Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Lysandra Vablatsky
AutorWiadomość
Lysandra Vablatsky [odnośnik]05.04.21 17:11

Lysandra Vablatsky

Data urodzenia: 21 marca 1950
Nazwisko matki: Vablatsky
Miejsce zamieszkania: Nokturn, Londyn
Czystość krwi: Czysta
Wzrost: 128
Waga: 25
Kolor włosów: Ciemno brązowe
Kolor oczu: Zielone
Znaki szczególne: Lekko nieobecne spojrzenie, jakby za mgłą.


Czerń i biel

Nie był wcale czarno - biały, oglądany z bliska. Lysa wstrzymała oddech aby nie przestraszyć ptaka. Unosząc nad ziemią długo ogon, ptak maszerował spokojnie po ulicy tuż przed wejściem do lecznicy. Zafascynowana dziewczynka przyglądała się sroce. Brzuch i plamy na skrzydłach miała śnieżnobiałe, lecz czerń pokrywająca łebek i grzbiet, koniuszki skrzydeł i ogon, oglądana z bliska wcale nie była czarna; na ogonie Lysa dostrzegła czerwień, fiolet i zieleń, błękit i zieleń na skrzydłach, a całość dodatkowo mieniła się szmaragdowo zielonym blaskiem.
Miała siedem lat, stała na progu lecznicy, a słońce dopiero zaczęło unosić się nad ponurymi budynkami Nokturnu. Wciągnęła w płuca poranne powietrze. Wcześniej padał deszcz i ziemia wciąż była morka. Z dachówek ściekały krople wody mieniąc się w promieniach słońca niczym małe diamenty.
Nad jej głowa coś zatrzepotało i z różowego nieba sfrunęła kolejna sroka. Ptaki okrążały siebie niczym para elegancików w wieczorowych strojach, przyglądając się sobie uważnie, jakby próbowały ustalić, który ma rozpocząć rozmowę.
Robiło się coraz cieplej, słońce wędrowało wyżej i wyżej. Lysa miała na sobie spódniczkę w kratę oraz beżową bluzkę i narzuconą chustę na ramiona. Była sobota, 20 marca, jutro miała mieć urodziny.
Frrr.
Trzecia sroka dołączyła do tych dwóch na ulicy.
Trzy: pomyślała dziewczynka. To pewnie ja.
Zastanawiała się czy z kolejnym rokiem będzie czuła się jakoś inaczej. Wątpiła w to. Lysa nie ufała urodzinom; mimo prezentów podchodziła do nich z wyraźną rezerwą. Człowiek kładzie się spać w jednym wieku, budzi się w innym i nie ma w tej sprawie nic do gadania.
Frrr.
Sroka podleciała niezgrabnie i podskoczyła aby złapać równowagę. Sroki demonstracyjnie nie zwracały na siebie uwagę. Badały wzrokiem mokrą ziemię, od czasu do czasu wyskubując coś z niej czarnymi dziobami. Widziane z bliska okazywały się wcale takie duże jak się wydawały. Najdłuższa ich część ciała stanowił ogon. Ogony srok unosiły się i opadały w miarę, jak ptaki krążyły po rozpościerającą się przed dziewczynką ulicą. Zastanawiała się czy one rzeczywiście kradną błyskotki?
Myślała jak jeszcze długo wytrzymanie stanie bez ruchu. Naprawdę nie chciała ich spłoszyć, ale w lewym udzie zaczynała odczuwać już skurcz.
Frrr.
Frrr.
Przyleciały dwie kolejne, jedna dość mała - młoda. Z daleka dobiegał ją głos matki, ze środka lecznicy, ale nie rozumiała słów jakie wypowiadał matczyny głos. Miała nadzieję, że jeszcze przez chwilę ulica będzie spać, że nikt nie spłoszy ptaków. W jakiś sposób wiedziała, że w życiu nieczęsto zdarzają się podobne chwile, gdy wiemy bez cienia wątpliwości, że naprawdę żyjemy, czujemy powietrze w płucach, mokry kamień pod dłonią, dotyk materiału na skórze; chwile gdy żyjemy całkowicie teraźniejszością i nie liczą się ani przyszłość ani przeszłość.  
Próbowała wolniej oddychać, zupełnie jakby dzięki temu ta chwila miała trwać wieczność.
Sroki przestały krążyć, przestały dziobać i szukać pożywienia. Jedna przyglądała się Lysie, przekrzywiając lekko łebek. Pozostałe po prostu… Czekały. Lysa czekała wraz z nimi.

Otworzyła nagle oczy i dojrzała nad sobą sufit pokoju, który zajmowała. W dole zaś słyszała codzienną krzątaninę i ciepły, matczyny głos, który koił ją i przywodził na myśl bezpieczną przystań. Sen powoli rozmywał się, zanikał niczym mgła przepędzona przez poranne promienie słoneczne. Jednak wracał, tak jak wszystkie inne. Ptaki, zające, niedźwiedzie regularnie odwiedzały jej sny, nigdy nie była sama, zawsze ktoś był obok.



Witaj świecie

Lysandra pojawiła się na świecie siedem lat temu, 21 marca 1950 roku jako córka Cassandry, a ojca nigdy nie poznała. Nie było go w jej życiu i choć była ciekawa kim jest to nie zadawała zbędnych pytań. Zawsze we dwie. Matka i córka, nierozłączne, niczym jedność. Zapach miodu był obecny od samego początku, a ciemne włosy kojarzyły się z miękkimi chmurami, w które można wtulić twarz.
Obrazy.
To właśnie one były jej światem, towarzyszyły od kiedy mogła gromadzić świadomie wspomnienia niczym w szklanych słoikach, które odkładała na półkę by móc zawsze do nich wracać. Jednak obrazy nie należały do tych uroczych, pełnych wróżek oraz słodkiego kwiecia, jej świat należał do baśni, w których śmierć, zdrada, zazdrość i krew są obecne, namacalne, prawdziwe. Budząc się w nocy szła do wiaderka z wodą aby przemyć dłonie, gdyż czuła na nich ślady krwi, a w nozdrza uderzał jej metaliczny zapach. Matka pewnego dnia ujęła jej dłonie i stała się przewodnikiem po świecie jasnowidzenia, świecie, w którym miała nauczyć się żyć, a do którego jedynie nieliczni mieli wstęp. Jej drzwi się otworzyły w dniu, w którym wyśniła rzekę krwi oraz widmowego jelenia o płonących oczach.

W wieku czterech lat obok niej zmaterializowała się istota, która swym wyglądem przypominała jelenia z olbrzymim porożem, ale na czole miał trzecie oko, zaś poroże było gałęziami, na których mieściły się gniazda ptaków, a ogon miało koński. Lysa zaś twierdziła, że rozmawia ze swoim przyjacielem, który przychodził kiedy tylko go potrzebowała. Było jasne, że dziewczynka posiada magiczne moce po swojej matce, a z każdym miesiącem magia w małej Lysie wzmagała się i rosła.
Lecznica stała się domem dziewczynki, każdego dnia pomagała matce zwijać bandaże, rozdzielać zioła, wiązać je sznureczkiem i wieszać do wyschnięcia. Z charakteru okazała się być dzieckiem posłusznym, grzecznym i uprzejmym, ale nie pozbawionym dziecięcej ciekawości i rezolutności. Nie lubiła się narzucać ani zbytnio dokazywać, senne wizje potrafiły ją mocno zmęczyć i sprawiać, że siedziała cicho w swoim kącie nanosząc na papier swoje senne wizje. Rysików przybywało od kiedy znajomi matki zorientowali się, że dziewczyna spędza godziny z rysikiem w dłoni. Machając nóżkami nad ziemi nucąc pod nosem zasłyszaną melodię zapamiętale rysowała. Kreśliła linie miękkie i kanciaste, rozcierając palcem te miejsca, które chciała aby były rozmyte tak jak we śnie. Rysowanie koiło dziecięcy umysł, który jeszcze nie rozumiał co się wokół niej działo.
Nie posiadała zbyt wielu przyjaciół.
Miała jednak Umhra. Trolla, który mieszkał wraz z nimi i był towarzyszem wielu przygód małej Lysy. Zdobywali zimne szczyty gór, zwiedzali zapomniane jaskinie, odkrywali tajemnicze ruiny zamków w gęstwinie leśnej, zdobywali skarby i plądrowali statki na nieznanych wodach. Byli towarzyszami drogi! Prawdziwymi bohaterami i herosami jakich świat do tej pory nie widział.
Oprócz matuli była w jej życiu jeszcze jedna kobieta. Ciotuchna imieniem Rita była niczym druga matka, równie obecna w życiu Lysy jak Cassandra. Nie było ojca, ale były dwie, wspaniałe, silne kobiety, niezwykle troskliwie i otaczające dziewczynkę opieką i miłością. Zawsze czuła się kochana i potrzebna, nigdy nie odczuła tego, że jest ciężarem czy utrapieniem. Nigdy też nie chciała się nim stać.
By umilić czas chorym, którzy przychodzili do lecznicy śpiewała cicho najróżniejsze melodie. Nie znając słów piosenek sama je wymyślała, a nie zawsze miały sens, ale były jej własne.

Wokoło trwała wojna. Nie do końca rozumiała o co walczą dorośli i dlaczego? Ranni pojawiali się i znikali, sny stawały się coraz bardziej wyraziste i prawdziwe, namacalne. Czasami aż za bardzo i przebijały się przez nie oczy. Męskie oczy, które świdrowały ją na wskroś…



Nigdy nie są czarno - białe

Sroki patrzyły nadal na nią i czekały.
Frrr.
Ta sroka była wielka. To już ostatnia, pomyślała Lysa. Dziewczynka patrzyła na nią z podziwem. Od czubka dzioba po koniuszek ogona sroka musiała mierzyć pół metra. I te barwy! Pióra jej skrzydeł i ogona mieniły się kolorami, których nie potrafiła nawet nazwać. Pozostałe sroki zaczęły dreptać i skakać wokół, aż ustawiły się mniej więcej w półokrąg. I wszystkie patrzyły na Lysę. Siedem srok, czyli sekret niewypowiedziany.
-Co to za sekret? - Zapytała sroki. Przez chwilę sądziła, że je spłoszyła, a słowa złamały zaklęcie, lecz ptaki nawet nie drgnęły. Największa sroka przyglądała się jej z zaciekawieniem, jakby patrzyła na świecidełko, które warto zabrać ze sobą.
-Udasz się do międzyświatów - odezwała się w końcu sroka metalicznym głosem. - Ale to sekret. Nie możesz nikomu powiedzieć.
-Jak to?
Odpowiedzi nie uzyskała bo ptaki zerwały się do lotu, a powietrze wypełniła czerń i biel, szmaragd, granat i zieleń. Cofnęła się krok do tyłu zasłaniając twarz. Słyszała tylko trzepot skrzydeł. Ptaki zniknęły. Tak samo jak ona, zapadając w ciemność...



Patronus: Jeszcze nie czas na patronusa.

Statystyki
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 00
Uroki:00
Czarna magia:00
Magia lecznicza:00
Transmutacja:00
Eliksiry:00
Sprawność:5Brak
Zwinność:5Brak
Reszta: 0
Biegłości
JęzykWartośćWydane punkty
II0
TrollańskiI1
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaI2
ZielarstwoII10
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Neutralny--
RozpoznawalnośćI-
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
WróżbiarstwoI0.5
AktywnośćWartośćWydane punkty
GenetykaWartośćWydane punkty
Jasnowidz-0,5 (+1)
Reszta: 1

Emocjak10Efekt
MARZENIA

   M
   A
   R
   Z
   E
   N
   I
   A
1-3Magia się nie przebudziła.
4Wymyślony przyjaciel dziecka - może pochodzić z wyobraźni lub dowolnego elementu przestrzeni - ożywa i na okres dwóch tur staje się widoczny dla wszystkich wokół; zachowuje się jednak jak iluzja, która nie jest w stanie dokonać zmian w rzeczywistości. Tylko dziecko ją słyszy.
5Dziecko przywołuje do siebie okoliczne duchy; po udanym działaniu należy rzucić kością raz jeszcze, wyrzucenie 1 oznacza przyciągnięcie poltergeista.
6Przyciąga ducha nieżyjącego krewnego, jednak nikt oprócz dziecka nie jest w stanie ani go zobaczyć ani się z nim porozumieć.
7Dziecko śni na jawie, fragmenty jego snów, marzeń, myśli, przenikają do rzeczywistości i pojawiają się w niej całkiem realnie. Są to drobne fragmenty rzeczywistości, jak np. nieduże zwierzęta, ślady stóp, pojedynczy niewielki przedmiot, etc.
8Kiedy dziecko zamknie oczy, może unieść się kilka cali w górę, łagodnie lewitując.
9Wyobraźnia dziecka przenika do rzeczywistości na tyle mocno, że na okres dwóch tur towarzyszący mu czarodzieje zostają wciągnięci do jego świata, przeżywają jego myśli, marzenia, wyobrażenia, lęki i sny.
10Wymyślony przyjaciel dziecka ożywa i pozostaje niewidoczny dla innych, ale może oddziaływać na otoczenie w sposób, który inni również odczują, np. może zjeść nielubianą przez dziecko brukselkę albo wykonać za dziecko nielubiane obowiązki domowe.
Lysandra Vablatsky
Zawód : Mała Sroka
Wiek : 7
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
A siedem to sekret nigdy niezdradzony
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Jasnowidz

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9682-lysandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t10422-listy-do-malej-sroki https://www.morsmordre.net/t9687-mala-sroka#294548 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10412-lysandra-vablatsky#314803 https://www.morsmordre.net/t9815-lysandra-vablatsky
Re: Lysandra Vablatsky [odnośnik]12.04.21 10:27

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana

INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam PW lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak

Kartę sprawdzał: Deirdre
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Lysandra Vablatsky  Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Lysandra Vablatsky [odnośnik]12.04.21 10:27


KOMPONENTYlista komponentów

BIEGŁOŚCI[08.08.21] Wsiąkiewka (październik-grudzień): +0,5 PB

HISTORIA ROZWOJU[06.04.21] Rozwój początkowy
[14.06.21] Otrzymanie przyrządów astronomicznych od Jaydena
[10.07.21] Otrzymanie od Jaydena nieśmiałka, czekoladowa żaba x2
[08.08.21] Wsiąkiewka (październik-grudzień): +30 PD
[14.10.21] Aktualizacja postaci: wyrównanie za jasnowidzenie, osiągnięcie (Ofiara roku adminów); -200 PD
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Lysandra Vablatsky  Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Lysandra Vablatsky
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach