Wydarzenia


Ekipa forum
these walls could talk
AutorWiadomość
these walls could talk [odnośnik]03.11.21 12:31
Beeston Castle, lipiec 1955 roku

Gdyby choć trochę bardziej przypominała tę, którą widzieli w niej ślepi; tę, którą pragnęła widzieć matka i tę, którą faktycznie winna być jej córka, zrodzona na obcej ziemi, by teraz na zawsze spleść swe losy z dziedzictwem matki, być może zadręczałaby się lawiną pytań – czy gdyby była chociażby trochę mniej sobą, faktycznie odnalazłaby tutaj swój dom?
Jak wiele faktów mogła zatrzeć, jak wiele kłamstw znieść, jak wiele niepowodzeń obrócić przeciwko sobie samej, by znów z wysoko uniesionym podbródkiem wyrzec się wszystkiego co słabe, potępić ułudne uczucia, choć te targały nią bezustannie?
Słowa opuszczające nieczułe wargi niewiele miały wspólnego z prezencją; ciemna suknia szyta na miarę u jednego z najwybitniejszych rzemieślników londyńskich ulic również się jej nie podobała. Nijak przypominała kunszt i bogactwo tkanin, które sprowadzał do petersburskiego dworku pan ojciec, by mogła nacieszyć nimi oko, nim zmieniły się w wymarzone kreacje. Ta wybrana przez rodzicielkę otulała kruche ciało ciasno, w akompaniamencie starannie zawiązanego gorsetu utrzymywała prostą jak struna w lutni sylwetkę; rodzinna biżuteria błyskała spomiędzy obojczyków i wiła się wokół bladego nadgarstka, raz po raz wnoszonego w górę, by dłonią założyć za ucho irytująco wymykający się z wysokiego upięcia kosmyk włosów.
– Przestań robić z siebie tutejszą, matko – wybrzmiało kwaśno, niecierpliwie; powinna była ją za to spoliczkować, a mimo to wciąż kąciki jej ust unosiły się w nienagannym uśmiechu. Bo taka była – wypracowana, zbudowana na kłamstwach, utkana z łgarstw i zasłyszanych opowieści, ulepiona z nad wyraz miękkiej gliny, którą dostosowywała zależnie od okazji. Tatiana nigdy nie potrafiła tego zrozumieć; tak samo jak nie była w stanie przyswoić rzeczywistego faktu, że to w istocie był prawdziwy dom jej matki. Jej dom i spuścizna na angielskich ziemiach, choć sama znała ją tylko z rosyjskich krain.
Pani matka czuła się tutaj doskonale; ona niekoniecznie.
Niepokój w rozedrganym spojrzeniu był widoczny, mieszał się z pospolitą, nastoletnią irytacją, kiedy stała przy jej boku i kiedy pokonywała kolejne pomieszczenia zamczyska w jej towarzystwie, nie rozumiejąc po co. Nie rozumiejąc parady fałszu i tańca na cienkiej linie zawieszonej na niebotycznych wysokościach – ile kroków mogły jeszcze pokonać, nim runą w przepaść?
Bezustannie przyłapywała samą siebie na tęsknym westchnieniu gdzieś w kącie własnej głowy, faktycznym żalu, że nie ma z nimi jej brata, który uczyniłby wizytę w posiadłości rodu jej matki, odrobinę bardziej znośną.
Matka z córką, córka z matką, niemalże rzucone na pożarcie – z tą różnicą, że była panna Rowle czuła się w tej scenerii wyjątkowo swobodnie. Tatiana miała wrażenie, że zaraz zwymiotuje.
Krótki wydech opuścił usta, kiedy krótkie muśnięcie ramienia było ostatnim, nim matka zostawiła ją samej sobie – samej sobie wobec wielkiego, ciemnego budynku, pełnego wijących się korytarzy i niepokojących półmroków, których nie był w stanie nawet rozjaśnić obficie wypełniony złocistym szampanem kieliszek.
Więc ruszyła w głąb labiryntu, pokonując salki i wielkie pomieszczenia, zaglądając w uchylone drzwi i saloniki; w końcu decydując się wejść do tego, którego rozjaśniał imponujących rozmiarów kominek z żywym paleniskiem, będący jedynym punktem światła. Dopiero stojąc przed cicho trzaskającym ogniem, pozwoliła samej sobie wypuścić głuche westchnienie zmęczenia.




will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Tatiana Dolohov
Zawód : emigrantka, pozowana dama
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
I'm the violence in the pouring rain
OPCM : 17
UROKI : 16 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 7 +3
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Re: these walls could talk [odnośnik]19.11.22 23:04
Słyszał o zbliżającej się wizycie krewnych; nawet atmosfera w zamku uległa zmianie, gdy wszystkie damy oczekiwały przybycia gości w pełnej gotowości. Eleganckie suknie, schludne obrusy, srebrne zastawy, dobór deseru pod rodzaj herbaty i dopasowanie przekąsek do wina. Menu niezbyt zmyślne, ale też wcale nie ubogie, ponieważ nic nie mogło urągać godności gospodarzy. Barnabas nie czuł ekscytacji, samo wydarzenie niewiele go obchodziło, póki nie stawiano go na pierwszej linii rozmów towarzyskich. Ani razu nie zaangażowano go do przygotowań, nikt też nie oczekiwał jego obecności na samym spotkaniu, na jakie nestor łaskawie przyzwolił. Gdyby nie więzy krwi, każda lady Rowle zostałaby pozbawiona tej odrobiny rozrywki, a pani Dolohov miałaby powód do wstydu. Rodzinny ród nie uznał jej za obcą, droga na brytyjskie salony pozostawała zatem otwarta. Pokrewieństwo nie zostało wyparte całkowicie, wciąż się do niego przyznawano bez grama zażenowania, jeśli ktoś już o nie pytał, ale też nie chwalono się nim na każdym kroku, bo i nigdy nie było takiej potrzeby. Czasem kłopotliwe córy należało przehandlować gdzieś hen daleko, a zawsze łatwiej było wspominać w takim przypadku o eleganckiej Francji, bliższej kulturowo, niźli srogiej Rosji. Oddana rosyjskim mrozom prawdopodobnie uciekała myślami ku latom młodości, kiedy jeszcze cieszyła się wszystkimi przywilejami młodej damy.
Oczywistym było, że dawna szlachcianka przybywała do Beeston Castle z córką. Barnabas miał okazję spotkać rosyjską kuzynkę, jak zwykł ją określać, w Instytucie Magii Durmstrang, którego lodowate mury Tatiana z racji wieku opuściła szybciej. Wygodniej mu było trzymać ją na dystans, a ich rozmowy w dużej mierze traktował jako formę handlu wymiennego. Dzięki niej nieco podszkolił swój rosyjski, ona z kolei mogła dowiedzieć się czegoś więcej o brytyjskiej polityce, arystokracji oraz czystokrwistych rodzinach. Kilkukrotnie w ostatnim czasie był pytany przez najdroższą matkę o swoje spostrzeżenia dotyczące kuzynki; za każdym razem powtarzał, że ma ją za całkiem rozsądną i ostrożną, ale nie rozwijał tej myśli i nie argumentował konkretnymi przykładami. Nawet gdyby dopuścił ją do siebie bardziej, to wciąż nie byłby w stanie powiedzieć o niej więcej, bo najbardziej zapamiętał w niej skrytą pod bogatą mimiką dozę nieufności wobec wszystkich dookoła.
Był świadom, że dzień wizyty nadszedł, ale czemu miałby się tym faktem przejmować? Miał prawo przebywać w każdej wspólnej przestrzeni na zamku, dlatego wygodnie zasiadł na jednym z szerokich foteli pokrytych wilczym futrem, ciesząc się z masy ciepła bijącej od ogromnego kominka. Salon rzadko bywał tak pusty, zazwyczaj ktoś jeszcze kręcił mu się za plecami, aby odciągnąć go od lektury. Ciekawość poprowadziła wszystkich ku nowemu, a dokładniej to ku nowym twarzom, bo jednak zdołał zmienić się na przełomie lat. Tym razem zaczytywał się w księdze traktującej o użyciu starożytnych run w rytuałach, choć pewne zagadnienia sprawiały, że marszczył brwi w wyraźnej konsternacji. W końcu powstał z miejsca i przeszedł ku ciemności, mając okazję rozprostować kości, ale także znaleźć na stole kielichy pozostawione przy butelce Magicznego Laudanum. Rzeczywiście potrzebował odprężenia, a dobra nalewka mogła w tym pomóc.
Ledwie butelka znalazła się w jego dłoni, wyczuł czyjąś obecność i już podejrzewał, że przybył po niego jeden z braci, ale przy kominku ujrzał znacznie bardziej szczupłą postać. Musiał przyznać, że Tatiana w takim wydaniu doprawdy przyciągała spojrzenie, jednak przypomniał sobie, że na podobny komplement mogła odpowiedzieć kąśliwą uwagą. Usłyszał jej westchnienie, trunek wlał jeszcze do drugiego naczynia, pozwalając sobie na krzywy uśmieszek pod nosem.
Droga kuzynko – powitał ją z mroku, niby oficjalnym tonem, choć gdzieś wybrzmiał cień rozbawienia. Zbliżył się do niej ostrożnie, zaraz wyciągając ku niej srebrny kielich. – Czyżby znużyły cię niewieście dysputy? Zbyt wiele dociekliwych pytań?
Barnabas Rowle
Zawód : praktykant w Departamencie Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
what a shame we all became such fragile, broken things
OPCM : 10 +2
UROKI : 5 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10 +2
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 14
Genetyka : Jasnowidz

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11448-barnabas-rowle https://www.morsmordre.net/t11452-morana#353985 https://www.morsmordre.net/t11451-future-has-its-eyes-on-you#353982 https://www.morsmordre.net/f361-cheshire-beeston-castle https://www.morsmordre.net/t11453-skrytka-nr-2504 https://www.morsmordre.net/t11454-b-m-rowle
Re: these walls could talk [odnośnik]02.12.22 13:37
Połyskujące w półmroku srebrne ornamenty zaklęte w granat sukni potrafiły nieprzyjemnie oślepić oko; stłumione ciepłą poświatą kominka przestały być niebezpieczne, a wątpliwości związane ze strojem skurczyły się do zwyczajowego uścisku w klatce piersiowej sprawionego mocno zaciśniętym, unoszącym piersi gorsetem.
Kamienne palenisko zdawało się jej być jedynym prawdziwie żywym punktem w zamku, bardziej autentycznym od szczebiotania obcych ludzi, układających zdania w płynne, miękkie brzmienie; angielski był dziwaczny.
Rozmemłany, zbyt rozwleczony, jakby niedbały i tak daleki od surowej prostoty rosyjskich zgłosek. Sposób, w jaki mówili Brytyjczycy różnił się nawet od tego, jak słowa wypowiadał jej wieloletni nauczyciel, ściągnięty za wolą matki do petersburskiego dworku, by nauczać dzieci byłej lady Rowle rzekomo ojczystego języka.
Nie widziała w Anglii swojej ojczyzny, podobnie jak z trudem przychodziło jej zaakceptowanie, że cały gwar dochodzący z wyższego piętra należy do jej prawdziwej rodziny. Nie znała ich; nie znała bardziej niźli listów, których i tak nie mogła czytać, a które leżały na matczynej etażerce w salonie ich domu.
Nie znała wszystkich kuzynek ubranych w pomarańczowo-czerwone suknie, nie znała też pani tego domu, znacznie bardziej dystyngowanej; jedynie kilka sylwetek młodych mężczyzn odnajdywało swoje miejsce w pamięci Tatiany, prześlizgując się tak wokół stołu, jak we wspomnieniach ubranych w czasy szkolne.
Durmstrang był jedyną nicią łączącą ją z kuzynostwem, jedynym elementem, który sprawił, że faktycznie podążała wzrokiem po braciach Rowle, zasiadających wraz z nią przy suto zastawionym stole. Wciąż jednak milcząca, z pełnymi wargami tego dnia zaciśniętymi w nienaturalnie wąską linię.
Nie potrafiła mówić tak jak matka. Nie chciała.
Kolacja była wybitnie taka, jak sobie ją wyobrażała; ulotnienie się z głównego pokoju przyjęcia nie należało do najprostszych, ale zgubienie się w aortach ciemnych korytarzy przyszło jej już zdecydowanie zbyt łatwo. Podążanie przez odmęty obcego miejsca napawało ją niepokojem, choć ulga przysłaniała jej pierwsze nuty strachu. Ulga, że choć przez moment może pobyć sama.
Uniosła dłonie i skierowała je w stronę paleniska instynktownie; nie było jej zimno, mimo nagiego dekoltu, i odkrytych ramion. Wysokie upięcie włosów pozbawiało jej naturalnej tarczy przed dziwacznym, pogłębiającym się poczuciem nagości – wobec tego kraju, tego domu, tych ludzi.
Ciężkie westchnienie przerodziło się w zduszony wyraz zaskoczenia; nie dostrzegła obecności kogokolwiek w tym pomieszczeniu, wystarczyło tylko odwrócić spojrzenie przez ramię, by dowiedzieć się, jak bardzo się myliła.
Sylwetka Barnabasa skąpana w półmrokach saloniku przez moment przypominała jej ciemne korytarze Durmstrangu, choć finalnie zostawiła tą uwagę dla samej siebie, wykrzywiając usta w pozornie życzliwym uśmiechu.
– Dobrze wiesz, że nigdy nie leżały w kręgu moich zainteresowań – skomentowała, z drgającym kącikiem ust przyjmując od niego kielich wypełniony alkoholem. Zatrzymała na naczyniu spojrzenie tylko na moment, zaraz potem przenosząc je na kuzyna; długie, bezkompromisowe i zdecydowanie prześlizgujące się po jego sylwetce bez większego skrępowania, bez ceregieli tak charakterystycznych dla panien z brytyjskich salonów, które zdążyła poznać – Zmężniałeś – odkąd byli w szkole, odkąd ostatni raz go widziała. Znów się uśmiechnęła, unosząc do ust kielich.
– Twoja rodzina jest niezwykle… ciekawska – dodała, z wciąż wyczuwalnym, mocnym wschodnim akcentem w głosie, nie potrafiąc znaleźć odpowiedniego słowa na fakt, że Rowlowie zasypywali jej matkę i ją ogromem pytań; o Rosję, o plany w Anglii, o majątek.



will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Tatiana Dolohov
Zawód : emigrantka, pozowana dama
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
I'm the violence in the pouring rain
OPCM : 17
UROKI : 16 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 7 +3
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
these walls could talk
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach