Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Louis Bott - rozbudowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Louis Bott
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t1671-louis-bott https://www.morsmordre.net/t1846-niemugolska-poczta-lou#24237 https://www.morsmordre.net/t1672-louis-bott#17379 https://www.morsmordre.net/f95-baker-street-69 https://www.morsmordre.net/t5152-louis-bott
Zawód : Student astrofizyki i kosmologii, pracuje dorywczo, uliczny grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Look up at the night sky
We are part of this universe,
we are in this universe,
but more important than both of those facts is that
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Mugol
universe is in us

PisanieTemat: Louis Bott - rozbudowa   17.07.17 23:38


Louis Bott
1. Na start banalnie - jaki jest ulubiony kolor Twojej postaci?
Kolor to tak naprawdę tylko wrażenie psychiczne podczas odbierania przez oczy promieniowania elektromagnetycznego z zakresu światła widzialnego. Tak naprawdę kolor przedmiotów nie jest ich właściwością, ale cechą tworzoną przez nasz mózg. Niesamowite, prawda? Zasadniczo jabłka nie są czerwone, liście zielone, a niebo niebieskie... są przez ludzi tylko tak postrzegane dzięki temu, że ich oczy (a właściwie fotoreceptory w oczach) rozróżniają pewne długości fal światła. Co więcej - to co nam się wydaje niebieskie, w oczach zwierzęcia o bardziej lub mniej czułym wzroku będzie miało inną barwę. Zresztą po co szukać daleko? Nawet kobiety i mężczyźni trochę inaczej odbierają kolory.
Ponoć barwy mają na nas wpływ, nasze mózgi różnie na nie reagują, inaczej interpretują... ale wszystko sprowadza się do czystej fizyki.
Czy to nie dziwne, żeby faworyzować pewne długości fal światła? Zdaniem Louisa - owszem - nie ma więc ulubionego koloru. Po prostu. Żałuje tylko, że nie widzi wszystkich długości światła. Gdyby zakres odbierania światła przez ludzkie oko został rozszerzony o ultrafiolet i podczerwień... jak wtedy wyglądałby nasz świat? I nasze kolory?


2. Wykonaj "w imieniu" swojej postaci test MBTI. Jaki otrzymałeś wynik? Czy się z nim zgadzasz? Dlaczego?
Działacz (ENFP-A).
"Nie interesuje mnie, ile masz lat. Chcę wiedzieć, czy dla miłości, dla marzenia, dla przygody życia zaryzykujesz, że wezmą cię za głupca" (Oriah Mountain Dreamer) - to chyba życiowe motto Louisa!

Dusza towarzystwa (83% ekstrawertyka!), empatyczna i energiczna, która gaśnie w oczach, jeśli nie nie ma poczucia przynależności do jakiejś grupy. I w zasadzie nie chodzi tu o brylowanie w towarzystwie i bycie w centrum uwagi, ale postrzega świat, cały świat jako jedną olbrzymią, nieskończoną układankę pod względem nie tylko procesów fizycznych, chemicznych i biologicznych, ale też przez pryzmat emocji, pasji, powiązań międzyludzkich, niezgłębionych tajemnic i pewnego rodzaju mistycyzmu, który zapewne ma wiele z otaczającej go magii. Co to oznacza w praktyce? Że Louis bezwiednie i zupełnie odruchowo doszukuje się głębszego znaczenia otaczającego go świata.
Ufa swojej intuicji, do tego jest obdarzony niezwykłą wyobraźnią i wizjonerską naturą. Do szczęścia nie potrzebuje stabilności czy nawet poczucia bezpieczeństwa, ale swobody do rozwijania swej kreatywności, bo jeśli coś rozbudzi w nim wyobraźnię i ciekawość, to jak rażony piorunem z olbrzymią dawką energii i zapału angażuje się w to bez reszty, a jego fascynacja i dziecięca chęć dociekania są zaraźliwe i naturalnie wzbudzają w innych zainteresowanie.
Na czynnym odpoczynku i skutecznym relaksie zna się jak nikt inny - ładuje swoje baterie podczas spotkań z przyjaciółmi, gry na gitarze, długich spacerów, dziwacznych wygibasów nazywanych przez siebie tańcem i wielu innych czynności. Siedzenie w ciszy i samotności nie jest dla niego. Potrzebuje towarzystwa, więzi emocjonalnej z innymi - to go motywuje do działania i dodaje odwagi, której zostawiony samemu sobie często nie potrafi odnaleźć.
Jest niezłym obserwatorem tak samo otoczenia jak i ludzkich emocji, nie ma problemów z dogadaniem się z innymi, przedstawienia swojego punktu widzenia, ale i rozumienia cudzego. Czerpie przyjemność z nic nieznaczących pogadanek z obcymi na równi z rozmów dotyczących głęboko skrywanych przemyśleń bliskich mu osób.
Jego największymi wrogami są rutyna i stawianie go w roli przywódcy, do której się mimo wszystko nie nadaje - nie jest najlepszy w planowaniu, organizacja jako-taka też mu średnio wychodzi i zdecydowanie woli pracować pod czyjąś batutą, choć jednocześnie tak, by mieć swobodę działania. Kierowanie kimś zupełnie nie leży w jego naturze. Monotonia i nudne obowiązki (jak na przykład pisanie esejów z czegoś co niekoniecznie go interesuje) tylko go zniechęcają, nie potrafi się na nich skupić tym bardziej, że w życiu jest tyle rzeczy o wiele bardziej pasjonujących! Nic dziwnego, że często kończy się to odkładaniem mało ciekawych zadań na potem i wykonywaniem ich w ostatniej chwili.
Wszystko się zgadza. 


3. Jakie marzenie miała Twoja postać w dzieciństwie? Jak widziała swoją przyszłość?
Louis od zawsze chciał być rycerzem, a właściwie - Królem Arturem. Jako dzieciak często bawił się z rówieśnikami w Rycerzy Okrągłego Stołu, słuchał opowieści o nich snute lub czytane mu przez mamę i wierzył, naprawdę wierzył, że jak dorośnie, to będzie jednym z nich: odważnym w srebrnej zbroi z mieczem i tarczą, że będzie walczył ze złem i ratował nieszczęśników. Niestety życie szybko zweryfikowało jego plany i to już na wstępie - w zabawach zawsze zostawał tylko Merlinem, bo za wolno biegał i nie nadążał za resztą dzieciaków, a po jakimś czasie mama uświadomiła go, że już nie ma takich rycerzy i zostanie jednym z nich raczej mu się nie uda.
Kiedy w szkole dostał od Kingsleya komiksy sprowadzone prosto ze Stanów, marzyło mu się zostanie superbohaterem, ale bez super-mocy lub bycia miliarderem w końcu pogodził się z faktem, że i tego marzenia nigdy nie spełni.
Teraz jednak nie narzeka - na rycerza czy superbohatera i tak miał trochę za mało odwagi i nieustraszoności. No i krzepy i koordynacji ruchowej. Zostanie astrofizykiem badającym Wszechświat też jest świetnym marzeniem, z którego nie zamierza rezygnować.


4. Jak wyglądało pierwsze zauroczenie Twojej postaci? Jeżeli jeszcze nie miało miejsca - jak myślisz, jak będzie wyglądać?
Louis chodził wtedy w liceum w Birmingham. Obiektem jego westchnień stała się trochę starsza od niego dziewczyna z żeńskiej placówki w pobliżu, pod którą często wystawał z kumplami, żeby się wygłupiać i dla zabawy zaczepiać młode panny. Wtedy uważali to za doskonałą rozrywkę szczególnie jeśli te rumieniły się, uciekały, albo chichotały cicho na ich gwizdy, nawoływania lub... śpiewy. Sam Lou często podchodził pod samo ogrodzenie szkoły podczas przerw i kiedy dziewczęta wychodziły do ogródka grał na gitarze, żeby im zaimponować. A właściwie jednej. Nigdy nie dowiedział się nawet jak ma na imię - nie zebrał się na odwagę, żeby zapytać tym bardziej, że ona ani trochę nie była nim zainteresowana i nie zwracała na niego uwagi. Teraz już nawet nie może sobie przypomnieć jej twarzy, choć pamięta, że dziewczę miało długie blond włosy zawsze zaplecione w warkocz. Za to piosenkę, którą jej napisał wciąż od czasu do czasu wygrywa na gitarze. Nosi jakże adekwatny tytuł: "No name girl".

5. Co o Twojej postaci mówi jej różdżka i w jaki sposób objawiają się u niej te cechy charakteru?
Louis jest mugolem, więc oczywiście nie posiada różdżki... ALE gdyby na chwilę przyjąć, że odziedziczył po swojej magicznej rodzinie talent, to z pewnością wybrałaby go różdżka dość giętka, bo Lou jest elastycznym osobnikiem i potrafi się dostosowywać do większych lub mniejszych zmian i nawet nagłych zawirowań w życiu. Drewno brezylki z pewnością umocniłoby w nim wizjonerstwo i dociekliwość naukowca, doceniłoby jego otwarty, chłonny umysł i rozbudziło i tak bujną już wyobraźnię. Brezylka w połączeniu z rdzeniem z sierści psidwaka dla przyjacielskich i lojalnych osób skomponowałyby idealną różdżkę dla Louisa-czarodzieja. Niestety nim nie jest, więc musi sobie radzić bez niej.

6. Czy Twoja postać wciąż posiada swoją pierwszą różdżkę? Jeżeli nie - w jakich okolicznościach ją straciła? Jeżeli tak - czy ma do niej sentyment?
Louis nie posiada i nie posiadał nigdy różdżki (patrz: pyt. 5), ale gdyby było inaczej, to z pewnością nie pozwoliłby, żeby cokolwiek złego jej się stało. Stanowiłaby przedłużenie jego ręki i... tak, miałby do niej sentyment. Z Lou w ogóle dość sentymentalny typ (wciąż ma swoją pierwszą gitarę, a ulubione książki, choć przeczytane milion razy, wziął ze sobą aż do Londynu mimo, że mógł się przeprowadzić do stolicy z ograniczoną ilością bagażu), więc to akurat nic dziwnego.

7. Psidwak czy kuguchar?
Gdyby Louis miał wybierać, to z pewnością postawiłby na psidwaka. W stosunku do kuguchara mógłby być zbyt wylewny i zwierzak jak nic by go notorycznie drapał i gryzł mając dość pieszczot. Na Louisowe nieszczęście psidwaki nie przepadają za mugolami... więc w przypadku tego Botta najodpowiedniejszy byłby po prostu pies, o którym zresztą zawsze marzył. Psia wierność, oddanie i przyjacielskość doskonale pasowałaby do usposobienia Louisa. Jak nic by się dogadali i byliby niemal nierozłącznym i wyjątkowo energicznym duetem. Kto wie? Wyczuwający złych ludzi pies może ustrzegłby albo obronił Louisa przed czarnoksiężnikami polującymi na mugole?

8. Czy bogin Twojej postaci ulegał zmianom na przestrzeni lat? Jeżeli tak - dlaczego? Jakie wcześniej przyjmował formy?
Bogin Louisa oczywiście się zmieniał. Kiedy Lou był dzieciakiem, jego bogin z pewnością przyjąłby postać nocnego nieba, z którego znikają gwiazdy. Widział to raz jako kilkulatek i strach go dosłownie sparaliżował. Znikające gwiazdy i nadciągający huk... wtedy jeszcze nie wiedział, że zobaczył samoloty na nocnym niebie lecące by zbombardować miasto.
Kiedy jego matka ciężko zachorowała, bogin Louisa przybierałby postać jej ciała bez życia. Nie spotkał wtedy bogina... ale i tak w końcu ujrzał martwą mamę.
Później przez długi, długi czas jego największym lękiem był strach przed totalną alienacją i izolacją. Utrata matki, później także ojca, przeniesienie się do zupełnie innego miasta... od osoby tak łaknącej towarzystwa, przyjaciół, potrzebującej bliskości i zwykłego obcowania z ludźmi jak Louis, wymagało to nie lada odwagi. Na szczęście zawsze obok kogoś miał i z łatwością zjednywał sobie przyjaciół... ale gdyby tak nie było? Gdyby stanął przed boginem, ten otoczyłby go szklaną, dźwiękoszczelną barierą za którą znajdowaliby się jego przyjaciele i znajomi, ale nie widzieliby go ani nie słyszeli.
W życiu Louisa jednak pojawiło się coś straszniejszego od poczucia samotności i wyobcowania i w dodatku coś o wiele groźniejszego. Od kiedy Lou spotkał się oko w oko z czarodziejem, który go zaatakował, torturował i najpewniej chciał także zabić, bogin Louisa przyjmuje formę zakapturzonej postaci mężczyzny z wyciągniętą różdżką wycelowaną w jego pierś, szykującego się do wypowiedzenia zaklęcia zadającego ból.


9. W jaki sposób Twoja postać odreagowuje stres?
Zazwyczaj odreagowywanie stresu u Louisa sprowadza się do otoczenia się przyjaciółmi i bliskimi. Przy nich Lou zapomina o troskach i traumach. Skupia się na rozmowie, dobrej zabawie... do tego muzyka, trochę alkoholu, fajki i można żyć, nie umierać! To w  dobrym towarzystwie Lou ładuje baterie, pozbywa się zdenerwowania. Na szczęście zawsze może liczyć na przyjaciół i ich wsparcie.
A gdyby nie miał możliwości spotkania się z nimi? Pomogłoby mu granie na gitarze, nowy komiks albo dobra książka science-fiction. Mniej skutecznie, ale też działa.


10. Twoja postać jest skowronkiem - lubi wcześnie wstawać i zasypiać, czy sową - późno chodzi spać i późno wstaje?
Louis, jak na astronoma studenta astrofizyki przystało, jest sową. Sową, którą ciężko rano dobudzić, sową wiecznie spóźnioną na poranne zajęcia, zaspaną i nie bardzo kontaktującą. Gdyby mógł, to spałby codziennie do południa, bo dopiero popołudniu zaczyna ogarniać to co się wokół niego dzieje i zaczyna funkcjonować jak człowiek. A nocą? Noc to jego pora! Obserwacja nocnego nieba, nauka, spotkania ze znajomymi, koncerty, imprezy... w nocy nie czuje zmęczenia ani senności i może balować do białego rana.
Tylko dlaczego zajęcia na uczelni zaczynają się tak wcześnie...?


11. Jak Twoja postać reaguje na krytykę - zarówno ze strony nieznajomych, jak i bliskich osób?
Louis nie jest typem człowieka, który się obraża tak generalnie i o byle co, a  krytykę przyjmuje raczej dobrze, niezależnie od tego czy ta pochodzi od znajomych czy nieznajomych mu osób. Nie ma problemu z wysłuchaniem nawet ostrych słów pod swoim adresem, a jeśli uzna je za uzasadnione, to potrafi przyznać się do błędu, przeprosić i stara się poprawić. Jeśli jednak krytyka jest bezpodstawna i wyssana z palca, Lou nie podkula pod siebie ogona, tylko udowodnia swoją rację. Albo po prostu obraca wszystko w żart. Na szczęście ma duży dystans do siebie i poczucie humoru, które jest najlepszą bronią z krytykanctwem. Przynajmniej zdaniem samego Botta.

12. Jakie jest ulubione miejsce Twojej postaci i dlaczego?
Louis nie ma swojego ulubionego konkretnego miejsca.
Jest takie poetyckie powiedzenie: "tam twój dom, gdzie serce twoje" i w wypadku Louisa jest bardzo adekwatne. Nawet najwspanialsze miejsce, nieważne czy super-pub czy dyskoteka, największy sklep muzyczny, a nawet obserwatorium astronomiczne z najlepszymi na świecie teleskopami, nie byłoby ulubioną miejscówką Louisa, jeśli nie byłoby tam z nim jego przyjaciół. Jego ulubione miejsce, jest po prostu przy nich. Może to więc być uczelnia, na której się uczą, mieszkanie stryja, kiedy wpadają do niego znajomi, puby, do których chodzą na jam session... albo po prostu las pośrodku niczego, jeśli wybiorą się na biwak. W towarzystwie przyjaciół nawet rynsztok stałby się jego ulubionym miejscem.


13. Czy Twoja postać ma jakieś rytuały - coś, co robi każdego dnia, np. przed wyjściem z domu lub pójściem spać? Jakie?
Louis to spontaniczny typ, żyje chwilą i nie znosi rutyny. Z zasady nie posiada żadnych swoich rytuałów, zwyczajów, które powtarza każdego dnia i bez których czułby się nieswojo. Jeśli jednak chciałoby się takowych doszukiwać... Hm, pierwsze co robi po powrocie do mieszkania, to włącza stare radio i nastawia swój ulubiony kanał. Przy nim czyta, gotuje, pisze i się uczy. Nie jest to jednak kwestia bezsensownego rytuału - Lou po prostu źle się czuje w ciszy. Szczególnie jeśli siedzi sam w jakimś miejscu - potrzebuje towarzystwa nawet, jeśli jest nim zwykłe radio.
Ach! Oprócz tego systematycznie biega - codziennie spóźniony na poranne zajęcia.


14. Co przyczyniło się do tego, że Twoja postać posiada takie a nie inne poglądy polityczne?
Louis generalnie nie interesuje się polityką... Jego wiedza na ten temat jest mocno ograniczona. Wstyd przyznać, ale w tej chwili nawet nie wie, kto jest premierem własnego kraju, bo zatrzymał się na Churchill'u... wie, że ten już nie jest premierem - to i tak sukces! I wie kto jest królową Wielkiej Brytanii, taki jest obyty. Ale jak ocenia rządy w kraju? Którą partię popiera? Nie ma bladego pojęcia. Może to kwestia podejścia do spraw polityki jego niewykształconych rodziców? Oni też niespecjalnie interesowali się tym tematem, nie był on poruszany w domu, ani później w szkole (przynajmniej jeśli rozchodzi się o politykę bieżącą).
Jako osoba z natury tolerancyjna ma poglądy raczej liberalne. Jest też jednocześnie absolutnym przeciwnikiem konfliktów zbrojnych. Wprawdzie z wojny niewiele pamięta, ale opowieści jego nauczyciela jeszcze z Marston Green - Kingsleya - który był żołnierzem i brał udział w wojnie (przez co skończył na wózku inwalidzkim) oraz czysta logika sprawiły, że Louis jest pacyfistą.


15. Dlaczego amortencja Twojej postaci ma akurat taki zapach?
Amortencja Louisa ma zapach czekolady i kawy, które kojarzą mu się z dzieciństwem, domem i rodzicami, a więc to woń beztroskiego czasu, kiedy jeszcze miał rodzinę w komplecie, kiedy budził go zapach kawy pitej przez ojca, a usypiało aromatyczne kakao, którym rozpieszczała go mama. Poza tym Louis jest święcie przekonany, że właśnie czekoladą pachnie kosmos. Jeszcze nie ma na to dowodu, ale sen o kosmicznych lodach czekoladowych pamięta doskonale. Jeśli chodzi o woń palonego tytoniu, którą również jego amortencja posiada... to według Botta jest to zapach wolności, młodości i... przyjaźni. Pamięta doskonale swojego pierwszego zapalonego papierosa, którego wraz z kumplem udało im się zachachmęcić, pamięta również jak już w liceum nauczyciel wyrwał mu papierosa z ust, trzepnął przez łeb i opieprzył za palenie w mundurku szkolnym. Papierosami przesiąknięte było mieszkanie w Birmingham i kurtka ojca, a także wszystkie książki, które Lou dostał od Kingsleya. Jego amortencja jest przepełniona słodko-gorzką wonią, ale czyż nie taka jest też miłość? Słodko-gorzka.

16. Czy Twoja postać dobrze wspomina szkołę? Dlaczego? Jeżeli była uczniem Hogwartu lub Beauxbatons - czy uważała, że pasuje do swojego domu?
Szkoła jak szkoła, wiadomo - bywało różnie. Louis nie był najlepszym uczniem, a do tego na lekcjach zazwyczaj strasznie go nosiło, wiercił się i gadał, a przedmioty humanistyczne do tej pory pozostają dla niego czarną magią, więc przez nauczycieli w szkole nie był lubiany (nie licząc Kingsleya, ale on nie był takim typowym nauczycielem). Kiedy przeniósł się do szkoły w Birmingham, "miastowi", starsi od niego i silniejsi uczniowie często dawali mu popalić zwyczajnie się nad nim znęcając. Generalnie miał problemy w szkole i ze szkołą.
Mimo to Louis to lekkoduch i nie ma w zwyczaju rozpamiętywać tych złych chwil. W końcu tych dobrych miał równie dużo, o ile nie więcej! Ciekawe lekcje z Kingsleyem, poznanie tylu kolegów i najlepszych przyjaciół... całe mnóstwo przygód i dobrej zabawy, dowcipy, uprzykrzanie życia profesorowi Proofowi, podrywanie dziewcząt, wygłupianie się... wszystko toczyło się w lub koło szkoły, a więc było powiązane. Tak, Lou dobrze wspomina te czasy. Zresztą... dzięki nim wylądował właśnie w tym momencie życia, w którym jest teraz. Student astrofizyki i kosmologii na Uniwersytecie Londyńskim? Całkiem nieźle.
Za to gdyby w alternatywnej rzeczywistości odziedziczył po przodkach talent magiczny i trafił do Hogwartu... to bez wątpienia trafiłby do Hufflepuff'u. Jako radosny i miły dla wszystkich Puchon, z pewnością by się tam odnalazł.


17. Jak w mimice Twojej postaci odbija się jej zażenowanie?
Trzeba zacząć od tego, że Louis nie za bardzo potrafi maskować jakiekolwiek emocje, więc zazwyczaj wszystko po nim widać i można z niego czytać jak z otwartej księgi. Nawet jak próbuje jakoś zakamuflować, choćby to swoje zażenowanie, starając się uśmiechnąć, to i tak jest to zakłopotany uśmiech. Ucieka też zazwyczaj spojrzeniem i... zupełnie odruchowo międli włosy na potylicy. Nawet nie jest tego świadomy, ale tak robi. Albo drapie się po karku nie wiedząc za bardzo jak wybrnąć z danej sytuacji.
O ile jeszcze zażenowany jest czyimś zachowaniem, to próbuje temu komuś pomóc, ale swoim własnym? No nie pozostaje mu nic innego jak obrócenia wszystkiego w żart.


18. Czy Twoja postać ma zwierzęta? Czy miała je w przeszłości? Jeżeli tak - jakie? Jaki jest jej stosunek do zwierząt?
W teorii Louis opiekuje się wozakiem swego stryjka - Eugeniuszem... ale w praktyce Geniusz (bo tak zwierzaka nazywa sam Lou) raczej radzi sobie sam w zdobywaniu pożywienia. I całe szczęście, bo przecież chłopaka długo nie było w mieszkaniu stryja.
Chyba mniej więcej się dogadują... Geniusz nawet nauczył Botta kilku nowych przekleństw i często przyłazi spać do Louisowego wyrka, ale w zasadzie to by było na tyle.
W przeszłości Louis też nie miał żadnego swojego własnego pupila, choć zawsze chciał mieć. Najbardziej marzył mu się pies - najlepiej taki duży i kudłaty jak pies pasterski, z którym bawił się w dzieciństwie kiedy wraz z mamą wyjechali do Walii na czas wojny. Był to pies gospodarza - Pat'a - u którego mieszkali. Lou wiele z tamtego okresu nie pamięta, ale właśnie ten włochaty, wielki pies zapadł mu w pamięci. Polubił też Kudłacza Benjamina.
Choć po tym jak pomagał Eileen w wybieraniu sowy i zobaczył taką jedną maleńką... Och, sowę też mógłby mieć! Oprócz towarzystwa, miałby też ułatwiony kontakt z czarodziejskimi znajomymi.
Generalnie Louis lubi wszystkie zwierzęta jak leci i wiele z nich chciałby mieć... ale wcześniej chyba powinien dostać jakieś korepetycje z tego jak się nimi zajmować.


19. Czy Twoja postać dba o swój wygląd? Jak najczęściej się prezentuje? Jaką ma postawę, fryzurę, ubiór? Czy przykłada do niego wagę?
Niespecjalnie dba o swój wygląd. Nie ma na takie bzdury czasu, więc często chodzi z rozczochranymi włosami (i tak nie da się ich ułożyć) i w ciuchach, które pierwsze wpadną mu w ręce - jak stare dżinsy, sprana koszulka i zniszczona skórzana kurtka ojca. Lekko się garbi w towarzystwie kurdu... znaczy niższych od siebie.

20. Jakie złe wspomnienia wywołują spotkania z dementorami u Twojej postaci? Jeżeli nigdy nie miała z nimi do czynienia - jak myślisz, jakie by one były?
Lou nie miał do czynienia z dementorem... ale na pewno takie spotkanie skończyłoby się przywołaniem wspomnień śmierci najbliższych - matki i ojca.

21. O czym śni Twoja postać? Czy śpi spokojnie, może ma koszmary, a może nigdy nie potrafi zapamiętać swoich sennych wizji?
Obecnie ma koszmary o ciemności, zielonym blasku i bólu nie do opisania... ale jeszcze do niedawna spał dobrze śniąc o lataniu w kosmosie albo byciu czarodziejem.

22. Czy Twoja postać posiada jakieś charakterystyczne odruchy, mimowolne gesty, nerwowe tiki? Jeśli tak - jakie? W jakich sytuacjach się objawiają?
W zakłopotaniu pociera kark. A jak coś mu się bardzo podoba, to zazwyczaj kwituje to przeciągłym: "ale koooosmos".

23. Jak na przestrzeni lat zmieniała się relacja Twojej postaci z najbliższą rodziną? Co było tego powodem?
Relacje z matką miał dobre aż do jej śmierci, a z ojcem było różnie - szczególnie kiedy Lou był zaraz przed skończeniem jedenastu lat. Jego ojciec obawiał się, że Louis okaże się czarodziejem, co najwyraźniej ciężko było mu przyjąć. Po śmierci matki także się od siebie oddalili - każdy z nich na swój sposób odreagowywał stratę bliskiej mu osoby. Ostatecznie jednak dogadywali się doskonale i Lou dobrze wspomina czas spędzony z ojcem.  

24. Jaki alkohol najbardziej lubi Twoja postać i dlaczego? A może w ogóle nie lubi pić?
Lou lubi napić się piwa w dobrym towarzystwie. Mocniejszy alkohol za szybko uderza mu do głowy.

25. Jaki jest stosunek Twojej postaci do innych klas społecznych oraz osób o innej czystości krwi?
Lou nie zwraca na takie rzeczy uwagi. Liczy się dla niego tylko to, co człowiek sobą reprezentuje, a nie z jakiej rodziny pochodzi.

26. Co czyta Twoja postać przed snem? A może wcale nie czyta, a robi coś innego?
Czyta, czyta! Jeśli nie są to jakieś prace i artykuły o kosmosie, to sięga po książki science-fiction. Ma też wciąż słabość do komiksów o superbohaterach, które nieustannie przysyła mu z Ameryki Kingsley.

27. Jak wyobrażasz sobie swoją postać za dwadzieścia lat?
Lou nic a nic by się nie zmienił! Może trochę wyostrzyłyby mu się rysy twarzy, może nabrałby trochę ciała i, kto wie, może pokazałby mu się jakiś zarost (o, szaleństwo!), ale z usposobienia raczej zostałby takim samym dzieciuchem, jakim jest teraz. Może odrobineczkę spokojniejszym. Ociupinę.

28. Czy Twoja postać posiada przedmiot - może pamiątkę - do którego ma wielki sentyment? Jeśli tak, czym on jest?
Jest straszliwie sentymentalny i ma kilka pamiątek. Chodzi w kurtce ojca i pewnie nawet gdyby miał za co, to nie kupiłby nowej gitary, kiedy ma tą starą, zniszczoną, którą dostał od Kingsleya. 

29. Podaj jedną decyzję, która miała największy wpływ na to, kim obecnie jest Twoja postać. Czy Twoja postać podjęłaby ją ponownie, znając już konsekwencje?
Była to decyzja o powrocie do szkoły i kontynuowaniu edukacji, by dostać się na studia. Cel w życiu zaczął go napędzać i inspirować do działania, dzięki niemu przybył do Londynu, poznał swoją czarodziejską rodzinę i czuje się jak ryba w wodzie na uczelni... ale czy podjąłby tą samą decyzję jeszcze raz? Nie wiem tego ani ja, ani on. Gdyby rzucił szkołę, pracowałby razem z ojcem, a ten całkiem możliwe, że nie wysilałby się, by dostać lepszą robotę w fabryce i, kto wie, może wciąż by żył? Gdyby tak, to Lou poświęciłby bez wahania i swoje studia i świadomość istnienia magii.

30. Co dokładnie sądzi Twoja postać o czarnej magii?
Dokładnie - to nie wie za bardzo co to jest, ale strzelałby, że nic dobrego.

31. Czy Twoja postać przeklina? Jeżeli tak - jakich wulgaryzmów używa najczęściej?
Nie przeklina za dużo, a jak już, to ciężko to nazwać wulgaryzmami... Szczyt jego możliwości, to "cholera" i przeróżne sformułowania nawiązujące do kosmosu jak na przykład: "niech to czarna dziura pochłonie"

32. Co najbardziej lubi w sobie Twoja postać - i dlaczego?
Dzięki swojej otwartości poznaje dużo, nowych ludzi, więc pewnie to... albo swój optymizm i energię, bo uwielbia nimi zarażać innych.

33. Czego najbardziej nie lubi w sobie Twoja postać - i dlaczego?
Czasami wolałby być bardziej poważny, żeby ludzie nie traktowali go jak szczyla, który o niczym nie ma pojęcia... ale tylko czasami.

34. Jaki charakter pisma posiada Twoja postać? Czy przykuwa uwagę do tego, jak pisze, a może czyni to niedbale?
Zazwyczaj pisze niedbale, bo szybko. Jego pismo jest też przez to lekko pochyłe w prawo.

35. Czy Twoja postać posiada poczucie humoru? Jeżeli tak - jak byś je krótko opisał?
Oczywiście, że ma poczucie humoru! Krótki opis? BHP -
Bottowe Humoru Poczucie.


36. Jak myślisz, jakie wrażenie sprawia Twoja postać na obcych - swoją postawą, mimiką, tym, co mówi i w jaki sposób?
Lou raczej rozbrajająco działa na ludzi, zaraża optymizmem, uśmiechem i pozytywną energią... ale z pewnością znajdą się też tacy, którzy patrzą na niego z politowaniem i postrzegają jako głupkowatego dzieciaka.

37. Jaki jest stosunek Twojej postaci do dzieci? Jeżeli nie posiada własnych - czy chciałaby je mieć: teraz, kiedyś?
Lou jest przyjaźnie nastawiony do wszystkich zwierz... to znaczy stworzeń. Do dzieci również (chociaż raczej już tych kilkuletnich - do niemowlaków się woli nie zbliżać i zachować odpowiedni dystans). Ale że on miałby być ojcem? To chyba nie w tym życiu!
https://i.imgur.com/Yd88AuB.gif


38. Jaki Twoja postać ma głos - niski, wysoki, chrypliwy, lekko piskliwy? Mówi w sposób znudzony, wiecznie obojętny, czy może śpiewająco? Nie boi się mówić głośno czy może eterycznie szepcze - nawet wtedy, gdy nikt jej nie podsłuchuje?
Ma odrobinę niższy głos niż można by sądzić po jego chłopięcym wyglądzie. To chyba przez to, że mówi trochę gardłowo... a oprócz tego trochę niedbale szybko wyrzucając z siebie słowa. I wciąż zdarza mu się, że plącze mu się język, bo za dużo myśli chciałby wypowiedzieć na raz.

39. Jeżeli Twoja postać mogłaby zmienić jedną rzecz ze swojej przeszłości, zapobiec jakiemuś wydarzeniu, podjąć inaczej jakąś decyzję - co by to było?
Gdyby mógł zmienić coś zupełnie dowolnego, to zmieniłby przeszłość tak, by jego mama nie zachorowała, a z takich rzeczy bardziej osiągalnych, to... zatrzymałby ojca w mieszkaniu tego jednego dnia, żeby ten nie miał wypadku w pracy.

40. Jak myślisz - jak zginie twoja postać?
Pomyślmy... w świecie pełnym nienawiści do mugoli, szlam i wszystkiego, co jest zaprzeczeniem czystej krwi czarodziejów, Lou, który ma czarodziejską rodzinę, czarodziejskich przyjaciół i tak się zafascynował magią i światem po tamtej stronie Dziurawego Kotła... to oczywiste, że znajdzie sposób, żeby polecieć w kosmos, odkryje piękną planetę i dożyje tam sędziwego wieku!




I don't recognize these eyes,
I don't recognize these hands,
Please believe me when I tell you that
This is not who I am


Powrót do góry Go down
 

Louis Bott - rozbudowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Złote myśli-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19