Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Salon   12.12.15 15:12

First topic message reminder :

Salon

Utrzymany, tak jak i reszta pomieszczeń, w ciemnej kolorystyce, pozbawiony przesadnej ilości zdobień, rzadko kiedy w pełni doświetlony. Regały i szafki zapełnione są wszelkiego rodzaju pamiątkami z moich wypraw na koniec świata i z powrotem, brakuje tu jednak ramek z ckliwymi zdjęciami miłości życia czy najlepszych przyjaciół - chociaż oczywiście pełna kolekcja zdjęć znajduje się w przepastnym albumie, schowanym głęboko w jednej z szuflad, do których praktycznie nigdy nie zaglądam.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Salon   30.09.16 15:39

To nie on był zepsuty - to świat naokoło trzeszczał w szwach i rozpadał się na kawałki, napawając go przy tym jeszcze większym wstrętem do prawie każdej stąpającej po nim istoty. Był jednostką niezrozumianą. Avery widział szerszą perspektywę, forsował swoje pomysły i pozostawał lojalny ideom, w które wierzył, samodzielnie przyznając sobie prawo do czynienia wszystkiego, co uważał za konieczne, by osiągnąć swój cel, który przecież uświęcał środki. Czy więc determinacja była miarą zepsucia?
Czekał aż odpowie, czekał cierpliwie, chociaż z narastającym niepokojem. Zmienili się oboje, zmienili się od czasu jej ślubu i nie rozmawiali już tak jak niegdyś, gdy dzieliła ich zaledwie para bogato zdobionych drzwi, a nie dystans kilku hrabstw i nazwiska. Czy to możliwe, że gdzieś po drodze zgubił jej zaufanie, skoro otworzenie się zajmowało jej tyle czasu, a pobladłe usta wcale nie wyglądały na skłonne do mówienia? Zmarszczył brwi nieświadomie, odpychając od siebie tę nieznośną myśl.
- To już przeszłość. Co było, nie wróci - odpowiedział przyciszonym tonem Obudzić się. Spojrzenia jasnych tęczówek, tak podobnych, a jednak tak różnych, skrzyżowały się, a Perseus dokładnie ważył kolejne zasłyszane słowa, by nie oświadczyć bezlitośnie, że były to tylko mrzonki i pragnienia niemożliwe do spełnienia. - Musisz się skupić na przyszłości, na tym, co dopiero nadejdzie i zrobić wszystko, by rzeczywistość okazała się być lepsza niż tylko „znośna” - oznajmił w końcu, nie potrafiąc się zdobyć na nic bardziej konstruktywnego niż ogólnikowe hasła odcinania się od zaszłości i dążenia do lepszego jutra. Nie był bohaterem, na pewno nie teraz, gdy cierpiał na tak dramatyczny brak charyzmy. A potem zawahał się po raz kolejny. Jego twarz nie wyrażała szoku, w jego oczach nie błysnęła oceniająca iskra, której nigdy nie potrafiłby wykrzesać w stosunku do Leandry. - Nie musisz nią być, jeśli nie chcesz - wyszeptał, ujmując jej zaciśnięte na materiale koszuli dłonie w swoje własne w pokrzepiającym geście wyrażającym więcej niż rozedrgane struny głosowe. Czyż tak nie byłoby lepiej, bezpieczniej? Pozbyć się problemu, który z pewnością już niedługo miał przykuć ją do łóżka na długie miesiące, który miał spore szanse na wpędzenie jej do grobu, drwiąc sobie z jej młodego wieku i wszystkich marzeń, których nie dane jej było zrealizować. Mógł jej pomóc, chciał jej pomóc, jeśli tylko taka byłaby jej wola. Stawka była zbyt wysoka.
- Żadna z tych definicji mnie nie obejmuje - zapewnił solennie, chociaż najprawdopodobniej nie powinien porywać się na żadne wzniosłe deklaracje. Nie, kiedy nad ich rodziną wisiało widmo niezapowiedzianych tragedii, które sięgały samego szczytu, a więc mogły sięgnąć również i każdego innego. Nie, kiedy zanurzał się coraz głębiej w nieprzebranych odmętach czarnej magii, dającej równie wiele, co odbierającej. Nie, kiedy czekały go zmiany, których nawet sobie nie wyobrażał. - Parę dni temu w Ludlow odbyły się obrady mające wyłonić sukcesora Malcolma, nowego nestora rodu - w myśli trzymając się tematu zmian, odsunął się o pół kroku wstecz, by spojrzeć na blondynkę uważnie, jakby szukał w jej oczach dowodu na to, że nie jego rolą będzie przekazanie jej informacji, które dotarły do niej już wcześniej. Niczego podobnego jednak się nie doszukał.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Leandra Malfoy
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1927-leandra-argentia-malfoy http://www.morsmordre.net/t1985-poczta-leandry#28529 http://www.morsmordre.net/t4073-mrs-malfoy-vol-2 http://www.morsmordre.net/f205-wiltshire-dworek-malfoyow http://www.morsmordre.net/t2074-leandra-malfoy-budowa#31187
Marionetka
19
Szlachetna
Zamężna
I tried to paint you a picture
The colors were all wrong
Black and white didn't fit you
And all along
5
8
0
5
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   04.12.16 22:23

- Co jeśli wcale jej nie chcę? Jeśli nie dbam o nią? - wystarczą dwa pytania, dwa pozornie nic nie znaczące pytania, by odsłonić przed nim okropieństwa dziejące się w głowie Leandry. Sceny iście dantejskie, jak gdyby już zastanawiała się, w którym kręgu piekielnym przyjdzie jej spędzić całą wieczność. - Po prostu zasnąć i się nie obudzić - nie przeczy samej samej sobie, wszak nawet przeciwieństwa potrafią być komplementarne, jeśli popatrzy się na nie z odpowiedniej perspektywy. Zaciska powieki, może na wieczność próbuje zasnąć już tu i teraz. A jednak po krótkiej chwili sprowadza ją na ziemię. Nadal jest jej bohaterem, rycerzem w lśniącej zbroi na białym koniu, nawet jeśli nie poczuwa się do tej roli i brakuje mu sił, by uratować ją z opresji. - Już na to zbyt późno - po raz pierwszy w życiu przez ledwie ułamek sekundy, obawia się go. Wbija w niego wzrok zaszklonych od łez jasnobłękitnych tęczówek i kręci głową. Niech nawet nie waży się tak myśleć, niech nigdy więcej nie próbuje nawet sugerować czegoś podobnego. - To moje dziecko, Perseus. Czy tego chcę, czy nie. I czy tego chcę, czy nie, teraz to jedyny powód, dla którego wciąż oddycham - niepewność mija, a ona znów wtula się w niego z dziecięcą ufnością, bo przecież zdążyła już znaleźć powód tych okropieństw, które opuściły jego usta. Kocha ją do tego stopnia, by wziąć na swe barki najgorszą zbrodnię z możliwych. By ubrudzić swoje dłonie, aby jej wciąż pozostały nieskalane. - Obiecaj mi, że się nim zaopiekujesz, jeśli coś mi się stanie - szepcze cicho, oboje wszak wiedzą jak może wyglądać rozwiązanie. I jak niewielkie szanse ma w starciu z brutalną naturą. Leandra Malfoy, z domu Avery. Osiemnastoletnia żona i matka, niedoszła uzdrowicielka, powierzchowna fascynatka sztuki. Epifatum na jej grobie może okazać się zaskakująco krótkie.
- Jak możesz być pewien? - nie musi zanurzać się w niezbadanych odmętach jego umysłu, by podążać zbliżonym tokiem myślenia. Niezbadane są koleje losu, w obliczu fatum obietnice pozbawione są prawa bytu. - Kogo wybrali? - gdy wypuszcza ją wreszcie z opiekuńczych objęć, może zająć bezpieczne miejsce na sofie i sięgnąć po filiżankę herbaty, jak gdyby przed zaledwie chwilą wcale nie rozsypała się na tysiące drobnych kawałeczków.


Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Salon   10.12.16 17:25

Słuchał jej uważnie, słuchał jak zawsze, z troską, którą chował tylko dla niej, lecz tym razem jej słowa grały na jakiś drażliwych strunach w jego wnętrzu, sprawiając, że po raz kolejny nieświadomie marszczył brwi, zastanawiając się, czy aby słuch go nie myli.
- Bluźnisz - szepnął krótko, wyciszając oburzenie zasłyszanymi rewelacjami i ograniczając się do czystego w swojej prostocie stwierdzenia. - Z pewnością nie masz tego na myśli - dodał, wciąż nie wierząc. Czy właśnie do takiego stanu doprowadzało ją życie z kawałkiem szlachetnego metalu na palcu serdecznym? Życie u boku złotowłosego niedoszłego pianisty, ministerialnego gryzipiórka, dziedzica Malfoyów?
- Masz dobre życie, Leandro, dostałaś od losu przymioty, o których inni tylko mogą pomarzyć, nie odrzucaj więc ich lekką ręką - mówił spokojnie i metodycznie, próbując przebić się przez fatalizm, który zdawał się tak okrutnie nie pasować do subtelnej sylwetki i twarzy o anielskich rysach. - Jedynym twoim obowiązkiem jest dumnie reprezentować swoje korzenie i ród, który winnaś teraz nazywać swoim - ale nie nazywaj go tak nigdy, znaj wyższość pochodzenia nad przybranym nazwiskiem. - Jeśli to spadek nastroju wywołany zmianami, jakie przyniosły ostatnie miesiące, zwalcz go - wiesz przecież sama, słabości charakteru nie są wpisane w nasze biografie. Błagam więc, Leandro, nie bluźnij niezadowoleniem. Zacisnął usta w wąską linię; wiele trudu kosztowało go wypowiadanie słów, które przed paroma chwilami wyleciały z jego ust, ale nie zamierzał forsować swojego rewolucyjnego pomysłu zwrócenia siostrze przynajmniej częściowej wolności od zmartwień, gdy spotkał się z protestem. - Nie mów tak, nigdy. Jesteś kimś więcej niż tylko przyszłą matką, masz więcej powodów do życia niż powicie potomka - sprzeciw nadszedł tym razem z jego strony, wciąż przyciszony, lecz zdecydowany, jakby pełnia sytuacji dopiero teraz wyraźnie malowała się przed jego oczami. - Nic się nie stanie - oznajmił pewnie, chociaż była to rzecz, której nie mógł obiecać - nie bez powodu przecież wieść o stanie Leandry napawała go niepokojem. Zaklinał rzeczywistość, mówiąc sobie, że jest dość silna, by wytrzymać i dość silna, by dożyć czasów, w których ich dzieci będą się bawić razem, dożyje swojej starości.
- Jak możesz wątpić? - zapytał w podobnym tonie, odbijając pytanie w jej stronę. Czy to nie było oczywiste? Obserwował ją przez parę chwil, odczekując, aż zajmie miejsce na wygodnej sofie i upije łyk herbaty. Sam również zajął miejsce nieopodal, nim podjął niewygodny temat ponownie. - Ojca - odpowiedział ostatecznie, bezpośrednio i prostolinijnie. Wiedziała z pewnością, co to dla nich oznacza.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   27.12.16 19:27

Serafin - godne imię, jak przystało na skrzata z Ludlow, służącego groźnemu i wyrafinowanemu państwu - przeżywał katusze. Okropne, przerażające katusze. Zawiódł, zawiódł swoich panów, zaniedbał obowiązków, skrzywdził Averych, zhańbił honor wszelkich skrzatów domowych, które dzielnie służyły w Shropshire. Był nic nie wartym śmieciem, żałosnym potworkiem, nie zasługującym na życie. Już w pierwszej chwili, gdy Alfred, główny kamerdyner posiadłości, przywołał go do siebie srogim głosem, wyłuszczając potworne zaniedbania, jakich dopuścił się Serafin, skrzat wyłamywał sobie boleśnie długie palce aż do trzasku połamanego kciuka. Zawiódł! Przez zamieszanie związane z ostatnimi tragediami - śmierć łagodnego pana Reagana, rozpacz lady Laidan, wybory szanowanego nestora Juliusa, świeć Merlinie nad jego magiczną władzą długo i jasno - i przejęcie nowo przyjętego skrzata - przebywał w bagiennym Shropshire zaledwie kilkanaście dni - zapomniał o wtorkowym obowiązku powtórnego sprawdzenia bramy zamykającej hodowlę trolli. I, oczywiście, pech chciał, że akurat tego dnia trolle przebiły się przez niezabezpieczoną podwójnie barierę, rozchodząc się po włościach.
Obiektywnie nie było to problemem wielkiego kalibru, ale Serafin umierał z wewnętrznej zgryzoty i niewiele myśląc, teleportował się jak najbliżej syna nestora, Perseusa. Nie miał na tyle śmiałości, by kajać się przed Juliusem, ale jego syn...tak, tutaj mógł dokonać aktu żałości.
Zjawił się na środku saloniku z głośnym trzaskiem i od razu przewrócił się na ziemię.
- Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam - wymamrotał skrzat, chwiejnie wstając z dywanu. Potknął się o wystające frędzle, zakręcił całym drobnym ciałkiem w kółko i podniósł drobne rączki do wielkich uszu, za ich końce szarpiąc je ku dołowi w wyrazie tragicznej zgryzoty. - Lordzie Avery, najdroższa panienko Avery, przepraszam, ja, niegodny sługa... - wręcz wymiauczał żałośnie, idąc ku Perseusowi jak w transie, by opaść na chude kolanka obok jego fotela, zanosząc się ni to płaczem, ni westchnięciami żałości.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Salon   30.12.16 13:52

Czy pomimo dobrych chęci - nie pamiętał, by kiedykolwiek w stosunku do Leandry żywił jakiekolwiek inne - jego słowa okazały się być zbyt szorstkie? Na przemian zaciskał i rozprostowywał palce dłoni wspartej niby od niechcenia na miękkim oparciu fotela, na którym się usadowił, milczenie siostry wybijało go jednak z rytmu. Nie wiedział, co robić. W grę nie wchodziły przecież przeprosiny, jeśli nie miał za co przepraszać, jeśli nie żałował swoich słów i jeśli powtórzyłby je po raz kolejny z pełnym przekonaniem. Upił łyk herbaty, wciąż nie przerywając nawarstwiającej się ciszy, lecz po chwili odstawił filiżankę na spodeczek z brzdękiem odrobinę głośniejszym niż planował i poderwał się do pionu, jakby nagle miękkie obicie fotela zaczęło go parzyć. Szybkim krokiem pokonał dystans dzielący go od okna, za którym rozciągał się widok na ogrody Kensington, z jakiegoś powodu jednak przykryty śnieżnym puchem krajobraz nie przynosił mu wytchnienia, dlatego zrezygnował z dalszego studium obserwacyjnego, powrócił na swoje miejsce i ponownie ujął w palce porcelanową filiżankę. Zmarszczył brwi w konsternacji, gdy jego uszu dobiegł charakterystyczny trzask. Biedny Serafin, nie mógł wybrać gorszego momentu na zmaterializowanie się w mieszkaniu, w którym atmosfera zgęstniała zaledwie w parę chwil - ostatnim, czego Avery'emu było do szczęścia potrzebne, to lamenty histeryzującego skrzata domowego, którego każde żałosne przepraszam drażniło coraz bardziej.
- O co chodzi? - zapytał, nawet nie kryjąc zniecierpliwienia rozbrzmiewającego w głosie. Teatrzyk żałości nie wzbudzał w nim empatii, a przed zdecydowanym okazaniem niezadowolenia z niezapowiedzianej, zakłócającej popołudnie wizyty powstrzymywało go tylko skrzętnie skrywane rozbawienie wywołane sposobem, w jaki Serafin tytułował Leandrę. Jakby nigdy nie wyszła za mąż - jakby Fabian Malfoy nie istniał nie tylko w myślach Avery'ego.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   30.12.16 14:19

Serafin, otumaniony własnym żalem i rozpaczą, nie zauważał - a może po prostu przywykł do tego tonu, którym obdarowywali go wspaniali Avery - zniecierpliwienia Perseusa, pozostając także ślepym na napiętą atmosferę, wypełniającą salonik. Gdy opadł na kolana przed fotelem dziedzica, zaczął uderzać brzydką, dużą głową w jedną z dębowych nóg wyciosanych na podobieństwo lwich pazurów. Jedno, drugie, trzecie, dziesiąte, piętnaste; dopiero przy dwudziestym, widowiskowym akcie autodestrukcji opuściły go siły i opadł na plecy, prosto na dywan, wierzgając nerwowo chudymi nóżkami w powietrzu.
- Prze...przepraszam, paniczu, najwspanialszy, ja...nie chciałem - bełkotał dychawicznie, przyciskając piąstki do pięści. Z pozoru mogło to wyglądać na próbę resuscytacji po mocnym urazie wewnętrznym, spowodowanym wstrząsem mózgu, ale tak naprawdę była to tylko kolejna porcja samoudręczenia. Trwającego jeszcze dłuższą chwilę, dopóki Serafin nie przetoczył się na wklęsły brzuszek i nie przyczołgał się z powrotem do butów Perseusa. Pięknych, skórzanych; sam pastował je tego ranka, tak, że mógł przejrzeć się w drogiej skórze i ujrzeć swe zapłakane, brzydkie oblicze. Zapłakał jeszcze bardziej gorzko: oto jego dziedzic, syn Averych, nosił na swych błogosławionych stopach coś, co parszywy Serafin mógł dotknąć, a on sam...Tak zawiódł.
- Ja...trolle...trolle, o Merlinie, na galopujące gargulce, jakże zawiodłem! - zawył głucho i zaczął całować buciki Perseusa, na razie ignorując panienkę-na-zawsze-Avery. To synowi, mężczyźnie, powinien składać hołd i przeprosiny. Oczywiście rozsądniej postąpiłby informując o wypadku od razu, ale nie mógł powstrzymać gorzkich żali.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Salon   30.12.16 14:49

Nigdy nie potrafił pojąć istoty służalczego masochizmu, z jakim skrzaty samodzielnie wymierzały sobie kary jeszcze zanim ktokolwiek inny dotarł do sedna sprawy, by mniej lub bardziej obiektywnie stwierdzić, że nie ma co dramatyzować. Perseus nie doczekał się odpowiedzi na swoje proste i konkretne pytanie, a każde kolejne rozpaczliwe szarpanie się czy uderzenia w wykonaniu Serafina wzbudzały w nim tylko narastającą odrazę. Przymknął powieki na parę chwil, by chłodnymi palcami potrzeć skronie. Gdzieś pod cienkimi kośćmi czaszki czuł pierwsze, stopniowo narastające ukłucia migreny. Spojrzał kontrolnie na siedzącą nieopodal Leandrę, jej zastygła w wyrazie umiarkowanego zdziwienia twarz zdawała się być jeszcze bledsza niż zazwyczaj, po chwili jednak wzrok stalowoszarych tęczówek utkwił ponownie w wątłej sylwetce skrzata, który wciąż się miotał pokutnie na dywanie zupełnie nie do tego przeznaczonym. Avery zacisnął usta w wąską linię, gdy wyjaśnienia wciąż nie nadchodziły, a na język cisnęły mu się same niewybredne inkantacje, które przypomniałyby Serafinowi gdzie jego miejsce, gdyby tylko świadkiem nie miała być wrażliwa Leandra - miał szczęście, można by więc rzec, choć sam nie był tego nawet świadomy.
- Nie mam czasu na twoje histerie - rzucił beznamiętnym tonem, w głowie jednak aż huczało mu od prawdopodobnych scenariuszy i wizji tego, co mogło wpędzić Serafina w stan graniczący z obłąkaniem. - Trolle? - powtórzył jedyne względnie sensowne słowo wyłapane z wycia skrzata. Słowo, które nie zwiastowało niczego dobrego. - Mów szybko co się stało - ponowił żądanie ostrzej, wyszarpując swoje buty z objęć zapłakanego sługi.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   30.12.16 15:09

Skrzat wydał z siebie ostatni ryk - niczym ranione zwierzę - gdy Perseus odsunął nogę od jego zaślinionej buzi. Kolejna wzgarda; nie podołał nawet przeprosinom, skoro wspaniały pan reagował w tak zniecierpliwiony sposób.
- Oczywiście, wielki pan nie ma czasu, czas na ważne rzeczy, lord bardzo zajęty, a ja głupi, przeszkadzam, ja...zawadzam, nieprzydatny - biadolił dalej Serafin, przyjmując słowa Avery'ego jako kolejny policzek wymierzony skrzaciej godności. Ponownie złapał się za serce i runął zadkiem na dywan, zmieciony nie tyle siłą odepchnięcia męskiej nogi, co własną niemocą. Płacz urwał się jednak, gdy Pers ponowił pytanie, ostre, konkretne, oddziałujące na zupełnie inne strefy serafinowskiej niewolniczej magii. Czknął głośno, pociągnął krzywym, zadartym nosem i ukrył twarz w błoniastych dłoniach. - Ja...nie dopilnowałem podwójnego zamknięcia i one, te wspaniałe, piękne stworzenia - tylko skrzat Averych mógł tak nazwać dwumetrowe, grube, obrzydliwe potworzyska - uciekły! Z zachodniej zagrody! Prosto na pola hrabstwa najgodniejszej z rodzin, rodziny Averych! - wyjęczał z wyraźną męką a wielkie, wyłupiaste, błękitne oko łypało na Perseusa zza długich palców, oczekując wymierzenia sprawiedliwości. - Reszta skrzatów je zagania, sir, ale ja...to moja wina, powinienem zostać ukarany, okrutnie ukarany - wychrypiał, widocznie tracąc głos od zawodzeń, szlochań i innych wątpliwych atrakcji, którymi obdarzał Leandrę i Perseusa.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Salon   30.12.16 16:29

Pochylił się nieco do przodu, lewą dłoń wbijając w oparcie fotela i przysłuchując się uważniej płaczliwym bełkotom skrzata. Nie mógł odmówić mu racji - jego czas był przecież niezwykle cenny, szczególnie czas spędzony w towarzystwie siostry, z którą coraz rzadziej było mu dane się widywać, a Serafin tylko przeszkadzał i udowadniał swoją nieprzydatność. Ze wszystkich skrzatów służących w Ludlow, Avery nie był w stanie wymienić jakiegokolwiek innego, który równie wylewnie prezentowałby swoje gorzkie żale. Jaki ród, tacy słudzy, nie wątpił więc w to, że już niedługo Serafin nagnie się dobrowolnie lub zostanie nagięty do panujących w surowym Shropshire standardów. Mięśnie żuchwy Perseusa zamajaczyły w skurczu pod mlecznobiałą skórą, gdy kolejny atak żalu wstrząsnął drobnym ciałkiem Serafina. Wspaniałe, piękne stworzenia. Zachodnia zagroda. Uciekły. Poderwał się z miejsca momentalnie, jakby siedział nie na miękkim pluszu, tylko na potłuczonym szkle, a jego czoło przecięła głęboka, pionowa zmarszczka. Ile trolli zdołało umknąć, ile z nich siało zamęt na świętych ziemiach Shropshire właśnie w tym momencie, w którym Avery wciąż tkwił bezczynnie w swoim mieszkaniu? Nie było ani chwili do stracenia.
- Leandro, wybacz mi, dokończymy naszą rozmowę w dogodniejszym terminie - zwrócił się do siostry miękkim głosem, pozbawionym jednak przepraszającej maniery. Ciążyły na nim obowiązki dziedzica, których nie mógł zaniedbywać - musiała to rozumieć. - Serafinie, odeskortujesz moją siostrę do Wilthire i zadbasz o jej komfort - rzekł do skrzata już w skrajnie odmiennym tonie, suchym i czysto informacyjnym. W obecnym stanie Serafin i tak byłby do niczego nieprzydatny. - Bądź pewny, kara cię nie ominie - ale i na to będziesz musiał poczekać, bo są rzeczy ważne i ważniejsze. Wyminął sofę i puszysty, już nie tak piękny po dzisiejszym dniu dywan, by po drodze do kominka chwycić tylko płaszcz. Nie oglądał się za siebie. Nie tracił czasu na ckliwe pożegnania.

| zt wszyscy




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
 

Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni :: Posiadłości-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17