Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Pokój dzienny
AutorWiadomość
Pokój dzienny [odnośnik]22.05.21 14:25

Pokój dzienny

Poddasze jest przestronnym miejscem, często zagraconym przez braci Doe pomimo usilnych starań żeńskiej części rodziny. W jego największej części znajduje się dość obszerna przestrzeń do życia, w której też ułożone są czy fotele, czy już zużyta rozkładana kanapa, która służy za posłanie, nadgryziony już czasem i wojną stolik, pierdolety w postaci wieszaków i stojaków, czy drewnianych skrzyń znalezionych gdzieś jako niczyje, albo zbite nieporadnie, materiałów i części odzieży, a może i jakiś suszonych dla ozdoby - lub do zastosowań zielarskich - kwiatów polnych. Niewiele jest tutaj drogocennych przedmiotów, bo i mieszkańcy nie posiadają wiele. Przedmioty codziennego użytku, pudełka i schowki, czasem bardziej, a czasem mniej, ale zawsze już dobrze wysłużone. Z tej części można znaleźć się jeszcze w otwartej części kuchni, lub przejść do drugiego, znacznie mniejszego pokoiku robiącego za sypialnię.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Pokój dzienny AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Pokój dzienny [odnośnik]22.05.21 14:59
14 XI 1957, parszywka
Trzynaście podobno było jakąś pechową czy przeklętą liczbą, a może raczej parszywą, jednak zainteresowań numerologią Thomas nigdy nie wykazywał większych niż do zaliczenia egzaminów, a wszystkie mugolskie przesądy raczej traktował właśnie jak przesądy. Nie łączył pechowości z liczbami czy zwierzętami, nawet jeśli niektórzy czarodzieje (no i mugole! Stanowczo pamiętał, że na podwórku w Birmingham, niektórzy coś mówili o pechu, kiedy kot przebiegał przez drogę) wydawali się w to wierzyć. Przecież zbieg wydarzeń był zbiegiem wydarzeń, a nawet jeśli by się stało prawdą, że w gwiazdach i tych wszystkich cyferkach znajdywało się jego przeznaczeniem i los, to i tak nie potrafił tego odczytać. A nawet jeśli to co z tego? Przecież nie byłby w stanie sięgnąć do nieba, żeby poprzekładać wszystko na własną łaskę, nie mówiąc o tym że mógłby sprowadzić na siebie jeszcze gorszy los!
W to co wierzył, to że aktualny rząd nie chciał dla niego dobrze i nie chciał, żeby jego gwiazdy się ułożyły pomyślnie dla niego. Nie był mile widziany na tym świecie, no praktycznie od urodzenia, chociaż pytanie czy jego ojciec mugol w jakikolwiek sposób spoglądał na dzieci i czy spędzał chociaż minutę myślenia o nich? O tym, że były problemem, że tylko przeszkadzały i były dodatkowymi mordami do wykarmienia.
Gdyby wierzył w pechowość i gdyby tylko wiedział, że właśnie wybijała godzina trzynasta, może to co nastąpiło, byłoby znacznie mniejszym zaskoczeniem? A może, gdyby nie zapominał o tym, że w czarodziejskim świecie może wydarzyć się stanowczo zbyt wiele na raz, byłby mniej zaskoczony.
Kończył stawianie lustra, w którego posiadanie wszedł zupełnie przypadkiem. Ale darowanemu koniowi nie zaglądało się w zęby, a Sheili na pewno mogło się ono spodobać! Piękne, ze srebrną ramą...
No i miał nadzieję, że po ostatnim wypadku, lustro już więcej nie zacznie nikogo wyzywać.
Akurat jak skończył i kierował się, żeby usiąść w fotelu, przeszedł jeszcze obok harfy swojej młodszej siostry, przejeżdżając palcami po jej strunach. Dziadek wielokrotnie chciał go nauczyć grać czy to na akordeonie, skrzypcach, harfach, ale... jakoś nigdy nie miał do tego głowy. Przy harmonijce był w stanie chodzić wszędzie, skakać, było mu łatwiej ją chować do kieszeni, kiedy się nudził, więc nie można było się dziwić, że ten niepozorny instrument dużo bardziej mu się spodobał!
Stał przy harfie, bawiąc się nią jeszcze moment pod nieobecność siostry, kiedy mijała właśnie trzynasta minuta, godziny trzynastej, a może gdyby Tomek się nad tym zastanowił nieco dłużej, to mógłby powiedzieć, że była to i trzynasta sekunda!
Jakiś hałas, jakiś błysk i znikąd na środku ich mieszkania pojawił się jakiś mężczyzna w stanowczo za dobrym ubraniu jak na te okolice, a dodatkowo jeszcze przewrócił się na harfę Sheili! Thomas odruchowo odsunął się na bok, zaraz łapiąc pobliskie krzesło, jakby zapominając, że jest czarodziejem i mógł się bronić różdżką przed napastnikiem. Chociaż patrząc po tym, jakie ten czarodziej znał sztuczki, Tomek stanowczo mógł się martwić przegraniem ewentualnego pojedynku magicznego.
- Hej, ty! Co ty robisz?! - rzucił do nieznajomego mu mężczyzny, zbliżając się do niego z krzesłem gotowym do obrony domu. Mogło też się wydawać, że przez moment usłyszeli jakiś chichot dochodzący z dopiero co ustawionego lustra, ale może to były tylko hałasy spowodowane przez obcego?

1. Kilka strun w harfie pęka po upadku gościa na nią.
2. Kilka strun w harfie pęka oraz odpadają trzy kołki do strojeniapo upadku gościa na nią, a harfa się przewraca.
3. Kilka strun w harfie pęka oraz odpadają trzy kołki do strojeniapo upadku gościa na nią, a harfa się przewraca na wieszak z ubraniami, a ten an stolik, powodując lawinowe rozrzucenie jeszcze kilku rzeczy.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away


Ostatnio zmieniony przez Thomas Doe dnia 19.07.21 18:20, w całości zmieniany 4 razy
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Pokój dzienny AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Pokój dzienny [odnośnik]22.05.21 14:59
The member 'Thomas Doe' has done the following action : Rzut kością


'k3' : 3
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pokój dzienny Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pokój dzienny [odnośnik]22.05.21 21:12
Przecież trzynasty dzień miesiąca nie musiał być wcale pechowy. Wręcz przeciwnie, wszystko wręcz szło zgodnie z planem — wstał wypoczęty, pierwszy raz od dawna zjadł pożywne śniadanie, a jako, że tego dnia miał wolne od pracy, mógł w spokoju pozałatwiać kilka spraw; odwiedzić księgarnię i odebrać osobiście zamówienie (w jednej z książek przeczytał, że żeby poprawić krążenie, powinien się więcej ruszać, dlatego postanowił to sprawdzić), cierpliwie pozwolić krawcowej zebrać miarę na nowy garnitur na zbliżające się świąteczne przyjęcia i zjeść obiad w restauracji, czego nie robił chyba od wieków i za czym ogromnie tęsknił. Wieczorem natomiast planował odwiedzić przybytek z pozoru średnio pasujący do lorda, ale za to dostarczający mnóstwo uciech męskim oczom. Ot, zwyczajny dzień z życia bardzo (nie)zarobionego szlachcica.
Tak więc udało mu się skreślić dwie rzeczy z listy; odebranie dwóch książek, które spoczywały zawinięte w szary papier w jego ręce oraz spędził miłe chwile w towarzystwie młodej krawcowej, którą najwidoczniej krępowało to, że ma za klienta samego Perseusa Blacka, co było całkiem rozczulające. Kiedy od niej wyszedł, poczuł, że robi się już głodny, ale wydawało mu się, że to chyba za wcześnie na porę obiadową. Pośpiesznie zerknął na zegarek na nadgarstku. 13:13.
I właśnie wtedy, kiedy zajęty sprawdzaniem godziny przez chwilę nie patrzył pod nogi, poczuł, że traci równowagę. Nim jednak zdążył cokolwiek zrobić, jego ciałem wstrząsnęło, w uszach zaczęło nieprzyjemnie dzwonić, a sam Black na moment doświadczył mroczków przed oczami. W następnej chwili usłyszał chyba muzykę, albo wcale nie muzykę, tylko kakofonię i coś uderzyło go w plecy, przez chwilę odbierając mu dech.
Upadek zabolał, ale nie tak mocno, jak zabolała go duma, gdy wreszcie zdołał się podnieść i rozejrzeć po miejscu, w którym się znalazł.
Było dosyć... biednie jak na standardy Perseusa. Jak można w ogóle żyć w takich warunkach? Dopiero po chwili zwrócił uwagę na jegomościa z krzesłem (gdyby się nim tak nie zasłaniał, zauważyłby go od razu, a tak pomyślał, że jest meblem) i zniszczoną harfę. Westchnął ciężko. Znalazł się tutaj nie ze swojej winy, a jeszcze będzie musiał zapłacić za zniszczenia.  
Najmocniej przepraszam, ale wygląda na to, że w wyniku niefortunnych wydarzeń znalazłem się w pańskim... domu zupełnie niespodziewanie, jak również nieplanowanie — zwrócił się do mężczyzny, a może raczej chłopca, z niepokojem przyglądając się krzesłu w jego rękach. Lorda pobije? Lorda? — Czy mógłby pan opuścić to krzesło, abyśmy mogli w spokoju wyjaśnić tę sytuację?
Perseus Black
Zawód : Magipsychiatra
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
sztandarem będę ci, tarczą,
twym srebrnym mieczem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9827-perseus-black https://www.morsmordre.net/t9907-andromeda#299725 https://www.morsmordre.net/t9906-cold-in-my-kingdom-size#299689 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t10144-skrytka-bankowa-nr-2244#307565 https://www.morsmordre.net/t9908-perseus-black#299726
Re: Pokój dzienny [odnośnik]23.05.21 2:06
Nie był zachwycony tym, co miało miejsce, widząc jak mężczyzna pierw się przewraca na harfę Sheili, od razu dało się usłyszeć dźwięk pękanych strun, jakiś inny hałas, już po chwili harfa się przewracała jak i za nią kilka innych przedmiotów, i co się było dziwić, że Thomas niechętnie chciał odsuwać krzesło od siebie w ramach obrony! Toż to jakiś bufon mu się teleportował do mieszkania! Przynajmniej było pewne, że na biednego nie trafiło, a przynajmniej właśnie tego mógł się domyślać Doe, naturalnie już przyglądając się strojowi mężczyzny. Do licha, kogo było stać, żeby się tak ubierać?!
Chyba, że to był złodziej... Cóż, to by wyjaśniało nagłą teleportację, chociaż jeśli był złodziejem to całkiem marnym, że próbowałby okradać mieszkania w porcie, a nie jakichś waznisszjcyh kupców i szlachciców, czy jeszcze innego pieroństwa pławiącego się w luksusach - a przynajmniej w luksusach, kiedy tylko porównywało się warunki życia ich, a Tomka z rodziną.
Ciekawe jakby lord zareagował, dowiadując się że w takich warunkach to nie żyje jedna osoba, a tylko o kilka więcej.
To raczej gryfońska pochopność mylona niejednokrotnie z odwagą przez niego przemawiała. Dopiero co odzyskał rodzinę, i jak raz z domu nie miał zamiaru uciekać. Tym bardziej nie w momencie, kiedy tajemniczy jegomość wciąż się na poddaszu znajdował. I może zamiast przerażony, Thomas był bardziej skonsternowany, próbując zrozumieć, co właściwie się zadziało. Teleport, świstoklik, a może jakiś jakiś niewidzialny komin na środki mieszkania podpięty do sieci fiuu, o którym nie miał pojęcia?
- Och, no tak, oczywiście, przecież zapomniałem o moim spokoju. Gdzie moje maniery. Kawy, herbaty, whisky? Może herbatniczków i cygara do tego? - powiedział w momencie jakby pozbywając się z twarzy konsternacji, a zmieniając na dość przyjazny uśmiech, ani myśląc o odstawieniu krzesła na ziemię. - Ręce do góry, nawet nie próbuj sięgać po różdżkę... - dodał, wciąż utrzymując ten pogodny ton, który absolutnie nie pasował do wypowiadanych słów, ani tym bardziej trzymanego wciąż krzesła. Po jakie licho? Nawet nie był pewny. Oczywiście, że wyglądał na jakiegoś dzieciaka, który znalazł się w kompletnie losowej sytuacji zagrożenia! Co zamierzał zrobić z tym krzesłem? Jeszcze nie był pewny...
- Krzesłem lalusia w tej podrabianym jedwabiku, pewnie się i tak poobijało chucherko na harfie to będzie na strzała - nagle dobiegło od lustra, na co Thomas sam zdezorientowany się rozejrzał.
Szlag!, przeszło mu przez myśl - Jeszcze to lustro się musi wtrącać znów!? Myślałem, że mam z nim spokój!
- Możesz się tłumaczyć jak wygląda sytuacja, albo posłucham tej rady od... Nieważne. Czy ty wiesz, ile kosztuje harfa? I krzesło, i wieszak! Jak to Paprotka zobaczy, to... - stęknął, nie wiedząc nawet czy Sheila będzie bardziej zła czy smutna. Czy oba na raz... I nawet się nie zastanawiał odkąd jego lustro w mieszkaniu gadało, tym bardziej że na razie nie mógł powiedzieć, że się z nim nie zgadzał.
Spojrzał na mężczyznę znów, wciąż dzielnie trzymając w dłoniach krzesło, a zaraz po tym i na instrument, który... Nie było z nim chyba aż tak źle, ale wciąż widząc ułamany fragment zdobienia czy jak brakuje kołka do strojenia... I jak miał to wytłumaczyć?! "Hej, Sheila, Słuchaj, bo jakiś laluś się teleportował nam na środku mieszkania i zniszczhl ci harfę!", raczej może nie spotkać się z wybitnymi zrozumieniem.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away


Ostatnio zmieniony przez Thomas Doe dnia 30.06.21 11:09, w całości zmieniany 1 raz
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Pokój dzienny AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Pokój dzienny [odnośnik]24.05.21 8:24
Perseus również nie wydawał się szczególnie ukontentowany tym, co właśnie się wydarzyło; chciał zjeść w spokoju obiad (koniecznie krewetki lub kawior na przystawkę) zwieńczony lampką toskańskiego wina, a tu takie nieszczęście! Nie wiedział, gdzie się znajduje, jak dokładnie tutaj trafił, ani z kim miał do czynienia. Na domiar złego jego bark przeszywał okropny ból, będący najprawdopodobniej efektem upadku na instrument. Bał się? Może troszkę niepokoiło go krzesło w rękach gospodarza, bardziej jednak skłaniałby się do nazwania swoich odczuć jako stanu ogromnej konsternacji, którą starał się ukryć za arystokratyczną pewnością siebie oraz charakterystyczną dla wykonywanego zawodu cierpliwością i spokojem.
W pierwszej chwili sądził, że może trafił do pracowni jakiegoś ekscentrycznego artysty, przedstawiciela bohemy, bo to by wyjaśniało, dlaczego żaden mebel do siebie nie pasował, a w pomieszczeniu panował nieład (do którego sam się przecież przyczynił!). Zaraz jednak dotarło do niego, że w pomieszczeniu nie unosi się zapach farby, nie ma porozstawianych sztalug, niedokończonych rzeźb, czy porozrzucanych książek i papierosów, zatem to wcale nie było artystyczne leże, a, o zgrozo, najprawdziwsze mieszkanie, a sądząc po ilości siedzisk, grożący mu młody człowiek wcale nie mieszkał sam. Cudownie, jeszcze tego brakowało, aby Perseusa osaczyła  grupka podobnych mu łobuzów i obdartusów.
Westchnął ciężko. Nieładnie proponować gościowi tego, czego się nie ma. Chyba, że komuś ukradł whisky, cygaro i herbatniczki, wtedy lord Black bardzo by się pogniewał. Właściwie, to młodzieniec wyglądał na takiego, który mógłby pozbawić go pieniędzy, różdżki i godności, dlatego najbezpieczniej było trzymać się od niego na dystans.
Nie zamierzam z panem walczyć — odparł nieco zmęczonym tonem, starając się zachować kulturę i powagę, ale było mu coraz ciężej, gdy sytuacja z każdą kolejną chwilą nabierała większego absurdu. Szczytem wszystkiego był głos dochodzący... właściwie, to skąd? Ze ściany? Zza ściany? W każdym razie, lord Black poczuł się wielce urażony zarzutem o noszenie podrabianego jedwabiu. Jak ktoś śmiał śmieć w ogóle coś takiego powiedzieć?! Postanowił jednak, że jeśli zachowa spokój, to wszystkim to wyjdzie na dobre. A może to był jakiś idiotyczny test, by sprawdzić jak Perseus działa pod presją? W takiej sytuacji poprawność była jak najbardziej wymagana.
Proszę się uspokoić, zapłacę za zniszczenia i poniesione straty moralnemoże wtedy kupisz sobie chociaż dwa pasujące do siebie krzesła, dodał w myślach.
Odruchowo zaczął rozglądać się po pokoju za kwiatami, ale nie dostrzegł żadnej paproci. No cóż, to był dobry znak — przynajmniej mężczyzna nie rozmawiał z roślinami...
Kimkolwiek natomiast była Paprotka, ogromnie współczuł jej życia z tym... tym furiatem i agresorem. Dziś rzuci się na lorda z krzesłem, a jutro? Poturbuje biedaczkę, bo zupa nie była słona?
Perseus Black
Zawód : Magipsychiatra
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
sztandarem będę ci, tarczą,
twym srebrnym mieczem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9827-perseus-black https://www.morsmordre.net/t9907-andromeda#299725 https://www.morsmordre.net/t9906-cold-in-my-kingdom-size#299689 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t10144-skrytka-bankowa-nr-2244#307565 https://www.morsmordre.net/t9908-perseus-black#299726
Re: Pokój dzienny [odnośnik]24.05.21 11:17
Z pewnością w kwestii ukrywania trafił swój na swego, bo i Thomas nie miał zamiaru pokazywać, żeby w tej sytuacji się bał, a bał się bo przecież ktoś naruszył ich mieszkanie! Niby wiedział, że to był Londyn, że nie żyli w najbardziej bezpiecznych czasach, ale też tyle dobrze się zadziało, że młodszego rodzeństwa nie było teraz w mieszkaniu... Bo taka Eve to pewnie by bez pytania jegomościa pobiła. Cóż, James możliwe, że czekałby na wyjaśnienia, chociaż to też zależało od jego nastroju...
Czy byli łobuzami? Cóż, on i James z pewnością mogli się do tej grupy zaliczyć, ale to tylko dlatego, że kłopoty same ich znajdywały. Przecież oni by się nie pakowali z własnej woli w jakieś niebezpieczne sytuacje, żeby ryzykować życiem! To los im kłopoty sprowadzał na głowę, dokładnie tak jak tu i teraz z tym paniczykiem w, jak to lusterko określiło, podrabianym jedwabiu.
Chociaż stanowczo zapewnienie, że niby ten człowiek nie chciał walczyć... Cóż, Thomas chciał absolutnie w to wierzyć, z drugiej strony wolał być chyba jeszcze bardziej nieco ostrożny. Chociaż słysząc o zadośćuczynieniu, zmierzył uważnie wzrokiem nieznajomego. W końcu widać było, że go stać... Więc można było go trochę naciągnąć na to i na tamto.
Odłożył powoli krzesło, ale wciąż obserwował mężczyznę uważnie, niepewnie że mógł kłamać. Nigdy nie powinno się ufać nieznajomym, prawda?
- Naprawa harfy jest najważniejsza - rzucił, zaraz też powoli zbliżając się do instrumentu, aby też go podnieść i w miarę ocenić straty. Nie był zachwycony tym co widział... Ale to nie tak, że żałowałby pieniędzy na siostrę, a raczej nie chciał łamać Sheili w ten sposób serca, gdyby zobaczyła swój ukochany instrument w takim stanie!
Postawił go z powrotem, zerkając na struny... Cóż, te były najmniejszym problemem. Zauważył, że kilka kołków do strojenia też odpadło. Przejechał palcem po pięknie, ręcznie zdobionym przez cyganów z ich taboru pudle rezonansowym. Może miało kilka zadrapań czy rys, ale nie wydawało się uszkodzone. W przeciwieństwie do kolumny. Nie była złamana, ale nadłamana... Zaraz zaczął się rozglądać za utraconym fragmentem, aby na pewno go móc zachować, żeby się nie zgubił. Może uda się to naprawić?
- No no, pieniążki tatusia to od ciebie czuć - znów usłyszeli, na co i Thomas się odwrócił znów do lustra. Zmarszczył brwi... bo nie, żeby nie zgadzał się z tym lustrem, ale... może pierw wyciągnie od jegomościa pieniądze, a dopiero później go obraża.
- Coś tu się jeszcze teleportowało? - jęknął, wyraźnie niepocieszony tym, co dzisiaj się działo na mieszkaniu. Może jegomość coś sprowadził, jakieś zwierzę czy coś podobnego? A mieli już wystarczajaco i ptaków, i innych futrzaków.
A miał to być taki spokojny dzień! I na co mu było wstawać z łóżka? Same problemy dzisiaj miały miejsce...



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away


Ostatnio zmieniony przez Thomas Doe dnia 30.06.21 11:11, w całości zmieniany 1 raz
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Pokój dzienny AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Pokój dzienny [odnośnik]24.05.21 14:54
Perseus z kolei widział, że tajemniczy mężczyzna nie śmierdzi groszem, co oznaczało zagrożenie dla jego różdżki, portfela i dobrego humoru. Dlatego też nie zamierzał się zbliżać do mężczyzny bardziej, niż było to konieczne. Już i tak przeklinał w duchu tajemniczy świstoklik, który przeniósł go w to miejsce. Och, a może to była próba wyłudzenia?! Nowa metoda na świstoklik, o której nie napisano jeszcze w Proroku Codziennym. A może napisano, ale zajęty pracą lord Black nie miał okazji o tym przeczytać i teraz dał się wrabiać? Trudno; pieniędzy mu nie brakowało, zagryzie zęby i jakoś przeboleje zaistniałą sytuację. Był wszak dżentelmenem, a nie... jakimś... kimś, kto stał przed nim.
Nie znam się na instrumentach, ale nie wygląda to najlepiej — pokręcił głową, przyglądając się harfie. A przecież Perseus też został poturbowany; jego delikatny szlachetny bark domagał się jak najszybszej interwencji kobiecych dłoni. Oczywiście, mowa tu o pani, która — Ile mogłaby kosztować naprawa?
Modlił się w duchu, by nie padła okrutnie wysoka cena. To znaczy, samo to w sobie nie stanowiło wyzwania dla Blacków, ale obawiał się, że zostanie za to wezwany na dywanik. Przecież ojciec z nestorem nie uwierzą mu w tę nieprawdopodobną historię i oskarżą go o przepuszczenie pieniędzy na kurtyzany i alkohol, co było wielce niesprawiedliwe wobec młodego lorda, który był ostatnimi czasy wzorem szlachcica. Nie pił i nie chodził do domów publicznych, zamiast tego poświęcał się pracy, ledwo mając czas dla samego siebie.
W czasie, gdy gospodarz zajmował się podnoszeniem harfy, Perseus zajął się zbieraniem swoich książek z podłogi; w czasie teleportacji szary papier zdążył się rozedrzeć, rozsypując swoją zawartość po całym pokoju. Aż cud, że nikt nimi nie oberwał, spotkanie z twardymi oprawkami musiałoby być naprawdę nieprzyjemne.
I w tym wszystkim zapomniał, że zamówienie z księgarni było nie tylko jego, że młodsza siostra jest miłośniczką powieści romantycznych i że pośród książek poświęconych zagadnieniom około psychiatrycznym, znalazła się także jedna malutka historia o zakazanej miłości pomiędzy panną z prowincji i dziedzicem i... och, dlaczego młode kobiety i starsze panie tak bardzo uwielbiały książki tego typu?
Był gotów puścić kolejny prowokujący komentarz ściany-ale-nie-ściany mimo uszu, byle tylko nie doczepił się do ściskanego w dłoniach Perseusa zamówienia dla siostry, ale pytanie młodzieńca już całkiem zbiło go z tropu.
Sądziłem, że to pański współlokator próbuje przetestować moją cierpliwość — rzekł z westchnieniem, po czym zaczął ostukiwać ścianę, z której dochodził głos. Zatrzymał się na moment przed lustrem, dotknął jego ram i przesunął je lekko, by sprawdzić, czy za nim nie kryje się żadna dziura, w której siedzi jakiś żartowniś.


{.............................}

Ce qu'on appelle une raison de vivre, est en
même temps une excellente raison de mourir.





Perseus Black
Zawód : Magipsychiatra
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
sztandarem będę ci, tarczą,
twym srebrnym mieczem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9827-perseus-black https://www.morsmordre.net/t9907-andromeda#299725 https://www.morsmordre.net/t9906-cold-in-my-kingdom-size#299689 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t10144-skrytka-bankowa-nr-2244#307565 https://www.morsmordre.net/t9908-perseus-black#299726
Re: Pokój dzienny [odnośnik]18.06.21 18:14
Gdyby tylko nieznajomy lord był tak łaskawy i podzielił się podejrzeniem o nowy sposób na wyłudzenia, Thomas z pewnością bardzo chętnie by spróbował go wprowadzić w życie. Cóż, razem z bratem mogliby pomyśleć nieco dłużej na temat tego, gdzie i jak rozłożyć takie świstokliki, a przede wszystkim skąd je zdobyć lub jak zrobić samemu (bo w końcu ile wysiłku może zabrać zrobienie takiego jednego? Kto jak nie ty da radę, Tomek), a później śmiało bogacić się na nowym sposobie! Choć z drugiej strony, widząc jakie zniszczenia spowodował obcy bogacz, stanowczo chyba lepiej było tego planu nie wprowadzać w życie. A przynajmniej nie na my mieszkaniu, w którym jednak jakiś tam swój drobny dobytek życia posiadali.
- E… To zależy… - rzucił pod nosem, samemu analizując. Na takie wypadki zawsze mógł spróbować rzucić reparo lub inne zaklęcie… Ale skoro już miał tutaj przed sobą kogoś, kto miał stanowczo więcej pieniędzy i bogactwa niż wszyscy Doe razem wzięci mogliby kiedykolwiek mieć szansę zobaczyć na żywe oczy, dlaczego by tego nie wykorzystać? - Zniszczenia wydają się całkiem poważne… No i mieszkania również… - dodał, przenosząc wzrok na jegomościa, który zbierał książki. No mogły zabić, były jak cegły i kloce! Tomek już od pierwszego roku Hogwartu powtarzał, że w bibliotece były po prostu dostępne dla uczniów narzędzia mordu. Ktoś dostanie taka książką w głowę i można już liczyć na to, że więcej się nie obudzi!
- Nie mówiąc już o stratach moralnych. Co to w ogóle za wtargnięcie do cudzego mieszkania!? - dodał dużo pewniej, oskarżycielskim tonem, nie bardzo zwracając uwagę na książki, które lord zbierał. Nie potrzebne mu były jakieś śmieci. Był przecież zapracowanym człowiekiem, który nie miał czasu na zajmowanie się takimi bzdurami jak książki!
- Współlokator? Nie, nie, on by rzucił się już na ciebie z pięściami - stwierdził, wzruszając ramionami, bo Jimmy co jak co, ale był w gorącej wodzie kąpany. Nie czekałby na wyjaśnienia i rozwój wydarzeń, od razu by zaatakował obcego jegomościa i stanowczo nie można było się temu dziwić. Za to Thomas stanowczo wolał wykorzystywać takie okazje…
- Współlokator, ty lepiej pilnuj panny na wydaniu z tego domu, bo nowobogacki ma wyraźnie fantazje na tematy biednych panien i brania ich za żony. Takie lordowie rzeczy czytają w tych czasach? - znów odezwało się lustro, które po chwili pierw pokazało Sheilę, później Aurorę, a później jeszcze Finley, jak i następnie Isabellę. Były to panny i koleżanki, które Thomas znał lepiej czy gorzej, ale skąd lord Black mógłby wiedzieć, że taka panna Sprout zna cyganów, a nawet sprasza ich czasem do domu?
Thomas jednak zmarszczył brwi, zauważając to nietypowe zachowanie lustra. Już raz miał z nim kłopoty, a teraz znów ono coś wymyślało…



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Pokój dzienny AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Pokój dzienny [odnośnik]28.06.21 12:46
Straty moralne?
Brew Perseusa uniosła się ku górze, by wyrazić podejrzliwość nieproszonego, przypadkowego gościa. A zatem próba wyłudzenia galeonów, jak nic! Trzeba natychmiast posłać po magiczną policję i zrobić z delikwentem porządek, zanim porwie jakąś damę przechadzającą się spokojnie po londyńskich ulicach i doprowadzi do nieszczęścia, chociażby zmuszając ją do patrzenia na te okropne warunki mieszkalne. — Najpierw spróbujmy załatwić to jak czarodzieje, dopiero później rozmawiajmy o ewentualnych kosztach. — wyciągnął różdżkę i pośpiesznie (aby gospodarz nie myślał, że to jego chciałby zaatakować) skierował ją na poturbowaną harfę. — Reparo!
Jakże wielkie miał zatem szczęście, że w mieszkaniu nie było współlokatora-dzikusa, który rzucał się na LORDÓW z pięściami bez słowa wyjaśnienia. Jako magipsychiatra Perseus zobowiązany był, aby tolerować nieco więcej nietaktu i kołtuństwa, niż inni przedstawiciele szlachty, gdyż wiele nieprzyzwoitych czynów związanych było z chorobami umysłu, jednakże atakowanie kogoś przez pomyłkę, nie dając mu dojść do słowa, jawiło się lordowi Blackowi jako przejaw zezwierzęcenia i problemów na tle emocjonalnym. Już chciał sugerować, aby owego współlokatora obejrzał doświadczony lekarz (mógłby nawet zaoferować samego siebie), jednakże w porę ugryzł się w język. Szaleńcy nierzadko reagowali agresją na wspomnienie, że są szaleńcami, a dolewanie oliwy do ognia w obecnej sytuacji nie byłoby najrozsądniejszym posunięciem.
I to nie żaden mieszkaniec tego... domostwa przez cały czas wtrącał się, a lustro, na które rzucono jakiś urok, albo i klątwę. W żaden sposób nie skomentował słów magicznego zwierciadła szydzących z trzymanej przez lorda Blacka książki, bo kimże był, żeby tłumaczyć się elementowi wystroju ze swego gustu literackiego! Natomiast zwrócił uwagę na twarze pokazywanych przezeń dziewcząt, szczególnie tej jednej, złotowłosej piękności, której imię brzmiało jak Jutrzenka. Skąd oni znali jego Aurorę?
Zaręczam, że żadną z tych panien, choć niewątpliwie urodziwych, nie jestem zainteresowany — odparł spokojnie, starając się nie dawać po sobie poznać, jak wielkie wrażenie zrobił na nim widok panny Sprout. I zdał sobie wówczas sprawę z tego, że ogromnie za nią tęskni i że musi się z nią jak najszybciej zobaczyć.


| Rzut na Reparo.


{.............................}

Ce qu'on appelle une raison de vivre, est en
même temps une excellente raison de mourir.





Perseus Black
Zawód : Magipsychiatra
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
sztandarem będę ci, tarczą,
twym srebrnym mieczem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9827-perseus-black https://www.morsmordre.net/t9907-andromeda#299725 https://www.morsmordre.net/t9906-cold-in-my-kingdom-size#299689 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t10144-skrytka-bankowa-nr-2244#307565 https://www.morsmordre.net/t9908-perseus-black#299726
Re: Pokój dzienny [odnośnik]28.06.21 12:46
The member 'Perseus Black' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 68
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pokój dzienny Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pokój dzienny [odnośnik]29.06.21 16:53
Thomas tyle razy w swoim życiu korzystał z zaklęcia reparo, że oczywiście, że nie miałby problemów z jego użyciem - jednak nie podobało mu się, że to ten czarodziej zaraz się zabrał do wyciągania różdżki. Na wszelkie wypadek złapał mocniej pobliskie krzesło, jakby miał go zaatakować, ale to nie nastąpiło. Zamiast tego - harfa się naprawiła. Oh, doskonale… Była cała… Przynajmniej Sheila go nie zabije. I nie będzie się martwiła…
Podszedł jednak do instrumentu, uważnie go oglądając. Zaraz sięgnął z pobliskiego blatu po swoją harmonijkę i zaczął sprawdzać strojenie na harfie. Nie potrafił grać na tym instrumencie jak siostra, ale stan potrafił ocenić - i sprawdzić, czy wszystko w miarę ładnie stroi. W końcu dorastał wśród instrumentów, wiedział jak o nie zadbać i wiedział jak się nimi zajmować…
- Masz szczęście… - mruknął, zerkając w stronę lustra. Znał te twarze…
- I dobrze, że nie jesteś. Nie potrzebują kłopotów od kogoś twojego pokroju - stwierdził, uznając że nieproszony gość ma szczęście, że nie próbował odmówić urody damom, które lusterko pokazało. I czy sugerował tym samym, ze Aurora była zaręczona?
Cóż… On myślał, że tak. Musiał jeszcze zapytać się Marcela, jak to wyglądało dokładnie, ale wszystko na to wskazywało - szczególnie ten jeden konkretny list, w którym prosili o pozwolenie na małżeństwo. W gruncie rzeczy… Aurora i Marcel ładnie by wyglądali. A ich dzieci wyglądałyby jak małe blond aniołki! Tak, na pewno by tak było!
- Ale swoją drogą to ciekawe, jakie rzeczy czytasz? - rzucił Tomek, zaraz siadając w pobliskim fotelu i wygodnie się rozkładając w nim. - Myślałem, że wszystkie książki są raczej bardzo odpowiednie do czytania, tym bardziej przez lordów… chociaż z drugiej strony… - mruknął, przypominając sobie o konkretnych harlekinach, które kiedyś przynosił mu Steffek, za co był ganiony przez Jeanie…
- Niepoprawne rzeczy, może by nawet sam szukał takiej panny na wydanie? Jakież to romantyczne, żeby uciec gdzieś ze swoją ukochaną, sprowadzić na wszystkich kłopoty. Żałosne. Ma wszystko i jeszcze szuka guza, bo ma fantazje na temat biedoty… - zaczęło wymieniać lustro, a Tomek niezadowolony zaraz podniósł się z fotelu, ruszając do lustra i zdejmując je ze ściany, odkładając tyłem do niej. Cóż, on akurat… uważał, że to było romantyczne. Czy sam tak nie uczynił, zabierając Jeanie do taboru?
Zaraz po tym zerknął w stronę nieproszonego gościa, uważnie go obserwując.
- Serio? Szukasz biednej żony? Czy ty sobie na własne życzenie chcesz życie utrudnić? Ile twój płaszcz kosztował? Pewnie tyle, za ile ja żyję przez miesiąc… - rzucił, marszcząc brwi. Nie pasowały mu takie pragnienia do jakiegoś panicza z dobrego domu. Czy oni nie szukali co najwyżej kochanek, a nie miłości i żon w tych biedniejszych kobietach? Chciał się tego wszystkiego wyrzec co miał? A może zaprosić damę do siebie i polepszyć jej status? Choć obie te rzeczy wydawały się aż nazbyt irracjonalne jak na gust Tomka - a co jak co, ale były Gryfon popełniał i widział w życiu dużo więcej irracjonalnych zachowań i wydarzeń.
Zaraz po tym jednak jakby nigdy nic, podniósł lustro, przenosząc je do kanapy, żeby schować za nią. Kara jakaś musiała być.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away


Ostatnio zmieniony przez Thomas Doe dnia 30.06.21 11:06, w całości zmieniany 1 raz
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Pokój dzienny AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Pokój dzienny [odnośnik]29.06.21 23:18
Nie interesowała go ani siostra młodego mężczyzny, ani żadna Finnie, nie obeszłaby go nawet gdyby w lustrze pojawiła się sama lady Adelaide Nott karcąca go za najdrobniejsze przewinienie; liczyła się tylko Aurora, jego miłość, największy grzech, uczucie, które tłumił w sobie przez lata, a o którym lustro w bezczelny sposób mu przypomniało, w związku z czym zaczynał się obawiać, że nie jest to zwyczajnie wulgarne zwierciadło, a zwierciadło znające wszystkie jego pragnienia. Prawie jak Ain Eingarp, jednakże ze złośliwym komentatorem, który wyjątkowo uczepił się książki w dłoni Perseusa, jakby ten mały romans miał świadczyć o całej jego osobie. Dość miał już tych infantylnych przytyków, dlatego postanowił utrzeć nosa Thomasowi i jego lusterku. — Cóż... Dzieła wybitnego psychiatry, ojca psychoanalizy, Zygmunta Freuda — uniósł do góry pierwszą książkę, dumnie prezentując ją gospodarzowi i, co najbardziej absurdalne, również gadającemu meblowi. — ...a to drugie jest dla mojej siostry i przyznam, że nawet nie wiem czego dotyczy, jednakże jeśli sugeruje pan, że to jakaś obrzydliwa fantazja o mieszaniu się klas społecznych, będzie lepiej, jeżeli ją spalę, albo... zostawię tutaj? — niedobrze było rozbudzać w nastoletnim sercu takie nierealne i skandaliczne pragnienia. Dla Perseusa nie było już ratunku, przepadł, zakochał się w dziewczynie spoza szlachty, ale dla Lycoris była jeszcze szansa na szczęśliwe i przede wszystkim przyzwoite życie u boku właściwego arystokraty wskazanego przez nestora. Dokładnie tak. — Ożenię się z arystokratką, albo nie ożenię się wcale — zaprotestował, odkładając tandetne romansidło na stół. Nie chciał mieć nic wspólnego ze skandalicznymi relacjami z pannami spoza kręgu magicznej arystokracji, choć musiał przyznać, że wizja ucieczki z Aurorą rzeczywiście jawiła mu się jako romantyczna.
Nie miał pojęcia, ile mężczyzna zarabiał miesięcznie, ale sądząc po wystroju mieszkania, płaszcz lorda Blacka był wart znacznie więcej niż jego miesięczna wypłata. W ogóle, co to za podszyte pretensją wypowiedzi? Liczył, że Perseus się ugnie i sypie grosza? Co to, to nie! Równie dobrze Thomas mógłby spróbować przestać być biednym. Wystarczy, że będzie wcześniej wstawał, ciężej pracował i nie trwonił pieniędzy na głupstwa, a reszta jakoś sama się ułoży. — Jeszcze raz przepraszam za to nagłe wtargnięcie. Jeżeli byłby pan tak miły i wskazał mi drzwi, to nie będę już dłużej zawracać panu głowy.


{.............................}

Ce qu'on appelle une raison de vivre, est en
même temps une excellente raison de mourir.





Perseus Black
Zawód : Magipsychiatra
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
sztandarem będę ci, tarczą,
twym srebrnym mieczem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9827-perseus-black https://www.morsmordre.net/t9907-andromeda#299725 https://www.morsmordre.net/t9906-cold-in-my-kingdom-size#299689 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t10144-skrytka-bankowa-nr-2244#307565 https://www.morsmordre.net/t9908-perseus-black#299726
Re: Pokój dzienny [odnośnik]30.06.21 11:32
Tomek miał już nadzieję, że może ten zadufany intruz był choć odrobinę interesujący. Cóż, wątpił szczerze, że ten chciałby się ożenić z miłości i wyznawał podobne wartości, ale jeśli by tak było… może nawet by uwierzył, że nie jest on tak zły? Może nawet mogliby się porozumieć, może powinien wtedy spojrzeć nieco przychylniej na obcego mu mężczyznę?
Uważnie go obserwował, rzeczywiście będąc ciekawym odpowiedzi. Chociaż na te książki nie był aż tak zainteresowany.
Ale druga wypowiedź… Ach, czyli typowy niudziarz.
- Nie znam gościa - stwierdził, wzruszając ramionami, bo rzeczywiście nie kojarzył. Psychopatą nie był, żeby o takich rzeczach czytać, czy kim był tam ten cały Freud. - A żeń się pan z kim tam chce. Nudziarze. Dla was śluby to jakieś interesy - żachnął się, niezadowolony z tego faktu. Cóż, może nie wymagał, żeby każdy na świecie był w takim związku jak jego przyjaciel Steffen, ale… on przynajmniej miał coś romantycznego! I miał za żonę pojąć l a d y! Na pewno to było bardziej niż mniej fortunne dla niego.
- Lepiej by było jakbyś się nie żenił… Chociaż bękarty pewnie i tak byś zrobił - rzucił po romsku pod nosem, bo naprawdę nie widział powodów dla tego, aby nowobogaccy jeszcze się rozmnażali dalej. Chociaż to, jaki intruz wydawał się być wystraszony stanem mieszkania nieco Thomasa bawiło… Cóż, nie każdy żył w luksusach, a to mieszkanie też nie było złe - chociaż Tomek osobiście wolałby wóz. Cóż, nad tym muszą jeszcze popracować, aby móc wrócić do stanu rzeczy sprzed dwóch lat…
Ruszył do drzwi, których nie było trudno zauważyć i zaraz je otworzył.
- Schodami na sam dół. Jesteś w porcie, może ktoś cię zabije - poinformował spokojnie, bo nie już ma mężczyzna… Niech jest wdzięczny za takie słowa ostrzeżenia. Cóż, prezentował się po prostu za ładnie na te rejony - bardziej niż pewne, że będzie miał problemy, wychodząc na zewnątrz tak wystrojony.
- Do nie miłego - rzucił jeszcze, czekając aż mężczyzna opuści jego mieszkanie i będzie mógł za nim zamknąć drzwi.
Zt x2



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Pokój dzienny AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Pokój dzienny [odnośnik]08.07.21 1:03
12.12

Gdy tylko przebiegł wzrokiem list, teleportował się pod Londyn i biegł przez całą drogę aż do portu. Po fakcie dotrze do niego, że prościej byłoby wziąć miotłę. Gdzieś w jednej trzeciej drogi dotarło do niego, że mógłby biec w postaci szczura - szybciej i mniej się męcząc - ale potem przypomniał sobie, że musiałby szukać ustronnego miejsca na odmienienie się do postaci człowieka. W końcu dopomógł sobie szybkim Cito i biegł dalej, aż - zdyszany i spocony i niezdrowo zarumieniony - dopadł do klatki schodowej kamienicy przy Pont Street.
Dopadł do drzwi mieszkania i pchnął je z całej siły i z frustracją wykrzyknął (już w środku i zamykając za sobą drzwi z trzaskiem, bo nie chciał tak wrzeszczeć przy sąsiadach) -MÓWIŁEM, ŻE MACIE ZAŁOŻYĆ PUŁAPKI!, bo to wszystko wina Jamesa, już w listopadzie oferował mu te pułapki i nic, a mama Marcela umarła przez brak pułapek, a Jeanie też teraz...
Wziął histeryczny oddech i nieco obłąkańczo rozejrzał się po pomieszczeniu, aż odnalazł wzrokiem Tomka. Obecność pozostałych Doe być może złagodziłaby nieco emocjonalny wybuch Steffena, ale chwilowo w zasięgu jego wzroku był jedynie najstarszy Doe.
Zacisnął mocno szczękę, choć wcale nie pohamowało to drżenia podbródka. W dłoni nadal kurczowo ściskał list. Spróbował pochwycić kontakt wzrokowy z Thomasem, a oczy miał szkliste.
To nie jest jakiś pieprzony żart?! - chciał spytać, ale po pierwsze Tomek nie żartowałby z niej, po drugie widział teraz jego minę, a po trzecie już wcześniej czuł przecież, że coś tu nie gra. Czuł i wypierał. Przedłużony pobyt w Szkocji, trochę nielogiczny. I ta dziwna mina Tomka, gdy o niej mówił, gdy ją wspominali, gdy Steff o nią pytał.
Poczułby się jak ostatni dupek, ale to za chwilę.
Najpierw - musiał o coś spytać.
-Ale... jak to? - wydusił płaczliwie, przełykając łzy. Jak to - nie żyła? Jak to - zrobiłeś coś głupiego? Tomek zawsze robił głupie rzeczy, co mogło doprowadzić do jej śmierci? Podłożył butelkę pod mugolski pojazd, a ten skręcił w złą stronę? Wysadził wóz magicznymi fajerwerkami? Zostawił kociołek na ogniu i spalił mieszkanie? Przeczytał, że ucierpieli na tym wszyscy, cała rodzina, że dwa lata temu, ale był tak zaskoczony i smutny, że logiczne wyjaśnienie na razie mu się wymykało.
I za co m n i e przepraszasz?
Nie rozumiał.


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 30 +4
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 35 +1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Pokój dzienny
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach