Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Sypialnia Evandry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Sypialnia Evandry   17.08.15 22:24

Sypialnia Evandry

Pokój znajduje się na piętrze rezydencji, tuż obok starego lokum Ceasara. Oprócz pięknych, wykonanych na specjalne życzenie mebelków, które znajdują się w każdej sypialni młodej damy - takich jak toaletka czy szerokie, wygodne łoże - Evandra umieściła w nim kilka wysokich regałów zastawionych oprawionymi w skórę woluminami oraz masywny stół, gdzie ustawiła kociołek, liczne słoje z ingrediencjami i inne alchemiczne drobiazgi. Matka już od dawna boi się tutaj wchodzić, głośno narzekając na wydobywające się z pokoju aromaty kolejnych eliksirów.


Powrót do góry Go down
Caesar Lestrange
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t661-caesar-lestrange http://www.morsmordre.net/t841-poczta-caesara http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t1615-caesar-lestrange
sutener oraz brygadzista
30 lat
Szlachetna
Zaręczony
pięć palców co po strunach chodzą
zegną się jak żelazo w ogniu
w owoc granatu martwy splot
0
16
0
0
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Evandry   20.09.15 3:22

Wieść o odwiedzinach Tristana na nowo wzbudziła w nim gniew, który skrył za maską poprawnego uśmiechu, jakim obdarzył ojca, choć w duchu rozszarpywał swego rodzinnego ulubieńca na strzępy setny raz tego pięknego, usłanego dobrymi wieściami dnia. Nijak dopuszczał do siebie myśli, że powinien zaakceptować wizyty Rosiera u nich w domu, skoro niebawem ów zapijaczony – podkreślając to z pewną dozą hipokryzji – młodzieniec ma poślubić jego siostrę. Strach przed utratą kontroli? Czego znów się spodziewał? Jak długo żył, tym stawał się głupszy i naiwniejszy, skoro sądził, że uda mu się ugrać choć odrobinę życia dla siebie, dla nich dwojga. Być może kierowały nim odrobinę tylko samolubne pobudki, może spoglądał na ten układ przez pryzmat nieuzasadnionej i odwzajemnionej niechęci do Rosiera, lecz najgorzej smakowała gorzka świadomość, że Evandra nie odnajdzie szczęścia w związku z kimś takim, u boku kogoś, kto usilnie będzie starał się ściągnąć do własnego poziomu ostatecznie doprowadzając do bolesnego upadku, że spotka ją jedynie rozczarowanie i niesmaczne zderzenie z rzeczywistością. Mógłby więc rozczulać się nad tym w nieskończoność, przelewać nienawiść w myśli, w puste obietnice, które w chwili ślubu stracą na znaczeniu. Będzie należeć do niego, po prostu – Tristanowi tym razem się udało, wylosował na loterii najlepszy los z możliwych, ale czy będzie potrafił to docenić?
W przypływie rozsądku, Caesar powtarzał, że to najważniejsze, że najważniejsze jest jej szczęście, ale nigdy nie potrafił dopatrzyć się go dla niej u boku Tristana.
Zapukał pospiesznie – ostrzeżenie? czysta formalność? - i pchnął drzwi, aby wejść do środka z udręczonym uśmiechem wymalowanym na twarzy smutkiem i żalem. Zauważył, przecież był jej bratem?, łzy, wyschnięte łzy i z lekka zaczerwienione oczęta, w które spoglądał z uwagą troskliwego opiekuna.
-Jak się czujesz? - spytał ciepło w drodze do łóżka, na którym leżała, aby bez krępacji opaść na pościel tuż obok. Dla wygody, aby się jej lepiej przyjrzeć, złapać niechciany kontakt wzrokowy – Nie płaczesz przez niego, prawda? - znów ta pozorna beztroska, niby rozbawienie. Przeszyte jednak podejrzeniem, uwagą skupioną na jej gestach, słowach i tonie, jakoby to wszystko, co odpowie, miało mieć znaczenie, jakby wszystko, co odpowie, miało zostać wykorzystane przeciwko Rosierowi w jego własnym niesprawiedliwym sądzie, przed którym go postawi.


Powrót do góry Go down
Evandra Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t578-evandra-lestrange http://www.morsmordre.net/t621-florentin#1749 http://www.morsmordre.net/t629-evandra#1794 http://www.morsmordre.net/t1074-sypialnia-evandry#6552 http://www.morsmordre.net/t982-evandra-lestrange#5408
Alchemiczka
23
Szlachetna
Zamężna
Smile, because it confuses people. Smile, because it's easier than explaining what is killing you inside.
0
1
30
4
0
0
1
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Sypialnia Evandry   20.09.15 12:54

Nie wiedziała, ile minęło czasu od wizyty Tristana, kiedy do jej pokoju wszedł Caesar - już dawno straciła rachubę czasu, zatracając się w gniewie, rozpaczy i słabości. Z pewnością dostałaby kolejnego ataku furii, gdyby próg jej sypialni przekroczył ojciec lub ta wyrodna matka, ludzie, którzy sprzedali ją w niewolę tego bydlęcia, lecz jej brat, Caesar... On przecież nie miał z tym nic wspólnego. On rozumiał. Mogła na niego liczyć. Gdyby uciekła, została okrzyknięta zdrajczynią... czy również mogłaby liczyć na jego akceptację?
Nie raz i nie dwa widział ją w takim stanie, zakrwawioną, załzawioną, dlatego nie próbowała nawet ukrywać tak doskonale widocznych oznak swej choroby. Nawet nie miała do tego siły. Nadal była ubrana w tę śnieżnobiałą, naznaczoną kroplami krwi sukienkę, w której przyjęła Rosiera - jednak tym razem, miast kolejnego krwotoku z nosa, dręczył ją silniejszy krwawy kaszel. Kącik ust drgnął jej lekko, gdy brat zapytał o samopoczucie; wykrzywiła się w szpetnym grymasie, próbując nie myśleć obolałym ciele, nie myśleć o zranionej dumie i zniszczonej przyszłości. Efekt jednak pozostawiał wiele do życzenia.
- Nie wiedziałeś o tym, prawda? - zapytała cicho, zachrypniętym od płaczu głosem, gdy podszedł bliżej, położył się tuż przy niej. Przecież powiedziałby jej, uprzedził... Nie zostawił jej z tym samej. - Ja... Ja nie wiem. Nie wiem czy potrafię, nie rozumiem... Nie po tym, jak był z Isolde. Nie po tym wszystkim. Nie. - urwała nagle, wznosząc dłoń do ust, próbując opanować ich drżenie. Caesar mógł pogubić się w jej impulsywnych, wymawianych zmienionym tonem głosu słowach, lecz jedno było pewne - nie radziła sobie. Chyba nigdy nie rozmawiała z nim wprost o skomplikowanej relacji z Tristanem, lecz nie musiała, by rozumiał, że jest między nimi coś, jakieś napięcie, które nakazuje odpychać się, ścierać, wzdychać ciemnymi nocami. Czy zdawał sobie z tego sprawę, czy zbyt skupiał się na swej niechęci względem Rosiera, by zająć się delikatną analizą uczuć siostry? Cóż, Caesar, jako właściciel burdelu, stały bywalec niezbyt legalnych części Londynu, z pewnością wiedział o nim więcej, więcej niż ona, co mogło mieć znaczny wpływ na wyrobioną sobie przez niego opinię...


Powrót do góry Go down
Caesar Lestrange
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t661-caesar-lestrange http://www.morsmordre.net/t841-poczta-caesara http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t1615-caesar-lestrange
sutener oraz brygadzista
30 lat
Szlachetna
Zaręczony
pięć palców co po strunach chodzą
zegną się jak żelazo w ogniu
w owoc granatu martwy splot
0
16
0
0
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Evandry   20.09.15 22:25

Pierwsze pytanie ugodziło go prosto w serce – trzeźwe i tym samym czułe, nieodporne na nieświadome lub precyzyjnie zadane pchnięcia. Winien był uświadamiać ją w sytuacji, w której się znalazła? Odkrywać przed nią więzienie i ciasną klitkę, do której ją zapędzą? Być może obawiał się jej reakcji, oskarżeń, być może nie byłby w stanie znieść bólu, z którym utożsamiał się jako opiekun i starszy brat. Wszystko znów sprowadzało się do niego, do jego strachu, do jego własnej udręki – jak gdyby nie mógł wziąć jej na siebie, odebrać od siostry ciężar, który nosi na swych szczupłych, schorowanych barkach. Oczywiście usprawiedliwiał siebie, bo jak mogłoby być inaczej? Łagodził swoją winę, naturalnie, nie wiedział przecież, że Rosier postanowi podzielić się z Evandrą informacją o zamążpójściu w tak brutalny, nieprawdopodobny sposób. W jego umyśle kreowała się wizja mężczyzny – karykaturalna, hiperboliczna postać kata, w którego obraz przelewał całą swą nienawiść rozpraszając własną, przecież nikłą!, winę. Infantylna niechęć przeradzała się w obrzydzenie, w namiętność – burzę negatywnych, walczących ze sobą emocji, które odbiły się na jego zmartwionej twarzy i iskrzących błękitach lustrujących twarz Evandry. Napawał się oplatającym serce cierniem, widokiem. Chłonął to wszystko, zbierał w sobie i pielęgnował trzymając kurczowo tuż przy duszy, aby uwolnić przy odpowiedniej okazji.
-Tak mi przykro – powiedział jedynie, cicho, ledwie słyszalnie dla niego, więc i ona musiała wytężyć słuch, aby wyczytać słowa, które uformowały jego usta.
Czy to było wszystko, co potrafił rzecz? Na co się zdobyć? Tak dawno nie przekraczał granicy, której przebrnięcie wymagałoby od niego choć odrobinę zaangażowania, ryzyka – taplał się w znajomym choć śmierdzącym błocie, do którego gorzkiego posmaku przywykł i z którego potworami nie miał zamiaru się rozstawać. Małżeństwo Evandry otwierało nowy rozdział życia, przewracało ich wspólny świat do góry nogami. Znał zakończenie każdej nocy, każdej natchnionej i chwilowej miłości – czy był więc w stanie brnąć dalej w historię, której finał był mu nieznany?
Objął dłonią siostrzaną: drobną i kruchą, drżącą. Ścisnął ją nieznacznie próbując uspokoić, na pewno nie pocieszyć, lecz podzielić się własnym strachem. Nie była sama. To mówiły jego gesty, lekki chwiejny uśmiech i uścisk. Dłoń na dłoni.
Potrafił być czuły, czarujący i ciepły. Gdy jednak do głosu przechodziły jego prawdziwe, nieugrane emocje, krępował się i płoszył, niepewnie wędrował palcami po wierzchu jej dłoni.
-Opowiedz – polecił ze spokojem po chwili niezręcznej dlań ciszy, którą przerwał, gdy opanował lekkie, lecz dla niej z pewnością wyczuwalne, drżenie głosu.
Wyjaśnij, dlaczego.


Powrót do góry Go down
Evandra Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t578-evandra-lestrange http://www.morsmordre.net/t621-florentin#1749 http://www.morsmordre.net/t629-evandra#1794 http://www.morsmordre.net/t1074-sypialnia-evandry#6552 http://www.morsmordre.net/t982-evandra-lestrange#5408
Alchemiczka
23
Szlachetna
Zamężna
Smile, because it confuses people. Smile, because it's easier than explaining what is killing you inside.
0
1
30
4
0
0
1
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Sypialnia Evandry   23.09.15 23:11

Zakaszlała cicho, krwawo, gdy tak uniosła się palącymi emocjami i cały ból, cały zawód powrócił do niej ze zdwojoną mocą. Daleko jej było do tej opanowanej, wyniosłej panny, którą kojarzono z salonów i z Munga; w zaciszu swego pokoju, przy ukochanym, zaufanym bracie pozwalała sobie na chwilę szczerości i otwartości. Przytłaczała ją ilość uczuć, które rozrywały jej serce na dwoje - nie wiedziała już, co myśleć, jak odzyskać kontrolę nad swym ciałem i nie dawać się dalej krzywdzić. Bo myślenie o tym, o Tristanie i Isolde, o niedawnym porwaniu i nadchodzącym wielkimi krokami, niespodziewanym zamążpójściu, niszczyło ją od środka, niszczyło dosłownie; płynąca w żyłach Evandry magia uszkadzała kolejne organy, by w chwilę później regenerować je, dając nadzieję na przyszłość. Lecz jak długo? Kiedy w końcu choroba wymknie się spod kontroli, a jej wrażliwe, delikatne serce doprowadzi ją do śmierci...? Gdyby tak naprawdę była zimną, bezwzględną damą, na której ani umizgi żadnego z kawalerów, ani zdrada przyjaciółki nie robiły najmniejszego wrażenia...
Nie miała, nie mogła mieć pojęcia, o czym myśli Caesar, wiedziała jednak, że i jemu jest z tym ciężko, że i on nie zgadza się na jej małżeństwo z Rosierem - śmierć Marianne podzieliła ich wiele lat temu i nie wierzyła, by ich stosunki miały się kiedykolwiek polepszyć... Nawet mimo tego, że Tristan był ojcem chrzestnym Rudolfa, że stanowił - bliższą lub dalszą - rodzinę.
Spojrzała na nieco ze smutkiem, z widocznym rozdarciem, odejmując od ust zakrwawioną chusteczkę; próbowała posłać mu niewielki uśmiech, lecz miast tego wykrzywiła tylko usta w płaczliwym grymasie, czując, że nadciąga kolejna fala łez, których nie będzie w stanie powstrzymać. Jego uścisk dodawał jej otuchy, ale i tym samym zachęcał do okazywania słabości.
- Jak mogę... Jak mogę żyć z nim pod jednym dachem, jak mogę rodzić mu dzieci, kiedy wiem, że jestem tylko jedną z wielu? - powiedziała szybko, słabo, jak gdyby bała się, że zaraz utraci kontrolę nad głosem i nie będzie w stanie dokończyć. - Może większość arystokratów tak żyje, ale... Ale j-ja nie chcę. Nie dam się ośmieszyć. Nie dam złamać sobie serca. Pamiętasz przecież, co zrobił naszej kuzynce Adelajdzie, jak igrał z jej zaufaniem... - Przymknęła przelotnie powieki, przypominając sobie ich wspólny spacer w ogrodzie Rosierów; wtedy jeszcze była taka szczęśliwa, tak zapatrzona w młodego Tristana. Jak on tak mógł? I dlaczego?
- Chciałabym, żeby... - urwała, gdy usta zadrżały jej mocniej, a pierwsze łzy spłynęły po policzkach. Wstydziła się tego, co mówi. Wstydziła się tego, co czuje, a może raczej bała, bała się przed samą sobą przyznać, skąd te nerwy, skąd to wszystko... Co dopiero przed Caesarem. - Chciałabym móc mu wierzyć. Ch-chciałabym nie bać się zdrady, kłamstw, gry pozorów. A-ani tego, że umrę przy porodzie.
Rozpłakała się już całkiem, bez skrupułów wciskając się w ramię brata; był jej jedynym wsparciem, jedynym, który mógł ją zrozumieć.
- C-c-co byś zrobił, g-gdybym uciekła? G-gdybym zdradziła r-rodzinę? - zapytała go zmienionym od rozpaczy głosem, odsłaniając się przed nim z dramatycznym planem, który kołatał jej po głowie od kilku godzin.


Powrót do góry Go down
Caesar Lestrange
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t661-caesar-lestrange http://www.morsmordre.net/t841-poczta-caesara http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t1615-caesar-lestrange
sutener oraz brygadzista
30 lat
Szlachetna
Zaręczony
pięć palców co po strunach chodzą
zegną się jak żelazo w ogniu
w owoc granatu martwy splot
0
16
0
0
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Evandry   26.10.15 2:15

Wszystko, co rzekłby, brzmiałoby jak melodyjne, słodkie kłamstwo – wyszeptane w na pozór pustą, sprężoną od niewidzialnych, nienamacalnych emocji przestrzeń. Zamknąłby oczy najchętniej, wsłuchał w ogłuszający szum fal i wyparł emocje, którymi się z nim dzieliła: to było peszące, jakkolwiek powinno być naturalne, za każdym kolejnym razem on cofał się, jakby poparzony, krył za murem zbudowanym ze słów, które nie należały do niego. Nienawidził łez godzących w jego sumienie lub chwiejne, braterskie emocje. Łzy rozstania – wyrazy zdrady były czymś zgoła satysfakcjonującym, ciekawą obserwacją, rozczulającym wręcz rozstrojeniem, uwielbiał, gdy rozsypywały się w jego ramionach, drżały i gorzkimi żalami moczyły mu koszulę czy gniotły ją bezradnymi rękoma.
To było inne – nie irytujące. Jakże można byłoby zwać irytującym coś, co rozsadza Cię od zewnątrz, co sprawia, że roztrzaskujesz się z impetem o żelazną rzeczywistość, która stanęła na drodze twej beztroskiej, rozpędzonej jednak wędrówki. Parł przed siebie, żył pojedynczymi chwilami. Chwilami jak ta. Jej drżeniem, swoim własnym gniewem. Plątaniną sprzeczności, dwóch racji, które toczyły zażarty bój w jego rozgoryczonym, zmęczonym już umyśle. Tradycja i nadal żywy w jego sercu młodzieńczy bunt. Lecz czym były pojedyncze zachcianki, kaprysy wobec nieprzerwanemu ciągowi małżeństw, wyryte w definicji ich istnienia zasady. Czym była historia dwojga ludzi wobec setek lat tradycji, czym była ta maluczkość wobec nieskończoności, która czekała ich ród.
Liczy się ja, liczy się moja przyszłość, moje pragnienie, mój świat. Tysiące światów utkwione w jednej ramie, określająca ich wartość jako żadną. Wyjątkowość gubi się w liczbach.
Więc i jego ból i jej tragedia traciły na istotności, gdy stawał w obliczu tejże właśnie nieskończoności, gdy w chwilach jak ta szukał drogi ucieczki i wychodził naprzeciw gorzkim prawdom.
Rzadko czuł się bezsilny, rzadko czuł się tak słaby, jak gdyby nie był w stanie uchwycić w rękę lekkiego przedmiotu, po który sięgał, jak gdyby nie potrafił ułożyć na papierze słów, które doskonale znał. Furia z bezsilności, nienawiść utożsamiana z prawdopodobnym sprawcom całego nieszczęścia. Czy istniał ktoś, kogo dzisiaj Lestrange nienawidził bardziej niż Tristana Rosiera? Złodzieja serc, który za trofeum wyznaczył sobie serce jego siostry.
-Cóż mógłbym zrobić? - rzucił głucho w odpowiedzi na pytanie, na które z pewnością oczekiwała pocieszenia. Nie kolejnej niewiadomej, a rozwiązania, jakiego on sam nie potrafił znaleźć. Nigdy nie spodziewał się – choć był tego w pewien sposób świadom – że stanie w obliczu podobnego wyboru, że będzie musiał odpowiadać na podobne pytania i że nie będzie znał odpowiedzi na najprawdopodobniej jedną z najistotniejszych kwestii w jego życiu. Znów czuł się tak, jak gdyby chciał zebrać całą krew z podłogi. Na marne. Dłonie trzęsły się dostatecznie, jakby bezwładne i kalekie, żeby mógł cokolwiek w nie pochwycić, zdobył się jednak na dość słaby, niewyraźny gest objęcia jej jeszcze silniej – na tyle mocno, na ile starczało mu siły – Będę Cię wspierał. Zawsze. Nawet wtedy – czy nie skuliłby ogona przed ojcem? Ile razy mu się już sprzeciwił: w kwestii zawodu?, żony? Który byłby to już raz?
Zaświtało mu w głowie: czy byłby w stanie wybierać między nią a synami, jeśli doszłoby do dramatycznych ostateczności?
-Nie chcesz uciekać – powtórzył kołaczące w głowie myśli. Czyżby starał się pocieszyć samego siebie czy przemówić jej do rozsądku? Wmówić, która krzywda byłaby dla niej odpowiedniejsza? - Zniosłabyś taką hańbę? Czy wówczas byłabyś szczęśliwa? - wypowiedział na głos własne obawy, aby dodać po chwili pusto – A czy z nim byłabyś szczęśliwsza?


Powrót do góry Go down
Evandra Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t578-evandra-lestrange http://www.morsmordre.net/t621-florentin#1749 http://www.morsmordre.net/t629-evandra#1794 http://www.morsmordre.net/t1074-sypialnia-evandry#6552 http://www.morsmordre.net/t982-evandra-lestrange#5408
Alchemiczka
23
Szlachetna
Zamężna
Smile, because it confuses people. Smile, because it's easier than explaining what is killing you inside.
0
1
30
4
0
0
1
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Sypialnia Evandry   13.02.16 21:48

Nie mogła go słuchać; nie znała odpowiedzi na zadawane przez niego pytania, nie potrafiła rozwiązać kołaczących po głowie dylematów. Nie chciała uciekać? Oczywiście, że nie chciała, wolałaby również nie musieć, lecz... Lecz czy potrafiła tak żyć? Czy umiała poświęcić swą godność, swą dumę dla dobra rodu? Dla kaprysu rodziców? Wierzyła, że w jej przypadku będzie inaczej, że uda jej się wyrwać z tego bezlitosnego schematu, który niewolił większość - jeśli nie wszystkich - arystokratów. Czy ktokolwiek z nich nie udawał? Czy zaznał w życiu chociaż krztyny prawdziwego uczucia? A jeśli tak... Czy zaznał go od swego współmałżonka?
- N-nie wie-em - zaszlochała mu w ramię, próbując wtulić się w niego jeszcze bardziej, próbując zaznać jeszcze więcej ciepła. Pokręciła rozpaczliwie głową, chcąc wyrzucić z głowy wszystkie myśli, chcąc odzyskać spokój chociaż na chwilę, dwie. Hańba, ucieczka, całkowita samotność, odcięcie od najbliższych... Czy jeszcze kiedykolwiek zobaczyłaby Caesara i jego chłopców? Czy dałaby sobie radę jako zwykła śmiertelniczka, zdana tylko i wyłącznie na siebie, pozbawiona tytułu, majątku, wsparcia?

Nie wiedziała, ile minęło czasu, nim zabrakło jej łez, a krwawy kaszel przestał wstrząsać jej wątłym ciałem. Jedno było pewne - brat ciągle był przy niej, dzielnie znosząc rozpacz, której nie potrafił zaradzić. Zdawała sobie sprawę z tego, jak bardzo musiała męczyć go ta bezsilność; tym bardziej doceniała fakt, że był. Był obok niej, od tylu długich godzin, pokazując, że są w tym razem. Że są dwiema zagubionymi duszami, które nie potrafią poradzić sobie z bezwzględnością pisanego im losu. Czy kiedyś nauczymy się z tym żyć, Caesarze?
W końcu zasnęła.

/ ztx2


Powrót do góry Go down
Evandra Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t578-evandra-lestrange http://www.morsmordre.net/t621-florentin#1749 http://www.morsmordre.net/t629-evandra#1794 http://www.morsmordre.net/t1074-sypialnia-evandry#6552 http://www.morsmordre.net/t982-evandra-lestrange#5408
Alchemiczka
23
Szlachetna
Zamężna
Smile, because it confuses people. Smile, because it's easier than explaining what is killing you inside.
0
1
30
4
0
0
1
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Sypialnia Evandry   08.01.17 0:53

| marzec, jeszcze przed ślubem

Minęło już trochę czasu odkąd ostatnio zajmowali się Devaughnem. A może raczej - odkąd ona się nim zajmowała, wszak Tristan miał go na co dzień w rezerwacie i z pewnością poświęcał choremu całą swą uwagę, a przynajmniej kiedy tylko mógł. Przygotowania do ceremonii zaślubin i wiążący się z nimi stres niejako powstrzymały ją przed dalszymi badaniami - co coraz bardziej zaczynało ciążyć Evandrze na sumieniu. Narzeczony przesyłał jej niekiedy notatki, o które go prosiła, lecz niewiele jej one powiedziały; nie mogli ruszyć dalej bez dokładniejszego przebadania krwi smoka.
Jednego z marcowych wieczorów alchemiczka rozłożyła na blacie ulokowanego w sypialni, masywnego stołu wszelkie niezbędne do sporządzenia eliksiru wzmacniającego ingrediencje, a także kilka książek o magizoologi, którymi próbowała rozwiać piętrzące się wątpliwości. Jakie proporcje zachować? Jaką dawkę przygotować?
Wiedziała, że sam tonik wzmacniający, który regularnie podawano smokom w rezerwatach, nie przyniesie w przypadku Devaughna pożądanego efektu. Było już późno, kiedy zabrała się do pracy - jednak najlepiej myślało jej się właśnie o takich porach, zaś przy zadaniu tym potrzebowała trzeźwego i błyskotliwego umysłu.
Zaczęła od podgrzania wody w kociołku wraz z podstawową mieszanką ziół, którą dodawała do każdej mikstury. W międzyczasie rozdrabniała pióra sów i pawi, miażdżyła w moździerzu korę drzewa wiggen i róg dwurożca. Nie zwróciła większej uwagi na ciche pukanie do drzwi, zbyt zajęta odmierzaniem odpowiedniej ilości krwi reema i trującej wydzieliny ze skóry żaby; nie mogła sobie pozwolić na choćby najmniejszy błąd przy dobieraniu składników, jeśli nie chciała zaszkodzić swemu podopiecznemu.
Imbir, pióra, kilka minut gotowania na wolnym ogniu - w tym czasie zaczytała się w jednym z rozdziałów opasłego tomiszcza ułożonego gdzieś z boku. Dopiero teraz zdawała sobie sprawę z ogromu magii, którą przesycone były smoki. Jak patrzyłaby na świat, gdyby dorastała w ich towarzystwie...?
Kora drzewa wiggen i krew reema razem, siedem minut i trzy obroty w lewo później - róg dwurożca z trującą wydzieliną żaby. Zmniejszyć ogień, zamieszać w prawo, później dwa razy w lewo; czy ta ilość wystarczy na długo? I jak smok zareaguje na tę dosyć nowatorską mieszankę składników?
Cały czas pilnowała eliksiru, nie odchodząc od niego choćby na krok, by po godzinie cichego bulgotu zdjąć kociołek z ognia. Teraz nie mogła już nic zmienić - musiał odstać swoje, nim doręczy go do rezerwatu.

/zt


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Evandry   08.01.17 0:53

The member 'Evandra Rosier' has done the following action : rzut kością


'k100' : 96


Powrót do góry Go down
 

Sypialnia Evandry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sypialnia Gościnna
» Sypialnia Marco - piętro
» Sypialnia gościnna
» Sypialnia numer 4
» Sypialnia numer 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni :: Posiadłości-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17