Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Rufus Longbottom
AutorWiadomość
Rufus Longbottom [odnośnik]27.07.18 15:26

Rufus Longbottom

Data urodzenia: 25 sierpnia 1934
Nazwisko matki: Ollivander
Miejsce zamieszkania: Northumberland
Czystość krwi: szlachetna
Status majątkowy: bogaty
Zawód: auror!
Wzrost: 174 cm
Waga:74 kg
Kolor włosów: blond
Kolor oczu: niebieskie
Znaki szczególne: pojedyncze ślady po poparzeniach


Panna Ollivander wyszła za lorda Longbottoma nie z miłości, ale miała szczęście, że znała wcześniej wybranka rodziny Ollivander. To silna kobieta o celu, który widziała przed sobą i wartościami, jakie wpojono jej za młodu. Zgrabna oraz urodziwa, ale ukrywająca swe wdzięki za strojami, które z pewnością nie rzucały się w oczy na salonach. Była skromną kobietą, lecz stanowczą, nie szukała miłości, a partnera, spokojnego domu, w którym mogłaby zapuścić korzenie i wychowywać gromadkę dzieci. Miała nadzieję również spotkać kogoś, kto nie będzie przeciwny temu, że stara się podzielić obowiązki wobec rodziny z rozwojem zawodowym. Dlatego można było nazwać to szczęściem, że obiecany został jej lord Longbottom. Spotykała go na salonach już wcześniej, szanowała, lecz nie zwracała na niego szczególnej uwagi. Zdawał się być zbyt dumny, zbyt gwałtowny i głośny w swych przekonaniach, których nie bał się wygłaszać. Dla niej był szalony, zapatrzony w siebie, lecz w rozmowie z damą bystry i dociekliwy. Doceniła jego spostrzegawczość oraz wyrozumiałość i od samego początku wiedziała, że to on będzie salonową ozdobą ich rodziny, a ona, niczym posłuszna żona, będzie kryła się za jego silnymi plecami. Była bowiem artystką, cechowało ją ogromne zamiłowanie do sztuki oraz rodzinnego biznesu, który wspierała zręcznością swoich dłoni. Zajmowała się rzeźbieniem różdżek, dekorowaniem ich i pielęgnowaniem, zanim trafiały na sklepowe półki. Tą pasję miała nadzieję przelać na jedno ze swoich dzieci, kryła więc w sobie nadzieję na córkę, ponieważ nie oszukiwała się, że którykolwiek z synów pójdzie jej drogą. Lord Longbottom był bowiem skupiony na surowym wychowywaniu młodzieńców pewien tego, że niegdyś pójdą w jego ślady i będą rozwijać się jako aurorzy.

Gdy na świecie pojawił się pierwszy syn, oddała go w ręce męża. Pozwoliła, aby trzymał nad nim pieczę, ona pielęgnowała w nim wrażliwość oraz pracowitość, ojciec budował jego silny charakter, który ona jedynie dopieszczała. Nie widziała sensu, aby wchodzić lordowi Longbottomowi w paradę, sama przecież była już lwicą i starała się żyć według zasad, które dyktowała jej nowa rodzina.

Ważne w tej historii jest to, że kolejne dziecko urodziło się martwe. Poród był ciężki i ryzykowny dla lady Longbottom, która na kolejne dziecko odważyła się dopiero kilka lat później. Przez długi czas opłakiwała swoją słodką córeczkę i do tej pory nie pogodziła się z jej śmiercią.

Pociecha, która przyszła na świat, okazała się zdrowym i złotowłosym chłopcem, chociaż przypuszczenia magomedyków były raczej ponure i nie zwiastowały łatwego porodu. Być może wizja tego, że to będzie ostatnie z jej dzieci, skłoniło lady Longbottom do tego, aby stanąć w rywalizacji do swego męża w wychowywaniu syna. W taki sposób oczywiście, w jaki zawsze to robiła: subtelnie, wręcz niezauważalnie, za jego plecami. Stąd Rufus wychowywał się w idei bohaterstwa i szacunku do rodowych zasad, jednocześnie matka zwoływała nauczycieli, którzy szkolili go w naukach czysto artystycznych. Najbardziej jednak przypadło mu do gustu jeździectwo, być może dlatego, że obdarzył konie niezwykłym zaufaniem i najszczerszą miłością. Był wobec nich niezwykle troskliwy, jak i również stanowczy, można więc powiedzieć, że obdarzony został do nich zręczną ręką oraz zwinnością. Również podczas jazdy konno, Rufus odkrył w sobie umiejętności magiczne. Podczas ujarzmiania groźnego i nieobliczalnego kucyka (cóż to była za bestia!), stracił równowagę i zdawałoby się, że czeka go bolesny kontakt z ziemią. Okazało się jednak, że pięcioletni czarodziej odbił się od ziemi niczym gumowa piłka tym samym nie robiąc sobie w ogóle krzywdy. Stało się to dosyć późno i wśród rodziny wciąż słychać głosy, że przyczynił się do tego jego dziadek, który zniecierpliwiony brakiem magii u swojego najmłodszego wnuka, rozjuszył konia magią.

Rufus za młodu szkolił się w najróżniejszych sprawnościach starając się dorównać swemu bratu oraz ojcu, którzy reprezentowali dumnie ród Longbottomów, nie mógł doczekać się także nauki zaklęć, zazdrosny, że jego starszy brat uczęszcza już do Hogwartu. Matka zagnieździła w nim również pasję do sztuki, w szczególności umiłował sobie rysunek i malarstwo, które szkolił w wolnych chwilach między prywatnymi naukami. Zdawał się jednak różnić od swojego brata, który rósł na prawdziwego, silnego lwa budząc podziw i szacunek nie tylko wśród przyjaciół w Hogwarcie, ale również wśród krewnych, którzy dostrzegali w nim ogromny potencjał do kontynuowania rodzinnej spuścizny. Zazdrosny Rufus pracował jeszcze ciężej i coraz dłużej, czasami wręcz ignorując zajęcia zlecone przez matkę. Zawsze jednak postrzegano go przy obiadach jako czarującego i błyskotliwego, nigdy walecznego i silnego. Posiadał również inną budowę niż jego ojciec oraz brat: nieco niższy i szczuplejszy, sylwetkę odziedziczył raczej po rodzinie matki, która uchodziła za drobną i delikatną. Mimo wysportowania nawet w Hogwarcie nie sprawiał wrażenia silnego i szybkiego, często nawet drwiono na głos z tego, że marny z niego Longbottom i pewnie robi lwom za wykałaczkę do zębów. Każdego z osobna wyzywał na pojedynek i z niektórymi udawało mu się wygrać, a czasami ponosił wręcz sromotną klęskę.

Nikt oczywiście nie wątpił, jaką ścieżką ma zamiar podążyć. Absolutnie zdeterminowany, wręcz czasami pogrążony w nauce do tego stopnia, że zapominał o innych obowiązkach – na przykład względem drużyny czy przyjaciół. Od trzeciego roku, podaj 1947, został zwerbowany jako ścigający domowej drużyny quidditcha. Latanie na miotle i gra zespołowa sprawiała mu wiele radości, ale nigdy nie oddał się temu w pełni, świadomy że czeka go jeszcze wiele obowiązków. Stąd uchodził za gracza dobrego, ale nie najlepszego. Nigdy również nie interesowały go dziewczęta, nie w sposób w jaki interesować mogły. Po prostu nie miał na to czasu i znając swój los, nie widział potrzeby w zatracaniu się dla kogoś, z kim nie będzie miał nigdy przyszłości. Jego nauka w Hogwarcie rozpoczęła się wraz z wielką tragedią dla szkoły - śmiercią Albusa Dumbledore'a. Dlatego też atmosfera, w którą wszedł, nie była równie optymistyczna i pełna energii, jak z historii jego brata. Cały czas wisiało nad nimi widmo wojny, zewsząd dochodziły wieści o zaginięciach i rozszerzającym się wokół chaosie. Martwił się o rodzinę, o ojca, kuzynów i wujków, którzy brali w niej czynny udział i tak bardzo, jak bardzo chciał pójść do Hogwartu, wówczas pragnął w końcu dorosnąć i dołączyć do nich w wojnie czarodziejów. Czuł się winny, że znajduje się w na pozór najbezpieczniejszym miejscu w Anglii - choć ataki związane z Dziedzicem Slytherina na to nie wskazywały - a jego rodzina naraża się na niebezpieczeństwo. Łatwo było zatracić się w gryfońskiej beztrosce, w murach jego ukochanej szkoły wszystkie wydarzenia dziejące się na zewnątrz traciły swego rodzaju realność, nikt nie spodziewał się, że macki Grinderwalda dotrą również i tam. Jednak stało się: w ostatnim roku jego nauki, w Hogwarcie pojawił się nowy dyrektor i był nim przeklęty uzurpator. Rufus miał wybór: mógł wrócić do domu i kontynuować naukę prywatnie jak i również zostać z myślą, że nie czeka go walka a bolesna bierność. Buntowanie się przeciwko nowemu reżimowi oznaczało samobójstwo, więc postanowił przełknąć gorzkie czasy z pokorą, ponieważ wiedział, że tutaj niczego nie zdziała, a poza murami szkoły czeka go większa i bardziej znacząca wojna.

Miał wiele wątpliwości: czy podążać tą ścieżką, która wydawała mu się najwłaściwsza i czy nie sprawiłby więcej kłopotu niż pożytku? Czy to co czekało na niego poza murami Hogwartu było faktycznie czymś, z czym chciał się mierzyć? Zawsze wyobrażał sobie walkę jako coś iście romantycznego, a śmierć za ideały postrzegał poprzez chwałę i dumę jaka za tym szła. To było coś wspaniałego, w jego mniemaniu, wzniosłego i szlachetnego, ale coraz częściej pojawiały się myśli, że tylko na kartkach papieru, w klasykach romantycznych literatów.

Wraz z ukończeniem Hogwartu pojawiły się nowe obowiązki. Niebawem miał rozpocząć kurs aurorski, zanim jednak to nastąpiło, pojawił się na swoim pierwszym sabacie. Jego babka, jedna z najgłośniejszych swatek na północy Anglii, rozpoczęła łowy nawołując, że taki potencjał nie może się dłużej marnować! Nie chcąc jej zrobić przykrości – cóż to była za pocieszna kobieta – pozwolił pokierować się przez salę i popychać od jednej lady do drugiej. Większość z nich znał z Hogwartu, więc niektóre spotkania pamięta jako nadzwyczaj niezręczne. Tamta uroczystość najbardziej utkwiła mu w pamięci, wizja jego przyszłego życia: piękne suknie, słowa, dyskusje o wadze ciężej niż złoto. Zewsząd otaczały go czujne spojrzenia, niekiedy wrogie, innym razem przyjazne, choć tych drugich obawiał się bardziej, ponieważ nie znał ich prawdziwych zamiarów. Wówczas zrozumiał, że szata zdaje mu się coraz bardziej niewygodna a słowa grzęzły mu w gardle: zazwyczaj szczery i bezpośredni, wówczas uważał na słowa. Zbity z tropu, podejrzliwy i jednocześnie przyczajony. Sabat przypominał mu spęd polityczny, głośne targowisko, podczas którego odnalazł w sobie emocje, jakich nigdy dotąd nie doświadczył. Czuł się jakby zabrano go z naturalnego środowiska i wsadzono do klatki z jakimś innym gatunkiem ssaków.

Kolejne trzy lata nie miał zbyt wielu okazji do uczestniczenia w podobnych balach, był zbyt skupiony na kursie, który pochłaniał najdroższe godziny jego życia – dni młodości, które winien był bez skrupułów wykorzystywać. On jednak widział w ciężkiej pracy zysk w przyszłości, chociaż... może to była pasja?, czysta niezależna obsesja na punkcie doskonalenia się, bycia jednym z lepszych i poczuciu, że bez nadludzkiego wysiłku nie byłby tam, gdzie jest teraz?

Był niezwykle entuzjastyczny, często wciskał nos w sprawy, które go nie dotyczyły, zewsząd dostrzegał nie tyle niebezpieczeństwo jak okazję. Nadzwyczajny fan intryg: Burkowie nie mogli czuć się w jego obecności bezpiecznie, zarówno jak Malfoyowie: ci którzy wiecznie coś knuli. Jeszcze nie wiedział co, ale miał zamiar się dowiedzieć! W decyzjach niezwiązanych ze sobą kompletnie niczym, widział szalone powiązania. Burkowie byli najczęstszymi ofiarami jego zawiłych historii, którymi dzielił się z przyjaciółmi: zaprzysiężeni wrogowie jego rodziny, naczelni intryganci Wielkiej Brytanii, szczury kryjące się w piwnicach Nokturnu.

Jego rola jako zbawiciela świata i pogromcy czarnoksiężników rozpoczęła się w złym czasie dla Anglii. Cień Grinderwalada (był ciekawy, kiedy okaże się, że za tym wszystkim stoją Burkowie) wiszący nad Ministerstwem Magii nie był jedynym, czego powinni się obawiać. Coraz częściej dochodziły go słuchy o trzeciej sile, tajemniczych postaciach w maskach, które po zmroku wychodziły na łowy i przemierzały najbrudniejsze zakamarki Wielkiej Brytanii. Jego rola jako aurora nie kończyła się w momencie opuszczenia gmachu i zdania meldunku, cały czas oglądał się za plecy, nasłuchiwał i spoglądał z uwagą w najciemniejsze uliczki jakby w nadziei, że znajdzie w nich odpowiedź. Na próżno.

Miał również to nieszczęście – lub szczęście, bo właśnie opuszczał budynek – że znajdował się w Ministerstwie Magii 25 czerwca podczas pożaru. Jego naiwność i głupota nakazała mu ruszyć na ratunek ginącym, pod silny prąd uciekających ludzi. Pamiętał tylko swąd palonych ciał i ryk – dopiero potem uświadomił sobie, że to nie mogło być innego, jak wrzask umierających ludzi. Wszystko działo się w przedziale kilku sekund: ktoś złapał go za szaty i pchnął na ziemię. Uciekaj, głupcze. I uciekł, wiedząc że inaczej nie uda mu się przetrwać.

Szatańska Pożoga była ukoronowaniem tego, z czym mierzył się przez ostatni rok: pożar w Białej Wywernie, coraz to liczniejsze zaginięcia i koronujące to wszystko Mroczne Znaki - jakby podpis krwawego artysty. To nie była sprawka Grinderwalda, na arenie pojawiła się nowa, niebezpieczna siła, ogrom strat przerażał go i płynął szlakiem blizn po jego ciele, uświadamiał codziennie, z czym musi się mierzyć. Na arenie politycznej pojawiły się również niepokojące głosy: jego wuj został Ministrem Magii. Oznaczało to, że sprawy wziął w swoje ręce ktoś całkowicie do tego kompetentny, ale rozgrzało również atmosferę wśród szlachty, której część niczym jeden maż stanęła naprzeciwko ich rodziny. Zrozumiał, że świat czarodziejów stoi na skraju wielkiego rozłamu i nastały czasy, w których nie można ufać nikomu, prócz samego siebie, ponieważ wszystko co kiedyś wydawało się pewne i nienaruszalne, ginęło na jego oczach.

A ruiny dotychczasowego świata tworzyły fundament dla nowego, o który toczy się wojna.

Patronus: Jednymi z jego najszczęśliwszych wspomnień są te związane z karierą aurora i towarzysząca temu bezgraniczna duma oraz satysfakcja z sprostania oczekiwaniom rodziny, które jest jedną z najważniejszych wartości w jego życiu. Stąd postacią jaką przyjmuje jego patronus jest bóbr: zwierzę stadne, przywiązujące wyjątkową uwagę do bezpieczeństwa potomstwa.




Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 20 2
Zaklęcia i uroki: 15 3
Czarna magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 6 Brak
Zwinność: 6 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
język francuskiI 1
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
historia magiiI2
retorykaI2
spostrzegawczośćII10
ukrywanie sięII10
anatomiaI2
zręczne ręceI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
wytrzymałość fizycznaIII10
odporność psychicznaI5 (0)
szczęścieI5
szlachecka etykieta10
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
literatura, wiedzaI½
malarstwo, wiedzaI½
malarstwo, umiejętnośćII3
AktywnośćWartośćWydane punkty
latanie na miotleI1
taniec balowyI1
pływanieI1
jeździectwoII7
GenetykaWartośćWydane punkty
Genetyka (jasnowidz, półwila, wilkołak lub brak)-0
Reszta: 7

Wyposażenie

różdżka, sowa



Ostatnio zmieniony przez Rufus Longbottom dnia 01.08.18 14:23, w całości zmieniany 10 razy
Rufus Longbottom
Zawód : ratuje świat!
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I czy jest tak właśnie
W innym królestwie śmierci?
Budzimy się samotni
W chwili kiedy ciało
Przenika czułość
I wargi co chcą pocałunków
Do strzaskanego modlą się kamienia.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6317-rufus-longbottom https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6340-uratuje-cie-przed-koncem-swiata https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6390-rufus-longbottom#162493
Re: Rufus Longbottom [odnośnik]11.08.18 15:58

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Ród Longbottomów z pewnością może być dumny z takiego potomka jak Rufus. Mimo dorastania w cieniu starszego brata oraz silnego wpływu wychowania matki z rodu Ollivander, która wpoiła mu pasję do sztuki, szybko okazuje się, że posiada odwagę i upór godne prawdziwego Longbottoma. Dzielne serce zostaje zauważone przez Tiarę Przydziału, która umieszcza go w Gryffindorze, ale jego szkolne czasy nie należą do całkowicie spokojnych. To tylko hartuje młodzieńca, który pragnie jak najszybciej ruszyć śladem bliskich i walczyć, a także kontynuować rodową tradycję. Jego priorytety wydają się jasno określone - Rufus pragnie zostać aurorem i pewnego dnia dopnie swego, choć najpierw czeka go wymagający kurs, ale również zderzenie z realiami szlacheckiej dorosłości. Okazuje się jednak, że salony to nie jego świat, nie odnajduje się wśród gry pozorów, szelestu sukni i ukradkowych spojrzeń. Jego światem jest praca aurora, walka ze złem i wielkie czyny, co czasem trudno pogodzić z otrzymanym wychowaniem, choć z pewnością ma potencjał, by stać się naprawdę dobry w swoim fachu. Początki jego pełnoprawnej pracy przypadają na trudne czasy. Zmiany w ministerstwie, zaginięcia, pojawiające się na niebie znaki, a w końcu wielki pożar i podziały w magicznym świecie sprawiają, że zagrożenie staje się jak najbardziej realne i być może nadchodzi właśnie jego czas, by zmierzyć się z tym i zawalczyć o lepsze jutro.

OSIĄGNIĘCIA
Człowiek Mors
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
Kartę sprawdzał: Ramsey Mulciber
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Rufus Longbottom  Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Rufus Longbottom [odnośnik]11.08.18 15:58
WYPOSAŻENIE
Różdżka, sowa

ELIKSIRY-

INGREDIENCJEposiadane: -

BIEGŁOŚCI -

HISTORIA ROZWOJU[31.07.18] Karta postaci, -50 PD
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Rufus Longbottom  Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Rufus Longbottom
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach