Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Scena główna
AutorWiadomość
Scena główna [odnośnik]16.04.21 9:36

Scena główna

★★★
Najważniejsze miejsce w całym Piórku Feniksa - scena główna, na której deskach występują nie tylko tancerki burleski, ale również cenione gwiazdy muzyki, kabaretu i teatru. Pozornie niczym nie różni się od innych. To prostokątne podwyższenie o dębowych deskach, zazwyczaj skryte za karminowymi kotarami, lecz dzięki odpowiednim czarom zmienia się pod potrzeby występujących nań artystów - jeśli jest potrzeba to wydłuża się tak, aby powstał podest pomiędzy stolikami, bądź zaokrągla. Gra świateł, magii i muzyki czyni każdy pokaz niesamowitym i niezapomnianym. O odpowiednią oprawę występów dba kilkoro scenografów. Z boku jest także miejsce dla muzyków.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 20:53, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Scena główna Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Scena główna [odnośnik]03.06.21 16:15
16 października

Odkąd lord Bulstrode zainwestował w Piórko Feniksa, przestał być fanem okresu bożonarodzeniowo-noworocznego. Niegdyś, w zamierzchłych czasach, zimowe miesiące kojarzyły mu się z ciepłem płomieni radośnie trzaskających w wielkim kominku w salonie, z pysznym, świątecznym jedzeniem, ze świeżym, leśnym zapachem jodły ledwie mieszczącej się pod wysokim sufitem salonu, z atmosferą pozornej beztroski, gdy wszystkie przyziemne sprawy szły w zapomnienie na te kilka dni wypełnionych uroczystościami i pełnymi przepychu celebracjami. Wziąwszy na swoje barki odpowiedzialność za jeden z topowych lokalów w Londynie, odkrył prawa rządzące branżą gastronomiczno-rozrywkową; i zapomniał co znaczy wypoczynek w święta, kiedy wewnętrzny imperatyw dążenia do perfekcji nakazywał mu zadbać osobiście o każdy szczegół i niczego nie pozostawiać do wyłącznej kontroli zatrudnionego zarządcy.
Podobnie sprawa się miała w kwestii zaplanowanych na najbliższe dni, o ile nie tygodnie, przesłuchań i rozmów, mających wyłonić świeżą krew, która zasili szeregi klubu w tym najgorętszym okresie, dlatego też Maghnus od wczesnych godzin porannych przesiadywał w Piórku przy stoliku tuż przy scenie głównej i przyglądał się uważnie potencjalnym nowym tancerkom, aktorom i muzykom. Zamieszania było sporo, bo i chętnych nie brakowało, ale zaczynało go ogarniać znużenie, gdy poza jedną względnie dobrze rokującą szatynką, reszta osób wdrapujących się na scenę nie prezentowała nic innego, jak tylko kompletną amatorszczyznę. Wykreślił więc zamaszystym gestem kolejne nazwisko z listy, a pióro aż jęknęło pod naciskiem. Czy to możliwe, że w tak trudnych czasach nikt prawdziwie godny jego uwagi nie poszukiwał zatrudnienia? Z tego, co było mu wiadomo, część restauracji i klubów nie powróciła do funkcjonowania po dantejskich scenach, jakie rozgrywały się na londyńskich ulicach, a wiele lokali stało opustoszałych. Gdzie więc byli ci wszyscy utalentowani ludzie tylko czekający na okazję, by zarobić parę galeonów?
- Następny! - oznajmił donośnie, obwieszczając tym samym Demelzie, że może wyprowadzić zza kulisów kolejną osobę. Oby tym razem bardziej zadowalającą.


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Scena główna [odnośnik]04.06.21 23:32
Aurora raz jeszcze przejrzała się w mijanej witrynie sklepowej. Wyglądała nienagannie. Nigdy nie była przesadną strojnisią, ale bez wątpienia, wiedziała co i jak do siebie dopasować. Nigdy nie sądziła, że przyjdzie jej jeszcze założyć jakiś strój podarowany jej przez Aresa, ale bardzo jej zależało na tej pozycji. Sukienka była idealnie na nią skrojona, podkreślająca wszystkie jej atuty, które zwykłe skryty były pod prostymi strojami uzdrowicielki. Długie jasne włosy, znacznie odbiegały od powszechnie noszonych nieco krótszych fryzur.
Nie ukryła też piegów, które licznie zdobiły jej jasną twarz. Teraz i tak nie było jeszcze tak źle — jesienne miesiące nie dawały tyle słońca, a piegi właśnie taką pogodę umiłowały sobie najbardziej.
Ale nie musiała być przecież idealna na to, żeby zbierać zamówienia i je wydawać? A nawet do sprzątania szklanek po sali była chyba wystarczająca.
W ogłoszeniu, które rzuciło jej się w oczy, gdy była z Castorem rejestrować różdżki, nie było wspomniane, kiedy dokładnie odbywa się nabór na kogo. Postanowiła więc skorzystać z wejścia, przy którym zebrało się kilka osób, najwyraźniej też poszukujących pracy w tych trudnych czasach.
Aurora przyjrzała się pięknym kobietom o cerze jak śnieg, ale minę miały jakby co najmniej trąciło padliną. Inna zaś przypominały ją samą, bo rozglądały się zdenerwowane. Czym się denerwować, gdy chodzi o zamiatanie podłóg? I czy naprawdę taki mocny makijaż był niezbędny do rzucania zaklęć zmywających?
Nadeszła wreszcie jej kolej. Brązowowłosa kobieta o niezwykłej barwie oczu wyprowadziła ją zza kulis. Aurora spodziewała się raczej stolika, może rozmowy przy barze, ale na sto macek wielkiej kałamarnicy, nigdy nie sądziła, że wyjdzie na scenę.
Jednak nie byłaby sobą, gdy wejście nie odbyło się w sposób przeciętny. Zapatrzona w brzeg sceny, szukając być może schodów Aurora, zagapiła się, na moment straciła równowagę. Trzewiki, które również były podarunkiem, nie były noszone na takiej nawierzchni. Tyle tylko ile w kuchni domku w Irlandii, gdy Ares uczył ją kroków do tańca. Czasem próbowała tego sama. Ale z całą pewnością nie chciała dzisiaj dać popisu, gdy próbując utrzymać równowagę, obróciła się wokół własnej osi, żeby ostatecznie dotrzeć do brzegu sceny.
Już widziała oczyma wyobraźni, jak spada z niej, wprost na siedzącego pod nią mężczyznę, ale jakimś cudem, nogi się wyciągnęły, a ona usiadła na samej krawędzi sceny.
Całość wyglądała może nawet jak przedziwny taniec, który zakończyła założeniem nogi na nogę. Jeśli mogła cokolwiek zrobić to uśmiechnąć się, chociaż spojrzała na rozmówce i złapała się dłońmi brzegu sceny i rzucić.
- Dzień dobry. Przyszłam się postarać o pracę. - Kość ogonowa bolała ją niemiłosiernie, ale sukienka była cała. A przynajmniej miała taką nadzieję.


Suddenly,
I'm not half the man I used to be.There's a shadow hangin' over me — Oh, yesterday came suddenly
Aurora Sprout
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Scena główna D836eb438dea1946dc5bb9dd21fef622
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9381-aurora-sprout?nid=102#284845 https://www.morsmordre.net/t9435-duke-owlington#286919 https://www.morsmordre.net/t9436-i-walked-with-you-once-upon-a-dream#286936 https://www.morsmordre.net/f347-dolina-godryka-wrzosowisko https://www.morsmordre.net/t10010-skrytka-bankowa-2171#302538 https://www.morsmordre.net/t9438-a-sprout#328488
Re: Scena główna [odnośnik]16.06.21 18:51
Ten dzień jej się dłużył. Miała na niego inne plany, chciała dokończyć prywatne zamówienia na szaty w domowym zaciszu, nie odmówiła jednak towarzyszenia Maghnusowi podczas przesłuchań. Nie tylko dlatego, że zawsze to dodatkowe godziny pracy, ale czuła się zwyczajnie ciekawa tego kto mógłby dołączyć do Piórka Feniksa. Któż wie? Może miałaby na to jakiś wpływ? Wątpliwe, lecz Demelza bywała naiwna. Tak, czy owak szesnastego października pojawiła się w Piórku Feniksa jeszcze przed czasem, aby dołączyć do jego właściciela przy scenie głównej - ubrana jednak inaczej niż na standardowy występ. Nie miała na sobie finezyjnego gorsetu, niemoralnych pończoch, czy krótkich spódniczek - wprost przeciwnie. Włożyła na siebie prostą, jasną sukienkę na ramiączkach, której góra przylegała do ciała, zaś spódnica sięgała połowy łydki, by nie krępowała ruchów podczas skoków, pod spodem miała cieliste rajstopy, a na stopach baletki. Ciemne włosy spięła w koczek nad karkiem. Chciała, aby było jej wygodnie, kiedy będzie pokazywać ruchy kandydatkom, by Maghnus mógł sprawdzić, czy w ogóle się nadają.
Skinęła lordowi Bulstrode głową, kiedy zażądał, aby wprowadzić następną kandydatkę. Zeszła ze sceny, uchyliła boczne drzwi i gestem zaprosiła do środka niewiele od siebie wyższą, drobną blondynkę. W blasku świec wydawała się taka urodziwa i urocza! Miała niebanalne rysy twarzy i przenikliwe spojrzenie niebieskich oczu. Demelzie trudno było ocenić ile ma lat, lecz wydawała się na tyle młoda, aby właściciel Piórka Feniksa nie miał żadnych zastrzeżeń.
- Zapraszamy, wejdź proszę - wyrzekła miękko, posyłając pannie Sprout ciepły uśmiech. Zamknęła drzwi za nimi, odgradzając je od pozostałych kandydatów, by zapewnić trochę prywatności, po czym puściła blondynkę przodem, wskazując jej schody na scenę.
Kompletnie nie spodziewała się, że uroczej dziewczynie tak szybko poplączą się nogi.
- Ojej - wymknęło się Fancourt, która wyciągnęła ręce, aby pomóc Aurorze złapać równowagę, ta była jednak za daleko.
Ostatecznie nie skończyło się to, na całe szczęście, nieszczęśliwym wypadkiem. W pierwszej chwili Demelza przestraszyła się, że blondynka już na starcie skręci sobie kostkę, bądź co gorsza spadnie ze sceny, która była przenieść dość wysoka. Czy Maghnus, bądź ktokolwiek inny, zdążyłby rzucić Lento? Czy w ogóle uniósłby różdżkę? Był dżentelmenem, to oczywiste, lecz wydawał się nie mieć cierpliwości do nieudolnych pracowników.
Dem nie wiedziała jak do tego doszło, lecz blondynka wylądowała na brzegu sceny, zakładając przy tym nogę na nogę. To było celowe? Czuła się trochę skonfundowana i nie bardzo wiedziała co dalej.
- Przedstawisz się lordowi Bulstrode? - poprosiła ją ciepłym tonem, stając obok i wyciągając dłoń, aby pomóc blondynce wstać. Przypomniała jej jednocześnie z kim mają do czynienia. Do arystokracji należało zwracać się we właściwy sposób, tego zdążyła się już nauczyć. Przeniosła jednocześnie pytające spojrzenie na swego pracodawcę, jakby czekała na kolejne polecenia - czy w ogóle życzył sobie, aby przeszli do właściwej części przesłuchania?


Let me see you

Stripped down to the bone

Demelza Fancourt
Zawód : tancerka w Piórku Feniksa, wschodząca gwiazdka burleski
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

I have to believe that sin
can make a better man


OPCM : 1
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 19
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9417-demelza-fancourt#286301 https://www.morsmordre.net/t9592-belle#291686 https://www.morsmordre.net/t9595-zatancz-ze-mna#291787 https://www.morsmordre.net/f355-brighton-whitehawk-way-389 https://www.morsmordre.net/t9591-skrytka-bankowa-nr-2177#291683 https://www.morsmordre.net/t9593-demelza-e-fancourt#291728
Re: Scena główna [odnośnik]16.06.21 20:51
Pragmatyczne spojrzenie na rzeczywistość nakazywało mu powściągnąć wielkie nadzieje co do szybkiego znalezienia nowej perły, która będzie lśnić na scenie Piórka, ale jednak musiał mieć w sobie chociaż minimalne pokłady dobrej wiary, by przebrnąć przez niekończące się przesłuchania i nie tracić hartu ducha, gdy następna chętna rozpocząć karierę osoba przynosiła tylko i wyłącznie nową porcję rozczarowań. Upił łyk herbaty, żałując, że nie jest to wino, lecz postanowił wstrzymać się jeszcze z sięganiem po napoje procentowe ze względu na wczesną godzinę. Chociaż nie zamierzał tego przyznawać, cenił sobie wysoce pomoc Demelzy w przesłuchaniach. Była na tyle doświadczona, by bez chwili namysłu prezentować następnym potencjalnym tancerkom przykładowe kroki w sposób łatwo przystępny, a jednocześnie na tyle przyjazna, by cały proces przeprowadzić bez zbędnego gwiazdorzenia i odstraszania dziewczyn, w których mogłaby upatrywać ewentualnej konkurencji.
Podniósł spojrzenie znad pokreślonej listy, by piwne tęczówki utkwić w smukłej postaci, która nieśmiało wychynęła zza atłasowej kurtyny. Jej doskonale skrojona sukienka przykuła uwagę Maghnusa na chwilę, nie był to strój wskazujący na niskie warstwy społeczne. Przyjemna dla oka twarz, dość długie blond włosy idealnie nadające się do wszelkiego rodzaju upięć, zmysłowe, pełne usta… tak, zdecydowanie potrafił wyobrazić ją sobie jako jedną z tancerek Piórka. Przynajmniej do momentu, w którym wykonała dziwną akrobację, połączenie potknięcia z piruetem, by z klapnięciem wylądować na brzegu sceny. Całość trwała zaledwie chwilę i choć lord Bulstrode poruszył się odruchowo na krześle, gdyby dziewczyna faktycznie spadała, raczej nie miałby szansy złapać jej w sposób chroniący ją przed obrażeniami. Powstrzymał uniesienie brwi; skoro nic się nie stało, mogli kontynuować.
- Dzień dobry, panno…? - przywitał blondynkę, zawieszając w powietrzu pytanie o jej tożsamość. Jednocześnie skierował wzrok ku pannie Fancourt. - Demelzo, jeśli jesteś gotowa, bądź tak miła i pokaż naszej kandydatce parę podstawowych kroków - poprosił tancerkę, żywiąc nadzieję, że spoglądająca na niego dziewczyna nie nadwyrężyła sobie kręgosłupa i będzie w stanie podnieść się z brzegu sceny i z gracją naśladować pokazywane ruchy. - Proszę zaprezentować swoje umiejętności - zachęcił ją dodatkowo względnie ciepłym tonem głosu, postanawiając tym samym udawać, że jej efektowne wejście umknęło jego uwadze.
Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Scena główna [odnośnik]24.06.21 0:54
Aurora na spotkanie przyszła na tyle nieprzygotowana do roli tancerki, jak tylko było to możliwe. Może wynikać to z faktu, że przyszła tam starać się o rolę raczej pomywaczki, znając dobrze wszelkie zaklęcia z magii domowej. Nie raz i nie dwa przecież wesoły dom na Wrzosowisku gościł wielu gości, a przecież nie będzie nakazywać mamie sprzątać samej.
Nie bywała również w takich lokalach — nigdy jej stopa nie postanęła w lokalu, gdzie piękne młode kobiety mogły pozwolić sobie na tańce w tak frywolny sposób. Aurora co najwyżej podrygiwała do raczej niezbyt zmysłowych układów, które mogła wywijać z wujami lub kuzynami podczas rodzinnych uroczystości. Może dlatego oferta pracy nie wydała jej się sugerująca cokolwiek więcej. Tancerze mogli być przecież potrzebni, żeby zachęcać gości do tańca, jeśli wypiją za dużo? No trudno wyjaśnić dokładny sposób myślenia Aurory, bo przecież nie chciała aplikować na tancerkę!
Przyjmująca jej kobieta była niezwykłej urody i Aurora z miejsca poczuła się zakłopotana swoim dość przeciętnym wyglądem — gdzie jej było do gibkości chodu, czy miękkości ruchów. Jeśli takie kobiety pozostawały pannami, to gdzie szansę na zamążpójście miała Aurora? Chyba że zmylił ją brak pierścionka, a kobieta była już od dawna szczęśliwą mężatką. Nic Aurorze do tego.
Powinna skupić się raczej na rozmowie o pracę — swoją drogą miejsce było dość zaskakujące, bo sprzątaczy przyjmować na głównej scenie? Czy bałagan był aż tak wielki, że tutaj mogła się popisać swoimi umiejętnościami?
Niestety, nie miała w sobie szczęścia, żeby nie dać plamy już na wejściu. Nikt kogo znała, nie uprzedził ją, że miejscem zarządza szlachcic, przed którym niemal upadła na twarz. Bardzo dziwny rodzaj pokłonu, który przecież nie był nawet zamierzony.
Czerwona niczym buraki na dorodnej ziemi Sproutów, Aurora wstała, wyprostowała się i… gotowa byłaby nawet uciec w tamtej sekundzie.
Jednak myśl o zbliżającej się zimie, chorej matce i tym, że chyba już gorzej być nie może sprawiły, że zacisnęła nieco usta na krótką chwilę — tak mocno przełykała swoją dumę teraz, że można było mieć wrażenie, że za moment się rozpłacze. Ale nie zrobiła tego. Dłonią wygładziła sukienkę i lekko drgnęła, coś na kształt nieco bardziej poprawnego dygnięcia.
- Lord raczy wybaczyć. I panienka również. - Skinęła głową do tej, która ją przyprowadziła. - Zazwyczaj plączę mi się jedynie język, a nie nogi. - Ale przecież przy sprzątaniu nie musiała wcale się odzywać, czyż nie?
Zaskoczyła ją jednak prośba. Kroki? Jakie kroki?
Spojrzała na młodą kobietę, jakby rzeczywiście szukając instrukcji. Miała na sobie też jedną z lepszych sukienek. Nie chciałaby jej zabrudzić.
- Czy będę potrzebować specjalnego stroju? Chciałam też zaznaczyć, że trochę ćwiczyłam w domu i wszyscy byli zadowoleni z kilku innowacji, które wprowadziłam. Zwłaszcza brat i kuzyni. - Zaznaczyła z dumą.


Suddenly,
I'm not half the man I used to be.There's a shadow hangin' over me — Oh, yesterday came suddenly
Aurora Sprout
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Scena główna D836eb438dea1946dc5bb9dd21fef622
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9381-aurora-sprout?nid=102#284845 https://www.morsmordre.net/t9435-duke-owlington#286919 https://www.morsmordre.net/t9436-i-walked-with-you-once-upon-a-dream#286936 https://www.morsmordre.net/f347-dolina-godryka-wrzosowisko https://www.morsmordre.net/t10010-skrytka-bankowa-2171#302538 https://www.morsmordre.net/t9438-a-sprout#328488
Re: Scena główna [odnośnik]27.06.21 19:15
Zdążyła przywyknąć do spojrzeń w kierunku dłoni, która wydawała się naga bez żadnego pierścionka i obrączki. To prawda, wiele kobiet w wieku Demelzy było już po ślubie, miały nawet więcej niż jedno dziecko, lecz ona wciąż czuła, że ma na to czas. Nikt jej jeszcze nigdy nie nazwał starą panną. To haniebne miano przylegało raczej jak łatka nie do zdarcia do kobiet po dwudziestym piątym roku życia. Do tego wieku jeszcze trochę jej brakowało - na całe szczęście. Bez mocnego makijażu i pudru, tak jak dzisiaj, wyglądała na swój wiek, może nieco mniej. No - przypudrowała nieco noc, aby zakryć piegi, bo zawsze odnosiła wrażenie, że wśród gości Piórka Feniksa nie cieszą się zbyt dużą popularnością.
Trudno było Demelzie ocenić wiek Aurory, bo miała wyjątkowo ładną, młodą buzię pozbawioną zmarszczek. Myślała, że jest od niej starsza, lecz niewiele. Na pewno nie na tyle, aby wiek był przeszkodą w zatrudnieniu jej przez lorda Bulstrode jako tancerkę. Musiałaby mieć ponad trzydzieści lat i pierwsze zmarszczki, by stanowczo ją skreślił - chyba, że byłaby naprawdę obłędna i wzbudzała absolutny zachwyt jak Eloise.
- Nie szkodzi, naprawdę, to pewnie przez stres, ale nie musisz się niczym denerwować - zwróciła się do niej cicho, pokrzepiającym tonem, chcąc dodać kobiecie otuchy. Rozumiała, że przepych Piórka Feniksa mógł być przytłaczający, a świadomość, że ma się wystąpić przed samym lordem Bulstrode przyprawiał o dużą tremę. Kandydatki na przyszłe gwiazdy burleski bywały poddenerwowane, dlatego starała się dodać im otuchy. - A nazywasz się... ? - spytała raz jeszcze, bo zarówno jej pytanie, jak i pytający o nazwisko lord Bulstrode nie doczekało się odpowiedzi ze strony blondynki. Byłoby miło znać chociażby jej imię, aby wiedziała jak się do niej zwracać.
- Oczywiście, lordzie Bulstrode - odpowiedziała pokornie, zerkając na niego, rada, że mimo tej wpadki zdecydował się dać blondynce szansę. Była naprawdę ładna, urocza, może ten dziwny incydent z poplątaniem nóg to wyjątkowo niefortunny wypadek. Taką miała nadzieję. - Teraz nie musisz się przebierać, ale zazwyczaj mamy inne kostiumy - wyrzekła, uśmiechając się kącikiem ust; sukienka jaką miała na sobie blondynka była naprawdę piękna, szykowna, lecz zdecydowanie zbyt grzeczna jak na scenę Piórka Feniksa. - Znajdę coś do niej - powiedziała po chwili zastanowienia i dobrze, że odwróciła się, by podejść do wieszaka, bo uśmiech całkiem jej zrzedł, gdy blondynka z dumą oświadczyła, że ćwiczyła... przy bracie i kuzynie.
Demelza aż drgnęła wyobrażając sobie tę blondynkę obnażającą piersi przez własnym bratem. Na Merlina... Może właśnie dlatego tu przyszła. Bo nie znała wstydu. Zerknęła przez ramię na lorda Bulstrode, jakby chciała wiedzieć, czy i jego równie mocno zszokowało to wyznanie. Póki jednak nie kazał przesłuchania przerwać, to zamierzała kontynuować swoją pracę. Wzięła długi szal z piór i wróciła do Aurory z wymuszonym uśmiechem. Sama miała podobny.
- Załóż go proszę i postaraj się naśladować moje kroki - poprosiła ja, po czym wycofała się w głąb sceny kilka kroków, aby zacząć się znów zbliżać do jej krańca powoli, w rytm niesłyszalnej muzyki, lekko kołysząc przy tym biodrami i obniżając powolutku to jedno, to drugie ramię. Kilka kroków w prawo, później w lewo, a palcami bawiła się końcami szala.


Let me see you

Stripped down to the bone

Demelza Fancourt
Zawód : tancerka w Piórku Feniksa, wschodząca gwiazdka burleski
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

I have to believe that sin
can make a better man


OPCM : 1
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 19
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9417-demelza-fancourt#286301 https://www.morsmordre.net/t9592-belle#291686 https://www.morsmordre.net/t9595-zatancz-ze-mna#291787 https://www.morsmordre.net/f355-brighton-whitehawk-way-389 https://www.morsmordre.net/t9591-skrytka-bankowa-nr-2177#291683 https://www.morsmordre.net/t9593-demelza-e-fancourt#291728
Re: Scena główna [odnośnik]28.06.21 19:09
Biedna Aurora musiała zabłądzić w drodze na rozmowę o pracę w części restauracyjnej, gdzie Danny przeprowadzał wstępną selekcję kandydatów na stanowiska związane z bezpośrednią obsługą gości, a Lloyd sprawdzał nowoprzybyłych niedoszłych barmanów pod kątem umiejętności mieszania finezyjnych drinków. Szkoda - ze swoją przyjemną dla oka aparycją byłaby zapewne miłym dodatkiem do rzeszy krążących naokoło stolików kelnerów w eleganckich mundurkach.
Nie zaprzeczając niewygodnym domysłom, że marzy o miejscu właśnie na scenie, pozwoliła ciągnąc się tej farsie. Maghnus z kamienną miną znosił pierwszą część występu blondynki, która błysnęła jeszcze przed właściwą częścią przesłuchania. Właściwie jej niezbyt zgrabne kroki nie dziwiły go zanadto - Piórko Feniksa ze względu na swą renomę cieszyło się ogromnym zainteresowaniem i w trakcie ogłoszonych rekrutacji zewsząd ściągali ludzie różnej maści, skuszeni wizją pracy w miejscu oderwanym od rzeczywistości i wyobrażeniami bajecznych zarobków. Nie wszyscy byli dostatecznie utalentowani. Mimo wszystko wspaniałomyślnie starał się dawać równe szanse.
- Proszę się nie przejmować, trema jest zupełnie naturalna - zachęcił ją dodatkowo, lecz dość oszczędnie w słowach, pozwalając Demelzie wesprzeć ją na duchu w sposób, w który on nie potrafiłby tego zrobić, nie wiedząc jak naprawdę wygląda praca po drugiej stronie kurtyny. Wciąż się nie przedstawiła; dziwne. Ale czy niepokojące? Nie odpowiedział na pytania odnośnie stroju, a panna Fancourt momentalnie wyręczyła go w tej kwestii, wyjaśniając jak to wygląda. Nie pozwolił wyrazowi zdziwienia wypełznąć ponad kamienną maskę, gdy wspomniała o ćwiczeniu z bratem i kuzynami. Ćwiczyła w domu tańce nowoczesne? Ćwiczyła burleskę przy najbliższej rodzinie i wciąż mieszkała z nimi pod jednym dachem, wciąż ją akceptowali? Tańczyła kankany na jadalnianym stole, napawając najbliższych dumą nad swoją sprawnością i gibkością? A może razem z kuzynkami robiła sobie konkurs która wyżej podniesie nogę? Pochodzenie blondynki stało się jeszcze większym znakiem zapytania. - Co dokładnie pani ćwiczyła? - zapytał, nie tracąc rezonu, lecz ciekawość domagała się uściślenia jej wypowiedzi.


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Scena główna [odnośnik]14.07.21 0:22
Aurora, gdyby znała się lepiej na zaklęciach czyszczących pamięć z pewnością w momencie uzmysłowienia sobie prawdy, starałaby się wymazać ten wieczór z pamięci nie tylko siedzącego przed nią lorda, ale również kobiety, która mu towarzyszyła. A na sam koniec sobie, żeby nie musieć przez 10 najbliższych lat najpewniej zalewać się rumieńcem wstydu. A to wszystko na myśl o wywrotce. Co dopiero, gdyby cały ogrom wstydu wyszedł na jaw. Przecież tak naprawdę właśnie robiła z siebie nie tylko osobę, której obyczaje i jej, i jej rodziny były stawiane pod znakiem zapytania i ogólnie przekreślane były przez wszelkie normy społeczne.
- Nazywam się Aurora. Aurora… Potter. - Sama nie wiedziała, czemu skłamała. Może bała się o to, co by powiedzieli ludzie, gdyby dowiedzieli się, że pracuje w Piórku? Niby miała tu tylko sprzątać, ale jeszcze ludzie pomyśleliby, że tańczy. Nie, żeby była to najgorsza praca na świecie, ale zdecydowanie jej matka nie byłaby najbardziej dumna z tego powodu.
Jednak na razie przeżywała swoją małą porażkę, zupełnie nieświadoma, jak dziwnie brzmią jej słowa. Była wdzięczna kobiecie, która próbowała dodać jej otuchy, ale zaraz mina jej zrzedła. Czemu dostała taki szal?
Niepewnie ujęła go w dłonie i spojrzała najpierw na kobietę, a potem na lorda. Udowodnione zostało, że człowiek w trakcie rozmowy, kiedy dostaje coś do ręki, to na pewno to weźmie.
Aurora, wciąż nieco zaskoczona faktem, przyjrzała się ponownie Demelzie. Szal miała podobny, ale Aurora nie bardzo wiedziała, jak swój ubrać, bo kobieta wycofała się nieco dalej. Dlatego też skorzystała z okazji i wysłuchała słowa Lorda.
- Wszystko, proszę szanownego lorda. Co tylko nowego pojawiło się w tej kwestii, to zaraz się z nimi dzieliłam. Nie powiem, czasem próbowali po mnie naśladować, ale nie mają do tego takiego talentu. - Stwierdziła z przekonaniem, ale wciąż niepewnie ściskając podaną jej część garderoby. Spojrzała na nią i z cichym westchnieniem spytała.
- Przepraszam najmocniej, ale czy to jest niezbędne? Czy to nie będzie raczej przeszkadzać? - Nie do końca rozumiała co się właśnie działo, ale w głowie zaczęła kołatać jej się pewna absurdalna myśl. Czy to aby nie sen? Poziom abstrakcji nieco ją przerażał, więc starając się mimo wszystko być nieco dyskretna, pozornie splotła ze sobą dłonie przed sobą i dyskretnie uszczypnęła. Poczuła ból. Czyli jednak nie sen. - Ja przepraszam ponownie, ale… Czy mam zająć się całą sceną, czy może odegrać scenkę, jakbym to zrobiła, gdyby trzeba było tak coś zrobić przy wszystkich? - Spojrzała najpierw na lorda potem na kobietę. - Bo niektóre zaklęcia sprzątające są nieco bardziej dyskretne. Te się przydają w trakcie imprez… - Dodała, czując się nieco speszona mimo wszystko.


Suddenly,
I'm not half the man I used to be.There's a shadow hangin' over me — Oh, yesterday came suddenly
Aurora Sprout
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Scena główna D836eb438dea1946dc5bb9dd21fef622
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9381-aurora-sprout?nid=102#284845 https://www.morsmordre.net/t9435-duke-owlington#286919 https://www.morsmordre.net/t9436-i-walked-with-you-once-upon-a-dream#286936 https://www.morsmordre.net/f347-dolina-godryka-wrzosowisko https://www.morsmordre.net/t10010-skrytka-bankowa-2171#302538 https://www.morsmordre.net/t9438-a-sprout#328488
Re: Scena główna [odnośnik]21.07.21 22:17
Chyba dla całej trójki byłoby lepiej, gdyby mogli zacząć wszystko od nowa i zapomnieć o niezręczności jaka im towarzyszyła od chwili, kiedy blondynka zaczęła przesłuchanie od wyjątkowej wpadki. Demelza nigdy jednak nie sięgała po zaklęcie Obliviate, słyszała o nim, rzecz jasna, lecz uroki szły jej nader marnie od zawsze. Nie pomyślała zresztą teraz o takiej możliwości. Nie spodziewała się też, że w ciągu kilku najbliższych dni sama padnie ofiarą tego zaklęcia...
- Miło pannę poznać, panno Potter - odparła tancerka, przyglądając się blondynce uważnie, bo zwróciła uwagę na tę pauzę pomiędzy imieniem a nazwiskiem, lecz nie skomentowała tego ani słowem - skupiała się na swojej roli. Jej rolą zaś było instruowanie kandydatek, pokazywanie im kroków i zachęcanie, aby zaprezentowały swój talent i umiejętności.
Panna Fancourt zauważyła też, że Aurora nie bardzo wie co zrobić ze swoim szalem, że na jej ładnej twarzy maluje się zdezorientowanie - uśmiechnęła się do niej znów ciepło, pokrzepiająco i owinęła szalem ramiona jeszcze raz, powoli, aby Potterówna mogła uważnie się przyjrzeć i uczynić to samo. Miała nadzieję, że blondynka podąży jej śladem i będą mogli wreszcie rozpocząć właściwą część przesłuchania. Przed nimi jeszcze dobrych kilka godzin spędzonych przy scenie. Demelza nie chciała, aby to wszystko niepotrzebnie się przedłużało - chciała wrócić do domu i dokończyć zlecenia krawieckie
Dobrze, że wycofała się w głąb sceny, bo po kolejnych słowach Aurory tak bardzo zrzedła Demelzie mina, że nawet nie potrafiła tego ukryć. Spojrzała zszokowana na lorda Bulstrode, jakby szukając na jego twarzy potwierdzenia, że się nie przesłyszała i panna Potter naprawdę powiedziała to, co powiedziała. Milczała, nie wiedząc, czy powinna się w ogóle odezwać, czy pozostawić wyjaśnienie tego wszystkiego w rękach Maghnusa.
- Panienki brat ćwiczył z panią taniec burleskowy? - bąknęła w końcu, bo nie potrafiła się powstrzymać.
W rodzinie Potter naprawdę dochodziło do takich patologii? I jeszcze, żeby się tym tak chwalić, publicznie... ?
- To rekwizyt do tańca, często używamy takich szali, pióropuszy... - zaczęła wyjaśniać, podchodząc bliżej; umiejętność zapanowania nad rekwizytami była ważna. - Tańczymy dla gości, trzeba robić to przy wszystkich... - wyrzekła ostrożnie, patrząc to na Aurorę, to na Maghnusa. Demelza zaczynała dochodzić do wniosku, że całe to spotkanie to jedno wielkie nieporozumienie, a panna Potter chyba nie wie dlaczego znalazła się na scenie. Jej słowa o zaklęciach sprzątających utwierdziły ją w tym przekonaniu. - Panno Potter... tancerki nie rzucają zaklęć sprzątających na scenie... Czy aby na pewno wie pani, gdzie się znalazła?
Chyba zaczęła czuć coś na kształt współczucia.


Let me see you

Stripped down to the bone

Demelza Fancourt
Zawód : tancerka w Piórku Feniksa, wschodząca gwiazdka burleski
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

I have to believe that sin
can make a better man


OPCM : 1
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 19
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9417-demelza-fancourt#286301 https://www.morsmordre.net/t9592-belle#291686 https://www.morsmordre.net/t9595-zatancz-ze-mna#291787 https://www.morsmordre.net/f355-brighton-whitehawk-way-389 https://www.morsmordre.net/t9591-skrytka-bankowa-nr-2177#291683 https://www.morsmordre.net/t9593-demelza-e-fancourt#291728
Re: Scena główna [odnośnik]22.07.21 9:17
Nieznajoma przedstawiła się ostatecznie, lecz krótka pauza wkradła się pomiędzy wydobywające się z jej ust słowa, zostawiając po sobie wrażenie czegoś na kształt zawahania. Piwne tęczówki zakotwiczyły czujnie w jej twarzy; musiał przyznać, że ta dziewczyna dość mocno odstawała od reszty kandydatów nie tylko roztrzęsieniem, ale i elokwencją, a samo wydobycie z niej jej tożsamości trwało tak długo, że Bulstrode miał poważne wątpliwości co do tego, czy w ogóle powinien jej zadawać inne pytania i liczyć na to, że przesłuchanie nie przeciągnie się w nieskończoność.
- Z Potterów z Doliny Godryka? - zapytał powoli, nieco wątpliwie, gdy alarmujące światełko zapaliło się w jego głowie na dźwięk tego nazwiska. - Jest pani bardzo daleko od domu - zauważył, nim upił kolejny łyk herbaty. - Proszę mi powiedzieć, skąd wziął się pomysł podjęcia pracy w Londynie? - kontynuował dociekliwości, bo - o ile się nie mylił - Potterowie nie mieli żadnego interesu w tym, by przenosić się do stolicy. Dolina Godryka była dobrym miejscem dla nich i im podobnych, szlamolubów. - Zamierza się pani przeprowadzić do miasta, pani Potter? - specjalnie nie nazwał jej panną, licząc na to, że zareaguje odpowiednio, wyprowadzając go z błędu. Czy niewygodne nazwisko nosiła od urodzenia, czy przykleiło się do niej dopiero w dniu ślubu? Czy mąż pochwalał jej próbę zatrudnienia się w londyńskim klubie? A może była wdową, boleśnie doświadczoną przez wojnę, szukającą deski ratunku, by nie utonąć w nędzy i rozpaczy? Bulstrode wyprostował się na krześle, w myślach szybko kalkulując czy w ogóle możliwym by było zatrudnienie w Piórku Potterówny. Czy potrafiłaby się odpowiednio zachować przy szlachetnie urodzonej klienteli? Czy potrafiłaby tańczyć przed nimi i uśmiechać się niczym dziewczyna ze snów, ignorując ich zasłyszane przypadkiem słowa o czystościowych ideach, które były obce jej rodzinie? I najważniejsze pytanie, czy potrafiłaby w ogóle tańczyć?
Ciemna brew drgnęła nieznacznie ku górze, słysząc kolejną wypowiedź Aurory, która opowiadała o ćwiczeniu wszystkiego ze swoją rodziną. Czy to możliwe, że społeczność Doliny Godryka była tak postępowa, że aż nieobyczajna i niemoralna, a ich codzienne zachowania w oczach konserwatystów przekraczały granice skandalu? Szczęśliwie Demelza wyręczyła go w zadaniu niewygodnego pytania, które paść ostatecznie musiało, lecz nie był to koniec wątpliwości.
- Rekwizyty i scenografia są nieodłączną częścią każdego występu. Bez nich tańce nie robiłyby na gościach nawet w połowie takiego wrażenia, jakie robią - wyjaśnił uprzejmie do duetu z panną Fancourt, która wydawała się być coraz bardziej skonfundowana. Nieporozumienie jednak coraz dalej wyciągało swe lepkie macki, a kuriozum ostatecznie sięgnęło zenitu. - Zaklęcia sprzątające potrzebne są w kuchni i po zamknięciu lokalu, na scenie mają znajdować się tancerki - oznajmił stanowczo, odstawiając filiżankę herbaty na spodeczek. Wystygła, nie była już smaczna. Zdusił w sobie chęć wykrzywienia ust w grymasie niezadowolenia. Czy naprawdę wszystko musiało iść nie tak? - Obawiam się, że doszło do pomyłki. Zamierza tu pani tańczyć czy sprzątać? - zapytał ostatecznie, a w jego głosie zawibrowała nieznacznie nuta rozdrażnienia. Czy naprawdę zdaniem Aurory logicznym było to, by lord Bulstrode tracił czas na rozmowy ze sprzątaczką?


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Scena główna [odnośnik]26.07.21 23:49
Im dalej szła ta rozmowa, tym Aurora czuła się bardziej zdezorientowana. Ostatecznie przecież nie miała pojęcia, że tego dnia, odbywało się również przesłuchanie dla tancerek. Święcie przekonana o tym, że dostanie dziś pracę przy sprzątaniu kieliszków od drogich napoi, niespodziewanie dla samej siebie poczuła się ośmieszona. Nie, żeby była to dla niej pierwszyzna, ale w dorosłym życiu, to uczucie dotykało inaczej niż w dzieciństwie. Czy wiedziała, na jakich ziemiach się znajduje? Tak. Dlatego właśnie podała nazwisko, z którym pokrętnie była powiązana, ale i tak było lepsze niż Sprout. Na myśl o kuzynce poczuła, jakby właśnie ją zdradziła. Ale przecież ostatecznie nie mogła żyć jedynie wspomnieniami. Jej mama potrzebowała stałej opieki, a niestety, jak bardzo Aurora by nie chciała, to komponenty na eliksiry nie były darmowe. Musiała więc podjąć pracę zarobkową, nawet jeśli oznaczało to dalekie wędrówki do domu.
Z pewnym zmieszaniem musiała przyznać, że i jej było miło poznać kobietę. Okazała jej swoiste zrozumienie, ale w pełni docenienie tego faktu przyjdzie, dopiero gdy ogrom strat dokonanych przez jej własne słowa zostanie pojęty przez blond głowę.
Nie musiała się bać o swoją krew… Tylko papier na rejestrację różdżek nosił znamiona innego nazwiska, niż te, które podała. Będzie się o to martwić później. Teraz przyszło jej wreszcie zmierzyć się z przerażającą prawdą — musiała coś pomylić, źle skręcić lub otrzymać złe instrukcje?
Burleska? Czy to jakieś danie z kuchni francuskiej? Chociaż nie, było wspomniane coś o tańcu. Aurora poczuła rosnącą gulę w gardle i nagle wszystko zaczęło układać się w jedną, bardzo zawstydzająca całość.
Ona i Castor razem w jakimś tańcu? Jeśli nie liczyć przedszkolnych wybryków w skoczne gibańce do muzyczki z radia, to nie mogła powiedzieć, by kiedykolwiek z nim coś tańczyła. A już na pewno nie w takim stylu!!
- Z bratem to ja sprzątałam… - Wydukała, czując, jak na jej twarzy pojawia się rumieniec, który tylko uwydatnił piegi, które przecież tak bardzo starała się ukryć. Przeniosła wzrok na mężczyznę, czując lekki przypływ adrenaliny. Chyba powinna się stąd zabrać, zanim wyjdzie na to, jak kiepską kłamczuchą była. - W zasadzie to część mojej rodziny rzeczywiście mieszka w Dolinie, ale ja dopiero wróciłam do Anglii. Mieszkałam w Irlandii. - Potterów, podobnie jak Sproutów rzucało wszędzie po świecie. Ostatecznie mieszkała w Irlandii rzeczywiście i mogła w razie czego podać jakieś szczegóły, żeby potwierdzić swoją wersję. Ale to było kłamstwo szyte grubymi nićmi. - Przybyłam do Londynu jakiś czas temu, spotkać się z przyjacielem i zobaczyłam ogłoszenie… - W jakimś sensie była to prawda. Znów. Dużo niedomówień, dużo kłamstw.
- Ja…. - Twarz jej stężała, gdy zrozumiała, że zaszło tragiczne w skutkach nieporozumienie, a wszystko, co mówiła, zabrzmiało tak bardzo źle. - Ja nie mam pojęcia o tańcu, proszę szanownego Lorda. - Nie była z natury kłótliwa, a już na pewno nie chciała sprawić kłopotu. Może i kłamała do tej pory na temat swojego pochodzenia, ale teraz naprawdę czuła się źle. - Ja chciałam tutaj jedynie sprzątać… - Nagle wąż boa w dłoniach zaczął warzyć przynajmniej 50 kg, jakby był brzemieniem wstydu. - I wszystko, co mówiłam, odnosiło się rzecz jasna do sprzątania… - Zerknęła na Demelzę niepewnie - Z całym szacunkiem dla panienki pracy, ale nie robiłabym takich rzeczy z bratem. - Zapewniła żarliwe, wyciągając jednocześnie boa w jej stronę, ale twarz zwróciła ku Maghnusowi. - Jeśli lord pozwoli, to ja już bym się zbierała… Nie chce zajmować więcej czasu niż to konieczne. - Nagle jakby przypomniała sobie, jak powinna się zwracać i ogólnie zachowywać.


Suddenly,
I'm not half the man I used to be.There's a shadow hangin' over me — Oh, yesterday came suddenly
Aurora Sprout
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Scena główna D836eb438dea1946dc5bb9dd21fef622
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9381-aurora-sprout?nid=102#284845 https://www.morsmordre.net/t9435-duke-owlington#286919 https://www.morsmordre.net/t9436-i-walked-with-you-once-upon-a-dream#286936 https://www.morsmordre.net/f347-dolina-godryka-wrzosowisko https://www.morsmordre.net/t10010-skrytka-bankowa-2171#302538 https://www.morsmordre.net/t9438-a-sprout#328488
Re: Scena główna [odnośnik]28.07.21 19:48
Demelza zastygła w bezruchu, kiedy Maghnus wspomniał o Potterach z Doliny Godryka. Kojarzyła to nazwisko, nie przypominała sobie jednak, aby kiedykolwiek znała osobiście kogoś kto go nosił. Czarodziejów i czarownic z Doliny Godryka w Somerset znała za to trochę. Jeden z jej najlepszych przyjaciół, Castor, który nie odwrócił się od niej w najgorszym momencie, wyciągnął za to ku Demelzie pomocną dłoń - właśnie stamtąd pochodził. Do tego Trixie Beckett, czarownica mugolskiej krwi, z którą uczyła się na jednym roku w Hogwarcie. To był znajomości jakimi niekoniecznie chciała się chwalić przed lordem Bulstrode. Może o polityce miała niewielkie pojęcie, znała jednak stanowisko swojego szefa i jego rodziny - wieści, że utrzymuje kontakty z mugolakami i rodziną poszukiwanej listem gończej czarownicy mogłyby jej... zaszkodzić. Zacisnęła więc usta w wąską kreskę. Zmieszanie Demelzy łatwo było jednak przypisać całemu temu nieporozumieniu, do którego doszło.
Lord Bulstrode wydawał się wręcz zniecierpliwiony. Fancourt miała jedynie nadzieję, że nie odbije się to później na niej; w jego obecności i tak nigdy nie czuła się swobodnie, wzbudzał w niej niepokój, a świadomość, że jest zły i zirytowany jedynie to pogłębi - a przecież była na scenie po to, aby między innymi dodawać otuchy i odwagi kandydatkom, by nie pozwoliły zawstydzeniu zatuszować swojego talentu. Szukali nowych pereł, które błyszczałyby na scenie - tancerka musiała być pewna siebie.
- Sprzątała panna... - powtórzyła za nią, jakby chciała się upewnić, czy aby na pewno dobrze zrozumiała co Aurora miała na myśli.
Wszystko to zrobiło się tak niezręczne i zagmatwane, że Demelza zarumieniła się za Aurorę. Trochę miała ochotę palnąć się w czoło otwartą dłonią, kiedy zrozumiała wreszcie, że panna (lub pani) Potter nie obnażała się w burleskowym, zmysłowym tańcu przed rodzonym bratem i rodziną, a miała na myśli sprzątanie. Dziwiła się jedynie, że wprowadzenie na scenę nie wzbudziło wcześniej w Aurorze żadnych podejrzeń, tak jak wąż boa i pergamin z informacjami na drzwiach... Może należała do tych roztrzepanych, wiecznie pogubionych czarownic, które pakują się w kłopoty.
- Takie rzeczy rzeczywiście mogłyby być nieodpowiednie do pary z bratem - odparła urażona Demelza, odbierając od Aurory szal zamaszystym gestem, wyraźnie nieco obrażona - bo w ustach blondynki takie rzeczy zabrzmiało wręcz jak obelga. Panna Fancourt zaś była przewrażliwiona na tym punkcie. - Rozmowa w sprawie pracy w charakterze sprzątaczki odbywa się w dniu jutrzejszym. Musiała pani pomylić ogłoszenia - wyjaśniła, spoglądając w stronę Maghnusa; chciała oszczędzić mu kolejnej irytacji i przejść dalej - za kulisami czekało jeszcze kilka dziewcząt. Miała jedynie nadzieję, że następne będą wiedzieć po co i dlaczego tu przyszły, na pewno nie po to, aby sprzątać...


Let me see you

Stripped down to the bone

Demelza Fancourt
Zawód : tancerka w Piórku Feniksa, wschodząca gwiazdka burleski
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

I have to believe that sin
can make a better man


OPCM : 1
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 19
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9417-demelza-fancourt#286301 https://www.morsmordre.net/t9592-belle#291686 https://www.morsmordre.net/t9595-zatancz-ze-mna#291787 https://www.morsmordre.net/f355-brighton-whitehawk-way-389 https://www.morsmordre.net/t9591-skrytka-bankowa-nr-2177#291683 https://www.morsmordre.net/t9593-demelza-e-fancourt#291728
Re: Scena główna [odnośnik]28.07.21 21:24
To przesłuchanie w niczym nie wyglądało tak, jak je sobie wyobrażał albo sobie tego życzył. Nie uzyskał nawet informacji co do stanu cywilnego kandydatki na tancerkę, co rozlało się goryczą gdzieś na końcu jego języka. Lubił uważać siebie za sprawnego manipulanta, żonglującego niezauważalną perswazją niczym rodowym orężem - tak właśnie poniekąd było, od dziecka wszak wpajano mu cechy, do których ród Bulstrode przykładał największą wagę. A jednak, Aurora nie ulegała; być może była po prostu w skrajnym stresie i jego słowa docierały do niej jak przez mgłę, uniemożliwiając tym samym wyczucie zbyt subtelnych aluzji, które winny zostać zastąpione bezpośrednimi pytaniami?
Demelza wyręczyła go ponownie, powtarzając słowa panny lub pani Potter i próbując im nadać więcej sensu niż miały obecnie. Ale sytuacja zaczynała się powoli przecierać i klarować, pozostawiając po sobie obraz jednego wielkiego nieporozumienia, w jakie dała się wplątać cała trójka. Słuchał urywanej historii o rodzinie mieszkającej w Dolinie, o Irlandii i powrocie do Londynu, o ogłoszeniu i zrozumiał już błąd, jaki popełnili, zakładając, że ubiega się o stanowisko tancerki - ogłoszenia o poszukiwaniach świeżej krwi w tej części Piórka nie były wywieszane na ulicach, by nie szerzyć zgorszenia wśród społeczeństwa, które w większości nie było w stanie pojąć czym jest burleska ani oddzielić tej formy sztuki od burdelowych praktyk w Wenus. Wieści o rekrutacji na tancerki roznoszone były bardziej podszeptami w odpowiednich kręgach, by trafić tylko do odpowiednich osób i wydobyć na wierzch ukryty w mule talent. Którego niestety brakowało pannie Potter, wielka szkoda, bo aparycję miała wyjątkowo przyjemną i idealnie dopełniłaby zespołu tancerek.
- Bardzo mi zatem przykro, że doszło do nieporozumienia, które kosztowało panią tyle nerwów - oznajmił z czymś na kształt żalu przebrzmiewającego w głosie, odganiając od siebie wizję Aurory w burleskowym stroju, towarzyszącej na scenie Eloise i Demelzie. Wielka szkoda, doprawdy. I nie wspominał juz nawet o stracie jego cennego czasu, tłamsząc w sobie irytację i tłumacząc sobie, że przesłuchania mają to do siebie, że czas na nie poświęcony w dużej mierze jest czasem straconym i niewiele z tym można zrobić oprócz zaakceptowania faktów. Przytaknął słowom panny Fancourt, potwierdzając, że niestety, data również okazała się być niefortunnie pomylona. - Oczywiście zapraszamy jutro na właściwą rozmowę, jeśli wciąż jest pani chętna. Mimo wszystko dziękuję za przybycie do nas i żałuję, że spotkanie przebiegło nie po pani myśli - odezwał się miękkim tonem do blondynki, widząc jej zagubienie i zmieszanie. Wątpił, by kiedykolwiek zobaczyli ją ponownie w całym Kensington, o Piórku Feniksa już nie wspominając.


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Scena główna [odnośnik]30.07.21 17:04
Aurora ani myślała obrazić nikogo, a już na pewno nie kobiety, która okazała jej odrobinę sympatii, gdy blondynka zaliczyła tak spektakularną glebę. Posłała jej spojrzenie pełne skruchy, gdy tamta zabrała jej z dłoni szal. Faktycznie miała prawo być na nią zła. Faktycznie nie zachowała się, jak należy. Ale czyż nie dała już najlepszego popisu tego, że nie wie jak się zachować? Te wszystkie gafy, które popełniła, nietakty, tylko utwierdzały ją w przekonaniu, że pomimo tego, że nie była jakąś dzikuską, to i do ogłady było jej daleko.
Cały ten wieczór był wielkim niewypałem, a ona zmarnowała jedynie czas tych osób. Lord z pewnością miał lepsze rzeczy do roboty, niż zajmowanie się sprawdzaniem sprzątaczek — powinna sobie to z miejsca uzmysłowić, a nie liczyć na cud.
- Panno… - Chyba z tego wszystkiego nie spytała lub zapomniała imienia. Chciała ją przeprosić, ale nie wiedziała, czy cokolwiek nie powie, nie pogorszy jeszcze sprawy. - Najmocniej panienkę przepraszam… Nie miałam nic złego na myśli… Brakło mi jedynie słów, na to, jak ja sama głupio musiałam zabrzmieć. - Dodała, a potem chyba znów popełniła gafę, bo przecież najpierw lorda powinna przeprosić, a nie jego pracownicę, ale ten festiwal porażek i żałosna parada niezręczności miała się ku końcowi. - Szanowny lordzie… - Dygnęła raz jeszcze, przyjmując jego słowa z lekkim przerażeniem. - Mi również przykro, że zajęłam wasz czas… Byłam pewna, że trafiłam do dobrego miejsca i w dobrym czasie. - To było straszne. Aurora, będąc introwertykiem, miała wyjątkowo spory stres z tym, żeby właściwie rozmawiać z obcymi, żeby nie wspominać już o tym, że stała na scenie i zawiniła. Czuła potrzebę przeproszenia za wszystkie przewinienia dokonane przez nią i kilka pokoleń wstecz. Opanowała to jednak. - Ja również żałuje Lordzie. Proszę przyjąć moje najszczersze przeprosiny raz jeszcze. Nie tylko za czas, ale za całą tę sytuację. I panienkę również przepraszam. - Skłoniła się i zaczęła wycofywać w stronę wyjścia, bo nagle poczuła, że zaczyna brakować jej powietrza, że musi stąd zniknąć. Kłamstwa, upokorzenie. To zdecydowanie nie było dla niej. Ale nie chciała biec tak z miejsca. Musiała się opanować. Mruknęła coś o tym, że trafi do wyjścia, byle tylko jak najszybciej zniknąć z oczu Lorda i tancerki.
Rzeczywiście, co jednego lord miał racje, zdecydowanie nie przyjdzie tu sprzątać, ani nawet próbować podgadywać o pozycję. Musiała trzymać się od Piórka jak najdalej. Lokal był z pewnością niesamowitym doświadczeniem dla kogoś, kto miał blade pojęcie o tańcu. Dla Aurory zaś wiązał się jedynie ze stresem.
Wypadła na ulicę, a potem czym prędzej do bezpiecznego punktu, z którego mogła wrócić na Wrzosowisko. Londyn wydał jej się nagle strasznie nieprzyjazny, jakby każdy wiedział, że kłamała i wszystkie oczy zwrócone były na nią. Nie była to rzecz jasna prawda, a jedyne co ją śledziło, to wyrzuty sumienia.


/zt dla Aurory


Suddenly,
I'm not half the man I used to be.There's a shadow hangin' over me — Oh, yesterday came suddenly
Aurora Sprout
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Scena główna D836eb438dea1946dc5bb9dd21fef622
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9381-aurora-sprout?nid=102#284845 https://www.morsmordre.net/t9435-duke-owlington#286919 https://www.morsmordre.net/t9436-i-walked-with-you-once-upon-a-dream#286936 https://www.morsmordre.net/f347-dolina-godryka-wrzosowisko https://www.morsmordre.net/t10010-skrytka-bankowa-2171#302538 https://www.morsmordre.net/t9438-a-sprout#328488

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Scena główna
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach