Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Główna sala
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Główna sala

To największa i najszumniejsza izba pubu. Wykonana z ciemnego drewna wzdłuż i wszerz chętnie gości w swoich progach zarówno amatorów ognistej whisky, jak i skuszonych pysznymi przekąskami pasjonatów bezalkoholowych odwiedzin. Mieszkańcy Doliny przy stolikach często mogą dojrzeć znajome twarze sąsiadów, którzy w spokojnym, bezkonfliktowym miejscu wypoczywają po dniach pełnych pracy i obowiązków. W dalszej części pomieszczenia znajduje się bar, gdzie samemu należy składać zamówienia, w porównaniu do bocznej sali, do obsługi której przeznaczona jest kelnerka. Przydymione światło rzuca ciepłą łunę na obrazy wiszące na ścianach, przedstawiają one zarówno krajobrazy, jak i uwiecznione sceny z festynów czy innych miło wspominanych wydarzeń organizowanych na przestrzeni lat w hrabstwie Somerset.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Główna sala - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


Prudence nie miała wielu przyjaciół. Nie potrafiła nawiązywać głębszych relacji, miała wrażenie, że wszyscy patrzą na nią przez pryzmat jej szlacheckiego pochodzenia, nie traktują jej poważnie. Jakby nie miała nic więcej do zaoferowania. Dlatego tak bardzo trzymała się tych, którzy kiedyś dostrzegli w niej coś więcej. Bardzo ceniła te znajomości. Nie wyobrażała sobie, że kiedyś mogłoby zabraknąć przyjaciółek w jej życiu. Raczej widziała je przy swoim boku, kiedy będą już staruszkami i zaczną wspominać czasy swojej młodości popijając trunki na balkonie którejś z nich.
- Dzięki Thalio za wyrozumiałość. Jakby coraz mniej osób rozumiało to, że ja nie jestem domatorem, ba duszę się w zamknięciu. - rzekła do żeglarki. Nie zamierzała jednak kontynuować tematu. Było to nieodpowiednie miejsce na poruszanie takich kwestii, w końcu nigdy nie wiadomo, kto czai się obok.
- No dobra, mężczyzna to coś innego, ja bym się dziwnie czuła, jakbym miała się w Ciebie zmienić, nie wiem zresztą, nie znam się na tym. - wzruszyła ramionami, gdyż zaczęła się gubić w temacie. - Z mojej strony zawsze możesz liczyć na dobre słowo! - odparła uśmiechając się promiennie. Podziwiała trochę Thalię za tą determinację w podążaniu za swoimi marzeniami. Niewiele było kobiet, które by się odważyły na taki krok. Zazdrościła jej nawet, że mogła sobie na to pozwolić. Ona czasem miała problem, żeby wyjść poza Puddlemere. Westchnęła ciężko, na samą myśl o tym wszystkim robiło jej się smutno.
Macmillan była zaskoczona, jak dobrze Thalia radzi sobie na parkiecie.Tak właściwie, to sądziła, że Ronja powinna tutaj lepiej wypaść, widać jednak pozory czasem myliły. Zabawne, bo właściwie to się tego zupełnie nie spodziewała. Wtedy zamarła. Słowa Ronji ją zaskoczyły, ogromnie. Wbiła w nią swoje spojrzenie. Był to nagły atak szczerości, aż rozdziawiła usta. - Dawnym przyjacielem?- powtórzyła zaskoczona. - Och kochana, jesteś pewna, że jego światopoglądu nie da się zmienić?- miała świadomość, że zapewne jest to niemożliwe, okropne było to, że musiały żyć w świecie pełnym podziału, tym bardziej, że jeszcze kilka lat temu wszystko było w najlepszym porządku. - Kieruj się sercem Ronjo, wiem, że światopogląd to ważna sprawa, jednak coś was połączyło, musicie mieć jakieś podobieństwo.- zresztą nie musiała szukać daleko. Jak widać każda z nich miała problem w wybieraniu odpowiednich dla siebie partnerów, zastanawiała się, z czego to tak właściwie wynika. Jeszcze Thalia powinna teraz opowiedzieć, że kogoś poznała, na pewno też by w nim było coś, co by nie pasowało.
Podeszła do Ronji i ją przytuliła. Poczuła w tym momencie taką potrzebę. Otworzyła się przed nimi i powiedziała, co leży jej na sercu, przecież o to chodziło podczas takich wieczorów. Musiały spożyć więcej alkoholu, na trzeźwo zbyt długo nie wytrzymają, widać, że wszystkie coś męczy, a najlepiej jest pomóc sobie czymś mocniejszym, wtedy będą mogły być zupełnie szczere, granice znikną. Nie czekała zbyt długo, skoro już na to wpadła to podeszła do baru i po chwili wróciła do dziewcząt z kieliszkami. - Ponoć całkiem niezły to bimber, na raz!- powiedziała do towarzyszek po czym wypiła zawartość kieliszka jednym haustem spoglądając na przyjaciółki. - Thalia, nie stanie się nam tutaj krzywda, naprawdę!- odparła jeszcze słysząc o broni Wellers.



I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Prudence Macmillan
Zawód : specjalistka od morskich stworzeń
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : 14
UROKI : 11
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Główna sala - Page 3 Original
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534

Powrót do góry Go down

Thalia była człowiekiem nastawionym na ludzi – mimo sporej dozy niezależności, którą się odznaczała, potrzebowała dookoła siebie swoich bliskich. Nie w rozumieniu rodziny, chociaż tę również chciałaby posiadać, ale również ze względu na przyjaciół. Spotykała się z wieloma opiniami odnośnie tego, jak to jest morską diablicą, kusicielką, a nawet że portową dziwką i tylko dlatego zabierano ją na statek – w wiadomym celu. Bawiło ją to chyba jeszcze bardziej, kiedy brało się pod uwagę, że potrafiła zmieniać wygląd na każdy dowolny, to najczęściej kierowano takie słowa pod jej adresem w momencie, kiedy jej twarz zdobiły dwie blizny.
- Jakby, no co ty nie powiesz, Ronja! Prudence nam się nie przyznała, że nie umie tańczyć, to teraz o! – Postanowiła nieco zmienić zasady tej potańcówki i złapała pannę Fancourt, przysuwając ją bliżej siebie, dłoń swoją kładąc jej na talii i okręcając dookoła, prowadząc niczym niebojący się niczego najlepszy (no, to mocna przesada) partner do tańca. Okręciła jeszcze przyjaciółkę dookoła jej własnej osi, zaraz też łapiąc ją i pochylając aby zakończyć ich wspólny taniec (czy tam jakkolwiek można było to nazwać), odchylając się aby jednak Ronja skończyła w pionie. Jeszcze sporo ich czeka tego wieczoru, nie było już co lądować po podłodze.
- Oczywiście, Prudence. Kto ma cię zrozumieć jak nie ja, uciekająca z tego kraju tuż po szkole? – Co prawda teraz wracała, a więc zapowiadało się to dość…dziwacznie, kiedy się o tym myślało. W końcu miała być niezależna, radząca sobie sama i bez większych problemów unikająca wszystkiego, co jej nie pasowało. A jednak wróciła w samo oko cyklonu. Pytanie tylko, czy zostanie. – Nie wiem, czy mężczyzna to coś zupełnie innego. W końcu przez osiem lat musiałam udawać kogoś, kim wcale nie jestem.
A to nie było łatwe. Nie pod względem aktorskim, to wyćwiczyła już wcześniej i nie pod względem metamorfomagii, bo to mogła spokojnie utrzymać. Problemem było to, że zacierała się ta cienka granica pomiędzy tym, gdzie kończył się Olivier a zaczynała się Lavinia. Bo ta ostatnia miała etapy, gdzie zanikała zupełnie, a Thalia wierzyła, że jej dawne życie nigdy tak naprawdę nie istniało.
- No cóż, jak kiedyś wymyślą perfumy o zapachu ryb, to jeszcze będziecie mi zazdrościć. – Zbyła końcówkę tematu śmiechem, zaraz też stając aż na wyznanie. Ten taniec, to wszystko odeszło nagle w niepamięć. Co prawda Prudence przyniosła im jeszcze kolejkę, dlatego Thalia nie miała nic przeciwko temu, zaraz jednak wyciągając zarówno jedną jak i drugą na antresolę, ciągnąc je gdzieś do pustego pomieszczenia – widać było, że do łazienki była niewielka kolejka, ale mimo to Wellers nie zaryzykowala pojawienia się tam, wpychając je gdzieś tam do pustego pomieszczenia.
- Ronka…przykro mi, naprawdę. – Przytuliła ją jeszcze, przyciągając jeszcze Macmillan do tego, aby teraz obydwie zdecydowanie obejmowały Fancourt. – Tak jak pyta Prue…na pewno nie zmieni zdania? – Wiedziała, że nie, ale można było się łudzić w rozważaniach. Na kwestię o nożu podparła się dłońmi na biodrach, spoglądając na swoje towarzyszki z uniesionymi brwiami.
- Przysięgam, nóż w tych czasach oprócz różdżki powinien być podstawą ekwipunku!
Thalia Wellers
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 12
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697

Powrót do góry Go down

Ronja czytała ludzi niczym książki. Przewracała kolejne strony, odkurzała zapomniane okładki, a niekiedy również i przecinała smukłe palce do krwi na ich ostrych krawędziach. Znajomość ludzkiej natury nie wykształciła w kobiecie cynizmu, wręcz przeciwnie, nauczyła doceniać nawet bardziej różnorodność kwiatu społeczeństwa, z którego każde ziarno dawało całkowicie inny plon. Kiedy przychodziło jednak do najgłębszego rodzaju relacji, potrzebowała wiele czasu w zaufaniu, by dojrzeć do przyjaźni, a i w niej zazwyczaj przybierała rolę opiekuna grupy, prędzej uczestniczącego w zabawie z dystansem, niż aktywnie sprawiającego kłopoty. Nie odczuwała z tego tytułu żadnych niepewności, ani żalów, dobrze czując się we własnej skórze i rozumiejąc swój charakter, ale ze względu na to, nagłe okazy uczuć zwykle wprawiały ją w zaskoczenie. Podobnie sprawa miała się w przypadku troskliwych reakcji jej przyjaciółek.
Tak, jestem pewna. Poza tym nie chciałabym kogokolwiek zmieniać tylko dla siebie. — Odparła poważnie. Nie wiedziała szczegółowo, jak przebiegało życie miłosne obu czarownic, zanim zawiązały bliższą znajomość, ale w przypadku Fancourt uczucia jeśli już powstawały, były twarde niczym skały i tylko czas mógł wyżłobić w nich zapomnienie. Miała przynajmniej taką nadzieję, bowiem myślenie o Atticusie od czasów Hogwartu stało się równie naturalne co nabierania oddechu. Mogła zapomnieć o tym na długie godziny, ale koniec końców, ciężko było bez niego żyć. — Masz wspaniałego ducha Prue, ale w niektórych przypadkach serce to nie wszystko. Musi iść z nim w parze głowa. - Dodała, usta układając w uśmiech, podczas gdy oczy pozostawały smutne. Bursztynowa barwa zamgliła się na moment rozdzierającym serce żalem, którego nie widział nigdy wcześniej nikt prócz lustrzanego odbicia Ronji. Widziały teraz i one. — Dziękuję, naprawdę. — Wyszeptała, delektując się bliskością wsparcia i układając własne dłonie na tych, które ją otaczały. Chwilę tak trwały w ciszy wzajemnego zrozumienia, aż wreszcie Fancourt wyprostowała się, wracając ponownie do swojej charakterystycznej pozy.
Wolałabym nie przechodzić przez drogę, w przekonaniu, że każda mijająca osoba może mnie zadźgać.
Oświadczyła żartobliwie, kręcąc przy tym głową na boki. Wolnym krokiem ruszyła wzdłuż ściany korytarza, po drodze chwytając z kontuaru baru ostatni zamówiony drink i wypijając go jednym chaustem. Mijane obrazy prezentowały wesołe sceny z życia mieszkańców Doliny, a chociaż niektóre z nich nie mogły mieć więcej niż rok, bowiem ukazywał niedawny festyn, jaki odbywał się w Somerset, dla kobiety zdawały się być marzeniem sennej sielanki. Nieprawdopodobnym. — Nawet jeśli nie wrócimy już do tych czasów. - Zaczęła, unosząc dłoń do ramy i delikatnie muskając ją z czułością. — Chciałabym zapamiętać to spotkanie na zawsze i nas trzy tutaj. — To mówiąc, zwróciła wzrok ponownie na swoje towarzyszki, pełna radości, ale też smutku wobec rzeczywistości, jaka czekała za drzwiami baru. — Nie wiem, co czeka na nas w przyszłości. Czy wrócimy kiedykolwiek do takich obrazów, czy zostaną na zawsze reliktem minionych czasów kurzącym się na ścianach. Ale chociaż za oknem czai się wojenna burza, to naszej przyjaźni nie zamieniłabym na nic innego. — Kapela skończyła grać skoczny kawałek, a na scenę weszła tutejsza mieszkanka, naturalnym głosem rozpoczynając spokojną balladę.


quiet. composed. grateful. disciplined
do not underestimate my heart, it is a fortress, a stronghold that cannot be brought down, it has fought battles worth fighting, and saved loved ones worth defending, the day you think it a weakness, is the day
you will burn
Ronja Fancourt
Ronja Fancourt
Zawód : magipsychiatra, uzdrowiciel
Wiek : 30/31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

I hear and I forget
I see and I remember
I do and I understand

OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
玉兰花
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9639-ronja-fancourt https://www.morsmordre.net/t9640-demimoz https://www.morsmordre.net/t9644-zapraszam-na-kozetke#293088 https://www.morsmordre.net/f360-hornchurch-haynes-road-39 https://www.morsmordre.net/t9641-skrytka-bankowa-nr-2194#293080 https://www.morsmordre.net/t9643-ronja-fancourt#293083

Powrót do góry Go down

Prudence spoglądała z uśmiechem na twarzy na przyjaciółki, które razem tańczyły. Nie dało się nie zauważyć tej beztroski, na którą sobie dzisiaj pozwoliły, nie sądziła, aby się to miało szybko powtórzyć, wszak czasy były okropne. Dopiero teraz zauważyła, jak bardzo brakowało jej normalności. Wszak były teraz w takim wieku, kiedy mogły się tym wszystkim najbardziej cieszyć, miały jeszcze tyle energii i pomysłów. Musiały się ograniczyć do tego, co było na wyciągnięcie ręki. Nie wiadomo ile to wszystko potrwa, czasu nie cofną, czyżby więc najlepsze lata życia przeciekały im przez palce? Okropnie dołowały ją takie myśli. Kiedy więc towarzyszki niedoli tańczyły w parze poszła po jeszcze jedną szklankę trunku, której zawartość powoli sączyła. Miała ochotę się dzisiaj upodlić, aby te wszystkie myśli, które ostatnio ją męczyły choć na moment przepadły.
- Podziwiam Cię Thalio za to.- rzekła z uznaniem. Zbliżyła się bowiem ponownie do przyjaciółek. W końcu dlatego się tutaj pojawiły, nie żeby stać z boku i rozmyślać o trudach życia, tylko żeby dobrze się bawić. Zaczynała powoli czuć alkohol, który wypiła, wszystko wydawało się jakieś takie przyjemniejsze, a myśli zaczęły jej uciekać, liczyła się tylko chwila, która trwała.
- Zawsze Ty możesz wymyślić takie perfumy i jeszcze zarobić na tym fortunę moja droga.- wtedy Thalia zabrała je gdzieś, może faktycznie był to dobry pomysł.. to wyznanie, które padło z ust Ronji.. dlaczego zrobiła to dopiero teraz. Widziały się ostatnio i nic o tym nie wspominała. Zresztą to samo było z dementorem, gdyby nie wizyta u profesora, to też by się z nią tym nie podzieliła. Zastanawiała się nad tym, co się dzieje i dlaczego Ronja buduje wokół siebie mur.
Tkwiły w tym przyjacielskim uścisku we trzy, łącząc się z przyjaciółką w jej niedoli. W końcu od tego był, musiały sobie pomagać. Serce to nie wszystko, musi iść z nim w parze głowa..- przemyślała to, co powiedziała Ronja, nieco ją te słowa zabolały, choć zdawała sobie sprawę, że nie był skierowane w jej stronę. Ona także miała ostatnio rozterki związane ze sprawami sercowymi, a słowa które padły z ust Ronji dały jej do myślenia, spowodowały, że zaczęły się pojawiać dylematy moralne.
Zmieniła się muzyka, na bardziej nastrojową. Humor Prue zdecydowanie się pogorszył, ten głos i muzyka.. spowodowały, że miała ochotę usiąść gdzieś w kącie i się rozpłakać. Dlaczego żył w tak skomplikowanym momencie? - Cieszę się, że Was mam, cała reszta.. jest niepewna.- rzekła do towarzyszek niedoli.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Prudence Macmillan
Zawód : specjalistka od morskich stworzeń
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : 14
UROKI : 11
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Główna sala - Page 3 Original
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534

Powrót do góry Go down

Chciała mieć ludzi koło siebie, którzy potrafili zaakceptować ją taką, jaka była. Nie ludzi z sierocińca, którzy nadawali jej numer, nie ludzi ze statku, którzy odwrócili się od niej. Tylko takich, którzy doceniali ją za taką jaka była i dawali radę i czas dla niej aby przyzwyczaiła się do towarzystwa i to, że nawet jeżeli nie do końca się do niego przyzwyczaiła, to nic nie szkodzi, tak mogła po prostu starać się w swoim tempie. Tęskniła za zrozumieniem, to oczywiste, ale też nie chciała być ciężarem. Ale Ronja i Prudence nie widziały w niej żeglarki, sieroty czy przemytniczki. Dla nich była człowiekiem z własną osobowością i charakterem. I nawet jeżeli miała też innych którzy myśleli podobnie, tak cieszyła się teraz, że mogła po prostu potańczyć z przyjaciółkami. Marnie bo marnie, ale po prostu wyszła tu bez zmartwień i zwątpień.
Zarumieniła się na słowa Prudence, gotowa kłamać płynnie że to od alkoholu, nie odpowiadając już nic na to a jedynie jeszcze mocniej przyciągając je do ponownego wspólnego uścisku. Dawało jej to poczucie pewności i stałości o którym mogła marzyć chociaż przez chwilę, nawet kiedy na krawędziach jasnych sukienek ciągnęły się cienie wyciągające ku nim swoje dłonie. Cokolwiek teraz myślała, zachowała to dla siebie, ściągając brwi i unosząc lekko podbródek.
Nie oddam wam ich.
Groźba, czy też raczej postawienie się cieniom, nie wyszło poza jej myśli, dało jej jednak jakąś otuchę. Odsunęła się zaraz, uśmiechając się smutno na słowa Fancourt, doskonale wiedząc, że ma rację i właśnie taka jest ich życiowa prawda. Wskazówki rozsądku ponad podrywy serca. Przynajmniej tak to postrzegała w jej własnym kierunku.
- Moje drogie…nowy rok przed nami, życzyć wam więc będę, abyśmy przetrwały te ciężkie czasy. Żeby Ronja znalazła porządnego kawalera, czującego podobnie jak ona i to jeszcze takiego, który zdecydowanie będzie zasługiwał na jej uczucie. I aby Prudence, nasza lokalna lady, miała jak najlepsze relacje z rodziną i w końcu zaczęli się jej słuchać. Jak macie życzenia to teraz możecie je powiedzieć, w tym gwarze i tak nikt ich nie usłyszy.
Ledwie to powiedziała, nuta zmieniła się w spokojniejszą, gotowa więc była przysiąc, że to świat po prostu chciał z niej sobie zażartować. Ujęła więc obydwie przyjaciółki pod swoje ramiona, tak aby trzymać je blisko siebie, odchylając głowę aby jej loki mogły musnąć rozpaloną od duchoty skórę. Miała tak szczerą nadzieję, i tego właśnie sobie życzyła, że całe jej szczęście mogłoby przejść na jej przyjaciółki. Skoro ona nie miała być szczęśliwa, to one mogły być!
Thalia Wellers
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 12
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697

Powrót do góry Go down

Wieczór powoli dobiegał końca, a Ronja czuła się szczęśliwa w sposób, który nie czuła od długiego czasu. Dobrze wiedziała, że każda z nich mierzyła się ze swoimi kłopotami. Problemy i zmartwienia zrzucone na trójkę kobiecych ramion, a one wciąż unosiły głowy z dumą. Podziwiała je wszystkie za to, za siłę, którą często lekceważono.
Ja podziwiam was obie. — Przyznała Prudence z prostotą, przebiegając wzrokiem po twarzach przyjaciółek. Pozornie zwykły moment, nieskomplikowane wyjście do lokalnego baru, czuła podskórnie, że miało wpływ na każdą z nich. Dzisiaj poczuły własne wsparcie, dzisiaj mogły być pewne, iż jutro nie będą same. Zamilkła na chwilę, wsłuchując się w życzenia Thalii, nawet myśl o Blythe nie mogła popsuć jej obecnego humoru. Być może powinna nawet zastanawiać się nad ich relacją dłużej i częściej, przepracować w sobie do momentu, gdy nie będzie niczym innym jak smutnym zawodem, ciężkim, ale nie trwałym i wiecznym. Uniosła do połowy pustą szklankę, a może do połowy pełną tylko przez sekundę rozważając jakie życzenia wypowie.
Najpewniej spotkamy się jeszcze później, ale już teraz, na nowy rok: żeby Thalia żyła pełnią życia, ale wiedziała, że każdemu należy się odpoczynek. Dla Prudence pomyślności w karierze badawczej, realizacji jej marzeń, kogokolwiek bądź czegokolwiek by one nie dotyczyły. I dla mnie, żebym mogła jeszcze przez długi czas mieć przyjemność życia w obecności takich wspaniałych osób jak wy. — Piekący smak alkoholu wpłynął na język i gardło, tak czy siak odrobinę już mrowiące. Wolała nie wiedzieć jak dobrnie do Londynu, lub ile zajmie im odprowadzenie Prudence do Puddlemere. Nic jednak nie było teraz ważniejsze, od zwykłego bycia z nimi. Problemy odeszły w tył głowy, od tego miała każdy kolejny dzień, by o nich pamiętać i próbować je rozwiązać, sama bądź też z pomocą innych. Zajęta wieloma sprawami i przytłoczona obowiązkami może jeszcze długo nie mieć okazji powtórzenia tego wspaniałego wyjścia, dlatego każdy szczegół scenerii chłonęła ze zdwojoną uwagą. Nikt nie przypuszczał chyba, a już zwłaszcza pijani bywalcy “Portera Starego Sue”, że na ich oczach, trzy diametralnie różne czarownice — przyjaciółki, były na dobrej drodze do dokonywania wielkich rzeczy. I małych rzeczy. Wszystkich równie cennych. Nie każda historia miała morał, a chociaż ten wieczór z pewnością go nie potrzebował, to przekaz wynikał jasny.
Kobiety mają dusze i umysły, nie tylko serca.
| zt. x 3


quiet. composed. grateful. disciplined
do not underestimate my heart, it is a fortress, a stronghold that cannot be brought down, it has fought battles worth fighting, and saved loved ones worth defending, the day you think it a weakness, is the day
you will burn
Ronja Fancourt
Ronja Fancourt
Zawód : magipsychiatra, uzdrowiciel
Wiek : 30/31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

I hear and I forget
I see and I remember
I do and I understand

OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
玉兰花
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9639-ronja-fancourt https://www.morsmordre.net/t9640-demimoz https://www.morsmordre.net/t9644-zapraszam-na-kozetke#293088 https://www.morsmordre.net/f360-hornchurch-haynes-road-39 https://www.morsmordre.net/t9641-skrytka-bankowa-nr-2194#293080 https://www.morsmordre.net/t9643-ronja-fancourt#293083

Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Główna sala

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach