Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Skwerek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Skwerek   05.03.16 22:01

Skwerek

Zielone serce miasta z wielką fontanną, która przyciąga wzrok. To idealne miejsce na spędzenie leniwego popołudnia na jednej z ławek, spacery ze znajomymi pośród wijących się ścieżek lub rozłożenie koca na intensywnie zielonej, wiecznie młodej trawie. W tym miejscu tętni życie całej magicznej społeczności doków - tutaj nawiązuje się znajomości, podsłuchuje najgorętsze plotki. W powietrzu unosi się zapach magnolii, które dzięki magii kwitną tutaj o wiele dłużej, a w słoneczne dni, dzieci szaleją w wodzie pomiędzy ustawionymi figurkami łabędzi i syren.

Jak wszędzie w magicznym porcie, znajdzie się tutaj odrobinę magii - mieszkańcy twierdzą, że wrzucenie do wody monety przynosi szczęście - być może to tylko jedna z plotek, jednak gdy próbujesz, coś się dzieje (możesz rzucić kością k100):

1-20 - figura syreny ożywa i spryskuje cię wodą prosto w twarz.
21-30 - śledzisz wzrokiem, jak twoja moneta opada na dno fontanny. Nic się nie dzieje.
31-40 - łabędź ożywa, trzepocze agresywnie skrzydłami, wyciąga swoją długą szyję, próbując cię dziabnąć w rękę. Tracisz 1 pkt OPCM na okres trwającego miesiąca fabularnego.
41-60 - widzisz, że na murku fontanny znajduje się wielka żaba, która wskakuje ci do kieszeni/za dekolt, gdy tylko się zbliżasz. Jeśli nie czujesz obrzydzenia, możesz ją zatrzymać.
61-80 - syrena uraczyła cię swoim śpiewem. Niezależnie czy twój głos jest godny śpiewaka operowego, czujesz nieodpartą potrzebę, by stworzyć duet wraz z nią.
81-90 - śledzisz wzrokiem, jak twoja moneta opada na dno fontanny. Nic się nie dzieje.
91-100 - syrena ożywa, podpływa do ciebie, by dać ci buziaka. Otrzymujesz +1 pkt do OPCM na okres trwającego miesiąca fabularnego.
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Skwerek   05.04.16 18:00

| mistrz kostek przybywa z Hertford Road

Opuszczając blaszaną puszkę - musiał przyznać, że powietrze ma niezwykły smak; smak w o l n o ś c i i braku wcześniejszego stłamszenia, które chciało najwyraźniej wymieszać zawartość jego żołądka, podnosząc ją powoli ku przełykowi. Niezręcznie jak przy używaniu świstoklików czy pokrewnych im wynalazków - ale całe szczęście, udało mu się wytrwać i nie uczynić większych szkód od tych związanych z samym wsiadaniem. Musiał jeszcze uważać, by nie uderzyć o kant głową (czy mugole mieli jakiś uraz do nieco wyższych ludzi?); zorientował się jednak w porę, nie czyniąc tym samym bolesnego zderzenia.
Ucieszył się na fakt, że zdołała się zgodzić. Widział, że zapewne towarzyszyły jej mieszane uczucia - ale nie roztrząsała ich, nie obarczała potokiem wyrzutów związanych z jego mizernym zaangażowaniem a raczej kompletnym brakiem zaangażowania we wszystkich dziedzinach ich relacji. Mógł przecież napisać, mógł - ale tego nie zrobił. Dopiero teraz poznał wartość swoich czynów, postanawiając wziąć za nie pełną odpowiedzialność. Mógł się jedynie cieszyć, że Alice nie wydawała się przesadnie pamiętliwą i złośliwą osobą. Co prawda zdołała mieć go jako źródło rozrywki, z racji, że należał do niemal całkowitych mugolskich ignorantów, ale nie było to nacechowane negatywnymi emocjami i chęcią odegrania się w zamian za wszystko. I całe szczęście.
Deszcz przestał padać, więc mogli przejść się w spokoju - o dziwo nawet ludzi było nieco mniej niż zazwyczaj, pewnie przegonionych do głębi zacisz mieszkalnych, w związku z niezwykle paskudną i kapryśną pogodą. Chodnik był wilgotny; nosił po sobie ślady niedawno lejących się jak z wiadra kropel. Mimo wszystko, nawet nie zwracając uwagi na wiejący w tej okolicy silniej niż zwykle wiatr, atmosfera miejsca zaczynała powoli polepszać jego nastrój. Miał nadzieję również, że pozwoli odżyć i ich relacji - nigdy nie oczekiwał po niej specjalnie wiele pod względem zobowiązań, ale zwyczajnie lubił rozmawiać i spotykać Alice.
- Nigdy tego nie próbowałem - oświadczył, gdy zbliżyli się już do fontanny. - Zaraz przekonamy się, czy plotki są prawdziwe. - Wyciągnął monetę, patrząc, jak zderza się z wodną taflą.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Skwerek   05.04.16 18:00

The member 'Daniel Krueger' has done the following action : rzut kością


'k100' : 85


Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Skwerek   05.04.16 18:06

Przedmiot zanurzył się, wydając cichy chlupot, rozlewając wokół siebie kilka kropel - i powodując miejscowe drżenie. Wpatrywał się usilnie (może potrzeba czasu?), nie dostrzegając jednak absolutnie żadnych zmian poza kilkoma kręgami, które uwydatniły się na pomarszczonej powierzchni. Nic. Absolutnie nic. Czyżby udało mu się podważyć tę prawdziwość? Właściwie, nie spodziewał się niczego wielkiego. Lepsze to niż zostanie po raz kolejny oblanym wodą. Albo - Merlin wie, co jeszcze. Szkoda tracić czas na myślenie.
- Nic. - Wzruszył ramionami, nie wydając się być specjalnie tym faktem przejętym. - Może i ty chcesz sprawdzić? - spojrzał na nią z wyczekiwaniem. On nigdy nie miał specjalnie szczęścia.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott http://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 http://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Skwerek   05.04.16 22:06

Alice zatrzymała się niedaleko przejścia do dzielnicy portowej, zauważając, że Daniel opuścił jej pojazd z niemałą ulgą. Zachichotała cicho, zamykając auto i przechodząc na chodnik. Chwilowo padało jakby mniej, więc może nie przemokną do suchej nitki.
- Dawno mnie tutaj nie było, ale widzę, że chyba nic się nie zmieniło – rzekła. Poza tym, że było szaro, buro i zimno, nie tak przytulnie, jak latem. Jednak budynki i uliczki wyglądały tak samo, było w tym miejscu coś klimatycznego, musiała to przyznać. – W Nowym Jorku też lubiłam zapuszczać się w tego typu miejsca, szczególnie jako dziecko. – O tak, często z innymi dzieciakami ganiała po terenach nad rzekami i zatoką, co zawsze niosło ze sobą rozkoszny posmak ryzyka.
Oczywiście, Alice nie była zachwycona tym, że Daniel tak pojawiał się i znikał z jej życia bez uprzedzenia, ale też nie była tak zawzięta, żeby naprawdę się za to pogniewać. Nie oczekiwała zresztą od niego zbyt wiele, sama była osobą dosyć niestałą, nie potrafiącą sobie wyobrazić uwikłania się w coś bardziej stabilnego. Na pewno nie na ten moment, więc to wcale nie było tak, że ich wspólna noc namąciła jej mocno w głowie i zmieniła jej sposób postrzegania. Krueger nie był przecież pierwszym ani ostatnim mężczyzną w jej życiu, więc tego typu bliskość raczej nie pociągała szczególnie znaczących oczekiwań z jej strony.
Dotarli do skwerku. Było widać, że dotarli już do okolicy ukrytej przed mugolami. W okolicy próżno było wypatrzeć jakiś samochód czy inny typowo mugolski wynalazek, zaś nieliczni przechodnie ubrani byli raczej w magicznym stylu. Znajdowała się tutaj dość osobliwie wyglądająca fontanna z rzeźbami, które z całą pewnością wyglądały na dzieło czarodzieja.
- Niektórzy mugole często wrzucają monety do fontann, bo wierzą, że to przynosi im szczęście – powiedziała. Sama jednak była sceptyczna wobec wiary w tego typu przesądy. – Ale słyszałam pogłoski, że ta daje różne specjalne efekty... Zobaczymy.
Patrzyła, jak Daniel wrzucał swoją monetę, jednak nic się nie stało. Zupełnie nic, poza tym że niewielki krążek połyskiwał lekko na dnie.
- Może to faktycznie tylko bujda? – Wyszperała w kieszeni spodni własną monetę. – Teraz ja sprawdzę.
I wrzuciła ją do fontanny.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Skwerek   05.04.16 22:06

The member 'Alice Elliott' has done the following action : rzut kością


'k100' : 98


Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott http://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 http://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Skwerek   05.04.16 22:35

Alice śledziła wzrokiem ruch swojej monety, gdy ta z pluskiem wpadła do wody i osunęła się na dno fontanny. I przez chwilę była pewna, że również nic się nie stanie, ale właśnie wtedy rzeźba syreny poruszyła się i podpłynęła w jej stronę, by dać jej buziaka. Alice zachichotała cicho.
- Więc jednak coś w tym jest - stwierdziła z rozbawieniem. Ale w końcu to właśnie jej moneta podziałała, choć nie wiedziała, od czego to zależało. - Jakaś magia.
O tak, magiczny świat pewnie nie raz ją czymś jeszcze zaskoczy i zapewne wystawi na próbę niejeden jej sceptyczny pogląd. Dobrze jednak, że rzeźba zrobiła tylko coś takiego; równie dobrze mogłaby przecież zauroczyć Alice i zachęcić do zrobienia czegoś bardzo głupiego, w stylu tańczenie nago w fontannie. A nawet Elliott nie była aż tak szalona, żeby to zrobić... Chociaż swego czasu w Ameryce zaliczyła tańce w fontannie po wypiciu kilku drinków. Ale to było dawno temu, w innym towarzystwie i przede wszystkim, w cieplejszym miesiącu.
- Więc co chcesz robić? Chcesz się przespacerować po okolicy? - zapytała po chwili. Wciąż stali obok fontanny, ale mogli przecież się przejść, ewentualnie posiedzieć trochę na ławeczkach po uprzednim wysuszeniu ich. Choć to pewnie nie należało do zajęć pełnych polotu i rozrywki.


Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Skwerek   06.04.16 20:02

Zwykła próba - chęć sprawdzenia, czy aby rzeczywiście sprawa z monetą nie jest bujdą (ale w jego przypadku okazała się obalonym mitem już u samych podstaw), napawała go zwyczajną sceptycznością, z którą wiązał się kompletny brak niknącego bezpowrotnie wraz z straconą monetą entuzjazmu. Brak reakcji, zwykłe stracenie czasu; nawet mimo wpatrywania się w układ kamiennych figur, które pieszczotliwie dopracowane, wznosiły się na tle zszarzałego nieba - matowe, trwałe i statyczne, zarazem pozostające w dziwnego rodzaju magii.
I magia dała znać o swej obecności - w przypadku Alice, jak zreflektował, widząc ożywającą syrenę; uniósł brwi w zaskoczeniu, jakie jednak ustąpiło równie szybko; o postawie raczej zbliżonej do samej ironii.
- Naprawdę jestem pechowy - oświadczył, wypuszczając przy tym z lekkim świstem powietrze, będąc o krok od cichego westchnięcia. - Albo nie przypadłem im do gustu.
Nie, żeby zależało mu na uznaniu syren - choć taki przypadek mógłby być mile zapamiętany (czyżby preferowały kobiety lub chciały coś przez to udowodnić?). Obecnie jednak liczyła się dla niego relacja z panną Elliott; musiał ją w końcu naprawić, nie bez powodu dokonując takich a nie innych zamierzeń, jeszcze myśląc bez maksymalnej wydajności, otępiony wciąż cudaczną przejażdżką. Całe szczęście, że zaczynało mu przechodzić.
- Chodźmy się przejść choć kawałek. Póki nie pada - stwierdził. Mógłby iść; przed siebie, do mieszkania, przejść przez cały Londyn, nie zwracając uwagi na odległość, czas, tocząc wyłącznie jakąś rozmowę, bądź ciesząc się ogólnie samą obecnością. Nie miał jakiś szczególnych preferencji i o nic nie mógł żądać, widząc wciąż duży udział własnej winy sprawiającej, że ich relacja stała się obecnie grząskim gruntem. I tak przez wszystkie spotkania - począwszy od opuszczonego placu zabaw. O dziwo jednak, nie żałował; nie chciał się odciąć od tego etapu. To nie było nic złego, powtarzał sobie w myślach. A nawet, jeśli było, nie miał wyrzutów sumienia. Może mogłaby go zrozumieć. Jako jedna z niewielu wiedzieć, że obowiązek nie polega na trwałym związaniu kogoś sznurem emocjonalnego szantażowania. Jak na ironię, sam do tej pory przyczyniał się, by relacja szła w zupełnie innym kierunku. - Nigdy więcej podróży tym ustrojstwem.
Nie mógł się powstrzymać od tego komentarza. Fanem mugolskich pojazdów nie zostanie najwyraźniej nigdy - nie widząc ich fenomenu, a już tym bardziej nie chcąc znajdować się kiedykolwiek w ograniczeniu ich ciasnego wnętrza.
- Wydarzyło się coś u ciebie przez ten okres czasu? - zapytał, na pozór banalnie, chcąc rozpocząć jakąś konwersację. Mogli nie mieć wcale dużo czasu - chmury znowu kłębiły się pod niebem, niby zapowiedź kolejnej ulewy.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott http://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 http://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Skwerek   08.04.16 13:20

Alice prędzej spodziewałaby się, że magia ożyje w obecności Daniela. W końcu to on z ich dwójki był tym prawdziwie czarodziejskim, wiedzącym, do jakiego świata tak naprawdę przynależał. W przeciwieństwie do Alice, która przez całe swoje życie stała na granicy dwóch światów, należąc do każdego z nich, ale nie potrafiąc jednoznacznie określić, który ceniła bardziej. Tak samo nie potrafiłaby nagle zupełnie zrezygnować z jednego, więc miała nadzieję, że nigdy nie zostanie postawiona przed koniecznością wyboru, jednoznacznej deklaracji odbierającej jej połowę jestestwa. Świat mugoli był dla niej niezwykle ważny, ale jednak magia otwierała dodatkowe możliwości, których, mimo niechęci do tak zwanych czarodziejów czystej krwi, nie chciała się wyrzekać.
- Magia jest kapryśna – stwierdziła. – Nigdy nie wiadomo, jak i kiedy da o sobie znać.
Zaśmiała się cicho, patrząc jeszcze na fontannę, nawet gdy syrena wróciła już na swoje miejsce i ponownie znieruchomiała.
- Dobry pomysł. Popatrzmy, co tu jeszcze jest ciekawego w okolicy – zgodziła się. Gdyby było lato, mogłaby pomyśleć, że jest na wakacjach i zwiedza, jednak obecna atmosfera nie była ani trochę wakacyjna.
Obeszli skwerek, zagłębiając się w plątaninę uliczek dzielnicy portowej. A Alice wciąż rozmyślała nad ich specyficzną relacją, i chyba już nawet nie próbowała przewidywać kierunku, w jakim mogła się ona rozwijać. Chociaż była ciekawa, co zrobi Daniel; czy znowu się wycofa, czy może jednak będą częściej powtarzać takie spotkania już nie w przypadkowy sposób?
- A już miałam ci proponować jakąś dłuższą przejażdżkę – mrugnęła do niego. Oczywiście w tym momencie żartowała, podczas jazdy wyraźnie widziała, że jazda samochodem niezbyt mu się spodobała, nie był do niej przyzwyczajony, podczas gdy Alice od dziecka była często wożona przez ojca, a po skończeniu szkoły i wyjeździe do Ameryki sama zrobiła prawo jazdy. – Swoją drogą, na wiosnę sama sobie muszę taką urządzić. Może namówię mojego kuzyna na kilkudniowy urlop i wyciągnę go na małą objazdówkę po Anglii...
Alice bardzo chętnie spędziłaby taką podróż z Rogerem. Z kimś zawsze było raźniej niż w samotności, można też było dyskutować nad różnymi kwestiami i dzielić się wrażeniami. Szybko jednak przypomniała sobie ich ostatnią kłótnię i aż westchnęła.
- Chyba nic szczególnego. Dawno nie byłam poza Londynem, kursuję głównie między pracą a domem, z przerwami na szwendanie się po różnych miejscach w mieście – odpowiedziała. – Właściwie to brakuje mi jakichś mocniejszych wrażeń. Nudzę się.
Zdecydowanie potrzebowała jakichś wrażeń w życiu, bo nie była stworzona do codziennej rutyny i zbyt długiego spokoju.
Okręciła się lekko w miejscu, robiąc miny do pobliskiej szyby wystawowej, po czym zaczęła iść po krawężniku niczym mugolskie dziecko, stawiając jedną nogę za drugą i rozkładając ręce. Przy Danielu mimo wszystko czuła się na tyle swobodnie, że mogła się tak wygłupiać, a innymi, którzy mogli ją teraz zobaczyć, się nie przejmowała.


Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Skwerek   09.04.16 21:17

Miała rację; bez wątpienia - magia nigdy nie była jednoznaczna. Nic nie było, wszystko zwykł bowiem traktować przez pryzmat w z g l ę d n o ś c i, balansując na rozmytych liniach granic i wahań, oscylując między jednym a drugim pojęciem. Magii nie dało się określić już z samej góry, magia określona nie miała prawda istnieć, zatracała swoje jestestwo, stając się wyłącznie zaprzeczeniem samej siebie. Jednym głębszym wydechem wypuścił powietrze z lekkim świstem, nie chcąc dłużej wracać do tych dywagacji - zupełnie pogodzony z aktualnym losem.
Skrzywił się lekko na wspomnieniu o przejażdżce; oczywiście, o niczym innym nie marzył, jak pakować się kolejno (na domiar złego z własnej, nieprzymuszonej woli) do trzeszczącego, hałaśliwego pudła, którego wnętrzności cały czas drżały, wprawiając w ruch koła - drżąc znowu, przyprawiając o nieprzyjemny skurcz własnych trzewi. Chyba nigdy nie zdoła jej zrozumieć. Mimo tego nie wyciągał owej konkluzji z wyrzutem - spoglądał na kobietę uważnie, śledząc jej pełne energii ruchy i rzucane z ciekawością spojrzenia, kiedy alejka spacerowa odsłaniała wraz z każdym krokiem nowy widok.
- Twój kuzyn - zaczął po chwili namysłu - jest mugolem?
Nie było w tym rzecz jasna wyrzutu czy jakiejś wrogości - w końcu cechowała go neutralność w stosunku do niemagicznych osób; niemniej jednak nie rozumiał, w jaki sposób można z nimi rozmawiać. Domyślał się, że mugole stanowili znaczną część rodziny Alice - on nie umiałby nawiązać z nimi kontaktu. Ciężko cokolwiek powiedzieć; różnica wydawała mu się tworzyć swojego rodzaju mur, który uniemożliwiał stworzenie choć nikłej nici porozumienia.
- Mógłbym się z tobą zamienić - przyznał pół żartem pół serio, słysząc padającą z jej ust uwagę. Naprawdę? Zawsze wiedział, że osoba pokroju Alice na pewno nie zdzierżyłaby statyczności, uznając ją za niezmiernie nużącą; on zaś, paradoksalnie, najchętniej przebywał w mieszkalnym zaciszu, zagłębiając się w stronice czytanych lektur.
- Ostatnio mam za dużo wrażeń - dodał. - Niekoniecznie tych, które chciałbym.
Wuj, aresztowania i inne niezliczone wypadki, które ostatnio go dotykały - tak, zdecydowanie wolał spokojniejszy tryb życia - ograniczając się do tych kontaktów, których naprawdę potrzebował. W dowolnym tego słowa zrozumieniu.
- Wiele bardziej cenię sobie spokój - zakończył swój wywód, niwecząc tym samym poprzednią powagę. Znów rozpogodził się; w przeciwieństwie do nieba, które przybierało coraz intensywniejszą szarość. Nie chciał jednak wracać - a wewnętrzny głos wciąż informował, że więcej razy nie może zawieść.
Nie może zrazić kolejnej osoby.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott http://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 http://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Skwerek   09.04.16 22:00

Wiedziała, że by się na to nie zgodził. Ale jednocześnie byłoby to kuszące, pojechać gdzieś razem niekoniecznie daleko, ale choćby do lasku za miastem, który w cieplejszych miesiącach mógł być dobrym miejscem na piknik. Może kiedyś Daniel da się na to skusić, kiedy ochłonie po pierwszej jeździe, jaką zafundowała mu dziś?
- Nie, ten konkretny jest czarodziejem. I mieszka tutaj, w Anglii – powiedziała, parskając śmiechem. Roger z pewnością był bardziej magiczny niż ona, został aurorem, no i spędził w Anglii więcej czasu niż Alice, której serce wciąż wyrywało się ku prawdziwej ojczyźnie, za jaką uważała Amerykę. Ale był zarazem na tyle ogarnięty w świecie mugoli, że nie zieleniał na twarzy po wejściu do samochodu. Mogli robić razem mnóstwo ciekawych rzeczy i od dzieciństwa byli sobie bliscy.
- Więc co takiego się działo? – zapytała; Daniel zdecydowanie nie wyglądał na zadowolonego z wrażeń, jakie ostatnimi czasy fundowało mu życie, i Alice była aż ciekawa, co takiego się działo. Miał jakieś problemy? – Mam nadzieję, że nic bardzo złego.
Jej tęskno było do wrażeń, ale takich pozytywnych. Pozostawiających w pamięci przyjemne ślady, do których mogłaby wracać po upływie miesięcy czy lat, sycić się tym, że przeżywała swoje życie w ciekawy sposób, a nie tylko kursując między pracą i domem, co zdecydowanie nie było dla niej atrakcyjne.
Pospacerowali jeszcze trochę, zwiedzając dzielnicę portową i rozmawiając. Ale jakiś czas później znowu zaczęło lać, co najwyraźniej było znakiem do zakończenia spotkania. Alice pożegnała się z Danielem, po raz kolejny wyrażając nadzieję, że mężczyzna do niej napisze. Ale czy w to wierzyła? Raczej podejrzewała, że za jakiś czas po prostu znowu wpadną na siebie gdzieś na mieście. To już chyba miała być nieodłączna część ich znajomości, specyficznej, niejednoznacznej i pełnej takich przypadków.

| zt. x 2


Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Skwerek   28.05.16 20:27

|11 grudnia

Należało to wszystko przyśpieszyć. Na swoim karku czuł wręcz metaforycznie oddech swego nestora, a koniec roku zbliżał się nie ubłagalnie. Chciałby, by czas przystopował, żeby móc rozejrzeć się wokół siebie i przemyśleć parę spraw, które teraz jemu nie dawały spokoju. W dodatku przeczuwał, że będzie musiał przyjść na sabat, na który nie miał ochoty przychodzić. W tym momencie zazdrościł bratu, że mając wymówkę może w tym roku sobie pójść gdzie indziej. Ile by Barry dał, aby być w podobnej sytuacji. Znaczy się nie iść na te zgromadzenie rzecz jasna!
Pomyślał o Marcelyn, o jej wszystkich słowach, tłumaczeniach. Minęło nieco czasu, a on mimo iż w jakimś stopniu zaakceptował jej prawdę, to mimo wszystko ma jakieś wątpliwości wobec niej. Szczególnie ta opowieść o Rycerzach. Naprawdę oni istnieją? Bo jakoś Barry nie mógł nic o nich znaleźć. Ani słowa od jego znajomych. Czyżby znów miały zacząć się schody? Nie chciał znów przedłużać tego wszystkiego z obawą, że może być podobnie jak z Laoise, więc rzucił sowę z zaproszeniem na spotkanie w skwerku o popołudniowej porze. Rudzielec sam zjawił się nieco przed czasem - wystrojony jakby szedł rzeczywiście na sabat, a w kieszeni czuł ciężar małego i skromnego pudełeczka. I jak on niby ma to zrobić? No jak ma się jej oświadczyć? Stanął sobie przed fontanną zerkając na syrenę z nadzieją, że może ona odpowie na jego nieme pytanie. To nie to, że brakowało mu odwagi, bo miał jej zaś. Po prostu miał pustkę w głowie, co powinien po kolei zrobić. Szczególnie zimową porą, gdy skwerek był pokryty cienką warstwą śniegu, lecz na szczęście nie było ślisko. Sam miał schowane dłonie w kieszeni, gdyż nie miał na sobie rękawiczek. W lewej kieszeni znalazł jakiegoś knuta, którego wyjął po sekundzie. Zerknął na syrenę, a potem znów na pieniążek
- Przynieś mi dziś szczęście.- wymamrotał pod nosem i wrzucił monetę do fontanny z nadzieją, że te szczęście rzeczywiście będzie. Bo ostatnimi czasy ma jego bardzo mało.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Skwerek   28.05.16 20:27

The member 'Barry Weasley' has done the following action : rzut kością


'k100' : 16


Powrót do góry Go down
Marcelyn Carrow
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1934-marcelyn-carrow http://www.morsmordre.net/t2010-lusia#29282 http://www.morsmordre.net/t2011-marcysia#29286 http://www.morsmordre.net/f254-harley-street-13-7
uzdrowiciel magicznych stworzeń
22
Szlachetna
Zaręczona
Ja wsysam w siebie lato tak jak dzika pszczoła wsysa miód(…). Wschody słońca i czarne jagody na gałązkach, i piegi na ramionach,i blask księżyca nad rzeką wieczorami,i niebo pełne gwiazd, i las, i przelotne deszcze wieczorne, i wszystko inne(…).
1
2
4
6
0
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Skwerek   29.05.16 21:39

W zasadzie nawet nie wiedziała, jak powinna się teraz zachować. Ba! Nie była nawet pewna swoich uczuć zarówno względem samego Barrego, jak i spotkania z nim. Od czasu, kiedy Barry przyszedł do niej, by w spokoju porozmawiali o całej tej zaistniałej między nimi sytuacji, o jej kłamstwie i kierującymi nią motywami czuła, że ich dawny kontakt ma szansę na wielki powrót. Nie, bez przesady, wątpiła nadal w to, by teraz Barry był gotów tak, jak gdyby nigdy nic, wrócić do ich dawnych przyzwyczajeń. I tu też miała mieszane uczucia. Miała świadomość, jak bardzo będzie jej tego (jego?) brakowało i że pustki po Barrym szybko (o ile w ogóle) nie wypełni. Jednak jednocześnie wiedziała, że przybliży ją to jakkolwiek do przyszłej roli żony. Ojciec parę dni temu wysłał do Marcelyn sowę z jakże motywującym-"Nie objadaj się zbytnio Córciu, bo suknię masz już zamówioną". List podpaliła gasząc na nim papierosa i wyjęła z pieca ciasto dyniowe.
Myśl o tym, że nawet w tym tygodniu jej Lucyna wraz z listem może przynieść jej obrączkę była na tyle dołująca, że czytając zaproszenie do Skwerku poczuła ukłucie żalu wiedząc, że spotkanie nie skończy się ich stałym, rozluźniającym schematem wspólnego odurzenia się, by wyrwać się z amoku w pozycji wskazującej na relację bliższą niż przyjaźń. Ale zapewne nie tym razem, niestety.
Trzymając dłonie w kieszeniach beżowego płaszcza przeszła ostatnie kilka metrów szybszym krokiem, widząc rudą czuprynę Barrego z oddali. Uśmiechnęła się pod nosem i podeszła od strony jego pleców.
-Uważasz, że szczęście w ogóle istnieje?- zapytała zaczepnie na powitanie, po czym jakby na pytanie Marceliny, syrena odpowiedziała plując Barremu wodą prosto w twarz, ochlapując przy okazji samą dziewczynę. Marcy rozłożyła ramiona w geście mówiącym "no widzisz!" i przez moment w tej pozycji zastała nie wiedząc, czy objąć go na powitanie, czy raczej się wycofać.


Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Skwerek   29.05.16 22:00

Czy istnieje szczęście? Niekiedy mógłby rzecz, że oczywiście, istnieje. Dzięki szczęściu nie został jeszcze złapany za dilerkę, nielegalną pracę jak i skrzywdzenie siostry. Lecz w takich momentach, jak teraz mógł rzecz tylko jedno - szczęście jest do bani. Gdyby wiedział, że za knuta zostanie oblany wodą od syreny, nie rzuciłby żadnej monety, tylko zatrzymałby pieniądze na coś innego. Chytra syrena doprawdy, nawet knuta nie umie docenić. W dodatku ciężko zarobionego w jego obecnej sytuacji.
- Chyba nie w moim przypadku. Witaj.- odpowiedział ociekając się rękawem szaty twarz z zimnej wody, która ściekała mu po twarzy. Chwilę później przytaknął głową Marcelyn próbując w głowie wszystko sobie po kolei ułożyć, lecz to nic nie daje, bo i tak ma zamęt w głowie.
- Mam nadzieję, że nie urwałem Ciebie z jakichś ważnych obowiązków, bo jest jedna kwestą, o której chciałbym z Tobą pomówić. Bardzo ważna.- zaczął, lecz nie do końca. Chciał przedłużyć wejście, czekając w sumie na jakiś cud, objawienie w głowie. Z jednej strony chciał mieć za sobą te całe przedstawienie, lecz z drugiej strony... jak to szybko zrobić? Brata o to nie spytał się, jakby nawet chciałby jemu powiedzieć. Rudzielec uśmiechnął się o niej spokojnie, choć w środku cały był w nerwach. Powoli, nie śpiesz się. Tylko to sobie powtarzał we własnych myślach. Bo pośpiech podobno wszystkim szkodzi, a tu ma właśnie nie szkodzić, tylko wszystko naprawić. Albo większość, bo jednak ten mały kawałek serca, ta mała wydłubana część będzie już na zawsze należeć do innej dziewczyny niż Marcelyn.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
 

Skwerek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Kolorowy skwerek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Magiczny port-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17