Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Archiwum
AutorWiadomość
Archiwum [odnośnik]14.03.19 19:30
First topic message reminder :

Archiwum

Każda ze ścian pomieszczenia jest obłożona od podłogi po sufit rzędami regałów o metalowych szufladach. Są one nieznacznie szersze niż wyższe tak, by przechowywana w nich dokumentacja mogła leżeć swobodnie w poprzek. Z każdej teczki wystają różnego koloru zakładki pomagając zachować względną systematyzację wszystkiego co znajdowało lub miało dopiero znaleźć się w pomieszczeniu. Regały są zaklęte tak, by szuflady wyciągały się na całą dostępną im szerokość pomieszczenia. Sufit zaś rozjaśnia się błękitnym, letnim niebem dając odpowiednio silne światło do studiowania kartotek oraz przeciwdziała myślom samobójczym. W rogu pomieszczenia znajdują się dwa składane krzesła, kałamarz z atramentem i pióro gotowe do użytku.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Archiwum - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Archiwum [odnośnik]28.03.20 2:27
Londyn się zmienił. Jego ulice były cichym świadkiem tego, co zdarzyło się w nocy z kiedy zmieniał się miesiąc z marca na kwiecień. Krwistą opowieść snuły też ślady, na które można było natknąć się na każdym kroku. Nie tylko Londyn się zmienił. Zmieniło się też Ministerstwo. Milcząco jednak starała się funkcjonować dalej. Mimo tego, że dokładnie widziała co się działo. Że wszystko dokładnie też rozumiało. Ale na razie nie była pewna, co mogłaby zrobić dalej. Na miejscu trzymał ją ojciec nadal pozostający w Szpitalu świętego Munga. Jego choroba niezmiennie postępowała, co objawiało się tym, że teraz, już nawet krótki spacer był dla niego wysiłkiem, kiedy skamieniałe nogi, coraz mocniej odmawiały mu posłuszeństwa. Nie wiedziała, gdzie w tej chwili był jej brat, ale zgodnie z jego prośbą nie kontaktowała się z nim wierząc, że wszystko było z nim w porządku.
Tangie widziała jednak, jak coraz mniej w porządku działo się w Ministerstwie. Znajome jej Biuro Aurorów opustoszało z dnia na dzień całkiem. Ale nie jeśli szło o ilość wypełniających je ludzi. Bardziej o tych, których znała. Ci zostali zastąpieni innymi. Ale nie aurorami dla których czasem łamała klątwy a tymi, którzy odpowiedzialni mieli być za rejestrację różdżek.
Znajdowała się właśnie w archiwum przeglądając kolejne dokumenty, wyciągając kolejne raporty, podpisane przez nią. Dotyczyły zleceń, które wykonywała dla Ministerstwa wcześniej i chociaż nie wiedziała dlaczego nakazano jej dostarczyć wszystkie raporty z podejmowanych interwencji ze spokojem sięgała po kolejne teczki. Mimo to, jej serce ściskało się w czymś, co nazwać można było obawą. Sądziła, że wykonywała swoją pracę dobrze i rzetelnie, że doskonale wiedziała co robi, jednak w tej chwili zaczynała poddawać to pod wątpliwość marszcząc potężne brwi zaglądając do kolejnej teczki.
- Zaczekaj! - krzyknęła podnosząc dłonie z lekkim przerażeniem, reagując jednak już za późno. Miotła zahaczyła o jedną z teczek, pociągając ją za sobą, rozsypując znajdujące się w niej strony raportów, które widowiskowo opadły na ziemię. Westchnęła do siebie spoglądając na nie, układając dłonie na biodrach. Wiedziała, że będzie teraz musiała to wszystko uporządkować w kolejności w której leżało. A to znaczyło, że będzie musiała przebrnąć przez całość.


Ostatnio zmieniony przez Tangwystl Hagrid dnia 13.08.20 18:00, w całości zmieniany 1 raz
Tangwystl Hagrid
Zawód : Łamacz Klątw, tester nowych zaklęć
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
And it's to cold outside
for angels to fly
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t6463-tangwystl-hagrid https://www.morsmordre.net/t6471-ansuz#165284 https://www.morsmordre.net/t6474-o-cholibka-chwytliwa-nazwa#165288 https://www.morsmordre.net/f211-harley-street-1-2 https://www.morsmordre.net/t6472-skrytka-bankowa-nr-1634#165285 https://www.morsmordre.net/t6837-tangie-hagrid
Re: Archiwum [odnośnik]29.03.20 17:47
Szorował szybko i średnio dokładnie, byleby skończyć jak najszybciej. Personel techniczny zawsze miał nadmiar pracy, dlatego Dudley nie miał zamiaru marnować czasu. Poza tym łudził się, że im szybciej upora się z brudem, tym szybciej wyjdzie do domu. Chociaż właściwie nie było takiej możliwości. Nawet, gdyby wyrobił podwójną, dzienną normę i tak znajdzie się jakiś zakamarek Ministerstwa, w którym coś było do naprawy bądź sprzątania. Ech. Psidwacza jego mać, nie mógł się doczekać zmiany roboty.
Nie zwracał szczególnej uwagi na ciemnowłosą, młodą kobietę, która pracowała w archiwum. Ona miała swoją pracę do wykonania, on swoją i właściwie w niczyim interesie było, aby sobie nawzajem przeszkadzać. Machał ścierką jak żywo, ścierając kurz i nie robiąc szczególnego hałasu, więc Tangwystl mogła stosunkowo spokojnie pracować. Przynajmniej – aż do czasu.
Roztańczona, zaczarowana miotła Sheridana zahaczyła o papiery, zrzucając je na ziemię. Dudley w pierwszej chwili nie zwrócił uwagi na okrzyk kobiety, a gdy usłyszał, jak dokumenty spadają na ziemię, stanął jak wryty, gapiąc się przez chwilę w milczeniu na stworzony właśnie bałagan. Zaczarowane narzędzia zatrzymały się. Miotła opadła na ziemię z głuchym dźwiękiem, a szmata spoczęła w bezruchu na stole.
Och – wyrwało się chłopakowi. Znów coś zepsuł. Tak to się kończyło, gdy człowiek nie miał pasji do wykonywanej pracy. Nigdy nie opanował w pełni mioteł, które potrafiły poruszać się, jak im się podobało. Nawet jeśli Sheridan starał się sprzątać w miarę dokładnie.
Co, oczywiście, w tym przypadku nie miało miejsca. Chciał się przecież ze wszystkim uporać jak najszybciej… ale chyba nie wyszło mu to na dobre.
Po chwili rzucił się na pomoc (całkiem ładnej z resztą) dziewczynie.
Przepraszam, ja pomogę! – oznajmił. – To się zaraz pozbiera i będzie dobrze – stwierdził, chwytając kartki i układając je byle-jak. Skąd mógł wiedzieć, że kolejność w tym przypadku miała znaczenie. – Przepraszam, ale ten, no… miotła niekoniecznie mnie słucha. Ona woli po swojemu sprzątać – wyjaśniał dalej. – A tak w ogóle to Dudley jestem – dodał, niemal na jednym wydechu.


.. kiedy idę popływać, nie lubię się torturować, wchodząc do zimnej wody stopniowo. Nurkuję od razu i jest to paskudny skok, ale po nim cała reszta to pestka.

Dudley Sheridan
Zawód : Młodszy archiwista i genealog ds. rejestracji w MM
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Nie masz obowiązków wobec nikogo z wyjątkiem siebie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Archiwum - Page 3 EdI3Em4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7817-dudley-sheridan-w-budowie https://www.morsmordre.net/t7936-barberus#226451 https://www.morsmordre.net/t7939-ja-tu-tylko-sprzatam#226459 https://www.morsmordre.net/f103-pokatna-87-4 https://www.morsmordre.net/t7938-skrytka-nr-1880#226453 https://www.morsmordre.net/t7937-dudley-sheridan#226452
Re: Archiwum [odnośnik]21.04.20 15:18
Jakoś bardziej ponuro zdawało się w murach Ministerstwa Magii w ostatnim czasie. I Tangie nie mogła oprzeć się wrażeniu, że musi dokładnie pilnować swoich pleców i nie ufać już nikomu, bo większość osób, które lubiła nie postawiło na początku kwietnia nogi w progach Ministerstwa.
Wiedziała, że niczym nie zawiniła, była dobrym pracownikiem, chociaż Bones zawsze kazała jej poprawiać raporty, bo te były jej piętą achillesową. Ale dlaczego właśnie teraz miała zanieść do Biura Szefa Departamentu wszystkie klątwy, które złamała dla Departamentu Przestrzegania Prawa? Prawdziwie nie wiedziała. Relacjonowała ojcu co wieczór co działo się w ciągu dnia, a on coraz mocniej zdawał się zapadać w sobie. W końcu pewnego wieczoru, gdy nachyliła się na nim przytrzymał ją i szepnął, żeby, gdyby, coś się działo uciekła i nie oglądała się na niego. Spojrzała wtedy w jego kierunku ze zdziwieniem i uniesionymi dużymi brwiami, ale nic nie powiedziała skinając lekko głową. Stwierdzając, że na razie zostanie. Dokładnie tak, jak powiedział jej Anthony, któremu ufała i któremu wierzyła. skupiona na wyszukiwaniu teczek opatrzonych jej nazwiskiem z opóźnieniem zauważyła, że ktoś wchodzi do pomieszczenia. To właściwie nie przyciągnęło aż tak jej uwagi, archiwum nie należało tylko do niej, ale dopiero kolejno następujące po sobie wydarzenia, w tym kończący je krzyk sprawiły że na jej twarzy pojawiła się prawdziwa boleść. Jej ramiona opadły, bo wiedziała, że będzie to znaczyło tylko jedno - długie ugrzęźnięcie pod stertą papierów. Schyliła się, żeby podnieść jedną z kartek po której przesunęła wzrok, wzięła drugą i wykrzywiając usta zrozumiała, że to inna interwencja. Westchnęła. Ale dopiero kolejne działania mężczyzny sprawiły że jej oczy rozszerzyły się, a brwi powędrowały w strachu do góry.
- Nie. Zaczekaj. - jej głos właściwie poddawał się chyba tak jak ona sama. - Je trzeba na nowo ułożyć. - wyjaśniła, zabierając z jego rąk zebrane kartki. Spojrzała na nie z tą samą boleścią. - Cholibka. - mruknęła w końcu poddając się i po prostu siadając na podłodze archiwum. Uniosła na niego wzrok podnosząc brew. - Miotły mają to do siebie, że niekoniecznie słuchają. - mruknęła spoglądając niepewnie na jednoczesny czarodziejski środek transportu, któremu nie ufała od lat. - Tangwystl. - odpowiedziała i z westchnięciem skupiła się na jednej z kartek układając ją na boku. Drugą na położyła obok, dokładając do niej kolejną kartkę.
Tangwystl Hagrid
Zawód : Łamacz Klątw, tester nowych zaklęć
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
And it's to cold outside
for angels to fly
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t6463-tangwystl-hagrid https://www.morsmordre.net/t6471-ansuz#165284 https://www.morsmordre.net/t6474-o-cholibka-chwytliwa-nazwa#165288 https://www.morsmordre.net/f211-harley-street-1-2 https://www.morsmordre.net/t6472-skrytka-bankowa-nr-1634#165285 https://www.morsmordre.net/t6837-tangie-hagrid
Re: Archiwum [odnośnik]23.04.20 13:21
Oj. Dopiero teraz zwrócił uwagę na jej brwi. Jakieś takie duże. Krzaczaste i nienaturalne. Nie ładne. Nie to co brwi okalające śliczną buzię Frances. Ta do dopiero wyglądała! Te oczy, ten gust, ta inteligencja i talent! Trudno było się równać z taką dziewczyną, ale to przecież nie było nic dziwnego, zważając na to, jak mądrego miała brata. Drew Burroughs był mężczyzną z klasą, który nie tylko sprawnie korzystał z ironii, ale na dodatek traktował swoją siostrę z adekwatnym połączeniem opiekuńczości oraz stanowczości.
Myśląc już o dobrze sobie znanej alchemiczce, nie od razu zrozumiał, czego ciemnowłosa dziewczyna w ogóle od niego chce. Dlatego dopiero po chwili wypuścił z rąk papiery, omal nie sprawiając, że część kartek się podarła. Na całe szczęście, w rękach Tangwystl wylądowały może w nieładzie, ale przynajmniej – w całości.
O – powiedział tylko, zaskoczony. – A co to? Jakieś analizy historyczne pewnie? – powiedział, próbując zerknąć w kartki. Bo to przecież było w sumie całkiem oczywiste! Historia wymagała linearności i chronologii. Inaczej wkradał się w nią chaos i bezsens, czego doskonale nauczyła go matka. Stało się to tego wakacyjnego dnia, w którym próbowała (bezskutecznie) upiec ciasto truskawkowe. Dudley przebywał w jej gabinecie, buszując pomiędzy regałami i szukając jakiegoś zajęcia. Gdy zrzucił przypadkiem jedną z teczek na podłogę, wywołał jedynie krzyk ze strony matki i spędził całe popołudnie na układaniu opisów władców Indii czy innego Iraku. Nie pamiętał: nie wgłębiał się nigdy w te teksty. Istotne było jednak to, że tego dnia nie dość, że nie dostał dobrego ciasta to na dodatek nie mógł wyjść na dwór z kolegami. To była dopiero hańba!
Przygryzł na moment wargę, myśląc nad tym, co powinien właściwie zrobić. Bo to niby nie było jego zadanie, ale przecież nie mógł być niegrzeczny. Dziewczyna, mimo okropnych brwi, nie była przecież wcale taka brzydka, a to przez niego miała teraz nadmiar pracy. A z drugiej strony, jeśli zabaluje tutaj… może nie każą mu po raz kolejny myć toalet? Bo naprawdę wolałby się za to nie zabierać.
A po czym trzeba je układać? – dopytał. – I eee… no tak mają. Te do latania są bardziej posłuszne. – Pokiwał głową. Słysząc imię dziewczyny, dodał po chwili: – Cześć, miło poznać.
Przekazał dziewczynie pozostałą część papierów, po czym oparł miotłę o ścianę. Jeśli miał jej pomóc, wolał nie dopuścić, by ktoś się o nią potknął. Jeszcze doprowadziłby do kolejnego nieszczęścia!


.. kiedy idę popływać, nie lubię się torturować, wchodząc do zimnej wody stopniowo. Nurkuję od razu i jest to paskudny skok, ale po nim cała reszta to pestka.

Dudley Sheridan
Zawód : Młodszy archiwista i genealog ds. rejestracji w MM
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Nie masz obowiązków wobec nikogo z wyjątkiem siebie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Archiwum - Page 3 EdI3Em4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7817-dudley-sheridan-w-budowie https://www.morsmordre.net/t7936-barberus#226451 https://www.morsmordre.net/t7939-ja-tu-tylko-sprzatam#226459 https://www.morsmordre.net/f103-pokatna-87-4 https://www.morsmordre.net/t7938-skrytka-nr-1880#226453 https://www.morsmordre.net/t7937-dudley-sheridan#226452
Re: Archiwum [odnośnik]04.05.20 3:16
Tangwystl Hagrid nienawidziła pisania raportów. Głównie dlatego, że nie radziła sobie dobrze ze słowem pisanym, a spisywanie wszystkiego, co przydarzyło jej się podczas której z interwencji było po prostu i zwyczajnie męczące. Zastanawiała się kiedyś nad tym, dlaczego Ministerstwo nie zatrudni na przykład jakiegoś zbieracza wspomnień. Po wykonanym zadaniu oglądaliby we dwójkę dane wspomnienie, a później on zbierałby je i kolekcjonował. Co prawda nie wiedziała, czy to w ogóle logistycznie jest możliwe, ale zawsze było warto spróbować. Przynajmniej nie musiałby spisywać tych wszystkich słów gdyby to się możliwe okazało. Może powinna to zaproponować jakiemuś swojemu przełożonemu, chociaż mówiąc szczerze, nie była do końca pewna kto nim teraz jest. No i trochę bała się, że Ministerstwo zamierza ją własnie dokładnie prześwietlić - a może bardziej jej pracę, bo przecież różdżkę miała zarejestrowaną. Bo w innym wypadku, po co byłby im wszystkie raporty które do tej pory złożyła? Nie wiedziała.
- To moje raporty. - odpowiedziała mu, zmieniając zdanie, uznając, że jednak może najpierw zbierze wszystkie kartki, żeby nie były takie rozsypane na tej podłodze archiwum wiec podniosła się i zaczęła schylać składając je na nierówną kupkę. - Z interwencji w terenie. - dopowiedziała biorąc kolejną z kartek i wkładając w zebrany plik. Dlaczego było ich tak dużo? Nie miała zielonego pojęcia. Znaczy miała, była dobra w tym co robiła. Do skomplikowanych i brutalnych przypadków zaczęli wysyłać ją szybko ze względu na posiadaną wiedzę i umiejętności. Co wcale nie znaczyło, że spisywanie później raportów było jakieś przyjemne, czy rozluźniające. - No, po kolejności zdarzeń na konkretnej interwencji. - odpowiedziała zasiadając znów na podłodze. - Ale nie jestem pewna, czy powinieneś je czytać. - dodała wyciągając dłoń po kartki które trzymał. To nie były jakieś zwykłe notatki i trochę obawiała się, że mogłaby mieć kłopoty gdyby jej zwierzchnicy dowiedzieli się, że ktoś widział te informacje. Nie znała się na tej całej biurokracji.
- Wcale, że nie są. - nie zgodziła się co do mioteł, bo te - niezależnie czy do latania, czy do sprzątania - były jej odwiecznymi wrogami i to chyba nie miało się zmienić w najbliższym czasie. Możliwe że nigdy. Uniosła głowę ku górze na ostatnie ze słów i uśmiechnęła się, choć uśmiech trochę zbrukany był utrapieniem które właśnie czuła. - I wzajemnie. Tak myślę. - dodała spoglądając na kolejną z kartek i marszcząc pokaźne brwi. Po chwilę odkładając ją na nową kupkę.
Czuła wpełzające na jej plecy problemy.
Tangwystl Hagrid
Zawód : Łamacz Klątw, tester nowych zaklęć
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
And it's to cold outside
for angels to fly
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t6463-tangwystl-hagrid https://www.morsmordre.net/t6471-ansuz#165284 https://www.morsmordre.net/t6474-o-cholibka-chwytliwa-nazwa#165288 https://www.morsmordre.net/f211-harley-street-1-2 https://www.morsmordre.net/t6472-skrytka-bankowa-nr-1634#165285 https://www.morsmordre.net/t6837-tangie-hagrid
Re: Archiwum [odnośnik]04.05.20 14:09
Słysząc słowa dziewczyny zerknął na kartki, kiwajac głową. Faktycznie wyłapał wzrokiem kilka słów związanych z numerologią czy runami. Nie był jednak specem w tej dziedzinie i koniec końców nawet nie próbował się w pismo panny Hagrid wgłębiać. I tak się na tym nie znał, nie? Jednak bądź co bądź, te raporty również stanowiły już historie. Może i tę najnowszą, może i dziś były niewiele warte – ale za kilkanaście lat to kto wie! Może akurat Tangwystl dokonała jakiś odkryć, z których jeszcze nie zdawała sobie sprawy.
O, to jakich interwencji? Panna nie pracuje jako archiwistka? – dopytał, nieco zaintrygowany tą dziewczyną o nienaturalnie krzaczastych brwiach. Naprawdę zwykle się nudził w pracy i naprawdę zwykle rozmawiał w niej jedynie z nudnymi jak flaki w oleju ze szczuroszczeta kolegami. Dlatego nawet krótka rozmowa z niebrzydką wcale dziewczyną (poza tymi brawiami, brr!) była całkiem sympatyczną odmianą.
Ciekawe, czy mogłaby jakoś zmniejszyć te brwi transmutacją? Może Frances mogłaby jej pomóc. Bo to zdecydowanie byłoby dla panny Hagrid przydatne. Gdyby byli bliżej, zaproponowałby jej jakaś terapię czy wizytę u magiczki zajmującej się kobiecymi sprawami, jednak przecież dopiero ją poznał! Dlatego też, choć nie mógł się pozbyć myśli krążących wokół tej części twarzy Tangwystl to nie wypowiedział o nich ani słowa. Mimo tego dziewczyna niewątpliwie mogła zauważyć zaniepokojone spojrzenie chłopaka, regularnie zerkające pomiędzy jej oczy a czoło. No nie potrafił się nie gapić, te brwi go rozpraszały.
Skinął głową.
To te daty tutaj? – spytał, a następnie również usiadł na podłodze, zbierając się za zbieranie pozostałych kartek. – Eee… ale ja nie będę czytać, to chyba nie moja dziedzina – wyjaśnił, oddając kartki trochę z oporem. – Ale ja naprawdę mogę pomóc! Archiwa to moje… eee.. hobby! – zapewnił. – I to moja wina, że spadły!
Skrzywił się odrobinę, nie potrafiąc zgodzić się ze słowami towarzyszki.
Trzeba po prostu wiedzieć, jak je okiełznać. No i dobra jakość miotły pomaga w ich opanowaniu – stwierdził. Nie żeby się specjalnie na tym znał, ale to wydawało mu się po prostu sensowne. Dobrej jakości przedmiot zwykle pomagał czy to w nauce, czy to w samym użyłkowaniu.
Och, jak myśli, no pewnie, że było miło poznać Dudley’a! Młody Sheridan wszak był mądrym młodzieńcem, na dodatek przecież nie był brzydki – a przynajmniej tak sam o sobie myślał. No i jaki był miły! Żaden inny człowiek z personelu technicznego nie pomagałby jej w porządkowaniu raportów przecież, uznając, że to cholernie nudne zajęcie. A on potrafił i pomagał! Co z tego, że sam, przez własną nieuwagę, doprowadził do tego całego bałaganu.


.. kiedy idę popływać, nie lubię się torturować, wchodząc do zimnej wody stopniowo. Nurkuję od razu i jest to paskudny skok, ale po nim cała reszta to pestka.

Dudley Sheridan
Zawód : Młodszy archiwista i genealog ds. rejestracji w MM
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Nie masz obowiązków wobec nikogo z wyjątkiem siebie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Archiwum - Page 3 EdI3Em4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7817-dudley-sheridan-w-budowie https://www.morsmordre.net/t7936-barberus#226451 https://www.morsmordre.net/t7939-ja-tu-tylko-sprzatam#226459 https://www.morsmordre.net/f103-pokatna-87-4 https://www.morsmordre.net/t7938-skrytka-nr-1880#226453 https://www.morsmordre.net/t7937-dudley-sheridan#226452
Re: Archiwum [odnośnik]20.07.20 12:43
Już wiedziała, że spędzi tutaj więcej czasu, niż się spodziewała. A jeśli przez raporty które zrobiła miał przechodzić któryś z jej przełożonych, to te musiały być w odpowiedniej kolejności. Inaczej, nie obejdzie się bez wezwania na dywanik. Chociaż i tak spodziewała się tego - a może zakładała możliwość - że tak czy siak na ten dywanik wezwana zostanie. Głównie dlatego, że nie rozumiała dlaczego teraz ktoś miałby chcieć się w nie zagłębiać. Większość z jej interwencji wychodziła z Biura Aurorów, a przecież to - oficjalnie - już nie istniało.
- Przypadków klątw. - odpowiedziała mężczyźnie i pokręciła lekko głową. - Nie jestem archiwistą. - przyznała zgodnie z prawdą. Uniosła rękę, żeby jej wierzchem przetrzeć po czubku nosa. - Pracuję z klątwami i testuję zaklęcia. - przedstawiła swoją specjalizację nie uważając, że coś takiego trzeba zachować tylko dla siebie. Jej akta i tak znajdowały się w Ministerstwie a w nich zawierało się to, czym się zajmowała i co robiła dla Magicznego Ministerstwa. Jej spojrzenie jednak nie uniosło się na mężczyznę, przesuwała spojrzeniem po kartkach marszcząc duże brwi i zastanawiając się, czy istnieje jakaś możliwość, żeby zrobić to szybciej niż przejrzeć każdą ze stron. Nie miała jednak na to innowacyjnego, czy mogącego zadziałać pomysłu, dlatego westchnęła do siebie a jej ramiona trochę opadły. Wiedziała, że na dodatek będzie musiała jeszcze wytłumaczyć się z tego, dlaczego zabranie kilku akt, zajęło jej aż tyle czasu.
Nie miała pojęcie jaki wewnętrzny konflikt, czy problem odbywa się właśnie we wnętrzu mężczyzny. Nie wyłapała też niczego dziwnego w jego spoglądaniu na nią. Właściwie nie zastanawiała się nad tym, czy jego spojrzenie coś konkretnie znaczy, albo znaczyć może. Jej oczy uniosły się na niego, a później na datę którą wskazywał. Przytaknęła krótko.
- Daty mają tylko pierwsze strony. - powiedziała, bo nigdy nie datowała też kolejnych stron. Jej wzrok przesunął się po kilku słowach na stronie którą trzymała i którą odłożyła na jedną z kupek. Jednak wypowiedzieć mężczyzny ponownie skupiła jej spojrzenie. - Archiwa jako hobby? - zapytała unosząc jedną z pokaźnych brwi ku górze. - To chyba dość nietypowe. - stwierdziła skupiając się na kolejnej stronie, a później kolejnej, każda z nich dostała własną kupkę na podłodze.
- Miotły są gorsze, niż stado chochlików. - a wiedziała co mówiła, bo przecież ostatnio musiała sobie poradzić z całą ich zgrają. Nie zamierzała nigdy więcej próbować okiełznać miotły. Jak dla niej, te mogły zwyczajnie nie istnieć. Ot, tyle w temacie.
Tangwystl Hagrid
Zawód : Łamacz Klątw, tester nowych zaklęć
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
And it's to cold outside
for angels to fly
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t6463-tangwystl-hagrid https://www.morsmordre.net/t6471-ansuz#165284 https://www.morsmordre.net/t6474-o-cholibka-chwytliwa-nazwa#165288 https://www.morsmordre.net/f211-harley-street-1-2 https://www.morsmordre.net/t6472-skrytka-bankowa-nr-1634#165285 https://www.morsmordre.net/t6837-tangie-hagrid
Re: Archiwum [odnośnik]29.07.20 21:26
Pokiwał energicznie głową, dając znać, że w pełni rozumie słowa panny Hagrid.
O… tak, klątwy to ważne zadanie. Mój kolega, eee… Steffen się nazywa, też zajmuje się klątwami! I jakie nowe zaklęcia? Uroki? Czy jednak bardziej czary obronne? Albo użytkowe? – dopytał, szczerze zainteresowany. Może nie znał się na naukowym aspekcie czarowania, ale przecież klub pojedynków był jego drugim domem. Kwestie nowych czarów, zwłaszcza tych, które mógł wykorzystać w trakcie walki, jak najbardziej go interesowały.
Skupiając się na kwestii czarów, odrzucić myślenie o brwiach panny Hagrid. Przeszło mu jedynie szybko przez myśl, że pewnie właśnie przez wzgląd na nie kobieta zajmuje się taką, a nie inną pracą. W końcu gdyby miała u swojego boku mężczyznę, pewnie zajmowałaby się czymś mniej niebezpiecznym, skupiając się być może tylko na teorii, a nie na praktyce. Nie miał zamiaru się jej o to pytać; w końcu to byłoby przynajmniej nie grzeczne.
Mhm, mhmm… – mruknął, starając się zbierać i układać papiery. Gdy zaś kobieta zadała pytanie, Sheridan ponownie na nią spojrzał: – A no, tak… tak jakby. – Wzruszył ramionami. – Jestem historykiem, a historia potrzebuje dobrych archiwów i w ogóle… dokumentacji. To wiedza dla kolejnych pokoleń! Nawet sobie pewnie panna nie wyobraża, jakie historie można znaleźć w tych szufladach, skoro nie jest panna archiwistką! Śmierć, przebaczenie, nienawiść, miłość… wszystko zapisane już na kartach historii! To lepsze niż niejedna powieść, mówię pannie – rzekł, znów kiwając głową.
Wzruszył ramionami, jeśli chodzi o miotłę. Nie mógł się zgodzić z panną Hagrid co do tej kwestii, ale cóż, jako kobieta miała prawo to tak karygodnej opinii. Nie miał zamiaru w to wnikać; układanie dokumentów za bardzo go zajmowało. W międzyczasie mruczał coś pod nosem, starając się wszystko ułożyć jak należy.
Papierów ubywało, jednak nim praca dobiegła końca do pomieszczenia zajrzał jeden ze współpracowników Dudley’a.
Sheridan? Co ty tu do diaska jeszcze robisz? – warknął. – Pierwsze piętro się nie posprząta samo, na Merlina!
Dudley spojrzał na kolegę nieco przestraszonym tonem.
Eee.. ale ja tu po… – przerwał, widząc ostre spojrzenie mężczyzny: – T… tak, ju… już idę! – zapewnił.
Mężczyzna wyszedł, a Dudley spojrzał na Tangwystl. Westchnął.
Ja… ja… chyba muszę pannę przeprosić, rozumie panna, przepraszam za te dokumenty! – powiedział, wstając i chwytając miotłę ze szmatami, a następnie kierując się w stronie drzwi.


| zt Dudley


.. kiedy idę popływać, nie lubię się torturować, wchodząc do zimnej wody stopniowo. Nurkuję od razu i jest to paskudny skok, ale po nim cała reszta to pestka.

Dudley Sheridan
Zawód : Młodszy archiwista i genealog ds. rejestracji w MM
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Nie masz obowiązków wobec nikogo z wyjątkiem siebie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Archiwum - Page 3 EdI3Em4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7817-dudley-sheridan-w-budowie https://www.morsmordre.net/t7936-barberus#226451 https://www.morsmordre.net/t7939-ja-tu-tylko-sprzatam#226459 https://www.morsmordre.net/f103-pokatna-87-4 https://www.morsmordre.net/t7938-skrytka-nr-1880#226453 https://www.morsmordre.net/t7937-dudley-sheridan#226452
Re: Archiwum [odnośnik]18.08.20 11:51
Na wargi Tangwystyl wstąpił uśmiech, kiedy mężczyzna zareagował energicznie dając głową znak, że rozumie to, co właśnie powiedziała. Jej brwi uniosły się ku gorze na imię innego mężczyzny, ale pokręciła przecząco głową, bo jego nie znała.
- No wszystkie, które tęgie umysły wezmą i wymyślą. - nie skonkretyzowała, bo też nie bardzo mogła mówić, nad czym konkretnie pracuje się w Katedrze Zaklęć i Czarów Jeśli jakieś zaklęcie przechodziło testy i zostało zaakceptowane, wtedy informacja ta została wydawana tak, by każdy wiedział jak je rzucić. W momencie, kiedy zdarzały się wypadki, albo brak pewnej funkcjonalności dopóty ich działanie pozostawać miało tajemnicą. - Specjalizuje się w magii obronnej. - odpowiedziała, jakby to miało wyjaśnić wszystko i więcej nie było już do niczego potrzebne. Właściwie to przekrój zaklęć był całkiem różny, a ona starała się wykonywać swoją pracę jak najlepiej. Ostatnie dni coraz częściej spędzała całe w katedrze i chętnie ruszyłaby w teren, bo lubiła pracować poza murami Ministerstwa. Jednak nie mając klątwy do zdjęcia, nie miała też po co poza nie wychodzić.
Kiedy zaczął mówić o historii jej brwi ponownie zeszły się ze sobą. Wiedza dla kolejnych pokoleń? Szczerze wątpiła, że któryś z jej raportów mógł czymś właśnie takim zostać. Albo że w tych szufladach są rzeczywiście takie świetne historie. Ale miał rację, mogła wątpić, ale nie miała co do tego pewności.
- Skoro tak mówisz. - stwierdziła więc, wzruszając jedynie ramionami. Postanawiając uwierzyć mu trochę na słowo i trochę pozostać sceptyczną co do tych wspaniałości, jakie można znaleźć w archiwum. Nagłe otworzenie drzwi przerwało pracę nad którą się pochylali. Uniosła wzrok, żeby zawiesić spojrzenie na mężczyźnie w drzwiach a jej brwi powędrowały ku górze.
- Rozumie, rozumie. - potwierdziła, odprowadzając go spojrzeniem, po którym powróciła do układania raportów - a raczej w kolejnych stron, wiedziała, że jeszcze trochę jej na tym zejdzie i spodziewała się, że jej nowy szef nie będzie zadowolony, że musiał czekać na nie tyle czasu. Nie jej winą to było, rzecz jasna, ale gdzieś podskórnie czuła, że własnie jej się stanie. Kiedy ostatnia z kartek trafiła na swoje miejsce Hagrid poskładała teczki i złożyła jedna na drugiej łapiąc w ręce i w końcu opuściła felerne archiwum kierując się do gabinetu szefa.

| zt
Tangwystl Hagrid
Zawód : Łamacz Klątw, tester nowych zaklęć
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
And it's to cold outside
for angels to fly
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t6463-tangwystl-hagrid https://www.morsmordre.net/t6471-ansuz#165284 https://www.morsmordre.net/t6474-o-cholibka-chwytliwa-nazwa#165288 https://www.morsmordre.net/f211-harley-street-1-2 https://www.morsmordre.net/t6472-skrytka-bankowa-nr-1634#165285 https://www.morsmordre.net/t6837-tangie-hagrid

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Archiwum
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach