Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Odetta Parkinson
AutorWiadomość
Żywotność
Wartość żywotności postaci: 232
żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5187 - 208
71-80%brak-10164 - 186
61-70%brak-15141 - 163
51-60%potężne ciosy w walce wręcz-20118 - 140
41-50%silne ciosy w walce wręcz-3095 - 117
31-40%kontratak, blokowanie ciosów w walce wręcz-4071 - 94
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 90-5048 - 70
≤ 20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, metamorfomagia, animagia, odskoki w walce wręcz-60≤ 47
10 PŻPostać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-701 - 10
0Utrata przytomności


Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory


Ostatnio zmieniony przez Odetta Parkinson dnia 17.10.21 23:37, w całości zmieniany 1 raz
Odetta Parkinson
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : 7
UROKI : 0
ELIKSIRY : 16
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218

Powrót do góry Go down

RozgrywkaSny
To była jakaś gra? Jak miał to ciągnąć? Czy liczyła na to, że obudzi się w nim jakiś nieistniejący komik? Jeżeli chciała bawić się w taki sposób, to mogła wyjść za pisarza, co jej go wybrał ojciec, a nie pracownika tartaku. Tamten by jej zapewnił lepsze życie, bo był przecież człowiekiem wykształconym. On... nie miał tyle szczęścia. Młodzieńcza kreatywność, którą tryskał niegdyś już dawno wygasła pod płachtą niespełnionych ambicji. Nie mógł pozwolić sobie na dłuższą edukację - musiał iść do pracy. Odetta zawsze mówiła, że jej to nie przeszkadza. Wybrała go i wiedziała, na co się pisze, ale w Cillianie wciąż żyło irracjonalne poczucie wstydu, przez które czuł się gorszym i reagował na takie sytuacje olbrzymim zmieszaniem.

Październik
9 października | Edward Parkinson | Pracownie projektantów
Dotarcie do pracowni Edwarda nie było czymś trudnym, bo wiedziała doskonale, gdzie w tym miejscu można było znaleźć jej brata. Delikatnie zastukała do drzwi, czekając ostrożnie aż mężczyzna otworzy. Dopiero teraz pomyślała, że mogła mu przynieść jakieś czekoladki czy coś do jedzenia, albo może jakąś filiżankę herbaty. Oczywiście pomógłby jej skrzat, nie, że powinna zrobić to sama, ale przecież o brata dbać należało. Teraz jednak zostało jej czekanie pod drzwiami i zastanowienie, czy mogła jeszcze coś zrobić dla członka własnej rodziny.

Listopad
8 listopada | Cressida Fawley | Salon aukcyjny
Poszła we wskazanym przez damę kierunku, zadowolona z jej towarzystwa. To była przecież dobra okazja, by lepiej poznać młodą lady w podobnym jej wieku, zwłaszcza że według Williama nie powinna się zamykać tylko w gronie nielicznych koleżanek z czasów Beauxbatons, a powinna szukać też innych relacji i walczyć ze swoją wrodzoną nieśmiałością i niepewnością siebie. Odetta odrobinę ją onieśmielała; była bardzo ładna, jej uroda zdawała się nie odbiegać od kanonów piękna i na pewno podobała się wielu mężczyznom.
Zakończone: Do rozliczenia

15 listopada | Wydarzenie | Palarnia opium
W końcu nadszedł ten dzień. 15 listopada był dniem, na który rodzina Burke czekała. O dziwo dzień był wyjątkowo pogodny jak na tę porę roku. Chmury oczywiście wisiały na niebie, ale ostatnie promienie słońca za wszelką cenę próbowały się przez nie przedostać, a wiatr lekko powiewał, ale nie na tyle mocno by nie daj Merlinie zrobić krzywdę fryzurom dam i ich sukniom. Był to idealny wieczór na rozrywkę, którą miał być koncert. Zwłaszcza, że był to nie byle jaki koncert, wszelkie datki jakie miały być podczas niego zebrane planowano wykorzystać na poczet pomocy osobą najbardziej potrzebującym.

20 listopada | Deidre Mericourt | Podwodna scena
Spokojna aura niewymuszonej elegancji, jaką emanowała Odetta, dawała nadzieję na to, że obędzie się bez histerii rozkapryszonej arystokratki. Miła odmiana po utrzymywaniu w miarę naturalnego, skruszonego oraz zatroskanego uśmiechu podczas wysłuchiwania dramatycznych skarg panienek z bogatych rodów, narzekających, że światło w loży uwypukla ich nieistniejące zmarszczki. Lady Parkinson wydawała się dużo dojrzalsza, wręcz stateczna, a jej duże oczy w kolorze ujmującego, ciepłego brązu, od razu wzbudzały sympatię. Deirdre potrafiła coraz lepiej rozpoznawać prawdziwą naturę ludzi, także kobiet; im dłużej pracowała w La Fantasmagorii, tym łatwiej przychodziło jej wyczuwanie nastroju, ale również wiodących cech charakteru.
Zakończone: Do rozliczenia

21 listopada | Octavia Lestrange | Strefa prezentacji
Zjawiła się, jak należy, kilka minut przed czasem, prezentując się raczej skromnie w długiej, czekoladowej sukni o dopasowanej talii i luźnych rękawach oraz płaszczu w tym samym odcieniu. Tym razem, jak przystało, była zakryta od nadgarstków po same kostki. Raz, ze w obecnych okolicznościach nie było sensu zakładać bardziej buntowniczy strój, a dwa, że zapewne mocno by zmarzła, a jednak ponad wszystko ceniła sobie praktyczność.
Powitana przez obsługę i zaprowadzona do odpowiedniego pomieszczenia czekała na gospodynię ledwie parę chwil. Na jej widok uśmiechnęła się promiennie, tym bardziej biorąc pod uwagę jej strój.

27 listopada | Maghnus Bulstrode | Konfekcja dziecięca
Zjawili się w Domu Mody w okolicach południa, a lord Bulstrode od wejścia oznajmił witającej ich sprzedawczyni, że lady Parkinson ich oczekuje, zgodnie z wcześniej wymienioną korespondencją. Młoda dziewczyna skinęła usłużnie głową i odprowadziła ich do Konfekcji Dziecięcej, jednocześnie wysyłając inną z pracownic, poprawiającą ustawienie odzianych w wystawne, zapewne świąteczne szaty manekinów, by poinformowała lady Odette o przybyciu klientów. Szaty, choć należałoby raczej powiedzieć szatki, prezentowane w długich rzędach mieniły się feerią barw, z miejsca przyciągając uwagę Laisreana, który zdawał się zapomnieć o początkowym onieśmieleniu i odstąpił od boku Maghnusa, by z zaciekawieniem przyglądać się mnogości materiałów.
Zakończone: Do rozliczenia

Grudzień
1 grudnia | Xavier Burke | Restauracja z tarasem
Fakt, że Lady Parkinson zgodziła się z nim spotkać bardzo go ucieszył. Przeważnie organizował prezenty świąteczne już w listopadzie, jednak w tym roku listopad obfitował w kilka sytuacji, które sprawiły, że po prostu nie miał do tego głowy. Dlatego też, kiedy tylko zobaczył piękną kreację Lady Odetty podczas koncertu w Palarni wiedział, że w kwestii prezentu dla żony powinien zgłosić się do niej. Sam totalnie nie znał się na modzie damskiej, ale mimo wszystko potrafił docenić piękną suknie. Osobiście jednak był wielkim fanem garniturów i było powszechnie wiadomo, że Xavier Burke nie w garniturze, to bardzo niecodzienny widok. Nawet kiedy wraz z kuzynką wybrał się na wizje lokalną w hrabstwie konno, to miał na sobie garnitur, ale specjalnie do jazdy konnej. Z resztą sam kupował garnitury w Domu Mody Parkinsonów, więc gdzie indziej miałby się udać, skoro w jego mniemaniu to właśnie tutaj mógł znaleźć najlepszej jakości tkaniny i wzory? Odpowiedź była jedna.
Zakończone: Do rozliczenia

8 grudnia | Perseus Black | Zaczarowny młyn
Przez swoje łagodne usposobienie zawsze kojarzyła mu się z pliszką; drobnym wróbelkiem poświęconym Afrodycie, kojarzonym z miłością i urokami, zwiastującym zakochanie i szczęście. Do tej pory trzymał wszystkie liściki i wciśnięte pomiędzy nie kwiatki, które dostał od lady Parkinson w trakcie nauki; niektóre z roślin groziły rozsypaniem, jeżeli tylko się je dotknie, z innych już pozostał jedynie proch. Nie był jej dłużny i w miarę możliwości odwdzięczał się drobnymi upominkami wybieranymi z pomocą sióstr;  ze wszystkich podarków najznamienitszym była chyba złota broszka z prawdziwym szmaragdem, zamykająca się w barwach rodowych Parkinsonów, którą wręczył młodej damie opuszczając już na zawsze mury Hogwartu.

16 grudnia | Primrose Burke | Sklep z magicznymi wonnościami
Przed nią stały w ilościach kolorowe buteleczki różnych rozmiarów i kształtów mieniąc się w niczym najprawdziwsze skarby. Gama zapachów była tak intensywna, że aż kręciła w nosie powodując drażniące łaskotanie. Musiała wykazać się dość dużą siłą woli aby nie kichnąć. Zamiast tego wzięła głęboki oddech i sięgnęła po jedną z buteleczek, smukłą i malowaną w srebrno - białych kolorach, zaś zapach z niej się wydobywający przywodził na myśl ciepłe piaski Egiptu. Lady Burke rozmarzyła się delikatnie, na wspomnienie wyprawy z bratem, tej jedynej, w której uczestniczyła zaraz po ukończeniu szkoły. Zapach otulał miękką nutą i koił zmysły, ale czy był odpowiedni dla żony nestora rodu. Zdecydowanie nie. Prim szukała czegoś kwiatowego, może nawet trochę chłodnego zapachu, ale nie słodkiego i uroczego. Nagle okazało się, że dobór szala był o wiele łatwiejszym zadaniem. Szarozielone spojrzenie utkwiła w osobie Odetty i uśmiechnęła się delikatnie.

Odetta Parkinson
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : 7
UROKI : 0
ELIKSIRY : 16
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218

Powrót do góry Go down

Odetta Parkinson

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach