Wydarzenia


Ekipa forum
Gabinet Craiga
AutorWiadomość
Gabinet Craiga [odnośnik]02.04.21 15:23

Gabinet Craiga

Miejsce niemniej ważne niż sam lokal na Nokturnie. To często w tym gabinecie podejmowane były niektóre istotniejsze decyzje dotyczące rodzinnego biznesu. Ulokowany we wschodnim skrzydle pokój zachowuje wystrój typowy dla reszty zamku - ciężki i odrobinę ponury. Centralnym meblem jest oczywiście ogromne, dębowe biurko oraz stojące po obu jego stronach fotele. Ściany zastawione są licznymi komodami, które skrywają zarówno zwykłe dokumenty, jak i przedmioty tajemnicze, mroczne a czasami nawet niebezpieczne - artefakty, które nie trafiły jeszcze na Nokturn lub przetrzymywane na specjalne zamówienie dla klienta.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Gabinet Craiga Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Gabinet Craiga [odnośnik]07.04.21 23:27
2.10

Tym razem, gdy go trafiło, miał szczęście. O ile w ogóle można mówić o szczęściu w jego przypadku. Los najwyraźniej lubił sobie z niego drwić. To nie pierwszy raz, gdy magia postanowiła zaznaczyć swoją obecność w jego ciele sprawiając, że coś zaczęło mu wyrastać z miejsc, z których... wyrastać nie powinno. Zwykle jednak winą była choroba obciążająca jego geny i dotyczyło to tylko kości jego pleców. Tym razem... nawet nie chciał o tym myśleć. Ilekroć poruszył głową, czuł ciężar poroża, które postanowiło przyozdobić dziś jego głowę. To nie był pierwszy raz, gdy się tam pojawiło. Zdążył poznać już jakim było utrapieniem - i nie chodziło tu tylko o godziny spędzone w podziemiach Gringotta. Miał nadzieję, że plugawa magia, którą przesiąknięte było tamto miejsce, da mu spokój w chwili, gdy je opuszczali. Ale nie. Ocywiście że nie. Parę dni później piękne, rozłożyste i ciężkie poroże znów zmaterializowało się z jego skroni. Próbował pozbyć się go magią. Poprosił nawet Cassandrę i Zachary'ego by spojrzeli na te piekielne rogi, ale uzdrowiciele nic nie mogli mu poradzić. Spiłowane lub złamane poroże natychmiast odrastało. Musiał cierpieć w ciszy i czekać, aż dręcząca go magia odpuści. Odrobinę go to przerażało. I niesamowicie irytowało. Bał się, że będzie musiał zmagać się z konsekwencjami akcji w podziemiach do końca życia. No bo jaką miał pewność, że to było chwilowe? Co w ogóle wywołało tę klątwę? Bo właśnie za klątwę uważał los, jaki go spotkał. Poroże było nie tyle uciążliwe, bo Craig dość szybko nauczył się manewrować z nim na głowie, unikając strącania drogocennych waz i zaczepiania o lampy - było jednak zwyczajnie upokarzające. I dekoncentrujące - zamiast skupić się na tym, co miał do zrobienia, zamiast wypełniać kolejne z raportów, przyłapywał się na tym, że co chwila spogląda w lusterko stojące na biurku i ogląda poroże. Koniec końców, w akcie złości roztrzaskał niewielkie zwierciadełko o ziemię. Wciąż mógł jednak po prostu spoglądać do góry i je widzieć - co też bezwiednie czynił co jakiś czas. Dziś ta paskudna ozdoba trzymała się  go już ponad godzinę. Kto wie jak długo miało to jeszcze potrwać. Jego plany tego dnia i tak obejmowały jednak głównie przesiadywanie w gabinecie - jako że miał trochę zaległości jeśli chodzi o papierkową robotę. Tym też więc właśnie objawiało się jego szczęście - mógł wyjątkowo oszczędzić sobie upokorzenia przed resztą rodziny. Nie przewidział tylko jednego. On mógł się chować w swoim biurze, ale to nie dawało mu sto procent pewności, że ktoś nagle nie postanowi go w tym biurze odwiedzić....


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Gabinet Craiga [odnośnik]09.04.21 17:00
Ten dzień wyjątkowo spędzał w domu. Ostatnimi czasu więcej czasu przebywał w pracy w otoczeniu swoich pracowników niż rodziny i postanowił to naprawić.  Definitywnie zaniedbał ostatnio swoje dzieci, nie poświęcając im należytej uwagi. A przecież nie były już malutkie, rozumiały już dużo i pragnęły dowiadywać się jak najwięcej. Jak na 6-latki jego bliźniaki były bardzo inteligentne.
Poranek spędził z synem na małym treningu. Chłopiec kiedyś obserwował go, gdy ten ćwiczył szermierkę i ogłosił wszem i wobec, że on też chce się nauczyć. Xavier był wtedy dumny jak paw i z przyjemnością zapowiedział mu, że tata osobiście będzie nadzorował jego trening. Oczywiście jak na razie miał ograniczone pole manewru, bo wielu rzeczy jeszcze nie mógł małego nauczyć, ale w niczym to nie przeszkadzało. On sam zaczął trenować kiedy był w jego wieku, więc wiedział doskonale od czego powinien zacząć. Trening zajął im dobre dwie godziny, po czym "oddał" syna guwernantce by ta zabrała go na inne zajęcia, którego miał jeszcze w rozkładzie mały lord Burke. Wtedy sam skierował się do pokoju córki. Z nią miał trochę większy problem, sam wychował się w towarzystwie mężczyzn i nie koniecznie wiedział co może robić z dziewczynką. Zwłaszcza z tak energiczną dziewczynką. Dlatego nikogo nie zdziwił fakt, że pomimo faktu, iż Xavier przykładał dużo uwagi do odpowiedniego wychowania swoich dzieci, małej pozwalał na trochę więcej. Nie raz, gdy nikt nie widział, siadał z nią i jej lalką do stolika i uczestniczył w popołudniowej herbatce, podczas której rozmawiali o kolorowych wstążkach misia siedzącego na komodzie. Jej również jako jedynej pozwalał mówić do siebie per "papo", a nie jak w przypadku syna "tato" czy "ojcze". Dzisiaj postanowił, że po prostu będzie robił z nią to na co ona akurat będzie miała ochotę. Przez chwilę byli w ogrodzie, gdzie mała poszukiwała zaciekle leśnych wróżek i nie dało jej się wytłumaczyć, że sama nazwa "Leśna wróżka" mówi, że mieszka ona w lesie "Nie papo, na pewno u nas w ogrodzie też są" zapierała się i nie było opcji, że wygra. W końcu jedna stwierdziła, że jest jej zimno i chce wracać do zamku.
- A pójdziemy do wujka Craig'a? - spytała patrząc na niego tymi swoimi wielkimi oczyskami, jednocześnie trzymając się kołnierza kiedy niósł ją na rękach.
- Hm...w sumie możemy. Chyba nic się nie stanie jak go na chwilę z od pracy odciągniemy. Przyda mu się przerwa. - odparł z lekkim uśmiechem, po czym podrzucił ją sobie lekko na rękach i ruszył w kierunku gabinetu brata.
Niby pracowali razem, a mimo wszystko nie widywali się jakoś za często. Zwłaszcza ostatnio zdawało mu się, że Craig jakoś jakby się zamknął w sobie i unikał ludzi.
W końcu dotarli na miejsce. Xavier zapukał dwa razy, po czym sięgnął po klamkę i wszedł do biura.
-Dzień dobry bracie, bratanica chciała... - zaciął się w połowie zdania widząc brata za biurkiem.
A może nie do końca skupił się na samym bracie, a na pokaźnym porożu, które wyrastało z jego głowy. Nawet nie próbował zamaskować zaskoczenia jakie go w tym momencie ogarnęło.
Dziewczynka obróciła głowę, którą do tej pory miała wtuloną w ramię ojca i spojrzała na Craig'a.
- Wujek ma rogi...Papo, wujek ma rogi... - powiedziała głośno i uśmiechnęła się szeroko.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Gabinet Craiga [odnośnik]09.04.21 23:32
Wykrakał. No jak nic wykrakał. Chociaż wcale nie mówił na głos, to jednak pomyślał o tym, że ktoś może chcieć zakłócić jego spokój. To chyba jednak prędzej czy później musiało się stać. Jeden po drugim, każdy z członków rodziny w końcu dostrzeże to, jakie były skutki klątwy która spadła na Craiga. Może więc powinien odetchnąć z ulgą, że dziś padła kolej właśnie na Xaviera, a nie, ot chociażby, na ich matkę. Craig gotów się założyć o to, że Tytania Burke najprawdopodobniej padłaby na zawał widząc najstarszego syna w takim a nie innym stanie. Nie, ją należało do tego najpierw odpowiedni przygotować.
Kiedy jednak drzwi gabinetu otworzyły się, a w przejściu stanął nie kto inny, a sam Xavier ze swoją pociecha na rękach, Craig obrzucił go mimo wszystko dość chłodnym spojrzeniem. Z nikim do tej pory nie rozmawiał o tym, co stało się w podziemiach Gringotta. Nawet Edgar, który tam był, nie dowiedział się wszystkiego. Wydarzenia z podziemi były zbyt szalone, zbyt nieprawdopodobne, by uważać je za prawdziwe - szczególnie gdy teraz nestor miał tak delikatny umysł.
- Nasza matka byłaby bardzo zawiedziona bracie. Zapomniałeś o tym, że należy odczekać po pukaniu, aż osoba wewnątrz poprosi cię do środka? - mruknął, choć tak naprawdę gdzieś miał maniery brata - lub też ich brak - Zamknij drzwi proszę. - dodał jeszcze, odkładając pióro do kałamarza. No i chyba nici z pracy, spodziewał się, że Xavier nie da mu spokoju, dopóki nie dowie się wszystkiego. Prim mógł zbywać zapewnieniami, że nic mu nie jest, że to chwilowe, jednak ona nie widziała jego poroża. Ale domyślał się, że i z nią wkrótce będzie musiał na ten temat porozmawiać - choć konwersacja z nią była na tyle trudna, że miał świadomość, jak niewiele mógł jej zdradzić. Xavier natomiast aspirował, by dołączyć do swojego brata i kuzyna w szeregach rycerzy, jemu zdradzić można było znacznie więcej.
- To takie przebranie, podoba ci się, złotko? - zwrócił się tym razem do bratanicy. Jego twarz znacznie się rozpogodziła, kiedy patrzył na nią. Ten szeroki uśmiech chwytał za serce. Dzieci z krwi Burke'ów zawsze wyjątkowo go rozczulały. A przecież nie zamierzał straszyć małej. Jej mógł wcisnąć taką bajeczkę na temat swojego poroża. Xavier niestety nabrać się nie da.
A szkoda.


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Gabinet Craiga [odnośnik]10.04.21 16:45
Dawno nic go tak nie zaskoczyło jak to, a trudno było go czymś zaskoczyć. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że się gapi i odwrócił wzrok. Brat czy nie brat, nie ładnie było się tak gapić i tyle, nawet jeśli w swoi towarzystwie zapominali często o manierach, których mamki tak bardzo próbowały ich nauczyć.
Nie zmieniało to jednak faktu, że od razu w jego głowie zaczęły się kotłować myśli, co tym razem wywinął jego brat, że tak skończył. Wiedział, że ostatnio wykonywał jakąś pracę dla Czarnego Pana, ale nie znał szczegółów, nie podawali mu ich, bo nie był jednak jeszcze tak w to wszystko wtajemniczony. Teraz jednak, widząc co wyrasta z głowy Craig'a, wiedział, że nie było to nic miłego.
- Myślę, że byłaby zawiedzona też z wielu innych powodów. - odparł spokojnie, po czym zamknął drzwi za sobą, po czym już się nie gapiąc, ale po prostu nie odwracając wzroku od brata obserwował go jak ten podnosi się z biurka.
Teraz powoli zaczynał rozumieć dlaczego Craig ostatnimi czasy raczej unikał kontaktów...ale nadal chciał się dowiedzieć więcej. Nie było opcji, że go czymś spławi. Mógł tego próbować na innych członkach ich rodziny, ale nie na nim. Po pierwsze on się nie da, a po drugie, nawet jeśli to on był starszym bratem, to jednak nadal bratem i Xavier zawsze się o niego martwił. Nie podejrzewał, że będzie w stanie mu pomóc, ale może przynajmniej dowie się czegoś o tej ciekawej i niecodziennej przypadłości.
- Jest śliczne. - dziewczynka na jego rękach pokiwała głową z uśmiechem i uśmiechnęła się szeroko - Wyglądasz troszkę śmiesznie wujku...ale ładnie. - dodała i wyciągnęła rączkę by dotknąć poroża.
Xavier w ostatnim momencie złapał ją za dłoń delikatnie i oddalił od poroża. Mimo wszystko wolał by mała tego nie dotykała.
- Nie wolno. - pokręcił głową widząc jak córka spojrzała na niego z wyrzutem - Wujek z pewnością napracował się bardzo by takie przebranie przygotować. Nie można potykać, bo się jeszcze zniszczy. - odparł spokojnie patrząc na dziewczynkę, po czym postawił ją na ziemi.
Po chwili sam ukucnął przed nią i złapał ją za małe rączki.
- Mam dla ciebie zadanie. - puścił jej oczko - Musisz mi obiecać, że nikomu nie powiesz o tym przebraniu wujka dobrze? Bo to ma być taka niespodzianka, wiesz? Dlatego nikt nie może wiedzieć. Tata teraz tu zostanie, a ty leć do siebie pobawić się panią Morganą, a jak przyjdę to pójdziemy zjeść trochę lodów, co ty na to? - uniósł brew ku górze uśmiechając się łagodnie.
Blondyneczka uniosła głowę i spojrzała na Craig'a, a raczej na jego rogi z utęsknieniem, po czym zrobiła usta w dziubek i wróciła wzrokiem do ojca. Przez moment patrzyła na niego w milczeniu jakby się nad czymś zastanawiała, po czym pokiwała głową i uśmiechnęła się.
- Dobrze. Ale lody chce truskawkowe.
- Będą truskawkowe. A teraz leć. - Xavier puścił jej oczko i ucałował w czoło.
Dziewczynka mocno pape przytuliła, potem przytuliła bok wujka i raz dwa w podskokach wybiegła z gabinetu.
Xavier zamknął za nią drzwi, po czym spojrzał na brata. Milczał tylko przez chwilę.
- Zaczynam się domyśleć dlaczego ostatnio unikasz ludzi w domu...to na stałe? - spytał unosząc brew ku górze.
Byli tu sami, mogli całkowicie zapomnieć o szopkach związanych z zasadami kultury i innych pierdół.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Gabinet Craiga [odnośnik]16.04.21 0:42
Skrzywił się tylko lekko na odpowiedź brata. Fakt, ich matka zapewne byłaby zawiedziona wieloma rzeczami. Maniery związane z pukaniem do drzwi i wchodzeniem bez zaproszenia leżały jednak zapewne gdzieś na dnie tej listy. Były takie momenty, że Craig żałował. Naprawdę żałował, że nie może jej powiedzieć więcej. Była w końcu jego matką. Od zawsze miał z nią bardzo dobry kontakt. Lepszy niż z ojcem. A jednak musiał ją okłamywać. Tak jak ich wszystkich.
- Śmiesznie? Naprawdę? A tak starałem się wyglądać strasznie! - grał dalej, udając tym razem odrobinę zmartwionego, że jego przebranie nie wywołało takiego wrażenia, w jakie celował. - Chyba muszę jeszcze nad nimi popracować. I poproszę twojego tatę o pomoc - dodał.
Dobrze, że Xavier powstrzymał młodą przed dotknięciem poroża. Nie sądził co prawda, by faktycznie coś miało jej się od tego stać, dotykali je w końcu już uzdrowiciele i nic im nie było - wolał jednak nie ryzykować. W ciszy i skupieniu obserwował, jak Xavier sprytnie wydobywa od córki przyrzeczenie dochowania tajemnicy. Bardzo chciał wierzyć, że mała faktycznie się nie wygada, nie był jednak pewny, czy faktycznie da radę. Była w końcu tylko dzieckiem, nawet jeśli niezwykle rozkosznym i rezolutnym. Mogła się wygadać nawet maskotce, pewna że nikt jej nie podsłuchuje - podczas gdy za drzwiami czujne ucho służki wychwyciłoby każde słowo. Nic nie mógł jednak poradzić. Prędzej czy później prawda i tak wyjdzie na jaw. A może do tego czasu uda się jakoś zneutralizować tę klątwę - czy czymkolwiek ta magia była.
- Nie - odpowiedział krótko. Co do tego miał pewność - Za jakiś czas znikną. To nie pierwszy raz, gdy się pojawiły. - dodał, sięgając do szafki po dwie szklanice. Nie pytając brata o preferencje co do trunku, wyciągnął z gablotki butelkę brandy, którą nalał szczodrze im obu. Uważał przy tym, aby porożem nie zahaczyć o nic i nie stłuc. - Inną kwestią pozostaje jak długo będzie się pojawiać. - uznał, upijając łyk. Tego nikt nie był w stanie powiedzieć. - Kiedy Edgar pierwszy raz mnie tak zobaczył, był przekonany że nie żyję, a to co widzi, to halucynacja - dopowiedział jeszcze, spoglądając uważnie na brata. To z pewnością Xavier także zdążył już zauważyć - nestor także nie zachowywał się w pełni normalnie. Bywał rozkojarzony, miał problemy z pamięcią, czasami zapominał, co robił lub co miał zrobić. To także były konsekwencje ich wyprawy do podziemi. Kiedy Edgar po raz pierwszy uznał Craiga za przywidzenie, młodszy Burke musiał podjąć pewne drastyczne kroki - które obejmowały między innymi uderzenie nestora z pięści w twarz, aby wybić mu z głowy pewne głupoty. Nie był z tego czynu specjalnie dumny, niemniej wiedział, że w razie potrzeby gotów był to powtórzyć. Na szczęście póki co jednak Edgar trzymał się jakoś. Nie próbował znów wyprawiać rzekomo martwemu kuzynowi pogrzebu, było więc dobrze.


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Gabinet Craiga [odnośnik]17.04.21 11:38
Taka była przykra prawda, że choć ich rodzice pokładali w nich wielkie nadzieje i zawsze dbali o to by wyszli na porządnych ludzi, to mimo wszystko każdy z nich miał swoje tajemnice. Każdy z nich dopuszczał się rzeczy, z których nie zawsze był dumny, ale nie rzadko były to rzeczy i postępki, które były po prostu potrzebne. I choć Xavier bardzo by chciał, żeby jego dzieci zawsze były z nim kompletnie szczere, to doskonale zdawał sobie sprawę, że nadejdzie taki moment kiedy i one będą miały swoje sekrety, którymi nie będą chciały się z nim dzielić. Być może w ten sposób usprawiedliwiał sam siebie z tego, że i on przed swoimi rodzicami wiele rzeczy ukrywa, ale trudno. Taka była prawda i nic nie dało się na oto poradzić.
Nie zmieniało to jednak faktu, że wiedział, iż córka nikomu nie powie o tym co widziała w gabinecie wujka. Zdążył już wpoić swoim dzieciom jak ważne jest dotrzymywanie słowa i nie raz sprawdzał czy na pewno się nie dogadały. Był świadkiem jak kilka razy Melody o mało co nie wygadała się swojej lalce, ale szybko się zorientowała, że jeszcze chwila i złamie obietnicę daną ojcu, po czym zamilkła. Xav uważał to za swoje małe osiągnięcie, w swojej ojcowskiej karierze.
Przyjął od brata szklankę z alkoholem, po czym upił łyk i przez moment pozwolił brandy by rozlała się po jego ciele.
- No po twoim wprawnym manewrowaniu głową można wywnioskować, że to nie pierwszy raz. - odparł spokojnie kiwając głową, po czym oparł się lekko o biurko, uważając jednocześnie aby nie zrzucić nic z niego. - Zapewne byłeś już tym u uzdrowiciela, prawda? - uniósł brew ku górze.
Znał Craiga i wiedział, że na pewno ten już skorzystał z konsultacji u Cassandry, a jeśli nie u niej, to przecież jego przyjaciel Lord Shafiq był również uzdrowicielem. Po prostu dla swojego spokoju musiał go zapytać.
Słysząc słowa brata na temat ich kuzyna zaczął szybko łączyć kropki. Pokręcił głową, po czym upił kolejnego łyka ze szklanki.
- No tak, faktycznie Edgar jakoś ostatnio nie jest sobą. Wyprowadź mnie z błędu, ale domyślam się, że zarówno twoja przypadłość jak i Edgara jest związana z waszą ostatnią wyprawą do Gringotta, prawda? - spytał spokojnie nie odrywając nawet na moment wzroku od brata.
Zadziwiająco szybko zdążył się przyzwyczaić do ozdoby na głowie Craig'a na tyle by nie gapić się na nią cały czas.
Domyślał się, że Craig i tak pewnie nie może mu zdradzić wszystkich szczegółów dotyczących ich wyprawy do banku, ale jednak żywił mimo wszystko nadzieję, że powie mu cokolwiek. Xavier należał do Rycerzy za czasów szkolnych, potem jego kontakt z nimi wszystkimi ustał kiedy pojawiły się inne priorytety, ale teraz znów z przyjemnością zająłby miejsce w tym zacnym gronie. Łączyło się to ze sprawieniem, że Rycerze musieli mu ufać przede wszystkim, wiedzieć, że jest człowiekiem, któremu można powierzyć tajemnice, a on zabierze je ze sobą do grobu. A takim właśnie człowiekiem był Xavier, w każdym razie sam siebie tak postrzegał.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Gabinet Craiga [odnośnik]28.04.21 12:14
Pozostało mu więc tylko wierzyć, że bratanica faktycznie się nie wygada. Prędzej czy później i tak wszyscy w zamku Durham będą wiedzieli o jego przypadłości... ale naprawdę wolał, aby stało się to zdecydowanie później. Może do tego czasu uda się już znaleźć na to jakieś rozwiązanie? Trochę głupio byłoby z jego strony po prostu siedzieć i czekać, że efekt czarnej magii pochodzącej z podziemi Grinotta w końcu po prostu straci moc. Musiał wziąć się w garść i rozejrzeć się za jakimś rozwiązaniem. Problem polegał na tym, że obecnie wszyscy rycerze borykali się ze swoimi problemami, stąd też Craig musiał poradzić się gdzieś indziej. Może jednak powinien zwrócić się o pomoc do Primrose? Może jej talizmany będą w stanie jakoś anulować działanie... właściwie nawet nie wiedział. Klątwy? Nie wyglądało to na klątwę, ale sam miał zbyt małą wiedzę by określić to jednoznacznie. A jeśli nie da się tego powstrzymać... to może chociaż jakoś ukryć. Uczynić niewidzialnym...?
- Tak jak powiedziałem - potwierdził, ponownie zasiadając na swoim fotelu, choć w sposób zdecydowanie niepasujący do szlachcica. Ciężko, byle jak, zgarbiony i wyraźnie spięty. Próbował grać przed rodziną twardego, kogoś, kogo nic nie jest w stanie złamać, ale prawda jest taka, że wszystkie te wydarzenia odbijały na nim swoje piętno. - Byłem. Nic nie poradzą. Poroże musi samo zniknąć. Gdy próbowałem się go pozbyć, odrastało. - wyjaśnił to, co już odkrył. Nie było to wiele, co też wcale nie było pocieszającym faktem. Z jednej strony mógł jednak chyba mówić o szczęściu. Z tego co wiedział, spora część pozostałych uczestników wyprawy w podziemia musiała borykać się z problemami natury psychicznej. On natomiast był skazany tylko na poroże. Miał dość traum i koszmarów po wydarzeniach z ostatnich dwóch lat. Nie potrzebował ich więcej.
- Tak - nie było sensu tego ukrywać - Mrok nas rozdzielił, a każdy natknął się na inne okropieństwa w podziemnych jaskiniach. Każdy został pokiereszowany w ten czy inny sposób - zarówno psychicznie jak i fizycznie. Złamanie, którego Craig doznał, nadal czasami mu dokuczało, szczególnie przy zmianach pogody. Miał nadzieję, że i na to wkrótce znajdzie się jakieś rozwiązanie, albo że po prostu ciało samo się wygoi.
- Wybacz mi ten dystans w ostatnich dniach. Nie chciałem sprawić ci przykrości. Sam rozumiesz już, że zwyczajnie chciałem uniknąć pokazywania się komukolwiek w takiej odsłonie - bardzo utrudniało mu to funkcjonowanie. Pracę, działania związane z rycerzami, a także... zaloty. Może poniekąd dobrze, że teraz nie mógł wykonywać żadnych ruchów względem lady Black. Może gdy ona przeboleje już swoją stratę i zdejmie czerń, on będzie mógł pokazać się jej bez obaw o to, że nagle w trakcie schadzki wyrosną mu jelenie rogi.


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Gabinet Craiga [odnośnik]29.04.21 21:47
Wysłuchał słów brata w milczeniu, w międzyczasie siadając na jednym z dwóch foteli. Oparł się wygodnie i upił łyk alkoholu patrząc na Craig'a.
- Rozumiem. No cóż, wydaje mi się, że jedyne co ci niestety pozostaje to czekać. Miejmy nadzieję, że magia, która spowodowała u ciebie ten nieprzyjemny efekt, po prostu z czasem zniknie. - powiedział spokojnie lekko przy tym kiwając głową. - Ale nic więcej ci nie jest tak? - uniósł brew ku górze.
Jeżeli był u uzdrowiciela i ten powiedział, że nie jest w stanie nic zrobić, jedyne co pozostało to czekać. Nie ulegało wątpliwości, że był to skutek potężnej, mrocznej magii. Ale wiedział, że nawet taka magia z czasem słabnie i jej skutki odchodzą w zapomnienie. Miał nadzieję, że i tak właśnie będzie z jego bratem, że z czasem majestatyczne poroże zniknie, a jemu będzie lżej. Nie było żadną tajemnicą, że się o niego martwił. Może i był starszy o te 4 lata, ale nadal był jego bratem, o którego nie zależnie od okoliczności zawsze będzie się martwił. Pomimo opinii ponuraków, byli bardzo rodzinni.
Słysząc o mroku, który rozdzielił członków wyprawy zaczął się poważnie zastanawiać kto wymyślił takie zabezpieczenia w banku. i przede wszystkim czego się tego nie dowie. Chyba, że Craig postanowi odsłonić jeszcze bardziej rąbek tajemnicy.
- Mam nadzieję, że chociaż osiągnęliście cel i te uszkodzenia nie poszły na marne? - uniósł brew ku górze - Moment...Alphard Black był tam z wami, prawda? - dotarło do niego nagle.
W końcu połączył wszystkie fakty. Nie podało się nigdy do wiadomości publicznej jaki był powód śmierci lorda Black'a. Nie znał go osobiście, ale słyszał wiele pozytywnego o tym człowieku. Zawsze śmierć kogoś ze szlachty odbijała się w jakiś sposób na społeczeństwie.
- Spokojnie. Sprawienie przykrości nie ma z tym nic wspólnego. - pokręcił głową i uśmiechnął się do niego życzliwie - Ale nie ukrywam, że martwiłem się trochę. Wiem, że nasza rodzina tajemniczość ma we krwi, jednak mi zawsze możesz wszystko powiedzieć. - spojrzał na niego znacząco - Ale rozumiem twoje pobudki. Też raczej nie chciałbym aby ktoś mnie z taką ozdobą zobaczył...ale mimo wszystko z pewnością nie byłoby to łatwe biorąc pod uwagę mój pracoholizm. - dodał z rozbawieniem chcąc trochę rozluźnić atmosferę.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Gabinet Craiga [odnośnik]04.05.21 2:13
- Właściwie to nie, nic. Tylko te rogi - uznał, chociaż w jego słowach nie wybrzmiewała pewność. Oczywiście, nadal dolegały mu mniej istotne obrażenia fizyczne, których doznał - jego przedramię przyozdobiły nowe blizny, złamana ręka momentami sztywniała, mimo że wszystkie rany, których doznał, zostały prędko wyleczone przy pomocy magii. Zupełnie inną kwestią był jednak jego umysł. Chociaż Craig nie nabawił się tak okrutnej traumy jak choćby Edgar, nadal pozostawała kwestia koszmarów. Wróciły, dręczyły go w nocy, nie pozwalając wypocząć. Podróż wąskimi, ciemnymi korytarzami ukrytymi głęboko pod Gringottem musiała odcisnąć swoje piętno - tym bardziej na kimś, kto przecież nie od dziś cierpiał na klaustrofobię. To nie tylko podstępny duch, demon czy też inne magiczne tałatajstwo, które ukazało im się na misji pod postacią Cerunnosa, odebrało Craigowi władzę nad własnym ciałem. Parokrotnie uczynił to także strach. Na szczęście zaniki pamięci, napady agresji czy też rozchwianie osobowości ominęły go szerokim łukiem. Nie chciał się zastanawiać nawet nad tym, jak bardzo Primrose byłaby przerażona, gdyby obaj z Edgarem wrócili zupełnie odmienieni pod względem psychicznym. Z resztą, chyba wszyscy Burke'owie byliby.
Była jeszcze jedna rzecz, o której nie mówił Xavierowi, a która dotyczyła jego poroża. Na razie sam wolał o tym nie myśleć, trzymając się w całości na optymistycznej wersji wydarzeń, wedle której za jakiś czas po prostu rogi przestaną się pokazywać. Klątwa czy inne zaklęcie pochodzące z Locus Nihil straci moc i Craig będzie wolny. Problem polegał jednak na tym, że ołtarz w podziemiach wymagał co jakiś czas aby go doładować magią. Tego wymagał od nich Czarny Pan. Jeśli więc pojawianie się poroża uzależnione było od siły Locus Nihil... naprawdę wolał o tym nie myśleć...
- I tak i nie. To... skomplikowane - Craig skrzywił się wyraźnie. Burke tak naprawdę sam nie rozumiał, co właściwie stało się przy ołtarzu. Wszyscy zgromadzeni rycerze przelewali w niego swoją magię, Alphard - świadomie lub nie - złożył wymaganą ofiarę, artefakt został aktywowany... ale On... nie był z nich zadowolony. A cenę za jego rozczarowanie zapłacił kolejny z rycerzy - Wilkes. Jednak Czarny Pan posiadł to, czego pragnął. Czy był to więc sukces? - Ale masz rację, Black był wtedy z nami. Nic nie dało się uczynić - uciekł na moment wzrokiem. Oczywiście że publice ogłoszone zostało co innego. Nikt nie mógł się dowiedzieć, że tak naprawdę Alphard poświęcił się w jakich podziemiach dla magicznego świecidełka. Nawet po śmierci mógł się im przysłużyć, zostając męczennikiem w tej wojnie - chociaż Craig czuł się bardzo nieswojo, myśląc o nim w ten sposób. Black zasługiwał jednak na więcej.
- Dziękuję za zrozumienie. I za dochowanie tajemnicy - bo przecież zakładał, że Xavier nikomu się nie wygada - Wiem, że prędzej czy później i tak się wyda ale jednak wolę jeszcze trochę odwlec to w czasie. Szczególnie ze względu na matkę - wyjaśnił, po raz kolejny upijając łyk alkoholu. Tytania Burke była twardą kobietą, ale nawet ona mogłaby paść na serce, widząc swojego syna z prawdziwym jelenim porożem wyrastającym z czoła. Ale przynajmniej teraz młodszy z braci wiedział, czego się może spodziewać, odwiedzając starszego. No i na drugi raz już nie będzie tak zaskoczony, a kto wie, może kiedyś Craig będzie potrzebować jego pomocy w związku ze swoim problemem?


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Gabinet Craiga [odnośnik]05.05.21 16:30
Słuchając brata zagryzł lekko policzek od środka. Obserwował go uważnie, ale nie nachalnie. Domyślał się, że może to być dla niego nieprzyjemne, takie gapienie się. Znali się nie od dzisiaj, znali się całe życie, a w zasadzie Xavier znał go całe życie…był też taki moment kiedy za wszelką cenę chciał mu zaimponować, pokazać, że też potrafi być taki jak on. To było kiedyś, za czasów szczenięcych. Teraz, kiedy oboje byli dorosłymi ludźmi, obydwojgu zmieniły się priorytety, to było pewne. Do Xaviera już w szkole dotarło, że jednak nie chce być jak brat, nie chce być od niego lepszy, ale zarazem nie chce być od niego gorszy. Chce być po prostu inny, chce być sobą, a nie kopią kogoś innego. Oczywiście szacunek do starszego brata nigdy nie zmalał i nigdy to nie zmaleje. Teraz jednak, patrząc na niego przeczuwał, że mimo wszystko Craig nie mówi mu wszystkiego. Nie miał zamiaru naciskać, wiedział, że jeśli będzie gotowy z pewnością mu powie, a jeśli nie…trudno. Nie można mieć wszystkiego.
Pokiwał lekko głową na kolejne słowa. Tak, z pewnością igranie z magią, która spowodowała wyrastanie rogów czy zaniki pamięci Edgara, była skomplikowana. I choć nie ważne jak bardzo chciał by Craig opowiedział mu ze szczegółami czego dotyczyła misja zlecona przez Czarnego Pana i jaki cel osiągnęli, to wiedział, że ten mu nie powie. Pozostały mu domysły, a że jeśli o to chodziło to był całkiem niezły, w jego głowie od razu pojawiło się kilka ciekawych scenariuszy. Jednak jednej rzeczy nie chciał sobie wyobrażać, a dokładniej jak wyglądała śmierć Alpharda. Co prawda był świadkiem śmierci podczas wyprawy do Egiptu, kiedy pułapka w jednej z piramid zmiażdżyła jednego z uczestników wyprawy, ale jednak wydawało mu się, że to innego. Tu była pułapka mechaniczna, w przypadku Black’a z pewnością wchodziła w grę potężna magia. Utwierdził się w tym przekonaniu, kiedy Craig wspomniał, że nic się nie dało zrobić.
- Rozumiem. – skinął jedynie głową ze spokojem i dopił alkohol, który miał jeszcze w szklance, po czym odstawił szkło na stolik – Nie ma o czym mówić, na mnie możesz liczyć. – posłał mu delikatny, porozumiewawczy uśmiech – Wcale się nie dziwię. Jakby nie patrzeć matka ma już swoje lata, może nie przyjąć tego z takim spokojem jak ja…ojciec może tak, ale nie matka. – pokiwał delikatnie głową, po czym westchnął i spojrzał na zegarek. – Mam nadzieję jednak, że działanie tego wszystkiego szybko minie i będziesz się mógł cieszyć wolnością bracie. – dodał uśmiechając się łagodnie – A teraz wybacz, ale muszę iść ukraść lody truskawkowe z kuchni i udać się z nimi do mojej córki. Z resztą sam słyszałeś, lojalność płacona w lodach. – puścił mu oczko podnosząc się z fotela - Gdyby coś potrzebował, więc gdzie mnie szukać. – odparł spokojnie, po czym skinął głową w jego kierunku i wyszedł z gabinetu kierując się do kuchni.

zt x2


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Gabinet Craiga [odnośnik]19.05.21 22:31
|11.12.1957

Miała ogromny problem aby skupić się na pracy, choć miała jej wiele. Nigdy praca nad jednym artefaktem nie zajmowała jej tyle czasu, a jednak jej własne myśli były przeciwko niej. Czuła jak życie wymyka się jej z rąk, jak nie panuje nad nim, jak traci kontrolę i nie wie jak ją odzyskać. Głowa bolała ją od paru dni, a nocami znów nie mogła spać. A mimo to nie okazywała słabości, była Burkiem i nie mogła pozwolić sobie na bycie delikatnym kwiatkiem, zresztą nie chciała nim być. Listy od Aresa nie ułatwiały jej zadania, obrażał ją w każdym możliwym słowie, pokazywał swoją pogardę. Musiała jednak nauczyć się reagować na jego zagrywki skoro miała zostać jego żoną. Wiedziała już, że życie z tym człowiekiem będzie wyboiste i nic nie wskazywało na to, że znajdą nić porozumienia. Nadal nie poznała swojej ceny, nie wiedziała ile była warta dla Carrowów, ile była warta dla brata. Nie mogła go jednak zawieść, zbyt często wystawiała jego cierpliwość na próbę.
Sięgnęła po jedwabny woreczek aby zapakować w niego artefakt, który miała dostarczyć do Craiga. Jakiś, bardzo ważny klient go sobie zażyczył. To był ten rodzaj klienta, który woli pozostać anonimowy, a Prim nie zadawała zbędnych pytań wiedząc, że nie były one potrzebne aby robić dobre interesy.
Łzy ponownie napłynęły do oczu i musiała wstać ze swojego miejsca by podejść do okna i uspokoić oddech. Jednak emocje ja dziś zdradziły, a krople spłynęły po policzku, a pierś wręcz bolała. Nawet granie na skrzypcach ją nie ukoiło, nie potrafiła znaleźć drogi ucieczki, wszystko było zamazane jak za mgłą. Nie mogła jednak poddawać się rozpaczy, jak na razie udawało się jej przed rodzina ukrywać swoje rozdarcie. Wczorajsza zaś kolacja z Xavierem i Mathieu wcale jej nie pomogła, wręcz przeciwnie; choć na początku zdawała się przyjemna, to gdy dotarła do swojej komnaty zaniosła się bezgłośnym szlochem osoby, która nie wie co robić. Primrose Burke miała wielkie ambicje i równie wielkie marzenia, które zaczynała grzebać w popiele spalonych nadziei wiedząc, że dziewczęce pragnienia należy zakopać i nigdy więcej do nich nie wracać.
Otarła łzy zamaszystym ruchem zabierając ze stolika zapakowany artefakt i skierowała swoje kroki w stronę gabinetu kuzyna. Miała nadzieję, że go nie spotka, podpuchnięte oczy od płaczu ją zdradzały. Nie wiedziała czy miała w sobie tyle siły aby zaprzeczać, że nic ją nie trapi, a do oczu dostał się kurz, który sprawił, że poleciały łzy.
Pchnęła drzwi do środa i jak na złość Craig siedział za biurkiem pochłonięty swoja pracą. Liczyła, że niczego nie zobaczy, nie dojrzy. Odchrząknęła cicho starając się oczyścić swoje gardło ze zdradzieckiego drżenia.
-Sprawdziłam - Oznajmiła kładąc zawiniątko na jego biurku.-Można przekazać klientowi. - Mówiła sztucznie, starając się zachować jak najbardziej neutralny ton. Zwykle się jej to udawało, ale nie tym razem. Rozstrojenie było zbyt duże.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Gabinet Craiga E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Gabinet Craiga [odnośnik]23.05.21 2:04
Pracował, oczywiście że tak. Ostatnio niewiele miał czasu na rozrywkę, zważywszy na to, jak wiele czekało ich zadań. I to zarówno normalnych obowiązków, typowo związanych ze sklepem oraz imperium Burke'ów, ale prowadzoną przez nich wojną. Dziś forma tej walki uległa już znaczącej zmianie - zdecydowanie mniej było w niej przelewania krwi, dużo więcej zaś propagandy. Nastawiania umysłów ludzi na właściwe tory. Jak się okazywało, wcale nie było to mniej pracochłonne niż przygotowywanie się do krwawej jatki. Wręcz przeciwnie! Burke momentami miał wrażenie, że przygotowania do czystki w Londynie zajęły mniej czasu. Propaganda wymagała zwiększonej dozy... precyzji.
- Dziękuję, Primrose - odezwał się, w pierwszej chwili nawet nie podnosząc głowy znad papierów. Jak raz, dziś dotyczyły one palarni, a nie kolejnego statku wypełnionego po brzegi przeklętym ładunkiem, którym mieli się zająć. Przez krótką chwilę skrobał jeszcze piórem po pergaminie, kończąc notatkę, zanim jej treść miała okazję wypaść mu z głowy. Złożył papier i zalakował go - a potem podniósł wzrok na kuzynkę.
I od razu coś mu nie zagrało, oczywiście że tak. To Craig był tutaj większym aktorem, to on zawsze musiał robić dobrą minę do złej gry, nawet przed rodziną ukrywając pewne aspekty swojego życia. To on nie chciał martwić krewnych, chowając przed nimi prawdziwą głębię dręczących go koszmarów, a także problemów, które  czasem piętrzyły się nad jego głową. Jednakże Primrose też potrafiła skrywać swoje uczucia, dobrze to wiedział. Są jednak takie momenty, kiedy fasada zwyczajnie pęka. Kiedy już dłużej nie da się tłamsić w sobie bólu. I to najwyraźniej był właśnie taki moment. Craig wstał od biurka, podchodząc do kuzynki i biorąc ją za ręce. Dawno nie widział jej w takim stanie, zwykle najwięcej trosk i bólu sprawiał jej on sam - tym, że nie dzielił się z nią ciężarem, który spoczywał na jego barkach. A przynajmniej tak mu się zdawało. Tym razem musiało jednak chodzić o coś innego.
- Primrose? - poczekał, aż dziewczyna odstawi przyniesione przez siebie zawiniątko na biurko, zaraz potem ujmując jej ręce w swoje dłonie. - Co się stało? - nie spodziewała się chyba, że jej kuzyn nie zauważy tego podłego nastroju? Cokolwiek nią wstrząsnęło, musiało być naprawdę okropne. Craig miał nawet swoje niewielkie podejrzenia, nie chciał jednak wygłaszać swoich teorii na głos, bo nie był ich przecież pewien. Wolał usłyszeć od samej Primrose, czy ta potwierdzi jego domysły. Jednak niezależnie od tego czy miał rację, czy też nie. Gotów był działać, by jakoś jej pomóc. Ulżyć. Przecież nie mógł po prostu stać z boku i patrzeć, jak jego rodzina cierpi, prawda?
- Mów do mnie, Prim - dodał jeszcze, całą swoją uwagę skupiając na jej osobie. Do tego stopnia, że nie zwrócił uwagi jak zalążki rogów, na co dzień skryte pod linią włosów, znów zaczynają lekko pulsować - co oznaczało, że lada moment po raz kolejny miało z nich wyrosnąć imponującej wielkości poroże.

gupia kostka


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me


Ostatnio zmieniony przez Craig Burke dnia 09.08.21 12:17, w całości zmieniany 1 raz
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Gabinet Craiga [odnośnik]23.05.21 12:39
Słabość, tej nigdy nie chciała okazywać, wierząc, że to tylko sprawiała iż inni wykorzystają to przeciwko tobie. Nie zakładała oczywiście, że Craig ją zrani swoją wiedzą, że coś ją trapi, a wręcz przeciwnie. Jako Burke będzie robił wszystko aby jej pomóc, otoczy opieką, a ona wtedy pęknie i rozsypie się na drobny mak, tak jak Evandra miesiąc wcześniej. Wtedy to Prim zbierała fragmenty pięknego obrazu przyjaciółki. Dzisiaj to fasada lady Burke pękała.
-To nic takiego. - Zapewnia kuzyna starając się przybrać pogodny wyraz twarzy, ale zamiast tego uśmiechnęła się smutno. -Przejdzie mi. - To głupota, zwykła kobieca słabość. Nie powinna narzekać na swój los ani drobne przeciwności, bo przecież to tylko małe niedogodności w całym idealnym świecie szlachty. Prawda? Już chciała odjeść aby zająć się innymi sprawami, które na nią czekały ale Craig musiał się zerwać ze swojego miejsca i ująć ją za dłonie. Zawsze mogła na nim polegać, jak na każdym mężczyźnie w rodzinie, którzy otaczali ją opieką i ciepłem. Musiała w końcu dorosnąć, tego oczekiwał od niej Edgar, że stanie się prawdziwą damą, a było to nie lada wyzwanie dla młodej kobiety, która choć w oczach społeczeństwa już dorosła, nadal pragnęła przygody i swobody. Wiedziała, że pewnego dnia ja osiągnie, a jak nie ona to jej córka bądź wnuczka, ale tylko wtedy kiedy ona zacznie przecierać im szlak. “Mów do mnie” - już się nie wykręci, nie ucieknie. Kuzyn oczekiwał odpowiedzi i wyjaśnień, wzięła głębszy oddech i podniosła na niego wzrok.
-Zawsze miałam plan, a cele były wytyczone. - Powiedziała po chwili. - Widziałam go wyraźnie przed sobą, a teraz… wszystko jest za mgłą. Nie wiem… Nie wiem co będzie jutro. - Uścisnęła delikatnie dłonie czarodzieja szukając w nich oparcia. -Mam się stać kimś innym. Każdy oczekuje ode mnie czegoś innego, a tym samym mam zatracić samą siebie. Jestem Burke, to od zawsze mnie prowadziło, wiedziałam gdzie zmierzam, a teraz… Stoję i nie widzę drogi przed sobą.
Pokręciła głową słysząc to co mówi, wypowiadane słowa zdawały się razem nic nie znaczyć. Niczym marudzenie młodej panny, której ktoś zabrał zabawki z piaskownicy idealnego życia.
-Nie potrafię też znaleźć siły do.. niego. - Narzeczony był jedną z jej zmor. Chciała go polubić, chciała go zrozumieć, ale jego arogancja i zadufanie wyłaziły w każdym słowie listów jakie do niej słał. Jak mogła polubić człowieka, który od razu pisał, że liczy się tylko jego zdanie i jego pragnienia, a ona ma do tego przywyknąć i się z tym pogodzić. Trafiła kosa na kamień, bowiem lady Primrose Burke nie należała do kobiet uległych dla zasady, bo tego od niej oczekiwał przyszły mąż. -Na początku zdawał się interesujący, intrygujący, a potem… uczynił mi tyle afrontów, że gdyby stanął dziś przede mną to nakazałabym Paprochowi zamknąć wszystkie wejścia do Durham.
Zmarszczyła lekko brwi w nagłym przypływie złości, która była zdecydowanie lepsza od płaczu i marudzenia, co nie leżało w naturze Primrose. Skupiła wzrok na twarzy Craiga i chyba zdawało się jej, że widzi jakiś cień kładący się na jego twarzy. Nie spodziewała się, że coś mu może dolegać albo, że za chwilę ujrzy rogi wyrastające z jego głowy. Na razie kładła to na karb zajęć.
-Wybacz, wyglądasz na zajęte, a ja zajmuję twój czas. - Uśmiechnęła się przepraszająco do kuzyna. To ona miała ich wspierać, mieli czuć, że wracając do domu przebywają w swojej ostoi, miejscu spokoju i siły. To one, kobiety miały dawać im ową siłę.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Gabinet Craiga E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Gabinet Craiga [odnośnik]09.08.21 13:02
Obce mu były troski panny dorastającej w arystokratycznym domu. Świadom był jednak, że życie każdej kobiety urodzonej ze szlacheckim nazwiskiem wcale nie było tak kolorowe, jak mogłoby się zdawać. Craig dobrze świadom był własnych obowiązków - potrzeby godnego reprezentowania rodu, zajmowania się rodzinnymi finansami, mężczyzna musiał być przecież w stanie zapewnić swoim najbliższym wszystko to, czego potrzebowali oraz pragnęli. Oczekiwano także, że prędko znajdzie żonę, a także ułoży ją wedle nauk swojego rodu, żeby przypadkiem nie próbowała wychowywać dzieci, które powije, po swojemu. Od mężczyzn wymagano, by trwali, twardzi jak skały, unosząc na barkach honor własnego domu, kontynuując dziedzictwo przekazane im przez ojców właściwie już w dniu narodzin. Nie było to proste życie, ale Craig miał tę jedną dogodność, że wszystko to było znajome. Ród przetarł mu wiele ścieżek, a on nimi podążył. Bez trudu odnajdywał się we własnej rodzinie, we własnym domu, w swojej pracy - to stanowiło silny fundament, dzięki któremu Burke mógł się realizować na innych polach, starczy wspomnieć choćby o rycerzach.
Ale choć nie doświadczył nigdy rozterek podobnych tym, które obecnie towarzyszyły Primrose, wiedział, że nie mogła mieć łatwo. Nie mógł powiedzieć, by uznawał za sprawiedliwe to, jak traktowane były kobiety w ich świecie. Ciężko było mu wyobrazić sobie, jak musiała się czuć, stojąc przed przepaścią - bo tak mniej więcej sam wyobrażał sobie bycie zmuszonym do opuszczenia Durham i niepewność, na co się natrafi. Być zmuszonym do życia z kimś, kogo się w ogóle nie zna. Pod tym względem arystokratki czasem musiały wykazać się większą odwagą, niż mężczyźni.
Słuchał jej uważnie, obserwując jednocześnie jej zachowanie, pragnąc dostrzec każdy szczegół. Może był hipokrytą, pragnąc w tym momencie, by ujawniła mu wszystko, podczas gdy sam skrywał przed nią tak wiele, ale w tej chwili nie miało to znaczenia. Chciał jej pomóc i być może poniekąd mógł.
- Hej. To normalne, że się boisz - powiedział, patrząc najpierw na jej dłonie, które ściskały go tak kurczowo, trochę niczym ostatnią deskę ratunku. Primrose zawsze była niezależna, miała swoją własną ścieżkę. Próba wytyczenia jej drogi musiała być okropną batalią. Craig właściwie współczuł im wszystkim - samej Prim, że musiała przez to przechodzić, Edgarowi, że uważał iż to konieczne, a także przyszłemu mężowi kuzynki. Jeśli faktycznie miałby to być Ares, z pewnością nie będzie to ciche i spokojne małżeństwo - Primrose, zapamiętaj własne słowa. Jesteś Burke i zawsze będziesz, nawet pomimo przywdziania innego nazwiska. Może czasem będziesz musiała założyć maskę, ale to cię nie zmieni. Mgła w końcu się podniesie. Zobaczysz. Musisz tylko dać sobie czas. - bardzo chciał ją pocieszyć, ale nie wiedział, czy będzie w stanie. Nie mógł powstrzymać tego, przez co przechodziła Primrose. Koniec końców, musiała w końcu wyjść za mąż. Zmienić dom. Błagał tylko Salazara, by pozwolono jej zachować siebie, a nie kazano jej non stop nosić kostium idealnej żony i szlachcianki. Może chociaż udałoby się nieco odwlec ten przeklęty ślub, dać jej jeszcze trochę więcej czasu? - Rozmawiałaś o tym z Edgarem? Jestem pewny, że nie zdecyduje się wysłać cię do Carrowów, jeśli powiesz mu, jak on cię traktuje - wcale nie miał takiej pewności, ale chciał głęboko wierzyć, że nestor rodu kierował się jednak czymś więcej niż tylko potencjalnymi sojuszami rodzinnymi. Szczególnie jeśli Prim tak nie znosiła swojego narzeczonego. Carrowowie może i mieli prężnie działającą hodowlę i ogromne połacie terenu w swoim posiadaniu, nie byli jednak warci cierpienia Primrose - tak widział to Craig. Być może on sam musiał porozmawiać o tym z kuzynem, widząc w jakim stanie była jego droga Prim. Może po tym afroncie jaki uczynił jej nie pojawiając się by podziwiać ją podczas koncertu, będzie łatwiej przekonać nestora.
- Primrose, jesteś ważniejsza niż jakieś tam papierki - zapewnił ją, ignorując pozostawioną na biurku pracę, przygarniając do siebie i zamykając w opiekuńczym uścisku. Jeśli potrzebowała czasu i kogoś, komu faktycznie mogłaby się wygadać, zamierzał ją wysłuchać. Niestety, Craig w końcu dostrzegł że ponad jego głowę powoli wznoszą się zalążki jeleniego poroża. Cudownie. Teraz cała uwaga odwróci się od potrzeb Primrose na tę przeklętą ozdobę. Ostatnie, czego w tej chwili by pragnął, to tłumaczyć jej się ze swojej przypadłości. A tak długo udawało mu się ją ukrywać przed kuzynką!


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Gabinet Craiga
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach