, pracownik kostnicy
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Krew na twoich rękach, Falka,
Krew na twej sukience
Płoń, płoń, Falka,
za twe zbrodnie
Spłoń i skonaj w męce!
OPCM : 9 +1
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 28 +2
TRANSMUTACJA : 15 +3
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarownica
hunger
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f416-worcestershire-evesham-dom-nad-rzeka-avon https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Re: Gabinet Charona [odnośnik]20.03.21 15:11
Jego myśli zawirowały w leniwej mgławicy typowych rozważań. Nie czuł pośpiechu związanego z podejmowanymi decyzjami; w końcu zadania, które wykonywał w ramach swego zawodu zwykle nie rozgrywały się na szali życia i śmierci. Ze spokojem i rozwagą podchodził do ocen wartości przedmiotów, które spływały do sklepu z rozmaitych zakątków kręcącego się w okolicy Nokturnu półświatka, bardziej ceniąc sobie dokładność werdyktów niż grę o czas. W przypadku badań nad historią uzasadnienie wydawało się jeszcze bardziej oczywiste – wszak baron Henri de Vicq od kilku wieków spoczywał sześć stóp pod ziemią, gdzie wskazówki zegara zatrzymywały swój bieg i nie miało dla większego znaczenia czy lord Burke zamknie jego rozdział dnia dzisiejszego, czy w przeciągu najbliższego tygodnia.
Ściany własnego gabinetu przydawały dodatkowe poczucie komfortu; bo choć preferował pracę w B&B, gdzie rozmaite artefakty oraz ich dokumentacja znajdowała się bezpośrednio w zasięgu jego rąk, to niestety coraz częściej okazywało się, że przestrzeń czterech ścian zaciskała swą pętlę, utrudniając funkcjonowanie. Doskonale wiedział jaki typ biznesu prowadzili, lecz krzątanie się rosnącej liczby współpracowników czy narzekania dostawców nawarstwiały się tłumnie, płosząc go z ciasnych przestrzeni wciśniętych za fasadę głównego wnętrza. Nie do niego należały decyzje w kwestii doboru personelu i nie nigdy nie aspirował do podobnej roli; mimo to, z dość grobową miną lustrował nowe twarze, odnosząc wrażenie, że spora część z nich niosła ze sobą przez próg również widmo kłopotów. Na razie zachowywał podobne uwagi dla siebie, licząc może na to, że ignorowany problem sam w końcu gdzieś przepadnie. To była typowa technika, którą stosował, gdy nie chciał mieszać się w aspekty związane z zarządzaniem; jego ambicje, choć szeroko zakrojone, swym zakresem obejmowały ściśle określone dziedziny. Nie był pierworodnym synem Marcusa, nie był też najbardziej wyćwiczonym mówcą, pozostawał więc w roli zaczytanego w księgach uczonego, wciąż zbliżając się do mądrości samego Mimira, za którego zbiory wiedzy Charon – jak mityczny Odyn – również poświęciłby swe jedno oko. Szanse na podobną okoliczność były nikłe i pozostawały mu podróże i studia starych manuskryptów; żałował nieco, że wojna przybierała na intensywności, bo listopad był idealną porą na porzucenie Durham na rzecz egipskiej oazy. Może za jakiś czas. Nie mógłby opuścić szlachetnych murów ani pozostawić brata i kuzyna bez wsparcia. Wbrew temu, co mogłoby sugerować pierwsze spojrzenie na jego przytłumioną sylwetkę, posiadał dobrze wytrenowaną wolę i w pojedynkach, zwłaszcza tych, których nie obejmowały zasady białej magii, potrafił się wykazać. Brakowało mu ostatnio partnerów do praktyki, którzy równocześnie nie nudziliby go swoją obecnością, ale być może miało się to wkrótce zmienić.
Skrzypnięcie fotela zagrało w akompaniamencie otwieranych drzwi. Nieprzenikniony, lecz także rozbrojony z podejrzliwości wzrok ociężale podążył za zwrotem ciała. — Zjem tu — rzucił stanowczym, głuchym tonem, który jednak urwał się gwałtownie przy końcówce; mięśnie stężały, nie rozpoznając w pierwszym momencie sylwetki, która znalazła się w miejscu, gdzie powinien stać ich domowy skrzat. Jasne kosmyki odbiegały od aparycji pozostałych mieszkańców zamku, a smukła sylwetka wydawała mu się dziwnie zuchwała. Zanim zdążył zadać sobie pytanie o możliwość pojawienia się jej w obrębie gabinetu, dłoń sięgnęła po ułożoną na biurku różdżkę. — Expelliarmus! — Ochrypłym tonem przyprószonym pozostałością zdziwienia wypowiedział inkantacje, celując w intruza. Był to odruch, nie miał zamiaru pozwolić, by ktoś ośmielał się wkraczać w jego prywatną sferę, do jego domu, i to jeszcze od wejścia celując w niego magicznym drewienkiem. Nie rozluźnił wyrazu twarzy, nie dał po sobie poznać gorzkiego rozczarowania, które wiązało się z nieudanym zaklęciem. Spodziewając się potencjalnego odzewu, pozostawał czujny. Ciaśniej zacisnął palce na różdżce, która w lustrzanej odpowiedzi była teraz wycelowana w jej kierunku. Gdy światło gabinetu odegnało cienie z jej rys, rozpoznał w niej pozbawioną choćby krzty dobrego wychowania kobietę, która z wielką determinacją przepychała się przez rząd zajmowany przez Burke’ów na pogrzebie Alpharda. Nie pomyliłby jej stalowoniebieskich oczu, nawet jeśli w tym momencie ich wyraz ani trochę nie przypominał tego, który towarzyszył jej podczas październikowej uroczystości. — To ty? Jak to, kim jestem? — zapytał z namiastką oburzenia właściwą niewzruszoności jego rodu; zupełnie nie rozumiał stosowności jej pytania ani znaczenia przypadku w obecnej sytuacji. Czyżby miała zamiar coś ukraść i zniknąć zaraz po tym? I cóż miało reprezentować to dygnięcie? Skrawki nieścisłości mieszały się w jego ocenie, na razie nie przeciążając szali na stronę, w której mógłby poczuć się swobodniej. Obecność obcej osoby zawsze mogła stanowić niebezpieczeństwo. — Tłumacz się — rozkazał, wpychając w polecenie lód niecierpliwości.

| rzut na nieudanego Expelliarmusa
Charon Burke
Zawód : rzeczoznawca zagrzebany w tajnikach historii
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
kill your darlings
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9279-charon-h-burke https://www.morsmordre.net/t9393-pantalaimon#285153 https://www.morsmordre.net/t9396-lost-in-translation#285212 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9395-skrytka-bankowa-nr-2155#285203 https://www.morsmordre.net/t9394-charon-h-burke#285201
Re: Gabinet Charona [odnośnik]21.03.21 19:07
Nie poznali się, lecz byli swoimi przeciwieństwami. Los złączył ich ścieżki w najperfidniejszy ze sposobów, wybierając dwie dumne dusze ze skrajnych biegunów charakteru, urodzenia oraz perspektyw na szczęście, a potem stawiając ich przed sobą bez żadnego wyjaśnienia, zagubionych i nieprzygotowanych. Nie po raz pierwszy czkawka teleportacyjna zostawiła Elvirę w trudnej sytuacji, z której ciężko było odnaleźć jedno i właściwe wyjście. Ani nie powinna pozostawać w miejscu i czekać na przypadek, ani kręcić się po czyjejś posiadłości bez przygotowanej wymówki. A jaką też mogła obmyślić, stając w drzwiach gabinetu obcego, niewątpliwie szlachetnie urodzonego mężczyzny? Właściciele pałaców i dworów nie dawali się łatwo wodzić za nos, nie zdziwiłaby się, gdyby czkawka teleportacyjna okazała się w ich oczach alibi do nieudanego przypadku włamania.
A Elvirze przecież za nic nie zależało, aby się do czyjejkolwiek posiadłości włamywać; cholera jasna, miała wszystko, co w chwili obecnej mogło jej być potrzebne!  
Nie rozpoznała w mężczyźnie lorda Burke'a, któremu przerwała odczuwanie pogrzebowej żałoby. Poza Craigiem i Edgarem, którzy znajdowali się z nią w rycerskich kręgach, nie orientowała się w przedstawicielach szlachty, nie czytała tych ich wszystkich rozłożystych drzew rodzinnych. Co najwyżej mogłaby wymienić lady Primrose; tylko i wyłącznie po tym, że dotarły do niej słuchy o sławie młodej wytwórczyni talizmanów i wkrótce zamierzała skorzystać z jej usług. A kim był on?
Przeszkodą, niedogodnością, wrogiem. Oazą spokoju tam, gdzie Elvira była płomieniem pasji. Powolnym analitykiem stojącym twarzą w twarz z nastawioną na intensywność uzdrowicielką.
Przygryzła język zanim mogłaby pozwolić sobie na niewybredny komentarz. Miał czelność pomylić ją ze służbą. A może nie czelność? Może to po prostu było logiczne, a to ona znalazła się w tej układance w roli niepotrzebnej części?
- Przestań - sarknęła, lecz cicho, nie unosząc głosu do tonacji mogących zaalarmować strażników, skrzaty, czy jakichkolwiek obrońców mógł mieć w zastępach niepokorny arystokrata. Instynktownie uniosła różdżkę, by bronić się przed zaklęciem, wiązka jednak zabłysła słabo i rozmyła się gdzieś pomiędzy nimi. Na niewidzialnej barierze stworzonej przez świat; tej, która oddzielała ich od siebie grubą kreską już od momentu narodzin. - Ja? - powtórzyła, nie od razu rozumiejąc, skąd znał jej tożsamość. Ze szpitala? Z Pokątnej? Ach, z pogrzebu. Oczywiście. Teraz wszyscy widzieli w niej tylko i wyłącznie dwie dłonie stworzone do klaskania. Ciekawe, czy spodziewali się, że te same dłonie mogły im rozerwać tętnicę. - Trafiłam tutaj przez przypadek... lordzie - powtórzyła, z trudem cedząc słowa przy zaciśniętych ustach. Blade policzki okryły się wątłym różem. Nie wiedziała, czy mocniej odczuwa wstyd, czy gniew. - To pomyłka. Czkawka teleportacyjna. Ta przypadłość może dotknąć każdego. Za chwilę odejdę... - nadal nie znając twej tożsamości.
Pokręciła głową i zacisnęła palce mocniej na białym drewnie. Już raz spróbował podnieść na nią różdżkę; była nieufna, nie mogła pozostawić wszystkiego przypadkowi. Lekko uniosła dłoń, by rzucić niewerbalne Rebus calceamenta. Dopóki nie skończą tej rozmowy, musiała czuć choć namiastkę bezpieczeństwa.
[bylobrzydkobedzieladnie]



don't you ever
tame your demons
but always keep them
on a leash


Ostatnio zmieniony przez Elvira Multon dnia 21.03.21 19:08, w całości zmieniany 1 raz
Elvira Multon
Zawód : Anatom, uzdrowiciel, pracownik kostnicy
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Krew na twoich rękach, Falka,
Krew na twej sukience
Płoń, płoń, Falka,
za twe zbrodnie
Spłoń i skonaj w męce!
OPCM : 9 +1
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 28 +2
TRANSMUTACJA : 15 +3
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarownica
hunger
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f416-worcestershire-evesham-dom-nad-rzeka-avon https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Re: Gabinet Charona [odnośnik]21.03.21 19:07
The member 'Elvira Multon' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 30

--------------------------------

#2 'k8' : 7, 3, 6
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Gabinet Charona Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Gabinet Charona
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach