Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Towtown
AutorWiadomość
Towtown [odnośnik]29.03.21 22:08
First topic message reminder :

Towtown

Towton to niewielka wioska na południu hrabstwa Yorkshire, którą dziś zamieszkuję po części mugole, po części czarodzieje. Pozornie niczym nie różni się od wielu innych w Anglii. To kilkadziesiąt domów - niektóre są naprawdę bardzo stare - otoczone przez malownicze pola uprawne. Yorkshire słynie z żyznych gleb, nie brakuje tu więc gospodarstw rolnych. W samym środku wsi wciąż funkcjonuje dawna karczma, obecnie pub "Pod Dwiema Różami", nawiązująca do wydarzenia, z którego słynie Towton - w 1461 roku doszło tu do jednego z najbardziej krwawych i brutalnych starć średniowiecza, decydująca bitwa pierwszego etapu Wojny Dwóch Róż. Niektórzy mówią, że na rozległych polach pod wioską nocą wciąż słychać zawodzenie poległych.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Towtown - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Towtown [odnośnik]06.09.21 21:34
26 stycznia 1958

Nad Anglią zapadał zmierzch, gdy Sigrun zmaterializowała się kilka mil od Towtown, przy starym, opuszczonym gospodarstwie, gdzie miała spotkać się z Macnairem. Tym razem nie Drew, choć liczyła, że dzisiejszy wieczór będzie równie owocny, choć nie planowała równie ognistych atrakcji. Dziś mieli działać po cichu. Bardziej zależało jej na informacjach, niż wymordowaniu kilku pojedynczych rebeliantów, czy członków Zakonu Feniksa - bądź po prostu kogoś, kto pomagał ukrywać się i pomagał mugolom na terenie Yorkshire. Po nitce Sigrun chciała dotrzeć do kłębka, do czegoś większego. Dlatego też o pomoc poprosiła Cilliana. Sądziła, że lepiej się przy tym sprawdzi - jako doświadczony łowca. Potrafił być dyskretny i nie zauważony w obecności wyjątkowo wyczulonych magicznych bestii. Poradzi sobie i przy tropieniu ludzi. Wierzyła w to.
- Myślę, że gdzieś tutaj mają kryjówkę albo tylko się spotykają, by ruszyć do niej, kiedy się upewnią, że to nie jest podstęp. Sama uczyniłabym podobnie - powiedziała Sigrun, wyciągając z kieszeni szaty własnoręcznie skręconego papierosa, kiedy Macnair zbliżył się do niej, kilka chwil po tym jak rozległ się charakterystyczny trzask towarzyszący teleportacji.
Już wcześniej mówiła mu, że wpadła na trop mężczyzny o nazwisku Jeffrey Evans, wiódł on zaś do Towtown - niewielkiej wioski, gdzie większość mieszkańców stanowili mugole, na obrzeżach jednak mieszkało także kilkoro czarodziejów. Mogli być uwikłani w pomoc dla niemagicznych.
- To swoją drogą całkiem zabawne, że akurat tutaj. Pięćset lat temu zarżnięto tu całe setki mugoli. Pod tą wioską. Ponoć nocą dalej słychać ich wrzaski. Mam nadzieję, że to usłyszę - zagadnęła go, zaciągając się papierosem, powoli. Nie śpieszyła się. Musiała sobie ostatnimi czasy wyliczać te przyjemności.
- Gotów? - spytała, wyrzucając z żalem niedopałek na ziemię tak wilgotną od jesiennego deszczu, że ta breja z uschniętych liści nie miała szansy zająć się ogniem. - Polecę od wschodu. Ty możesz na miotle od zachodu. Tamtędy wiedzie główna droga. Będziemy mieć na oku czarodziejskie domy. Podejrzewam, że to u kogoś z nich mogą się spotykać. One najprędzej mogą być obłożone czarami ochronnymi. Spróbuję je wykryć zawczasu - poinformowała Cilliana o swoim planie, wsuwając dłonie do kieszeni płaszcza, bo styczniowe zimno dawało jej się ostatnimi czasy we znaki. Powiodła spojrzeniem po okolicy pogrążającej się w mroku zmierzchu. Sigrun wydawało się, że ujrzała Alpharda i zamarła w bezruchu na kilka chwil, kiedy Cillian mówił - nie słuchała go jednak, przejęta, że znów widzi martwych, tym, że w nozdrza wdziera się woń rozkładu. Zamrugała kilkakrotnie i potrząsnęła głową, jakby chciała strącić z powiek ten obraz. Nie, to niemożliwe, to już za nią.
- Co mówiłeś? - spytała lekko nieprzytomnie, przenosząc wzrok na kuzyna.


| rzut na opętanie


She tastes like every

dark thought I've ever had
Sigrun Rookwood
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I am not
ruined
I am

r u i n a t i o n
OPCM : 40
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Re: Towtown [odnośnik]06.09.21 21:34
The member 'Sigrun Rookwood' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 9
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Towtown - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Towtown [odnośnik]06.09.21 22:25
Zjawił się w okolicy miasteczka wraz z charakterystycznym dźwiękiem towarzyszącym teleportacji. Doceniał, że takowa nadal działała w Anglii, a ograniczona została jedynie w samej stolicy, której nie zaszczycał swoją obecnością zbyt często. Pokonywanie dużych odległości bez tej umiejętności, byłoby wyjątkowo uciążliwe i irytujące na dłuższy czas, zważywszy na jego miejsce zamieszkania. Mimo to alternatywą pozostawała miotła, którą swoją drogą miał ze sobą, lecz mniej chętniej wybierał jako środek transportu. Rozejrzał się po najbliższym otoczeniu zanim dołączył do Sigrun w umówionym miejscu. Zatrzymując się obok blondynki, rzucił jej krótkie spojrzenie, słuchając tego, co miała do powiedzenia i co najwyraźniej zdążyła już ustalić. Pamiętał, że wspominała o konkretnym człowieku, ale nie wątpił, że nie wszystko przekazała w liście.- Obstawiam drugą opcję. Mimo wszystko zdają się zbyt inteligentni, aby przedstawiać na tacy swoje kryjówki, nawet jeśli miło byłoby trafić na odstępstwo od normy.- zdążył rozeznać się w sytuacji, trafić na kilka irytujących szkodników i musiał oddać im jedno, byli okropnie ostrożni. Nie było więc po co liczyć, że Evans czy ktokolwiek inny w Towtown, okaże się mniej przezorny.
Z obrzydzeniem podchodził do podobnych mieścin, gdzie mugole i czarodzieje żyli obok siebie, ale niestety nawet bliskie mu Carnham rządziło się takimi prawami. Planował coś z tym zrobić, jednak jeszcze nie teraz. Dziś musiał skupić się na innych priorytetach.
- Trochę ironiczne, ale może chcą powtórki? – kącik jego ust uniósł się, gdy spojrzał na kuzynkę. Nie miałby nic przeciwko, jak skończą już z Jeffreyem i wątpił, aby Sigrun odmówiła sobie podobnej zabawy. Nawet jeśli miałoby to być liczone jedynie w paru nic nieznaczących jednostek.- Mam ostatnio dość zmarłych, wolałbym, aby się nie odzywali.- przyznał, lecz nie wdawał się w szczegóły. Chciał jednak, aby umarli pozostali cisi.
- Tak, rozejrzyjmy się jak najszybciej.- odparł, nie widząc powodów, aby musieli jeszcze zwlekać, nawet jeśli czas ich nie gonił. Oboje wiedzieli, co muszą zrobić.- Jasne, zobaczymy co kryją w sobie zabudowania.- zgodził się z blondynką. Spojrzał na nią z lekko uniesioną brwią, kiedy najwyraźniej przestała go słuchać, ale nie miał jej tego za złe. Nie powiedział nic istotnego.
- Nic ważnego, sprawdźmy okolicę.- wyjaśnił. Zgodnie z tym co ustalili, skierował się na zachód, aby z tamtej strony zbadać okolicę. Obniżył nieco lot i zawisł w powietrzu, by w zaklęcie objęło konkretny obszar.- Homenum Revelio.- szepnął, wykonując spokojny ruch różdżką. Zaklęcie pozornie nie powinno nic dać, lecz on wiedział, czego szukać. Pośród rozsianych sylwetek, zamierzał szukać większych skupisk, które wyglądałyby inaczej na tle pozostałych.


W głębokich dolinach zbiera się cień.
Ma barwę nocy…
lecz pachnie jak krew

Cillian Macnair
Zawód : Łowca magicznych stworzeń, szmugler
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Krok wstecz to nie zmiana.
Krok wstecz to krok wstecz
OPCM : 20
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 11
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Zwierzęcousty

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8529-cillian-macnair https://www.morsmordre.net/t8563-dante#249835 https://www.morsmordre.net/t8556-cill https://www.morsmordre.net/f199-gloucestershire-okolice-cranham https://www.morsmordre.net/t8564-skrytka-bankowa-nr-2018#249854 https://www.morsmordre.net/t8557-cillian-macnair
Re: Towtown [odnośnik]06.09.21 22:25
The member 'Cillian Macnair' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 49
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Towtown - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Towtown [odnośnik]12.09.21 21:54
Już od dłuższego czasu problem z teleportacją nie stanowił problemu dla czarodziejów i czarownic, poza Londynem rzecz jasna, który dla bezpieczeństwa wciąż obłożony był zaklęciami uniemożliwiającymi deportację i aportację, co doceniało się po długich miesiącach anomalii, gdy wszyscy zrezygnowali z tego sposobu podróżowania dla własnego bezpieczeństwa. W przypadku każdego kończyło się to właściwie bolesnym rozszczepieniem. Rookwood korzystała wówczas z najbardziej pewnego dla siebie środku komunikacji - miotły. Uwielbiała latać, robiła to pewnie i dobrze, irytowała się jednak, bo zajmowało to wiele czasu. Dzięki Czarnemu Panu posiadła jednak umiejętność przemiany w czarny obłok i pod jego postacią nawet dalekie odległości pokonywała szybko i bezproblemowo - nie każdemu jednak dane było dostąpić tej wiedzy. W taką pogodę zaś miotły odpadały, wiatr mógł być zbyt silny. Pojawieniu się Cilliana towarzyszył więc znajomy trzask, wierzyła jednak, że z jego potencjałem i talentami pewnego dnia może sam rozpłynąć się w strzępach czarnej mgły - tak jak jego krewni.
- Obawiam się, że niestety możesz mieć rację - przyznała kwaśnym tonem.
Dawno już przestrzegali młodszych stażem i rangą Rycerzy Walpurgii, aby nie lekceważyli wroga, nie uznawali każdego członka Zakonu Feniksa i rebelianta Harolda Longbottoma za idiotę, bo nimi nie byli. Należało przyznać, że mieli wśród swoich czarodziejów utalentowanych i silnych. Nie na tylu, aby zwyciężyć tę wojnę, lecz wystarczająco, by ta wciąż trwała, a oni nieustannie psuli im krew i krzyżowali plany. Rycerze Walpurgii musieli przyłożyć się bardziej. Uderzać mocniej i celniej. Tropić ich wszystkich bardziej zawzięcie. Któż mógł przy tropieniu kryjówki rebeliantów sprawdzić się lepiej niż dwójka zawodowych łowców?
- Mieli przecież zamilknąć na wieki - mruknęła ponuro Rookwood. O tym kto ma bardziej dość zmarłych mogłaby dyskutować. To przecież ona przez długie tygodnie po opuszczeniu podziemi Banku Gringotta widywała zmarłych. Alpharda Blacka, który do niej przemawiał, towarzyszył jej na każdym kroku. Halucynacje przeminęły, ale wciąż nie mogła o tym zapomnieć. Szczególnie ze świadomością, ze coś z tamtych podziemi w niech tkwiło i w pewnych momentach próbowało przejąć nadeń kontrolę. Sigrun potrafiła to zwalczyć, była silna, niepewność jednak nieustannie jej towarzyszyła. Tak jak śmierć.
Skinęła głową, potrząsając nią lekko, jakby chciała strącić z powiek zamyślenie, po czym rozmyła się w strzępach czarnej mgły i uniosła wysoko pod ziemię okrytą śniegiem. Polecieli tak jak to zaplanowała. On od zachodu, ona od wschodu, gdzie było więcej czarodziejskich domów. Pod postacią mgły trudniej było ją dostrzec. Materializując się w jednej z ciemnych uliczek, gdzie nie sięgało światło ulicznych latarni wysunęła z rękawa różdżkę i wyszeptała inkantację: - Carpiene.
Chciała sprawdzić, czy dom czarodziejów, Taylorów, został w jakiś sposób zabezpieczony. Jednocześnie szukała spojrzeniem Cilliana.


She tastes like every

dark thought I've ever had
Sigrun Rookwood
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I am not
ruined
I am

r u i n a t i o n
OPCM : 40
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Re: Towtown [odnośnik]12.09.21 21:54
The member 'Sigrun Rookwood' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 90
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Towtown - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Towtown [odnośnik]04.10.21 13:07
Nie ukrywał, że w tej kwestii wolałby się mylić. Byłoby zdecydowanie łatwiej trafić na bandę kretynów, którzy podłożyliby się przez przypadek i oszczędzili im czasu. Jednak odkąd wrócił do Anglii i zaczął jakkolwiek aktywnie działać wśród Rycerzy, musiałby być ślepy, żeby nie zauważyć, że przebiegłość była cechą również drugiej strony konfliktu. Dlatego nawet teraz nie liczył, że wszystko pójdzie łatwo, bez odrobiny wysiłku z ich strony. Był ciekaw, co kryło się w ciemnych uliczkach i domostwach, których mieszkańcy szykowali się na koniec dnia. Gdzieś wśród nich musiał być ktoś, a raczej grupa osób, której szukał dziś z Sigrun. Wodził spojrzeniem po zabudowaniach, majaczących nieco dalej.
- Żywi mają przykrą tendencję, nierobienia tego, co powinni... martwi są w tym chyba bardziej upierdliwi.- mruknął pod nosem. Nie wiedział, że z ich dwójki to kuzynka miała mniej przyjemne doświadczenia ze zmarłymi. On mógł kazać odczepić się Calebowi, uciec przed nim, chociaż tego nawet nie brał pod uwagę. Nie uciekał, przed nikim i niczym. Może nie było to mądre, ale tak już niestety miał.
Ona natomiast musiała mierzyć się ze zwidami. Nie współczułby jej, wiedząc o tym. Z jednej strony wiedział, że najpewniej szybko by pożałował, a z drugiej zwyczajnie nie odczuwał litości wobec kogokolwiek. Rodzina, dalsza czy bliższa nie była w tym wyjątkiem.
Zerknął na kłęby czarnej mgły, w których zniknęła sylwetka Rookwood. Cień zazdrości ukuł go, ale był jeszcze za słaby na podobne umiejętności i dobrze o tym wiedział.
Znajdując się już w powietrzu, rzucając szeptem zaklęcie, obserwował pojawiające się sylwetki. Rozjarzone postaci, zajęte szarą codziennością, przemieszczały się po domach. Nic interesującego.
Cierpliwie przeskakiwał spojrzeniem, chcąc przy takiej ilości wychwycić swój cel. Przechylił się nieco, zwabiony widokiem trzech sylwetek na piętrze. Nie była to liczba, która wykraczała poza rodzinę, nic zaskakującego, a jednak coś mu nie pasowało. Zwłaszcza gdy piętro niżej połyskiwały drobne, najpewniej dziecięce postaci. Wylądował kawałek dalej, miotłę schował w bocznej uliczce, zamierzając później po nią wrócić. Teraz tylko przeszkadzałaby mu.
Poprawił, długi czarny płaszcz, dzięki, któremu zlewał się z ciemnością i nie rzucał przesadnie w oczy. Podszedł do Sigrun, zauważając ją koło domu, w którym znajdowało się towarzystwo.
- Masz coś? – spytał, ciekaw czy mieli przejmować się zabezpieczeniami.
Uniósł wzrok na budynek, który bez działania zaklęcia, nie przykuwał uwagi w żaden sposób na tle innych.
- W środku na piętrze są trzy osoby. Na dole kolejne, ale obstawiam dwójkę dzieci, są za drobne na dorosłych.- mruknął, by wiedziała, co kryło się wewnątrz, a co zdążył zobaczyć, nim świat znów pogrążył w mroku nadchodzącej nocy.- Czekamy, aż zaczną się przemieszczać? Czy wchodzimy dowiedzieć się więcej? – spytał, bo finalnie decyzja i tak należała do blondynki. Nigdy nie miał problemu działać pod jej rozkaz, była jedyną osobą, przy której nie zwracał na to uwagi. Nawyki z Rumunii pozostały w nim.


W głębokich dolinach zbiera się cień.
Ma barwę nocy…
lecz pachnie jak krew

Cillian Macnair
Zawód : Łowca magicznych stworzeń, szmugler
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Krok wstecz to nie zmiana.
Krok wstecz to krok wstecz
OPCM : 20
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 11
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Zwierzęcousty

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8529-cillian-macnair https://www.morsmordre.net/t8563-dante#249835 https://www.morsmordre.net/t8556-cill https://www.morsmordre.net/f199-gloucestershire-okolice-cranham https://www.morsmordre.net/t8564-skrytka-bankowa-nr-2018#249854 https://www.morsmordre.net/t8557-cillian-macnair
Re: Towtown [odnośnik]15.10.21 10:10
Już dawno przeminął czas, kiedy Rycerze Walpurgii lekceważyli swego wroga, uznając Zakon Feniksa za bandę przygłupich idealistów i słabeuszy. Zdążyli się przekonać, że po drugiej stronie barykady stanęli czarodzieje utalentowani i potężni. Rookwood miała nieprzyjemność doświadczyć tego na własnej skórze. Tego jak silne potrafili rzucać zaklęcia i nieustępliwi byli. Przyznawała to z kwaśną miną i niezadowoleniem, wolałaby, aby Cillian się mylił, lecz tak nie było i musieli to wszyscy przyjąć do wiadomości. Do wroga podchodzić z należytą ostrożnością. Nie pasowało to do dawnej Sigrun, która z ryzykiem była za pan brat i podejmowała decyzje dość lekkomyślnie; kiedy jednak Czarny Pan powierzył jej władzę, dowództwo, wypalając na lewym przedramieniu Mroczny Znak, musiała nauczyć się kalkulacji zysków i strat, chłodniejszego osądu.
- Masz na myśli duchy? - spytała, zerkając na Cilliana przez ramię. On, tak jak i ona, w brzuchu matki rozwijał się wraz z bliźniaczym bratem. Może to geny Rookwoodów, może przypadek. W jej rodzinie było więcej szczęście - Christopher nigdy nie przyniósł ich nazwisku podobnego wstydu, co Caleb. Zniknął, ale żył - tego Sigrun była pewna. Bliźnięta łączyła specjalna więź, którą mało kto potrafił zrozumieć - zastanawiała się jak było w przypadku Cilliana i Caleba. Pewna była tylko tego, że wymierzyłaby należną karę każdemu, kto sprzeciwiłby się woli Czarnego Pana i Rycerzy Walpurgii, niezależnie, czy byłby to jej brat, ojciec, czy inny krewny. Więzy krwi były dla Sigrun ważne, lecz służba Jemu - jeszcze ważniejsza.
Zaklęcie, które rzuciła, Carpiene, wykazało, że na budynek nałożono kilka nietrudnych do przełamania zabezpieczeń. Ich aktywacja nie uczyniłaby im krzywdy, lecz narobiła kłopotu, Rookwood i Macnairowi zaś zależało na tym, by wroga zaskoczyć. Pokiwała głową w odpowiedzi na pytanie łowcy.
- Cave Inicum, Bubonem... - wymieniła cichym tonem, po czym przeniosła na niego wzrok. - Złamię je, ale daj mi kilka minut. Pilnuj, czy nikt się nie zbliża. Później wejdziemy tam cicho i spróbujemy dowiedzieć się co planują, gdzie się wybierają. Może zamiast pojmania ich, lepszym rozwiązaniem byłoby podążanie ich śladem - zobaczymy gdzie nas doprowadzą - zdecydowała Sigrun, po czym uniosła swoją różdżkę, by propozycję o przełamaniu zabezpieczeń przekuć w czyn.
Pułapki nie były zbyt skomplikowane, nietrudne do przełamania; Sigrun potrzebowała jedynie czasu, aby przekierować swą magię odpowiednim strumieniem we wrażliwe miejsca tego magii. Kiedy tylko część energii zaczynała się uginać pod naporem wiedźmy, poszło już gładko. Jedno, drugie, trzecie. Mijały kolejne minuty, a Sigrun mamrotała pod nosem kolejne inkantacje - w końcu jednak pozbyła się wszystkiego.
Obeszła budynek, ręką przyzywając Cilliana, by poszedł za nią; dotarli do tylnych drzwi, które otworzyła cicho, naciskając klamkę. Nie zabezpieczyli ich w inny sposób.


She tastes like every

dark thought I've ever had
Sigrun Rookwood
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I am not
ruined
I am

r u i n a t i o n
OPCM : 40
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Towtown
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach