Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 sypialnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lucinda Selwyn
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
10
4
Czarodziej

PisanieTemat: sypialnia   28.06.16 16:01

Sypialnia

Sypialnia Lucindy tak jak wszystkie inne pomieszczenia w jej mieszkaniu jest bardzo jasna. Dwa duże okna już od samego rana wpuszczają do sypialni promienie słońca. W sypialni znajduje się duże, wysokie łóżko oraz drugi kominek. Do transportu siecią Fiuu, Lynn zwykle używa tego w salonie. Kominek w sypialni grzeje ją mroźnymi wieczorami. Jak na Selwyna przystało kobieta nie lubi zimna i niczego co z zimnem związane.


[bylobrzydkobedzieladnie]




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy


Ostatnio zmieniony przez Lucinda Selwyn dnia 08.11.16 20:53, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
10
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: sypialnia   29.10.16 11:41

/ 25 marca

Sztylet. Przecież to tylko rękojeść i głownia. Zimna stal ostrza, idealne wyważenie, żadnych grawerów, inskrypcji czy zaklęć. A jednak dało się wyczuć przepływającą z niego moc. Lucinda już dawno temu nauczyła się odczytywać z przedmiotów ich magię. Bycie czarodziejem pozwala na odczuwanie energii. Tej niskiej. Dopiero prawidłowy trening umiejętności dawał jej możliwość współodczuwania posiadanej przez przedmiot magii. Siedziała właśnie na łóżku w sypialni obracając sztylet w dłoniach. Jej ojciec zawsze powtarzał, że nie powinno się przenosić pracy do łóżka. Nietrudno się było domyślić, że chodziło o zakłócenie życia prywatnego znajdującej się po drugiej stronie materaca osoby. W życiu Lynn nikogo takiego nie było więc nie czuła się w obowiązku utrzymywać tak rygorystycznych reguł. Cisza oblewała ją niemalże z każdej strony. Tylko uderzenia kropel deszczu o szybę przypominały jej, że czas nadal płynie. Że wszystko jest na swoim miejscu. Już dawno przestał jej przeszkadzać odgłos deszczu choć kiedyś nie potrafiła go znieść. Dla niej był zwiastunem stagnacji. Tego, że nic w jej życiu się nie zmienia. Jest tylko deszcz. Tylko ona.

Przesunęła palcem po zimnym ostrzu chcąc jednym dotykiem znaleźć punkt zaczepienia. Spójność w całkowicie niespójnej historii. Wróciła wspomnieniem do ostatniego spotkania z innym poszukiwaczem artefaktów. Sam list od niego wydawał być się dla niej dość podejrzany. Wszyscy wiedzieli, że Lucinda bierze sobie przerwę. Przerwę od podróży, artefaktów, od niektórych ludzi. W końcu to wszystko nie było aż tak tajemnicze. Od dwóch miesięcy nie miała praktycznie kontaktu ze swoją „ekipą” poszukiwawczą i choć w pewnym sensie pogodziła się z nieodwracalną zmianą w jej życiu to jednak to spotkanie napawało ją dużą dozą niepokoju. Zaskoczona prostotą rozmowy poczuła, że zdarzenia, które jeszcze tak niedawno ingerowały niemalże w każdą dziedzinę jej życia teraz omijają ją właściwie w ogóle nie określając. - Ten sztylet… - zaczął mężczyzna wyciągając otoczony materiałem przedmiot z wewnętrznej kieszeni szaty. Rozwijając materiał westchnął ciężko. Widok zmęczenia na twarzy poszukiwacza jest rzeczą normalną. Normalny jest też widok ekscytacji znalezionym przedmiotem. Tego jednak blondynka nie widziała. - Nie wiem, Lynn. Nie wiem co to jest. Ludzie się dla tego przedmiotu zabijali. Sam widziałem. Znaleźliśmy go na Północy Afryki przy granicy z Libią. Dostaliśmy wiadomość o plemieniu kultywującym zaklęty przedmiot. Na początku byłem bardzo sceptycznie do tego nastawiony. Pomyślałem, że to po prostu osada czarodziejów, a zaklęty przedmiot to różdżka czy coś podobnego. Postanowiliśmy jednak się temu przyjrzeć. Zatrzymać na noc, zaspokoić ciekawość. To co tam zobaczyliśmy… uwierz mi widziałem już wcześniej fascynacje, widziałem już wcześniej kult, ale czegoś takiego nie widziałem. - powiedział nie odrywając wzroku od leżącego na stole przedmiotu. - Co zobaczyliście? -zapytała blondynka wpatrując się ze skupieniem w mężczyznę. Ten po chwili przeniósł na nią swój wzrok. - Teraz wydaje mi się to być zbyt absurdalne, ale tam… ci ludzie… oni wierzyli, że muszą przelewać własną krew dobrowolnie by ta nie została im odebrana siłą. Uważali, że ten przedmiot dzięki ofiarom jakie dla niego składają chroni ich. Przed wojnami, przed samymi sobą. Był tam jeden Amerykanin. Opowiedział nam o zwyczaju jaki się tam odbywa w służbie… sztyletu. Legenda mówi, że dawno temu jeden z wodzów ów plemienia został pojmany przez tamtejszych buntowników czy też złodziei chcących obrabować wioskę. Jak to w plemionach bywa wszelkie skarby wioski zostały bardzo dobrze ukryte i tylko wódz znał ich lokacje. Został cięty trzydzieści siedem razy zanim umarł nie mówiąc ani słowa o skarbie. Następnego dnia kiedy jeden z buntowników wszedł do pomieszczenia, w którym przytrzymywano wodza zobaczył tuzin ciał. Każde z trzydziestoma siedmioma cięciami po sztylecie. Przerażony wrócił do wioski myśląc, że to właśnie jego mieszkańcy rzucili na nich jakąś klątwę, ale ci nie mieli bladego pojęcia o co chodzi. Kiedy sami zobaczyli co się stało z ich wodzem i buntownikami uznali, że to duch wodza zadbał o ich bezpieczeństwo nawet po śmierci. Właśnie przez sztylet. Uznali, że przelewanie krwi dla wodza plemienia ma się odbywać co roku. Jeden rok to jedna blizna. Trzydziesta siódma blizna zawsze jest ostatnią i… śmiertelną. - blondynka nie mogła oderwać wzroku od mężczyzny. Już dawno nie słyszała tak strasznego powiązania przedmiotu. Nie słyszała o tak okropnej krzywdzie jaką zadawali sobie ludzie. - Ale sprawdziliście ten przedmiot? Może to naprawdę coś więcej niż artefakt. - zauważyła. Były przedmioty, których nie powinno się ruszać z miejsca wyznawania. Jeżeli zabrali go ze sobą do Londynu to musieli być pewni, że nie był powiązany z miejscem. Mężczyzna pokiwał głową. - Akurat trafiliśmy na dzień ofiary jak oni to nazywają. Lynn na naszych oczach trójka właściwie poderżnęła sobie gardło. Próbowaliśmy to zatrzymać, ale wtedy oni zaczęli nas atakować. Udało mi się dotrzeć do sztyletu choć przy okazji wpadłem na ostrze jednego z tamtejszych obrońców i przez to nabawiłem się tej blizny tutaj. - odparł wskazując ledwo zasklepione przecięcie na szyi. - Chwyciłem sztylet i teleportowałem się, a za mną reszta. Następnego dnia postanowiliśmy wrócić tam i oddać sztylet, ale nikogo tam już nie było. Ani jednej żywej duszy, ani jednego mieszkańca. Po prostu jakby wszyscy opuścili wioskę. - dodał. Musiała przyznać, że tego nie rozumie. To było zbyt poplątane. Pokręciła głową. - A Amerykanin? Co z nim? - zapytała mając nadzieje, że może teleportując się zabrali go ze sobą. - Wyparował razem z wszystkimi. Nie powiesz mi, że to jest dla Ciebie zrozumiałe. Ja do dziś tego nie rozumiem. - powiedział patrząc na nią wyczekująco. Kobieta przeniosła wzrok na sztylet. - Nie wiem czego ode mnie oczekujesz. - powiedziała biorąc przedmiot w dłonie. Drgnęła tknięta ostrością klingi. - Nie mogę się tym zająć. Za miesiąc wyjeżdżamy do Wenezueli. Nie mogę przynieść kolejnej nierozwiązanej sprawy do domu. Nie będę mógł skupić się na rodzinie, a Ty… - mężczyzna urwał jakby wcale nie chciał by słowa, o których pomyślał wypłynęły. Lucinda przeniosła na niego wzrok i choć ją to tknęło nie miała zamiaru mu tego pokazywać. Skinęła głową. - Tak. Ja nie mam rodziny. - powiedziała i znowu wróciła do przedmiotu. - Chcesz, żebym sprawdziła czy jest objęty klątwą? Chcesz, żebym ją zdjęła? - zapytała nie wracając do niego wzrokiem. - Chce go sprzedać. Nie patrz tak na mnie. Widziałem wystarczająco by mieć coś z tego. Oczywiście zyskami się podzielimy. - dodał szybko widząc skrzywienie na ustach blondynki. - Dobrze. Sprawdzę czego uda mi się dowiedzieć. Prześlę sowę. - zgodziła się kładąc sztylet na stole i znowu zawijając go w materiał. Wstała chowając przedmiot do podróżniczego worka, który zwykle zabierała ze sobą w takich sytuacjach. - Naprawdę powinnaś już wrócić. - powiedział jeszcze mężczyzna posyłając jej uśmiech. - Powinnam. - odparła odwdzięczając się mu tym samym.

Nie potrafiła stwierdzić czy przedmiot jest objęty klątwą. Mógł to być duch wodza, mógł to być czysty wymysł plemienia. Ludzie w końcu wierzą w to w co chcą wierzyć. Widzą dobro tam gdzie go nie ma. Widzą dobro tam gdzie jest tylko zemsta i przelana krew. I choć nikt nie powinien im tej naiwności odbierać to zabijanie się nawzajem dla czegoś co może w ogóle nie istnieć wydaje się być całkowitym brakiem poszanowania dla danego im życia. Przyłożyła zimne ostrze do skóry dłoni. Zimne. Jest ciągle zimne. Pomimo tego, że trzyma je w dłoniach już ponad godzinę, pomimo tego, że przez wiele godzin trzymała je w pudełku na stoliku. Ani ostrze ani rękojeść nie zmieniły przez ten czas temperatury, a to w takich warunkach nie było możliwe. Zerwała się szybko z łóżka pędząc do gabinetu po jedną z książek, w których mogłaby znaleźć coś na ten temat. Wróciła do sypialni i chwytając przedmiot w dłonie zaczęła przeszukiwać strony w głowie powtarzając jak mantrę słowa hiszpańskiego pisarza: "lód topnieje bo płacze z zimna".

z.t




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
 

sypialnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sypialnia Gościnna
» Sypialnia Marco - piętro
» Sypialnia 6
» Sypialnia Simran
» Sypialnia Alexandry

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Centrum :: Pokątna 23/4-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18