Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Douglas Jones
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t2023-douglas-jones http://www.morsmordre.net/t2037-poczta-douga http://www.morsmordre.net/t2035-douglas http://www.morsmordre.net/f206-horizont-alley-18-5 http://www.morsmordre.net/t2187-douglas-jones#33292
szukający Os z Wimbourne
25
Półkrwi
Kawaler
sił mi brak i już nie chcę
nic wiedzieć, mam mętlik
w mojej małej głowie
0
0
0
0
10
5
26
25
Czarodziej

PisanieTemat: kuchnia   08.01.16 18:43

kuchnia

Przez większość czasu jedynym źródłem światła w kuchni są wątłe słoneczne promienie padające przez zaczarowaną szybę; widok z okna, które teoretycznie wychodzi na gwarną ulicę, ukazuje jednak czystą, błogą naturę. Czasem szumią liście drzew, kiedy indziej ocean oblizuje brzeg błękitnymi falami. Douglas nie zaczarował go sam - okno jest pamiątką po czarodzieju, który mieszkał tu wcześniej.
Zawsze panuje tu bałagan; garnki obijają się o siebie, kiedy - nie potrafiąc przezwyciężyć siły grawitacji - zsuwają się w głąb zlewu. Szafki świecą pustką, większość naczyń jest okryta pierzyną kurzu, w powietrzu wciąż unosi się woń spalenizny sprzed paru dni. Trzy bukowe krzesła dosunięto do stołu, czwarte zniknęło już wiele lat temu. W niewyjaśnionych okolicznościach.


Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: kuchnia   21.02.17 22:03

Czerp radość z małych rzeczy - mówiła mi mama. Często uśmiechała się przy tym ciepło sprawiając, że w jednej chwili sama stawała się tą "małą rzeczą". Pamiętam te chwile bardzo dobrze. Dlatego teraz, gdy troski próbowały mnie zewsząd atakować łapałam się tych wspomnień i podsuwanych przez los niespodzianek, a tą bez wątpienia było moje podwójne zwycięstwo w turnieju pojedynków! Ha! Właściwie wydarzenie to było dla mnie w tym momencie czymś więcej niż drobną życzliwością losu. Dopatrywałam się w nim mojego pierwszego od dawna wyczekiwanego zwycięstwa, pomyślnego kroku na przód.
Nie kryjąc więc swego rozpromienienia przemieszczałam się przez klatkę schodową idąc pod ramię z koszem ciągle ciepłych drożdżowych warkoczy i pół tuzinem cynamonowych bułeczek wielkości dziecięcej piąstki. Nie zapomniałam również o czymś treściwszym - ciążył mi w końcu garnuszek wiosennej zarzucajki w której prócz szczodrze pływającej marchewki i groszku znaleźć można było lane kluski. Miały różne kształty i wielkości, gdy byłam mała lubiłam dopatrywać się w nich podobieństw do zwierzątek. Miałam nadzieję, że Słoneczku też się spodobają - bo to własnie do tego wesołego promyczka biegłam napompowana radością.
Nie tracąc entuzjazmu przystanęłam pod dobrze mi znanymi drzwiami w które zapukałam energicznie. Ciągle się jeszcze uśmiechałam!


Powrót do góry Go down
Douglas Jones
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t2023-douglas-jones http://www.morsmordre.net/t2037-poczta-douga http://www.morsmordre.net/t2035-douglas http://www.morsmordre.net/f206-horizont-alley-18-5 http://www.morsmordre.net/t2187-douglas-jones#33292
szukający Os z Wimbourne
25
Półkrwi
Kawaler
sił mi brak i już nie chcę
nic wiedzieć, mam mętlik
w mojej małej głowie
0
0
0
0
10
5
26
25
Czarodziej

PisanieTemat: Re: kuchnia   12.03.17 16:11

Błąkał się po pomieszczeniu z irytacją; przeklinał raz za razem, wśród panującego chaosu próbując rozpaczliwie znaleźć różdżkę. Przesiał ją, znów ją przesiał - warknął pod nosem, miotając spojrzeniem najpierw po zagraconej sypialni, potem poszukiwał jej w salonie, aż w końcu z poczuciem skrajnej beznadziei zabrał się za przerzucanie wszystkich przedmiotów zalegających wśród kuchennego rozgardiaszu. Gdy usłyszał tupot bosych stópek przemykających po korytarzu, tknęła go myśl - w akcie niepowstrzymanej agresji rzucił trzymaną w dłoni ścierką o posadzkę, a potem ruszył w kierunku córki kręcącej się w kółko po mieszkaniu. Brwi Douglasa były mocno ściśnięte, a z jego oczu trzaskały burzowe błyskawice. Jasnowłosa istotka o twarzyczce aniołka miała nieme pytanie wpisane w spojrzenie, gdy Jones patrzył na nią z narastającą złością.
- Gdzie ją znowu dałaś? - wyrzucił z siebie krótkie warknięcie, ale odpowiedziało mu milczenie. - Gdzie ją... - ale wtedy rozległo się delikatne pukanie w grube, drewniane drzwi i dźwięk ten rozszedł się echem - przecięło się przez ciszę mocno, brutalnie, sprawiając, że Douglas głośno wypuścił z siebie powietrze. Lizzie, korzystając z okazji, wyrwała się spod ciężaru surowego spojrzenia i czym prędzej pomknęła w kierunku drzwi; otworzyła je, stając na palcach i z uśmiechem spoglądając na twarz stojącej za nimi osoby.
- Sally! - powitała ją radośnie, ale w tym samym momencie w ich kierunku ruszył Douglas; nieznacznie złagodniały mu rysy, gdy stanął za córką, delikatnie chwytając ją za nadgarstek i starając się - wbrew jej woli - znów wprowadzić ją do mieszkania.
- Sally - powtórzył nieco głucho, z pewną dozą zaskoczenia - nie spodziewał się jej ujrzeć. Zawiesił spojrzenie na jej twarzy, potem na trzymanym przez nią koszyku, potem znów skrzyżował z dziewczyną spojrzenie. Marszczył lekko brwi. Nie rozumiał.
- Co tak ładnie pachnie? - spytała lekko Lizzie, znów stając na palcach, ale potem posłusznie wycofała się o krok, by powrócić do przedpokoju przemykającego przez sam środek mieszkania. Douglas nie czekał na to, aż padnie odpowiedź na pytanie dziewczynki; zmierzył Sally spojrzeniem, a potem w niewyjaśnionym geście przetarł powoli dłonią kark.
- Potrzebujesz czegoś? - rzucił, w końcu wyzbywając się złości, która jeszcze przed chwilą sprawiała, że zaciskał zęby i rzucał przypadkowo znalezionymi przedmiotami. - To nie jest... - najlepszy moment; urwał jednak, decydując się na milczenie. Wbijał w Sally spojrzenie, nie decydując się jeszcze zaprosić do środka (nie wpadł na to?), ale jednocześnie nie torował jej drogi prowadzącej do wnętrza mieszkania.
W którym szalała Lizzie, grając w przedpokoju w klasy na nieistniejącym placu zabaw.




and I don't give a damn
about my bad reputation

Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: kuchnia   24.07.17 19:52

Zmarszczyłam wojowniczo nosek słysząc zza drzwi podniesiony ton mojego sąsiada. Nie uważałam, że mam prawo wtrącać się w to jak wychowuje Lizzy, jednak moja kobieca natura już dawno osądziła, że robi to pod każdym możliwym względem...źle. Nie miałam jednak w zwyczaju na głos zwracać mu uwagi bo szczerze mówiąc trochę się bałam - tego, jakby zareagował na otwartą krytykę. Nie byłam w końcu głupia. Nie mogłam nie zauważyć że ma gwałtowną naturę, a ja odwiedzałam go sama bez żadnej towarzyszącej mi osoby, która mogłaby mi pomoc w razie gdyby...coś...
Ech
Pokręciłam przecząco łapkiem chcąc wyrzucić te myśli. Wygrana w pojedynkach sprawiła, że czułam się pewniejsza i odważniejsza niż na co dzień dlatego tutaj też byłam - by trochę tą aura swoją po-rozpromieniać życie małej Lizzy.
- Hej skrzacie - Przykucnęłam rozpromieniając się jeszcze mocniej, tak by malutka mogła swobodniej uwiesić się na mojej szyi, lecz pan domu miał inny pomysł. Ułożyłam z ust smutną podkówkę i tak z tej żabiej perspektywy podniosłam wzrok na górującego nade mną blondyna czyniąc mu spojrzenie pełne wyrzuty, niczym kocię któremu nie nałożono do miski kompletnie nic przez całe,koszmarnie długie trzy godziny. To takie nieludzkie, ja wiem, lecz miałam zamiar pobawić się w ludzkiego lumosa konfrontującego się z wampirem.
- Zwycięstwo, moja droga - powiedziałam wolną ręką odsłaniając ściereczkę i pozwalając aromatowi świeżego jedzenia buchnąć prosto w twarze dwójki Jonesów - i obiad dla ciebie oraz twojego wielkiego Ponuraka - wyjawiłam jej konspiracyjnie zerkając w pewnym momencie na jej opiekuna. Wyprostowałam się jednocześnie niwelując dzielącą nas w pionie różnicę.
- Trochę miejsca w kuchni - wypaliłam z grubej rury bo jakoś nie widziałam sensu się czaić, a potem widząc jego postawę, oceniając gesty dodałam -  Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że nie jesteś głodny - zrobiłam kilka kolejnych kroków w przód ku wnętrzu mieszkania ciągle utrzymując na Dougu spojrzenie. Uśmiechnęłam się przy tym delikatnie. Szczerze mówiąc odwiedzając go czułam się jakbym obcowała z dzikim zwierzęciem na jego terenie. Przez wzgląd na mój wypaczony umysł było to jednocześnie przerażające i ekscytujące. W takich sytuacjach należało bowiem być ostrożnym i uważnie obserwować zmiany, czytać mowę ciała stworzenia w każdej kolejnej sekundzie. Być może i jego postawa nie wzbraniała mi rozgoszczenia się, lecz z przezorności kroki stawiałam na tyle wolno by mógł w każdej chwili mnie powstrzymać gdyby poczuł się zagrożony. Maszerowałam więc rozprzestrzeniając aurę " masz tu władzę więc mną się nie przejmuj", kiedy to w ciszy i bez rzucania opinii oraz strojenia min odnośnie  wystroju mieszkania znalazłam się w kuchni, gdzie po krótkiej chwili wypatrzyłam niczym sęp kawałek wolnej przestrzeni. Złożyłam na niej koszyk pozwalając ręce odpocząć - Będziesz miał coś przeciwko jak trochę posprzątam? - spytałam, a w moim głosie nie pobrzmiewała krzta potępienia dla panującego wokół chaosu. Miałam w końcu czterech braci i po prostu WIEDZIAŁAM, że niektóre rzeczy z natury ich przerastały - w sensie, mężczyzn.


Powrót do góry Go down
 

kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Centrum :: Horizont Alley 18/5-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17