Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pomieszczenie główne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pomieszczenie główne   29.12.16 19:51

First topic message reminder :

Pomieszczenie główne

Pierwsze pomieszczenie, do którego trafia się zaraz po przekroczeniu progu budynku. W pierwszym wrażeniu może się ono wydać nieco zagracone, jednakże już po chwili można we wszystkim dostrzec dość osobliwy zamysł kompozycyjny. Przyczyną tego jest wielofunkcyjność pokoju - to tutaj załatwiane są papierkowe formalności, tutaj przyjmowana jest większość gości czy też tutaj ludzie czekają na załatwienie swoich spraw w związku z przybyciem do przytułku.
W oczy rzuca się duża liczba drzwi, prowadzące do dalszej części budynku, po której jednak poruszanie się bez osoby pracującej w przytułku jest z reguły niedozwolone.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes http://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace http://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa http://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Pomieszczenie główne   03.01.18 23:55

Szybkim krokiem lawirowała pomiędzy pomieszczeniami, robiąc milion rzeczy na raz. Tak naprawdę jednak miała problem ze skupieniem się na swoich zadaniach, toteż ostatecznie zatrzymała się w jednym z pomieszczeń, siadając ze zrezygnowaniem na podłodze. Ostatnie wydarzenia miały bardzo negatywny wpływ na wszystkie aspekty jej życia - czuła się o wiele słabsza, nie miała na nic czasu, jej przytułek stał się miejscem nie do ogarnięcia, a na dodatek nie mogła się skontaktować z kilkoma znajomymi. To wszystko razem skumulowane wprowadziło w jej życie istny chaos, którego do tej pory nie umiała się wyzbyć. Była jednym kłębkiem nerwów i choć siostra proponowała jej eliksir, to ona stanowczo odmawiała, tłumacząc się odpowiedzialnością za przytułek i jego podopiecznych. Zwierzęta również dość źle znosiły ostatnie wahania magii, a szczególnie ta bardziej magiczna część. Najgorszym był fakt, że próby uspokojenia i ogarnięcie tego bałaganu spełzły wielokrotnie na niczym. Grace po raz pierwszy zatęskniła za magią, której obawiała się używać. Jej ostatnia próba skończyła się źle zarówno dla niej, jak i jednego z drzew. Ona zasłabła, zaś roślina nagle zaczęła usychać, by ostatecznie zmienić się w proch. Ten widok przeraził ją wystarczająco mocno, by odłożyć różdżkę do szuflady koło łóżka.
Westchnęła, przeczesując palcami potargane i lekko wilgotne włosy. Po raz pierwszy w swoim życiu pojawiło się zadanie, które zaczynało ją przerastać. Nie miała jednak dość determinacji by prosić kogoś o pomoc - wiedziała, że anomalie wprowadziły zamęt nie tylko w jej życie, toteż pewnie duża ilość ludzi, borykała się z podobnymi problemami.
Wzięła głęboki wdech, chcąc tym samym nabrać ponownie sił na dokończenie dzisiejszych zadań. Niewiele jej już zostało do zrobienia. Ta myśl pokrzepiła ją, toteż po chwili podniosła się z podłogi, otrzepując lekko zniszczone ubrania. Uroki zawodu sprawiały, iż ponad połowa jej szafy, nie nadawała się na oficjalne wyjścia. I chociaż jej siostra uważała, iż pojedyncze dziury w spodniach dodają jej uroku, to ona nie potrafiła jej przytaknąć.
Ruszyła z powrotem w stronę pomieszczenia głównego, z zamiarem zerknięcia w swoją małą rozpiskę zadań. Była na tyle zamyślona, iż z początku nie dostrzegła gościa. Dopiero gdy była już w połowie pokoju, spostrzegła ruch na kanapie. Stanęła jak wryta, wciągając gwałtownie powietrze. Czuła, jak serce zaczyna gwałtownie bić. Zaśmiała się nerwowo, odgarniając włosy za ucho.
- Przepraszam, nie spodziewałam się już dzisiaj nikogo - powiedziała, uśmiechając się niepewnie. - W czym mogę panu służyć?
Spojrzała na mężczyznę, próbując uspokoić wciąż bijące szybko serce.




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Calhoun Goyle
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5475-cal-pracujemy#124811 http://www.morsmordre.net/t5485-okno-parszywego-pasazera#125261 http://www.morsmordre.net/t5593-hear-the-ocean-s-roar#130336 http://www.morsmordre.net/f109-doki-parszywy-pasazer-pokoj-7 http://www.morsmordre.net/t5484-calhoun-goyle#125257
kapitan, żeglarz, przemytnik
27
Czysta
Kawaler
I don’t believe in no
devil
Cuz I done raised this
hell
0
25
0
0
0
5
26
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pomieszczenie główne   06.01.18 18:38

Słońce już skryło się za horyzontem, zanim osiągnął swój cel. Była to dziwaczna wyprawa w głąb lądu, jednak również w pewien sposób przypominająca mu o tym, że nie dane było mu życie z dala od brzegu. Nie czuł wiatru we włosach, który miałby pewien słonawy posmak; podłoże nie ruszało się w rytm fal, a drewniane słupy nie były masztami, a zwykłymi, dziko rosnącymi drzewami. Brakowało mu również zapachów śmierdzących doków w dzielnicy portowej tak różnych dla innych części świata, a jednak w jakimś kontekście podobnych. Uwielbiał to hałaśliwe, nigdy nie gasnące życie panujące nad brzegami i wijące się między magazynami z towarem oraz statkami. Czuł się wtedy jak w domu, chociaż od dłuższego czasu brakowało mu drugiej, najważniejszej rzeczy w życiu. Teraz jednak niespieszno było mu do ponownego spotkania. Zamierzał dobrze rozejrzeć się po mieści i zobaczyć jak wiele zmieniło się podczas jego nieobecności. Jak wiele już przegniło dróg, miejsc, ciasnych portowych alejek, gdzie na każdym rogu ktoś dymał jakąś panienkę za trzy knuty. Uwielbiał twarz portu. Nieposkromiony, zawszony, dziki i chaotyczny. Nie idący na ustępstwa z byle kim, chociaż zmienność mogłaby bywać niebezpieczna, gdyby nie posiadała wolności. Mieszkające tam szuje jednak znały jej smak i nie zamierzały się nikomu poddawać. Nowy Minister Magii z nowymi dekretami mógł pocałować ich w tyłek, gdyby pojawił się w okolicy. Nic by nie zmienił, nic by nie wprowadził. Nielegalne walki wciąż by się odbywały nawet gdyby pozamykał bukmacherów, podobnie jak handel nielegalnym alkoholem i innymi używkami, który kwitł w najlepsze. Wystarczyło wejść do pierwszego lepszego syfiastego pubu i spytać. Nowe gęby były witane zawsze ze zwyczajową wrogością, którą zwano jako uprzywilejowanie godne prawdziwych żeglarzy. Wszędzie wyglądało to dokładnie tak samo. Spotykało się dziwki, kapitanów, rzemieślników, piratów, opiumistów, dilerów. Wszystko można było znaleźć dokładnie pod samym nosem władzy londyńskiej, lecz zbyt się bali, by wejść tam siłą. Słyszał, że jakiś czas temu uchwycono walczących pięściarzy, jednak wyszli po kilku dniach na wolność, nie płacąc nawet grzywny. Jak bardzo słaba była Wielka Brytania, która nie potrafiła zapanować nad swoimi obywatelami. Nie podlegali prawu lecz tworzyli je sami w wykreowanym przez nich świecie. Czy walił się świat dokoła, czy wybierano nowego króla - trwali w tym samym burdelu co zawsze.
Nie zgasił zapalonego przed wejściem papierosa i nie zamierzał tego robić również w środku. Zapewne uśmiałby się niezmiernie, gdyby usłyszał znajome nazwisko w ustach zupełnie nieznajomej sobie kobiety. Bez pośpiechu też przejechał spojrzeniem po jej sylwetce. Jakby oceniał towar, który zamierzał sprzedać lub przewieźć statkiem. Na pewno zauważyła to jak wędrował po niej wzrokiem spod lekko pochylonej głowy. Niewątpliwie była jedną z piękniejszych Angielek, które spotkał od powrotu do ojczyzny. Zdecydowanie.
- Przyszedłem po kota - odparł jedynie, wstając ze swojego miejsca i stając przed młodą kobietą. Zdecydowanie bliżej niż wypadało, ale jego nie obowiązywały żadne zasady. Po prostu lubił robić na co miał ochotę. A właśnie teraz chciał poprzebywać w niecodziennym dlań towarzystwie.




Everyone is a monster to someone
Since you are so convinced
that I am yours, I will be it

Powrót do góry Go down
 

Pomieszczenie główne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Pomieszczenie w wieży
» Pomieszczenie Główne
» Pomieszczenie pod świątynią
» Tajemnicze pomieszczenie
» Pomieszczenie z celami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest :: Przytułek dla magicznych zwierząt-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18