Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Ronja Fancourt
AutorWiadomość

Ronja Meifeng Fancourt

Data urodzenia: 7.01.1927
Nazwisko matki: Liu
Miejsce zamieszkania: Londyn, Przedmieścia
Czystość krwi: Czysta ze skazą
Status majątkowy: Średniozamożny
Zawód: magipsychiatra i uzdrowiciel na zlecenie rodu Ollivander
Wzrost: 168 centymetrów
Waga: 56 kilogramów
Kolor włosów: Czarny
Kolor oczu: Brązowy
Znaki szczególne: Azjatycka uroda, charakterystyczny rodzaj ubioru. Skromny, ale często wzorowany na tradycyjnej chińskiej modzie i egzotycznych wzorach


Już nie szłam tyłem, zapatrzona w przeszłość.
Zdążałam ku przyszłości.


Dziwnie jest mieć swoją bratnią duszę.
Kiedy twoja gwiazda rozłamuje się na dwie części i nagle każdą twoją myśl, wszystkie z pierwszych sekund życia, dzielisz z drugim istnieniem.
Przez długi czas Ronja żyła w przekonaniu, że posiadanie bliźniaka jest naturalnym stanem rzeczy każdego czarodzieja. Mała istota, o długich czarnych włosach splecionych w grube warkocze, ciasno zaczesane w idealne supły, trzymała za rączkę swojego brata i szczerze współczuła tym, którzy nie urodzili się ze swoimi bliźniakami w jednym domu, tylko porozrzucani gdzieś po całym świecie. Miała szczęście, to powtarzała matka. W końcu nie urodziła się w Chinach, bez perspektyw na życie inne od papierowej pani domu w uszytym z jedwabiów hanfu. Za darmo otrzymała też długie, zręczne palce, które niewiele później niż okazała swój magiczny dar, z naturalną gracją poruszały struny guqinu. Wreszcie też, poszczęściło się jej w postaci brata, któremu mogła powiedzieć wszystko, z tej prostej przyczyny, że był zupełnie jak druga część serca Ronji. Cień, którego nie odstępowała na krok, powiernik sekretów, wzajemny strażnik i towarzysz dzikich wypraw za ogrodzenie znajomego domostwa. U krewnych i znajomych odwiedzających dom Ronja wywoływała zachwyt nad podobieństwem do swojej matki. Tak samo wcześnie jak Xiuying, zainteresowała się nie tyle ziołolecznictwem, ile ogólnopojętą medycyną, ze zmarszczonym w skupieniu czołem pomagając matce parzyć kojące herbaty i leczyć bolące stawy ojca zgodnie z przepisami prababki. O ile jej brat nie darzył rodziciela sympatią, o tyle charakter Ronji doskonale wpasowywał się w jego zamknięte oblicze, spokojne i wycofane z burzliwych konwersacji. Dopasowywała się, łagodząc konflikty między rodzeństwem, dla każdego chcąc znaleźć okazję do argumentacji. Wiele brakowało jej do mistrzyni dialogu, ale już jako dziecko nauczyła się dostrzegać w twarzach innych ludzi więcej, niż tamci życzyliby sobie wyjawić.



Kiedy jednak w liście oznajmiła rodzinie, iż Tiara Przydziału rozdzieliła ją z bratem, nie mogła przewidzieć ich reakcji na tę zaskakującą wiadomość, tak jak sama nie mogła poskromić własnego przerażenia. Granatowy orzeł przygarnął ją pod swoje skrzydła, ale przy tym odgrodził od osoby, którą uznawała za nierozerwalną część siebie. Dopiero wiele lat później, dostrzegła mądrość Ravenclaw w próbie nauczenia Ronji samodzielności. Zanim jednak ją osiągnęła, przez wiele długich miesięcy, pustkę wypełniała jedynie głucha samotność. Nie była bohaterką szkolnych legend, zamiast tego znajdując się zaledwie w ich tle. Niewyraźna postać ubrana w zwiewne szaty, która po zajęciach gnała na szkolne błonia, by w towarzystwie zachodzącego słońca praktykować starodawną sztukę wushu. W każdej wolnej chwili łaknęła kontaktu z bratem. Bliźnięta rzucały się w oczy przechodniów, a im głośniej odbijały się plotki o jego wyczynach, tym bardziej kontrastowały one z łagodnym przebiegiem edukacji Ronji. Wbrew sławie ojca, jej zdolności alchemiczne były co najwyżej mierne, podobnie jak rodzinny spadek astronomicznego dziedzictwa. Dobrze radziła sobie na transmutacji, a początkową niepewność w obronie przed czarną magią, pokonała, dołączając za bratem do klubu pojedynków. Zalążek Wielkiej Wojny Czarodziejów upływał Ronji na nauce, którą w duchu Roweny pokochała za skrywane między kartami tajemnice.
Z biegiem lat coraz rzadziej sięgała po skrywany w kufrze guqin, tylko ciepłymi wieczorami, kiedy współlokatorki dormitoriów spały, siadywała na balkonie by w ciszy przerywanej tchnięciami strun, oddawać cześć swoim chińskim przodkom. Właśnie podczas jednej z takich chwil, powietrze przedarły spanikowane okrzyki dochodzące z korytarzy. Otwarcie Komnaty Tajemnic pozostawiło Ronję w niemym zdziwieniu. Strach, jaki towarzyszył pierwszym tygodniom nauki w Hogwarcie powrócił ze zdwojoną siłą, kiedy kątem oka jak wielu innych gapiów, próbowała dopatrzeć się spetryfikowanych uczniów w skrzydle szpitalnym. Osobiście nie znała Marty, ale podobnie jak wielu innych Krukonów, Ronja widziała ją na wielu wspólnych wydarzeniach, podobnie jak głównego winowajcę owych wydarzeń - Gryfońskiego półolbrzyma. Nie dane było żalić się czarownicy zbyt długo. Nowo objęte stanowisko prefekta domu, a potem prefekta naczelnego zobowiązywało do pocieszających uśmiechów, łagodnych zapewnień, a nawet i gładkich kłamstw - byleby tylko uspokoić drżących niczym liście pierwszorocznych. Dobrze wywiązywała się ze swoich obowiązków, przyjmując rolę surowej opiekunki i kompasu moralnościowego dla młodszych. Doświadczenie z lat wychowywania młodszego rodzeństwa wykształciło u Ronji wybitną wręcz cierpliwość, którą konsekwentnie pożytkowała na zmianę z odziedziczoną po matce determinacją. Z niepewnego siebie dziecka, żyjącego w cieniu brata - bohatera, mozolnie przekształcała się w młodą kobietę ciężką pracą zyskującą szacunek. Czysta krew umożliwiała Fancourt poszukiwanie obiecującego kandydata na męża, ale z kolei wewnętrzne rozterki nie skłaniały do objęcia funkcji ozdoby salonów.



Pod presją rodziców, którzy oczekiwali od najstarszej latorośli konkretnych decyzji, podjęła się realizacji kursu uzdrowicielskiego, w szpitalnych korytarzach odnajdując melancholię dawnych introwertycznych skłonności i ujście dla naukowego entuzjazmu. Od zawsze zafascynowana ludzkim umysłem, Ronja opatrywała rany portowych robotników i nastawiała kości niewzruszonych aurorów, kiedy tamci bez mrugnięcia okiem opowiadali o swoich przerażających życiach. Niektóre z historii brzmiały jak baśnie mające nastraszyć niepokorne brzdące, ale szczegółowe opisy upewniały kobietę w prawdziwości strachu, jaki leżał głęboko zagrzebany w umysłach tamtych czarodziejów i czarownic. Fascynowały ją mechanizmy obronne rozumu tak dramatycznie broniącego się przed wrażliwością, przed narażeniem się na nieodwracalne rany. Pod tym względem przypominali Ronji dawną więź z bratem, który przez większość dzieciństwa stanowił jej parasol ochronny. Łatwiej było odmawiać istnienia swoich koszmarów, niż zmierzyć się z rozmiarem, do jakich zdążyły urosnąć, powtarzała wykładowczyni, u której Ronja pobierała nauki na początku specjalizacji. Magipsychiatria stała się oczywistym wręcz krokiem naprzód, podczas którego Fancourt zamieniła sterylne szpitalne ściany i metaliczny zapach krwi na eleganckie ściany Ministerstwa. Towarzysząc mentorce w pracy, zauważona została przez dawnego rekrutera z Biura Aurorów, który z kolei polecił jej pozycję w zespole towarzyszącym przygodnym eskapadom. Ronja uczestniczyła w spotkaniach swojej naukowej opiekunki, w zadumie analizując, jak przed starszą kobietą otwierały się najbardziej zatwardziałe serca i umysły. Przyglądała się rozmowom z byłą czarodziejską policją, godziny spędzała na obserwacji jednostronnych narzekań dawnych brygadzistów, którzy żyli w przekonaniu, iż Wilk siedzi w nich samych, czy też uczyła się uspokajać emerytowanych Wiedźmich Strażników, by mogli pojąć znaczenie zakończenia ich misji. Ponad wszystko inne, odkrywając przy tym, jak wielce niezbadane tajemnice kryje ten jeden niezwykle czarodziejski organ, jakim jest mózg. Na zakończenie kursu uzdrowicielskiego miała już zabezpieczone stanowisko magomedyka jednej z drużyn wypadowych, która na zlecenie ministerialne miała nadzorować przemyt magicznych ingrediencji zza granic kraju.
Profesja wymagała nie tyle fizycznej, ile też psychicznej sprawności, ale nic nie mogło przygotować młodą uzdrowicielkę na horror prawdziwego życia, jaki widziała w pustynnych oazach Egiptu i soczyście zielonych stepach Rumunii. Krew, brud i środki lecznicze, które każdy inny specjalista nazwałby odpadami, Ronji musiały służyć za najlepszych przyjaciół. Upadek z  nieba bolał, a wspomnienia idyllicznego dzieciństwa, wypełnionego trywialnością praktycznie zniknął, kiedy umysł zamgliło okrucieństwo. Nie mogła zwierzyć się nikomu z najbliższych, przyjaciół oraz rodzinę pozostawiając pod błędnym zachwytem “posadki w Ministerstwie, która dawała nadzieję na przyszłość w zarządzie szpitala”, samej znajdując powierników sekretów jedynie w swoich kompanach. Długie rozmowy spędzone w zimnych dreszczach, przy dogasającym ognisku do podręcznikowej wiedzy, dodały wielobarwne zrozumienie dla nie tylko kruchości, ale też głębi ludzkiej determinacji. Radość czerpała z tego, że mogła swoim kolegom i koleżankom nieść nie tylko pomoc w postaci zasklepianych ran na skórze, ale też w ich duchach. Sama jednak pozostawała wciąż odpowiednio skryta, świadoma, tego, iż lekarz nie uleczy samego siebie, a jej problemy powinny pozostawać tylko i wyłącznie jej własnymi. Na ratunek przybyła postać starszej kobiety, na jaką natknęła się podczas jednej z późniejszych wypraw, już doświadczona kilkoma latami pracy w terenie. Tak oto poznała Timulandę Baline, rezolutnę czarownicę - podróżniczkę, którą w obcym kraju zjednoczyła z Ronją miłość do dobrej herbaty. Dalece różna od figury matki czarnowłosej, pani Baline pełna zachwytu dla zdolności starożytnej sztuki wushu jaką uprawiała Ronja, zauważyła, iż młoda kobieta miewa trudności z odpowiednim chwytaniem przedmiotów, a niektóre ruchy zdają się być sztywniejsze. Zafascynowany terapią naparową Baline skłoniła Ronję do szybkiego powrotu do Anglii i natychmiastowej wizyty u medyka, a decyzja ta zbiegła się z pierwszymi pogłoskami o nadchodzącym konflikcie. Pod koniec roku 1955 Ronja otrzymała werdykt, przyciszonym głosem, który tak dobrze znała z własnych sesji: dotyk meduzy.



Wyrwana z pewności siebie, za żadne skarby nie chciała wrócić do rodzinnego domu i dodawać problemu młodszemu rodzeństwu, wiedząc, jak ciężko wszyscy pracowali, by zadowolić rodziców. Zamiast tego zjawiła się u progu lokalu Timulandy i zaoferowała swoje usługi terapeuty. W głębi duszy wiedziała, że bardziej niż klienci „Wyniuchaj Smutki”, ona sama potrzebowała wreszcie ramienia, na którym mogła się oprzeć i nauczyć chodzić od nowa, w nowej realizacji własnych niedoskonałości. Całe życie powtarzano Ronji jak bardzo przypomina matkę, czy ojca, ale zawsze skrzętnie pomijano te cechy, które psuły krajobraz komplementów. Choroba była jedną z nich, a wizja spetryfikowanych uczniów, co jakiś czas nawiedzała ją w snach, kiedy Ronja budziła się zlana potem i w pośpiechu połykała kolejną dawkę eliksiru rozgrzewającego mięśnie. Obsesyjnie kontynuowała ćwiczenie wushu, a ubraną w tradycyjny chiński ubiór sylwetkę można było dostrzec na londyńskich dachach, kiedy wirowała kolejnymi uderzeniami, z całych sił ignorując własne koszmary. Pamiętna noc majowa zastała ją właśnie podczas jednych z treningów, gdy wybuch magii spowodował niespodziewany atak choroby i zaraz potem jej nagłe wstrzymanie. Ustąpiły bóle stawów, a po ciężkich tygodniach rekonwalescencji nadszedł upragniony moment uśpienia. Nie mogąc pozostać bezczynną wobec anomalii Ronja powróciła do aktywnego zawodu, oddając swoją wiedzę na usługi szpitala i ministerstwa, chociaż wir pracy nie pochłonął czarownicę na wystarczająco długo. Szczyt w Stonehenge i jego reperkusje skłoniły Fancourt do zejścia z piedestału ministerialnej kariery, mocniejszą wiarą obdarzając dawnych przyjaciół, niż biurokrację. Przemoc nie była dla niej odpowiedzią, lecz pytaniem, na które odpowiedź powinna zawsze brzmieć: nie. Niezależnie od tego co mówili obyci z brutalnością buntownicy, którzy zdecydowali się opowiedzieć za Haroldem, czy też wiernie służące rządowi upadli stróże prawa, Ronja wiedziała jak się bronić i sam ten fakt, dla kobiety oznaczał, że ponad wszystko będzie dążyć do pokoju.
Wiedziona zaufaniem swoje miejsce znalazła u boku siostry w rezerwacie Peak District, wspominając nie tylko dawne eskapady w znajomym gronie, ale też ciesząc się, iż wreszcie może mieć młodszą Fancourt na wyciągnięcie dłoni. Martwiła się również o brata, ich wspólne drogi już dawno zatraciły ten sam rytm. Siostrzane instynkty rozkazywały mieć się na baczności, a serce nieobojętne na okrucieństwo drżało przed myślą, że któryś z członków jej rodziny mógłby skończyć tak samo jak mugole. Nie była to już kwestia posłuszeństwa, ani dobra czy zła. Dawno już nauczyła się, że dla każdego może znaczyć to co innego. Nie wierzyła w to, że ludzie byli z natury dobrzy, ale też doświadczona latami bezcielesnych blizn umysłów innych i swojego własnego, Ronja potrafiła dostrzec, że u podstaw każdego zła leży kilka słów, kilka żalów. Nie miała wątpliwości, że jeśli przyjrzy się im wystarczająco dobrze, znajdzie w nich nie tylko wytłumaczenie, ale też rozwiązanie dla konfliktu, który bezprawnie zabierał życie wszystkim.
Dla śmierci nie liczyła się czystość krwi, tak jak dla Ronji nie liczy się czystość krwi tego, kogo przed śmiercią uratuje.

Niewielu zna jej prawdziwe imię tak dobrze jak zna je on.
Meifeng, piękny wiatr. Jedno machnięcie skrzydeł motyla może zmienić ją
w huragan.



Patronus:
Zmierzchnica inaczej nazywana trupią główką nie wiąże się z pozoru z niczym dobrym. Kojarzona ze śmiercią, wedle wierzeń i mitologii angielskiej towarzyszy wiedźmom, szepcząc im do ucha imiona ludzi, którzy wkrótce umrą.

Dla Ronji jest symbolem przezwyciężania swoich słabości. Podczas przywoływania patronusa, myślami powraca do lat młodości, kiedy przerażona uciekała przed ćmą znalezioną w pokoju jaki dzieliła z rodzeństwem. Pocieszona przez młodszą siostrę i otoczona rodziną, czuje się najsilniejsza wiedząc, że mogą na nią liczyć, niezależnie od ciężaru własnych słabości, jaki musi dzierżyć.

Statystyki
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 103 (rożdżka)
Uroki:00
Czarna magia:00
Uzdrawianie:252 (rożdżka)
Transmutacja:00
Alchemia:00
Sprawność:5Brak
Zwinność:5Brak
Reszta: 0
Biegłości
JęzykWartośćWydane punkty
AngielskiII0
ChińskiII2
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaIII25
Historia MagiiI2
KłamstwoI2
ONMSI2
PerswazjaII10
SpostrzegawczośćII10
ZielarstwoII10
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Wytrzymałość PsychicznaI5
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Neutralny--
RozpoznawalnośćI-
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Muzyka (gra na guqinie)I0.5
GotowanieI0.5
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleI0.5
PływanieI0.5
Walka wręcz (wushu)I0.5
GenetykaWartośćWydane punkty
Brak- (+0)
Reszta: 3

[bylobrzydkobedzieladnie]


quiet. composed. grateful. disciplined
do not underestimate my heart, it is a fortress, a stronghold that cannot be brought down, it has fought battles worth fighting, and saved loved ones worth defending, the day you think it a weakness, is the day
you will burn


Ostatnio zmieniony przez Ronja Fancourt dnia 26.03.21 23:38, w całości zmieniany 6 razy
Ronja Fancourt
Zawód : magipsychiatra, uzdrowiciel
Wiek : 30/31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
battles may be fought
from the outside in
but wars are won
from the inside out
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
玉兰花
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9639-ronja-fancourt https://www.morsmordre.net/t9640-demimoz https://www.morsmordre.net/t9644-zapraszam-na-kozetke#293088 https://www.morsmordre.net/f360-hornchurch-haynes-road-39 https://www.morsmordre.net/t9641-skrytka-bankowa-nr-2194#293080 https://www.morsmordre.net/t9643-ronja-fancourt#293083

Powrót do góry Go down

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana

INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam PW lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Dotyk meduzy.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak

Kartę sprawdzał: William Moore
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Ronja Fancourt Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down



KOMPONENTYodłamek spadającej gwiazdy x2, jagody z jemioły, mandragora

[27.03.21] Komponenty (październik/grudzień)
[11.06.21] Zdobycie odłamka spadającej gwiazdy x2
[26.07.21] Styczeń/marzec

BIEGŁOŚCI
[24.06.21] Wsiąkiewka (październik - grudzień); + 3 PB
[16.11.21] Wsiąkiewka (stycznio-marzec); + 1/2 PB

HISTORIA ROZWOJU[27.03.21] Karta postaci; -70 PD
[31.03.21] Wykonywanie zawodu (październik-grudzień); +20 PD
[10.04.21] Rejestracja różdżki
[11.04.21] Kluczyk do Gringotta: -200 PM
[26.04.21] Zdobycie osiągnięcia: Obieżyświat; + 30 PD
[06.05.21] Zdobycie osiągnięcia:  Do wyboru, do koloru; + 30 PD
[01.06.21] Darmowa zmiana wizerunku
[24.06.21] Wsiąkiewka (październik - grudzień); +120 PD
[27.06.21] Zdobycie osiągnięcia: Genealog; +60 PD
[11.07.21] Zdobycie osiągnięcia: Złoty myśliciel; +30 PD
[23.07.21] Spokojnie jak na wojnie: +40 PD, +1 PB organizacji
[29.07.21] Osiągnięcie: Wór pełen ziół, +30 PD
[07.08.21] Wykonywanie zawodu (styczeń-marzec): +15 PD
[18.08.21] Osiągnięcia (Wielki głód): +30 PD
[19.09.21] Zmiana wizerunku; -100 PD
[18.09.21] Wykonywanie zawodu (styczeń-marzec): +15 PD
[16.11.21] Wsiąkiewka (stycznio-marzec); +30 PD
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Ronja Fancourt Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Ronja Fancourt

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach