Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Zatoka Robin Hooda
AutorWiadomość
Zatoka Robin Hooda [odnośnik]02.05.21 16:00

Zatoka Robin Hooda

Zatoka znajduje się w niedalekiej odległości od ruin Whitby. Nadmorskie domki zamieszkują biedni ludzie, w większości czarodzieje. Żyjący tu mugole zdają się nie zwracać uwagi na niektóre dziwne zdarzenia i często obarczają winą morze. Wszyscy mieszkańcy są bardzo oddani morzu, bo właśnie ono ich codziennie karmi. W miesiącach jesiennych przychodzą duże odpływy i morze często cofa się o kilkaset metrów. Nie jest bezpiecznie spacerować tą plażą, bo niestety przypływy są gwałtowne.

Aby sprawdzić czy będziesz mieć problem z przypływem rzuć kostką k3:
1 - niestety źle wyliczyłeś bezpieczną odległość i nie zdążysz wrócić do miasteczka przed przypływem, a ten właśnie bardzo szybko wzbiera!
2 - dzisiejszego dnia pogoda cię nie zaskoczyła, możesz spacerować ile tylko chcesz.
3 - kiedy będziesz już chciał wracać, zobaczysz zbliżający się przypływ, ale bez problemu wrócisz na brzeg.

Lokacja zawiera kości.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
 Zatoka Robin Hooda Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zatoka Robin Hooda [odnośnik]17.05.21 18:59
7.11


Informacja o śmierci mego przyjaciela zastała mnie w wyjątkowo niewygodnym momencie. Byłem w trakcie pisania przydługiego listu, w którym opisuję jak będąc dopiero po zaręczynach z lady Burke, zjadłem coś słodkiego i nagle pojawiłem się na wymarzonej randce z kuzynką Nott, do której z miejsca zapałałem ogromnym uczuciem. Chciałem poradzić się zaufanego przyjaciela, żeby mi poradził co powienienem zrobić w zaistniałej sytuacji. Bądź co bądź, podczas wieczora padły wyznania tak głębokie, że głupio by było iść teraz w małżeństwo z Lady Bruke, kiedy serce młodej lady Nott już musiało karmić się nadziejami. Czytałem jeszcze raz to co napisałem, kiedy przyfrunęła do mnie sowa Evandry. Z początku nie byłem nią zainteresowany, ale siedziała dłuższy czas i dziobała mnie w dłoń, więc szybko spakowałem list do Francisa i odłożyłem na bok. Lord Lestrange musiał poczekać. Kiedy odebrałem więc list od Lady Rosier, jej sowa momentalnie odfrunęła, jakby wiedziała, że musi śpieszyć się do pracy. Przemknęło mi wtedy przez myśl, że najwyraźniej ma wiele sów do wysłania. Jak bardzo się nie pomyliłem. Otworzyłem wolumin i już pierwsze słowa sprawiły, że poczułem jak osuwam się w ciemność. Siedziałem wciąż na krześle, ale nie byłem już tu obecny.
Stała się tragedia, jakiej Tobie chciałam oszczędzić. Wczorajszego dnia Francis pozostał wierny swoim przekonaniom, za które stracił życie. Byłam tam, bezradna, patrzyłam na jego cierpienie, bez żadnych szans, by temu zapobiec. Lord Percival wyraził już też swoje zdanie, Francis został skreślony z naszego rodu i ma zostać zapomniany.
Czytałem te słowa od nowa i od nowa i nie mogłem pojąć ich sensu. Czy Lord Percival postradał zmysły? jak można było podjąć taką decyzję - nie pojmowałem.
Odezwały się demony moich koszmarów. Znów nie mogłem spać, nie jadłem, całe dnie siedziałem, leżałem, lub snułem się po zamczysku. Na list Evandrze odpisałem gdzieś w przypływie zmysłów, znieczulony alkoholem. Później przyśniło mi się, ze napsiał do mnie Lord Black. Jak się okazało, nie przyśniło mi się, on na prawe napisał. Owocem tego listu było dzisiejsze spotkanie. Przyszedłem na nie niewyspany, spuchnięty, z butelką alkoholu w ręku. Specjalnie na to spotkanie założyłem dziwną koszulę, którą kiedyś sprezentował mi Francis, jej kretyńskie kolory musiały zwracać uwagę. Ale to chyba butelka alkoholu bardziej mogła mierzić mieszkańców Zatoki Robin Hooda. Podczas wojny alkohol był towarem deficytowym, a ja właśnie stałem z nim na plaży i patrzyłem w przestrzeń. Wiatr wiejący od wody nieco mnie otrzeźwiał. Najwyższy czas. Inaczej zrobię z siebie jeszcze większe pośmiewisko.
Ares Carrow
Zawód : biznesman, zarządca w stajniach
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Hard work and ambition are vulgar.
OPCM : 6
UROKI : 23
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8988-ares-carrow https://www.morsmordre.net/t9000-cooper#270633 https://www.morsmordre.net/t9001-ares#270653 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9139-skrytka-nr-2118#276166 https://www.morsmordre.net/t9066-a-carrow#319475
Re: Zatoka Robin Hooda [odnośnik]03.06.21 19:11
Powoli dochodziło do niego, co się stało. Myśli i emocje, które odsuwał od siebie od momentu przeczytania listu od Evandry, powoli zaczęły wkradać się do jego świadomości. I nic nie mógł z nimi zrobić, tylko pozwolić im powoli zatruwać swoje życie. Koszmary, które na chwilę przestały go nawiedzać, powróciły ze zdwojoną siłą, odbierając możliwość odpoczynku w nocy. W ciągu dnia był jak cień, kompletny wrak człowieka, ukryty pod drogimi, starannie dobranymi ubraniami i maską znudzonego chłopaka z dobrego domu. Tak bardzo chciał z kimś porozmawiać. Opowiedzieć o wątpliwościach i cierpieniu… tyle że nie mógł przecież tak po prostu przyjść do siostry, czy przyjaciółek i powiedzieć, jak mu jest źle, jak ma dość, że kolejna osoba - jedna z najbliższych - umarła. Dla Evandry chciał być silny, nie chciał też wyjść na słabeusza w oczach Primrose… a Aquila już zdążyła powiesić na Francisie łatkę zdrajcy. Ale czy to była prawda? Tak samo, jak śmieć za sprawę Alpharda w pewnym sensie była tylko oficjalną wersją wydarzeń. A co było prawdą, wiedzieli nieliczni. Jaka była prawda w tym przypadku?
Rigel nie miał już chyba sił na łzy - czynność, zdaniem wielu, niegodną szlachcica, mężczyzny. Nie mógł nawet napisać listu jedynemu człowiekowi, przy którym mógł pokazać wszystkie swoje emocje, i nie zostałby odtrącony. Nie mógł, bo to znajdowało się zbyt blisko rodzinnych tematów, o których Black wolał milczeć.
Pozostało tylko mierzyć się z bólem w samotności, udając, że jej źródło leży w żałobie po nieżyjącym bracie. Świat stał się zimy, szary, jakby ktoś pozbawił go resztek barw. Gdyby nie praca, poczucie obowiązku względem rodziny i skrawek materiału, ukryty przed oczami ciekawskich osób, czarodziej prawdopodobnie rozważałby wypicie trucizny albo położenie się na długo w szpitalu świętego Munga… Rigel nie był silny, nigdy się za takiego nie uważał. A teraz, kiedy los po kolei zabierał członków jego rodziny i przyjaciół, jeszcze bardziej czuł swoja słabość i bezradność. Był jak liść na wodzie, niesiony gdzieś z jej prądem, nie mogąc się wyrwać, ani zrobić czegokolwiek.
W jednym z nielicznych momentów, kiedy był w stanie myśleć odrobinę trzeźwiej, odważył się na pewien krok, który, prawdopodobnie mógł ulżyć mu w cierpieniu. Ręka sama sięgnęła po pergamin i pióro, żeby nakreślić parę słów do osoby, prawdopodobnie będącej w takim samym stanie co on. Jeśli się mylił, to na pewno otrzyma odpowiednią odpowiedź w liście. Wiadomość jednak była twierdząca.

Na miejsce spotkania zjawił się z butelką laudanum i zapasami używek, przetrzymywanymi na czarną godzinę. Nie wiedział, ile z tego i czy w ogóle się przyda, jednak, jak dotychczas używki zagłuszały głupie myśli, pomagały trwać.
Sylwetka Aresa w absurdalnie kolorowej koszuli wyróżniała się na tle szarego nieba i wyblakłego piasku. Tak bardzo kontrastowała też z czarną szatą Rigela.
-Witaj… - powiedział, kiedy zbliżył się na tyle, aby lord Carrow usłyszał jego głos. Black nigdy nie był dobrym mówcą, a w sytuacji, kiedy brakowało jakichkolwiek słów, żeby przerwać ciężką jak ołów ciszę, tym bardziej się gubił. - Dobrze cię widzieć.
Prawdopodobnie powinien zachować resztki etykiety i jednak trzymać się tytułów oraz zwrotów per “Pan”, tyle że nie mógł. Nie miał już siły na nic.


The truth may be out there
But the lies are inside your head.

Rigel Black
Zawód : Stażysta w Departamencie Tajemnic, naukowiec
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
We are all roamers of vast spaces and travellers in many ages.
OPCM : 0
UROKI : 17
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8887-rigel-black https://www.morsmordre.net/t9011-apt#270971 https://www.morsmordre.net/t9014-skeletons-in-my-closet#271101 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9012-skrytka-bankowa-nr-2091#270977 https://www.morsmordre.net/t9026-rigel-a-black#271647
Re: Zatoka Robin Hooda [odnośnik]21.06.21 22:16
Oto oni, tak słabi po stracie bliskiej osoby, że aż to smutne. Nie potrafią potępić bezmyślnie zmarłego drucha? Och, jacy oni naiwni. Jak smutno się ich ogląda. Kiedy mają złamane serca. Żałość wzdryga całym szlachetnym światem. Żalą się panie, żalą panowie, pożal się boże nad kruchością męskości tych dwóch jegomościów.
Jeden napisał do drugiego, spotykają się na plaży. Jeden przeraźliwie ciemno ubrany, drugi kolorowy ptak. Obrazują dwa wilki, które biły się o Francisową duszę. Jeden smutny, świadom swojej zguby, drugi balansujący na krawędzi zniszczenia. Och, jak szkoda tych dwóch.
Czy spotka ich los podobny panu Lestrange?
Stoję, a raczej staram się nie wywrócić, chociaż wiatr bezlitośnie smaga mnie po twarzy, porusza kolorowym jedwabiem - ale muszę przyznać, że włosów potraktowanych specjalną pomadą, nie dał rady wzruszyć. Obok mnie przystanął lord Black - ten małomówny, którego widywałem nieraz u boku mojej przyszłej żoneczki. Cóż za zrządzenie losu, że to właśnie on dziś będzie ze mną wspominał odeszłego lorda. Odsunięte mam na bok krótkie myśli o tym, że w ramach podziękowań, winienem mu oddać rękę Primrose, by mógł z nią być już nie jako przyjaciel, ale mąż. Nie mam chyba krwi tyle w sobie, by zmóżdżać się nad moją sytuacją matrymonialną. Nieszczególnie mnie ona dziś rusza.
- O - zareagowałem, skupiając spojrzenie przez moment na młodym Lordzie. Zastanawiam się co też Francis kombinował z tym młodzikiem, prawdę mówiąc spodziewalem się chyba pana Cygnusa, a nie tego chłopaka, który załatwiał ze mną konie na pogrzeb Alpharda. Po dłuższym zastanowieniu mógłbym jednak przypomnieć sobie, że to właśnie pan Rigel do mnie pisał listy. A nie pan Cygnus. On nie pisze do mnie wcale. Dość może już tych uprzedzeń wobec młodego wieku Blacka, skoro Francis na niego wpłynął tak, ze chce za niego wypić, no to znaczy że mamy coś wspólnego. Przesuwam znów spojrzenie na wodę, która smutno i jednostajnie wpływa w piasek. To miarowe działanie wytycza jakiś porządek w myślach moich. Przez moment przemyka mi pytanie w głowie: czy pan Black nie kpi sobie ze mnie? Pochodzi ze specyficznej rodziny, a może moje zachowanie na pogrzebie jego krewnego już dotarło do uszu nestorów? Skoro pozbyto się Francisa, co wstrzymywałoby Blacków przed zabiciem kolejnego szlachcica. Ta myśl, przerażająca, na pewno by mną wstrząsnęła. Ale w tym wypadku nie umiem się nią poruszyć. Obojętność uspokaja moje obawy, a może depcze je i nie pozwala dojść do głosu? Tak czy siak, nie uciekam. Dochodzę do wniosku, że jeżeli taka jest prawda to i tak nie chciałbym żyć w takim świecie.
- Pisałeś do kogoś jeszcze, Black? - pytam, ale z innego powodu. Teraz, kiedy stoimy tu nad morzem - dobija mnie ta nieznośna cisza. To jest stypa o której nie wie nikt poza nami. I panuje na niej cisza, która nie oddaje natury Francisa. On, który otoczony był zawsze muzyką, ludźmi, światłami i chaosem. Czy nie wyśmiałby swoich żałobników, że nie potrafią nawet dobrze się zabawić na jego pożegnaniu? Gdzie są te elementy, kiedy ich dyrygent wydał ostatni dech?
Ares Carrow
Zawód : biznesman, zarządca w stajniach
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Hard work and ambition are vulgar.
OPCM : 6
UROKI : 23
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8988-ares-carrow https://www.morsmordre.net/t9000-cooper#270633 https://www.morsmordre.net/t9001-ares#270653 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9139-skrytka-nr-2118#276166 https://www.morsmordre.net/t9066-a-carrow#319475
Zatoka Robin Hooda
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach