Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Volans Moore

Go down 
Autor toWiadomość
Volans Moore
Volans Moore

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-skrytka-bankowa-nr-2238#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Tu coś będzie
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarodziej
Volans Moore Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500

Volans Moore Empty
PisanieTemat: Volans Moore [odnośnikVolans Moore I_icon_minitime24.04.21 2:28


Volans Moore

Data urodzenia: 23.07.1925
Nazwisko matki: Carter
Miejsce zamieszkania: Borrowash
Czystość krwi: Mugolak
Status majątkowy: Średniozamożny
Zawód: Smokolog w Rezerwacie Trójogonów Edalskich
Wzrost: 1.85 m
Waga: 75 kg
Kolor włosów: Jasny brąz
Kolor oczu: Niebieskie
Znaki szczególne: Wysoki wzrost, wyblakłe i słabo widoczne blizny po oparzeniach od smoczego ognia na dłoniach i przedramionach, niedowład lewej ręki po ugryzieniu przez norweskiego smoka kolczastego.



To the days when you and I ran free of worries
Underneath the wide, clear, blue sky

Kiedy powraca myślą do dzieciństwa, w pierwszej kolejności przypomina sobie ojca. Wspaniałego człowieka o złotym sercu, który od samego początku stał się dla niego niekwestionowanym autorytetem w wielu aspektach życia. Podczas wspólnie spędzonego czasu obserwował go, darzył ogromnym szacunkiem oraz chłonął wszystko to, co przekazywał mu ten człowiek. Razem z nim wykonywał codzienne obowiązki w gospodarstwie.
Przez te wszystkie lata mężczyzna pokazał mu, jak poprawnie posługiwać się narzędziami oraz wykonywać wszystkie niezbędne naprawy w domu bez użycia magii, opiekować się zwierzętami gospodarskimi. To on po raz pierwszy posadził go na osiodłanym końskim grzbiecie, wówczas odbywając z najstarszym synem długą przejażdżkę po okolicznych terenach. Pod czujnym okiem taty uczył się pływać w pobliskim jeziorze. Ojciec zaszczepił w swoim pierworodnym zamiłowanie do wędkarstwa, gdy spędzali razem długie godziny nad rzeką.
Podziwiał matkę za to, że tak doskonale dawała sobie radę z prowadzeniem domu i opieką nad całą gromadą swoich pociech. Nigdy nie usłyszał ani słowa skargi ani nie doświadczył wybuchu złości ze strony rodzicielki. Kobieta zawsze cieszyła się z każdej chwili spędzonej ze swoimi pociechami. Wydawać by się mogło, że to głównie chodziło o niego. Zwykła mawiać, że to najstarsza latorośl najszybciej wyfrunie z gniazda i wyruszy podbić świat.
Przywoływał z pamięci ten dzień, w którym ujawniły się magiczne zdolności. Rwetes, jaki to wywołało. Krzyczącego w głos ojczulka, powieszonego za kostkę u nogi na najwyższym drzewie w sadzie i wtórującego mu samego siebie, nie mniej przerażonego i zaskoczonego tym wszystkim, co się wokół nich działo. Wtedy dowiedział się o istnieniu magii i tego, że odziedziczył po matce predyspozycje do jej uprawiania.
Pojawienie się na świecie licznego rodzeństwa wywróciło jego dotychczasowy świat do góry nogami i przysporzyło mu więcej zajęć w domostwie w postaci zajmowania się dzieciakami. Czuł się najbardziej związany z Williamem i Cillianem. Natomiast najmłodszy z nich wszystkich wzbudzał w nim największe instynkty opiekuńcze. Podobnież siostra. Pochlebiało mu to, że William próbował go naśladować. Starał się postępować tak, by nie zawieść zapatrzonego w niego chłopaka i dbać o to, by on nie dostrzegł istnienia wszystkich cieni kryjących się za blaskami starszeństwa.
Jako najstarszy z braci często był prowodyrem najlepszych zabaw, wędrówek po okolicy i to pod jego wodzą powstała swoista koalicja przeciwko rodzicom, polegająca między innymi na zjadaniu słodyczy poza przeznaczonym na to czasem w tajemnicy przed dorosłymi i wstawianiu się przed nimi za małoletnimi członkami wcale niemałej rodziny.
Nawet najlepsze relacje z rodzeństwem, w tym przypadku z Billym i Cillianem, bardzo często zostawały wystawiane na ciężką próbę – dzielenie wspólnego pokoju. Przez długi czas trudno było o względny spokój o poranku czy pod wieczór oraz o prywatność przy tych dwóch sprytnych goblinach. Z czasem ojciec rozbudowywał dom i jako pierwszy mógł się cieszyć własnym kątem, choć drzwi to za mało by powstrzymać tamtą dwójkę.

Dust falls on the empty halls of my old school
Where the memories fade like the casualty, a forgotten fool

Tych kilku lat pobierania nauk w wiejskiej szkole dla niemagicznych dzieci nie wspominał za dobrze. Nieskończenie dłużące się godziny spędzone w jedynej klasie rozpadającego się budynku szkoły, poprzetykane kontaktem z rówieśnikami i codzienną rutyną w gospodarstwie. Przez większość lubiany, niejednokrotnie stawał w obronie młodszych dzieciaków. Nie dostrzegano słuszności jego działań, przez co często jego dłoń promieniowała bólem po każdym wymierzonym przez nauczycielkę uderzeniu rózgą.
Nie sprawiało mu to satysfakcji, że dręczycieli słabszych spotykała ta sama kara. Przez długi czas znosił to z pozorną obojętnością, choć tak naprawdę gotował się w środku. Ostatecznie coś w nim pękło i w przypływie złości użył magii, przełamując gwałtownie rózgę w ręce wychowawczyni. O ile to zostało uznane za swoisty zbieg okoliczności, tak kolejne nieposłuszeństwo wiązało się z poniesieniem stosownej, znacznie poważniejszej kary.
Starał się być pilnym uczniem. Nie było to dla niego łatwe – nie dlatego, że nie potrafił przyswoić przekazywanej mu wiedzy. Wzywały go wiecznie zielone wzgórza, szum wiatru i wesoły tembr strumienia. Za uchylonymi drzwiami krył się świat pełen magii, przy którym rachowanie czy wyryte na pamięć wersy wiersza zdawały się być stratą czasu. Dopiero kilka lat później miał odkryć, że tak nie było.
Gdy nadszedł ten długo wyczekiwany dzień, wybiegł z pokoju trzymając w dłoni kopertę oznaczoną pieczęcią Hogwartu. Rozpierała go szczera radość i duma, kiedy odczytywał na głos treść listu.

Po tym, jak został wywołany na środek wielkiej sali i usiadł na prostym stołku, wiekowy kapelusz opadł mu na oczy. Pogrążony w czeluściach tiary, słuchał jej monologu. Dostrzegła w nim m.in. odwagę, lojalność i sprawiedliwość. Zadecydowała o przydzieleniu go do Gryffindoru.
Od pierwszego dnia w Hogwarcie chłonął wiedzę przekazywaną mu przez profesorów. Przekonany, że powinien mieć to wszystko opanowane perfekcyjnie, na wykładach z teoretycznych przedmiotów tworzył prawdziwe stosy skrupulatnych notatek, po które zawsze sięgał, ilekroć tego potrzebował. Dotyczyło to głównie nauczania niezwykle nudnej historii Z pozostałych przedmiotów też sporządzał zapiski, jednak potrafił z zajęć zapamiętać o wiele więcej.
Przez długi czas wydawało mu się, że wszyscy rówieśnicy z czarodziejskich rodzin wykazują przyzwoitą znajomość tej konkretnej dziedziny magii i potrafią robić rzeczy, które on będzie musiał dopiero opanować.
Najbardziej przypadły mu do gustu przedmioty praktyczne – zaklęcia i uroki oraz obrona przed czarną magią, a także lekcje latania na miotle. Zielarstwo interesowało go pod względem teoretycznym. Potrafił rozpoznać dane rośliny i zbierać je. Próby samodzielnej uprawy magicznej roślinności kończyły się katastrofą. Bardzo często zapomniał o podlewaniu lub innej formie pielęgnowania roślin. Wykazywał trudności w opanowaniu transmutacji, objawiające się tym, że przemieniany za pomocą magii przedmiot prezentował się poniżej oczekiwań profesora. Eliksiry postrzegał, jako niezwykle interesujące. Radził sobie z nimi średnio, w zależności od stopnia skomplikowania mikstury.
Za sprawą lekcji latania, czynność ta stała się jego prawdziwą pasją. Wciągnął się w świat rozgrywek quidditcha. Ograniczone do nielicznych godzin lekcyjnych i brak możliwości dołączenia do szkolnej drużyny dla pierwszorocznych, latanie na miotle pod okiem nauczyciela popychało go ku głupim pomysłom. Tak można postrzegać zakradanie się z przyjacielem na boisko gry w quidditcha i zabieranie bez pozwolenia szkolnych mioteł celem ścigania się nad błoniami.
Niezależnie od tego, jak bardzo dobrze latał i czuł się w przestworzach, opiekun domu za każdym razem wyciągał stosowne konsekwencje z tych wybryków. Nie zapewniło mu to miejsca w drużynie. Do niej dołączył dopiero na drugim roku na pozycji ścigającego, z czasem stając na jej czele jako kapitan.
Wybuch II Wojny Światowej i Wielkiej Wojny Czarodziejów nie były dla niego odległym wydarzeniem na świecie. Zewsząd docierały do niego wieści z obu frontów. Bez względu na to, które widmo wojny pierwsze dosięgnie jego rodzinę, obawiał się tego tak samo.
Pierwsze dokonania sportowe w młodym wieku, status szkolnej gwiazdy i wyznaczona mu rola prefekta, zapewniły Volansowi miejsce w Klubie Ślimaka. Traktował przynależność do grona ulubieńców profesora Slughorna jako swoiste wyróżnienie i chętnie uczęszczał na spotkania tej elitarnej grupy. Działał również w szkolnym klubie pojedynków, klubie dyskusyjnym i kółku szachowym.
Opieka nad magicznymi stworzeniami stała się kolejną pasją starszego Moore’a. Podczas zajęć z tego przedmiotu, odkrył to, że ma rękę do opiekowania się tymi niezwykłymi zwierzętami i ochoczo zgłębiał wszelkie dostępne o nich informacje. Wydane w 1927 roku Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć N. Skamandera wywarły na nim ogromne wrażenie, okazując się doskonałym źródłem wiedzy na temat tych istot.
Dzięki nowemu hobby, Volans zyskał kolejną sposobność do doskonalenia swoich umiejętności plastycznych, uwieczniając widziane na własne oczy zwierzęta na arkuszach pergaminu. Wcześniej rysował wyłącznie niektóre krajobrazy, tworzył portrety członków rodziny i kilku przyjaciół oraz zwierzęta gospodarskie.
Na jego ostatnie lata w Hogwarcie padł mroczny cień – to, co uważał za legendę, okazało się prawdą. Komnata tajemnic istniała i została otwarta, a jego drugi dom miał zostać oczyszczony ze wszystkich, w których żyłach nie płynęła czysta krew. Poważne niebezpieczeństwo groziło mu, jego rodzeństwu i przyjaciołom. Wszyscy mogli podzielić los zamordowanej uczennicy. Prawdziwym szokiem było dla niego to, że inny uczeń Hogwartu był odpowiedzialny za ten czyn. Nie darzył przyjaźnią Toma Riddle’a, jednak on postąpił słusznie w obliczu tragedii.
Na progu dorosłości Volans posiadał w pełni ukształtowane poglądy w kwestii czystości krwi. Nie popierał ich i wyraźnie sprzeciwiał się wyznawanej przez wielu ideologii. Dla niego o wiele ważniejsze było to, czy ktoś jest dobrym człowiekiem, wyznawane przez niego wartości i to, co potrafi, co sobą reprezentuje, niż pochodzenie danego czarodzieja. Kierowane w jego stronę obelgi typu “szlama” były niczym w porównaniu z uzasadnionym strachem o własne i bliskich życie.

Where's the cooling wind? Where's the evergreen field? Where's my mother's open arms? Where's my father lionheart?

Przynależność do szkolnej drużyny quidditcha Gryffindoru i prowadzenie jej stanowiły klucz do rozpoczęcia kariery w dowolnej reprezentacji popularnej wśród czarodziejów gry. W drużynie Jastrzębi z Falmouth zwolniła się pozycja ścigającego. Stanął wówczas przed trudnym wyborem – obie ścieżki kariery postrzegał jako gwarantujące mu ogrom możliwości.
Gdyby zdecydował się zostać sportowcem czekałaby sława i niewątpliwie duże zarobki. W przypadku ewentualnego odniesienia kontuzji. kończącej jego karierę, mógł zostać trenerem. Pozwoliłoby mu to na utrzymanie dotychczasowej formy i ciała w dobrej kondycji. Oznaczało to jednak spory wysiłek, częste opuszczenie domu rodzinnego jak i możliwość trwałego kalectwa i szybkie zepchnięcie z pozycji, jeżeli pojawiłby się ktoś bardziej utalentowany.
Z kolei zostanie magizoologiem wiązało się z utratą zdrowia i życia, prowadzeniem żmudnych badań, obarczonych ryzykiem niepowodzenia oraz nielubianą przez niego papierologią. Ponadto praca ta oznaczała średnie, choć stabilne zarobki. Spełniałby jednak swoje marzenia i spędzał czas z rodziną, jednocześnie poświęcając się temu, za czym prawdziwie tęsknił.
Podążanie tą drogą stało się prawdziwą kością niezgody między nim, a Billym. Podczas pierwszej poważnej kłótni między nimi padło wiele ostrych słów, między innymi o zaprzepaszczaniu życiowych szans, marnowaniu talentu i umiejętności, o układaniu mu życia zamiast wspieraniu go bez względu na wszystko.
Niedługo po ukończeniu Hogwartu znalazł zatrudnienie w Macmillan's Firewhisky. Pierwsza praca nie oferowała możliwości rozwoju w wymarzonym zawodzie, jednak pozwoliła mu zgromadzić oszczędności na realizację swoich planów związanych z rozpoczęciem pracy w Rezerwacie Trójogonów Edalskich i przeprowadzeniem się do miasteczka Borrowash. Pierwsze miesiące w tym miejscu polegały na wdrażaniu się, obserwowaniu podczas pracy doświadczonych pracowników, utrzymaniu czystości na terenie obiektu oraz pomaganiu przy karmieniu olbrzymich gadów. Po zakończeniu stażu zwiększył się zakres jego obowiązków.
Znamienity pojedynek Dumbledore'a z Grindelwaldem i morderstwo tego pierwszego czarodzieja przez zwycięzcę tego starcia stały się dla niego kolejnym zwiastunem Wielkiej Wojny, która w końcu dotarła do jego ojczyzny. Pomimo nadejścia II Wojny Światowej nie chwycił za karabin. Teraz, jako dorosły czarodziej, mógł chwycić za różdżkę i opowiedzieć się przeciwko terrorowi wprowadzonemu przez tego czarnoksiężnika.

Feels like it's been forever
Since you told me our time wasn't going to last
And now I'm wishing I could save you
From your sickness now, and whatever comes to pass

Los rzucił go daleko od domu rodzinnego, gdy śmierć zabrała z tego świata ich ciężko chorą matkę. Przebywał wówczas od dłuższego czasu w Rumunii, do której przeniósł się po kilkuletnim pobycie w Szwecji, spędzonym na pracy w lokalnym rezerwacie.
Do obu tych państw udał się bez znajomości stosowanych w nich języków. Początkowo miał trudności w poruszaniu się po ich terytoriach, wykonywaniu codziennych czynności i załatwianiu urzędowych spraw. Po pewnym czasie zaczął rozumieć oba języki na zasadzie kontekstu. Po dotarciu do rezerwatów pracujący w nich smokolodzy zaczęli uczyć go urzędowych języków. Nauka języka szwedzkiego przychodziła mu jednak łatwiej, niż opanowanie języka rumuńskiego.
Najwięcej trudności sprawiła mu wymowa niektórych słów, gramatyka i mnogość dialektów. Regularnie koresponduje ze swoimi przyjaciółmi pracującymi w tych rezerwatach oraz z pozostałymi znajomymi poznanymi podczas jego pobytu w tych miejscach. Pozwala mu to zachowywać płynność językową.
Gdziekolwiek był, nie zapomniał o swoich korzeniach. Pisał do nich średnio raz na dwa tygodnie do miesiąca, przekazując w listach drobne podarki w postaci szwedzkich czy rumuńskich słodyczy i przeznaczone dla nich pieniądze. Potrzebowali ich o wiele bardziej od niego. Choroba matki pochłaniała dużo środków.
Z pogrzebu zapamiętał przygnębione twarze odzianych w czerń bliskich, wszystkie wypowiedziane przez nich słowa, posyłane mu spojrzenia i ukradkowe szepty, jakby co najmniej jego obecność na cmentarzu była prawdziwą sensacją. Bez nich doskonale zdawał sobie z tego sprawę, że nie miał możliwości trwania przy umierającej matce.
Przesyłane przez niego pieniądze nie miały uciszyć jego sumienia czy zagłuszyć poczucia winy, miała to być faktyczna i niezbędna pomoc. Dla niego to miało znacznie większą wartość, niż bezczynne czekanie na nadejście nieuniknionego.
Zdawał sobie sprawę z tego, że ojciec i rodzeństwo bardzo źle znosili utratę tak ważnej osoby w ich życiu, jak również sam pogrzeb. Pozostał przy najbliższych przez dwa tygodnie, troszcząc się o nich najlepiej jak potrafił. Sam jednak nie dawał sobie rady z tym wszystkim, a też nie mógł zostać na dłużej.
Opiekując się smokami nie mógł pozwolić sobie na rozkojarzenie, zaś samo rzucenie się w wir pracy nie pozwalało mu na rozpamiętywanie przeszłości i uczyniło żałobę łatwiejszą do przejścia.

Przyzwolenie Ministerstwa Magii na przejęcia zwierzchnictwa nad Hogwartem i wypaczenie wartości reprezentowanych przez tę szkołę uważał za kolejny przejaw upadku społeczeństwa czarodziejów. Za najgorsze dla tej instytucji postrzegał nie utratę możliwości kontynuowania nauki przez wielu uczniów, lecz nauczanie czarnej magii i wprowadzenie wojskowej dyscypliny.
Tragiczna śmierć profesora Slughorna przelała czarę jego goryczy. Od dawna był gotów chwycić za różdżkę, zaangażować się w słuszną sprawę i zmienić świat na lepsze. Nadarzyła się ku temu sposobność, jaką było powstanie Zakonu Feniksa. Zrekrutowany przez Billy’ego, Volans został sojusznikiem ruchu oporu.
Działał na rzecz tej organizacji głównie na terenie Rumunii, poszukując innych osób wyznających te same wartości i gotowych do walki z reżimem. Bo tym dla niego były coraz śmielsze poczynania tego organu uznał za poważną ingerencję w życie brytyjskich czarodziejów o nieczystej krwi.

And if we should die tonight
We should all die together
Raise a glass of wine for the last time

Powrócił do zniszczonego przez anomalie i niewłaściwe osoby u władzy kraju z zamiarem przekonania ojca, braci i siostry do opuszczenia Wielkiej Brytanii. Przez te wszystkie lata wiódł stosunkowo ciekawe życie i znalazł wielu przyjaciół, podzielających wyznawane przez niego wartości. Przygotowanie bezpiecznego miejsca dla nich nie było tak trudne, jak przekonanie ich wszystkich do wyjazdu. Daremny trud.
Jego powrót do ojczyzny przypadł na okres przyznanego mu urlopu zdrowotnego, przyznanego mu po nieudanej ekspedycji badawczej do Norwegii w poszukiwaniu smoczych gniazd. Podczas misji stracili jednego członka wyprawy, a kilku zostało rannych. Volans został ugryziony w lewą rękę przez młodego norweskiego smoka kolczastego. Niedowład kończyny towarzyszy mu do dziś, wiążąc się z ograniczeniem precyzyjności ruchów i niezgrabnością podczas ich wykonywania. Stosowana rehabilitacja może z czasem przywrócić mu część utraconej sprawności.
Dalsze niepokojące wydarzenia, które miały miejsce na terenie Wielkiej Brytanii, skłoniły go do przeniesienia się tam na stałe, ponownego objęcia poprzedniego stanowisko w Rezerwacie Trójogonów Edalskich oraz dalszego działania jako sojusznik Zakonu.


Patronus: Uważane przez ludy północy za pośmiertną postać poległych na morzu marynarzy i rybaków, maskonury to ptaki o sympatycznym i zabawnym wyglądzie zewnętrznym. Zwierzęta te przykładają ogromną wagę do integracji społecznych, wykazując przy tym złożone, wręcz ceremonialne zachowania.
Volans ma wykształcone wysokie poczucie wspólnoty. Na pierwszym miejscu stawia zawsze rodzinę, poświęcając się tworzeniu oraz podtrzymywaniu atmosfery zażyłości. Bliscy stanowią dla niego źródło siły, niezbędnej do mierzenia się ze wszystkimi przeciwnościami losu. Wychowany w duchu tradycji, Moore postrzega wiele z nich jako warte zachowania i kultywowania.
Maskonury przeważnie unikają konfrontacji, manifestując swoje pokojowe zamiary. Jeśli jednak do niej dojdzie, starają się odstraszyć napastnika. Atakują dopiero w ostateczności.
Również dla niego przemoc i agresja nie stanowi dla niego jedynego skutecznego  sposobu na poradzenie z przeciwnikiem, nie zawaha się podnieść rzuconej mu rękawicy, gdy wszystkie inne formy wyjścia z opresji nie przyniosą pożądanego efektu.
Wyczarowując patronusa, przywołuje wspomnienie wspólnie spędzonych świąt w domu rodzinnym. Do towarzyszenia ojcu podczas wyprawy do lasu po świąteczne drzewko. Wspomina dekorowanie choinki przez całą rodzinę, ojca niosącego na barana Aidana, by mógł on przyozdobić jej czubek.
Za każdym razem wspomina uśmiechnięte twarze najbliższych, towarzyszącą im beztroską atmosferę oraz siebie i resztę rodzeństwa bawiących się na zewnątrz. Nie przeszkadzał im siarczysty mróz ani śnieg za kołnierzem.

Statystyki
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 183 (rożdżka)
Uroki:172 (rożdżka)
Czarna magia:00
Magia lecznicza:00
Transmutacja:00
Eliksiry:00
Sprawność:7Brak
Zwinność:8Brak
Reszta: 0
Biegłości
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielskiII0
Język obcy: szwedzkiII2
Język obcy: rumuńskiII2
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
ONMSIII25
SpostrzegawczośćII10
SkradanieII10
ZielarstwoI2
Zręczne ręceI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
EkonomiaI2
Wytrzymałość FizycznaII5
MugoloznawstwoII0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Zakon Feniksa00
RozpoznawalnośćI-
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Malarstwo (tworzenie)I0.5
Gotowanie (tworzenie)I0.5
MajsterkowanieI0.5
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleII7
PływanieI0.5
Walka wręczI0.5
JeździectwoI0.5
GenetykaWartośćWydane punkty
Brak- (+0)
Reszta: 0




Ostatnio zmieniony przez Volans Moore dnia 21.05.21 1:18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Volans Moore Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Volans Moore Empty
PisanieTemat: Re: Volans Moore [odnośnikVolans Moore I_icon_minitime30.05.21 20:00

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana

INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam PW lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak

Kartę sprawdzał: Deirdre


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Volans Moore Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Volans Moore Empty
PisanieTemat: Re: Volans Moore [odnośnikVolans Moore I_icon_minitime30.05.21 20:01



KOMPONENTYlista komponentów

[22.05.21] Październik/grudzień

BIEGŁOŚCIbiegłości

HISTORIA ROZWOJU[21.05.21] Rozwój początkowy, sowa: -50 PD


Powrót do góry Go down
 

Volans Moore

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21