Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 A. Farley

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
– Czy to boli?
– Umieranie?
Nie, w ogóle nie boli.
To coś takiego jak zaśnięcie,
tylko jest szybsze i łatwiejsze.
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
A. Farley 21d440135bc4f8e1b34baa343c132f0b

A. Farley Empty
PisanieTemat: A. Farley   A. Farley I_icon_minitime11.08.15 18:31



...and they lived happily
ever after?


Żywotność

Wartość żywotności postaci: 220
żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5178 - 198
71-80%brak-10156 - 177
61-70%brak-15134 - 155
51-60%potężne ciosy w walce wręcz-20112 - 133
41-50%silne ciosy w walce wręcz-3090 - 111
31-40%kontratak, blokowanie ciosów w walce wręcz-4068 - 89
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 90-5046 - 67
< 20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, metamorfomagia, animagia, odskoki w walce wręcz-60< 45
10 PŻPostać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-701-10
0Utrata przytomności
Kod tabeli:
 



Myśli rzucone na wiatr
Lipiec '43 | Elizabeth Fawley | Pałac Beaulieu
Nigdy nie wiesz, dokąd zaprowadzi Cię kolejny krok. To był pierwszy w dobrą stronę.

Styczeń '52 | Monique Vane | Beauxbatons
Życie jest pełne niespodzianek, pełne nowych ludzi, którzy pojawiają się na naszej drodze i zmieniają nasze życie.

Sen | Josephine Fenwick | Kraina Morfeusza
"- To jest nocne niebo - stwierdziłem, podchodząc bliżej i przypatrując się sufitowi, kątem oka obserwowałem jednak Josie na drabinie. Zauważyłem radość błyszczącą w jejzwróconych ku mnie oczach, która częściowo udzieliła się także i mnie."

Sen | Ida Lupin | Kraina Morfeusza
"Czasami zdarzały się takie dni, podczas których nic nie było wyblakłe. Każdy najmniejszy nawet gest wybuchał feerią barw, karmiąc oczy intensywnymi, soczystymi gamami kolorów - tak, jak powoli gasnąca ponad lasem pomarańczowa łuna, pożerana stopniowo przez głębokie chłody błękitu i granatu, zwiastujące zbliżającą się noc."

[bylobrzydkobedzieladnie]




I make a list in my head of every act of goodness I’ve seen someone do.

It’s like a game. Repetitive. Even a little tedious after more than twenty years.

But there are much worse games to play.


Ostatnio zmieniony przez Alexander Farley dnia 10.08.19 22:34, w całości zmieniany 57 razy
Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
– Czy to boli?
– Umieranie?
Nie, w ogóle nie boli.
To coś takiego jak zaśnięcie,
tylko jest szybsze i łatwiejsze.
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
A. Farley 21d440135bc4f8e1b34baa343c132f0b

A. Farley Empty
PisanieTemat: Re: A. Farley   A. Farley I_icon_minitime19.05.18 16:59

Lipiec '55
Lipiec | Samael M. Avery | Gabinet Avery'ego
"Alexander nie zastanawiał się dwa razy, kogo wybrać na swojego mentora. O Averym słyszał wiele. Dwa lata przebywania na stażu i osobisty urok Selwyna wystarczył, by zebrać całkiem ładną ilość opinii. Wszystkie negatywne."

Lipiec | Ryan Greywolfe | Stare Magazyny
"Myśli szumiały mu wraz z alkoholem w głowie, nie był pewny co bardziej. Z jednej strony głupotą było się poniewierać, gdy za równo osiem godzin miał być u Avery'ego w gabinecie. Z pubu w którym zapijał smutki wywędrował z zakupioną butelką ognistej whisky, prawie już pustą, po tym jak wcześniej wypił kilka... naście kolejek."

Lipiec | Lyra Weasley | St. Martin's Lane
"Kiedy Lyra przystała na jego propozycję, a ponadto zgodziła się by załatwić to jak najszybciej, Alex był uradowany. Lubił i chciał pogadać ludziom, gdy miał po temu okazję. Życie jednak zweryfikowało jego altruizm i dobre chęci: wiedział, że pomoc jest dobra tylko wtedy, gdy jest ona pożądana."

Lipiec | Samael M. Avery | Gabinet Avery'ego
"Potarł czoło, odrywając wzrok znad papierów. Dorobił się małego biureczka w kącie gabinetu Avery'ego, żeby nie przeszkadzał Samaelowi w pracy, gdy wykonuje swoje obowiązki stażysty. Spuścił wzrok z powrotem na kartkę, nie zwracając uwagi na tańczące na niej słowa ani na zdjęcie szalonego czarodzieja łypiącego na niego oczyma."

Lipiec | Allison Avery | Cliodna
"Był już wieczór, słońce całkiem niedawno zaszło za horyzont, choć niebo mieniło się jeszcze barwami czerwieni i pomarańczy - niczym od płonącego gdzieś tam, tuż za rogiem morza ogniska. Dzień na wyspie musiał być gorący i duszny, choć teraz czuć było przyjemny chłód, tak charakterystyczny dla nadmorskich miejscowości po letnich dniach. W powietrzu unosił się zapach ciepłego drewna."

Lipiec | Elizabeth Fawley | Rezydencja Hylands
"Drzwi otworzone z impetem wydały cichy stęk. Oderwał oczy od tekstu i to co ujrzał bynajmniej nie poprawiło jego wisielczego nastroju. Normalnie już zerwałby się z okupowanej sofy i porwał kuzynkę w objęcia. Ale mina i postawa Elizabeth nie zachęcała go do tego. O nie. Ani odrobinkę."

Lipiec | Allison Avery | Szpital Św. Munga
"Wyszedł z gabinetu, przeszedł kawałek korytarza i podniósł wzrok znad podkładki; znieruchomiał. Tylko brwi wystrzeliły mu wysoko w górę. - Allison? Co ty tutaj robisz? - wyrwało się Lexowi zanim zdążył powstrzymać swój język."

Lipiec | Allison Avery | Rezydencja Hylands
"Tak naprawdę trwał w pół-skupieniu i w pół-świadomości. Był gdzieś pomiędzy czytaniem ze zrozumieniem, a tworzeniem składnych myśli. Ani lektura, ani przekazywanie impulsów nerwowych w mózgu nie było jednak wystarczająco dobre, by mieć jakieś znaczące skutki. Zwłaszcza to drugie."

Lipiec | Garrett Weasley | St. Martin's Lane
"Stojąc już przed drzwiami mieszkania przybrał na powrót swój normalny wygląd - wcześniej morfował się, by przypadkiem nie natknąć się na Lyrę. Lub co gorsza, Elizabeth, która raz-dwa by wściubiła swój nosek w jego sprawy. Wziął głęboki oddech i zapukał, w myślach strofując się za nerwowość. Merlinie, przecież to tylko Garrett, czego on się boi?"

Lipiec | Ród Averych | St. Martin's Lane
"Czasem trzeba dokonywać trudnych wyborów i zrobić coś przeciwko sobie - własnej wolnej woli, jednemu z niepodważalnych przywilejów należnych każdej jednostce. Czy mógł do tej kategorii zaliczyć niedzielny obiad u Averych? Zdecydowanie tak."

(nieukończone)


Sierpień '55


5 VIII | Allison Avery | Rezydencja Hylands
"Nie rozumiejąc do końca co się właściwie stało, do życia przywróciła go dopiero Allison, wyrywając się z jego objęć i racząc bazyliszkowym spojrzeniem. Podążył za nią bezwiednie do najbliższego kominka i rzucając w palenisko garść proszku, zażądał znalezienia się w swoim salonie."

14 VIII | Garrett Weasley | "Pod Roztańczonym Czartem"
"Gdy dotarł do pubu, ogarnęła go nagle wesołość - jakby opary unoszące się w pomieszczeniu były skażone, zarażające dobrym samopoczuciem niczym grypogenne powietrze Paryża chorobą na początku dziewiętnastego wieku. Atmosferę tę zapewniali ludzie; zatopieni w rozmowach, opowiadający historie, zasłuchani w muzyce, płynącej od strony kapeli urzędującej na scenie. Życie w swej najżwawszej formie, napędzane oprocentowaną kropelką."


Wrzesień i październik '55
Wrzesień | Klub pojedynków | Iverness
Niech wygra najlepszy.

Wrzesień | Spotkanie Zakonu | Kwatera Zakonu
"Powoli słowa "Garrett" i "herbata" stają się nierozerwalnym, nowym frazeologizmem mojego życia, pomyślał, uśmiechając się. Już chciał zgłosić chęć przygarnięcia jednego kubka, gdy padło pytanie osobnika o imieniu Benjamin. Selwyn pokraśniał jeszcze bardziej (zwłaszcza, że Skamander przyklasnął Wrightowi), po czym zaczął przeszukiwać kieszenie."

Wrzesień | Søren Avery | Szpital Św. Munga
"Otworzył drzwi do zwykle pustej łazienki, jednak na moment przystanął w progu, kiedy jego oczom ukazał się mężczyzna oparty o umywalkę. Chciał przejść obok, ale uderzył go kolor włosów okupanta pomieszczenia. Spojrzał w lustro wiszące przed jegomościem, a jego brwi wystrzeliły parę milimetrów w górę. Co on tu robił?"

Wrzesień | L. Weasley, G. Weasley, R. Yaxley | Szpital Św. Munga
"Uroki magipsychiatrii polegały na tym, że rzadko kiedy mieli nagłe przyjęcia. Zdecydowana większość czarodziejów bowiem preferowała pchać się na piętro piąte przy wszelkich zasłabnięciach, porażeniach nerwowych i innych bardzo przyjemnych rzeczach."

Wrzesień | Eilis Sykes | Szpital Św. Munga
"Zawsze cieszył się, gdy widział Eilis. Chociaż wszystko skończyło się między nimi tak a nie inaczej to nie chciał, by nieudana próba wspólnego życia zniszczyła ich znajomość. Może i nie byli sobie pisani, jednak miał do tej kobiety pewną słabość. Pomogła mu się pozbierać i naprawić swój wskaźnik moralności po opłakanym w skutkach końcu szkoły."

20 X | T. Barrowick & spółka | Las
"Musiał sprawdzić teorię, czy aby nie wiąże się to bezpośrednio z nadal tajemniczą Trzecią Siłą, która jemu i paru innym zakonnikom spędzała sen z powiek. Toteż, zupełnie niepodobny do siebie, o wyglądzie zaprawionego w dalekich wojażach wilka morskiego, z bujną czarną czupryną i równie bujną brodą, szedł w czarnym płaszczu wtapiając się w cienie nocy, rzucane na wąskie uliczki pomiędzy londyńskimi budynkami."


Listopad i grudzień '55
5 XI | Spotkanie Zakonu | Kwatera Zakonu
Drzwi otworzyły się z hukiem, a chłodny, listopadowy wiatr wdarł się do niewielkiej kuchni, unosząc w górę zalegający uprzednio na blatach kurz. Z niewyjaśnionych przyczyn w starej chacie jakoś zawsze wszystko się kurzyło, nie ważne jak często by próbowali robić tam porządki. Alexander rozejrzał się po kuchni. Przybył na miejsce jako pierwszy.

16 XI | Misja Zakonu | Tower of London
"To był naprawdę piękny dzień. Jeden z ładniejszych tej jesieni, pełen słońca i ciepła. A Selwyn stał oparty o ścianę, ręce skrzyżowawszy na piersi i wodził wzrokiem po towarzyszach zebranych w wieży, zastanawiając się po cichu, czy wszyscy wyjdą z tej misji w jednym kawałku, by przeżyć jeszcze parę takich dni."

22 XII | Alexandra Alvey | Pensford Avenue
"Był to bardzo dziwny dzień. Od samego początku, czyli od przebudzenia na kacu w już "swoim" łóżku i dojrzenie czerwonego pióra na poduszce. Z nazwiskiem i dzisiejszą datą. Alexander westchnął tylko, bowiem wiedział, że to już najwyższy czas na powrót."

23 XII | Garrett Weasley | Rezydencja Hylands
"Jeszcze nie do końca zadomowił się na powrót w swojej (i jego znów nieobecnego ojca) rezydencji, po tym jak ledwie dzień wcześniej wrócił do kraju. Alexandrowi brakowało kameralności jego kawalerskiego mieszkanka w Nowym Jorku, gwaru za oknem, będącego wytworem mugolskich samo-chodów na biegnącej poniżej ulicy oraz wszystkich tych cudownych niemagicznych wynalazków, jakich mógł tam zaznać."

26 XII | Święta | Kwatera Zakonu
J"Oranyolabogaomerlinie to był błąd posyłać Selwyna na zakupy - jednakże tylko z czysto ekonomicznego punktu widzenia. Bowiem gdy ktoś jakoś niespecjalnie dba o ilość wydanych pieniędzy, jeżeli jest okazja, a ma tych pieniędzy aż w nadmiarze, to z radosnym uśmiechem na ustach i zamaszystym gestem te pieniądze jednym słowem przepierdoli."

29 XII | Minnie McGonagall | Rezydencja Hylands
"- Eliasz Filip Selwyn, wnuk Wendeliny Dziwacznej - powiedział Alexander uśmiechając się do dziewczyny. Machnął różdżką, a lewitująca obok niego taca z imbrykiem, dwoma filiżankami herbaty i dodatkami do tejże podryfowała w kierunku stoliczka, który stał pod obrazem. Był to jedyny mebel, który kazał skrzatom zostawić w sali."

31 XII | Elizabeth Fawley | Baker Street
"Mało go interesowało w tym momencie, kto go zobaczy. Musiał zobaczyć Fawley. Tylko ona mu została. Ostatnia osoba, którą mógł stracić. Bezpardonowo wtargnął do mieszkania - zamknął jednak za sobą drzwi, choć głośno i z trzaskiem, to jednak zamknął.
- Elizabeth?"


31 XII | Sabat | Casyno Crockfords
"Alexander nie chciał tu być. Czuł rozgoryczenie, złość, bezradność. Pragnął krzyczeć, wyć i rwać włosy z głowy. Chciał zamarznąć, utopić się w jeziorze w Hylands Park. Nie chciał tu być. Nie po listach, które dzisiaj zostały mu dostarczone."

31 XII | Lyra Travers | Hampton Court
"Ach, chciał sam siebie odszukać. Oderwał wzrok od świeżo upieczonej pani Travers, szukając w tłumie blond czupryny Avery'ego. Nie dojrzał go jednak. On musiał się dowiedzieć o...
Nie myśl o niej."



Styczeń i luty '56
1 I | Garrett Weasley | Rezydencja Hylands
"Powrót do domu z Hampton Court był ciężki. Chociaż młody Selwyn nie miał do pokonania siedmiu gór i siedmiu lasów, zdecydowanie nie musiał przeprawić się przez siedem rzek, a jedynie wejść do kominka, rzucić garść proszku w palenisko i powiedzieć wyraźnie: Chelmsford, Rezydencja Hylands, to sprawiło mu to tyle samo trudu co przepłynięcie siedmiu mórz."

3 I | Samael Avery | Gabinet Samaela Avery'ego
"Był to pierwszy dzień, gdy po swojej bardzo długiej niebytności w szpitalu Alexander po raz kolejny przekroczył próg gabinetu Samaela Avery'ego. Wszystko zdążyło się zmienić przez te półtora miesiąca - a zmiany nie były niestety jednymi z tych "na lepsze"."

4 I | William Selwyn | Rezydencja Hylands
"Alexander miał wrócić przed ósmą z dyżuru - jednak jak zwykle kolejne obowiązki, zrucane na niego w ostatnich chwilach sprawiły, że ostatecznie w domu znalazł się za kwadrans dwunasta i - omal nie zaspał. Skrzat obudził go pół godziny przed nadejściem Williama."

4 I | Charlotte Moore | Most miłości
"Spojrzał w dół, trochę w bok, gdzie na barierkę wpadła młoda dziewczyna. Parę lat ledwie młodsza od Selwyna, mierząc na oko. Dziewczę było wyraźnie niezadowolone, burknęło coś niegrzecznie, zaraz jednak się poprawiając. Nie do przeoczenia było jednak to, co istota miała na licu. Młody uzdrowiciel nie skrzywił się, bowiem widział rzeczy o wiele gorsze w czasie, jaki spędził na szpitalnych praktykach."

5 I | Barry Weasley | Rezydencja Hylands
"Umówiony z Barrym na konkretną godzinę zadbał o to, by być wtedy w domu: nie zaspać, nie wyrabiać nadgodzin w pracy, nie użalać się nad sobą tępo patrząc w sufit. Nie, Selwyn założył czarną koszulę, równie czarne spodnie i wypastowane buty (doprawdy, dziwne uczucie - gdy ojca nie było w rezydencji pozwalał sobie na chodzenie w skarpetach) i czekał."

14 I | Monique Vane | Malinowy las
"Alexander przechadzał się wśród nagich drzew, błądząc trochę zagubionym wzrokiem po malinowych liściach zaścielających ziemię. Poprawił lekko szalik zawiązany wokół szyi, strzepnął niewidzialny pyłek z czarnego jak krucze skrzydła płaszcza i kontynuował swoją wędrówkę przez barwny zagajnik, kierując się powolutku w stronę, z której tu przyszedł, a gdzie spodziewał się - po udzieleniu wcześniej dokładnych instrukcji jak tu trafić - zobaczyć Monique."

14 II | Josephine Fenwick | Ministerstwo Magii
"Stwierdzenie, ze Alexander był niezadowolony lub zły byłoby niedomówieniem. On był wściekły. Gdyby było to możliwym to najprawdopodobniej para leciałaby mu z uszu i nosa - może nawet lepiej gdyby tak było, bowiem wtedy prawdopodobnie zakryłaby jego lekko wykrzywione w grymasie, zaciśnięte usta oraz ściągnięte brwi, nadające jego bladej twarzy, pomimo młodocianego wyglądu, groźnego wyrazu."

18 II | Gonitwa | Las Sherwood
"Selwyn szedł traktem do miejsca, w którym zbierali się już czarodzieje i zwierzęta. Znaleźć to miejsce trudno nie było - nie dość, że droga była wyznaczona, to jeszcze kłębowisko ludzko-zwierzęce emitowało gwar i woń nie do pomylenia, tudzież przeoczenia. Raz za razem Alexander zaciągał się papierosem, zostawiając za sobą wijące się w zimowym powietrzu kłęby dymu. Zresztą, co to była za zima. Ledwie ostatnie jej tchnięcie przed ostatecznymi roztopami i przejęciem władzy przez wiosnę."




Marzec '56
1 III | Lyra Travers | Dworek w Norfolk
"Minęły dwa miesiące od jego rozmowy z Lyrą. Rok nie był już taki nowy, nadal jednak za oknami panowała chłodna, zimowa szarość w całej swej okazałości, z pluchą i padającym marznącym deszczem. Zwłaszcza na wybrzeżu dało się odczuć jego dotkliwość, gdy wiejący wiatr ciskał chłodne odłamki w twarz wędrującego ku dworkowi wędrowca."

7 III | Glaucus Travers | Fleet Street
"Nadal było chłodno. Zwłaszcza wtedy, gdy pęd powietrza uderzał prosto w twarze czarodziejów, kiedy przelatywali nad kolejnymi ulicami miasta, wytężając w ciemności nocy wzrok. Alexander trzymał się mocno miotły, na ręce przyodziawszy wcześniej rękawiczki ze skóry, coby od zbyt długiego chwytu i zimna nie skostniały mu palce zaciśnięte na trzonku."

21 III | Mecz Quidditcha | Bodmin Moor
"Alexander na początku nie miał zamiaru w ogóle wychodzić z domu tego wieczora. Odpuścił sobie pozostałe atrakcje minionego już dnia, więc dlaczego by nie pozostawić także meczu samego sobie? Najprawdopodobniej by tak zrobił, gdyby nie został w niego wmanipulowany przez własną, rodzoną kuzynkę."

27 III | Josephine Fenwick | Szpital Św. Munga
"Poczuł ucisk w gardle, gdy spojrzał na dołączone zdjęcie, a na jego policzkach najprawdopodobniej wykwitł delikatny rumieniec wstydu. Cóż, przeszłość to przeszłość, nie zmieni jej, a sprzeczka w Ministerstwie nie może przekreślić jego dzisiejszego zadania. Zatrzasnął dokumentację, gdy na salę na magicznych noszach wleciała pacjentka, o błędnym, zdezorientowanym spojrzeniu."

31 III | Spotkanie Zakonu | Kwatera Zakonu
"Czasem jednak, by rozgonić najgłębsze mroki, trzeba samemu zapłonąć żywym ogniem, a także pozwolić płomieniom pochłonąć wszystko to, co jest nam najdroższe."


Kwiecień '56
4 IV | Bertie Bott | Rudera
"- Wybacz za najście - powiedział z uśmiechem, jednakże w jego oczach pojawił się pewien niebezpieczny błysk. Omiótł spojrzeniem kuchnię, Botta, królika-mordercę i stojące nieopodal muffiny, nie ruszając się jednakże w ich kierunku. Jeszcze. - Wpadłem tylko na chwilę."

6 IV | Josephine Fenwick | UlicaPokątna
"Moment zderzenia był krótki, dłużej zaś trwał dźwięk rozbijanego szkła i przepadający proszek z rogu jednorożca. Spojrzałem na drugą osobę uczestniczącą w kolizji i omal nie zaśmiałem się nad przewrotnością losu. To było bardzo ironiczne z jego strony, że po raz kolejny wpadłem na nikogo innego jak Josephine Fenwick."

7 IV | Julia Prewett | Posiadłość Prewettów
"Zdążył ledwo otworzyć usta, chcąc zapytać się co na płonący stos Wendeliny miało miejsce w kuchni, jednakże nie było mu to dane. Właśnie wtedy bowiem, z sufitu centralnie nad jego głową odkleiła się ciśnięta tam marmolada, spadając prosto na włosy Selwyna. Ten zamarł w bezruchu, ściskając nadal w ramionach pozłacaną klatkę zrobił dość głupią minę, a marmolada powoli zaczęła ściekać mu na czoło, brwi i nos."

10 IV | Solene Baudelaire | Lavender Hill
"- Dobry wieczór, Solange - powiedział po francusku swoim miękkim głosem, w którym dawało się wyczuć delikatne rozbawienie. Nie umknął mu oryginalny ubiór panny Baudelaire, w którym bądź co bądź prezentowała się nad wyraz ciekawie. Miał jednak dość taktu by nie przypatrywać się spodniom, a może w szczególności jej samej zbyt długo."

11 IV | Archibald Prewett | Gabinet Archibalda
"Sprężystym krokiem wszedł na czwarte piętro i z ulgą stwierdził, że korytarz jest aktualnie pusty. Sam nie wierzył w swoje szczęście, miał wolną drogę by zawracać Archibaldowi głowę do oporu. Uśmiechając się odrobinę pod nosem przystanął przed drzwiami do gabinetu kuzyna i nasłuchiwał chwilę by upewnić się, że w środku nie ma żadnego pacjenta. Zapukał, po czym usłyszawszy przyzwolenie by wejść nacisnął klamkę i wślizgnął się do pomieszczenia. Ciche trzaśnięcie zamykanych drzwi i już miał krewniaka tylko i wyłącznie dla siebie."

14 IV | Próba Gwardzisty | Ścieżki umysłu

"- Ja... zdaję sobie sprawę, iż ta decyzja jest wiążąca w większej ilości wymiarów niż teraz jestem w stanie sobie wyobrazić - odparł, patrząc na kobietę. - Ale jestem gotów - powiedział, czując jak serce trochę mu przyspiesza. Już. Powiedział to i miał właśnie to na myśli.
Był gotów."


15 IV | Alan Bennett | Kwatera Zakonu
"Zerwał się z poduszki i zawył z bólu spowodowanego tym nagłym ruchem. Bał się zajrzeć pod bandaże. Uniósł trzęsącą się dłoń, by odchylić skrawek materiału, a tam przywitał go widok nagiego mięsa, pociągniętego jedynie cieniutką warstwą zrostu tkankowego. Opadł na poduszkę i skupiając się na równomiernym oddechu, zamknął oczy."

16 IV | Lorraine Prewett | Rezydencja Hylands
"Tak bardzo, jak pragnął czyjegoś towarzystwa, tak równie mocno miał co do niego obawy. Wiedział, że Lorraine będzie pytać i musiał przygotować się na to, ze nie będzie w stanie na wszystkie z jej pytań udzielić odpowiedzi. Żona Archibalda miała jednak tę cudowną umiejętność zaprzątania lexowych myśli zgoła innymi tematami."

19 IV | Justine Tonks | Kwatera Zakonu
"Nie wiedział, w jakim celu tak właściwie się dziś spotykali. Justine nie zdradziła mu właściwie żadnych szczegółów w liście ale wiedział, że sprawa musi być niezwykle istotna. Zapukał wpierw lekko do drzwi, nim ich nie uchylił by zajrzeć do środka. Ujrzawszy znajomą twarz pchnął przeszkodę i wszedł - może nie ze zwyczajową gracją, ale zawsze - do pomieszczenia."

22 IV | Lyra Travers | Norfolk, wybrzeże
"Był punkt dwunasta gdy Alexander zakołatał do drzwi dworku w Norfolk, lekko zdenerwowany zaciskając i prostując czerwieniejące palce lewej opatrzonej ręki, jak i tej prawej, niesamowicie świadom swojego równie zaczerwienionego od wiosennej chłodnej bryzy nosa i policzków. Potrzebował jednak jakoś oderwać się od ciężaru, który nosił na barkach - choćby na chwilę."

25 IV | Frederick Fox | Rezydencja Hylands
"Fox tylko potwierdził to, co już wcześniej było ustalone: brak taryfy ulgowej dla uzdrowiciela. Sprawa miała się bowiem tak, że jeśli Alexander rzeczywiście chciał być takim Gwardzistą jakim oczekiwano że będzie, musiał się szkolić. Pokiwał głową, szczędząc jakichkolwiek komentarzy. Nawet wtedy, gdy zaklęcie Fredericka śmignęło obok, rozbijając się na ochronnym zaklęciu którym obleczone były ściany."

26 IV | Interwencja | Szpital Św. Munga
"Na sali stały urodziwe niewiasty, którym uroku ujmowały jednakże dość spore, niebieskie plamy na skórze. - Dzień dobry - skłonił lekko głowę w ich kierunku, a następnie podszedł do Adriena, który już tym swoim słynnym spojrzeniem pewnie wydedukował co trzeba zrobić. A przynajmniej taką miał nadzieję. - Uzdrowicielu Carrow, jestem do pańskiej dyspozycji - poinformował, czekając na instrukcje."

x

27 IV | Odsiecz | Wyspa Rzeźb
"Alexandrowi zdarzyło się już być w Gospodzie Pod Świńskim Łbem, toteż wiedział, czego należy się spodziewać w jej wnętrzu: chlewu. Może nie dosłownie, jedyne świnie obecne we wnętrzu były albo powieszonymi na ścianach głowami dzików albo otyłymi jegomościami o wątpliwej higienie osobistej; lokal ten jednak odbiegał w wielu kwestiach od przyjętego społecznie minimum, jak choćby grubości warstwy brudu na blatach i stopnia przyklejania się przedmiotów oraz kończyn do wszelkich powierzchni płaskich, czy też raczej krzywych."




Maj i czerwiec '56
1 V | Josephine Fenwick | Szmaragdowa Strzyża
"Otworzył nagle oczy, otulony chłodem i ciszą wody. Piszczało mu w uszach, a z ust wyrywały się ostatnie hausty życiodajnego powietrza. W panice spiął się i wyrwał ku górze - a przynajmniej tam, gdzie uważał że jest góra. Jego dłonie zmłóciły wodę a stopy niespodziewanie natrafiły na dno. Z całej siły odepchnął się od niego... by odkryć, że jest na mieliźnie i woda sięga mu tylko po pas." x.

2 V | E. Wilde, B. Bott, L. Bott, M. Bott | Rudera
"Odwiązał kawałek pergaminu od nóżki sowy i rozwinął go. Gdy jego oczy padły na skreślone słowa uśmiech zniknął z jego ust, a papier wysunął się z jego dłoni. Alexander zaciskał palce na apteczce i różdżce znikając z charakterystycznym dla teleportacji trzaskiem w chwili, kiedy wiadomość dotknęła podłogi w jego pokoju."

5 V | Spotkanie Zakonu | Gospoda pod Świńskim Łbem
"Selwyn czuł się okropnie bezbronny bez różdżki. Bezbronny i powolny. Brak możliwości teleportacji był bardziej dotkliwy niż mógłby przypuszczać jeszcze kilkanaście dni wcześniej, nie mając tak do końca pojęcia jak wyglądało przemieszczanie się po Londynie całkowicie bez tego udogodnienia. Z Ollivanderem miał dopiero zobaczyć się w najbliższych dniach, toteż jeszcze przez te kilka dób był skazany na bycie nędzną podróbą Gwardzisty. Zresztą, nawet tak wyglądał, jak cień człowieka. Był blady, o podkrążonych oczach i niezwykle nieufny. Rozglądał się bacznie na wszystkie strony przemierzając ulice, okropnie świadom tego, jak obnażony był - zarówno bez różdżki, jak i psychicznie."

x.

10 V | Louis Bott | Mieszkanie Margaux
"Przywitał mnie syk i dźwięk rozbryzgującej się porcelany. Z ręką na różdżce, wciąż jednak tkwiącą w kieszeni wparowałem do środka, zamykając za sobą drzwi. Przebiegłem w kilku krokach z przedpokoju do kolejnego pomieszczenia, gdzie pierwszym, co zauważyłem, była para oczu i twarz chłopaka siedzącego dokładnie naprzeciwko mnie. Wstrzymałem oddech widząc, jak wiele emocji przebiega przez jego oblicze, to jak bardzo nie rozumie co się dzieje, jak bardzo się boi."

10 V | Lucinda Selwyn | Gabinet Lynn
"W gabinecie Lynn rozległ się charakterystyczny trzask, wraz z którym na środku pomieszczenia pojawił się jej kuzyn - przemoknięty do suchej nitki. Przydługie włosy przykleiły mu się do karku, policzków i czoła, wpadały w oczy i pomiędzy wargi. Oddychał ciężko, z nosa skapywały mu co chwilę kropelki wody, a u jego stóp zaczęła formować się mała kałuża.
- Cześć, Lynn."


15 V | Bertie Bott | Dróżka na skraju lasu
"Mapa, którą otrzymaliśmy od Sophii i Glaucusa miała dokładnie oznaczone miejsce, gdzie należało rozpocząć wycinkę drzew. Nie do końca jednak byłem w stanie określić, co też mnie skłoniło, aby zgłosić się akurat do takich prac. Pewnie Bertie."

17 V | Ain Eingarp | Dziurawy Kocioł
"- W czym mogę pomóc? - zapytałem, a otrzymanej odpowiedzi całkowicie się nie spodziewałem. Teoretycznie nie powinienem był jej tego proponować. Utrata pamięci w wyniku uderzenia i odzyskiwanie jej przy pomocy legilimencji nie do końca wpisywały się w zawód uzdrowiciela; chciałem jednak zrobić co w mojej mocy, by pomóc tej kobiecie, nawet jeżeli oznaczało to potajemne umówienie się z nią na spotkanie w Dziurawym Kotle."

19 V | Julia Prewett | Ministerstwo Magii
"- No nareszcie - przewróciłem oczami, rzucając niedopałek na ziemię i przydeptując go stopą obutą w zaprawioną, cielęcą skórę. Z takiej samej skóry miałem rękawiczki zakrywające moje zabliźnione dłonie. Odchyliłem połę płaszcza, zapraszając małą, rudą wiewiórkę do wskoczenia do środka. - Tylko nie łaskocz mnie, błagam - westchnąłem jeszcze, po czym strzepując z rękawa niewidzialny kurz ruszyłem do skrytej w budce telefonicznej windy. Nim się obejrzałem, razem z Julią schowaną w mojej kieszeni byliśmy już w ministerialnym atrium."

31 V | Sophia Carter | Mersea Island
"Poczułem dość silne uderzenie w twarz, któremu akompaniament stworzyło chrupnięcie. W pierwszym odruchu upuściłem torbę i uniosłem ręce go góry, trzymając gardę. Ostatecznie jednak, kiedy dotarło do mnie wypowiedziane kobiecym głosem przepraszam, zachłysnąłem się powietrzem, tracąc na chwilę zdolność poruszania się i wydawania z siebie jakichkolwiek dźwięków, zaabsorbowany byciem zaskoczonym oraz - a jakże - bólem."

4 IV | Archibald Prewett | Weymouth
"Rozwinąłem rulonik i przebiegłem wzrokiem po skreślonych na nim słowach. Uniosłem do góry jedną brew, a na moje usta wpełzł uśmiech. Zaproszenie do Weymouth, na teraz. Z poczuciem zwycięstwa rzuciłem wcale nie tęskne spojrzenie do książki pozostawionej na łóżku, po czym zacząłem przebierać się w coś bardziej wyjściowego niż mój stary żółty sweter i luźne spodnie."

x

10 VI | Bitwa na śnieżki | Dolina Glendalough
"Zamarudziłem chwilę przy stołach ze słodyczami, toteż spóźniłem się całkowicie na wybór koloru szarf. Zresztą, i tak nic to nie znaczyło, zaraz bowiem okazało się, że jednak powinienem być w drużynie przeciwnej. Wzruszyłem ramionami mijając Botta, z którym mnie wymieniono, skinąłem Sophii, uśmiechnąłem się przelotnie do poznanej chwilę temu Hannah, po czym po zbiciu braterskiego powyżej oczekiwań z Lisem skupiłem się już całkiem na tym, ile radochy może tak naprawdę wyniknąć z tego wszystkiego. Odstresowania i wyładowania nadmiaru agresji również."

16 VI | Wyścig sanek | Highlands
"Z ciężkim westchnieniem poprawiłem szalik w ciemnym odcieniu pomarańczu i, upewniając się że mój płaszcz i obuwie są w nienagannym stanie z trześnięciem zniknąłem z Beaulieu, by spotkać się z Archibaldem i Miriam w posiadłości Prewettów. Zbyt długo zaniedbywałem już sprawy rodzinne by odmówić biedroneczce wyjścia na sanki, skoro już się nam taka okazja przydarzyła. W czerwcu."

13 VI | Charlotte Moore | Pokątna
"To było wręcz absurdalne. Od miesiąca włóczyłem się po całym Londynie, mając nadzieję, że gdzieś przypadkiem ją spotkam. Nie byłem w stanie pojąć jak wiele rzeczy musiało złożyć się na to, abym w ogóle dowiedział się o istnieniu Charlotte. Wróć, nie do końca o istnieniu: poznałem ją przecież tamtego feralnego dnia, kiedy oberwała od kogoś Furnunculusem. Nigdy w życiu nie powiedziałbym jednak, że spotkałem wtedy moją siostrę."

17 VI | Naprawa magii | Szpital Św. Munga
"- Słyszysz? Ktoś tam jest - wyszeptałem. Zza drzwi dobiegł nas męski głos wymawiający zaklęcie tarczy. Ustawiłem się przy drzwiach, z ręką na klamce. Wymieniłem z Jo spojrzenie, kiwnąłem głową i szarpnąłem za klamkę, z uniesioną różdżką wparowując do pomieszczenia. Nie spodziewałem się zobaczyć tam tej samej osoby, którą po raz pierwszy spotkałem we wspomnieniach Justine.
Pieprzony Mulciber."


17 VI | R. Mulciber, J. Fenwick | Salon wróżbity

"Czułem, jak mój umysł powoli zaczyna znów zwalniać, uspokojony obecnością Josephine przy moim boku. Była cała, ale... ale czy powinienem z tego powodu być spokojny? Wciąż wpatrywałem się w jeden punkt, w oczekiwaniu na to, co padnie z ust mężczyzny; a może na to, co zadzieje się w mojej głowie?"

18 VI | Magnus Rowle | Opuszczone magazyny
"Drzwi do magazynu pchnąłem dokładnie w momencie, w którym jakiś kościół w oddali wybił północ. Magnus już na mnie czekał. - Chciałbyś - wręcz wyplułem słowo, zrzucając z ramion płaszcz - pozwoliłem, by bezwiednie upadł na zasłaną śniegiem podłogę. Ledwo zwróciłem uwagę na to, że dach magazynu właściwie nie istniał. Rowle zaczął bez ostrzeżenia - jego pięść mknęła w kierunku mojej twarzy."

18 VI | Magnus Rowle | Tower of London
"Lustrowałem bacznym spojrzeniem mężczyznę, mimo przyjętej przeze mnie niby to zrelaksowanej pozy. Ból w ciele przypominał cały czas, że było to tylko złudzeniem, maską nałożoną po to, by nie okazywać słabości. A byłem słaby, z chwili na chwilę gra była zaś coraz trudniejsza."

20 VI | Ulysses Ollivander | Sklep Ollivanderów
"Tkwiłem w matni, całkowitym chaosie i niepojętym stresie. Wydawało mi się, że nadal czuję żelaziany zapach krwi dziewczyny, z którą dzieliłem wszystko, co miałem - czyli niepamięć. Wendy była aktualnie centrum wszechświata, wokół którego kręciło się moje życie - czułem, że była dla mnie ważna. Instynkt i intuicja, tak utożsamiane z kobietami, tkwiły jednak i w przedstawicielach płci męskiej, bowiem były jednymi z nielicznych rzeczy, które dawały mi jakąkolwiek orientację w otaczającym mnie świecie."

21 VI | Sabat | Hampton Court
"Musiałem dać z siebie wszystko, nawet jeżeli nie do końca mi to pasowało. Wykorzystując moje równe sto osiemdziesiąt siedem centymetrów wzrostu wyprostowałem się i odszukałem wzrokiem moją towarzyszkę. Dzięki jej jasnym włosom nie było to zbyt skomplikowane zadanie, toteż w kilka chwil zjawiłem się przed nią, gnąc się w ukłonie."

24 VI | Ślub Herewarda i Eileen | Loch Ness
"- Jak tu pięknie - powiedziałem do moich towarzyszek, po czym oferując ramię mojej dzisiejszej partnerce poprowadziłem obie panie do będącego w zasięgu naszego wzroku miejsca, gdzie przed ołtarzem ustawione zostały rzędy krzeseł."

25 VI | Misja Rycerzy Walpurgii | Azkaban
"Nie pytałem dokładniej o przysługę, o którą prosił mnie Ramsey. Zgodziłem się na nią bez chwili wahania, wiedząc, że tak należy zrobić. Gdy ktoś potrzebował pomocy uzdrowiciela nie sposób było mu jej odmówić, byłoby to amoralne, całkowicie wręcz nieetyczne i godzące w godność osoby, która śmiała nazywać się magomedykiem."

[bylobrzydkobedzieladnie]




I make a list in my head of every act of goodness I’ve seen someone do.

It’s like a game. Repetitive. Even a little tedious after more than twenty years.

But there are much worse games to play.


Ostatnio zmieniony przez Alexander Farley dnia 18.06.19 16:32, w całości zmieniany 12 razy
Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
– Czy to boli?
– Umieranie?
Nie, w ogóle nie boli.
To coś takiego jak zaśnięcie,
tylko jest szybsze i łatwiejsze.
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
A. Farley 21d440135bc4f8e1b34baa343c132f0b

A. Farley Empty
PisanieTemat: Re: A. Farley   A. Farley I_icon_minitime12.01.19 22:50

Lipiec i sierpień '56
26 VI | Adrien Carrow | Szpital Św. Munga
"Znałem drogę, czułem się niby pies wracający po długiej tułaczce do domu. Znajomy róg budynku, za którym stoi duża drewniana skrzynia. Wręcz idealna do tego, żeby na chwilę na niej przysiąść i pozwolić sobie odpocząć. Wszystko wpasowywało się w jakieś niezrozumiałe dla mnie ramy - nie pamiętałem, żebym kiedykolwiek szedł tą drogą. Może dlatego, że posiadałem wspomnienia tylko z ostatniego półtora tygodnia."

4 VII | Justine Tonks | Blackpool
"Jeden z listów spowodował jednak, że zdecydowałem się poświęcić mój dzień zatytułowany "nie mam zamiaru z kimkolwiek rozmawiać" i zobaczyć się z pewną kobietą. Nie wiem dlaczego, ale czułem, że powinienem się zjawić, że tak trzeba właśnie postąpić i każda chwila odkąd odbiłem się od trawy w ogrodzie wokół Beaulieu mnie w tym utwierdzała."

5 VII | Spotkanie Zakonu | Gospoda Pod Świńskim Łbem
"Najpierw list, zaś później spotkanie Fredericka, który powiedział mi dokładnie o tym samym spotkaniu co treść zapisanego pergaminu sprawiło, że zacząłem wierzyć w jego autentyczność.
Dlatego zgodziłem się przyjść."


x

13 VII | Johnatan Bojczuk | Szpital Św. Munga
"Pracowałem aktualnie na oddziale wypadków przedmiotowych, najbardziej obleganym, wiecznie wręcz zapełnionym dzięki nieustannie szalejącym w Anglii anomaliom. Widziałem już wiele skrajnie niezrozumiałych, zabawnych, dramatycznych czy przerażających skutków zaburzeń magii, jednak widok mężczyzny uciekającego przed chmarą przyrządów kuchennych wprawił mnie w lekką konsternację."

23 VII | Zakonnicy | Mieszkanie Foxa
"Popatrzyłem uważnie po wszystkich zebranych, nie do końca wiedząc, czego powinienem się spodziewać. Kilkukrotnie przeszedłem sam przez to wspomnienie, żeby oswoić się z myślą, że obejrzą je osoby trzecie. Starałem się przy tym zwrócić uwagę na jak najwięcej szczegółów, które mógłbym wskazać podróżującym ze mną przez pamięć Zakonnikom - nie łatwo było w końcu przy pierwszym razie wyłapać wszystkie niuanse."

2 VIII | Miriam Prewett | Festiwal Lata
"Zapomniałem, że byłem tu umówiony z kimś bardzo dla mnie ważnym, objąłem dziewczynkę wręcz machinalnie, nie chcąc puścić. Zaraz jednak odsunęła się, unosząc na mnie swoje ślepia - niebieskie chyba, ciężko było mi to dostrzec w panujących ciemnościach sierpniowej nocy - a ja uświadomiłem obie, jak wielkie wyzwanie rzucił właśnie we mnie świat. Nie miałem pojęcia co zrobić, chociaż mała zdecydowanie mnie znała, a również i ja musiałem ją kiedyś znać, tak teraz nie pamiętałem o niej - jak jednak wytłumaczyć tę całą sytuację dziecku?"

4 VIII | Josephine Fenwick | Festiwal Lata
"To było dość dziwne doświadczenie - znaleźć się wśród tylu ludzi naraz, odpowiadać na powitania osób, które widziałem pierwszy raz w życiu na oczy, a które powinienem znać; jeśli nie dobrze to chociaż z widzenia. Starałem się jednak o tym nie myśleć - w końcu z tego co dowiedziałem się o Festiwalu Lata i co przeczuwałem kiedy o nim usłyszałem - nie chodziło w nim o konfrontowanie się z brutalną rzeczywistością, a o coś zgoła innego."

x x

4 VIII | UroLisaBena | Piddletrenthide 79
"Plan był niezwykle prosty: miałem sprawić, żeby Frederick pojawił się w wyznaczonym miejscu i o wyznaczonej porze. De facto nie było to aż takie banalne. Miałem w końcu zmylić aurora i to nie byle pierwszego lepszego aurora, a właśnie Lisa. Zadanie karkołomne, zagmatwane, takie, które miało sto i jedną wersję planu mającego zagwarantować sukces. I oczywiście każdy z tych planów miał wady i zalety."

6 VIII | Gonitwa | Festiwal Lata
"Dumne i dostojne zwierzęta raz po raz wznosiły łby ku górze, potrząsając grzywami i młócąc kopytami ziemię wśród łopotu rozłożystych skrzydeł. Przystanąłem przy nich na chwilę, nie mogąc nasycić oczu ich widokiem. Byłem wręcz pewien, że musiałem już wcześniej lubić jazdę konną, nie tylko teraz, omamiony pięknymi sylwetkami zwierząt."

7 VIII | Charlotte Moore | Festiwal Lata
"Ostatnią rzeczą, na którą postanowiłem wydać pieniądze, była para turkawek - bielutkich jak śnieg. Pomyślałem, że spodobają się Josephine. Nie do końca wierzyłem w ich magiczne właściwości, jednak jeżeli było z nimi tak samo jak z cukierkami... cóż, mogłem tylko się cieszyć. Ruszyłem dalej, jednak mój spokój nie trwał długo - szybko został zakłócony przez pewne szczupłe, rudowłose dziewczę."

7 VIII | Mecz quidditcha | Festiwal Lata
"Tak właśnie się to wszystko zaczęło, cały pomysł z tym, by zgłosić się razem z Josephine do uczestnictwa w festiwalowym starciu w przestworzach. Nasza gra w "nigdy" trwała już prawie dwa miesiące, raz zaprowadzając nas w bardziej zabawne sytuacje, by innym znów razem zahaczać o granice zdrowego rozsądku. Po tym, jak dowiedziałem się, że zagram na pozycji pałkarza w myślach sporządziłem listę potencjalnych obrażeń, które mogą zostać spowodowane uderzeniem rozpędzonym tłuczkiem."

15 VIII | Jackie Rineheart | Gospoda pod Świńskim Łbem
"Decyzję o przyjściu do gospody podjąłem już jednak w chwili przeczytania listu od Rineheart i nie było od niej jakiegokolwiek odwołania. Byłem ciekaw, co może mi powiedzieć. Jak na razie wszystkie spotkania z członkami Zakonu Feniksa - do którego należałem już podobno od roku i dla którego sprawy już kilkukrotnie otarłem się o śmierć - sprawiały, że zostawałem zasypywany współczującymi spojrzeniami, opowieściami o wspólnych przygodach, zapewnieniami przyjaźni i wsparcia. Ja jednak czułem się w tym wszystkim obco."

15 VIII | J. Rineheart, C. Leighton | Lavender Hill 48
"Nie patrząc gdzie idę tkwiłem w moralnym dylemacie, którego jedyną zaletą było to, że przynajmniej droga mijała mi szybciej. Z odrętwienia wyrwał mnie dopiero dźwięk dzwonka i przyjazna twarz, która pojawiła się w drzwiach. Chwiejnie przekroczyliśmy wraz z Rineheart próg, by w salonie opaść ciężko na sofę. Odchyliłem głowę do tyłu i wziąłem głęboki oddech, przerwany zaraz ostrym kaszlem."

29 VIII | Hannah Wright | Szpital Św. Munga
"Wbiegłem na salę z łopotem limonkowej szaty, oderwany od żmudnego przyjmowania anomaliowych psikusów. Nie trudno było zauważyć moją nową pacjentkę, trudniej zaś było odróżnić ją od zabawki, której znudzony posiadacz zaczął wyrywać losowe części ciała. "

30 VIII | Jackie Rineheart | Budynek zarządu
"Poczułem zaciskające się na moim ramieniu palce aurorki i natychmiast stanąłem w miejscu, rozglądając się uważnie. Ruszyłem z nią ramię w ramię, ostrożnie, wyciągając przed siebie różdżkę. Na polanie przed nami stały dwie czarownice."


Wrzesień i październik '56
3 IX | Cecily Hagrid | Szpital Św. Munga
"Westchnąłem raz jeszcze, opierając głowę o ścianę za mną. Przymknąłem oczy i zacząłem odliczać w dół. Moment dojścia do zera miał być tym, w którym wstawałem i wracałem do pracy."

5 IX | Spotkanie Zakonu | Gospoda pod Świńskim Łbem
"Oby tylko dzisiaj miało zakończyć się bardziej wesoło, niźli zgryźliwie. Ale tego dopilnować mieliśmy już ja z Brendanem."

8 IX | Ślub Ulyssesa i Julii | Lancaster Castle
"Nieczęsto bowiem zdarzało się, aby na szlachecki ślub zostały zaproszone osoby spoza arystokracji - ba, najprawdopodobniej był to pierwszy taki przypadek w całej historii czarodziejskiego świata."

24 IX | Misja poboczna | Fair Isle
"Wokół nas jęły pojawiać się pokryte runicznymi symbolami kamienie, a atmosfera jakby zgęstniała. Przyciskając mankiet płaszcza do wciąż krwawiącej wargi spojrzałem na pannę Wright i Bertiego."

10 X | Szczyt w Stonehenge | Salisbury
"Jasność i cień mieszały się ze sobą wirując w kręgu, aż nie zaczęły formować się w bardziej regularne kształty niż artystyczny nieład zakładał.
Stonehenge."


10 X | Percival Blake | Kurnik
"Gdzieś w zapomnianej części Doliny Godryka, w domu o nazwie tak absurdalnej jak stan zdrowego rozsądku jego właściciela dwójka dopiero co wydziedziczonych arystokratów jak gdyby nigdy nic zaczynała rozmowę. Konwersację o tyle wyjątkową, że gdyby stan rzeczy był normalny, gdyby cały cholerny świat nie przestał istnieć jakąś godzinę temu, nigdy nie miałaby ona miejsca."

13 X | Rory Prewett | Zapomniany pomost
"Wyciągnąłem spod kuchennego stołu taboret i przysiadłem na jego skraju, rozpościerając przed sobą straszącą czystością kartkę. Nie wiedziałem nawet od czego zacząć. Przepraszam? Pomóż mi? Musimy porozmawiać?"

13 X | Archibald Prewett | Kurnik
"Wychynąłem jak najbardziej dyskretnie z korytarzyka, wyglądając przez okno na ganek. A to, co zobaczyłem sprawiło, że nie wiedziałem czy zacząć się śmiać czy próbować uciekać przez werandę jak najdalej stąd."

14 X | S. Lovegood, F. Montgomery | Szpital Św. Munga
"- Otwarte w obu przedramionach, jestem pod wrażeniem - mruknąłem. Złamać jedną rękę to całkiem spotykane, ale żeby dwie?"

15 X | Czarnoksięska Mechanika | Stary warsztat
"Niech to szlag, niby to podejrzewałem, a jednak i tak liczyłem, że nie będzie to świstoklik."

16 X | Bertie Bott | Szpital Św. Munga
" - Nawet nie próbuj się stąd ruszać, muszę obejrzeć ten befsztyk - mruknąłem, przykucając przy próbującym wstać Botcie. To, co znajdowało się na końcu jego nogi faktycznie mogło kiedyś być stopą, a nawet mogłem z dużą dozą pewności stwierdzić, że nią było, bo giry Bertiego widziałem już nie raz. Wyglądała jakby była po części odcięta, po części trochę nadgryziona, a następnie przypalona."

21 X | Gwardia, Percival Blake | Kurnik
"Pełen irytacji dopadłem do płaszcza i wyłuskałem z niego papierosy i cudowne, mugolskie zapałki. Wyszedłem na ganek i odpaliłem, zaciągając się dymem. Machinalna czynność pozwalała w jakiś sposób się odciąć i wyciszyć. Przynajmniej do momentu, w którym zaklęcia ochronne dały mi znać, że ktoś wszedł na teren posesji."

24 X | Susanne Lovegood | Bushy Park
"Za oknem rozciągała się barierka, a przez tę barierkę przewieszona była Sue. Uniosłem na moment brwi do góry ze zdziwienia - przynajmniej do chwili, w której nie uzmysłowiłem sobie, że to w końcu była Lovegood. Wejście przez drzwi byłoby przecież jak na nią zbyt sztampowe."


Listopad i grudzień '56
2 XI| Hannah Wright | Szpital św. Munga
"Pokonał ostatnie kilka poziomów stopni, rzucił się w korytarz i dziarskim krokiem wszedł do sali. Wystarczyło mu jednak kilka kroków, żeby zza jednego z białych parawanów dobiegł go jej głos. Zatrzymał się, słuchając, lecz w jednej chwili poczuł zupełny zawód i irytację, chwytając za białą płachtę i odsuwając ją."

3 XI | Ida Lupin | Most w Richmond
"Było zimno. Nie wiem czy pamiętałem jakikolwiek bardziej przeszywający na wskroś dzień niż ten. Czy było w ogóle cokolwiek, co mogło się z tym równać. Wszystkie złamania i wszystkie rany jakie kiedykolwiek mi zadano nie miały prawa nawet próbować stanąć w konkury z tym cierpieniem."

[rozliczone]

4 XI | Charlene Leighton | Kurnik
"Czekał cierpliwie, wsłuchany w szum deszczu rozbijający się wśród zrzucających liście drzew. Podejrzewał, że Charlene raczej rzuci dosłownie wszystko i pojawi się w Kurniku najszybciej jak tylko będzie w stanie. Dlatego nie był zdziwiony, kiedy zaklęcia poinformowały go o przybyciu kogoś na teren posesji. Ze stęknięciem podniósł się z wygodnego krzesła i ostatkiem sił ruszył ku drzwiom."

10 XI | Gwendolyn Grey | Szpital św. Munga
"Wyszedłem na korytarz, a od zszarzałej bieli jego ścian wyraźnie odcięła się kobieta sylwetka odziana w wyglądającą spod pół jasnego płaszcza ciemnoczerwoną sukienkę. W miarę cicho zamknąłem za sobą drzwi, te jednak nie miały zamiaru współpracować i skrzypnęły. Wiedząc, że moja obecność jest już zdradzona ruszyłem żwawym krokiem przed siebie, zastanawiając się czy nie mam może do czynienia z moją nową pacjentką. Cóż, sposób by to sprawdzić był tylko jeden."

17 XI | Bertie Bott | Szpital św. Munga
"Powstrzymałem się od zirytowanego westchnięcia, przyoblekając na twarz wyćwiczony przez ponad trzy lata wyraz spokoju, obdarzając opanowanym spojrzeniem delikwenta, który zapomniał jak się puka. Kiedy jednak ujrzałem jego twarz nie potrzebowałem dłużej powstrzymywać westchnięcia: wypuściłem je z siebie jak tylko drzwi zamknęły się za Bertem."

[rozliczone]

20 XI | Bertie Bott | Biblioteka Londyńska
"Westchnąłem ciężko, bo może i nie przywykłem jeszcze do jazdy samochodem, ale niezwykle przyjemnym było siedzieć w jego całkiem ciepłym wnętrzu w czasie kiedy na zewnątrz w pogodzie panował jakiś Meksyk. Postawiłem kołnierz i przemknąłem razem z Bertiem przez kawałek chodnika dzielący nas od gmachu Biblioteki Londyńskiej."

[rozliczone]

21 XI | Charlotte Moore | Kurnik
"- Wejdź - powiedziałem, starając się nie pozwolić niepokojowi spowodowanemu dziwnym hałasem zawładnąć nad moim głosem. Mówiłem więc miękko i spokojnie, jakby bojąc się, że jakikolwiek mocniejszy ton mógłby spłoszyć ją w jednej chwili."

26 XI | Isabella Selwyn | Galeria sztuki
"Z kubkiem w dłoni młody uzdrowiciel powrócił jednak do łazienki i swojej pozy przed lustrem. Ciężko oparty o umywalkę po raz kolejny zamknął oczy, wyłączając się ze świata zewnętrznego. Skierował swoją uwagę całkowicie do wewnątrz, na wyobrażenie nieistniejącego mężczyzny, którym pragnął się stać. Między brwiami chłopaka pojawiła się niewielka, pionowa zmarszczka, a kłykcie zaciśniętych na krawędzi umywalki dłoni pobielały od ilości siły wkładanej w utrzymanie ich an białej porcelanie."

28 XI | Randall Lupin | Boltyby
"Ciemne chmury wraz z dymem przesłaniały niebo, wiało koszmarnie, a huk gromów i kataklizmu tworzył symfonię dźwięków boleśnie podsuwającą do pamięci ministerialną pożogę. Poprawiłem chustę na twarzy i skinąłem aurorowi głową, po czym spróbowałem przyjrzeć się sytuacji z chłodnym, wypracowanym uzdrowicielskim sposobem rozumowania."

3 XII| Percival Blake | Dom Petriego
"Weszliśmy do środka pogrążonego w ciszy muzeum, nie do końca pewni tego, czego powinniśmy się spodziewać. Było jeszcze ciemniej niż na zewnątrz, dlatego poruszaliśmy się powoli i ostrożnie. Byłem tu już kiedyś - jedno z odzyskanych przy pomocy malinowych cukierków wspomnień dotyczyło tego miejsca."

[rozliczone]

4 XII | Justine Tonks | Kurnik
"- Przepraszam za spóźnienie, Tonks - zawołałem, zdejmując buty i przywracając twarz do mojego normalnego wyglądu - ale nie byłem w stanie odmówić Eileen chwili rozmowy - wytłumaczyłem się, po czym z cichym stęknięciem znów podniosłem słój i przeszedłem przez kuchnię. Nie było w niej nikogo, także udałem się dalej do salonu. Bingo. - Mam coś dla ciebie - powiedziałem i postawiłem słój na podłodze obok sofy, odklejając ze szklanych ścianek rozmokły papier i odsłaniając znajdującą się w niej nogę, całkowicie kompletną od kolana w dół."

[rozliczone]

7 XII | Lana Begmann | Kurnik
"Otrzepał dokładnie buty na wycieraczce i zajrzał do kuchni, w której wyjątkowo nikogo nie było. Niczym nie zrażony przeszedł więc do salonu, gdzie na regale "siedziała" Lana. I jakoś tak od słowa do słowa młody czarodziej zaprosił duszycę do siebie, żeby na własne oczy zobaczyła jak zmienił się najbliższy Ruderze dom."

20 XII | Ida Lupin | Londyn
"Jego uwaga jednak rozpierzchła się zatrważająco szybko, kiedy dotarło do niego, że to uporczywe łupanie wcale nie pochodzi z jego zamroczonej alkoholem głowy, a od echa kroków odbijających się od kamienic. Młody uzdrowiciel od razu otworzył oczy, z alkoholowym przestrachem w spojrzeniu przyglądając się sylwetce, która jakby znikąd wyrosła przed nim na chodniku."

23 XII | Bertie Bott | Kurnik
"Kiedy tylko młody uzdrowiciel poczuł na języku smak atramentu szarpnął się na swoim miejscu na krześle i wypluł farbę w kaskadzie tysięcy małych kropelek, które osiadły na dopiero co zapisanym pergaminie. Alexander zamarł, z szeroko otwartymi oczami wpatrując się w akta leżące na nim przed stołem. Co, na płonący stos Wendeliny się właśnie stało?"

27 XII | Spotkanie Zakonu | Kwatera Zakonu
"Wśród zacinającego śniegu i siekającego wiatru zostawiłem miotłę opartą o frontową ścianę kwatery Zakonu, czując się dobrze z myślą, że chata stała na miejscu. Przekraczając jej próg i otrzepując się ze śniegu miałem jednak wrażenie, że jestem bliski zwymiotowania. Zmarnowany stresem żołądek skręcał się paskudnie, głównie z powodu lęków i zażywanych leków, które były coraz silniejsze z każdym dniem zbliżającym mnie do kolejnej wyprawy do Azkabanu."

[rozliczone]

27 XII | Misja Zakonu | Azkaban
"Plan, nad którym pracowaliśmy od miesięcy w końcu zaczął się ziszczać. Wśród trzasków piorunów i rozrywających powietrze grzmotów patronusy pomknęły, otwierając przejście. Po raz ostatni popatrzyłem na profesor Bagshot i zaraz za Bertiem z cichym pobrzękiwaniem eliksirów w torbie i różdżką w dłoni wskoczyłem w portal.
A później powitała nas ciemność."


[bylobrzydkobedzieladnie]




I make a list in my head of every act of goodness I’ve seen someone do.

It’s like a game. Repetitive. Even a little tedious after more than twenty years.

But there are much worse games to play.


Ostatnio zmieniony przez Alexander Farley dnia 10.08.19 22:42, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
– Czy to boli?
– Umieranie?
Nie, w ogóle nie boli.
To coś takiego jak zaśnięcie,
tylko jest szybsze i łatwiejsze.
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
A. Farley 21d440135bc4f8e1b34baa343c132f0b

A. Farley Empty
PisanieTemat: Re: A. Farley   A. Farley I_icon_minitime16.03.19 21:00

Styczeń, luty i marzec '57
16 II | Benjamin Wright | Oaza
"Alexander oddalił się o kilka kroków od linii drzew i usiadł na mokrej trawie, zupełnie się tym jednak nie przejmując. Wpatrzony w pulsujący światłem lampion czarodziej oddychał powoli, głęboko wdychając wilgotne powietrze, w myślach jak mantrę powtarzając w koło kilka zdań."

KIEDY | KTO | GDZIE
"opis"

KIEDY | KTO | GDZIE
"opis"

KIEDY | KTO | GDZIE
"opis"

KIEDY | KTO | GDZIE
"opis"

KIEDY | KTO | GDZIE
"opis"

KIEDY | KTO | GDZIE
"opis"

KIEDY | KTO | GDZIE
"opis"

KIEDY | KTO | GDZIE
"opis"

[bylobrzydkobedzieladnie]




I make a list in my head of every act of goodness I’ve seen someone do.

It’s like a game. Repetitive. Even a little tedious after more than twenty years.

But there are much worse games to play.
Powrót do góry Go down
 

A. Farley

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Woreczki z wsiąkiewki-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19