Wydarzenia


Ekipa forum
Kostnica
AutorWiadomość
Kostnica [odnośnik]19.07.15 3:10
First topic message reminder :

Kostnica

W pobliżu wejścia do Ministerstwa Magii i mugolskiego komisariatu zlokalizowany jest niepozorny budynek, w którym znajduje się niemagiczna kostnica; jednak do środka można dostać się także przez drugie wejście, ukryte za wielką szybą, po drugiej stronie gmachu. Nie bez powodu zabezpieczone jest zaklęciami podobnymi do tych z Munga. By nie stwarzać podejrzeń mugoli, czarodzieje zlokalizowali kostnicę w tym samym miejscu. Trafiają tutaj zwłoki odnalezione w ciemnych uliczkach, lasach, pokiereszowane przez zwierzęta lub złowrogie zaklęcia - czyli wszystkie te, które wymagają dochodzenia przyczyny śmierci. Przy współpracy z najróżniejszymi departamentami, pracują tutaj koronerzy. Pomieszczenia są niewielkie, dobrze oświetlone za pomocą długich lamp w oprawach hermetycznych. Podłogi pokrywają białe, małe kafle, które także naniesiono do połowy ścian. Tylko zapach jest specyficzny - mdły, wymieszany ze środkami czystości. Ciała przechowywane są w kostnicy, zabezpieczone przed dalszym rozkładem specjalnymi zaklęciami, które nałożono w momencie odnalezienia. Prócz tego za ścianką działową umieszczony jest również mały gabinet służący do sporządzania raportów. Jest to mały i skromny pokój. Jego centralną część stanowi biurko i krzesło, a obok nich umieszczone na całą ścianę schowki oznaczone alfabetycznie gdzie przechowywane są dane ofiar.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kostnica - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Kostnica [odnośnik]02.10.16 21:39
Była przerażona. Czuła wręcz jak jej maska obojętności opada i całkowicie się odkrywa. Co prawda leczyła już ludzi, ale było to już dawno i nie przypomina sobie aby te rany były aż tak rozległe. Jeszcze ich co prawda nie zobaczyła, ale ilość krwi na mężczyźnie i ta skapująca na posadzkę tylko potwierdzały jej obawy.
-Jesteś bezczelny- Wiedziała, że Raiden ma niewyparzony język, ale nie sądziła, że aż do tego stopnia. A niech się sam rozbiera, jak dla niej może się nawet wykrwawić na tym stole. Przynajmniej będzie od razu w odpowiednim miejscu. Z irytacją przymrużyła oczy. Sama siebie okłamywała. Wbrew pozorom nie była bezduszną porcelanową lalką, choć mogła wzbudzać takie wrażenie. Może i mężczyzna ten ją denerwował, ale był człowiekiem i to takim, któremu trzeba było pomóc. Zdziwiła się widząc broń. Na początku nawet nie rozpoznała czym jest ten przedmiot, nigdy go nie widziała, ale swego czasu od brata słyszała dość sporo na temat "mugolskich sposobów na zabijanie". Nie popierała żadnych. Czy to mugolskich, czy czarodziejskich. Za bardzo ceniła życie aby być za morderstwem. Zresztą w tym pomieszczeniu, czy w prosektorium już i tak wystarczająco dużo ogląda śmierci. Zdawała sobie również sprawę z wyroku wiszącego nad nią samą. Po śmierci męża była dużo bardziej wyczulona na choroby błagając aby jej syn nie był obciążony jakąkolwiek z nich.
-Naprawdę prosisz się o jeszcze większe pogorszenie swojego stanu.-Powiedziała z groźbą w głosie.
Westchnęła robiąc krok w bok i sięgając do metalowego stolika ustawionego przy stole. Zrobiła nad nim kilka okrążeń dłonią szukając wzrokiem danego przedmiotu. W końcu pochwyciła nożyczki wracając do mężczyzny. Zacisnęła zęby, złapała rąbek jego koszuli od dołu zaczynając ją rozcinać. Jak tak dalej pójdzie zrobi sobie sam większą krzywdę aniżeli te "samotne panny". Robiąc już ostatni ruch nożyczek przecinając tym samym koszule przy kołnierzyku zastanawiała się czy nie wbić mu może ich w szyje. Wyrzucając tą myśl z głowy odłożyła przedmiot pomagając mężczyźnie zdjąć tą przeklętą koszule, którą zrzuciła na podłogę. Raczej już z niej nic nie będzie. Tak jak myślała nie wyglądało to dobrze. Stracił mnóstwo krwi, dziwi się jakim cudem ten mężczyzna jeszcze jest przytomny.
Wpatrywała się przez chwile z konsternacją w rany nie wiedząc za co się wziąć najpierw.
-No pięknie.-powiedziała w zadumie wyciągając z kieszeni ponownie różdżkę celując nią w klatkę piersiową mężczyzny. Zatrzymała jednak rękę w połowie drogi kierując wzrok na mężczyzny spoglądając na niego niepewnie.- Mogę?


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight


Ostatnio zmieniony przez Rowan Yaxley dnia 17.10.16 23:03, w całości zmieniany 1 raz
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Kostnica - Page 2 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Kostnica [odnośnik]02.10.16 22:21
- Niekiedy prawda bywa bolesna, a ci którzy nie chcą jej słyszeć sami siebie oszukują - odparł szczerze, wzruszając ramionami jak to miał w zwyczaju, ale zaraz tego pożałował, czując promieniowanie bólu z ramienia. Syknął, wiedząc, że bardzo usatysfakcjonowało to panią koroner, która zapewne tylko czekała na okazanie przez niego słabości. Co wypowiedziała na głos nawet nie szczędząc przyjemnego tonu. - Jeszcze chwila, a poczułby łaskotanie - odgryzł się, wykrzywiając twarz w grymasie przedrzeźniania. Jednak to prawda - nie czuł się dobrze. Analizował co zrobił nie tak. Wrócił myślami do chwili, która doprowadziła go do takiego stanu. Niby zwyczajna kontrola. Okazało się, że pomylili się o wiele bardziej niż sądzili. A dlaczego? Otóż dostali cynk od człowieka z Wiedźmiej Straży, który podobno współpracował z ich wydziałem. Niewielkie zagrożenie. Ot jakiś dwóch chujków. W porywach może trzech, którzy rozprowadzali nielegalne substancje wśród młodej społeczności czarodziejów. Raiden musiał przyznać, że te wszystkie dragi były niezwykle na chodzie. Nie mógł pojąć jakim draniem trzeba było być, by to produkować i dawać dzieciom. Nakręceni adrenaliną i wierząc w słuszność informacji, udali się do miejsca odpowiadającego opisowi lokacji, zamierzając aresztować dilerów i zarekwirować to, co mieli. Jednak zamiast dzieciaków na kanapie zastali po prostu całą fabrykę tego gówna. I wtedy się zaczął koszmar. Na szczęście wszyscy policjanci zdołali się ewakuować, ktoś zawołał posiłki, jednak Cartr udał się w pościg. Złapał jednego z odpowiedzialnych za to wszystko, który okazał się... Dziewczyną. Zszokowany nie mógł rzucić zaklęcia, co wykorzystał jakiś nastolatek chroniący swoją towarzyszkę. Zostawili go tam poranionego. Nie były to jednak rany, które mogły spowodować od razu śmierć. Dotarł przecież do kostnicy.
- A-a-a - zaświergotał, gdy poczuł chłód nożyczek na boku, po czym rzucił zaskoczone spojrzenie na Rowan. - Nie tak szybko - powiedział, ale ta w ogóle nie zwracała na niego uwagi. Zaraz też zdarła z niego resztę koszuli, a Carter poczuł chłód tego miejsca. Może to i dobrze, bo pulsujący ból łagodniał, chociaż zdawał sobie sprawę z tego że nie był to powód do radości. Odetchnął, wciągając zapach kobiety, która była zdecydowanie bliżej niż normalnie. Gdy wycelowała w niego różdżką, zmarszczył czoło. - Nie możesz tego zrobić w tradycyjny sposób? - Oboje znali też konsekwencje nieudanych zaklęć uzdrawiających, a lekki szok, który przeżyła Rowan nie był normalnym stanem. Do tego trzeba było wyciszyć umysł. - Nie masz gdzieś jakiejś igły i nici? Sam sobie poradzę - mruknął, widząc, że kobieta nie mogła się zdecydować. - Jeszcze cię rozpraszam, więc nie wiem czy mogę ci ufać.
Pomimo wszystko dalej miał na to siłę - na przepychanki i podteksty. Kto jeśli nie on?


Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Raiden Carter
Zawód : dzień dobry
Wiek : 32
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kostnica - Page 2 Tumblr_nd9k6t8Tpx1rjxr81o8_r1_250
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 https://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 https://www.morsmordre.net/t6371-agent-carter#161664 https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3526-skrytka-bankowa-nr-834#61585 https://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
Re: Kostnica [odnośnik]03.10.16 6:12
Czy wszyscy faceci aby podwyższyć swoje ego muszą udawać samców alfa? Boli cię, to cię boli, a nie udajesz kretyna. Próbowała ukryć fakt jak bardzo gotowała się w środku. Może gdyby nie było tak późno, a ona tak zmęczona nawet tak bardzo nie chciałaby mu urwać głowy?
Nie ufała sobie w tym momencie. Była wyczerpana, a i nie tyle zła co wystraszona wieloma poważnymi ranami mężczyzny. Dlatego też rozumiała co Raiden ma na myśli i była mu niemal za tą propozycje wdzięczna.
-Mogę i mam, ale na pewno nie dam ci tego zrobić samemu.-spojrzała na niego nieufnie. Siedziałby tu całą noc i prawdopodobnie całkiem by się wykrwawił, a więcej trupów tu dziś już nie chciała. Przewróciła oczami słysząc jego słowa, a następnie wbiła w niego wzrok.
-Potrzeba dużo aby mnie rozproszyć.-Przerwała na chwile odchodząc od mężczyzny i udając się w kierunku jednej z szafek stojących przy ścianie. Otworzyła ją wyciągając dwa kartony za którymi stała dość spora butelka raczej dobrego trunku. Cóż, nawet tutaj znajdzie się powód do świętowania. Wyciągnęła butelkę wracając do mężczyzny i podając mu ją do tej sprawniejszej ręki.-Lepiej dla ciebie abyś mi nigdy nie zaufał- uśmiechnęła się lekko mówiąc to ni to żartem ni to serio, sięgnęła ponownie do metalowego stolika stojącego przy stole biorąc do ręki cały komplet igieł i nicie. Ostrożnie pochwyciła jedną z haczykowatych igieł próbując nawlec na nią nić, która uporczywie nie mogła trafić do celu z powodu trzęsących się dłoni kobiety. Sama nie wiedziała czemu tak reaguje. Zawsze uznawała się za silną kobietę, zresztą szyła już setki razy, czy to martwych, czy żywych. Najwidoczniej z tymi drugimi nie była już w stanie się obchodzić... Nie podobał jej się fakt, iż odsłaniała przed Raidenem tą gorszą stronę siebie, słabszą. Przeklęła krótko pod nosem gdy kolejny raz jej się nie udało. Przewała na chwile wypuszczając powietrze z ust, aby następnie podjąć kolejną próbę ujarzmienia nici, która tym razem zakończyła się sukcesem. Musi się wziąć w garść. Nie może pozwalać aby ktokolwiek wyprowadził ją z równowagi. Tym bardziej jeśli tej osobie przynosi to satysfakcje. Odłożyła nawleczoną Dzięki Merlinowi igłę sięgając tym samym po jedną ze ścierek i miskę z wodą znajdujące się na małej półce pod metalowym stolikiem. Rzeczy te położyła obok mężczyzny. Pochwyciła ścierkę mocząc ją w wodzie i wyciskając z niej jej nadmiar. Nie patrząc nawet na Raidena postąpiła krok do przodu, aby być jak najbliżej ran mężczyzny przypatrując się im z konsternacją. Pochwyciła wreszcie, najdelikatniej jak mogła prawą rękę mężczyzny zaczynając ją obmywać z krwi od czasu do czasu płucząc ponownie ścierkę. Następnie tą samą czynność równie ostrożnie powtórzyła przy ranie obok obojczyka oraz tej po prawej stronie klatki piersiowej. Teraz mogła pracować, ale tak jak się obawiała nie wyglądało to za dobrze.


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight


Ostatnio zmieniony przez Rowan Yaxley dnia 03.10.16 16:25, w całości zmieniany 1 raz
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Kostnica - Page 2 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Kostnica [odnośnik]03.10.16 9:01
Raiden nie musiał niczego udawać. Po prostu taki był i koniec, a jeśli pani koroner tego nie widziała to zapewne mało widziała. Bolało, jednak już nie aż tak jak na początku. Od incydentu minęło może pół godziny, co świadczył o tym, że ręka zaczynała zwyczajnie drętwieć. Wiadomo, że jeśli za mocno nią poruszył, ból znowu się rozchodził w pewien sposób przypominając mu o tym, że nie stracił w niej jeszcze czucia. Oby nigdy do tego nie doszło. Po tym incydencie miał zamiar złożyć skargę do biura odpowiedzialnego za pracę Wiedźmiej Straży. Nie wiedział czy skierowano ich tam przez przypadek, bo ktoś nie sprawdził magazynu, czy może właśnie specjalnie... Ale po co? Mniejsza z tym na razie. Powinni się zająć systemem sprawdzania swoich informacji, a nie zgrywać nieomylnych. Chociaż kret w Wiedźmiej był naprawdę poważną sprawą. Ale policjanci nie wyszli z operacji cało jak do niej weszli. Ktoś musiał za to pyknąć!
- No, niech ci będzie - mruknął, przewracając oczami, ale nic nie dodał. Prawdę powiedziawszy wyobrażał to sobie tak, że Rowan zwyczajnie go tu zostawi razem z całym dobytkiem i rzuci, żeby radził sobie sam. Przecież za nim nie przepadała, a już na pewno nie po dzisiejszej nocy. - Może sprawdzimy jak dużo, co? - rzucił za nią, gdy się odwracała, szukając odpowiednich narzędzi pracy. Gdy jednak dostał butelkę jakiegoś nieznanego alkoholu, spojrzał na nią z uznaniem. - Widzę, że imprezka zaczyna się dopiero rozkręcać.
Zabawnym faktem było to, że razem z przybyciem do Londynu Raiden co chwila trafiał na ludzi związanych z arystokracją. W Ameryce byli o wiele bardziej wolni i nie przywiązywali tyle uwagi do swoich tradycji, chociaż kontakt z nimi Carter miał praktycznie żaden. Zupełnie odmiennie miała się sprawa w konserwatywnej Anglii. Panna Carrow na początek zamknięta w tej swojej wieży, potem Ziva, Traversowa dziewczynka od gargulek, Rowan, no i Artis. Nieświadomie westchnął nieco głębiej na to wspomnienie. Pociągnął łyk alkoholu, stwierdzając, że był naprawdę mocny, ale to dobrze. Włożył dłoń w nieco przydługawe już włosy, ale nie zamierzał jeszcze ich ścinać. Teraz miał ważniejsze rzeczy do roboty. Zanim Yaxley przystąpiła do operacji, szybko oblał sobie rany procentami, zaciskając nie tylko oczy, ale również i dłonie na brzegu stołu. Potem w milczeniu dał jej pracować, wbijając spojrzenie wpierw w ścianę naprzeciwko, gdy myślał dalej nad przebiegiem akcji w magazynie. Dopiero po chwili przeniósł uwagę na rudowłosą, która w skupieniu zajmowała się obmywaniem go z krwi. Parę razy wykrzywiał twarz, czując stępiony ból. Wreszcie skończyła, biorąc do ręki igłę i nić.
- Hej, hej - mruknął jeszcze, odwracając się do niej i łapiąc ją za nadgarstek. - Wszystko ok? - spytał, patrząc na nią uważnie, wyzbywając się swojego protekcjonalnego tonu. Szukał w jej spojrzeniu potwierdzenia, że sobie poradzi. Nie chciał jej do niczego zmuszać, a dwa... No, cóż. Lubił swoje ciało i nie chciał wychodzić stąd w gorszym stanie niż przyszedł.


Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Raiden Carter
Zawód : dzień dobry
Wiek : 32
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kostnica - Page 2 Tumblr_nd9k6t8Tpx1rjxr81o8_r1_250
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 https://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 https://www.morsmordre.net/t6371-agent-carter#161664 https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3526-skrytka-bankowa-nr-834#61585 https://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
Re: Kostnica [odnośnik]03.10.16 18:32
-Nie martw się bardziej cię nie pokiereszuje.- Uśmiechnęła się wyjmując z jego uścisku dłoń unikając tym samym jego wzroku. -Wyprostuj rękę jak najbardziej możesz i trzymaj ją w jednej pozycji.- Szybkim ruchem założyła rękawiczki i pochwyciła dwie pincety jedną z nich trzymając w lewej dłoni, drugą zaś w prawej i przy pomocy tej drugiej pochwyciła igłę przystępując do pracy wymieniając się igłą pomiędzy dwoma narzędziami chirurgicznymi w trakcie robienia kolejnych szwów. Odetchnęła z ulgą czując wręcz jak jej dłonie sztywnieje, a jej ruchy stają się mechaniczne. Najwidoczniej takich rzeczy się nie zapomina. Te same czynności wykonała przy ranie obok obojczyka.
Trzecia zaś była płytka i nie wymagała na szczęście szycia. -Następnym razem nie będę cię łatać, więc radzę być ostrożnym w dobieraniu sobie towarzystwa.- Szczerze? Była bardzo ciekawa co naprawdę przytrafiło się Raidenowi, że skończył tak marnie. Napastnicy musieli go zaskoczyć, bo mężczyzna ten raczej nie dałby się na tyle do siebie zbliżyć aby pozwolić sobie zadać tego typu obrażenia. Mogła o nim powiedzieć wiele, ale nie to, że wykonywał swoją pracę źle. Odłożyła wszystkie przedmioty na metalowy stolik, aby ponownie udać się do szafki po drugiej stronie pomieszczenia zabierając jedno z wcześniej wyjętych pudełek i kładąc je na stole. Wyjęła z niego gazę i bandaże, a następnie zajęła się opatrywaniem ran, wszystkich po kolei. Gdy skończyła zdjęła rękawiczki wyrzucając je do kosza stojącego obok.
-Jutro... a raczej dziś powinieneś pojawić się w Mungu. Lepiej aby uzdrowiciel to obejrzał. Musi podać ci antybiotyk.- Przerwała oglądając efekt swojej pracy. Nie potrzebnie panikowała, choć osobiście wolała używać magicznych sposobów. Cóż i raczej go nie oszpeciła. Niektóre kobiety lubią mężczyzn z bliznami.
-Chwila.- Powiedziała i udała się do gabinetu gdzie z jednaj z szuflad biurka wyjęła fiolkę. Następnie znów powróciła do Raidena podając mu ją. -Eliksir wzmacniający.- Upewniła go, gdyż sądząc po jego minie zastanawiać się musiał czy nie jest to czasem trucizna. Przez jej chorobę wolała dmuchać na zimno i mieć zawsze mały zapas tego specyfiku pod ręką. Nigdy nie wiadomo kiedy jej stan może się pogorszyć, a już kiedyś jej Śmiertelna Bladość zaskoczyła ją w pracy.-Niestety nie mam tu eliksiru uzupełniającego krew. Będziesz musiał sam dojść do siebie na przynajmniej jeszcze te kilka godzin.-Gdyby nie była tak wyczerpana teleportowałaby się do Munga po potrzebne jej rzeczy, ale wolała nie ryzykować. Rzucanie zaklęć to jedno, ale przeniesienie się w inne miejsce... Nie chciała skończyć będąc rozczepioną. Teoretycznie mogłaby się tam przenieść za pomocą Fiuu, ale zresztą to po co? Nie krwawi już, co prawda ma słabszy puls niż powinien i utracił dużo krwi, ale jeśli wypocznie powróci do formy. To duży chłopiec.
-Chcesz tu zostać? Kozetka w gabinecie jest dość wygodna, a na tamto pomieszczenie jest nałożone zaklęcie, więc nie zamarzniesz. Tylko niczego nie zniszcz i nie wypuszczaj śpiących.-Wskazała ręką na szuflady, w których leżały ciała ofiar uśmiechając się wrednie. A co jej szkodziło zaproponować? Jeśli coś... albo ktoś zniknie to przynajmniej będzie wiedziała kogo oskarżyć.
-A butelkę możesz sobie zachować.- spojrzała krzywo na wspomniany przedmiot. I tak dużo z jej zawartości już nie zostało.


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Kostnica - Page 2 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Kostnica [odnośnik]03.10.16 23:32
Puścił ją, chociaż dalej przez chwilę obserwując czy wszystko w porządku. Różnie to z ludźmi bywało, a godzina wcale nie była odpowiednia do takich sytuacji. Miał jedynie nadzieję, że Rowan nie zgrywała twardzielki, która wyratuje każdego z opresji, chociaż zapewne nawet jeśli tak było, nie zamierzała się z tym ujawniać. Słuchał jej rozkazów jak przedszkolak, ale nie miał wyjścia skoro chciał wyjść w jednym kawałku. Siedział grzecznie, potakując, gdy musiał, a tak to raczej obserwował jej skupioną twarz. Parę razy musiała mu odwracać głowę, gdy wyczuwała jego intensywne spojrzenie, ale Carter zawsze wracał do poprzedniej pozycji. Wiedział, że był w dobrych rękach, gdy dłonie kobiety odnalazły zakodowany w głowie rytm. Wypił podany przez nią eliksir, zalewając go później alkoholem, bo był paskudny w smaku. Musiał naprawdę się starać, by nie zwymiotować. Obrzydlistwo... Pewnie gdyby smakowało nieco lepiej, byłoby trucizną. Tak... Słodkości takie zabójcze. Gdy spytała o to czy chciał zostać na noc, podniósł na nią zmęczone spojrzenie, chociaż ból spowodowany odniesionymi ranami otrzeźwiał go na tyle, by jego umysł funkcjonował na normalnych obrotach.
- Może - mruknął, wstając i idąc w jej stronę. Zatrzymał się dopiero dwadzieścia centymetrów od niej, gdy stała pod ścianą. Uśmiechnął się łobuzersko, po czym wyciągnął rękę. Złapał czyste prześcieradło z półki i włożył je sobie pod pachę. Musiał się czymś przykryć, bo mimo że w gabinecie na pewno było cieplej, nie aż tak, by mogło się obejść bez przynajmniej jednej warstwy. Odsunął się od Rowan i odwrócił się, by zabrać swoje rzeczy i co najważniejsze - alkohol, który mu wcześniej dała. Upił go już trochę, gdy go zszywała, ale coś tam jeszcze było. Uniósł szkło do światła, by zbadać poziom płynu. Wykrzywił usta w grymasie zadowolenia i ruszył w stronę gabinetu. Prosektorium nie było duże i mijał drzwi do pomieszczenia służbowego, gdy szedł do Rowan. Walnął to co trzymał na biurko i z prześcieradłem i butelką odwrócił się jeszcze do Yaxley. - No, dzięki. Już teraz sobie poradzę. Chyba że zmieniłaś zdanie - mruknął, patrząc na nią z góry, jednak gdy szlachcianka odpowiedziała mu, zaśmiał się i po krótkim Dobranoc, zamknął jej drzwi przed nosem. - Nie ma podglądania! - rzucił jeszcze, po czym usłyszał odgłos teleportacji. Gdy tylko opuściła to miejsce, opadł bez sił na kozetkę, czując się kompletnie wypranym z energii.

|zt


Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Raiden Carter
Zawód : dzień dobry
Wiek : 32
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kostnica - Page 2 Tumblr_nd9k6t8Tpx1rjxr81o8_r1_250
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 https://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 https://www.morsmordre.net/t6371-agent-carter#161664 https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3526-skrytka-bankowa-nr-834#61585 https://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
Re: Kostnica [odnośnik]05.10.16 23:15
Gdyby wzrok mógł wypalać dziury to jej głowa przypominałaby teraz ser Szwajcarski. Mógłby jej przynajmniej odkupić tą butelkę... oczywiście z zawartością. Nie była je, a Sykes nie będzie zadowolony gdy jej nie znajdzie. Czekał na jej otwarcie, bo nie miał dobrej okazji. Jedyną dobrą okazją na to byłby chyba koniec świata. Choć nie było łatwo była zadowolona z efektów pracy, ale dzięki temu "incydentowi" przypomniała sobie jeden z powodów dlaczego woli współprace zmarłych. Przynajmniej oni mają zamknięte oczy i nie potrzebują tyle alkoholu. Odsunęła się na bok śledząc poczynania mężczyzny wzrokiem. Gdy zaczął zbliżać się w jej kierunku spanikowana zaczęła się cofać, aż w końcu uderzyła plecami o ścianę. Lepiej już być nie mogło... W momencie gdy pochylił się jakże przypadkowo jak najbliżej niej wstrzymała oddech. Nie była przyzwyczajona do jakiegokolwiek bliższego kontaktu, czy to fizycznego czy nie, dlatego też ta cała sytuacja wprawiała ją w zakłopotanie. Zresztą jak widać przynoszące wiele satysfakcji temu mężczyźnie. Widząc prześcieradło w jego dłoniach nie miała pewności czy nie wybuchnie gromkim śmiechem. Minęły dwie minuty od jej propozycji, a ten już się zadomowił.
NA słowa mężczyzny uniosła brew do góry krzyżując ręce na swej piersi.
-W twoich snach-Odpowiedziała z przekąsem. Musiała mu przyznać rację co do jego stwierdzenia na początku. O kobietach takich jak ona. Najwidoczniej nie tylko ona była dobrym obserwatorem. Podświadomie czekamy na kogoś takiego jak on, to prawda, komplemenciarza, która zawiezie nas na przejażdżkę samochodem... no może akurat nie nim, albo nawet chciałybyśmy czegoś więcej? Pozostaje tylko pytanie: Czy jest w tym coś złego? Z jakiego powodu przez śmierć swojego męża nie może normalnie żyć? Może i nosiła niegdyś nazwisko Burke, może i jest godną reprezentantką tego nazwiska przez chłodne i zdystansowane podejście do ludzi, ale Na Merlina ona też jest człowiekiem. Choć nie lubi swojego aktualnego życia, nie zamieniłaby go na żadne inne. Nie podjęłaby również innych decyzji, gdyż po prostu niczego nie żałuję. Było warto, choć nie jest łatwo. Nigdy nie jest i nie będzie. Hmmm... ale Carter nie musi o tym wszystkim wiedzieć.
Uśmiechnęła się lekko słysząc mężczyznę.
-Gdyby jeszcze było kogo.- Mruknęła pod nosem zdejmując z siebie kitel, który rzuciła na wieszak przy drzwiach. Dobrze, że już się uspokoiła. Przynajmniej wróciła jej zdolność logicznego myślenia, no i nie musi martwić się już rozczepieniem. Patrząc na bałagan westchnęła tylko wyciągając różdżkę, lecz po chwili schowała ją tym razem do kieszeni płaszcza, który następnie pochwyciła. Jutro się zajmie tym pobojowiskiem. Znając życie musiałaby sprzątać tu dziś jeszcze drugi raz po tym jak już Raiden wyjdzie. Zamknęła oczy, to był długi dzień i jeszcze dłuższa noc. Zdecydowanie za dużo wrażeń jak na tak krótki odstęp czasu. Westchnęła i z cichym kliknięciem przeteleportowała się do domu.
|zt


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight


Ostatnio zmieniony przez Rowan Yaxley dnia 17.10.16 23:15, w całości zmieniany 1 raz
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Kostnica - Page 2 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Kostnica [odnośnik]16.10.16 17:53
Para nr III

Praca aurora ściśle związana jest z nieokreślonymi godzinami pracy; dla Raven nie było niczym dziwnym, że Biuro Aurorów już opustoszało, a jedynym źródłem światła, oświetlającym dokumenty była świeca na jej biurku. Niespodziewanie, tuż pod koniec niezwykle wymagającego dnia, otrzymała do zredagowania kilka raportów od swojego kursanta, a, co gorsza, wciąż musiała stworzyć raport związany z podejrzanym zabójstwem młodego mężczyzny w Dokach. Od ciała biła czarna magia, lecz do dokumentów musiała zamieścić oficjalny raport koronera, który miał znaleźć się na jej biurko kilka godzin temu. W tej sytuacji nie pozostało jej nic innego, jak próba odwiedzenia kostnicy - być może, pomimo późnej pory, uda się jej tam zastać kogokolwiek... oczywiście, oprócz trupów.

Dla Rowan był to także ciężki dzień, obfitujący w utrapienia. Nie dość, że zwolennicy Grindelewalda wzmogli swoją działalność po grudniowym sabacie, przez co wzrosła ilość ciał trafiających do kostnicy, to jeszcze kilkakrotnie wzywała dział techniczny, by poprawił zaklęcia nałożone na jej gabinet. Ministerstwo słynęło z okien obrazujących pogodę na zewnątrz, jednak zbyt często stawały się one prawdziwym utrapieniem. Tym razem sufit przeciekał, lady Yaxley niejednokrotnie musiała wyczarowywać naczynia, w których zbierała się woda zanim zjawił się ktokolwiek zdolny do naprawy. Rowan właśnie zakończyła jeden z sześciu pozostałych raportów i już miała przygotowywać się do wyjścia - dzisiaj zrobiła stanowczo za dużo nadgodzin - gdy usłyszała pukanie do drzwi. Gdy je otworzyła, ujrzała w nich młodą, ciemnowłosą kobietę, lecz niespodziewany gość był najmniejszym problem - dźwięk, który usłyszała sekundy później, mroził krew w żyłach. Tym razem delikatne kapanie zamieniło się w łoskot ciężkich kropel - jej pracownie nawiedziła prawdziwa ulewa, która doszczętnie zniszczy całą dokumentacje, książki, a przedostanie się na korytarz, jeśli ktokolwiek temu nie zapobiegnie. Tylko kto ma to zrobić, gdy Ministerstwo świeci pustkami?

Datę spotkania możecie założyć sami. O skończonym wątku z rozwiązaną sytuacją możecie poinformować w doświadczeniu. Czara Ognia nie kontynuuje z Wami rozgrywki. Wszystko jest w Waszych rękach.
Miłej zabawy!  


Czara Ognia
Zawód : n/d
Wiek : 0
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Konta specjalne
Konta specjalne
https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/u731contact https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153
Re: Kostnica [odnośnik]27.10.16 20:10
|15 marca

Raven wpatrywała się tępo w oświetlane lichym płomieniem świecy dokumenty i zastanawiała się właśnie, jak w sumie ma na imię. Powiedzieć, że miała dość, było mało. Jeszcze ten dureń pod sam koniec dnia, akurat, gdy już powoli przygotowywała się do wyjścia z Biura, dołożył jej kolejne raporty do zredagowania, przez co kobieta musiała zostać po godzinach. Oczywiście Raven ubóstwiała swoją pracę i często zostawała po godzinach, ale papierkowa robota nie zawsze jej podchodziła. Czasami wolała sobie posiedzieć w domu. Tak jak dzisiaj. Właśnie w tej chwili. Zaraz, gdzie ona miała dom?

Na pewno nie tutaj i nie w tym momencie. Musiała jeszcze znaleźć ten raport od koronera... lecz po paru bezsensownych próbach odszukania go na swojej stercie uznała, że nikt OCZYWIŚCIE jej tego nie doniósł i jak zwykle musi się pofatygować sama. Tyle, że która była godzina? Późna, sądząc po opustoszałym Ministerstwie i naciskającej na uszy ciszy. Finalnie auror przypomniała sobie swoje imię, ba, nawet nazwisko i adres zamieszkania, po czym westchnąwszy teatralnie, odsunęła od siebie krzesło i wstała. Zmęczonym wzrokiem wodziła wokół siebie krótką chwilę, chyba nie do końca kontaktując już ze światem realnym, po czym zabrawszy ze sobą różdżkę, poszła do kostnicy, mając płonne nadzieje na to, że kogoś tam zastanie.

Jakież więc było jej zdziwienie, gdy drzwi do trupiarni otworzyła jej ruda kobieta. Jak jej było? Roway? Rowan... chyba od Yaxleyów. W tym momencie zasypiająca na stojąco Raven naprawdę nie wiedziała, kto dokładnie przed nią stoi. Zdołała otworzyć usta, by poprosić o te raporty, gdy niesamowite uczucie senności nagle minęło, bo coś niespodziewanie zadziało się za plecami rudej wdowy. W pierwszej sekundzie Raven przeszło przez myśl, że to trupy wstały, ale gdy zerknęła ponad ramieniem pani koroner, aż rozszerzyła oczy ze zdziwienia.

- Pada? - spytała zdziwiona, patrząc na wodę lejącą się z sufitu. - Chyba... powinnaś coś z tym zrobić – stwierdzenie faktu oczywistego, ale rzecz jasna Raven wciąż mało kontaktowała. Patrzyła jak z dachu pracowni Rowan leje się jak z cebra; była bardzo oniemiała i jak na razie wcale nie próbowała pomóc.
Gość
Anonymous
Gość
Re: Kostnica [odnośnik]19.11.16 20:14
To była połowa miesiąca, a ona szczerze miała go już dość. Praktycznie cały czas coś się jej przytrafiało i niestety były to raczej irytujące doświadczenia, a nawet dość kłopotliwe... zamartwianie się Craigiem, referendum, Raiden sam w sobie, Nestor, mogła wymieniać tak długo, bo sama lista tych parszywych wydarzeń nie miała niestety końca. Jak się później miało okazać ten dzień miał nie być lepszy...
Jej praktycznie jedyną odskocznią od tego całego bajzlu była praca. Nie było sekretem, że Rowan po prostu swój zawód lubiła. Zdarzało się też częściej niż rzadziej, że brała ona nadgodziny. Tak też było i dzisiejszego dnia, gdy musiała uporać się z zalegającą pracą papierkową, która była jedynym szczegółem w jej obowiązkach, którego naprawdę nie cierpiała.
Jeszcze teraz ten okropny sufit, będący jej aktualnie największym utrapieniem. Gdy tylko pojawią się ci jakże śpieszący się pracownicy działu technicznego bardzo miło im podziękuję za "fatygę".
Westchnęła odkładając pióro i chowając dokumenty do jednej z teczek, którą odłożyła na kupkę z pozostałymi. Przetarła dłonią swój kark przymykając przy tym oczy. Chciała dziś jak nigdy wrócić już do domu, ale dobrze wiedziała, że jeśli dziś tego nie skończy to później trudno będzie jej się za to znowu zabrać. Otworzyła oczy, wstała i zdjęła kitel przewieszając go przez oparcie krzesła.
Wyszła z gabinetu kierując się w stronę drzwi wyjściowych, ale zatrzymała się słysząc pukanie do drzwi. Jeśli to znowu Raiden to go ukatrupię... Pewna, że za drzwiami stoi właśnie ten mężczyzna zamaszyście je otworzyła. Przystanęła jednak nagle widząc przed sobą nieznajomą jej kobietę. Otwierała już usta chcąc odpowiedzieć na jej pytanie, ale oczywiście coś musiało jej pokrzyżować plany. Zamurowało ją gdy usłyszała łoskot dobiegający z pomieszczenia, które właśnie opuściła. To chyba jakieś żarty...
Słowa kobiety skwitowała jedynie groźnym spojrzeniem. Odwróciła się w kierunku niepokojącego dźwięku idąc w stronę gabinetu. Widząc jednak "mały przeciek" jedynie na co było ją stać wpatrywała się w niego zszokowana. Czy ta jej pechowa passa mogła się w końcu skończyć?


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Kostnica - Page 2 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Kostnica [odnośnik]10.12.16 13:54
Demelza nie znosiła deszczu. Znaczy tylko w chwilach, w których było jej to nie na rękę. Na przykład dzisiaj. Sądziła, że wszystko już pozałatwiała i będzie mogła w końcu wybrać się do domu. Była zmęczona bardziej niż zwykle. Może było to związane ze zmianą pogody? Jej babcia lubiła wierzyć w podobne rzeczy, ale czarnowłosa raczej nie zamierzała dawać im wiary. Zdecydowanie za wiele w życiu przeżyła, a babka... No, cóż. Nie była w pełni zdrowa na umyśle. Meteoropatka... Też mi coś. Była już w swoim ciepłym mieszkaniu, zamierzając wyjąć opakowanie samorobnych lodów i zjeść je ze smakiem, gdy przypomniała sobie coś, o czym z jednej strony wolała zapomnieć, a z drugiej dobrze że sobie przypomniała. Raport. Zostawiła go na biurku w kostnicy, a musi być jutro o siódmej rano na blacie jej przełożonego. Czarodziejska policja drążyła tę sprawę, a Demelza starała się najlepiej jak potrafiła ułatwić im pracę. Wiedziała jednak że musi wrócić do Ministerstwa Magii i zabrać te dokumenty w odpowiednie miejsce. Skrzywiła się, siedząc na miękkiej kanapie, jednak nie miała wyjścia. Zaklęciem przywołała pelerynę i przeteleportowała się pod drzwi kostnicy.
- Rowan? - rzuciła w głąb pomieszczenia, wchodząc głębiej. Zaraz jednak stanęła zszokowana. - Na Merlina, kochana! Co tu się dzieje?! - wykrzyknęła, chociaż nie czekając na odpowiedź wyciągnęła różdżkę i rzuciła Reparo w stronę jednego z uszkodzonych okien. Spojrzała do tego nieufnie na obcą kobietę. Czy tylko jej się wydawało, czy owa nieznajoma stała i obserwowała całe zamieszanie?


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Kostnica - Page 2 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kostnica [odnośnik]11.12.16 22:37
Otrząsnęła się dopiero słysząc znajomy głos.-Demelza?-Zapytała głupio wpatrując się oniemiała w kobietę. Z ulgą przyjęła fakt, że woda przestała się wdzierać do pomieszczenia. Dzięki Merlinowi za to, że ta kobieta potrafiła być trochę bardziej... opanowana od niej.-To się dzieje.-Zła wskazała dłonią na dach.-Od rana wzywam tu dział techniczny by to naprawił, ale oczywiście oni przez cały dzień się tu łaskawie nie pofatygowali.-Nie była zła na Demelze. W żadnym wypadku. Dobrze, ze kobieta się tu zjawiła, bo w przeciwnym wypadku prawdopodobnie stałaby tu dalej jak kołek tyle, że po pas w wodzie. Nie lubi moknąć... Podeszła kilka kroków do przodu aby ocenić straty. To nie wyglądało za dobrze.-Co ty tu w ogóle robisz? Nie powinnaś być w domu?-Zapytała zdziwiona przyglądając się kobiecie. Ich dwóch już dawno nie powinno tu być... w zasadzie to ich trzech. Rzuciła okiem na kobietę wciąż stojącą obok drzwi i przyglądającej się całemu zajściu. No chyba sobie kpi... Jeszcze bardziej zła podeszła do biurka, na którym leżały doszczętnie zrujnowane dokumenty. Pięknie, jeszcze tego tylko jej brakowało. W takich momentach z całego serca żałowała, że czarna magia była zakazana. Już by dała nauczkę tym przyjemniaczkom z jakże "wspaniałego" działu technicznego, którzy przez cały dzień wmawiali jej, że zaraz się zjawią. Właśnie widzi tego efekty.


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Kostnica - Page 2 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Kostnica [odnośnik]17.12.16 10:20
Jej zaklęcie podziałało i zaraz zaczęła rzucać inkarnację w stronę również i reszty okien. Zatrzymało to zalewanie wodą, ale nie przegoniło jej z kostnicy. Ah! Co za okropny bałagan! Na pewno zmarnowało wiele godzin pracy nie tylko jej, ale również i Rowan. O tej godzinie obie powinny być już w domu lub wychodzić z pracy w przypadku Yaxley. Ale najwidoczniej los wolał z nich zakpić.
- I nikt nie przyszedł?! - spytała, chociaż był to jednak okrzyk zdumienia z niekompetencji pracowników działu technicznego Ministerstwa. Co oni do diaska robili całe dnie?! Nie mieli aż tak dużo roboty! Bez przesady! - Od rana? Oh, Rowan. Czemu po mnie nie posłałaś? We dwójkę szybciej byśmy coś na to poradziły.
Gdy rudowłosa przeszła koło niej, Demelza podeszła jeszcze uszczelnić jedno z okien. Paskudna sprawa. I nagle tak wszystko zaczęło się walić? Czy był to przypadek, że trafiło akurat w ten dzień? Zmarszczyła lekko nosek, ale nic nie powiedziała, wiedząc, że Yaxley na pewno myśli o tym samym. Dział techniczny na pewno zjawiłby się szybciej, gdyby przepadał za szlachcicami, ale nie rozumieli, że Rowan była jedną z nich, a nie sztywną wdówką z pieniędzmi? Reparo kolejny raz zdało egzamin, a woda przestała lecieć. Na pytanie koleżanki z pracy westchnęła, patrząc na swoje nogi. Całe w wodzie. Szybko się schyliła, żeby zdjąć obcasy i położyć je na stole, by bardziej już nie zamokły. - Powinnam, ale zapomniałam dokumentów. O tych - dodała, wskazując na pływający pergamin. - A ta pani tu po co? - spytała lekko obruszona, jednak tak cicho żeby nieznajoma nie usłyszała. Wyglądała na w ogóle nie chętną do pomocy. Demelza złapała swoje papiery, które rozmiękły jej w dloni.


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Kostnica - Page 2 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kostnica [odnośnik]26.12.16 20:01
Zła rozejrzała się po pomieszczeniu starając się ogarnąć tą całą sytuacje jakoś w swojej głowie. Cieszyła się z obecności Demelzy, bo prawdopodobnie gdyby nie ona rudowłosa kobieta aktualnie byłaby w trakcie rzucanie klątw na kilku pracowników Ministerstwa Magii, którzy notabene na to by zasłużyli.- No właśnie nikt. Od rana słyszę tą samą śpiewkę, że zjawią się za godzinę, a jakoś do tej pory ich tu nie uświadczyłam. - Dobrze wiedziała co chodziło aktualnie Demelzie po głowie. Zresztą dość żartobliwy ton pracowników działu technicznego względem niej dał jej dużo do zrozumienia. Nie chcieli takich jak ona, nie chcieli z takimi jak ona współpracować i w pewien sposób nawet to rozumiała, ale to też nie był powód aby pozwolić na to by cała Kostnica uległa zniszczeniu. -Nie chciałam ci zawracać głowy. Zresztą ani ty, ani ja nie powinnyśmy się tym zajmować. -Westchnęła cierpiętniczo i idąc w ślady kobiety również zdjęła obcasy aby położyć je na biurku. Słysząc pytanie brunetki odwróciła się w kierunku nieznajomej zadając jej podobne pytanie. Jak się okazało, po tym jak ta niechętnie jej odburknęła podobnie jak Demelza przyszła ona tu po akta. No to życzę powodzenia... Zacisnęła zęby i skierowała różdżkę w stronę podłogi rzucając Targeo pełna nadziei, że pomoże ono na aż tak dużą ilość wody. Na szczęście ta stopniowo ustąpiła, aby ostatecznie całkowicie zniknąć.


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Kostnica - Page 2 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Kostnica [odnośnik]01.01.17 16:06
Skrzywiła się nieznacznie, okazując swoją dezaprobatę, ale dla niektórych nawet to mogło wydawać się urocze. Demelza była skomplikowaną kobietą, a jedyna rzecz jaka ją denerwowała nazywała się brak kompetencji. No, cóż. Najwidoczniej nieznajoma przyszła sobie bez celu, bo czemu i by miała im pomagać? Same z Rowan sobie poradzą.
- Ah! Co za bałagan! - jęknęła cicho, wiedząc, że papiery będzie można odzyskać, ale to wszystko zajmie im czas. Czas, który mogły spędzić w domu. Gdzie ten oddział techników? - Najwyraźniej już się tym zajmujemy - dodała ciągle skrzywiona, ale wiedziała, że Yaxley nie weźmie tego do siebie. Ta trzecia kobieta... Lepiej jakby poszła.


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Kostnica - Page 2 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Kostnica
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach