Wydarzenia


Ekipa forum
Polana
AutorWiadomość
Polana [odnośnik]10.03.12 23:11
First topic message reminder :

Polana

Sporej wielkości polanka otoczona kilkunastoma starymi kasztanami. Jest to w miarę bezpieczne miejsce usytuowane niezbyt blisko groźnego matecznika. Upodobali je sobie zwłaszcza podrzędni opryszkowie, choć zdarzają się i groźniejsi bandyci zamieszkujący podziemny, opustoszały bunkier z czasów wojny zakończonej jeszcze nie tak dawno temu. Oni wszyscy są doskonale świadomi obecności zbiegów - szlam, charłaków - na leśnych terenach. Spokój i cisza wprowadza tylko pozornie pewien rodzaj błogiej, spokojnej, niemalże sielskiej atmosfery, tak bardzo kontrastującej z plugawą rzeczywistością. W powietrzu unoszą się liczne pyłki kwiatowe, które utrudniają ukrywanie się wszelakim alergikom.
Miejsce to najpiękniej wygląda jasną nocą, oświetlone blaskiem bijącym od rozgwieżdżonego nieba. Jeśli wierzyć plotkom rozpowszechnianym przez najstarszych ze zbirów, czasem - z rzadka, oczywiście - przebiegają tędy pojedyncze okazy dzikich jednorożców. Na nich zapewne też czyhają; świadomi ceny za ich krew, włosie, czy błyszczące, twarde jak skała rogi. Za ile lat te stworzenia staną się tylko legendą?

Tańce na polanie

Melodia niosła się po całej polanie. I choć to cymbały i skrzypce było słychać najmocniej, nie dało się ukryć, że wyjątkowe brzmienie zawdzięczała także skrzypcom, harfie i irlandzkim bębnom. Celtycka muzyka splatała się z rytmem czarodziejom dobrze znanym, doskonałym do klasycznych podrygów i piruetów. I choć nie było nigdzie typowego parkietu, a muzycy nie przypominali orkiestr znanych z sabatów czy innych dostojnym wydarzeń, tańcom nie było końca odkąd tylko pierwsi czarodzieje znaleźli się na polanie. Muzycy ubrani w starodawne czarodziejskie stroje zajmowali miejsce przy jednym z mniejszych, trzaskających ognisk. Siedzieli na głazach i konarach, rozświetleni złotym blaskiem wznoszących się płomieni, przygrywali pod nóżkę, kłaniając się lekko nowym parom. Podczas miłosnego festiwalu Brón Trogain, nawet podczas tańców, czarodzieje składali hołd Matce Ziemi. Kobiety niezależnie od wieku i statusu zdejmowały pantofle na obcasie, które mogły wbijać się w miękką ziemię, zrzucały cienkie wierzchnie okrycia, tiary i kapelusze, by w samym środku polany ująć dłoń wybranka i zatańczyć. Pary wirowały na miękkiej, ugniecionej trawie w rzędach jak na sali balowej. Cienkie, przewiewne materiały sukni falowały na wietrze i przy obrotach, a kwiaty na głowach dziewcząt, które puściły na jeziorze splecione przez siebie wianki drżały przy każdym ruchu.

Umęczone tańcem pary mogły odpocząć przy drewnianych stołach; spocząć na ławach, na które dla komfortu gości narzucone tkane, miękkie, materiały. Stoły zastawione były syto. Pierwsze zebrane tego lata owoce i warzywa wymieszane ze sobą w misach, ziemniaki podawane na różne sposoby. Nie brakowało przede wszystkim chleba, który był symbolem pokarmu i poświęcenia Tailtiu, świeżego nabiału serwowanego na tradycyjnych paterach i przede wszystkim pieczonego na rożnie mięsa reema podawanego na drewnianych deskach — pokrojonego na porcje.



Degustacja win i innych trunków

Między wiedźmami dbającymi o to, by goście festiwalu nie byli głodni spacerowały młode dziewczęta wielu kojarzone z pierwszej, dziękczynnej uczty. Jedne widziano z dzbanami pełnymi wody lub tradycyjnego, domowego bimbru, inne na drewnianych tacach proponowały gościom alkohole z różnych części świata — spłynęły statkami do Anglii specjalnie na święto Brón Trogain wraz z handlarzami z kontynentu.

Dziewczę podsuwa ci tacę z ręcznie malowanymi kielichami. Każdy z nich przedstawia coś innego, różnią się dominującym kolorem w swych malowidłach, lecz przede wszystkim — różnią się zawartością. W celu degustacji wina, postać rzuca kością k10 na jeden z kielichów.

Wina:

Na polanie można było też spotkać około dziesięcioletnie dzieci z glinianymi dzbanami. Małe dziewczynki przemykały między dorosłymi w letnich sukienkach, z rozwianymi słowami, a ich małe główki zdobyły korony z suszonych ziół. Grzecznie oferowały napitek z dzbana, który dźwigały, ale nie pamiętały, co znajdowało się w środku. Były w stanie wspomnieć jedynie o alkoholu innym niż wino. Zawsze towarzyszyli im mali chłopcy w lnianych koszulach, którzy nosili rogi reema, służące za kielichy do tych szczególnych napojów. Rozkojarzeniu dzieci trudno się było dziwić, gdy wokół tak wiele się działo. Ludzie kosztowali potraw i win, głośno ze sobą rozmawiali, tańczyli. Same niecierpliwie przebierały nóżkami. By skorzystać z degustacji koktajlu należy odebrać róg reema od chłopca i rzucić kością k10 na zawartość jej dzbanka.

Koktajle:

Deser z niespodzianką

Starowiny z wiklinowymi koszami spacerujące po polanie nienachalnie proponują odpoczywającym gościom skosztowanie specjalnego deseru z ciasta drożdżowego z masą migdałową. W jednym z kawałków ciasta jest ukryta srebrna moneta, która wedle przesądów ma zapewnić szczęśliwemu znalazcy obfitość i szczęście. W trakcie Brón Trogain, każdy gość może zamówić specjalne ciasto i rzucić kością k100.

1-99 - nic się nie dzieje
100 - znajdujesz szczęśliwą monetę! Możesz założyć, że oddałeś ją do przetopienia w jednym z lokali na Pokątnej i zgłosić ten fakt w temacie "Komponenty Magiczne" aby otrzymać komponent srebro. Jeśli nie przetopisz monety, jednorazowo ochroni Cię przed efektem pierwszej wyrzuconej przez ciebie po festiwalu krytycznej porażki, a potem rozpadnie się w pył.
Każdy poziom biegłości szczęście obniża ST losowania srebrnej monety o 5 oczek (95 dla poziomu I, 90 dla poziomu II, 85 dla poziomu III).


[bylobrzydkobedzieladnie]
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Polana [odnośnik]28.10.15 15:36
Robiło się coraz niebezpieczniej, czas nie działał na naszą korzyść. I jak na złość klapa okazała się na tyle duża, że w ogóle nie drgnęła pod moim pociągnięciem za uchwyt. Zanim jednak zareagowałam, usłyszałam pytanie nieznajomej. Obróciłam gwałtownie głowę w tamtym kierunku, aby dostrzec, że Isolde opadła na ledwo żywego mężczyznę. Wspaniale, bezwładnego ciała nam tylko brakowało! Aż mnie na moment zamurowało, dlatego stałam jak kołek wgapiając się w rozpościerający się widok. Wtem usłyszałam zawodzenie... wilka? Czy aby na pewno? Podczas pełni wszystko jest możliwe. To tylko mnie dodatkowo zdenerwowało. Nim zdążyłam na nowo spróbować otworzyć przejścia, tym razem za pomocą zaklęcia, zrobiła to za mnie kobieta stojąca obok. Drzwi się otworzyły, a naszym oczom ukazało się zejście w dół. Nie widać było, co jest na dole, bowiem panowała wewnątrz nieprzenikniona ciemność.
- Nie możemy jej tak zabrać, jest cała umazana krwią. A jeśli... to coś da radę tu wejść? - rzuciłam z lekką obawą w głosie. - Poza tym taszczenie bezwładnego ciała, nawet za pomocą zaklęć będzie nas spowalniać - dodałam szybko, zerkając na biedną Bulstrode. Najgorzej, że zostawić ją na pastwę losu też nie mogłyśmy. - Powinnyśmy chociaż się pozbyć z niej tych pokrwawionych ubrań - powiedziałam na zakończenie, przerzucając wzrok na towarzyszkę niedoli, próbując zorientować się co ona o tym sądzi. Jako, że byłyśmy zagrożone, miało to jako takie znaczenie!
- Lumos - szepnęłam najpierw, chcąc jeszcze rzucić okiem na to, co znajduje się u dołu przejścia.


Ostatnio zmieniony przez Milicenta Borgin dnia 28.10.15 15:38, w całości zmieniany 1 raz
Gość
Anonymous
Gość
Re: Polana [odnośnik]28.10.15 15:36
The member 'Milicenta Borgin' has done the following action : rzut kością

'k100' : 86
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Polana [odnośnik]01.11.15 1:53
Witaj Ondyno, dawno niewidziana przyjaciółko. Pojawiasz się zawsze bez zapowiedzi, zawsze w nieodpowiednich momentach. Najpierw ścisk w pluchach, potem kaszel, nasza znajomość rozwija się zbyt szybko, jak zwykle przekraczasz wszelkie granice. Próbuję zaczerpnąć oddech, uspokoić narastającą panikę, oczyścić umysł – nie, dzisiaj nie dasz zepchnąć się w kąt. Przed oczyma robi się ciemno, czuję jak moje członki wiotczeją, nogi stają się miękkie, nie mogą utrzymać mojego ciężaru. Wszystko staje się ciche, od reszty świata odgradza mnie mgła, przytępia zmysły. Tracę kontakt z rzeczywistością. Pamiętam, trochę, o pełni i krwi, ale czyja była to krew? Moja? Czuję coś ciepłego pod policzkiem, ale sama nie wiem do kogo należy ten metaliczny zapach posoki. Mnie? Kogoś innego? Tylko kogo? Nie wiem już gdzie jestem, czy to łóżko w Londyńskim mieszkaniu, czy też dywan przed kominkiem w popołudniowym saloniku, odpływam. Złudne uczucie ciepła rozchodzi się po całym ciele, tylko palący ból w płucach przypomina, że coś jest nie w porządku, że coś jest nie tak. Palący ból – i głosik, krzyczący gdzieś z tyłu umysłu, próbujący przypomnieć mi coś ważnego. Coś niepokojącego. Coś…
O czym powinnam pamiętać, teraz. Czego powinnam się bać.
Isolde Bulstrode
Isolde Bulstrode
Zawód : magipsychiatra
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
Ne puero gladium
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana - Page 3 Tumblr_inline_nqm79lz1VK1qm4wze_500
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t918-isolde-bulstrode https://www.morsmordre.net/t936-oktawiusz https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f149-whitehall-10-4 https://www.morsmordre.net/t1307-isolde-bulstrode#10005
Re: Polana [odnośnik]01.11.15 1:53
The member 'Isolde Bulstrode' has done the following action : rzut kością

'k100' : 40
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Polana [odnośnik]08.11.15 2:50
Zaklęcie Seliny przeszyło betonową płytę prowadzącą wgłąb podziemnego korytarza, rozrywając wewnętrzny zamek; cokolwiek przytrzymywało ciężką klapę od środka, zapewne nie będzie już użyteczne. Milicenta rozświetliła tunel - prowadził stromo w dół, dość głęboko, około trzech metrów, lecz dało się w ów dół zejść po przymocowanej z boku drabinie. Zejście było wąskie, niemal klaustrofobiczne, jednakże każda z trzech obecnych tutaj smukłych kobiet bez trudu - choć również bez szczególnego komfortu - będzie w stanie zejść. Niżej tunel prawdopodobnie prowadził gdzieś dalej; znajdując się jednak na zewnątrz i na górze, Milicenta nie była w stanie dostrzec nic więcej. Miejsce to było niepodobne do niczego, być może przypominały coś w rodzaju lochów - lecz któż przy zdrowych zmysłach wzniósłby loch pośrodku leśnej polany? Isolde po napadzie pozostała omdlała, jej ubranie zaczęło przesiąkać sączącą się z rany mężczyzny krwi.

Tymczasem odgłos, szmery dobiegające z zarośli nieopodal polany wyraźnie zwiastowały, że ktoś - a może nawet coś - tutaj było, i było coraz bliżej, a co gorsza nie zamierzało się kryć. Wilczy pysk bez mała dwumetrowej garbatej bestii o gęstym, czarnym futrze, stojącej na dwóch nogach, wtem wynurzył się z ciemności. W błysku jej błękitnych oczu dało się dostrzec lichy cień człowieczeństwa, brutalnie odrzucony przez krwiożerczy instynkt.

Wilkołak znajduje się jakieś dwa metry - bez wątpienia zaledwie jeden sus - od ciała zmarłego mężczyzny oraz leżącej na nim Isoldy, drugie tyle dalej znajduje się Selina, a za nią - około trzech metrów dalej - Milicenta nad wejściem prowadzącym do tunelu.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Polana [odnośnik]09.11.15 16:47
Stres zawsze zdawał się działać na korzyść panny Lovegood. Może to przez fakt, że sama była czysto impulsywna i rzadko kiedy zastanawiała się nad konsekwencjami własnych czynów - reagowanie na bodziec było instynktowne i momentalne. I może dlatego właśnie jej mózg tak dobrze radził sobie z działaniem. O ile można było dostrzec jakiekolwiek pozytywy w tym przypadku, to bez wątpienia zaklęcia na razie należały do udanych. Mimo, że sama sytuacji należała do skrajnie beznadziejnych. Dobrze chociaż, że nie była tutaj sama. Towarzysze byli rozproszeniem. Zawsze istniała szansa, że potwór skupi się wyłącznie na jednej z nich. A przynajmniej przez krótki moment, który da przewagę reszcie. I w tym momencie to właśnie krótkowłosa brunetka była tą, która miała zwiększyć ich stopień prawdopodobieństwa do przetrwania.
-Więc zostawiamy ją tu na zgubę?-pozwoliła zabrzmieć temu dramatycznemu pytaniu i przy okazji lekko zadrżeć głosowi.
Czy potrafiłaby sobie spojrzeć po tym w oczy? Cóż, bez wątpienia byłaby do tego zdolna, bo jeśli nie będzie teraz rozsądna, jedynym, co będzie mogła robić, będzie wąchanie kwiatków od spodu.
-Mamy na to czas?-zapytała ze ściśniętym gardłem.-Powinnyśmy ją gdzieś ukryć. Zasypać runem, by nic nie mogło jej nawet wyczuć.-stwierdziła, bo w końcu zamaskowanie mocnego zapachu krwi krążącego ciągle w żyłach dla stworzeń, które polegały przede wszystkim na węchu, było kluczowe, by udaremnić ich czyny.
Ale zaklęcie, którym posłużyła się Milicenta, by rozjaśnić ciemności tunelu, zaciekawiło ją i stanęła w pół kroku, nie zbliżając się ani do ciemnoskórej, ani do omdlałej. I tym bardziej zamarła, gdy drażniącą ciszę przerwał szelest. Oczy momentalnie postanowiły zapoznać się z intruzem, a widok kompletnie zatrzymał oddech w piersi, na chwilę powodując kompletną dysfunkcję płuc.
W tej samej chwili porzuciła myśl o sumieniu. Przerażenie z taką łatwością obnażyło ją ze współczucia i doszło do formy bezlitosnego instynktu, w którym liczyło się przetrwanie. Czy różniła się teraz od bestii, w której oczy mogła w tym momencie spojrzeć z taką łatwością? Nie miało to znaczenia. A może właśnie miało. Nie była ofiarą. Nie będzie nią. Bo zachowa się tak, jak drapieżnik, który mógł ją dopaść w zaledwie dwóch skokach. Kilka sekund, a oblałoby ją ciepło własnej krwi.
Ale to nie mogło się zdarzyć. Wymierzyła w wilkołaka różdżką.
-Zatrzymajcie go!-poleciła naturze, która swoją pomoc oferowała w formie dwóch potężnych korzeni. Wystarczyłoby, by przytrzymały go choć na kilka sekund. Bo ona miała zamiar dobrze wykorzystać ten czas.
-Do tunelu!-rzuciła do Borgin, odwracając się w jej stronę i ruszając biegiem. Miała zamiar ją tam choćby wepchnąć, jeśli nie usunęłaby się z drogi. Wystarczy, że jedna z nich zostaje z tyłu. Więcej strat jej umysł nie byłby zdolny do przetrawienia.
Bo nie miało znaczenia, że nie miały właściwie pojęcia, w co się pakują. Nawet, jeśli miały teraz wejść z deszczu pod rynnę... Trudno, tu kończyły się im już ruchy. Tunel był jedyną szansą. Bo bez wątpienia wilkołak do niego nie wejdzie - był ogromny, Selina była przekonana (mimo małego doświadczenia w tym temacie), że zdecydowanie potężniejszy od reszty gatunku. Więc miała zamiar skryć się w tych betonowych okowach. I potem przemyśleć.




I care for myself.
The more solitary, friendless, unsustained I am,
the more I will respect myself.
Selina Lovegood
Selina Lovegood
Zawód : ścigająca Os, naczelna zołza, bywalczyni kolumn Czarownicy
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
pride
will be always
the longest distance
between us
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Polana - Page 3 ANUtJXt
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t986-selina-lovegood#5480 https://www.morsmordre.net/t1028-alfred-wlasnosc-seliny-lovegood#5823 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f133-queen-elisabeth-walk-137-2 https://www.morsmordre.net/t3514-skrytka-bankowa-nr-290#61348 https://www.morsmordre.net/t1131-panna-lovegood
Re: Polana [odnośnik]09.11.15 16:57
The member 'Selina Lovegood' has done the following action : rzut kością

'k100' : 12
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Polana [odnośnik]10.11.15 14:33
Fantastycznie. Miałam przecież cudowny plan, aby uratować nieszczęsną Isoldę i wpakować się do nieznanego przejścia, będąc w nadziei, że to nie ukryta kryjówka stada wilkołaków. Co prawda przejście wydawało się być na tyle wąskie, że nikt poza nami i ewentualnie dziećmi by się nie zmieścił, ale skąd miałyśmy wiedzieć czy to jedyne przejście? Dlatego też byłam nieufna wchodzeniu tam, ale chwilowo nie było lepszej opcji. Na tyle, na ile widziałam poprzez światło na końcu różdżki, to trzeba było zejść w dół, a dalej... dalszą część wędrówki musiałyśmy zostawić w rękach losu.
Niestety coś mnie tknęło, aby obrócić głowę za siebie. I w ten sposób dostrzegłam... to. Bestię gotową na wszystko, włącznie z rozszarpaniem naszych NIEWINNYCH ciał. Przełknęłam głośno ślinę czując panikę, która mnie ogarniała z każdą sekundą.
Do tego dołączyły rozterki. Nigdy nie życzyłam Bulstrode źle i przykro mi to stwierdzić, ale jeżeli miałabym kogoś nominować do śmierci, to byłaby to nieznajoma, która była bardzo niemiła dla mej osoby. Jej byłoby najmniej szkoda, Isolde przynajmniej mi płaciła, ekhm. W każdym razie nie miałam zbytnio wyboru. Moja pracodawczyni leżała zbyt daleko, aby móc do niej podbiec czy zrobić cokolwiek. Za to ta druga była zbyt blisko i była zbyt zdeterminowana do tego, aby przeżyć. Nie ukrywam, to była kusząca opcja.
- Już nie zdążymy - wyszeptałam jedynie, po czym wyciągnęłam jeszcze różdżkę przed siebie. - Relashio! - krzyknęłam, chcąc podpalić wilkołaka. Istniały tylko problemy takie, że nie byłam biegła w zaklęciach, a potwór był daleko ode mnie. Dlatego też szanse powodzenia były nikłe. Tutaj potrzeba było już jedynie cudu.
Chwilę potem wraz z Seliną rzuciłyśmy się do tunelu, zamykając za sobą klapę (?). Nie wiem, w każdym razie panicznie próbowałyśmy uciec przed niebezpieczeństwem. Tylko czy podołamy?


Ostatnio zmieniony przez Milicenta Borgin dnia 10.11.15 14:38, w całości zmieniany 1 raz
Gość
Anonymous
Gość
Re: Polana [odnośnik]10.11.15 14:33
The member 'Milicenta Borgin' has done the following action : rzut kością

'k100' : 96
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Polana [odnośnik]11.11.15 21:20
Selina, zajęta ucieczką, nie mogła dostrzec jak skryte pośród krzewów korzenie jęły oplatać wilkołacze nogi; chwilę później w bestię uderzyło Relashio Milicenty - czego wilki mogą bać się bardziej niż ognia? Czarownice nie widziały już wilkołaka, którego futro zajęło się płomieniem wznieconym przez wyjątkowo potężnie rzucone zaklęcie, usłyszały jedynie żałosne wycie - a może to było skamlenie? - nim zeszły do głębokiego tunelu. Zaklęcia powstrzymały wilkołaka wystarczająco długi czas, by mogły zrobić to bezpiecznie.
Po zejściu z drabiny prowadzącej wgłąb ziemi stanęły na twardym gruncie - tunel prowadził dalej  - prosto, wąskim korytarzem - za którym znajdowało się większe pomieszczenie. Lumos rozniecony przez Milicentę zgasnął jednak, kiedy ta rzuciła inne zaklęcie i kobiety znów poruszały się po omacku.
To miejsce, czymkolwiek nie było, wydawało się na pozór bezpieczną kryjówką. Zejście na dół niewątpliwie było zbyt wąskie, by wilkołak się przez nie przecisnął.

Isolde pozostawała omdlała i nie wiedziała, co działo się wokół niej.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Polana [odnośnik]11.11.15 22:42
W trakcie ucieczki słyszała tylko bicie własnego serca i szumienie w głowie. Nawet nie dochodził do niego odgłos własnych kroków ani szybkie oddechy wydawane z ust. Dopiero, gdy jej palce objęły zimny metal, usłyszała przeraźliwe wycie, które chyba traciło na mocy. Ale w jej uszach ciągle brzmiało tak samo. I mimo faktu, że nie słyszała, by bestia dobijała się do tunelu, była strwożona. Odetchnęła na chwilę, ale wcale nie czuła, by zagrożenie minęło kompletnie. Ciągle nie było wiadomym gdzie się znajdywały. Gdy zeszła na dół, zrobiła nieco miejsca drugiej dziewczynie, jednak trzymała się blisko drabinki, ciągle dotykając jej palcami, jakby się bojąc oderwać od tego znajomego elementu i zapuścić w ciemność.
-Lumos.-wypowiedziała w końcu, mierząc różdżką w ciemność, chyba ciągle drżąc ze strachu. Zrobiła krok do przodu, sztywno, obejmując się ciasno ramionami. Obejmował ją chłód, ale nie to było najbardziej dokuczliwe. Myślała o dziewczynie, którą zostawiły tam, na górze. I o wilkołaku, którego starała się nasłuchiwać. Nie zapytała jednak o towarzyszkę Borgin. Łatwiej było sobie z tym poradzić, jeśli nie wypowiadało się tego na głos. To prawie tak, jakby się wcale nie wydarzyło. Jakby nie była niczemu winna. A sumienie nie miało o co ją dręczyć.
-Myślisz, że gdzieś dojdziemy?-zapytała więc, próbując wyczuć palcami ścianę.-Co to za miejsce?-zapytała ni to siebie ni to jej, próbując wypatrzeć jakieś szczegóły.
Kto wznosiłby coś takiego po środku lasu? Czemu to służyło? Tyle pytań. Tyle rzeczy szarpało za zmysły, burzyło równowagę w umyśle, podrzucając coraz to nowe myśli. Była zmęczona. Czy to mogło się już zakończyć? A może po prostu przeczekają tu do rana? Te kilka godzin, do czasu, aż potwory przemienią się w swoje ludzkie formy lub schowają się w cieniu, a las rozświetli słońce i wskaże znane ścieżki. I zniknie horror nocy.




I care for myself.
The more solitary, friendless, unsustained I am,
the more I will respect myself.
Selina Lovegood
Selina Lovegood
Zawód : ścigająca Os, naczelna zołza, bywalczyni kolumn Czarownicy
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
pride
will be always
the longest distance
between us
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Polana - Page 3 ANUtJXt
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t986-selina-lovegood#5480 https://www.morsmordre.net/t1028-alfred-wlasnosc-seliny-lovegood#5823 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f133-queen-elisabeth-walk-137-2 https://www.morsmordre.net/t3514-skrytka-bankowa-nr-290#61348 https://www.morsmordre.net/t1131-panna-lovegood
Re: Polana [odnośnik]11.11.15 22:42
The member 'Selina Lovegood' has done the following action : rzut kością

'k100' : 9
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Polana [odnośnik]13.11.15 2:01
Starałam się zachować zimną krew. I wmówić sobie, że to jak praca ze smokami - niebezpieczna, ale do przejścia. W końcu jak by nie patrzeć, i smoki i wilkołaki chcą zeżreć każdego napotkanego na swej drodze śmiałka. Oczywistym było, że to nie to samo, ale w takim punkcie życiowym... chyba każdy łapałby się wszystkiego, co mogłoby poprawić jego sytuację, kiedy znajduje się w tak beznadziejnym położeniu, prawda? Chciałabym w to wszystko wierzyć. Że postępuję słusznie, zostawiając Isolde na pastwę wilkołaka, uciekając z nieznajomą dziewczyną do nieznanego miejsca, że to wszystko ma jakiś cholerny sens! Bo póki co jest wręcz fatalnie.
Nie widzę nawet, że moje zaklęcie działa. Słyszę jedynie wycie, albo skamlenie, nie wiem. Wiem, że przerażenie rozpływa się po moim ciele, że drżę z niepewności, że moje ruchy schodzenia w dół są nieporadne, przyspieszone i pozbawione gracji. Chociaż to chyba zrozumiałe.
Zamykamy za sobą klapę, stojąc już na pewnym gruncie. Wciąż trzymając różdżkę w pogotowiu jestem gotowa do rzucania zaklęć podczas gdy tamta będzie oświetlać drogę.
- Nie jestem pewna czy to dobry pomysł, aby się stąd ruszać. Nie wiemy, co jest dalej. Lepiej byłoby zaczekać tutaj, będąc gotowym do osłony lub ataku - wypowiedziałam swoje zdanie, będąc jednocześnie gotowa na ostry sprzeciw. Z tego co zauważyłam, to moja towarzyszka niedoli lubiła robić na przekór.
Gość
Anonymous
Gość
Re: Polana [odnośnik]14.11.15 17:03
Wilkołak zawodził w oddali, ogień musiał go wystraszyć, jednak bijące ciepło od góry tego - lochu? piwnicy? - mogło podpowiadać, że zaklęcie rzucone przez Milicentę zostało rzucone niezwykle skutecznie, a ogień rozprzestrzenił się w sposób nie do końca kontrolowany. Słyszały trzaskanie płomieni... Właz był betonowy, nigdzie nie dało się dostrzec żadnej drewnianej konstrukcji - prawdopodobnie były tutaj bezpieczne.

Wbrew obawom rozświetlony przez Selinę korytarz nie prowadził daleko - trzy, może cztery metry wąskiego przesmyku, za którym znajdowało się półokrągłe pomieszczenie, żadnego przejścia dalej. Pomieszczenie niewielkie, góra trzy metry na trzy, mocno zagracone; przez środek przebiegł czarny nieprzyzwyczajony do światła szczur. Przewrócone krzesło pod jedną ze ścian, mocno oblepione pajęczyną, mogło wskazywać na to, że dawno nikt tutaj nie wchodził. Po bokach piętrzyły się drewniane skrzynie - możecie rozejrzeć się tutaj dokładniej.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Polana - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Polana [odnośnik]14.11.15 19:58
Tej nocy nie miał pracować w terenie, stało się jednak inaczej. Brygadzista nigdy nie mógł być pewien tego co czeka go na kolejnej zmianie. Raz w miesiącu ponurak usilnie starał się stanąć na ich drodze, najchętniej pod postacią rozwścieczonego pałającego chęcią mordu wilkołaka. Wiadomość, że coś poszło nie tak zastała Bastiana za biurkiem Ministerstwa Magii, gdzie dość bezmyślnie wertował kolejne stosy dokumentów. Brak wieści od brygady posłanej w teren zaniepokoił ich przełożonych; zapadła szybka decyzja by wysłać wsparcie właśnie w postaci Notta. Zimne macki niepokoju prześlizgnęły się po karku mężczyzny, a myśli machinalnie poszybowały w stronę Caesara. Potrząsnął jasnowłosą głową, starając się odegnać od siebie czarne wizje i wprost sprzed Ministerstwa teleportował się w pobliże obszaru objętego poszukiwaniami.
Wylądował miękko na zielonej trawie i znieruchomiał, jedynie czujne spojrzenie błękitnych oczu przesunęło się po okolicy. Zaczekał chwilę, przyzwyczajając się stopniowo do otaczającej go ciemności i dźwięków natury, z których wyczulony słuch łowcy powinien odłowić te zwiastujące zbliżające się niebezpieczeństwo. Nie trwało to długo. Już zaledwie po chwili do jego uszu dotarło wycie, którego nie sposób było pomylić z niczym innym. Wilkołak znajdował się w pewnej odległości od niego; w zawodzeniu bestii bezsprzecznie słuchać było bolesne tony. Bastian zacisnął mocniej palce na różdżce trzymanej w dłoni i postąpił kilka miękkich sprężystych kroków w stronę, z której dobiegały dźwięki. Czuł jak krew zaczyna żwawiej krążyć w jego żyłach, a oddech delikatnie przyśpiesza - instynkt łowcy budził się, usypiając tym samym nieskazitelnego arystokratę, którym był na co dzień. Jego uwagę jednak szybko przykuło coś innego, a mianowicie gęsty dym unoszący się nieopodal. Może warto było sprawdzić jego źródło? Na pewno nie był on czymś naturalnym. Rzadko kiedy pożary brały się same z siebie, szczególnie nieopodal miejsca, w które została wysłana grupa brygadzistów.
Zaklął szpetnie w myślach, przyśpieszając kroku. Kto zdrowy na umyśle pchał się między płomienie, a wilkołaka? Czuł jak palce drętwieją mu na różdżce, dlatego też postarał się rozluźnić ich uścisk. Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego jak bardzo się denerwował. Rzadko kiedy posyłano ich na misje pojedynczo, zazwyczaj działali w parach lub grupach. Wypuścił powoli powietrze spomiędzy pobielałych nozdrzy, rozglądając się czujnie po okolicy. Nie mylił się. Niedaleko miejsca jego teleportacji faktycznie szalał ogień, a kilka metrów od gorejących krzewów i spopielonej trawy dane było zobaczyć Bastianowi zemdlałe (martwe?) dwie postacie.
- Nebula exstiguere! - niewiele myśląc wypowiedział znaną dobrze formułę, zaklinając w duchu by tym razem zadziałała bez zarzutu.
Spojrzenie łowcy omiotło po raz wtóry okolicę, upewniając się, że w pobliżu nie czai się cielsko uzbrojone w krwiożerczą paszczę, pałające chęcią mordu. Nie dostrzegając w pobliżu żarzących się w ciemności ślepi bestii, szybkim krokiem zbliżył się do nieruchomych ciał. Widok, który ukazał się jego oczom był tak niespodziewany, że mężczyzna zamarł w chwilowym bezruchu... Ostatnią osobą, którą spodziewał się zastać w tym miejscu była jego młodsza kuzynka Isolde! Jak? Dlaczego? Niewiele myśląc ukucnął u boku kobiety, przykładając chłodną dłoń do jej szyi. Żyła! Czego chyba nie można powiedzieć o mężczyźnie leżącym u jej boku, jak gorzko zdołał ocenić na pierwszy rzut oka, zbyt mocno pochłonięty osobą drogiej mu kuzynki. W tej chwili gorzko dane było Bastianowi pożałować, że nigdy nie opanował dobrze magii leczniczej... Zdecydowanie lepiej szło mu odbieranie życia niż jego ratowanie.

/mam nadzieję, że wszystko dobrze ogarnęłam moim małym móżdżkiem


Ostatnio zmieniony przez Bastian J. Nott dnia 14.11.15 20:02, w całości zmieniany 1 raz
Bastian J. Nott
Bastian J. Nott
Zawód : Brygadzista
Wiek : 34 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
"Jest on wzorem ideałów, jest legendą! Zbiorem cnót. Patrzy w dół i z piedestału widzi skarby u swych stóp.
Skoro tak nas pragną tratować głupio tego nie skosztować"
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
bitch, i fabulous
Nieaktywni
Nieaktywni
http://morsmordre.forumpolish.com/t589-bastian-j-nott#1557 http://morsmordre.forumpolish.com/t702-pan https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/f162-queen-victoria-street-21 http://morsmordre.forumpolish.com/t965-bastian-j-nott

Strona 3 z 24 Previous  1, 2, 3, 4 ... 13 ... 24  Next

Polana
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach