Wydarzenia


Ekipa forum
Gabinet Xaviera
AutorWiadomość
Gabinet Xaviera [odnośnik]09.04.21 11:53
First topic message reminder :

Gabinet Xaviera

Gabinet to miejsce, w którym Xavier spędza dużo czasu jeśli nie jest w pracy. Mało kto ma do niego dostęp, to właśnie tutaj przechowuje większość swoich ksiąg, zapisków i znalezisk. To tutaj spędza czas nad woluminami szukając nowych wskazówek oraz bada znalezione artefakty, planuje wyprawy i inne przedsięwzięcia oraz rozmyśla nad interesami rodzinnej Palarni. W pomieszczeniu znajduje się kominek, przy którym stoją dwa fotele, a pomiędzy nimi mały stolik, na którym często stoi karafka z jego ulubioną whiskey. Pod oknem, z którego rozpościera się widok na zamkowe ogrody, zlokalizowane jest duże, dębowe biurko z kilkoma szufladami, na którym przeważne leży sporo dokumentów, nie tylko dotyczących artefaktów, ale również i rodzinnych interesów. Pod ścianami stoi wiele szafek i komód, wiszą na nich półki, na których, pod szklanymi kopułkami stoją artefakty, które już zbadał i postanowił zatrzymać dla siebie jak i wiele innych przedmiotów, których przeznaczenia nie zdążył jeszcze odkryć. W pomieszczeniu przeważnie panuje półmrok, źródłem oświetlenia najczęściej jest tu kominek lub dwa, pokaźne, świeczniki ulokowane na biurku, palące się kiedy Burke przy nim pracuje.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Gabinet Xaviera - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Gabinet Xaviera [odnośnik]16.11.21 14:29
Pokiwał głową na jej wzmiankę o lordzie Black’u. Z jednej strony miało to sens i jak najbardziej rozumiał posunięcie lorda. Sam pewnie nie koniecznie byłby skłonny wyłożyć własne pieniądze na coś co nie miałoby działać w obrębie ich hrabstwa. Z drugiej jednak strony jeżeli miała to być połączona akcja szlachty, a Cygnus był jednym z pomysłodawców, powinien co nieco sypnąć knutem.
Kiedy Primrose wspomniała o Lennox’ie uniósł brew ku górze lekko zaskoczony. Xavier był dumny, że ogarniał praktycznie całą rodzinę, nawet z tymi najdalszymi ciotkami czy kuzynami, ale istnienie Lennox’a kompletnie wypadło mu z głowy.
- No właśnie, a może Ministerstwo by się dorzuciło? - myślał na głos – Jeśli będziesz miała sposobność porozmawiać o tym z Lennox’em zaproponuj coś takiego. Taka inicjatywa, wsparta przez Ministerstwo, rzuciłaby nowe, przychylne światło na władze. Pokazaliby, że leży im na sercy dobro społeczeństwa, że angażują się w takie sprawy… nie ważne, że byłoby to jedynie zagranie polityczne. Ludzie nie będą tego tak głęboko analizować, możesz być pewna. - powiedział patrząc uważnie na kuzynkę, jednocześnie uśmiechając się do niej łagodnie, po czym zaciągnął się ostatni raz papierosem i go zgasił w popielniczce – Niestety nie ważne jak bardzo byśmy się starali i jak dobre wieszczki i wróżbitki byśmy zatrudnili, nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć reakcji społeczeństwa. Inaczej jakbyśmy mieli trochę inny ustrój polityczny, do czego zmierzamy, ale na dzień dzisiejszy nie powiem ci jak to może zostać odebrane. Aczkolwiek mam nadzieję, że pozytywnie. Zwłaszcza w Durham, gdzie ludzie wiedzą, że mogą na nas liczyć. - puścił jej oczko, a po chwili roześmiał się na jej słowa – Jak to mówił kiedyś wuj Herminus, czasami trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu. Zaskoczę cię, ale pomimo faktu, że nadal wole zajmować się swoimi sprawami i obserwować, to takie udzielanie się wychodzi na dobre. Nowe znajomości, nowe interesy i poszerzamy swoje horyzonty droga kuzynko. - odparł z uśmiechem – Jeszcze chwila i znów nastanie pokój, na pewno. - dodał spokojnie.
W końcu po to działali, prawda? Robili wszystko co w ich mocy by wojna się skończyła, by wyszli z niej zwycięsko i znów nastał pokój, aby mogli żyć w przeświadczeniu, że nie muszą się już ukrywać, bo mugole zostali całkowicie zlikwidowani.
- Zawsze z przyjemnością pomogę. Jeśli miałabyś kiedykolwiek jeszcze jakieś pytania, to wiesz, gdzie mnie szukać. - skinął jej głową z uśmiechem.

zt Xavi


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Gabinet Xaviera [odnośnik]20.12.21 14:59
|03.03.1958

Chciała aby za oknem było ponuro, aby padał deszcz ze śniegiem, aby zacinał jak szalony i uderzał w szyby okien. Pogoda jednak powoli oznajmiała, że zbliża się ocieplenie. Dni nie były już tak ciemne, a słońce coraz częściej wychylało się zza gęstych chmur. Tak jak dzisiaj, kiedy siedziała na podłodze przed komnatą Charlotty w otoczeniu jej dzieci.
Żona Xaviera chorowała już od jakiegoś czasu, ale to po świętach ta zaatakowała najmocniej i przykuła biedną kobietę do łóżka. Nie chciała nikogo martwić, kiedy przychodzili ją odwiedzić zbagatelizowała sprawę i zakazywała im się martwić. Parę dni temu lekarz jednak orzekł, że nie jest w stanie nic więcej zrobić a jedynie uśmierzyć ból, a rodzina powinna szykować się na najgorsze. Wiedzieli, że nie mają wiele czasu i należy się pożegnać. Primrose odkładała to w nieskończoność, nie chciała żegnać Lotty, która okazywała się jej samą przyjaźń i wsparcie od kiedy zamieszkała w Durham Castle, jej dzieci były wspaniałymi szkrabami  tulącymi się do ciotki, która musiała być dla nich silna, choć sama chciała się rozpaść na małe kawałki. Kiedy umierał ktoś życzliwy i dobry świat powinien to zauważyć, ktoś powinien zrozumieć, że odchodzi porządna osoba, ale rzeczywistość nie zadrżała w posadach świata. Tylko ich, a przede wszystkim Xaviera i jego dzieci. Melody wczepiła się w jej rękaw cicho płacząc, a Cornel siedział obok Prim z głową spuszczoną na dół. Wiedziała, że w chłopcu się gotują emocje, gotowe wybuchnąć w każdej chwili. Dawała mu jednak przestrzeń zdając sobie sprawę, że jak go dotknie to dziecko posypie się niczym zamek z kart.
Drzwi do pokoju otworzyły się cicho i spodziewała się ujrzeć Xaviera, rzeczywiście stał w progu nieobecny, przybity i blady. Sińce pod zwykle iskrzącymi oczami odznaczały się mocno informując o wielu nieprzespanych nocach.
-Xavier… - Odezwała się cicho, a Melody i Cornel podeszli do taty patrząc na niego szklistymi oczami. Z pokoju wręcz wyziewał zapach śmierci, która stała gotowa zabrać Charlottę, objąć kościstymi ramionami i odprowadzić. Czekała tylko na znak, że wszystkie sprawy ziemskie zostały zakończone. Siostra nestora wstała ze swojego miejsca i podeszła do kuzyna ujmując jego dłoń w swoje. Uścisnęła ją delikatnie, po czym wyminęła mężczyznę aby wejść do środka. Kobieta leżała w łożu, a wśród licznych poduszek zdawała się być porcelanową lalką, piękną i nieruchomą. -Charlotte. - Odezwała się szeptem obawiając się, że głośniejszy dźwięk będzie brzmiał w pokoju jak krzyk.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Gabinet Xaviera - Page 3 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Gabinet Xaviera [odnośnik]05.01.22 15:19
To wszystko stało się tak nagle. Spadło na nich jak grom z jasnego nieba. Na początku nawet nie wiedział o niczym, bo Charlotta nie chciała go martwić. Z czasem nie była już w stanie tego ukrywać. Pamiętał doskonale jak świetnie bawili się razem na Sabacie, po tym jak wywinęła mu naprawdę udany i zmyślny żart. Jeszcze wcześniej spędzili piękne, rodzinne święta. Był przekonany, że nowy rok będzie tylko lepszy. W pracy układało mu się świetnie, jego wkład w działania organizacji również był zadowalający, wszystko powinno być w jak najlepszym porządku. Więc kiedy okazało się, że jego cudowna małżonka jest ciężko chora, był dobrej myśli. Wszystko mu się udawało, więc na pewno Charlotta również wróci do pełni zdrowia. Niestety tak się nie stało, z dnia na dzień było gorzej. Sprowadzał najlepszych uzdrowicieli w Anglii, zasięgał nawet rady zagranicznych medyków, ale nic nie pomagało. Musieli ją odizolować, aby choroba nie przeniosła się na innych członków rodziny. Wszyscy na tym cierpieli, on i dzieci przede wszystkim. Cornel i Melody starali się być dzielni, ale nie raz słyszał jak córka płacze po nocach, a syn coraz bardziej zamykał się w sobie. Xavier był gotów siedzieć przy niej całymi dniami, ale żona stanowczo mu tego zakazała, „Masz prace i obowiązki” mówiła wyganiając go z pokoju, w którym spędzała całe dnie. Chciał ją zadowolić, chciał by nie czuła się gorzej psychicznie, nie chciał by postrzegała się jako ciężar dla rodziny, dlatego wypełniał jej prośbę. Chodził do pracy i cały czas brał czynny udział w życiu organizacji. Myślami jednak zawsze był przy niej, cały czas mając nadzieję, że będzie lepiej.
Teraz jednak wiedział, że nie będzie lepiej. Ostatnie kilka dni spędził przy niej, nie chodząc do pracy. Palarnia się nie zawali jak go nie będzie kilka dni. Miał teraz zdecydowanie większe zmartwienie. Praktycznie nie spał, czuwając nad nią, żywiąc się kofeiną w większości. Wszyscy wiedzieli, że zbliża się koniec, ale on starał się o tym nie myśleć, nie był na to gotowy.
Wiedział, że rodzina go wspiera, że nie zostanie z tym sam. Wiedział, że w tym momencie za drzwiami, na korytarzu, Primrose siedzi z jego dziećmi, podnosi je na duchu. Musiał do nich wyjść, musiał im powiedzieć, dać im się pożegnać z matką. Czuł jakby nogi miał z ołowiu. Podniósł się z fotela po czym wyszedł z komnaty.
Spojrzenie zmęczonych oczu skierował na Prim, a po chwili przeniósł je na wpatrzone w niego dzieci. Serce mu się łamało w tym momencie, nie był w stanie wydusić z siebie nawet słowa. Kiedy kuzynka złapała go za dłonie znów na nią spojrzał, po czym pokręcił głową. Nie zostało dużo czasu. Chwilę później ukucnął przy bliźniakach i bez słowa je po prostu przytulił. Melody chlipała mu w szyję, a Cornel mocno ścisnął ojca.
- Primrose, kochana… - słaby głos wydobył się spomiędzy poduszek.
Charlotta leżała w pościeli, a jej skóra była pokryta czymś na złudzenie przypominającym smocze łuski. Kobieta była słaba, nie była w stanie nawet podnieść dłoni, jedyne na co było ją stać to lekko obrócić głowę w kierunku kuzynki męża.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Gabinet Xaviera [odnośnik]05.01.22 17:14
Śmierć przychodziła po wszystkich, a po niektórych upomniała się zdecydowanie za wcześnie, tak jak po Charlotte. Żona Xaviera bardzo szybko odnalazła się w Durham rozumiejąc jak działa rodzina Burke, dała kuzynowi dwójkę wspaniałych dzieci i choć oddała się całkowicie ich wychowaniu Primrose nigdy nie czuła, że jest przez nią krytykowana. Charlotte delikatna i taktowna wspierała siostrę nestora, zachęcała do podbijania świata, stała się siostrą, której Primrose nie miała. Teraz czarownica leżała wśród miękkich poduszek złożona śmiertelną chorobą, na krawędzi życia.
-Charlotte… - Odezwała się ponownie, a wymawianie imienia kobiety stanowiło fizyczny ból, który uderzał mocniej wraz z świadomością obecności niewidzialnej śmierci. Przysiadła na krawędzi łóżka i uśmiechnęła się smutno do żony kuzyna.
-Przyszedł mój czas Primrose. - Powiedziała cicho, szeptem niczym wiatr, który delikatnie porusza liśćmi na drzewie. Lady Burke pokiwała głową.
-Wiem. - Bardzo starała się zachować spokój i nie dać po sobie poznać, że właśnie się rozpada. Zdradzieckie łzy napłynęły do oczu. -Wiem, Charlotte.
-Och, Primrose… Rose. - Słowa płynęły spokojnie, widać było, że mówienie było dla niej nie lada wysiłkiem. Musiała robić długie przerwy aby złożyć całe zdanie. Primrose wolała aby nie mówiła wcale. -Gdy jest nadawane imię… rodzice zawsze… mają jakiś zamysł. - Mówiła dalej, a Primrose nie była wstanie oderwać wzroku od spojrzenia czarownicy, choć nie chciała widzieć jak uchodzi z niej życie. -Pierwiosnek wśród Maków.
Pojedyncza łza spłynęła po policzku młodej kobiety, nie była w stanie jej powstrzymać ani ściskającego serce bólu, który obejmował powoli całą klatkę piersiową.
-Zaopiekujemy się Xavierem, Melody i Cornelem. - Zapewniła kiedy kolejne łzy zaczęły wyznaczać swoje szlaki po jej policzkach.
-Wiem, Rose. Wiem. - Uśmiechnęła się znów blado i spojrzała gdzieś ponad jej ramieniem jakby witała się właśnie ze Śmiercią. Z jakiegoś powodu wiedziała, że to już ten moment, ta chwila kiedy Lotta przestanie być wśród nich. Zerwała się z łóżka odprowadzana smutnym acz spokojnym spojrzeniem chorej i dopadała do drzwi.
-Xavier… - Wydusiła z siebie ocierając kolejne łzy. Nie chciała patrzeć na jego dzieci obawiając się, że wystarczy jedno spojrzenie aby całkowicie straciła kontrolę nad sobą. Zaciśnięty głos w krtani nie pozwalał wydusić głosu, wiązał go na supeł. Za plecami usłyszała ciche westchnienie, pożegnanie. Odwróciła się, a nogi same zaczęły ją prowadzić do łóżka chorej. Nie panowała nad nimi. Same się poruszały, choć chciała uciekać jak najdalej.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Gabinet Xaviera - Page 3 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Gabinet Xaviera [odnośnik]11.01.22 18:23
Nie by w stanie wydusić z siebie chociażby słowa. Kiedy Prim weszła do sypialni on przytulał mocno swoje dzieci. Charlotta nie chciała by pociechy widziały ją w takim stanie. Melody i Cornel nie widzieli mamy już od dłuższego czasu i bardzo za nią tęsknili, ale Xavier wiedział, że żona nie zniosłaby tego, że dzieci by się jej przestraszyło. Lepiej było dla nich aby zapamiętały mamę taką jaka była, piękną, dumną i silną. Dlatego spełnił jej prośbę i choć serce mu się łamało, kiedy widział jak jego dzieci cierpią, nie pozwolił im wejść do pokoju.
- Mama wyzdrowieje, prawda? - spytała cicho Melody łkając mu w ramie.
Mężczyzna zacisną szczęki i przytulił córkę mocniej. Nic nie powiedział, nie mógł. Wiedział, że jeśli to zrobi rozpadnie się na miliony kawałków, a dla dzieci musiał być silny. Kiedy będzie po wszystkim tylko on im zostanie. Naturalnie będzie rodzina, ale z rodziców, będzie tylko on.
Gdy Primrose na nowo pojawiła się w drzwiach uniósł na nią wzrok. Wiedział co znaczy to spojrzenie. Odsunął od siebie dzieci, po czym spojrzał na nie uważnie, ale z bólem w oczach. Moment później podniósł się i wszedł szybkim krokiem do pokoju. Melody chciała wejść za nim, ale brat złapał ją drżącą rączką i zatrzymał w korytarzu.
- Tata powiedział, że nie wolno… - powiedział cicho patrząc na siostrę ze łzami w oczach.
- Ale mama... - jęknęła dziewczynka i znów się popłakała.
Xavier w moment był przy łóżku. Złapał za bladą dłoń żony.
- Lottie...kochanie... -powiedział cicho, niemal szeptem.
Nie zareagowała.
- Lottie…
Znowu nic.
Patrzył na nią, na jej nieruchomą twarz. Pomimo łusek, pomimo choroby nadal była dla niego piękna. Zawsze, od pierwszego momentu gdy ujrzał ją tamtego wieczoru na sabacie. A teraz? A teraz jej nie było. Stracił ją, został sam...utracił miłość swojego życia.
Broda zatrzęsła mu się niebezpiecznie, a po chwili pojedyncza łza spłynęła po jego policzku, by po chwili w ślad za nią popłynęły kolejne. Nie otarł ich, pozwolił im lecieć, jednocześnie przytulając jej dłoń do swojego policzka.
- Kocham cię... - szepnął łamiącym się głosem, po czym ucałował delikatnie wierzch jej dłoni.
Nie mógł się ruszyć. Musiał wstać, musiał powiedzieć dzieciom, ale nie był w stanie się ruszyć nawet o minimetr.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Gabinet Xaviera [odnośnik]13.01.22 19:39
Zatrzymała się kiedy Xavier podszedł do łóżka gdzie leżała jego żona. Usłyszała ciche głosy jego dzieci, których nie mogła zostawić sama. Obecność guwernantki czy niani nie była odpowiednia, ponieważ powinna być przy nich rodzina. Zacisnęła mocniej szczęki szukając jaki to powoduje ból, po czym uświadomiła sobie, że wbija paznokcie w miękką część dłoni. Odwróciła się zostawiając Xaviera samego, a Śmierć już opuszczała pomieszczenie, jej praca została zakończona.
Primrose wyszła do dwójki zapłakanych dzieci, które wiedziały, że dzieje się coś strasznego, coś złego choć nie potrafiły jeszcze tego nazwać. Kucnęła przed nimi, aby spojrzeć na smutne buzie. Przełknęła bezgłośnie ślinę nie wiedząc jakich użyć słów.
-Melody, Cornel. - Zwróciła się do dzieci, który trzymały się za ręce.
-Co się stało z mamą?- Zapytał chłopiec kiedy jego siostra wycierała oczy rękawem sukienki. Normalnie byłaby strofowana, ale nie dzisiaj, nie w takiej sytuacji jak ta. Primrose po raz kolejny poczuła się bezsilna. Ostatnio rzeczywistość stawiała ją często w takich sytuacjach, gdzie musiała sięgnąć ku ciemnej dziurze emocji by iść przez życie dalej.
-Wasza mama… - Jak miała to powiedzieć? Jak przekazać takie wieści dzieciom. Cały chłód jaki w sobie miała topniał kiedy na nie patrzyła. -Wasza mama, zasnęła i już nigdy się nie obudzi. - Nie potrafiła powiedzieć, że nie żyje. Dzieci zamrugały oczami, po policzkach potoczyły się perłowe łzy. Wiedziała, że musiała w końcu z siebie wydusić. Nie mogła mówić metaforami, których nie rozumiały, a nie chciała aby Xavier musiał im to mówić. Sięgnęła swoją dłonią do rączek dzieci i ujęła je, to dodało jej odwagi. -Wasza mama nie żyje.
Zapadała głucha cisza, taka która wyłącza wszystkie dźwięki. Taka, która sprawia, że wszystko dzieje się w spowolnionym tempie. Każda sekunda zdawała się trwać minutę. Usta dzieci wykrzywiły się w podkówkę, a oczy zasłoniła ściana łez, to spowodowało, że z jej piersi wydobył się bezdźwięczny jęk, a następnie przygarnęła dzieci Xaviera do siebie. Objęła je mocno ramionami czując jak wtulają główki w jej ramiona, jak zaciskają małe rączki na materiale sukni, jak trzęsą się łkając głośno. W głowie powtarzała cały czas “przepraszam”, choć to nie była jej wina, że Charlotta zmarła, że zachorowała i nic się z tym nie dało zrobić. Musieli być teraz oparciem dla Xaviera i dla jego dzieci, nie mogli poczuć, że są sami, pozostawieni bez wsparcia. Znała jednak członków rodu Burke i była przekonana, że kuzyn zakopie się w pracy byle nie myśleć. Pozwoliła sobie na parę łez kiedy gładziła plecy wtulonych w nią dzieci.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Gabinet Xaviera - Page 3 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Gabinet Xaviera [odnośnik]23.01.22 17:53
Był w kompletnej rozsypce. Nigdy wcześniej się tak nie czuł. Nie mógł się ruszyć i nie dlatego, że ciało mu nie pozwalało, chociaż pewnie między innymi też. Największa blokada pojawiła się w głowie. Nie chciał opuszczać jej boku, nie chciał dopuścić do głowy, że jego żona odeszła i już nigdy nie wróci. Chociaż jednocześnie w głowie, gdzieś daleko, starając się z całych sił przebić do przodu, pojawiła się myśl, że przecież ma dzieci, którymi musi się teraz zająć.
Gdzieś z korytarza dotarły do niego głosy. Cichy głos Primrose, jego drogiej kuzynki, która tu dzisiaj z nim była, która wspierała go całym sercem. Nie potrafił wyrazić słowami jak bardzo był jej za to wdzięczny. Moment później dotarły do niego głosy jego dzieci ich płacz. Łkanie małej Melody, tak delikatnej i niewinnej, pociąganie nosem Cornela, dzielnego chłopca, który chciał być jak jego tata. Mieli prawo płakać, mieli prawo do smutku, stracili matkę, która kochała ich całym sercem.
Potrzebował naprawdę dłuższej chwili, ale w końcu z użyciem całej siły jaką udało mu się w sobie zebrać, dźwignął się na nogi. Z nieopisanym bólem spojrzał jeszcze raz w kierunku żony, po czym zaciskając dłonie w pięści i rozluźniając je, odwrócił się i wyszedł z sypialni, zamykając za sobą dokładnie drzwi. Wiedział, że może polegać na skrzatach, które, jako, że wiedziały co się dzieje, zawiadomią już odpowiednie osoby.
W końcu znalazł się na korytarzu i stanął pry kuzynce, która przytulała jego dzieci. Melody uniosła zapłakaną twarz i spojrzała na niego. W innych okolicznościach pewnie by oboje dzieci zbeształ za takie rozklejanie się, ale nie dzisiaj. Dzisiaj można im było wszystko.
- Papo... - dziewczynka jęknęła, po czym odsunęła się od cioci i ruszyła w jego kierunku z wyciągniętymi rączkami.
Xavier ukucnął i złapał córeczkę w ramiona mocno ją do siebie przytulając, pozwalając aby się wypłakała. Moment później do siostry dołączył i Cornel, którego ojciec też mocno przytulił. Trzymał dzieci w uścisku, pozwalając im na wszystko, a sam uniósł wzrok i spojrzał na Prim.
- Dziękuję, że tu jesteś. - powiedział cicho i wymusił lekki uśmiech, bo na więcej nie było go stać.
Nie miał ochoty się uśmiechać. Miał ochotę zamknąć się w sobie i nigdy nie wyjść. Wiedział jednak, że to nie możliwe, że nie może sobie pozwolić na taki luksus, nie ważne jak bardzo by chciał.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Gabinet Xaviera [odnośnik]26.01.22 12:45
Zdawało się, że cały świat właśnie zamilkł, że zamarł na tych parę chwil kiedy Charlotte Burke opuszczała przedwcześnie ten świat. Trzymając dzieci Xaviera w ramionach wiedziała, że reszta rodziny szykowała już ceremonię pogrzebową i rozpoczynała całą procedurę przygotowań. Nikt z rodu nie oczekiwał, że pogrążony w żałobie mężczyzna zajmie się tym osobiście.
Dostrzegła jak kuzyn wychodzi z pomieszczenia i rozluźniła uścisk, by wypuścić dzieci ze swoich ramion, a te przylgnęły do ojca. Słysząc podziękowania, pokręciła jedynie głową i uśmiechnęła się smutno. Nie miała zamiaru mówić, że “jutro będzie łatwiej”, puste frazesy na nic się zdawały w rodzinie Burke. Liczyły się gesty i realne wsparcie. Kucnęła przy rodzinie i objęła ich drobnymi ramionami. Ucałowała głowy dzieci i wtedy dostrzegła służącą, która dała jej sygnał.
-Melody, Cornel… Anne zrobiła kakao. - Zwróciła się do nich łagodnym głosem. Należało dbać o najmłodszych, a gdy zyskała ich uwagę skinęła na służącą, która powiadomiła, że poda w saloniku ciepły napój. Xavier zaś wyglądał na takiego, któremu należało podać ognistej. Umówiła się z Craigiem, że da mu znać gdy już będzie po wszystkim.
Pamiętała swój ból kiedy Everard zginął, kiedy cała rodzina pogrążyła się w żałobie po stracie jej starszego brata. Edgar już go nie pamiętał, wyprawa w której zginął Alphard, w której Craiga opętał demon, odebrała mu wspomnienia. Nie wiedział o kim siostra mówi. Bolało ją to, ale odsuwała od siebie uczucie złości na nestora. Nie było jego winą, że stracił wszystkie wspomnienia. Ważne, że nie traktował już reszty rodziny jak duchów, jak przewidzeń i omamów; ta część była najstraszniejsza i powodująca paraliżujący strach.
-Xavier, dla ciebie coś zdecydowanie mocniejszego. - Zwróciła się teraz do kuzyna, aby swoją uwagę skupił właśnie na niej. Tyle na razie mogła zrobić, choć ze śmiercią Charlotte będą jeszcze zmagać się przez spory szmat czasu. Jej śmierć położy się cieniem na murach Durham i okryje całunem jego mieszkańców. Co najbardziej wstrząsnęło samą Primrose to fakt, że myśl ta nie pogrążyła jej w rozpaczy a jedynie okazała się chłodna konstatacją aktualnej rzeczywistości w jakiej się znajdowali.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Gabinet Xaviera - Page 3 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Gabinet Xaviera [odnośnik]31.01.22 12:43
To nie było do niego podobne, ale gdzieś tam z tyłu głowy, pojawiła się myśl, że ma ochotę rozpaść się na miliony kawałków i nie dać się poskładać. Miał ochotę zamknąć się gdzieś i nie dopuszczać do siebie nikogo. Ta myśl jednak była zbyt daleka i poczucie obowiązku względem dzieci nie pozwalało się jej przecisnąć dalej. Musiał być silny, zwłaszcza teraz, kiedy załamane dzieci tuliły się do niego i wypłakiwały mu się w ramię. Musi być dla nich przykładem, pokazać im, że nie ważne jak bardzo życie jest przeciwko nim, muszą unieść trzęsące się brody do góry i dumnie kroczyć przed siebie. Bliźniaki wiedziały, że tak trzeba, był o tym przekonany. Wiedział, że pomimo straty będą zachowywały się tak jak je wychowano, a kolejne łzy uronią dopiero gdy będą same w swoich pokojach.
Kiedy Primrose odezwała się z informacją, że służąca przygotowała kakao, odsunął od siebie dzieci. Otarł dłonią ich zapłakane policzki i wymusił u siebie łagodny uśmiech.
- Idźcie z Anne, znajdźcie po drodze Hadesa. Przyjdę do was później i pójdziemy na spacer z psem. - powiedział patrząc na swoje dzieci.
Pogładził je dłonią po włosach, po czym już skinął głową by poszły ze służącą. Bliźniaki po chwili zniknęły za rogiem trzymając się za ręce.
Xavier westchnął i podniósł się z kucków. Przetarł twarz dłońmi, po czym spojrzał na kuzynkę.
- Tak, zdecydowanie. - pokiwał lekko głową, po czym jeszcze raz spojrzał w kierunku drzwi, prowadzących do pokoju, w którym leżała jego żona. - Mam w barku coś ciekawego na pewno. - powiedział po chwili.
Czekał go ciężki czas, tego był pewny. Wiedział, że przez żałobę nie może zaniedbać pracy i swoich obowiązków, nie ważne co by się nie działo. Lotta byłaby bardzo niezadowolona gdyby tak zrobił. Wiedział też, że nawet jeśli bardzo chce, nie może się załamywać. Na pewno nie będzie miał teraz humoru przez długi okres czasu, ale musi się wziąć w garść.
Przeszli do jego gabinetu, który znajdował się na tym samym korytarzu. Faktycznie, Xavier miał w barku dość pokaźną kolekcję. Od razu wyciągnął z niego butelkę ognistej i napełnił dwie szklanki, z czego swoją praktycznie do pełna.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Gabinet Xaviera [odnośnik]03.02.22 12:45
Patrząc jak bliźniaki idą ze służącą trzymając się za ręce rozdzierało serce na strzępy. Śmierć nie była im obca, żyli w czasach wojny, więc czaiła się na każdym rogu zbierając bogate żniwo. Charlotte nie była jednak ofiarą wojny, nie powinna była umierać, a mimo wszystko właśnie ich opuściła.
Zamknęła dokładnie drzwi do gabinetu kuzyna. Miał mieć też możliwość przeżycia żałoby. Sięgnęła po szklankę patrząc jak ta w dłoni Xaviera jest niemalże pełna aż po brzegi. Wychyliła swoją czując jak alkohol piecze gardło, jak ciepło rozpływa się ku żołądkowi, jak język drętwieje na parę chwil. Kaszlnęła cicho po czym sięgnęła po butelkę i nalała sobie kolejną porcję.
-Zajmiemy się wszystkim. - Zapewniła mężczyznę i upiła tym razem mniejszy łyk trunku. -Ty skup się na dzieciach. - One mu pozostały po żonie. Nie mogli dopuścić aby się od nich oddalił, aby zamknął się w pracy i poświęcił jej całkowicie. Nie miała wątpliwości co do tego, że praca będzie jego ucieczką. Każdy Burke by tak postąpił, to leżało w ich naturze. Należało jednak znaleźć równowagę i balans, a o to ciężko kiedy serce krwawi z tęsknoty i bólu. Nie chciała dawać mu obietnic, że wszystko jakoś się ułoży, banały nie pasowały, bo życie będzie toczyć się dalej. Świat nie zadrżał w posadach, tylko ich mała rzeczywistość, w której żyli oraz istnieli.
Teraz przyszedł czas na żałobę, na opłakiwanie śmierci Charlotte, na przywoływanie wspomnień z jej osobą. Jednak to nie był ten moment. Teraz musieli zrozumieć, że już nie usłyszą jej głosu, nie zobaczą jej osoby na korytarzu, nie wymienią się uwagami na temat rozwoju Durham.
Należało rozesłać listy, przygotować pogrzeb oraz rodzinną kryptę. Wiele pracy przed nimi, ale tak należało zrobić. Lady Burke umarła i wszelkie należne honory musiały być jej oddane.
Primrose dopiła drugą porcję ognistej, która już tak nie paliła, spodziewała się tego smaku więc przy kolejnym łyku wyczuła inne nuty smakowe chowające się za ostrością trunku. Usiadła w fotelu odstawiając pustą szklankę na blat biurka. Nie wyjdzie, póki się nie upewni, że może Xaviera zostawić samego.

|ZT dla Prim



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Gabinet Xaviera - Page 3 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Gabinet Xaviera [odnośnik]06.02.22 15:30
Odpalił papierosa i upadł na fotel przy kominku. Zaciągnął się mocno, pozwalając dymowi wypełnić płuca, po czym wydmuchał duży kłąb dymu. Przez moment wpatrywał się w ogień wesoło pląsający w kominku, po czym uniósł dłoń, w której trzymał szklankę i praktycznie całą opróżnił na raz. Tylko przez moment się skrzywił, bo jednak ilość była dość duża, ale po chwili znów już przybrał normalny wyraz twarz. Butelka podleciała od razu do niego i uzupełniła pustą szklanicę, tym razem jednak nie wypełniając jej po same brzegi. Ponownie zaciągnął się papierosem, po czym upił tym razem mały łyk alkoholu i przeniósł wzrok z płomieni na kuzynkę.
Chciał się uśmiechnąć, chociaż trochę, ale niestety nie był w stanie. Pokiwał tylko lekko głową. Wsparcie rodziny było czymś na co mógł liczyć i doskonale o tym wiedział. Był im wdzięczny za to, że zajmą się organizacją pogrzebu, on nie przewidywał aby był w stanie się za to zabrać. Chociaż na co dzień nie miał najmniejszego problemu z organizowaniem czegokolwiek, to jeśli chodziło o pogrzeb własnej żony, nie był w stanie tego zrobić.
- Dzieci przeżyją to najgorzej. - powiedział cicho patrząc na Primrose ze spokojem - Odbije się to na nich. Stracić matkę w tak młodym wieku... - pokręcił głową, po czym zacisnął mocno szczęki.
Nie mógł pokazać słabości, choć pewnie nikt nie miałby mu tego za złe. Miał do tego prawo w tym momencie, ale nie tak go nauczono. Jedynie przy żonie i dzieciach okazywał uczucia głębokie i prawdziwe uczucia, dla innych starał się być bardziej poważny. Owszem, przy rodzinie zawsze miękł, ale na zewnątrz? Nikt nie miał prawa wiedzieć jak bardzo go boli, jak bardzo tęskni, chociaż minęło zaledwie kilka minut.
Ponownie opróżnił szklankę, która po chwili znów napełniła się alkoholem. Zgasił papierosa wrzucając go do kominka i od razu wyciągnął z papierośnicy kolejnego. To będzie ciężki czas, czas smutku i tęsknoty. Dzisiaj pozwoli sobie na słabość, dzisiaj, tylko ten jeden dzień, jeden wieczór. Potem będzie silny. Silny dla siebie, silny dla rodziny, ale przede wszystkim silny dla dzieci. Tego by chciała Charlotta.

zt Xav


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Gabinet Xaviera [odnośnik]11.02.22 12:05
21.02.1958

Nie minęło wiele dni odkąd wraz z Maghnusem i Ramseyem pokonali druidów i odnaleźli w grobowców legendarny Fainne Cumhachd, Pierścień Władzy. Najchętniej zabrałby się za jego badanie już następnego dnia, ale jak się okazało kolejne dni były obfitujące w zajęcia, których nie mógł odłożyć na później. Wszystkie te zajęcia były również związane z działalnością Rycerzy Walpurgii i zdobywaniem zaufania niezdecydowanej gawiedzi. Było to ważne zadanie, należało w końcu zdobyć poparcie jak największej części społeczeństwa, a już w ogóle najlepiej by było gdyby udało im się zdobyć poparcie wszystkich. Na razie i tak mieli większość, ale nikt nie chciał i nie mógł w żadnym wypadku osiąść na laurach.
Na całe szczęście teraz udało mu się znaleźć chwile wytchnienia i mógł się skupić na pierścieniu. Musiał go bardzo dokładnie zbadać, nikt nie chciał aby okazało się, że przekażą Czarnemu Panu nic nie wartą błyskotkę. Musiał być pewny, że pierścień posiada moc, którą ich Pan będzie mógł wykorzystać w przyszłości. Jeśli takowej nie posiadał również należało poinformować swoich towarzyszy, że niestety tym razem im się nie udało.
Poinformował domowników, że dzisiejszego wieczora nie ma go dla nikogo. Poranek spędził w pracy, a potem odwiedził żonę, która i tak szybko go wygoniła bojąc się, że nie daj Merlinie, może go zarazić. Wracając do Durham zaszedł do biblioteki i wypożyczył całe naręcze ksiąg, które jak podejrzewał mogły mu pomóc w badaniach. W swojej prywatnej kolekcji miał wiele pomocnych tomiszczy, jednak nie wszystkie zawierały informacje i wskazówki, których potrzebował.
Zamknął się w gabinecie, po czym najpierw wszystko przygotował. Ułożył odpowiednie księgi na biurku jak również na stoliku nieopodal kominka, uważają by żadna iskra nie poleciała na papier. Każda z książek, które sobie przyszykował zawierała jakąś, nawet pojedynczą, ale istotną dla niego, informację. Miał wszystko metodycznie podzielone. W jednej części gabinetu czekały na niego książki z dziedziny historii magii, które zawierały informacje o dziejach i działaniach Celtów na przestrzeni stuleci. Drugi zbiór książek traktował o runach, które towarzyszyły im na każdym kroku kiedy pojawili się w miejscu odnalezienia pierścienia. Trzeci stoik traktował o artefaktach i ich właściwościach. Podejrzewał, że więcej nie będzie potrzebował, ale dla spokoju ducha wyciągnął jeszcze kilka ksiąg traktujących o czarnej magii. Jeśli pierścień był tak potężny jak mówiły legendy, na pewno będzie miał dużo wspólnego z czarną magią. Z pewnych źródeł udało mu się również zdobyć księgę, w której znajdowały się informacje odnośnie magii krwi. Nie była ona często praktykowana, w zasadzie można było powiedzieć, że była to magia zapomniana. Znalezienie jakichkolwiek wzmianek na jej temat nie było łatwe. Jednak jak to mówią dla chcącego nic trudnego.
W końcu kiedy wszystko miał przygotowane wyciągnął z, zabezpieczonej odpowiednio, szuflady woreczek, w którym znajdował się pierścień. Wyciągnął go i położył na blacie biurka. Jeśli zobaczyłby go pierwszy raz i nie znał jego historii z pewnością wziąłby go za zwykły, stary pierścień. Na całe szczęście nie był takim ignorantem.
- Jakie tajemnice skrywasz? - mruknął pod nosem przez moment mu się przyglądając.
W końcu wziął go do ręki i zaczął dokładnie oglądać go pod lupą. Nie chciał nic przegapić. Jeśli na pierścieniu były wykute jakieś runy, nie zostały tam umieszczona dla kaprysu. Już dawno się nauczył, że każda runa ma swoje znaczenie i potężną moc, która odpowiednio wykorzystana mogła zdziałać wiele. Oglądał pierścień długo i bardzo dokładnie, aż powoli zaczynały boleć go oczy. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że był wykonany ze złota, dopiero po tym jak wzięło się go w dłoń i dokładnie obejrzało, docierało się tak naprawdę został zrobiony ze ciężkiego metalu, a następnie pozłacany dość sporą ilością kruszcu. Na jego szczycie umieszczony został czerwony, prostokątny klejnot, który Xavier wziął za rubin. Na każdym rogu kamienia znajdował się malutki onyks. Teraz kiedy dokładnie mu się przyjrzał, Burke stwierdził, że pierścień naprawdę robi wrażenie.
W końcu zauważył znak. Runa Uruz została wyryta pod kamieniem w metalu. Była prawie niewidoczna, prawie całkiem wytarta przez lata noszenia i pocierania o skórę. Nawet nie musiał zaglądać do ksiąg. Doskonale znał znaczenie tej runy. Siła i potęga, jak również wzmocnienie ducha i ciała. Nie wiedział jednak jak to zinterpretować. Można to było rozumieć dwojako, raz jako rune, dzięki której pierścień miał dawać swojemu właścicielowi większą siłę, sprawiać, że jego magia będzie potężna, a dwa jako runę, która miała nadawać za sprawą ozdoby większą wytrzymałość ciała, zwiększać odporność na choroby ewentualne rany. Te właśnie wątpliwości sprawiły, że Burke sięgnął do stosu książek historycznych. Musiał dokładniej dowiedzieć się jak Celtowie interpretowali i jak używali tej konkretnej runy.
Samo czytanie i zgłębianie technik celtów zajęło mu dobre dwie godziny. Skrzat przyniósł mu posiłek i kolejny kubek kawy. Pewnie normalnie Xavier popijał by sobie whiskey, ale wiedział, że w tym wypadku musi być całkowicie skupiony, nie mógł pozwolić aby alkohol chociaż w minimalnym stopniu zaburzył jego procesy myśleniowe. Kawa pozwoliła mu zachować trzeźwość umysłu i pozostać w pełnym skupieniu. W końcu udało mu się znaleźć informacje, które mówiły, że Celtowie przede wszystkim używali Uraz do dodawania siły zarówno fizycznej jak i ogólnej, magicznej przede wszystkim. Przy okazji udało mu się znaleźć wzmianki odnośnie magii krwi używanej przez celtyckich druidów. Wcześniej już zgłębiał temat druidów jednak jedynie w okrojonej wersji, do której miał wtedy dostęp. Teraz zgromadził zdecydowanie więcej ksiąg i starych dokumentów, więc mógł bliżej zaznajomić się z tematem. Obracając pierścień w dłoni, nie miał śmiałości by go nałożyć, zaczął czytać pozwalając informacjom zalewać swoją głowę. Łącząc ze sobą fakty doszedł do tego, że druidzi, zwłaszcza ci, którzy należeli do plemienia, któremu przewodził pierwotny właściciel pierścienia bardzo często stosowali magię krwii w celu zyskania mocy i potęgi. Takie wnioski sprawiły, że Xavier sięgnął po książki traktujące właśnie o magii krwi. Spędził kolejną godzinę jak nie więcej by dowiedzieć się dokładnie jak należało wykonać rytuał aby wszystko działało zgodnie z założeniem. Naturalnie była potrzebna krew. W przypadku zaklinania przedmiotu należało do niego dodać krwi osoby, którą dany przedmiot miał wzmacniać, a następnie przy pomocy odpowiednich zaklęć i run wzmacniających dopełnić rytuału. Niestety lord nie znalazł jakich zaklęć należało użyć, ponieważ według źródeł wszystko zależało od tego co się chciało osiągnąć. Dowiedział się, że im większa ilość krwi była dodawana tym siła miała być większa. Zakładano, że pojedyncza kropla krwi dodawała siły na poziomie +5 procent do stanu wyjściowego.
Zdobycie tych informacji skłoniło go do jeszcze dokładniejszego przyjrzenia się pierścieniowi. Skoro miał on być tak potężny jak mówiły legendy musiała zostać do niego dodana dość spora ilość krwi. Bazując na swojej wiedzy i umiejętnościach Xavier wyliczył, że ilość krwi, której należało użyć powinna wypełnić naparstek.
Potrzebował zdecydowanie więcej światła. Machnął różdżką, a w pomieszczeniu od razu zrobiło się o wiele jaśniej. Dopiero po chwili, kiedy już prawie oczy mu z bólu łzawiły zauważył, że wewnątrz rubin, nie jest w formie stałej. Podczas poruszania pierścieniem i bardzo dokładnym przyjrzeniu się można było dostrzec, że wewnątrz znajduje się płyn. Nie trzeba było być geniuszem aby domyślić się, że była to krew poprzedniego właściciela. Oznaczało to, że jeśli chcą podarować Czarnemu Panu ten starożytny artefakt to aby mógł zrobić z niego użytek, aby ten wzmocnił go zarówno fizycznie i przede wszystkim zapewnił mu jeszcze potężniejszą magię, należało pozbyć się krwi poprzednika, a ich Pan musiał umieścić w nim jak najwięcej swojej krwi.
Burke był zafascynowany swoim odkryciem. Z całą pewnością należało również odnowić runę znajdującą się pod rubinem, jeśli nie daj Merlinie zaniknie, pierścień może stracić swoją moc, a tego by nie chcieli. To nie powinno stanowić problemu. Problem stanowił jednak rubin. Po jeszcze dokładniejszej analizie doszedł do wniosku, że nie ma innej opcji jak będzie należało zniszczyć ten kamień i zamontować w pierścieniu nowy, taki, który raz będzie silny i mocny, dwa będzie zawierał krew Czarnego Pana. Początkowo obawiał się, że usunięcie pierwotnego kamienia może sprawić, że pierścień będzie całkowicie bezużyteczny, ale potem doczytał, że cała magia w przedmiotach zaklętych za pomocą magii krwi była zamknięta w samej rzeczy. Fiolka z krwią czy w tym przypadku kamień, który tą krew będzie zawierał był jedynie dopełnieniem rytuału, przypisaniem osoby do wzmacniającego przedmiotu. Niestety nie znał się kompletnie na kamieniach i na ich oprawianiu, miał jednak pewność, że wśród Rycerzy Walpurgii i ich sojuszników znajdą się osoby o takich umiejętnościach.
Po wielu godzinach badań i poszukiwań w końcu schował pierścień na powrót do woreczka, a następnie do szuflady. Postanowił skontaktować się następnego dnia z Ramseyem w celu przekazania mu tego co udało mu się ustalić. Ostateczna decyzja należała do niego.

zt


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Gabinet Xaviera [odnośnik]03.04.22 17:26
04.04.1958
Ostatnie tygodnie były wyjątkowo trudne dla Lorda Burke, a Mathieu wiedział, że jako dobry przyjaciel powinien wspierać go w tych chwilach. Pochówek małżonki musiał być dla niego niebywale trudny i bolesny, ale nie mógł pozwolić sobie teraz na pielęgnowanie tego cierpienia, musiał przekuć je w coś ważniejszego, dla dobra spraw ich wszystkich. Wierzył, że zwykła rozmowa bywała przydatna, stąd ponownie umówili się na spotkanie, podczas którego Mathieu chciał wpierw przeprowadzić rozważania na temat ekonomii i aspektów doskonalenia strategii rozwoju, o których ostatnio czytał, aby później przejść do standardowych rozmów. Nie tylko z tego powodu cieszył się z wizyty w Durham, miał nadzieję, że choć przypadkiem natknie się na Primrose.
Postanowił jednak skupić się na priorytetach. Wolny czas poświęcał na studiowanie ekonomicznych aspektów życia, strategii rozwoju i możliwościach, które należało wykorzystać, aby ulepszyć świat wokół nich, a przynajmniej najbliższe ich otoczenie. Mathieu całe życiu skupiał się na kwestiach, które dotyczyły bezpośrednio jego życia i nie wychodził poza ogólnie przyjęte schematy. Nie rozumiał, lecz zrozumienie nadeszło w ostatnim możliwym momencie. Stagnacja wykańczała go, a on nawet nie zdawał sobie z tego sprawy. W ciągu jednego roku zmienił swoje życie diametralnie, a te właśnie zmiany dodawały mu sił i energii. Chciał się rozwijać, to nie przymus, a przywilej, z którego zamierzał skorzystać.
Ekonomia normatywna. Pojęcie, które poznał przy okazji czytania księgi i podziale ekonomii z uwagi na różne aspekty. Kiedyś nie skupiał się na szczegółach, a ogół nie był dostatecznie satysfakcjonujący. Stąd jego zgłębianie wiedzy i poznawanie nowych jej aspektów. Chciał jednak skonsultować to z kimś, kto wiedział o ekonomii bardzo dużo i mógł wprowadzić go w ten świat jeszcze bardziej. Jak powinno być? Co byłoby, gdyby? Jak mogłoby być lepiej?. Podstawowe pytania dotyczące ekonomii normatywnej, które zapamiętał i na ich podstawie postanowił stworzyć coś na przykładzie własnego otoczenia. Xavier powinien być zadowolony z faktu, że jego uczeń tak angażuje się w kwestie poznawania tej dziedziny.
- Witaj, Xavierze. – powitała przyjaciela, kiedy w końcu służba odprowadziła go do jego gabinetu, choć zapewniał, że znajdzie drogę bez problemu. – Dobrze Cię widzieć, mam nadzieję, że jest choć trochę lepiej. – zaczął na wstępie, przyglądając mu się uważnie. Życie bywało trudne, prowadziło ich konkretną drogą, czasem krzyżując różne ścieżki. Nie mogli jednak poddać się temu, szczególnie kiedy na przód pchał ich konkretny cel. Musieli działać i Mathieu wierzył, że Xavier jest tego świadom i jest gotów.
- Przygotowałem kilka notatek. Chciałem je z Tobą omówić, ufam Twej ocenie. – powiedział poważnie, kładąc na biurku notatnik z zapiskami, które przeprowadził. Chciał jednak wiedzieć najpierw, czy Xavier jest w stanie porozmawiać z nim na temat ekonomii, najpierw, zanim poleje się alkohol i zmienią temat na bardziej przyziemny.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Gabinet Xaviera [odnośnik]22.04.22 18:11
Spotkania z przyjacielem zawsze poprawiały mu humor. Znali się z Matheiu już wiele lat, a mimo to zawsze kiedy się spotykali to mieli o czym rozmawiać. Ostatnio Xavier z pewnego rodzaju dumą uważał się za nauczyciela z Matt’a w kwestii ekonomii. Mało osób uważało ekonomię za ciekawą dziedzinę wartą nauki, więc tym bardziej mu schlebiało kiedy ktoś chciał zgłębiać jej tajniki i uważał go za osobę odpowiednią do jej nauczania. Między innymi też właśnie dlatego zgodził się na spotkanie. Dodatkowo również wiedział, że dobrze mu to zrobi, towarzystwo zawsze mu dobrze robiło w trudnych chwilach. Nawet nie starał się ukrywać przed najbliższymi jak ciężkie chwile przechodzi teraz.
Na forum, podczas uroczystości trzy dni temu, był zmuszony do pewnego rodzaju gry, w końcu był poniekąd na świeczniku. Sam się tego nie spodziewał, ale kiedy jego osób została wyróżniona, razem z innymi, poczuł dumę z powodu tego wszystkiego, co do tej pory zrobił. Nigdy nie działał dla poklasku czy uznania, zawsze uważał, że robił to co należało, ale mimo wszystko poczuł się przyjemnie połechtany, kiedy został odznaczony.
Dzisiaj jednak był ciekaw o czym tym razem chciał z nim rozmawiać Rosier. Wcześniej rozmawiali na temat gospodarności zasobami na przykładzie rezerwatu jak również doborem towarów i dostawców. Co prawda to miało miejsce trzy miesiące temu, ale Xavier był ciekaw czy przyjaciel wykorzystał zdobytą wiedzę w praktyce.
Umówili się w jego gabinecie, gdzie najlepiej było zgłębiać takie zagadnienia. Xavier dysponował dość pokaźnym zbiorem ksiąg w tym temacie, więc w razie czego mogli się nimi posiłkować. Wcześniej kazał też przygotować skrzatom odpowiedni poczęstunek, bo jednak zawsze lepiej się myślało mając coś do przekąszenia czy się napicia. Co prawda Burke przewidywał, że uraczą się alkoholem raczej po zakończeniu poważnych rozmów, ale przygotować kazał wszystko wcześniej.
- Mathieu dobrze cię widzieć. - przywitał przyjaciela z delikatnym uśmiechem widniejącym na ustach, po czym pokiwał lekko głową – Tak, już jest trochę lepiej, dziękuję. Uroczystości rocznicowe troszkę podniosły mnie na duchu. - odparł spokojnie, po czym zerknął w kierunku notatek, które Rosier przyniósł ze sobą.
Pokiwał głową z uznaniem i od razu sięgnął po kilka by pobieżnie je przejrzeć. Wierzył, że Matt go wprowadzi dokładniej co się z nich znajdowało, to zawsze była pewnego rodzaju powtórka materiału, która na pewno mu nie zaszkodzi.
- No właśnie widzę, świetnie. Zawsze to materiał, na którym możemy się oprzeć. - pokiwał głową z zadowoloną miną, po czym panowie przenieśli się na fotele przy rozpalonym kominku.
Pogoda ich nie rozpieszczała i mury zamku nie miały okazji się w żaden sposób nagrzać, więc ogień w kominku był nieodłącznym kompanem mieszkańców Durham Castle.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Gabinet Xaviera [odnośnik]15.05.22 12:16
Jego przyjaciel musiał poradzić sobie ze stratą, która go dotknęła. Nie wątpił w jej bolesność i cierpienie, z jakim musiał się zmagać w związku z nią. Byli razem szczęśliwi, był świadkiem początku ich wspólnej drogi. Wierzył, że Xavier przejdzie przez to i finalnie odnajdzie ulgę. Mathieu właśnie ją sam odnalazł. Na razie nie planował zwierzać się przyjacielowi ze swojego wczorajszego spotkania z Primrose, ani z planów, jakie rozpoczął powoli realizować, tym bardziej z pocałunku, na który porwał się, aby dać jasno do zrozumienia młodej Lady o swoich zamiarach. Jeśli wątpiła, liczył na to, że po tym geście przestała wątpić w jego intencje. Nadużycie, a raczej przekroczenie granic, którego się dopuścił było niestosowne i nie powinno mieć miejsca, ale wiedział, że tylko to utwierdzi Primrose w przekonaniu co do jego osoby. Szczególnie po incydencie z Rigelem, z którym zamierzał się jeszcze rozmówić. Nie interesowały go problemy wewnętrzne Blacka. Należało go wyjaśnić. Tak jak teraz zamierzał wyjaśniać zagadnienia, o których czytał w księgach i na tym się skupił.
- Natrafiłem w księdze na pojęcie ekonomia normatywna. Wartościuje fakty opisane przez ekonomię pozytywną, tak? Przynajmniej w taki sposób zrozumiałem zapisane tam słowa. – posiłkował się notatkami. Dopiero się uczył, dopiero zdobywał wiedzę, czytał, interesował się i coraz łatwiej przychodziło mu rozszyfrowanie zapisków, które na samym początku wydawały się całkiem niezrozumiałe. Wiedział, że nauka wymaga czasu i on ten czas zamierzał wykorzystać. – Ekonomia pozytywna bada zjawiska gospodarcze, o ile dobrze pamiętam. Sam określiłbym to chyba słowami, że ten rodzaj ekonomii odpowiada na pytanie „jak jest”. Znasza się na tym dużo lepiej ode mnie, więc wierzę, że w razie omyłek oczywiście zwrócisz mi uwagę. – dopowiedział spokojnie, opierając się o krzesło. To wymagało ogromu nakładu czasu i pracy, a księgi pisane w dość skomplikowany sposób wcale tego nie ułatwiały. Musiał się skupić na analizie słów zawartych w ich treści. Dla niego ten rodzaj ekonomii był opisem rzeczywistości, tego co jest, jaki jest aktualny stan. – Można to przeanalizować na przykładzie czasów wojny, w których teraz się znajdujemy. Ceny towarów wzrosły, problemy w społeczeństwie sprawiają, że wielu obywateli nie stać na dany towar. W przypadku Smoczych Ogrodów, ceny komponentów magicznych wzrosły, więc sprowadzenie ich kosztuje nas więcej, co przekłada się na finanse. – mruknął, patrząc na Xaviera, który na pewno sprowadzi go na dobrą drogę myślenia, może coś podpowie, podsunie jakieś ciekawe rozwiązanie. Przyjaciel było ogromnym wsparciem w procesie jego edukacji i Mathieu był mu za to niezmiernie wdzięczny.




Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Gabinet Xaviera
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach