Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Sheila Doe
AutorWiadomość
Sheila Doe [odnośnik]15.03.21 11:39

Sheila Doe

Data urodzenia: 03.06.1939
Nazwisko ojca: Smith
Miejsce zamieszkania: Londyn, Camden Town
Czystość krwi: Półkrwi
Status majątkowy: Ubogi
Zawód: krawcowa
Wzrost: 159 cm
Waga: 54 kg
Kolor włosów: ciemny brąz
Kolor oczu: piwno-zielone
Znaki szczególne: brak


Jej początki były tak mgliste, że odróżnić nie mogła ich nigdy od koszmarów, wkradających się w nocy do umysłu i zatruwających powoli życie, sprawiając, że wszystko kręciło się wokół już snów i mar, nie wokół tego, co prawdziwe. W jej umyśle więc rysowały się obręby szarego podwórka, z kamieniami obryzganymi błotem i kobietami ciągnącymi za ucho niepokornych synów, wciskających ich do domów przez drewniane drzwi, które skrzypiały nieprzyjemnie za każdym nieznacznym ruchem. W jej pamięci budził się również delikatny zapach, tych perfum, których potem poszukiwała samodzielnie. Nie kojarzyła nawet jej twarzy, jedynie ten zapach, delikatny tak jak mgła letnia. I ciemne włosy, płynące po jej ramionach. Ale twarz, twarz uciekała z tej pamięci. Był też zapach stęchlizny w ciemności, w której dłonie macały ziemię w poszukiwaniu chociaż odrobiny nowości, odrobiny czegoś, co zapewnić mogło zajęcie na ten czas, kiedy płacz zdarł już struny głosowe. Ale to wszystko sen, a może jej wymysły, kiedy to historie o dawnym domu wśród murów Birmingham, wśród fabryk i blokowisk opowiadał jej brat z goryczą w głosie.


A opowiadał potem wiele - jak to była najmłodszą z trójki rodzeństwa, urodzoną rok po Jamesie, kiedy ich matka cyganka postanowiła opuścić swój tabor dla zauroczenia mężczyzną. Związek przerodził się małżeństwo, małżeństwo w rodzinę z trójką dzieci, ale najmłodsza Sheila pamiętała bardziej braci. Z wysnuwanych dla niej historii klarowała się dopiero przeszłość - Birmingham, które było im domem, dopóki matka nie wręczyła im pieniędzy, każąc uciekać do cyganerii. Im więcej obrazu nakreślało się przed nią, tym większy horror nakreślał się przed jej oczyma - to, że ojciec bił ich wszystkich, chyba że matka stawała w ich obronie. To, że dopiero po latach dowiedziała się, że po matce odziedziczyła magiczne zdolności - ojciec nie miał w sobie nawet kropli czarodziejskiej krwi. To wszystko napawało ją strachem i smutkiem - powinna to pamiętać, powinna to rozumieć, ale wszystko przed zamieszkaniem na stałe pod opieką babki w obozie cyganów wydawało się jedynie mglistym wspomnieniem. Martwiła się, że nie potrafiła tego zapamiętać.


Jedno jednak kojarzyła – ciepłe ramiona brata, otaczające ją za każdym razem, kiedy coś złego się działo. To one poprowadziły ją przez puste drogi, przez lasy i spokojne pola, tylko po to, aby zaraz też postawić ją przed tym co nowe. Nowe, lepsze, pozwalające na więcej. Kiedyś milczenie było w cenie, a teraz, teraz rozwinąć mogła skrzydła, bo i język, dotąd tak mocno powstrzymywany, teraz wybrzmieć mógł w pełni. Każde kolejne słowa pokazywały, że chociaż niewiele pary w rękach miała, niewiele umiała, to jednak umysł jej był dość bystry i pozwalał na dostrzeganie tego, co wielu innych pomijało. Cóż innego spodziewać się po dziewczynce, której zawsze kazano patrzeć i milczeć.


Cyganeria zachwycała ją muzyką, podróżą, kolorami – wszystko to chłonęła w siebie jakby ciągle jej mało było. Siadała czasem, by rękoma wodzić po tkaninach, przyglądając się im z zachwytem i wpatrując się w najmniejsze detale i zdobienia. Biegała za braćmi, gotowa przyczepić się do nich i nie puszczać, byle by mieć ich na oku, bo chociaż najmłodsza, za punkt honoru wyznaczyła sobie ich pilnowanie. A może mimo wszystko jej miłość sprawiała, że niby zabłąkane kaczątko chadzała za bratem, to jednym, to drugim, czekając, czy dadzą jej ten skrawek uwagi, odrobinę uśmiechu, byle by widzieć ich radosne twarze.


Wyjazd ich skwitowała godzinami płaczu, którego nikt uspokoić nie mógł – ani babka, która przekupstwem i słowami próbowała odegnać smutki, ani nikt inny, kto melodiami próbował wygrać w jej duszy radosne tony. Nie wiedziała, gdzie wyjechali, gdzie zniknęli, aż dopóki jej własna rodzina nie powiedziała jej, cóż to się działo. Zrozumiała wtedy Sheila, że te dziwne rzeczy, które tak grały dookoła niej, te kwiaty wirujące w powietrzu, te magiczne iskry strzelające wyżej niż powinny, że to nie jej wymysły, że to prawda, a oczy jej nie kłamały. Nie poprawiło to jej ducha, ale kiedy obietnice James składał, że niebawem się spotkają, że jego ramiona znów na niego czekać będą – tak nie widziała przeszkód, pozwalając sobie na trzymanie tej odrobiny nadziei, tej iskry, która czasem to płomieniem była, czasem jedynie drobiną, kiedy to od rodziny się odłączała. Skupiła się więc na wszystkim innym - na gotowaniu, na tańcach, na harfie, której to struny tak ckliwie brzdękały, kiedy to mogła w melodie przekuć swoje myśli.  Więcej czasu zaczęła spędzać z końmi, wałęsając się na ich grzbietach po okolicach, snując się nie wiadomo za czym.


Hogwart był kolejnym nowym, kolejnym nieznanym. Ale i tu dość szybko przyjęła się sama, kiedy to znoszona tiara ledwie musnęła jej włosy, zaraz też nadała jej nowy dom, Hufflepuff. Tam ponownie rozkwitła, Paprotką nazywana, bo czule to brzmiało kiedy tak często na oglądanie roślin chadzała. Bo wtedy lepiej się czuła, bo obrazy i przezwiska szklarni nie sięgały. Nie znaczyło to, że cicho siedziała, kiedy ją obrażano – stawiała się niczym klacze i ogiery, pomiędzy którymi się chowała, ciągała w swoją stronę, pokazywała, jak silny potrafi być upór cygański, kiedy droga hartuje ducha, a wiatr rozwiewa włosy.  Miała przyjaciół swoich, miała pierwsze uczucia, których zasmakowała, wciąż jednak podążała za braćmi, niezdolna nigdy w pełni pominąć sobie ich towarzystwa, ale i na naukę trzeba było czas poświęcać, bo pisanie i czytanie było niemal katorgą, tak więc korzystała z uprzejmości kolegów i ćwiczyła tak mocno, dopóki nie nadgoniła wszystkich. Siadała więc do zajęć, do historii, co była tak nowa, ale fascynująca. Do eliksirów, które tak uroczo były powiązane z ziołami, które przecież ukochała. Zaklęcia wychodziły jej całkiem dobrze, chociaż wolała chronić innych przed tymi wszystkimi ciemnymi istotami, niemal na bakier stając wobec polityki. Kto w końcu widział, aby tak ludzi ranić? Krew nie miała znaczenia, to serce się miało liczyć.


Jedno lato zmieniło wszystko. Czuła, że napięcie w powietrzu wisi, że spojrzenia jej braci zmieniają się między sobą, że teraz inne rzeczy się pojawiały niż zwykłe dziecięce wygłupy. Może gdyby komuś powiedziała o tym, może gdyby jej usta otworzyć się miały w dobrym celu, gdyby powiedziała nieco więcej, nic takiego miejsca by nie miało. Do końca dnia mogła sobie wyrzucać tę noc, kiedy nagle cygani naprzeciw obcym ludziom, a każde z nich przyniosło śmierć, trupy, zaklęcia i huk wystrzałów. Magia, która dotąd źródłem cudów była, która pokazywała, jak cudowne mogą być nieznane dotąd światy i zaklęcia, teraz kładła trupem wszystkich dokoła. Wciśnięte jej w dłonie przez babkę lejce i jedno słowo „jedź!”. Więc wsiadła na konia, gnając przed siebie niczym burza i pierwszy raz w życiu nawet jej sprytne słowa uratować sytuacji nie mogły. Jedyne co, to gnać przed siebie mogła, coraz to dalej, coraz bardziej w ciemność.


Niewiele miałaby szans, w nastoletnim wieku gdzieś pośrodku pola, z mlekiem pod nosem i pewnie nie skończyłaby łatwo, gdyby nie przejeżdżająca drogą czarodziejka. Nie wiedziała, cóż to za tajemnicza siła ją zesłała, cóż to za zrządzenie losu, Adelaida jednak została jej opiekunką. Londyn był kolejną nowością, kolejnym nieznanym, nie narzekała jednak, gotowa zacisnąć zęby i postarać się jak najlepiej, by opiekunkę zadowolić. Edukację dokończyła już w domowym kształceniu, przyuczając się również w nowym fachu, kiedy to tkaniny spod jej rąk w stroje się zmieniały. Na początku asystowała jedynie, ucząc się igły i nitki, potem zaś wykrawając wzory, w końcu zaś samodzielnie kończąc dodatki i stroje. Adelaida dodatkowo zaczęła przyuczać ją w magii leczniczej, aby panna Doe mogła szybko zareagować w razie wypadku. Siedzi więc Sheila w tym Londynie, kolejne tkaniny między palcami przeciąga i tak śni o przeszłych życiach, tych wszystkich, często w literaturze się zatapiajac za namową Adelaidy, aby poznać więcej świata, a czasem śpiewając sobie do zajęć. Obecna sytuacja polityczna bardzo mocno ją przytłacza - nawet jej ostry język nieco się stępił, a sama przemyka po Londynie niczym cień, nie wychodząc prawie wcale, chyba, że całkowicie musi. Boi się nie tylko ludzi, boi się o siebie. Wojna toczy się dookoła, a ona zamyka się w warsztacie Adelaidy, nie chcąc tego widzieć, bo nic nie mogłaby zrobić z trwającym dookoła koszmarem. Przez to wszystko przebija się jedno pytanie: Czy jeszcze rodzinę dane będzie jej spotkać?


Patronus: Koń, tak blisko związany z cygańskim obozem, kiedy to miękki pysk szturchał twarz po raz kolejny, próbując wyłudzić kolejne kostki cukru. Wtedy to pojawiają się wspomnienia siedzenia przy ognisku, kiedy babka ofukiwała dziadka, konie rżały radośnie, a ona z braćmi śmiała się z udanego żartu. Kiedy wszyscy byli szczęśliwi.

Statystyki
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 94 (rożdżka)
Uroki:40
Czarna magia:00
Uzdrawianie:21 (rożdżka)
Transmutacja:13+3(zmiennokształtny koral)
Alchemia:00
Sprawność:10Brak
Zwinność:10Brak
Reszta: 5
Biegłości
JęzykWartośćWydane punkty
AngielskiII0
RomskiII2
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
Historia MagiiI2
ONMSI2
PerswazjaI2
SpostrzegawczośćII10
ZielarstwoI2
Zręczne ręceII10
Numerologia (Krawiectwo)I2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
SzczęścieI5
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Neutralny--
RozpoznawalnośćI-
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (wiedza)I0.5
Muzyka (gra na harfie celtyckiej)II7
GotowanieII7
KrawiectwoII7
Muzyka (śpiew)I0.5
AktywnośćWartośćWydane punkty
Jazda konnaII7
Tańce ludoweII7
GenetykaWartośćWydane punkty
Brak- (+0)
Reszta: 3


[bylobrzydkobedzieladnie]


Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.


Ostatnio zmieniony przez Sheila Doe dnia 17.03.21 0:36, w całości zmieniany 3 razy
Sheila Doe
Zawód : Krawcowa, prace na zlecenie
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 9
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 2
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Re: Sheila Doe [odnośnik]17.03.21 0:47

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana

INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam PW lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!
STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak

Kartę sprawdzał: Ramsey Mulciber
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Sheila Doe  Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Sheila Doe [odnośnik]17.03.21 0:48


KOMPONENTYskóra tebo x2, futro demimoza, wełna kudłonia, wełna rogatej czarowcy, skóra reema, skóra wsiąkiewki, pył elfów x3, włosie akromantuli, skóra gryfa, skóra ognistej salamandry x2, skóra gryfa x3, czaroprzędza
Strączki wykopieńki, korzeń ciemiernika

[25.04.21] Październik/grudzień
Styczeń/marzec
[13.04.22] Kwiecień/czerwiec

BIEGŁOŚCI
[28.06.21] Wsiąkiewka (październik-grudzień); + 3 PB
[23.11.21] Rozwój postaci; Krawiectwo II; - 6,5 PB
[30.12.21] Wsiąkiewka (styczeń-marzec): +3PB
[13.04.22] Rozwój biegłości - Numerologia I (Krawiectwo); - 2 PB

HISTORIA ROZWOJU[17.03.21] Karta postaci -50 PD
[24.03.21] Rejestracja różdżki
[09.05.21] Wykonywanie zawodu (październik-grudzień): +20 PD
[08.06.21] Lusterko, +4 PD
[22.06.21] Otrzymanie psa od Jaydena
[26.06.21] Zdobycie osiągnięcia: Do wyboru, do koloru; +30 PD
[28.06.21] Wsiąkiewka (październik-grudzień); +120 PD
[05.07.21] Otrzymanie świeciorków od Jaydena
[23.07.21] Spokojnie jak na wojnie: +32 PD, +1 PB organizacji
[29.07.21] Lusterko: +3PD
[16.08.21] Osiągnięcia (Wór pełen ziół, Genealog, Obieżyświat): +120 PD
[05.09.21] Osiągnięcia (Złoty myśliciel): +30 PD
[21.10.21] Wykonywanie zawodu (styczeń-marzec): + 15 PD
[02.11.21] Rozwój postaci: zakup szczura, -10 PD
[22.11.21] Wykonywanie zawodu (styczeń-marzec II): +15 PD
[30.12.21] Wsiąkiewka (styczeń-marzec): +120 PD
[21.02.21] Zakup: srebro, kora z drzewa wiggen, ślaz; - 80 PD
[17.03.22] Organizacja wydarzenia: Gdy wybije północ +30PD
[20.03.22] Spokojnie jak na wojnie: +25PD
[22.03.22] Osiągnięcia (Weteran, Ostrożny sprzymierzeniec); +130 PD
[03.05.22] Zdobycie osiągnięcia: Ostatnia landrynka +30 PD
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Sheila Doe  Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Sheila Doe
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach