Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Bertie Bott

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Bertie Bott   23.07.16 20:49

Wsiąkiewka


Wartość żywotności postaci: 224

żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5181-202
71-80%brak-10159-180
61-70%zaklęcia z st > 90; potężne ciosy w walce wręcz-15137-158
51-60%silne ciosy w walce wręcz-20114-136
41-50%blokowanie ciosów w walce wręcz-3092-113
31-40%metamorfomagia, animagia-4069-91
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 70-5047-68
11-20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja-6025-46
1-10%Postać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-702-24
0Utrata przytomności



Królik

Roger
Roger to straszny rozrabiaka. Mimo, że zakrawa to o znęcanie się, Bott czasami zamyka go w klatce, kiedy wychodzi na dłużej, a na dwór wyprowadza jedynie na smyczy. Bardzo ruchliwa i wesoła z niego pociecha, a wystarczy dać mu kawałek marchewki, żeby zostać jego najlepszym przyjacielem.


Pamiątki

Lusterko dwukierunkowe
Lusterko, które dostał od siostry. Drugie ma właśnie ona. Czasami nadal próbuje ją w nim wypatrzeć.

Królicza łapka
Kiedy Bott miał piętnaście lat, uciekł z domu. Nie, bo było mu w nim źle, czy coś, po prostu chciał wycieczki na jaką żaden normalny rodzic by się nie zgodził. Łapka to pamiątka po jego pierwszej prawdziwej podróży.


Myślodsiewnie1940r
Lato, 1940r | Dunny Beckett| Cyrk
O tym, jak chciałem jeździć na słonicy (i poznałem osła).

1947r
Wrzesień, 1947r | Judy Skamander| Hogwart
Dobre złego początki?

1948r
Luty, 1948r | Judy Skamander| Hogwart
Pierwsze walentynki!

1951r
Lipiec, 1951r | Titus Ollivander| Daleki świat!
Ucieczka z domu i inne szaleństwa.

Sierpień, 1951r | Judy Skamander| Dom
Powrót do domu. Miało być inaczej!

1952r
Maj, 1952r | Lyra Weasley| Hogsmeade
Wypad do Hogsmeade serce



RozgrywkaStyczeń
01.01.1956r | Polly Havisham| Brzeg Tamizy
Sylwestrowe after party

01.01.1956r | Franz Diggory | Boczna ulica
Pijackie rozmowy z duchami.

07.01.1956r | Louis Bott| Mieszkanie wuja Grega
Mam nowego kuzyna!

08.01.1956r | Cillian Moody| Słodka Próżności
Zabawa w chowanego z młodym Moodym.

10.01.1956r | Amodeus Prince| Kasztanowy park
Bitwa na śnieżki.

14.01.1956r | Clementine Baudeliare | Dom Clementine
Wizyta u Clem serce

16.01.1956r | Wredny Duch | Doki
Pływam w lodowatej rzece, bo wredny duch.serce

19.01.1956r | Minnie McGonagall| Szpital Św.Munga
Nigdy nie pij środka na mech. Nigdy.

28.01.1956r | Benjamin Wright| Ulica Henryka Kapryśnego
Chcieli mi ukraść Sally! A przy okazji poznałem olbrzyma.


Luty
01.02.1956r | Lyra Travers | Cukiernia "Słodka Próżności"
Spotkanie z dawną przyjaciółką

01.02.1956r | Polly Havisham | Cukiernia "Słodka Próżności"
Z Poleczką w pracy serce

04.02.1956r | Lana Bergman, Eilieen Wilde | Rudera Berty'ego
Poznaję współlokatorki serce

06.02.1956r | Raiden Carter | Dziurawy Kocioł
Dziwne spotkanie przy piwie

07.02.1956r | Louis, Matt | Rudera, kuchnia
Mugolskie remontowanie!

11.02.1956r | Titus Ollivander|  Dom Bertiego
Titus wpada w odwiedziny.

14.02.1956r | Cornelia Ignisson | Piccadily Circus
Walentynkowe kwiatki

14.02.1956r | Sophia Carter | Alejka nad brzegiem rzeki
Walentynkowe kwiatki

14.02.1956r | Cynthia Vanity | Cukiernia Słodka Próżności
Walentynkowe kwiatki, dołączam do Zakonu Feniksa!

14.02.1956r, po pracy | Justine Tonks | Zaułek
Walentynkowe kwiatki

15.02.1956r | Titus Ollivander | Kino samochodowe
Piwo z Titusem, oscarowe filmy, rozmowy o autach.

17.02.1956r | Polly Havisham | Dzikie Wybrzeże
Wycieczka do Walii.

20.02.1956r | Ja sam | Słodka Próżności
Piekę wybuchowe ciasto.

25.02.1956r | Raiden Carter | Słodka Próżności
Praca, praca!

Koniec lutego | Eileen i Just | Rudera
Remontujemy pokój Eileen

29.02.1956r | Raiden Carter | Poczekalnia w Ministerstwie
Carter pomoże szukać Anastasii.


Marzec

01.03.1956r, ranek | Katya Ollivander | Przejście
Niespodziewane spotkanie.

05.03.1956r, jakoś wcześniej | Członkowie Zakonu | Stara Chata
Gazetkowe spotkanie Zakonu

05.03.1956r, wieczór | Skorupiaki | Rudera
Wodna imprezka urodzinowa!

06.03.1956r, ranek | Matt Bott | Rudera
Rozmawiam z kuzynem.

06.03.1956r, popołudnie | Raiden Carter | Salon Luster
Wizyta w salonie luster. Zniszczone lusterko.

11.03.1956r, ranek |Sally Moore | Słodka Próżności
Spotkanie ze starą znajomą.

14.03.1956r, ranek | Pomona Sprout | Nad Londynem
Patrol nad Londynem.

15.03.1956r | Judith Skamander | Klatka schodowa
Próbuję się pogodzić. Później chcę ją odzyskać. Ucieka.

15.03.1956r, noc | Titus Ollivander | Rudera
Wpada do mnie nawalony przyjaciel.

18.03.1956r | Peony Sprout | Wesołe Miasteczko
Wracamy do roli radosnych dzieci (nie, żeby Bertie z niej kiedyś wyszedł).

22.03.1956r, ranek | Odette Baudeliare | Słodka Próżności
Wyjątkowo urocza klientka wpada do cukierni.

22.03.1956r, późne popołudnie | Peony Sprout | Szpital
Obiad u sąsiadki. serce

29.03.1956r | Judith Skamander | Szpital
W końcu pogodzeni.

30.03.1956r | Judith Skamander | Szpital
Wizyta. Jaka miła i spokojna!

31.03.1956r | Członkowie Zakonu Feniksa | Stara Chata
Spotkanie Zakonu Feniksa.


Kwiecień

01.04.1956r | Titus Ollivander | 1.2.3.4.5.6.7.8.
"Spotkanie Zakonu mieli już za sobą. Zaraz po nim kilka piw, żeby nabrać energii i porządnie rozpracować plan. Nie ma, że przypadki! Wszystko musi być dopracowane, oto ICH DZIEŃ. Częściowo ofiary zostały wybrane specjalnie, część zostanie wylosowana."

02.04.1956r | John Carter | Rudera
"I... w sumie to spodziewałby się wszystkiego. Że Matt kogoś na niego napuścił, że ktoś komu wczoraj dorobił na ulicy rogi przyszedł ukręcić mu łeb, miał w głowie wiele pomysłów, ale w sumie to właściciel knajpy w której zrobił właśnie kulminację był ostatnią osobą, jaka wpadła mu do głowy."

03.04.1956r | Alan Bennett | Stara chata
"Mimo, że póki co nie było dla niego zadania, same treningi uważał za... zawsze-coś. Bo, jeśli tacy jak on będą potrzebni, przecież powinni umieć jak najwięcej, powinni jak najlepiej sobie radzić. Tak więc się stawił nawet przed czasem o dziwo, za piętnaście siedemnasta. Zaszedł do kuchni po kawę i rozglądał się po budynku, którego pustka wydawała mu się dziwna."

03.04.1956r | Garrett Wesley | Dom Pojedynków
"Nie wiedział, z kim będzie walczył, a kiedy zobaczył na arenie znajomą twarz, uśmiechnął się szeroko. No dobra, pół-znajomą, nie znał przeciwnika zbyt dobrze, jedynie z tych kilku spotkań Zakonu w jakich do tej pory miał szansę uczestniczyć jednak zdołał zapałać do niego sympatią, pewnie po części zwykłym respektem? Nie było sensu się nad tym zastanawiać, skłonił się lekko i już zaraz trzeba było zaczynać pojedynek."


04.04.1956r | Lex Sewlyn | Rudera
"- Kimkolwiek jesteś, jedzenie będzie za godzinę.
Stwierdził obojętnie, spodziewając się raczej Matta, czy Ari, ewentualnie Titusa wracając do krojenia, nie patrząc już w stronę kominka. Kto miał się mścić za Prima Aprillis już to zrobił, teraz młody Bott czuł się całkowicie bezpiecznie w swoim domu.
- Możesz się zapchać muffinkami, zostało ich trochę. - dodał, kiedy usłyszał cięższe, męskie kroki. Dopiero po chwili zerknął za siebie i uśmiechnął się na widok nie-bardzo-znajomego. - Spodziewałem się lokatorów, ale zaproszenie aktualne."


04.04.1956r | Peony Sprout | Pub Baggins,Błędny Rycerz
"Nie proponował tego miejsca przez temat, a właśnie dlatego, że tutaj miało dzisiaj być karaoke! Już z odległości dało się słyszeć, pierwsze próby, choć Bott zdecydowanie nie zamierzał podchodzić do swojego występu na trzeźwo. No, w końcu obiecał!"

05.04.1956r | Samuel Skamander | Klub pojedynków
"Tarcza nie zadziałała, a już po chwili Bertie poczuł skutki rzuconego zaklęcia. Zaczął maleć, jego ciało się zmieniało, porastało sierścią. Minęło kilka sekund, a patrzył na Skamandera z poziomu jakichś piętnastu centymetrów od ziemi i miał cholerną ochotę na marchewkę. Wygląda na to, że przegrał pojedynek."

06.04.1956r | Tito, Matt | Rudera
"Bertie był ostatnio bardzo znudzony, a wiadomo - głupek znudzony to głupek zły. Chodził do Judy do szpitala, choć oboje mieli tam już zdecydowanie za mało przestrzeni i choć urozmaicali sobie czas jak tylko mogli (albo Bertie to robił, a Jud powtarzała, że jest idiotą), w końcu nawet Bottowa kreatywność miała swoje granice. Tym bardziej ucieszył się Bertie na informację o wyścigu! Chwała Mattowi za nadużywanie alkoholu, jeśli ma się to tak kończyć, oby pił jak najwięcej."

06.04.1956r | Dużo łajz | Rzeka Severn
"Bertie prawdopodobnie trochę wyróżnia się w tym tłumie. Głównie tym, że nie wygląda podejrzanie. Rozgląda się dookoła, wyraźnie nie może się doczekać wyścigu, uśmiecha się od ucha do ucha i ewidentnie nie ma nic wspólnego z większością mord, jakie można zobaczyć w okolicy. Kompletnie się jednak nimi nie przejmuje."

07.04.1956r | Judith Skamander | Wyspa Rzeźb
"Ruszył powoli ścieżką prowadzącą w stronę wyspy. Zostawienie tu motoru wydawało mu się dobrą decyzją. Jeśli się do wieczora pokłócą istnieje szansa, że chociaż nie postanowią od razu wracać! Poza tym ten spacer był zbyt kuszący.
Na wyspie nie ma zbyt wielu pensjonatów, dzięki temu nie powinno tam być wielu turystów. Nie jest to z resztą bardzo popularne miejsce, do tego ludzie robią sobie podobne wycieczki raczej latem. Chyba jest szansa, że kiedy ci ludzie - jeśli dzieje się to na prawdę - skamienieją, oni pozostaną na wyspie właściwie całkiem sami!"

10.04.1956r | Samuel Skamander | Rudera
Nawet go to wybitnie nie dziwiło. Przyjął ich relację taką, jaka była. Sam go nie lubił, lubił za to bardzo pilnować jego ruchów w stosunku do Judy, by od czasu do czasu trochę go naprostować. Sam Bertie? Nie przejmował się najmocniej. W sumie to nawet Skamandera lubił: bo był kimś kto dbał o Jude zawsze i bezwzględnie i chronił ją nawet przed takimi klaunami, jak właśnie młody Bott. Teraz jednak było troszkę inaczej, Bertie dorósł na swój sposób przez ostatnie lata. Nadal był błaznem i nie zamierzał przestawać nim być, ale nie czuł też żeby Sam miał jakiekolwiek prawo się wtrącać. Nie mówił tego jednak, nie zamierzał się sprzeczać i pozostawał przy swojej dawnej pozycji w duchu zadowolony, że Judy zawsze się ktoś opiekował.

11.04.1956r | Harry Abbott | Dom Harry'ego
"Teraz jednak nie bardzo obchodziło go, czy Abbott kiedykolwiek uczył się rysować, właściwie to postać rozmówcy w ogóle na moment przestała go obchodzić. Patrzył na rysunek, poczuł jak coś w nim się nieprzyjemnie ściska. Trudno opisać, co czuje człowiek, który po roku bezowocnego poszukiwania siostry widzi jej portret wykonany ręką osoby, która w ogóle nie powinna jej znać."


12.04.1956r | Lyra Travers | Ogród magizoologiczny
"Nawet nie zauważył, kiedy od chwili w której wpadł na Lyrę w cukierni minęło... dużo czasu. To musiały być okolice świąt, sylwestra - grudzień, może styczeń? Coś w ten deseń. Obiecał jej się odezwać, ale zaraz oboje uciekli do swoich żyć i najwidoczniej żadne nie pomyślało o napisaniu, a przecież na pewno mieli sobie tyle do opowiedzenia!"

13.04.1956r | Piwka, Harry | Rudera
"Nikt nie lubi swatek. Jasne. To oczywiste i proste jak drut, że miłość powinna znajdywać się sama, t to naturalna sprawa, że nie on decyduje o tym, czy w mózgu Peony pojawi się ta zjadająca mózgi biedronka-pasożyt, kiedy będzie miała okazję trochę lepiej poznać sąsiada, czy nie. Jasne, że to wszystko prawda! Tylko... może czasem warto pomóc dwóm osobom na siebie wpaść? Skoro Piwka do tej pory nie wpadła na żadnego przystojniaka z parasolką, nie potknęła się, by pozwolić się uratować, czy właściwy dżentelmen nie zwrócił uwagi na cudowną kobietę gadającą z chwastami to może trzeba ją lekko popchnąć?"

14.04.1956r | Jocelyn Vane | Słodka Próżności
"Często też widywał tu inne znajome twarze, jak ta która pojawiła się w drzwiach. Znali się raczej z Hogwartu, tu znów zaczęli od czasu do czasu widywać. Dostrzegł od razu, że coś jest nie tak: w pierwszej chwili pomyślał o tym, co mogło się stać, powitał ją jednak szerokim uśmiechem, bo i właśnie tą bronią najlepiej zwalczać wszelkie smutki.
- Witam piękną panią."


15.04.1956r | Ari Roots | Słodka Próżności
"Czekał jeszcze na Ari, ta jednak nie wychodziła. Nie miał pojęcia z resztą, czy nocowała w Ruderze, nie prześladował swoich współlokatorów, nawet tych którzy byli mu bliscy w końcu. Wiedział z resztą, że spotkają się w pracy, więc najedzony teleportował się prosto do kuchni. Dziś ktoś inny miał obsługiwać na sklepie, oni dostali za zadanie wykonać specjalne zamówienie. Przyjęcie urodzinowe jakiegoś berbecia: ciasta, ciasteczka, babeczki, oczywiście tort, wszystko na ich głowie!"


15.04.1956r, wieczór | Yvette Blythe | Rudera
"- Nikt nie spadł z wysokości, jak rozumiem. Wszyscy wydają się całkiem zadowoleni. - dodał zaraz. Nie wiedział o balecie właściwie nic, a te słowa właśnie przewijały się dzisiaj między ścianami Próżności. Był w teatrze rzadkim gościem, jak większość przeciętnego pod tym względem społeczeństwa, na balet nie trafił nigdy. Żył jednak w przekonaniu, że spektakle odbywają się w powietrzu i na tym polega ta niesamowita lekkość o której wszyscy mówią. Tylko jak się właściwie unoszą? Tego nie wiedział. Ale taniec nad sceną... cóż, może być całkiem ciekawe. Tylko... oni tam tańczą o czymś?"


16.04.1956r | Eileen Wilde | Ogród za Ruderą
"- Eileen dołączysz do kawy i bułeczek? - zaproponował na tyle głośno, żeby mieć pewność, że dziewczyna (kobieta, pani profesor!) go usłyszy. Zerknął przy tym za okno, dojadając powoli część śniadania i dobierając się do kawy. - Możemy zabrać na wynos i się przejść, jest niezła pogoda."

17.04.1956r | Marianne Malfoy | Słodka Próżności
"Wszedł do kuchni - obitej nowymi kafelkami, remont był zaledwie... dwa miesiące temu? Miętowy kolor był przyjemny, łagodny. Do tego białe meble z błękitnymi i różowymi akcentami nadawały temu miejscu trochę landrynkowatego uroku. Bertie lubił się z tego nabijać, jednak całkiem dobrze się tu czuł. Wskazał bez słowa różdżką na miskę z przygotowanymi składnikami i trzepaczkę, żeby ta wszystko porządnie wymieszała, kiedy usłyszał głośny trzask. Odwrócił się w stronę dźwięku i uniósł brwi na widok dziewczynki."

18.04.1956r | Raiden Carter | Morska grota
"Bertie chwilami w to wszystko nie wierzył, nie chciał wierzyć. Czuł się beznadziejnie, nie mogąc nic zrobić, pytając znajomych, znajomych znajomych, znajomych siostry i nie dowiadując się niczego. Niektórzy mówili rzeczy w które nie chciał wierzyć. A co, jeśli jego siostra na prawdę się zmieniła? A jeśli zrobiła coś złego i to przed tym musiała uciekać?"

19.04.1956r | Matt Bott | Rudera
"Tak, czy inaczej nie bardzo o tym teraz myślał, w tej chwili niczego nie słyszał, więc nawet nie był pewien, czy Matt jest w pokoju. Nie był z resztą w stanie w którym nadmiernie by się nad tym zastanawiał, zastukał w drzwi za pomocą butelki, ale nie czekając na pozwolenie otworzył drzwi.
Zapewne w innym stanie dość szybko by się wycofał, teraz jednak jego umysł potrzebował znacznie więcej czasu, żeby załapać, że jakaś kobieta właśnie rozpina spodnie jego kuzyna, ale patrząc na jego schlaną twarz chyba straciła nastrój.
Wybacz, stary."

20.04.1956r | Ari Roots | Wesołe Miasteczko
"Tak więc szukał sobie jeszcze więcej zajęć, choć na codzień i tak dbał o to, żeby mieć co robić, teraz zapychał sobie każdy dzień jak tylko się dało. Wesołe miasteczko wydawało mu się wyjściem wprost idealnym, szczególnie że i za towarzystwem Ari zdążył trochę zatęsknić. Mieszkali pod jednym dachem, jednak co chwila się jakoś... mijali. "

21.04.1956r | Alastair Nott | Słodka Próżności
"- Dzień dobry.
Odezwał się jak zwykle szczerze wesołym tonem. Lubił to miejsce i wcale nie musiał udawać dobrego nastroju. Mężczyzna który wszedł z nim był tu niedawno, Bertie go pamiętał. Był z resztą obdarzony bardzo dobrą pamięcią do twarzy i szybko zapamiętywał, co lubi który klient - a mieli tu wiele osób, które wracało znów i znów, coraz chętniej próbując kolejnych polecanych specjalnie im smakołyków."

23.04.1956r | Ari Roors | Dzikie Wybrzeże
"- Co to za sekrety?
Spytał, nie kryjąc rozbawienia, jednak dał się pociągnąć. Kiedy był tu ostatnim razem, wszędzie był śnieg i lód, teraz było całkowicie inaczej. Szedł więc za nią, rozglądając się, aż nie dotarli pod samą jaskinię. Nie byłby z resztą sobą, gdyby nie ruszył dalej, za bardzo go kusiło. Nie stawał więc, a zaczął wsuwać się coraz głębiej, drogę oświetlając sobie różdżką ciekaw, jak głęboko może prowadzić owa jaskinia."






Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bertie Bott   26.11.17 13:00

Maj

01.05.1956r R| Drew Macnair, Suzie Lovegood | Enklawa bahaneki Rudera
"Cela. Ciemna i zimna. Leżał, choć nie miało to nic wspólnego z wypoczynkiem, cały czas czekał. I choć nie wiedział, na co dokładnie czeka, to co nastąpiło było ostatnim, na co mógłby wpaść. Jedynym, czego był pewien to to, że to ich kolejny wymysł. Wiedział, że nie ucieknie. Nie był w stanie, kraty były solidne, nigdzie nie było jakegokolwiek przejścia przez które mógłby się przecisnąć. Mógł jedynie pogodzić się z tym, co go czeka. W obronnym odruchu zdążył jedynie unieść ramiona, by zasłonić twarz, kiedy dziwne rozbłyski pojawiły się i zaczęły zbliżać.
Światło w jednej chwili było jakby wszędzie, a zaraz po nim znów pojawiła się ciemność.
- Śpiąca królewno, jeśli czekasz na księcia z bajki to niestety nie jest twój szczęśliwy dzień."


02.05.1956r R| Suzie Lovegood | Rudera
"Skóra nadal lekko piekła, jednak był już niemal wyleczony. Najpewniej do wieczora nie będzie śladu. Spojrzał na rękę, jednak ta była opatrzona.
Znów zaczęło mu się mieszać w głowie. To, że znajduje się w Ruderze przestało być naturalne. Chciał się podnieść, jednak w tej chwili zauważył, że nie jest w pokoju sam. Sue. Tak po prostu siedziała na dywanie z królikiem, który przeskakiwał przez jej nogi. Bum-bum-bum. I czasem szukał w jej rękach czegoś, co możnaby zjeść.
- Próbujesz tresować mojego przyjaciela?"


02.06.1956r | Lou Bott | Rudera
"- Lou?
Przetarł twarz. Chciał już pytać, co on tu robi. Dawno go nie widział, od dawna nie było z nim kontaktu, nawet chciał się porozglądać za nim, kiedy zaczęło się dziać zdecydowanie za wiele.
- Na wrzody Merlina, mugoli też to dopadło?"


03.05.1956r R| Jayden Vane | Słodka Próżności
"Nie myślał o tym, co było. Izolował się i zamykał, nigdy nie lubił nadmiernie rozpatrywać przeszłości, a to co wydarzyło się zaledwie kilka dni temu było już przeszłością. Niechlubną jego zdaniem, wciąż coś szeptało mu w umyśle zawiodłeś, ignorował jednak te głosy. Zawiódł, jednak musi działać dalej. To było oczywiste. Przeszłość nigdy nie miała dla niego wielkiego znaczenia, przyszłość to tylko plany i nadzieje, żyje w tej chwili.
W tej chwili jednak nadal działy się rzeczy, które nie powinny mieć miejsca. On jednak był tutaj i czuł się żałośnie wręcz nie na miejscu, wiedząc jednak że nigdzie się nie przyda przez najbliższych kilka godzin, sprzedawał swoje ciasteczka, babeczki i inne przysmaki."


05.05.1956r R| Titus Ollivander | Rudera
"- Dawno cię nie było, już zaczynałem poważnie myśleć, że tym razem wieczność oznacza wieczność.
Dodał. Choć coś było podejrzane, Tito nie miał typowego entuzjazmu. Kwiecień odbił się na wszystkich, jednak Bott czuł w kościach, że to nie to. Coś się stało? - Wszystko okej?"


05.05.1956r | Zakonnicy | Pod Świńskim Łbem
"Czuł się dziwnie znów ruszając na spotkanie. Oczywistym było, że przyjdzie. Odsiecz... zobaczył. Wiedział, że źle się dzieje już od dawna, sam kwiecień był jakby podsumowaniem wszystkiego, jednak stanięcie w całym tym koszmarze było czymś zupełnie innym. Oczywiście, że się bał. Pewnie się do tego nie przyzna, ale cóż, lubił swoje życie, cholernie je lubił.
A jednak nie mógł odpuścić."


06.05.1956r, ranek R| William Prince | Słodka Próżności
"Kolejnej osobie już sprzedawał pachnące ciasteczka, trzeba przyznać że miały całkiem niezłe wzięcie, podobnie z resztą jak lody także będące wynikiem ich działań które sprzedawało rodzeństwo Frotecue na przeciwko.
Dwie kawy do stolika, ciasto karmelowe. Teraz spojrzał na kolejnego klienta, uśmiechnął się nieznacznie. Inaczej, słabiej niż dawniej, choć osobie postronnej mógł wyglądać po prostu na zmęczonego. Był ostatecznie w jakiś sposób zmęczony."


06.05.1956r R| Florean Frotescue | Lasy Cairngorms
"- Musi być, na pewno go widziałem. - skinął głową. W zeszłym roku co prawda, jednak pamiętał, jedna z wypraw na Sally zaprowadziła go aż do Szkocji. O dziwo dość sporo pamiętał, choć starał się wyłączać umysł i po prostu lecieć.
Spojrzał na mapę w rękach chłopaka. Będą musieli jeszcze znaleźć konkretne miejsce. Ruszył jednak z nim po prostu, nie minęło wiele czasu, jak faktycznie przed nimi zaczął majaczyć duży las. "


08.05.1956r | Florence Frotescau | Klub Pojedynków
"Przybiegł w ostatniej chwili. Zapomniał - jak mógł zapomnieć? Jednak maj był szalonym miesiącem w którym wiele się działo mimo, iż dopiero się rozpoczął. Klub pojedynków nie był priorytetem, wręcz było mu do tego daleko, dla Bertiego nadal był jednak czymś cennym. Starał się tu uczyć."


09.05.1956r R| Constantine Ollivander | Dział Ksiąg Zakazanych
"Miejsc zrujnowanych przez dziwne anomalie nie brakowało. Były niebezpieczne. Dookoła dawało się dosłyszeć już wiele teorii spiskowych na temat tego, dlaczego Ministerstwo nic nie robi. W niektóre z nich dało się wierzyć, inne brzmiały jak paranoja, jak było na prawdę - tego być może się nie dowiedzą. Gdybanie nie ma z resztą większego sensu, sens ma tylko zrobienie z tym czegoś, prawda?"


10.05.1956r | Peony Sprout | Rudera
"Właściwie to każdy człowiek obdarzony zdrowym rozsądkiem mógłby się tego domyślać. Rudera ostatecznie była domem całkowicie wbudowanym w ziemię: nad poziom gruntu wystawał jedynie dach. Tak więc kiedy deszcze się zaczęły, Bertie zaczął nieśmiało żartować, nie sądził jednak by jego żarty mogły stać się prawdą. A dotyczyły one dokładnie tego, co wiązało się z absolutnym apogeum, burzą jakiej świat nie widział: drewniany dom zabezpieczony najwidoczniej zbyt słabym budownictwem (zbyt licho naprawionym) oraz zbyt słabymi - lub dogasającymi już po wielu latach - zaklęciami, zaczął przeciekać."


10.05.1956r, wczesne popołudnie R| Matt Bott | Rudera
"Było lepiej. Zaczynał wierzyć, że mają nawet szansę dać sobie radę. Było w Ruderze mnóstwo osób, które chciały pomóc, wszyscy łatali ściany, usiłowali wzmacniać zaklęcia chroniące je - choć to nie było proste zadanie. Jeszcze inni usiłowali jakoś pozbywać się wody lub ratować sprzęt, jaki znajdował się w domu. Każda para rąk była w tej chwili wręcz nieoceniona.
Bertie szturchnął kuzyna.
- Piwnica już i tak pewnie jest basenem, ale może warto spróbować ją poratować póki ściany w miarę się trzymają. Pozostali dają radę ze wzmacnianiem zaklęć. - nie było sensu, żeby wszyscy robili to samo. I tak panował tu chaos, choć wszystko o dziwo szło ku dobremu. Dawali radę. Będzie dobrze. Musi być dobrze."



10.05.1956r, popołudnie | Mia Mulciber | Rudera
"W pierwszym momencie zdziwił się więc słysząc pukanie do drzwi, zaraz jednak otworzył, zamierzając powitać kolejną skłonną do pomocy osobę. Im więcej rąk do pracy tym lepiej: nie ważne kto ją ściągnął, każdy pisał po pomoc. Potrzebowali tu dużo pomocy.
- Otwarte!
Zawołał, przekrzykując Lanę, która przelatywała właśnie przez salon z lamentem nad swoim domem. Pozbierał wszystkie garnki jakie nadawały się do pracy z pozbywaniem się wody. Ruszając znów po schodach na dół i usiłując się na nich nie zabić bardziej niż zwykle przez fakt, iż tym razem były cholernie mokre. Zerknął jeszcze, kto przyszedł, choć kobieta w drzwiach nie wyglądała jakby spodziewała się zobaczyć to... przed czym stanęła. Choć może to tylko pierwszy szok.
- Kogokolwiek szukasz pewnie jest na dole, jak widać mamy mały kataklizm."


10.05.1956r, wieczór | Suzie Lovegood | Rudera
"- Nie pada! - oznajmił jedynie, żeby wszyscy usłyszeli, bo skoro nie pada, a ściany względnie się trzymają to... to udało im się? Jasne, trzeba pozbyć się wody, wiele desek będzie trzeba wymienić, a ściany i tak będą wymagały bardzo solidnego wzmocnienia, ale UDAŁO SIĘ.
- Aż nie chce mi się wierzyć. - przyznał, opierając się o ścianę i powoli osuwając, siadając w wodzie. I tak był cały mokry i nie robiło to żadnej różnicy. - Nadal chcesz plumpki? Może Ernie by się z nimi zaprzyjaźnił. Choć może lepiej nie ryzykować, że spróbuje je zjeść."



12.05.1956r R| Florence Frotescau | Słodka Próżności
"Pomysł Flo był w gruncie rzeczy genialny. Bertie nie miał na to lepszego słowa. Prosta myśl, niby to oczywista, o prostej zabawie, czymś z czym mieli do czynienia od zawsze. Trzeba było jednak czasu, by się przygotować. Bertie kombinował ostatnimi dniami - nie sam, kombinowali wszyscy - jak stworzyć masę, która będzie działała podobnie, jednak nie będzie mydlana. Zaklęcia transmutacyjne nie miały tu zbytniej racji bytu. To musiało pochodzić ze składu."



18.05.1956r | Alexander Selwyn | Las
"Był rozkojarzony trochę bardziej niż zwykle, co rzecz jasna nie powinno wpływać na poczucie bezpieczeństwa jego dzisiejszego towarzysza. A może powinno? Może troszkę? Cóż, na jego poczucie bezpieczeństwa nie wpływał pozytywnie fakt, iż szlachcic najpewniej pierwszy raz złapie jakiekolwiek narzędzie w rękę."


20.05.1956r | Sue Lovegood | Stara Chata
"Tutaj, między gruzami Starej Chaty chadzał ostatnio dość często. Już nie były aż takimi gruzami nawet, wspólnie dbali o to by ją wysprzątać, pooddzielać to co jeszcze się do czegoś nadaje od rzeczy nieużytecznych.
- No... jeszcze trochę i jakieś duchy będą mogły się tu wprowadzać. - stwierdził, uśmiechając się, bo i faktycznie doprowadzili wspólnymi siłami Chatę ze stanu kompletnej nieużywalności do stanu w którym być może ktoś o wybitnie niskich wymaganiach chciałby tu żyć. Bott odstawił skrzynkę z mugolskimi narzędziami, tę samą przy pomocy której dość aktywnie działał nadal w swoim domu, usiłując zatrzeć wszelkie ślady niedawnego potopu. - To może ty pooglądaj podłogę w kuchni, ja w tym czasie zajmę się jej drzwiami?"


25.05.1956r | Constantine Ollivander | Ollivanderowo
"Rozejrzał się z resztą po chwili po pomieszczeniu, a jego brwi powędrowały jeszcze o milimetr wyżej. Jego pokój mógłby być tak rozwalony, ale szlachecka komnata? I kolejne spojrzenie, już na samego Kostka, choć brwi nie dały rady już wyżej podskoczyć. Mimika Botta wróciła więc do normy.
- Ile tu beze mnie wychlałeś, co? - spytał, nie kryjąc rozbawienia, bo i nie wyglądało jakby Constantine potrzebował ratunku, bardziej jakby wymagał partnera do kieliszka."





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.


Ostatnio zmieniony przez Bertie Bott dnia 02.03.18 14:04, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bertie Bott   18.12.17 12:34

Czerwiec

02.06.1956r | Evey Howell | Mugolska strona Londynu
"Kiedy spadły na niego pierwsze krople, nie bardzo się tym przejął. Najwyżej trochę zmoknie, byle tylko nie padało znów przez wiele dni. Wraz z kroplami spłynęło jednak na niego coś jeszcze, dziwne zawirowanie wcale nie tak obce  resztą kiedy wśród dość nielicznych przechodniów dostrzegł kobietę. Bez wątpienia starszą od niego, to nie miało jednak najmniejszego znaczenia, nie zastanawiał się wiele, za to wiedział że musi ją poznać."


03.06.1956r | Jayden | Stara Chata
"Odbudowa jest ważna. A może Bertie po prostu wmawiał sobie, że coś robi, potrzebował iluzji ruchu, ostatecznie w głębi duszy czuł że to tylko miejsce. Istota Zakonu to przecież oni, kwatera mogłaby stanąć gdziekolwiek, mogłaby być każdym budynkiem zdolnym ich pomieścić, gdyby odpowiednio go zabezpieczyć. Choć może właśnie łatwiej odbudować dom niż ponownie nakładać wszystkie skomplikowane zaklęcia ochronne? Tego nie wiedział.
Padło jednak polecenie, a on musiał czymś się zająć, potrzebował działać bo czekanie działało mu na nerwy mocniej z każdym dniem. Szczególnie w zestawieniu z nieudanymi próbami walki z magicznymi anomaliami jakie ogarnęły Londyn."



07.06.1956r | Matt | Rudera
"Najgorsza część napraw była już za nimi, właśnie z resztą miał zamiar przebrać się w coś luźnego i pójść odmalowywać ostatni pokój który tego wymagał - ten porzucony nie tak dawno przez Ariadnę. Sięgnął więc po kubeł farby i jeszcze do Rogera zerknął czy ma wodę i jakieś jedzenie, kiedy usłyszał kroki które zatrzymały się przy jego drzwiach. Zerknął za siebie.
- Siemasz.
Posłał kuzynowi wesoły uśmiech znad króliczej klatki."



10.06.1956r | Duchy! | Dolina Glendalough
"Oh, JASNE że musiał przyjść. Jego udział w tym wydarzeniu był co najmniej oczywisty, list od Selwyna był tylko potwierdzeniem, choć Bott i tak był pewien że zbierze się tutaj dużo osób, niejedna przebąkiwała o tym wydarzeniu, nawet w pracy kilka razy usłyszał o Dolinie Glendalough, ludzi więc nie może zabraknąć. I postawił sobie za cel ściągnięcie tu też Matta, zgodnie ze swoją zasadą, kiedy nie możesz poradzić na problemy, po prostu się baw. Mało odpowiedzialne, jednak zapętlanie się nie pomagało, a Matt wyglądający jakby próbował się nad czymś zastanawiać sprawiał, że Bertie na prawdę martwił się o część swojej rodziny. No, może zabawę rozumieją trochę inaczej, jednak starszy Bott jak już przestanie się krzywić, na pewno będzie się dobrze bawił."


12.06.1956r | Florka | Słodka Próżności
"Cynthia podrzuciła mu jednak cynk, że ma w kuchni wszystkie składniki do świetnego eliksiru na przeziębienie, więc zapominając że kompletnie się na eliksirach nie zna młody Bott przybył do Próżności w celu poprawiania swojego stanu zdrowia. Tylko że po pierwszej próbie nie stało się nic, po kolejnej dostał jakichś koszmarnych drgawek, które utrzymywały się bitych piętnaście minut. Kiedy przeszło, postanowił że chyba jednak potrzebuje pomocy w uwarzeniu tego jakże banalnego eliksiru, a jak za kilka minut się okazało, potrzebuje także pomocy w cofnięciu efektów tego nieudanego, bo i jego skóra zaczęła się dziwnie mienić i co gorsza, swędzieć. Napisał więc list w nadziei że Flo da radę mu pomóc, bo i ona chyba coś o eliksirach wiedziała?"


13.06.1956r | Josie Fenwick | Wesołe Miasteczko
"- Hm. Zakładamy się? Jeśli przegram, siadam na jego miejscu i możesz we mnie celować. Znaczy w pochodnie, wiesz o co chodzi.
Wzruszył zaraz ramionami, bo i wiadomym było raczej że nie ma ochoty zostać pochodnią. Uśmiechnął się przy tym po swojemu, wesoło, bo i miał ambicję wygrać dzisiaj kilka gier. A przynajmniej spróbować."


14.06.1956r | Billy Moore | Cmentarzi Rudera(wrzucić link)
"Cmentarz. Ziemia zachowywała się dziwnie jeszcze zanim dotarli na teren, a widok wyglądał jak z kiepskiego horroru sprzed kilku lat. Przekopana ziemia odsłaniała trumny, w niektórych miejscach można było dostrzec kości czy trochę zniszczone urny. Bott skrzywił się, zsiadając z motoru który ostatnimi czasy wydawał mu się pewniejszym środkiem transportu niż magiczna teleportacja. Słyszał plotki o tym, iż magiczne anomalie ściągnęły w to miejsce niebezpieczne stworzenie, nie był jednak pewien czy jest to prawda, czy nie mają do czynienia po prostu z jakiegoś rodzaju szaleństwem ze strony żywiołu."




16.06.1956r | Asbjorn Ingisson | Stara Chata
"Był po pracy. Dużo ostatnio pracował, częściowo nad faktyczną pracą, częściowo nad badaniami. Kiedy nie pracował, lub po pracy, często był tutaj, dając sobie poczucie że coś robi, nad czymś pracuje. Nie sądził by na prawdę robił wiele, ostatecznie to tylko miejsce, skoro jednak jest potrzebne, Bott zamierzał pomóc. Ostatecznie żył ostatnio z młotkiem w ręku.
Szedł więc, w jednej ręce trzymając swój kubek z Próżności który jeszcze przed wybuchem anomalii magicznie przerobił, by dłużej trzymał ciepło napoju i nie parzył ręki. W środku znajdowała się ciepła herbata, rum, sok z cytryny i cukier. W torbie miał także termos i więcej rumu, było mroźno a on zamierzał dzisiaj solidnie popracować."


20.06.1956r, ranek | Matt Bott | Garaż
"- Jak odrdzewieją, i tak będą słabsze. - przyznał zaraz jednak rację słowom kuzyna. Zaczął się też rozglądać za wymienionym przez Matta przedmiotem, bo i faktycznie jego żółta rączka rzuciła mu się nie tak dawno w oczy. - Gdzieś powinien być... - mruknął, okręcając się powoli, aż nie zauważył faktycznie podłużnego pilnika z żółtą rękojeścią. Podał kuzynowi przedmiot i sam także zbliżył się do samochodu, dzierżąc w dłoni bardzo wydłużony śrubokręt. Sam siłował się chwilę wcześniej z inną śrubą, ktoś kto ją tam umieszczał albo był dzieckiem, albo zrobił to w jakiś totalnie magiczny sposób, bo dłoń dorosłego człowieka trzymającego rękojeść śrubokrętu nie miała szansy się tam zmieścić. Od czego jednak mają magię, jeśli nie od tak kryzysowych sytuacji?"


20.06.1956r | Anthony Skamander | Dziurawy Kocioł
"Jego towarzystwo jednak rozeszło się szybciej niż on miał ochotę wracać, wtedy jednak w knajpie pojawiła się względnie znajoma twarz. Względnie, bo bardziej się widywali niż miewali ze sobą bardziej do czynienia, jednak podpity człowiek to komunikatywny człowiek a jako, że Bert i na trzeźwo nie ma problemu z tym, by odezwać się do kogoś kogo ledwo zna, po chwili siedzieli przy barze nad kolejnym piwem, a starsza wersja odrobinę bardziej mu znanego Skamandera okazywała się całkiem fajnym człowiekiem.
Nawet się kleiło, a auror zaczął coś dawać o swojej pracy i w sumie to nawet Bertowi nie przeszkadzało, bo i ten zawód był całkiem imponujący i na pewno musiał dać mu wiele anegdot dobrych na taki właśnie moment."



22.06.1956r | Duncan Beckett | Stara Chata
"- Część już tam ktoś zrobił, ale trzeba skończyć podłogi. No, jest jeszcze tynkowanie chyba wszędzie dookoła więc pozostawię ci wybór. - dodał, kiedy stanęli na miejscu. Wszystko co potrzebne do wszystkiego już tu było, czekało ukryte w piwnicy, bo i nikt kto swoje rzeczy przynosił nie miał ochoty dźwigać ich w kółko tam i z powrotem.
Spojrzał na Becketta, by ten podjął decyzję, sam mógł zajmować się dosłownie wszystkim od tynkowania przez machanie młotkiem po docinanie desek. W sumie nabrał już jakiejśtam wprawy, nawet przy niektórych próbach nie potrzebował już pomocy medycznej."


24.06.1956r | Duncan Beckett | Stara Chata
"- Na strychu chyba najwięcej zostało! - zawołał zaraz. Podłoga była zrobiona do pewnego momentu, być może jeszcze wczoraj ktoś się za nią zabrał, ale nie zdołał ubić całości. Z boku, pod ścianą na zrobionej już części czekał stos widocznie dociętych na odpowiednią szerokość desek, czekających na swoją kolej."





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.


Ostatnio zmieniony przez Bertie Bott dnia 24.06.18 9:58, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bertie Bott   22.06.18 22:08

Lipiec

05.07.1956r | Zakon Feniksa | Gospoda pod Świńskim Łbem
"Rozejrzał się uważnie, wchodząc do środka, ciekaw kto już przybył na miejsce. Wiele się wydarzyło od ostatniego spotkania. Przywitał obecnych skinieniem głową i zajął miejsce obok Duncana. Nie tak dawno widzieli się przy odbudowywaniu chaty. Czy kolejne spotkanie będzie mogło mieć miejsce już w kwaterze? Zerknął na Sue, która znajdowała się u jego boku i ruszył wraz z nią do stołu."


07.07.1956r | Ria Weasley | Rudera
"Nie tylko Zakon powinien trenować, zwykli obywatele też muszą szykować się na ciężkie chwile, a Ria zawsze była wspaniałym sparingpartnerem. Absolutnie nie była przy tym zwykłą obywatelką Londynu, mogła należeć wręcz do tej bardziej niezwykłej części. Zaprosił ją więc do siebie i wcale nie zdziwiło go, że zaproszenie zostało przyjęte.
Czekał przed domem, oparty lekko o spadzisty dach, jedyną część budowli, jaka wystawała nad ziemią, jednak widząc kto nadchodzi, zamachał. Ich trening, o ile Ria przystanie na jego pomysł był już przygotowany. W ogródku za domem - nadal wymagającym sporo pracy - czekały na nich cele, poustawiane w rządku butelki."


15-16.07.1956r | Obozowicze | Mugolska dzicz
"Zgodnie z zapowiedziami piętnastego lipca o godzinie piętnastej stał na przystanku trochę już oddalonym od głównej części Londynu, bliżej szosy. Przystanek stanowił wysoki pręt z przybitym nań rozkładem jazdy, podał adres w notce jaką rozpuścił ze wszystkimi informacjami jakie mieć trzeba - choć nie było ich zbyt wiele. Z uśmiechem na ustach witał kolejnych pojawiających się czarodziejów, wskazywał na tobołki i kazał brać po jednym."


18.07.1956r | Rowan Sprout | Słodka Próżności
"W związku z osłabieniem ruchu, częściej radził sobie sam. Zaledwie dwa miesiące temu taki dzień nazywałby armagedonem, w tej chwili wcale nie był to wielki problem. Lepił właśnie nowe ciasteczka cynamonowe, bo i te właśnie dzisiaj zeszły od rana prawie wszystkie, kiedy dotarły do niego dźwięki kroków.
Nie usłyszał dzwoneczka nad drzwiami?"



20.07.1956r | Josephine Fenewick | Ruderai
"Kiedy usłyszał znajomy głos, wszedł do pokoju. Pod jego nogami pałętał się królik jak zazwyczaj, kiedy Bertie schodził na parter mieszkania. Charakterystyczne tup tup tup zajmuje wtedy ciszę kiedy nikt nic nie mówi.
- Wygrzebałem w nocy zdjęcia o których ci kiedyś mówiłem. - stwierdził z firmowym uśmiechem numer siedem, czyli satysfakcja albo zwrot pieniędzy gwarantowany i podszedł bliżej, siadając po turecku na całkiem miękkim dywanie. - Jak dzień w ogóle?"





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.


Ostatnio zmieniony przez Bertie Bott dnia 16.07.18 22:33, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bertie Bott   22.06.18 22:19

Sierpień

03.08.1956r | Waleczni czarodzieje | Weymouth
"- Chyba giermek zwycięzcy. - stwierdził absolutnie, ale to całkowicie pewnym tonem. - Ale z tej roli też możesz być dumny. - dodał zaraz wesoło. No dobra, może i Bertie nie jest najpotężniejszym czarodziejem. Może nie jest też najsprawniejszym czarodziejem. Może nawet nie zna najlepszych na świecie zaklęć. I może czasami magia nie koniecznie chce go słuchać. Ale...
ale przypadki chodzą po ludziach, a Los bywa bardzo przewrotny, więc wszystko jest możliwe!"


05.08.1956r | Kucharze | Weymouth
"Oczywiście że musiał tu przyjść. Jeśli istniała dziedzina w której czuł się na prawdę pewnie, było to właśnie gotowanie. Robił to intuicyjnie, samo mu przychodziło, z łatwością dobierał przyprawy i z reguły miał później duże powody do zadowolenia. Przede wszystkim jednak: po prostu to lubił. Otaczanie się zapachami, smakami, kombinowanie z potrawami sprawiało mu przyjemność, był w sumie ciekaw kogo będzie mógł tutaj spotkać."


15.08.1956r | Jessa Diggory | Dom Slughorna
"To tylko przeszukanie, nie włamują się do więzienia schowanego na objętej klątwą wyspie, przy odrobinie szczęścia wszystko powinno pójść gładko. A w swoje szczęście nadal niezłomnie wierzył i nie wygląda na to, by ten fakt miał się kiedykolwiek zmienić. Mimo to - przygotowywał się do zadania bez typowej dla siebie lekkości ducha. Wręcz przeciwnie, czuł dziwny uścisk w klatce piersiowej."





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
 

Bertie Bott

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Woreczki z wsiąkiewki-
Styl: Caelan + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18