Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 [sen] Więzień i wilk

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#168856
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
And as I spoke, my fangs were shown. Taken aback, he smiles and tells me “What you crave will soon be yours. But what I crave is already mine”

Anima vestra.
OPCM : 1
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 45
CZARNA MAGIA : 27
ZWINNOŚĆ : 5/25
SPRAWNOŚĆ : 5/72
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: [sen] Więzień i wilk   26.06.18 12:29

Istniały rzeczy, których nie można było się dowiedzieć z książek. Istniały rzeczy, których nie można było się dowiedzieć znikąd. Jedynie śniąc można je znaleźć w innych ludziach. Czy właśnie dlatego działo się to wszystko? Połączenie się przez sen było dla niego jakby codziennością z uwagi na przedziwne zawirowanie w tej sferze na przestrzeni ostatnich miesięcy, a mimo to budząc się nie doznał oczywistego poczucia realności. Wszystko zdawało się być oderwane od znanych mu dróg, jednak przypominające usilnie o czymś, co już przeżył. Gdy pierwszy raz wciągnął powietrze, poczuł od razu lodowaty podmuch wślizgujący się mu prosto przez nozdrza do gardła, a później wypełniający boleśnie płuca. Otwierając usta, mógł dostrzec przed nosem wydychany obłok, który jakby na moment zatrzymał się skostniały przez otaczające go zimno. Przez chwilę obserwował chmurę unosząca się powoli i jakby leniwie w górę ku czarnemu sufitowi. Był tam. Widział zarys półwypukłych kamieni tworzących sklepienie, ale wiedział, że ludzkie oko nie byłoby w stanie go dostrzec. Nawet sam miał problemy, co było absolutną nowością. Jako animag miał bardziej wyostrzone zmysły, lecz i one tutaj zdawały się być niczym przytępione. Dlatego nic dziwnego, że zdał sobie sprawę, że słyszał szmer niedaleko jakby po drugiej stronie celi, w której się znajdował. Cela... Dopiero teraz omiótł spojrzeniem miejsce, w którym się znajdował, dostrzegając ściany z każdej możliwej strony - kuriozalnie nachylone pod niemożliwym wręcz kątem, ale mimo to stojące solidnie. Ta abstrakcja wcale nie pozwoliła mu sądzić, że znajduje się w miejscu niemożliwym dla istnienia i łamiącym prawa natury. Była tak boleśnie nierealna, że aż rzeczywista, a drobne detale sprawiały jedynie, że ów namacalność wrzynała się w jego umysł. Żółte znaki na ścianach, nikłe światło księżyca, który dopiero teraz wyszedł zza chmur przypominając o swoim istnieniu i wpadając do celi przez wąskie okno. Wyczuł  znikomy powiew nocnego powietrza, ale ponad tym wszystkim unosiła się gruba warstwa duchoty osnuta sporym słodko-ostrym zapachem. Wiedział, co go powodowało i chociaż nie powinien, nie kontrolował reakcji wilczego ciała, a one mówiły, by podejść i sprawdzić. Zmarszczył nos, wargi uniosły się w górę ukazując lśniące zęby, w pysku zaczęła gromadzić się gęsta ślina. Podniósł się cicho, nie słysząc już szmeru innego ponad własne ruchy. A przynajmniej nie w tym momencie. Charakterystyczny odór dochodził z prawego rogu celi, więc i tam się skierował. Widział już zarys ciała - przykutego wielkim łańcuchem do ściany i leżącego pod nią w rozciągniętej pozie. Z każdym krokiem widział więcej. Dostrzegał jak pętle jelitowe rozdymały się unosząc brzuch znacznie nad poziom klatki piersiowej, co przypominało kogoś ze sporą nadwagą. Zaraz po tym niewyrazisty obraz stał się ostrzejszy, a rozkładające się zwłoki nie miały już żadnych tajemnic. Wypchnięty język z jamy gardła na zewnątrz wystawał między zębami i nabrzmiałymi wargami, gałki oczne wysunęły się z oczodołów, co świadczyło o stosunkowo niedawnej śmierci. Nie przypominał jednak człowieka. Rozdęcie gnilne twarzy z intensywnymi ocieklinami gnilnymi upodabniało go bardziej do szarego stwora z głębin oceanów niż dawnego więźnia. Jak długo był więc nieprzytomny, że nie zarejestrował śmierci towarzysza niedoli? A może to miejsce już dawno odebrało mu zmysły i były to ostatnie chwile, które posiadał w całkowitej trzeźwości? Wybudzał się na sen świadomości? Jakby na potwierdzenie znikąd trzasnął piorun rozpraszając na moment wszystkie cienie celi i ukazując jej najbardziej skrywane sekrety.
[bylobrzydkobedzieladnie]





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed


Ostatnio zmieniony przez Morgoth Yaxley dnia 22.09.18 14:18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Cadan Goyle
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5368-cadan-goyle#121340 https://www.morsmordre.net/t5383-poczta-cadana#121562 https://www.morsmordre.net/t5382-cadan#121559 https://www.morsmordre.net/f219-dzielnica-portowa-orchard-place-4 https://www.morsmordre.net/t5384-skrytka-nr-1336#121565 https://www.morsmordre.net/t5385-cadan-goyle#121566
Zawód : zaklinacz przedmiotów, poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
waiting for the moment to strike
to take possession
to take your h e a r t
OPCM : 10
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 21
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: [sen] Więzień i wilk   29.07.18 21:39

Koszmar poganiał koszmar. Odkąd wrócili, Cadan nie mógł spać - a kiedy wreszcie Morfeusz przyciągał go swoimi ramionami siłą, śnił najstraszniejsze mary, jakich w życiu nie spodziewałby się po sobie samym. Klatka piersiowa unosiła się szybko, panicznie, brwi marszczyły nasączone sprzeciwem, zaś usta wyginały się w różnorakie grymasy. I ten wszechobecny chłód. Mroźne powietrze oplatało ciało Goyle’a cienką warstewką, tworząc trwały dystraktor potęgujący rozlegającą się w ciele panikę. Nienawidził się bać. Zwykle zaciskał zęby oraz parł do przodu na oślep. Azkaban jednakże skutecznie przyćmił waleczność mężczyzny, sprowadzając go tym samym do roli ofiary, nie zaś myśliwego jakim był. Pokój tonący w mroku pozostawał bezlitosny dla próbującego wyrwać się z przerażających oków koszmaru. Wypełniał całe jestestwo czarodzieja nie pozwalając mu na reakcję.
Znał to miejsce. Rozpoznawał chropowate, zimne ściany oraz drzwi do więziennych cel. Nad nimi tabliczki z numerami, pozornie niemającymi żadnego logicznego ciągu. Żeglarz słyszał złowieszcze chrobotanie gdzieś z tyłu, za sobą. I krzyki, wyraźnie jednak przytłumione, zduszone jakby w samych płucach - może dziejące się jedynie w jego głowie? Chwycił się za nią, mocno zaciskając szczęki. Zamierzał wyplenić z siebie te wrzaski, nie pozwalały mu bowiem skoncentrować się na zaistniałej sytuacji. Dlaczego znów tu trafił? Jakim sposobem? Ostatnio był u Blacka w gabinecie. Widział Caelana oraz inne osoby, które teraz były dlań rozmytym, nieobecnym tworem. Nie mógł ponownie zostać wepchnięty do więzienia - nie mieli do tego żadnych powodów.
A jednak stał na środku pustego, ciemnego i ohydnego korytarza. Stopy niemal przyklejały się do brudnej podłogi; ciągnęło od niej niewyobrażalne zimno. Słyszał głosy. Niewyraźne, bardziej przypominające postękiwanie potępionych niż żywych, prawdziwych ludzi. Nagle za plecami Cadana rozległ się śmiech. Donośny, pusty - całkowicie wyprany z emocji. Wystraszył się. Podskoczył w miejscu oglądając się przez ramię. Powłóczysta poświata zamajaczyła w oddali. Goyle rzucił się biegiem do przodu, co rusz spoglądając do tyłu. Przewrócił się w kałuży krwi. Ściekała z jednej z celi, a teraz lepiła się do szaty mężczyzny. Miała obrzydliwy, metaliczny zapach z dodatkiem stęchlizny; nigdy takiego nie czuł. Przez zakratowane okno wdarło się światło księżyca i jakimś niewytłumaczalnym sposobem Rycerz mógł dostrzec w osoczu swoją twarz. Nie miał nosa, tak naprawdę nie miał połowy zapchlonego ryja; kawałki mięsa zwisały bezwładnie z dziur ukazując część szczęki oraz fragmenty czaszki. Cofnął się upadając na tyłek. I znów ten śmiech. Przerażony zerwał się na równe nogi, niemal ponownie się ślizgając na gęstej cieczy przytykającą podeszwy.
I biegł tak i biegł mając wrażenie, że korytarz się nie kończy, a on wręcz się cofa. Dopiero po długim czasie mordęgi znalazł się przy jednej z celi, której drzwi otworzyły się nagle – z łoskotem. Hałas niósł się po całym skrzydle. Cadan przyparł plecami do ściany, tuż naprzeciwko wrót. Wystraszony, z wybałuszonymi oczami spoglądał na szczerzącego kły wilka. - Niósł wilk razy kilka, ponieśli i wilka - szepnął obłąkańczo, będąc pewnym, że to wytwór jego chorej wyobraźni. Azkaban zjadał jego rozum żywcem.




make you believe you're bigger than life
no one cares if you'll live or die

larynx depopulo
and I know you're not my friend




Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#168856
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
And as I spoke, my fangs were shown. Taken aback, he smiles and tells me “What you crave will soon be yours. But what I crave is already mine”

Anima vestra.
OPCM : 1
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 45
CZARNA MAGIA : 27
ZWINNOŚĆ : 5/25
SPRAWNOŚĆ : 5/72
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: [sen] Więzień i wilk   22.09.18 14:33

Jego członki drgały, lecz nie był to strach. Nie tylko on. Czuł zmęczenie, pulsację krwi w żyłach, gdy ta kotłowała się po jego organizmie, starając się wrócić na swoje miejsce i obudzić zbyt długo pogrążone w mroku ciało. Stagnacja usztywniła kończyny, które teraz próbowały wrócić do dawnego życia, lecz nie było to takie proste - zważywszy na to, że wtrącili go tutaj poturbowanego i ledwo dychającego. Dopiero po chwili aura pozwoliła mu na moment wrócić wspomnieniami, dlaczego znajdował się, gdzie się znajdował, lecz były to jedynie krótkie obrazy, odczucia, zapachy. Pamiętał kluczenie między labiryntem korytarzy, pamiętał przerażającą obecność dementorów. Myślał, że wyratował się z tego koszmaru, lecz był jak najdalej od rzeczywistości. Teraz był złamany, złamany śmiertelnie tym przewlekłym konaniem i kiedy w końcu udało mu się zrzucić więzy, opadł na posadzki, czując, iż odchodził od przytomności. W jego czaszce słyszał niczym wyrok – straszliwy wyrok śmierci – wyraźne brzmienie kajdan uderzanych raz po raz o kamienne mury więzienia, które obiło się o jego wyczulone uszy. Gwałtowny błysk pioruna rozświetlił celę, a jemu wydawało się, że dostrzegł złowrogie kaptury inkwizytorów, które w sekundę później roztopiły się w jakimś sennym, nieokreślonym szumie. Wywoływał on w jego duszy wrażenie, że wyobraźnia nakręcała się sama najmniejszym szmerem czy obrazem i obracała umysł niczym kołem młyńskim. Lecz to wyobraźnia jedynie czy czysta, surrealistyczna prawda? Drżał na myśl kolejnych wizji lub czyjejś obecności jakby to one sprawiały, że popadał w obłęd. Odciśnięte piętno nie mogło odejść tak łatwo i wiedział, że czcze marzenia nie miały się ziścić. Po chwili przez otumaniony namacalnym koszmarem na kształt bujnej, dźwięcznej melodii przemknęła myśl, jak słodko musi być w grobie. Myśl ta przyszła z cicha i skrycie i miał wrażenie, że długo trwało, nim objawiła się w nieocenionej swej pełni; kiedy zaś duch począł w końcu właściwie ją odczuwać i nią się lubować, otoczyła go znów czerń mroków; łącznie z trupem współwięźnia tuż obok, nad którego pożywieniem się rozmyślał. Wszystkie wrażenia zdawały się przepadać w obłędnym, rwącym zaciemnieniu duszy odchodzącej w zaświaty. W końcu wszechświat omglił się nocą, cichością i milczeniem. Lecz nie dostał śmierci, której tak pragnął, bo oto z korytarza dosięgnął go odgłos każący stanąć na równe nogi. Wychudzony, wygłodniały pragnął krwi, a ona niczym płaczący noworodek krzyczała do niego wraz ze zbliżającym się człowiekiem. Szaleńcem czy też i nie - nie miało to znaczenia. Chciał zaspokoić oszalały głód i poczuć ciepłą lepkość pod wargami. Na raz wrota celi rozwarły się, a tuż przed nim okazał się on. Więzień. Niespętany, żywy, dychający. O wiele lepszy od spleśniałego, nabrzmiałego trupa. Z gardła wydobył mu się charkot i wycie za życiem. Ostatnią szansą na przetrwanie w tym piekle było zabicie tego, który stał naprzeciw. Blizna na lewym oku wilka błysnęła i drgnęła, gdy uniósł spojrzenie wprost na mężczyznę. Nie dał mu jednak czasu na obronę. To było przekleństwo - dawanie komuś kto nie znosił przemocy, gniew. Gniew. Gniew. Ktoś obserwował jak rozszarpywał się na kawałki razem z tym, co było dla niego cenne. To nie kraty tworzyły więzienie, lecz jego umysł. Zostawili go, a on już nie wiedział, czym było słońce. Był tylko głód i skok w stronę więźnia.





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
Cadan Goyle
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5368-cadan-goyle#121340 https://www.morsmordre.net/t5383-poczta-cadana#121562 https://www.morsmordre.net/t5382-cadan#121559 https://www.morsmordre.net/f219-dzielnica-portowa-orchard-place-4 https://www.morsmordre.net/t5384-skrytka-nr-1336#121565 https://www.morsmordre.net/t5385-cadan-goyle#121566
Zawód : zaklinacz przedmiotów, poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
waiting for the moment to strike
to take possession
to take your h e a r t
OPCM : 10
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 21
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: [sen] Więzień i wilk   30.09.18 15:25

Burza kotłowała się gęstą smugą na czarnym niebie, pioruny roztrzaskiwały się o strzelistą wieżę Azkabanu raz po raz - niczym bicz bezlitośnie smagający nieposłusznego pracownika. Więzienie wymykało się z każdych możliwych ram, jakie serwowała mu rzeczywistość i Cadan o tym wiedział. W przypływie zatrważającej, krótkotrwałej ciszy słyszał dobijający szum morza otaczającego budynek. Zimny, surowy, przerażający. Strach pulsował w gorących żyłach, chorobowymi komórkami zarażając cały umysł - on nie umiał się wyrwać ze szponów najkoszmarniejszych lęków. Oddychał ciężko, chociaż płytko; klatka piersiowa unosiła się w zatrważającym tempie, szybko narzucając zadyszkę. Ból promieniował od niekompletnej twarzy, zwisających mięśni oraz zastanych, skostniałych jak to miejsce stawów. Śmierdziało, tak potwornie śmierdziało, że Goyle ledwo wytrzymywał ten znaczący dyskomfort. Właściwie cały pobyt w Azkabanie zabijał go od środka, zatem czym miałby być odór w zestawieniu z długą listą przerażających, bolesnych doświadczeń? Jednakże to właśnie na nim skoncentrował się blondyn, wykrzywiając resztki lica, jakie jeszcze posiadał. Zasnute mrokiem korytarze co jakiś czas rozświetlał błysk pioruna wpadającego przez wąskie, niewielkie okna. To wtedy czarodziej widział wilka, jego zakrwawiony pysk, wyliniałą sierść oraz niebezpieczny błysk w oczach. To wtedy dostrzegał ostre kły oraz wciśniętego w róg celi trupa. Cadan zaciskał bolącą żuchwę, starając się gorączkowo myśleć nad rozwiązaniem sytuacji, w jakiej się znalazł. Nie była ona ani dobra, ani wyczekiwana - tak naprawdę nie miał pojęcia jak się tam znalazł i dlaczego jakieś zwierzę w ogóle znalazło się w więzieniu. Dla wykolejeńców, morderców, czarnoksiężników. Dla tych, dla których społeczeństwo nie miało litości; prawdopodobnie dlatego, że i oni nie posiadali miłosierdzia dla swych ofiar. Zabił wiele osób, głównie mugoli, lecz nie żałował ani jednego odebranego życia, przelanej skażonej krwi. Dlaczego nikt nie rozumiał, że tacy jak on robili to dla dobra czarodziejskiego świata? Nie pojmował.
Zacisnął dłonie na zimnej ścianie i to wtedy właśnie nadeszło olśnienie. - Morgoth? - spytał cicho, ze zdziwieniem. Przed zamglonymi oczami pojawiła się sylwetka mężczyzny, który wraz z nim wybrał się z misją właśnie do tego paskudnego miejsca. Jak to się stało? Nie zdołali uciec? Gdzie pozostali? Zostawili ich tutaj na pewną śmierć? Poczuł złość. Gorejącą, parzącą wszelkie organy, lecz zanim zdołał się uspokoić, dostrzegł skaczące ku niemu zwierzę. Zwierzę pozbawione człowieczeństwa, empatii, refleksji. On, Goyle, również stał się zwierzęciem. Zaszczutym. Spojrzał w bok, gotów na śmierć - nawet wyczekiwał kłów wbijających się miękko w szyję, kolejną falę metalicznego zapachu świeżej krwi, jednakże wtedy stało się coś dziwnego. Ściana za nim przesunęła się w tył, a on wraz z nią - w rezultacie tego dziwnego manewru wilk skoczył zamiast na niego to na podłogę. Wtem kamienne płyty pokryły się lodem, z ust Cadana wydobyła się mgła. - Są tu. Widzą nas. Złapią i pozbawią duszy - mruczał przerażony, ledwie poruszając spierzchniętymi ustami. Nie zastanawiał się nad tym, że Yaxley w swoim ciele był bezpieczny; mózg byłego żeglarza nie pracował już prawidłowo.
Rzucił się do ucieczki, wywracając się na śliskiej powierzchni - upadł na kolana czując promieniujący ból. Zacisnął szczękę, obracając głowę przez ramię - dostrzegł ich. Trzy zakapturzone postaci, lewitujące przy końcu korytarza. Próbował więc na czworaka dostać się dalej, do drugiego wyjścia. Musiał uciec. Nieważne jak i gdzie, musiał uwolnić się z tego koszmaru.




make you believe you're bigger than life
no one cares if you'll live or die

larynx depopulo
and I know you're not my friend




Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#168856
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
And as I spoke, my fangs were shown. Taken aback, he smiles and tells me “What you crave will soon be yours. But what I crave is already mine”

Anima vestra.
OPCM : 1
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 45
CZARNA MAGIA : 27
ZWINNOŚĆ : 5/25
SPRAWNOŚĆ : 5/72
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: [sen] Więzień i wilk   13.11.18 19:20

Potrzebował gorącej krwi do przetrwania i wiedział, że miał ją albo zdobyć, albo zdechnąć. Wybór był prosty i mimo że jeszcze przed chwilą zdawało mu się, że taka sytuacja była niemożliwością, aktualnie nie miało to żadnego znaczenia. Nie było kiedyś. Nie było później. Liczyło się tylko tu i teraz, a jego instynkty mówiły mu dokładnie, co miał zrobić, żeby powstać i nie dać się pochłonąć ciemności, z której już nie było powrotu. Życie w Azkabanie nie należało do tej kategorii; nie było to nawet przetrwanie, a powolna autodestrukcja, w którą nie chciano wpadać, chociaż wiedziało się, że nie ma innej drogi. Zaganiani niczym jagnięta na rzeź, wyniszczali się wzajemnie i nie obchodziły ich już dawne zasady. Reguły gry się zmieniły i żaden z przebywających w tych abstrakcyjnych murach nie był już człowiekiem. Nie był tą istotą, którą był niegdyś. Niektóre ciała miały rozkładać się tak jak to, leżące w drugim rogu celi, inne wciąż cudem dychały. Gdyby ktokolwiek mógł teraz ocenić stan, w którym znajdował się wilk, wiedziałby, że jest na skraju śmierci głodowej. Z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi i obwisłą skórą wyglądał potwornie, lecz nie umniejszało to jego drapieżności. Wręcz przeciwnie. Oszalałe z pragnienia oczy, przebijały się tam, gdzie nie docierały ludzkie zmysły, a gdy spojrzało się wprost w nie - wiedziało się już, że nie było ucieczki. Czy i on to przeczuwał? Ten, który wpadł mu prosto pod nos? Ten, którego naczynia pulsowały z przypływu adrenaliny? Widząc mężczyznę, zwierzę nie zastanawiało się zbyt wiele. Nic nie było w stanie zatrzymać samonakręcającego się koła obłędu.
Morgoth?
Ułamek sekundy. Wstrzymany krok, postawienie puszystej łapy na zimnej posadzce, wilczy skok. Lecz nie miało to zawahanie trwać dłużej. Nie pamiętał swojego imienia, nie poznawał. Nawet jeśli, jego pragnienie zagłuszyło rozumowanie ludzkiej mowy. Chciał krwi, a czarodziej przed nim mógł mu ją dostarczyć. Nadwątlone ciało wpadło na zimną posadzkę, zamiast z satysfakcją przygważdżając swój cel, lecz najwyraźniej nie miała to być łatwa zdobycz. Azkaban nigdy nie miał ułatwiać beznadziejnej egzystencji, wydłużając cierpienie do granicy niemożliwości i najprawdopodobniej w tym przypadku nie miało być inaczej.
Tak samo jak więzień, wyczuł ich obecność. Nie dało się jej zastąpić niczym innym. Masochistycznie czarujące uczucie strachu i paniki, wymieszanych z adrenaliną i wizją szybkiej śmierci. Pozwolił w międzyczasie, by czarodziej oddalił się korytarzem, upadając raz po raz. I tak nie miał większych szans. Stąd nie było ucieczki i nikt nie miał usłyszeć jego krzyku. Wilk zawył, pozwalając, by czarne szaty nieludzkich stworzeń osnuły jego pysk i przedarły się spokojnie do przodu, ciągnąc dalej. Ku więźniowi. Ku szaleńcowi. Ku straceńcowi. Ten nocy mieli być sojusznikami. Zaczął biec, dopiero wtedy gdy trójka lewitujących tuż nad ziemią płaszczy, zaczęła skręcać w lewe skrzydło. Pobiegł śladem nieznajomego, wyprzedzając i wyskakując przed sunącymi w oparach mgły dementorami, wiedząc, że nie mogły wpłynąć już na jego szaleństwo. Dawno temu zapomniał już jak to jest być człowiekiem. Jak to jest stać na dwóch nogach i czuć dreszcz przerażenia, idący wzdłuż kręgosłupa na samą myśl o więziennych strażnikach. Tym razem jednak miał wykorzystać ich obecność do zagonienia ofiary. Ten jeden jedyny raz przed własną śmiercią.





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
 

[sen] Więzień i wilk

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Aida KP
» Sorensen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18