Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Pot, krew i ślizgońskie łzy
AutorWiadomość
Pot, krew i ślizgońskie łzy [odnośnik]26.05.21 3:07
Hogwart, wiosna 1937/1938
Kolejny mecz quidditcha dobiegł końca. Tradycyjnie Gryfoni grali przeciwko Ślizgonom. Dzięki wspólnym wysiłkom udało się im odnieść miażdżące zwycięstwo nad przeciwną drużyną. Niewątpliwie był to powód do świętowania w pokoju wspólnym Gryffindoru. Natomiast Slytherin musiał przetrawić gorycz sromotnej porażki.
To był długi mecz, ale zwyciężyliśmy... nie, rozgromiliśmy ich. To właściwe słowo. Mógłbym przysiąc, że widziałem łzy w ich oczach. Na ich miejscu też bym uronił niejedną łzę. Nawet, gdyby byłyby to łzy złości — W głosie Volansa pobrzmiewał entuzjazm, w jego żyłach jeszcze przez chwilę buzowała adrenalina. Ustępowała jednak zmęczeniu.
Nie mógł powtrzymać się od pewnej złośliwości pod adresem ich przeciwników. Nie tak został wychowany, jednak aż nazbyt dobrze przekonał się o tym, że Zielonych nie dało się lubić. Próbował utrzymywać z nimi neutralne albo nawet pozytywne stosunki. Nie dało się.
Nie sposób zaprzyjaźnić się z kimś, kto zadzierał nosa za sprawą samego pochodzenia i nazywał go "szlamą". Spływało to po nim niczym woda po kaczce, dopóki jakiś starszak ze Slytherinu wraz ze swoimi tępymi przydupasami przypomnieć mu, gdzie jest miejsce wszystkich mugolaków.
W szatni odkładał szkolną miotłę do schowka. W przeciwieństwie do wielu zawodników w szkolnej reprezentacji nie posiadał własnej miotły, więc latał na jednej ze szkolnej. Robił to na długo przed dostaniem się do tej drużyny. Może kiedyś się to zmieni.
Aleee... jesteeeem zmęczonyyy — Wymruczał pod nosem, starając się wyplątać z szaty sportowej w barwach ich domu. Coś mu mówiło, że i tym razem wygrany mecz nie będzie stanowić w oczach profesorów wystarczającego powodu do usprawiedliwienia braku napisanych wypracowań. Tak samo jak potencjalne uczczenie zwycięstwa.
Jedna rzecz nie dawała mu spokoju. Jaka była szansa, że Ślizgoni wpełzli do swojego leża? Pewnie taka, jak zawsze. Bardzo niewielka. Z rówieśnikami był sobie wstanie poradzić. W starciu ze starszakami musiał polegać na magii i własnym sprycie albo zwiewaniu.
Volans Moore
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Oh I still can remember a time when it wasn't like this
Before the world became enslaved
Can we all go back to the time when we were not like this
Can we even be saved?
OPCM : 21
UROKI : 17
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Pot, krew i ślizgońskie łzy Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-szuflada-volansa#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792
Re: Pot, krew i ślizgońskie łzy [odnośnik]07.06.21 20:06
Kochał Quidditcha miłością szczerą i - chyba - odwzajemnioną. W końcu dzisiaj wygrali, między innymi dzięki niemu. Oczywiście, największa zasługa tkwiła w doskonalej grze zespołowej całej, zgranej drużyny. Można też pewnie mówić o szczęściu, choć Michael wolał wierzyć we własne zasługi, a nie w pomoc losu. Znaczącą przewagę dał im za to tłuczek posłany prosto w nos pewnego Ślizgona. Na tyle szczęśliwie, że sędzia nie mógł nikogo ukarać. Michael „celował” przecież gdzie indziej, to ofiara skręciła miotłą w nieodpowiednim momencie. Tonksowi nie dało się tutaj udowodnić brutalnej precyzji, celowo wplótł w ruch pałką nieco strategicznej nonszalancji. Może nawet dla samych Gryfonów to wszystko wyglądało na nieszczęśliwy wypadek.
Tyle, że to nie był wypadek. Ba, nie myślał nawet wtedy o zwycięstwie i strategii, choć eliminacja tamtego gracza zapewniła im wygraną.
Myślał o Volansie, nowym i młodszym graczu w ich drużynie. Przypominał Michaelowi Gabriela, jego własnego brata. Nosił mugolskie nazwisko, jak Tonskowie. I przykuł uwagę Ślizgonów, jak kiedyś Tonksowie.
Michaelowi nikt już nie dokuczał, ale zbyt dobrze pamiętał swoje pierwsze lata w szkole. Pewnego dnia, na korytarzu, zauważył jak Simeon Blishwick nazwał Volansa szlamą, prosto w twarz. Wyminął wtedy chłopaka pogardliwie, jak to Ślizgoni. Dumni i bezkarni. A Mike zapamiętał jego twarz, znaną doskonale z drużyny.
I dzisiaj rozwalił mu nos. Miał nadzieję, że zrośnie się krzywo.
Nie był pewien, czy Volans powiązał ze sobą te sytuacje, czy widział go wtedy na korytarzu, czy kontuzja tamtego gracza poprawiła mu trochę humor. Nie chciał się zresztą stawiać w roli żadnego bohatera. Chciał tylko, żeby młodszy kolega poczuł się w Hogwarcie i w drużynie Gryfonów jak w domu. To był ich dom, mimo, że byli mugolakami. Nikt nie miał prawa im wmawiać, że było inaczej. Te wszystkie idealistyczne myśli kłębiły się teraz w głowie Tonksa, ale Michael nigdy nie umiał pocieszać nikogo wprost. Może powinien po prostu pogadać z Volansem w cztery oczy, podzielić się jakąś mądrością starszego kolegi mugolaka, ale przecież... to byłoby niezręczne.
O wiele prościej i logiczniej rozwalić nos wspólnemu wrogowi!
Przebierał się po meczu nieco wolniej niż zwykle, chcąc zamienić z Volansem kilka słów. Szatnia powoli pustoszała, a Mike wreszcie otulił się szalikiem (niepotrzebnie, pogoda robiła się coraz cieplejsza) i niby mimochodem zwrócił w stronę kolegi.
-Ja też, najwyższy czas na kolację! - miał zamiar objeść się w Wielkiej Sali za wszystkie czasy. Zaraz powinni się tam udać, atmosfera będzie triumfalna i świąteczna. -Blishwick chyba nieprędko cokolwiek zje. - zauważył ze złośliwą satysfakcją. Kiedyś dostał pięścią prosto w nos i z doświadczenia wiedział, jak to boli. Tłuczek bolał pewnie bardziej. -Kojarzysz go? Wyjątkowa menda. - zagaił niewinnie, udając, że jest całkowicie nieświadom problemów Volansa. Nie chciał naciskać na żadne zwierzenia, ale... był tu, jako starszy kolega z drużyny, mugolak i Gryfon. Gdyby Moore chciał jednak z kimś o tym porozmawiać.


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 46
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/30
SPRAWNOŚĆ : 11/36
Genetyka : Wilkołak
Pot, krew i ślizgońskie łzy 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Pot, krew i ślizgońskie łzy [odnośnik]16.06.21 2:51
Qudditch również stanowił jego największą pasję od pierwszej lekcji latania na pierwszym roku, kiedy po raz pierwszy trzymał prawdziwą miotłę w dłoniach. To dzięki temu często zakradał się z bratem Michaela, Gabrielem na stadion po to by nad błoniami latać na miotłach. Razem z tego i wielu innych powodów odbywali więcej, niż jeden szlaban. Na drugim roku Volans uważał, że byłoby wspaniale po ukończeniu szkoły zostać zawodowym zawodnikiem quidditcha. Zamierzał na to ciężko pracować.
W tym wieku marzył o tym, chciał być sławny na cały świat. Nie dostrzegał cieni popularności i wszystkich jej minusów, tylko wyłącznie pozytywy. W tym wieku nie należało spodziewać się innego, kiedy młody ścigający chłonął wszelkie informacje i opowieści przekazywane przez rówieśników oraz przez starszych kolegów z Domu Lwa. Zdecydowanie walczyli niczym lwy. On natomiast nie dawał sobie odebrać rozgrywanego kafla i nawet, jak nie zawsze mu się to udawało to był bardzo zadowolony. Mieli najlepszą drużynę.
Volans zdążył już przywyknąć do tego, że quidditch to bardzo brutalna gra miotlarska. Złamane nosy i inne urazy nie zaskakiwały go już zupełnie. Magia pozwalała je stosunkowo szybko wyleczyć. Choć niektóre należałoby zdecydowanie zostawić. Zwłaszcza w przypadku Ślizgonów.
Ci ostatni potrafili być prawdziwym utrapieniem. Zwłaszcza taki Blishwick. Paskudny typ. Określenie "szlama" nie było mu już obce. Nadal jednak budziło w nim odrazę. Podobnie, jak osoba obrzucającymi go tymi obelgami. Blishwick zajdzie daleko dzięki wystarczająco szerokim plecom, bo na pewno po ukończeniu Hogwartu nic nie zostanie mu we łbie. Dla samej zasady powinien potraktować go jakimś niekoniecznie przyjemnym zaklęciem, choć nie miał na myśli czarnej magii. Tak by ośmieszyć tego Ślizgona. W końcu mu się uda.
Na pierwszy rzut oka trudno było powiązać ze sobą obie sytuacje, ale to i tak było satysfakcjonujące. Hogwart bardzo szybko stał się jego drugim domem, nawet pomimo dzielenia części zamku ze Ślizgonami.
Skinął głową. Zdecydowanie była pora na kolację. Najedzą się do syta. Gdzieś z tyłu głowy tłukło mu się, że musi odwalić wszystkie wypracowania. To psuło atmosferę, ale nie tak jak odjęte punkty za brak wypracowań.
Na jego miejscu też nieprędko bym coś zjadł. Chociaż bardziej wolałbym nie wyściubiać nosa z gniazda — Rzucił nie z mniejszą satysfakcją. Tak sromotną przegraną można uznać za wystarczające upokorzenie, tak samo jak tę kontuzję zaserwowaną temu typowi.
Tak, kojarzę. Łączy nas prawdziwa przyjaźń — Przyznał z gorzkim uśmiechem. Nie szczędził sarkazmu i niechęci do tej mendy. Z jednej strony, powinien powiedzieć, co mu leży na sercu. Z drugiej, nie był w stanie przewidzieć, jak zachowa się starszy kolega. Nie chciał zostać uznanym za skarżypytę. Doceniał jednak starania starszego Tonksa.
Volans Moore
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Oh I still can remember a time when it wasn't like this
Before the world became enslaved
Can we all go back to the time when we were not like this
Can we even be saved?
OPCM : 21
UROKI : 17
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Pot, krew i ślizgońskie łzy Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-szuflada-volansa#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792
Re: Pot, krew i ślizgońskie łzy [odnośnik]14.09.21 4:07
Podobnie jak Volans, Michael marzył o karierze w drużynie Quidditcha, z dziecięcym (choć, jako piętnastolatek i prawie-szesnastolatek, uważał się już za dorosłego) optymizmem podchodząc do perspektyw zawodowych. Z każdym rokiem w Hogwarcie powoli docierało do niego, że świat czarodziejów wcale nie jest tak magiczny jak sądził jako jedenastolatek - że życie po ukończeniu szkoły będzie równie wymagające pracy i poświęceń, jak to mugolskich studentów. Na razie wciąż jednak uparcie odsuwał od siebie myśli o tym, że miejsce w profesjonalnej drużynie wcale nie będzie pewne, a praca - prosta. Dopiero za rok krytycznie pomyśli o selekcji, sławie i kontuzjach i zdecyduje się na karierę równie elitarną i ciężką, acz stabilniejszą. Poświęci wtedy własną pasję i miejsce w drużynie aby przygotowywać się do owutemów i trudnego kursu w Biurze Aurorów. Na razie jednak nie podjął tej trudnej dla nastolatka decyzji, na razie wciąż poświęcał całego siebie drużynie.
Myślał nie tylko o tym, co działo się na boisku i o zwycięstwach, ale i kooperacji i atmosferze w grupie. Ten instynkt pozostanie w nim zresztą szczególnie w późniejszej karierze zawodowej - troszczył się o swoich. Swoją drużynę, swoich kolegów, swoich ludzi, a zwłaszcza mugolaków. Z doświadczenia wiedział, jak bywa im ciężko w szkole - w obcym świecie, do którego nie są do końca przygotowani. Pierwszy z rodzeństwa wytyczał drogę w Hogwarcie, przełykając łzy i upokorzenia i obiecując sobie, że żaden jego znajomy Gryfon nie będzie płakał z powodu ostracyzmu. Nauczył Gabriela się bić, a zachowanie Blishwicka w stosunku do Volansa trochę go zaalarmowało.
-Może w następnym meczu trafi do rezerwy? Zobaczymy, jak szybko go poskładają. - rzucił optymistycznie. Choć nie pierwszy raz w życiu użył pałki i tłuczka jako narzędzi zemsty, to pierwszy raz w życiu tak spektakularnie złamał komuś nos i nie miał pojęcia, jak szybko można po tym dojść do siebie. W głębi serca bał się najpierw konsekwencji i było mu trochę wstyd, ale gdy już przekonał się, że przekonująco upozorował wypadek i nie poniesie kary - postanowił zgrywać pewnego siebie ważniaka. Zwłaszcza przed młodszym kolegą.
-Na pierwszym i drugim roku też miałem takich... przyjaciół. - zaczął ostrożnie, wymawiając słowo "przyjaciele" z równym przekąsem jak Volans. Uśmiechnął się jakoś smutno. -W szkole nie lubią takich jak my. - przyznał posępnie, naiwnie łudząc się, że niechęć do mugoli przejawia się tylko w szkole, że w dorosłym życiu będzie o wiele lepiej i już nikt nie będzie ich oceniał ze względu na status krwi. Nie wiedział, jak gorzko się mylił. -Ale można sobie kupić spokój, zyskać respekt. Albo zachowaniem na boisku, albo, jakby było naprawdę źle... pięścią. Umiesz się bić? - zapytał ostrożnie, ściszając głos. Nie odważyłby się sugerować takich rzeczy przy trenerze, ale ten świętował z resztą drużyny. Mogli rozmawiać spokojnie, powoli zbierając się na kolację.


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 46
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/30
SPRAWNOŚĆ : 11/36
Genetyka : Wilkołak
Pot, krew i ślizgońskie łzy 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Pot, krew i ślizgońskie łzy [odnośnik]30.12.21 21:00
W pewnym sensie to, co miało miejsce między nim a Blishwickiem mógł uznać za cenną lekcję od życia. Zdecydowanie tak powinno być. W dłuższej perspektywie tak powinno być. Nie mógł zawsze polegać na innych, zwłaszcza na starszych uczniach. Często to przynosiło odwrotny efekt od zamierzonego w postaci nasilenia działań ze strony szkolnego dręczyciela. Teraz bardzo doceniał wsparcie starszego kolegi.
Myślę, że to odpowiednie miejsce dla niego. Jeśli szybko to będzie trzeba poprawić — Przyznał z uśmiechem bez cienia wahania w głosie. Nie bez powodu quidditch uchodzi za brutalny sport zespołowy. Gdyby sam był pałkarzem to sam by tak postąpił. Następnym razem sam może zdobyć się na mało honorową zagrywkę w postaci próby zrzucenia tego typa z miotły, pozorując przy tym kolizję. Może przy tym sam spadnie z miotły, ale będzie warto. Zwłaszcza, jeśli dopiąłby swego i zobaczyłby tego ucznia spadającego na twarde podłoże boiska do quidditcha, tuż obok swojej miotły.
Na trzecim już nie? — Zapytał wiedziony ciekawością, nawet pomimo tego, że tak naprawdę nie posiadał się z radości z powodu zatruwania mu życia przez jednego z uczniów tej szkoły. — Zdążyłem odczuć to na własnej skórze — Wymruczał niezadowolony. Wydawać by się mogło, że w takim miejscu jak to, w miejscu, w którym kształci się nowe pokolenie czarodziejów wszyscy będą wobec siebie równi. Wszyscy uczyli się tego samego, dostawali te same stopnie w zależności od poziomu posiadanej wiedzy i zaangażowania w kwestii pracy na swoją przyszłość. A jednak wszystko traciło na znaczeniu, gdy ktoś oceniał go i wielu innych wychowanków większości domów przez czystość płynącej w ich żyłach krwi. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość śmierdzi.
Zachowaniem na boisku? Potrafię! — Dopytał, uznając to sformułowanie za zbyt ogólne. Nie radził sobie tak dobrze podczas bijatyk jakby chciał, ale nad tym mógł pracować. Może jego starszy kolega silił na pewną dyskrecję, tak on zdawał się podchodzić do tego zbyt entuzjastycznie.
Volans Moore
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Oh I still can remember a time when it wasn't like this
Before the world became enslaved
Can we all go back to the time when we were not like this
Can we even be saved?
OPCM : 21
UROKI : 17
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Pot, krew i ślizgońskie łzy Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-szuflada-volansa#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792
Pot, krew i ślizgońskie łzy
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach