Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Sklep zielarski Orchideous

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Sklep zielarski Orchideous   20.02.16 0:36

First topic message reminder :

Sklep zielarski 'Orchideous'

Sklep wydaje się tu być od zawsze. Frontową ścianę obwiesza bujnie rosnący bluszcz. Z pozoru dziki, ale tak naprawdę starannie wypielęgnowany. Otoczony skrupulatną opieką na równi z ziołami wypełniającymi doniczki w środku. Wnętrze jest jasne, przestronne i wypełnione wybujałą zielenią. W powietrzu unosi się uderzająca do głowy mieszanka kwietnych zapachów. Być może dlatego przyjemniej krąży się wśród półek i stolików uginających się od doniczek. Mimo wszystko należy uważać przechadzając się dookoła, zwłaszcza na młode sadzonki bijącej wierzby zazwyczaj z wiadomych przyczyn stojące na podłodze. Jeśli nie odnajdziesz tego, czego szukasz sam bezzwłocznie poradź się sprzedawcy, który zapewne odnajdzie potrzebne ci zioła na zapleczu, do którego wiodą tajemnicze drzwi za kontuarem.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep zielarski Orchideous   17.12.16 20:15

/obojętne, może być i początek kwietnia c:


Serce Lil zabiło jakby mocniej, kiedy usłyszała zalążek odmowy, zaraz jednak odetchnęła z ulgą czując, jak niewidzialny ciężar opada jej z serca. Spokojnie, MacDonald, wszystko będzie dobrze, kupisz co masz i wrócisz na próbę.
Uważając, żeby niczego nie potrącić i nie zrzucić, ruszyła w stronę lady, w myślach powtarzając po raz kolejny listę zakupów.
- Potrzebuję figi abisyńskiej, ptasiego rdestu i raptuśnika - odpowiedziała, rozglądając się dookoła. Nie ma opcji, żeby sama znalazła to wszystko w tym szaleństwie. Tu wszędzie są rośliny! W tym momencie kobieta za ladą wymówiła jej imię i Lil dopiero teraz faktycznie się jej przyjrzała. Dla niej szkoła była całe lata świetlne wstecz. Co chwila coś się działo, coś co dla innych mogło nic nie znaczyć, a dla niej było olbrzymie. Sam marzec trwał chyba z rok! A co dopiero jej początki, rozkręcanie się w pracy, potem wyjazd, powrót, perypetie w trakcie. Pewnie gdyby Sprout jej nie rozpoznała, Lil wyszłaby z poczuciem, że gdzieś już tę osobę widziała, ale nie ma pojęcia gdzie. Dla niej wszyscy bardzo się przez tych prawie dziesięć lat zmienili.
- Peony? - odpowiedziała, uśmiechając się łagodnie, choć trochę nerwowo. Miło było ją spotkać, znów zobaczyć znajomą twarz. Tyle osób jej poznikało! MacDonald nigdy nie była popularna, wręcz przeciwnie, ale zawsze ceniła swoje nieliczne grupki dobrych znajomych.
- Ciebie za to bym nie poznała. Ale to może kwestia mojego zawirowania. - przyznała. Przygryzła nerwowo wargę, już się oduczyła, ale ostatnie nerwy znów przypomniały jej o tym nawyku. - Znajdziesz mi te zioła? Sama bym to robiła tu ze trzy godziny, a wieczorem mam pokaz, muszę wracać na próbę.
Wydało jej się oczywiste, że Sprout musi tu pracować. Z resztą weszła za ladę. Tylko o co chodziło na początku?




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep zielarski Orchideous   18.12.16 21:39

Choć Peony czasy szkolne pamiętała raczej jak przez mgłę to niektórych twarzy po prostu się nie zapomina. Podczas pobytu w Hogwarcie miała wielu przyjaciół jednak to wszystko gdzieś znikło. Każdy poszedł w swoją stronę. Założyli rodzinę, wyjechali by znaleźć pracę marzeń i chociaż dobrze wiedziała, że nic tak naprawdę nie trwa wiecznie i każda relacja może ulec osłabieniu to nie mogła wyrzucić tych ludzi z głowy. Słysząc czego kobieta potrzebuje zaczęła się rozglądać po sklepie. Zastanawiała się co na to właściciel sklepu. W końcu tym, że sama weszła za ladę mogła spowodować późniejszy brak zaufania u mężczyzny. Mogła też go po prostu zawołać ewentualnie zapytać czy może. Nie zrobiła tego. Człowiek bardzo często najpierw robi, a dopiero potem zaczyna myśleć. Kiedy dowiedziała się, że kobieta przed nią nie jest nikim innym jak znajomą z Hogwartu nie mogła już jej nie pomóc. Liczyła, że jednak ceni się na tyle jej wiedzę by nie myśleć, że może sprzedać coś całkowicie innego. Skinęła głową. - Zwolnij trochę, bo już całkiem przestaniesz ludzi na ulicy poznawać. - zaśmiała się i od razu zaczęła rozglądać się za ziołami jakich potrzebowała kobieta. - Pokaz? To czym się zajmujesz? Gdzie Cię świat poniósł? - zapytała szczerze zainteresowana. Pamiętała Lily z czasów, kiedy sama była Prefektem. To przyjazna i uśmiechnięta dziewczyna, której często ciężko było uczęszczać na zajęcia. - Może to chwile potrwać… znaczy na pewno nie trzy godziny, ale nie znam wszystkich zakamarków. Nie pracuje tutaj. - powiedziała wzruszając ramionami i uśmiechając się szeroko. Zdała sobie sprawę z tego jak bardzo absurdalnie w tym momencie to brzmiało. Sięgnęła po słój ptasiego rdestu i wzrokiem zaczęła szukać pojemniku do przesypania. - Taki pojemniczek wystarczy? - zapytała.




do not cry because it is over
smile because it happened

Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep zielarski Orchideous   19.12.16 23:05

- Zaraz przed pokazami trudno zwolnić. Zawsze na ostatnią chwilę coś jest nie tak. - uśmiechnęła się lekko. - Jestem iluzjonistką. Pracuję między mugolami. Wiesz, magia bez magii. - wzruszyła ramionami. Bardzo lubiła swoją pracę i bardzo się w nią angażowała. Nigdy nie była szczególne dobrą uczennicą, zawsze bardzo się starała, ale zwyczajnie jej nie wychodziło, nie miała drygu do zaklęć, czy eliksirów, a jak już zawaliła to potem się bała znowu, nie chciała być w centrum uwagi, stresowała się i wychodziło jeszcze gorzej. Aż pewnego razu ktoś przypadkiem podsunął jej rozwiązanie, które okazało się idealne.
- Nie pracujesz? A... możesz mi te rzeczy sprzedać? Znaczy to jakiś twój przyjaciel? - dopytała zaraz, bo i nie chciała narobić Peony problemów. Jeszcze ktoś ją weźmie za złodziejkę? - I czym się w takim razie zajmujesz?
Dopytała jeszcze ciekawsko. I rozejrzała się, bo przecież gdzieś tu powinien być jakiś pracownik, czy właściciel sklepu?
- Przydałby się większy. Robię zapas na dłużej. - przyznała, nie kryjąc zdziwienia całą sytuacją. Choć nie spodziewała się, niczego niecnego. Pewnie się znają, Peony jej pomoże, a ten człowiek się ucieszy, że nie stracił klientki i tyle.




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep zielarski Orchideous   23.12.16 9:44

Słysząc o zawodzie jakim kobieta wykonuje, Peony uśmiechnęła się szeroko. - Każdy potrzebuje odrobiny magii co? - zapytała retorycznie. Sama nie wyobrażała sobie życia bez różdżki i podziwiała każdego kto potrafił bez magii funkcjonować tak dobrze jak robili to mugole każdego dnia. W końcu całkiem niedawno mogła zachwycać się konstrukcją ich wesołego miasteczka. Nie łatwo jest zrobić coś podobnego bez krzty magii. Lily także doskonale rozumiała. Wiedziała jak to jest kiedy dosłownie cały świat staje na głowie, a tobie zostało parę godzin by ten świat uratować od największej zagłady. Może trochę to przesadzone, ale w naszych głowach dokładnie tak to wygląda. Oderwała się od rozmyślań i skupiła na wymówionych przez rudowłosą ziołach. Odmierzając do słoiczka odpowiednią ilość ziół i zapisując liczby na kartce leżącej tuż obok magicznego kalkulatora, wzruszyła ramionami. - Właściciel rozpakowuje towary więc pewnie kazałby Ci trochę poczekać. Znaczy jestem tego bardziej niż pewna. - bo przecież to był gbur nie z tej Ziemi i Peony nie raz spędzała tu długi godziny czekając aż ten w końcu sprawdzi każdą, pojedynczą mandragorę. Kompulsje jak znalazł. - Nie mogłam pozwolić, żeby Cię tu trzymał skoro się śpieszysz. - dodała sięgając po różdżkę i ruchem ręki przywołała do siebie drewnianą skrzynkę z figami. - Jestem zielarką. - powiedziała ponosząc na kobietę wzrok i uśmiechając się lekko. - Głównie zajmuje się hodowlą mandragor, ale jestem też alchemikiem. Nie martw się dostaniesz wszystko w pierwszorzędnej jakości. - powiedziała sięgając po figę, która naprawdę była pierwszorzędna. Co jak co, ale towar mężczyzna miał tu naprawdę dobry. Nic dziwnego, że sprawdzał każdą, pojedynczą mandragorę. Uśmiechnęła się kładąc na ladę słoik rdestu i siatkę z figami. - Jeszcze tylko raptuśnik i jesteś wolna. - powiedziała i zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu.




do not cry because it is over
smile because it happened

Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep zielarski Orchideous   23.12.16 13:13

- Racja.
Uśmiechnęła się lekko. Zawsze cieszyło ją to, ile radości mają ludzie z oglądania jej sztuczek. Szczególnie tych faktycznie całkowicie mugolskich. Była z nich szczerze dumna i przeszczęśliwa zawsze, kiedy na prawdę udało jej się oszukać czyjeś zmysły - szczególnie, że nad większością z nich pracowała sama. I wbrew pozorom te najprostsze sztuczki były dla widzów trudniejsze do rozgryzienia.
Kiedy usłyszała, że Peony właśnie ratuje ją przed czekaniem, uśmiechnęła się tym bardziej wdzięczna za pomoc. Może i by się wyrobiła, ale jej nerwy by na tym na pewno ucierpiały!
- W takim razie miałam tym więcej szczęścia, że na ciebie wpadłam. - stwierdziła zadowolona.
Skinęła głową, jakoś nie dziwił jej ten zawód panny Sprout. To miejsce z resztą było przyjemne i chyba w jakiś sposób uspokajające. Może jest tu jakaś szczególna roślina?
- Byłabyś w stanie wyhodować mi coś skutecznie uspokajającego? - spytała zaciekawiona, kiedy Piwka przesypywała do odpowiedniego słoiczka wymienione przez nią zioła. - Do naparu, albo do postawienia. Tylko żeby nie usypiało, a jedynie łagodziło nerwy. Jest w ogóle coś takiego? - dodała, bo nawet nie zamierzała udawać, że się na tym wszystkim zna. - Albo polecić do kupna, jeśli nie zajmujesz się sprowadzaniem, czy sadzeniem takich rzeczy. Nie potrzebuję na już, szukam czegoś dobrego już jakiś czas.
Przyznała. Chyba wolała doniczkę i zrywać czasem listek i parzyć, gdyby trzeba. Ale jeśli jest coś ususzonego, a skutecznego - czemu nie?




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep zielarski Orchideous   23.12.16 22:44

Peony także lubiła patrzeć jak wykonując swoją pracę, coś co przecież robi mechanicznie, z pasji, a nie z przymusu, sprawia komuś przyjemność. W dzisiejszych czasach ciężko było o zajęcie, które nie będzie dla nas prawdziwą udręką. Peony miała tą przyjemność, że zawsze, niemalże zawsze ludzie będą potrzebować jej zawodów. Krem dla skóry, eliksir dla ciała, zioła dla umysłu. To wszystko się przydawało i miało się przydawać. Wierzyła, że tak szybko nie przejdzie na emeryturę i bardzo jej to pasowało. Lubiła w końcu to co robiła. Cieszyła się z tego, że urodziła się Sproutem i miała to we krwi. Uśmiechnęła się na słowa kobiety. - Miejmy nadzieje, że mnie właściciel nie zabije. - zażartowała. Nie wierzyła w to, że mogłaby mieć przez to problemy. Zresztą pamiętajmy o tym, że ludzie działają zwykle tak by ratować własną skórę. A skoro nie byłaby pewna, że nie wpłynie to na nią to by się tego nie podjęła. Przez chwile zamyśliła się nad słowami kobiety. - Ale wolisz coś do zaparzania? W sensie… mieszankę ziół? - zapytała bo to właściwie wynikało z tego co jej mówiła, a Peony miała przepis na pewien eliksir, który mógłby złagodzić ale nie otumanić. - Bo jeśli wolisz zioła to oczywiście głóg, małe ilości waleriany i może… - rozejrzała się w poszukiwaniu siedzącego jej w głowie zioła. -… werbena. - powiedziała w końcu wracając spojrzeniem do kobiety. - To jestem Ci w stanie przygotować już teraz. Jeżeli wolisz jednak żywe rośliny to najlepsze sadzonki znajdziesz w dokach, ale jeśli chcesz mogę je dla Ciebie kupić. - uśmiechnęła się szeroko. - Jeżeli wolisz jakiś eliksir, albo nawet maść… to zawsze mogę Ci też coś przygotować. Znaczy z maścią jest taki problem, że będzie się wolno wchłaniać, ale przy dłuższym zażywaniu też będzie działać. - opowiedziała odstawiając skrzynkę fig na miejsce i zapisując ilość jakie zapakowała do słoiczka. Kilka liści raptuśnika włożyła do papierowej koperty, a wszystko ładnie zapakowała do torby. - I wszystko. - powiedziała.




do not cry because it is over
smile because it happened

Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep zielarski Orchideous   24.12.16 23:35

- Ja też.
Cóż, nie chciała robić problemu, choć też wierzyła w zdrowy rozsądek Peony, która raczej nie robiłaby tego, gdyby miała mieć z powodu tej pomocy problemy. Patrzyła, jak kobieta krząta się po sklepie, zbiera, waży i pakuje odpowiednie rzeczy.
- Może wezmę coś do zaparzania w takim razie. Ale nie pogardziłabym żywą roślinką. Możemy się umówić gdzieś, porozmawiać może, przy okazji bym ci oddała pieniądze i ją zabrała. Jest tu, zaraz obok bardzo urocza cukiernia.
Dodała. Żałowała, że teraz się tak spieszy. Nigdy nie były z Peony najlepszymi przyjaciółkami, ale po prostu ją lubiła. Piwka nie raz jej pomogła, była taka ciepła i kochana - takich osób bardzo trzeba, szczególnie strachliwym dzieciakom wysłanym daleko od domu! Miło było teraz po czasie odnawiać podobne znajomości. Lil coraz bardziej się cieszyła, że wróciła do Londynu.
Wyjęła zaraz portfel, żeby zapłacić, kiedy tylko Piwka ją podliczy i wyjść w końcu, pospieszyć na swój pokaz. Trochę nerwów teraz, potem się uspokoi, na scenie będzie innym człowiekiem i po wszystkim wróci do domu. To będzie męczący dzień!




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep zielarski Orchideous   25.12.16 10:02

- Świetny pomysł. - powiedziała z uśmiechem. Peony to już całkiem miała problem z odnajdywaniem jakichkolwiek znajomości. Po szkole wszelkie drogi się rozeszły, ale wtedy jakoś jej to nie przeszkadzało. W końcu miała inne rzeczy na głowie. Dom, rodzina, w końcu także dziecko. Jakoś nie po drodze jej było do utrzymywania dobrych kontaktów z ludźmi ze szkoły. Była pewna, że gdyby spotkała na ulicy niektóre osoby ze swojego domu… nie rozpoznałaby ich. Na szczęście niektórzy prawie w ogóle się nie zmieniają, a przynajmniej Peony nadal ich tak pamięta. Tak jak Lily, która prócz tego, że wydoroślała, bo w końcu minęło parę dobrych lat to nadal miała w sobie to co Peony bardzo dobrze pamiętała. - Moment już Ci coś przygotuje. - odparła i zabrała się za przygotowanie mieszanki ziół. - W takim razie może wyślę Ci sowę, kiedy będę już miała rośliny? - zapytała przesypując odpowiednią ilość ziół do pojemnika. - I wtedy się umówimy na dogodny dla nas termin. - dodała z uśmiechem wkładać słoiczek do siatki i podając ją rudowłosej. Wszystko zapisała w zeszycie, a samopiszące pióro od razu podliczyło jej cenę. - Za wszystko będzie dwanaście galeonów. - powiedziała z uśmiechem. Czuła się dziwnie w roli sprzedawcy, ale przecież to nie była taka zła robota. W końcu nie raz przychodziło jej zastępować ojca w aptece. Czasem to było nawet zabawne. W końcu ludzie lubią wymyślać różnego rodzaju choroby. - I powodzenia na pokazie. - dodała choć była pewna, że kobieta doskonale sobie poradzi.

z.t

[bylobrzydkobedzieladnie]




do not cry because it is over
smile because it happened



Ostatnio zmieniony przez Peony Sprout dnia 26.12.16 18:40, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep zielarski Orchideous   25.12.16 13:50

- A możemy zrobić to inaczej? Wyślę ci sowę za tydzień i odpiszesz? Nadal raczej nie lubię sów. Ale mam swoją. Ona jest... niegroźna. Tylko nie mów proszę, że sowy są niegroźne. W każdym razie Kukułki się nie boję. - uśmiechnęła się. Może lekko była skrępowana, ale przywykła do tego, że ludzie wiedzą o jej lękach. Nie musi się wstydzić Piwki, która nie raz widziała ją skuloną i przerażoną. Sowy to problem Lil już od dawien dawna - nawet tej, która przyniosła jej sowę z Hogwartu nie wpuściła do pokoju, ostatecznie listy odbierał Rob, jej brat.
- Dzięki. Super. To... do zobaczenia niedługo?
Uśmiechnęła się lekko, kiedy zebrała swoje rzeczy do torebki i zapłaciła Peony należność. - Nie dziękuję. - Puściła jej oczko jak każdy przesądny człowiek. Skinęła jej jeszcze na odchodne i ostrożnie, uważając żeby na nic nie wlecieć, czy czegokolwiek nie potrącić opuściła sklep, by dalej szykować się do pokazu.

zt




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep zielarski Orchideous   09.01.17 0:47

/początek kwietnia, jakoś przed siódmym

Titus miał przerwę, a że nie bywał już w Zwierzyńcu nie bardzo wiedział co ze sobą zrobić - nie pierwszy raz zresztą. Normalnie przeglądał wówczas Horyzonty Zaklęć (Proroka już nie czytał, bo uznał, że ten szmatławiec głosi propagandę, rzetelne wiadomości to oni podawali może w poprzednim stuleciu), albo czytał książki, które przyniósł sobie do różdżkarni, ale dzisiaj... Dzisiaj skończył ostatni tom i tak strasznie mu się nudziło, że wypełzł przed sklep żeby odetchnąć świeżym powietrzem. Wciągnął w płuca zapach ulicy Pokątej, pozwolił kącikom ust unieść się ku górze, a na koniec przetarł obiema dłońmi ramiona, bo darował sobie płaszcz, zaś chłodny podmuch wiatru wprawił jego ciało w delikatne drżenie. Niby był kwiecień, ale pogoda wciąż lubiła płatać figle i choć promienie słońca wyglądały zza chmur, to minie jeszcze kupa czasu zanim będzie można się opalać... Z wolna odpalił papierosa, jeszcze bardziej niespiesznie zaciągając się aromatycznym dymem o smaku jabłek z cynamonem, wsparł ramię o framugę i obserwował. Patrzył na czarodziei spieszących po wybrukowanej ulicy, patrzył jak wiatr szarpie ich płaszcz, jak potykają się o własne stopy gnając przed siebie, rozglądając się wokół jakby... z lękiem w oczach. Niektórych witał skinieniem głowy, a oni odpowiadali mu bladym uśmiechem. Czasem zerkał w stronę Zwierzyńca...
W końcu jednak inne drzwi przykuły jego uwagę - sklep zielarski znajdował się nieopodal i Titus miał idealny wgląd na jego wejście, gdzie na progu pojawiła się pewna znajoma młódka. Ollivander wyszczerzył zęby w uśmiechu - choć miał jeszcze połowę papierosa, wyrzucił go na bruk, przydeptując peta, po czym ruszył w kierunku Bonnie, która w swoich chudych ramionach dźwigała chyba z tuzin sadzonek!
- Bonnie! - pomachał do niej - Czekaj, pomogę ci z tym, mam akurat przerwę. - kiwnął głową wyciągając ręce by odebrać od niej bagaż. Cieszył się, że ją tu spotkał, lubił młodą Carterównę... no i może miał nadzieję, że powie mu co słychać u Lotty, bo strasznie się o nią martwił po tym jak ogłosili wyniki referendum i choć dłonie mistrza już tworzyły magiczny kompas, który wkrótce znajdzie się w jej posiadaniu, to nie poczuje się spokojniejszy przynajmniej do momentu, w którym busola nie trafi w ręce Charlotty.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,why not us?
Powrót do góry Go down
 

Sklep zielarski Orchideous

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Sklep zielarski Orchideous
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep Madame Malkin
» Sklep z eliksirami J. Pippin's
» Sklep Ollivandera

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17