Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Zaczarowane Bryczki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Zaczarowane Bryczki   04.12.16 1:01

Zaczarowane Bryczki

Dostojne francuskie abraxany stukają kopytami w bruk uliczki, mądrymi oczyma przypatrując się przechodniom, kiedy woźnica, siedząc na dyskach płotu znajdującego się obok, zagryza jabłko. Głębokie, malowane na różnobarwne wzory z symbolami zaczarowanego świata - różdżkami, bohaterami takimi jak Merlin, a nawet symbolami hogwardzkich domów czekają na pasażerów pod strzechą z zewnątrz wyglądającej na niewielką, a od wewnątrz powiększonej magicznie, stajni. Bryczki mogą zabrać pasażerów w dowolne miejsce, latające konie suną po niebie, a skomplikowane zaklęcia czynią pojazd niewidzialnym i nienamierzalnym dla mugoli. Kraksy z samolotami są na szczęście rzadkie.


Powrót do góry Go down
Liliana Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3066-liliana-yaxley#50362 http://www.morsmordre.net/t3091-ares#50606 http://www.morsmordre.net/t3085-liliana#50574 http://www.morsmordre.net/f113-fenland-yaxley-s-hall http://www.morsmordre.net/t3506-liliana-yaxley#61144
stażystka w MM
21
Szlachetna
Panna
Ciężko było przestać wierzyć, że kwiat może być piękny bez celu, ciężko przyjąć, że można tańczyć w ciemnościach.
5
22
0
5
0
1
15
2
Półwila

PisanieTemat: Re: Zaczarowane Bryczki   15.06.17 23:17

|20 kwietnia?

Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów powoli umierał i chociaż wcale nie mniej poświęcałam się pracy, to czasem zwyczajnie jej nie było. Chociażby dzisiaj, kiedy przetłumaczyłam parę dokumentów z francuskiego na angielski, a inne poukładałam, żeby mogły trafić uporządkowane do archiwum, mogłam już właściwie iść do domu. I tak długo piłam filiżankę ministralnej kawy, przyglądając się swoim współpracownikom, którzy już niedługo, chociaż nie wiedziałam kiedy dokładnie, mieli przestać nimi być. Nie wiedziałam co się ze mną stanie i, co zupełnie do mnie niepodobne, jeszcze się tym tak bardzo nie przejmowałam. Przyjdzie na to czas niebawem.
W końcu nie było sensu dłużej tam przebywać i już po raz kolejny wyszłam znacznie wcześniej. Słońce było jeszcze wysoko na niebie i chociaż mogłaby to być idealna pogoda na przejażdżkę konną po bagnach, postanowiłam jedynak wybrać się na Pokątną. Odwiedziłam parę sklepów z najmodniejszymi sukniami, spędzając w nich łącznie chyba więcej czasu niż dzisiaj w Ministerstwie. Ostatecznie nie kupiłam nic, żadna z przymierzanych kreacji nie zachwyciła mnie wystarczająco. Słońce prawie dotykało kominów budynków na Pokątnej, kiedy zdecydowałam się na powrót do domu. Nie miałam ochoty na proszek Fiuu, nie dało się chociaż trochę nie ubrudzić w kominku, więc bryczki z abraksanami wydawały się dobrą alternatywą. Zbliżyłam się do stojących powozów, przypatrując pięknym zwierzętom, sięgnęłam do pyska stojącego najbliżej, by pogłaskać go lekko po miękki nozdrzach, na co ten parsknął głośno. Nikt nie zareagował, nikt zainteresowany się nie pojawił. Zajrzałam do środka powozu, ale ten był pusty, bez woźnicy. Tak samo było kolejną bryczką. Wyglądało na to, że wszyscy panowie gdzieś sobie poszli, ale dzięki odgłosom niedalekiej rozmowy łatwo było ich zlokalizować.
Siedzieli wszyscy na krzesełkach i popijali coś, co miałam nadzieję, że jest najwyżej piwem kremowym, skoro zaraz jeden z nich miał mnie wieźć do domu. Kiedy tylko podeszłam, wszystkie oczy skierowały się na mnie, doskonale wiedziałam, że mieli na co patrzeć! Uśmiechnęłam się do nich uprzejmie, tylko trochę w taki sposób, jak to się robi, kiedy ma się przed sobą kogoś gorszego.
- Dzień dobry, panom. Szukam woźnicy z którym mogłabym pojechać - przywitałam się uprzejmie, przyglądają się im, żeby wybrać tego najprzystojniejszego. Wygląd co prawda nie oznaczał, że ciekawie będzie w jego towarzystwie podróżować, ale przynajmniej miło dla oczu. Oczekiwałam, że zaraz wszyscy rzucą się z propozycją, że to oni mnie zawiozą, ale z niezadowoleniem stwierdziłam, że niektórzy (a może nawet prawie połowa?) patrzyła się gdzie indziej - jakby gdzieś za mnie. Jaki widok mógł być w tej chwili równie interesujący?


Powrót do góry Go down
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire http://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 http://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
śpiewaczka operowa
22
Czysta
Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
10
10
0
5
0
0
8
5
Półwila

PisanieTemat: Re: Zaczarowane Bryczki   11.07.17 11:42

Ok! I przepraszam tears

Ostatnimi czasy zdarzyło się wiele - głównie nieprzyjemnych sytuacji, ale muszę otrząsnąć się. Podnieść dumnie podbródek i iść dalej. Co raczej nie objawia się nauką płynącą z doświadczeń, a to wszystko dlatego, że prędko zapominam o własnych błędach. O strachu towarzyszącym marcowi, o kolejnych komplikacjach życiowych. Powinnam wyciągnąć z nich wnioski, żeby następnym razem zachować się roztropniej, a życie nie kopało mnie po kostkach. Niestety, widocznie mam przewrotną naturę, a może zwyczajnie musi wydarzyć się więcej przykrych rzeczy żebym mogła zatrzymać się w swoim pustym życiu chociaż na chwilkę? Przemyśleć parę spraw, otrzeźwieć? Nie zastanawiam się nad tym ani wcześniej, ani teraz, idąc z nurtem czasu. Chwytać chwilę - ponoć najgorsze, co można zrobić, ale nie zamierzam się niczym zamartwiać. Jeszcze nie dziś. Dziś mam ochotę na zakupy oraz na spacer, końcówka kwietnia zachwyca lepszą pogodą. Nie wątpię, że we Francji jest o niebo lepiej, ale nie mogę tam wrócić - a skoro muszę zostać tutaj, to wypadałoby chwytać okazję póki trwa.
Ubrana w zielone szaty przełamane czerwonymi dodatkami muszę naprawdę zjawiskowo wyglądać! Przynajmniej do takich to wniosków dochodzę kiedy zjawiam się na Pokątnej, a wszystkie męskie oczy zwrócone są w moją stronę. Uśmiecham się delikatnie, nienachalnie, wstępując do kilku odzieżowych butików. Nie mogę całe życie zaopatrywać się u Parkinsonów, nie wystarczyłoby mi na to pieniędzy. Ale madame Malkin też prezentuje całkiem niezły poziom - nie dorównuje potentatom mody do pięt, to prawda, ale niższe ceny muszą oznaczać nieco mniejszy prestiż. Nie wybrzydzając przesadnie kupuję kilka ładnych sukienek oraz dwa kapelusze. Och, jeszcze jedna para butów! Są absolutnie wspaniałe, muszę je mieć. I w takim dobrym humorze opuszczam wreszcie ulicę.
Moją uwagę przykuwa miejsce z bryczkami. W zasadzie nigdy jeszcze w ten sposób nie podróżowałam po Wielkiej Brytanii, może to dobry moment na zmiany? Uśmiecham się coraz piękniej, krocząc w kierunku siedzących mężczyzn, trochę obładowana zakupami. Wyłaniam się zza pleców nieznanej mi kobiety, ale wystarczy stanąć obok i zmierzyć ją spojrzeniem żeby wiedzieć, z kim mam do czynienia. Wzdycham lekko kręcąc głową, ale zaraz moje spojrzenie ląduje na najprzystojniejszym woźnicy. Trzepocę rzęsami - nie wiem skąd, ale mam wrażenie, że ta metoda działa.
- Ty! - mówię do niego, wskazując nań podbródkiem. - Zawieźć mnie do domu. Prosić - dodaję słodszym głosem, ale łamanym angielskim. Ponaglam go ruchem głowy, bo mam wrażenie, że się zaciął w tym wpatrywaniem się maślanymi oczami w dwie wile. W końcu wstaje, wyraźnie zamierzając spełnić moją prośbę. Kiedy już jest prawie przy nas, posyłam nieznajomej coś na kształt przepraszającego uśmiechu - na wszelki wypadek jeśli liczyła na tego samego mężczyznę, bo niestety, cóż, przegrała. To musi boleć, zatem okazuję jej swoje współczucie. Którego nie mam, ale nie musi o tym wiedzieć.





Powrócę ja -
Patrz, Furia zła,
Przyjdę jakpłomień gorący.
Powrót do góry Go down
Liliana Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3066-liliana-yaxley#50362 http://www.morsmordre.net/t3091-ares#50606 http://www.morsmordre.net/t3085-liliana#50574 http://www.morsmordre.net/f113-fenland-yaxley-s-hall http://www.morsmordre.net/t3506-liliana-yaxley#61144
stażystka w MM
21
Szlachetna
Panna
Ciężko było przestać wierzyć, że kwiat może być piękny bez celu, ciężko przyjąć, że można tańczyć w ciemnościach.
5
22
0
5
0
1
15
2
Półwila

PisanieTemat: Re: Zaczarowane Bryczki   12.07.17 18:37

Wystarczyło spojrzeć na nowo przybyłą, bym wiedziała dlaczego tak na nią patrzyli. Nie przywykłam do takich sytuacji, mało znałam kobiet w których ciele również płynęła krew wili. Co prawda o Rosalie zdarzało mi się być zazdrosną i to nawet całkiem często, jednak ona była moją siostrą, a nie jakąś tam kobietą, poza tym od pewnego czasu już w ten sposób o niej nie myślałam. W towarzystwie innych pań doskonale wiedziałam, że bez względu na to jak bardzo by się nie stroiły, to zawsze ja będę przyciągać wzrok mężczyzn tym czymś, czego tamte nie miały. A teraz? Co prawda ci mężczyźni tutaj nie byli nikim specjalnym, ale wciąż! Zmierzyłam Oddete uważnie spojrzeniem, zastanawiając się czy ją znam. Moim uszom nie mógł umknąć jej francuski akcent, który tak często słyszałam w pracy. Przeważnie w takich sytuacjach od razu zmieniałam język, chyba że mój rozmówca wolał porozumiewać się po angielsku. Nie zamierzałam jednak tej tutaj nic ułatwiać, szczególnie, że mówiła bardzo zabawnie. Może i bym się pośmiała, ale nieznajoma wybrała już swojego woźnicę, który ku mojemu niezadowoleniu był najprzystojniejszym z całego grona. Jeszcze chwilę temu nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale teraz nie zamierzałam tak go oddać!
- Oj, chyba nie, ten pan miał zamiar zawieźć mnie - powiedziałam nim ten zdążył się zbytnio oddalić. Nie złapałam go w żadnej sposób, nie byłam jeszcze tak zdesperowana, ale zrobiłam krok w jego stronę, żeby mógł się lepiej zastanowić. Może druga kobieta również była piękna, ale to ja byłam szlachcianką, więc chyba należało mi się odpowiednie traktowanie. Żeby łatwiej mu się było zdecydować, użyłam na nim szczyptę wilowego uroku i wydawało się, że przynajmniej na chwilę obecną był zdecydowany z którą z nas woli pójść.
To nie była taka ważna sprawa, jednak pojawienie się drugiej wili sprawiło, że nie mogłam ot tak pozwolić jej zabrać najprzystojniejszego woźnicy. Odwzajemniłam jej uśmiech kiedy już udało mi się oczarować pana, przy okazji przyglądając się jej całej. Suknię miała ładną, ale czy lepszą od mojej? Co prawda nie stroiłam się dzisiaj za bardzo, bo Ministerstwo nie było ku temu najlepszym miejscem, ale wciąż nie ulegało wątpliwości, że na pewno nie wyglądałam gorzej.
Gdyby nie moje rozdrażnienie, pewnie stwierdziłabym, że obecna sytuacja jest całkiem zabawna. Nigdy nie miałam okazji konkurować z inną wilą o mężczyznę, przeważnie tylko pomagałam im w podejmowaniu decyzji, których nie do końca byli pewni. Ostatnio na przykład próbowałam przekonać uzdrowiciela, że wcale nie jest tak jak myśli, ale wtedy niespecjalnie mi to wyszło. Zdecydowanie potrzebowałam poćwiczyć.


Powrót do góry Go down
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire http://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 http://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
śpiewaczka operowa
22
Czysta
Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
10
10
0
5
0
0
8
5
Półwila

PisanieTemat: Re: Zaczarowane Bryczki   20.07.17 12:32

Niby nic - ot, zwykła przejażdżka. Wybranie byle woźnicy, udanie się do domu. Pojawia się jednak element rywalizacji, który trudno powstrzymać. Wystarczy iskra, żeby ogień spopielił wszystko na swojej drodze. I najwidoczniej obie jesteśmy tego świadome. Nie przestaję się więc uśmiechać, chociaż nie daje się nie zauważyć, że na mojej twarzy oraz w spojrzeniu jasnych oczu kryje się zacięcie. Jakbym starała się przetrzymać oceniający wzrok drugiej półwili oraz wyjść z tej dziecinnej batalii zwycięsko. Właściwie, sądzę już nawet, że wygrywam - mężczyzna podchodzi w moją stronę, pewnie uznając, że wygrywa właśnie szczęśliwy los na loterii. Nie przeczę, uraczę go wdzięcznym uśmiechem, może poślę mu w powietrzu pocałunek, a to już nie byle jaka nagroda. Niestety moja przeciwniczka nie zamierza się poddawać, co niby było do przewidzenia, wiadome od samego początku - a jednak zaczynam się denerwować. Nie tyle, co przegraną (ta przecież nie wchodzi w grę!) a tym, że opóźnia mój powrót do domu. Niestety wiem, że w tej społecznej hierarchii znajduję się niżej - po ubiorze można wyczytać wszystko. I wiem też, że nie zamierzam się tym przejmować. Tym bardziej jeśli utrę jej nosa, będę mogła czuć zadowolenie z samej siebie. Dlatego od razu postanawiam walczyć jak lwica, pomimo bezsensowności tego konfliktu. Woźniców jest kilku, a fakt, że będzie nas wiózł ktoś przystojny nie ma tak naprawdę większego znaczenia, i tak będzie siedział tyłem. Tu zwyczajnie chodzi o pewnego rodzaju honor oraz sprawdzenie się. I pokazanie tej drugiej gdzie raki zimują. Swoją drogą nie mam pojęcia gdzie.
- Oj, nie wydawać mnie się - odpowiadam na jej słowa, nadal pozostając uśmiechniętą. Jedynie oczy mogą zdradzać pojawiające się tam ogniki złości, iskrzące znaną ludziom irytacją. I ja przestępuję krok do przodu w stronę mężczyzny. Trochę oburzona, że ta go tak bezczelnie bałamuci. Biedny, dostał się w samiutkie oko cyklonu. Szczególnie, że i ja próbuję swoich sił w roztaczaniu wokół siebie uroku, który miałby zachęcić ofiarę do przejścia w moje ręce. Ta nawet waha się dość długą chwilę, ostatecznie znów wracając do mnie. Widocznie mam nieco więcej umiejętności, ale tak naprawdę to są to niewielkie, mało znaczące różnice. Woźnica ewidentnie jest rozdarty, a oprócz rozanielonego wyrazu twarzy posiada jeszcze przerażone spojrzenie. Nie interesuje mnie to jednak.
- Do widzenia - dodaję zaskakująco płynnie, kiwając na niego głową, żeby szedł za mną. Kobiecie posyłam pełen współczucia uśmiech. Domyślam się, że bycie przegraną jest straszną krzywdą, dlatego mi jej nawet szkoda. Nie jestem przecież bezduszna! Tylko nie wiem jeszcze, że mój tryumf jest przedwczesny, a te kilka kroków, które pokonujemy, nie są żadną przeszkodą. Za to reszta mężczyzn wpatruje się w nas z ogromnym zaciekawieniem, na pewno czekając na dalszy ciąg tej nie do końca ukrytej wojny.





Powrócę ja -
Patrz, Furia zła,
Przyjdę jakpłomień gorący.
Powrót do góry Go down
 

Zaczarowane Bryczki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17