Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pomieszczenie główne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pomieszczenie główne   29.12.16 19:51

Pomieszczenie główne

Pierwsze pomieszczenie, do którego trafia się zaraz po przekroczeniu progu budynku. W pierwszym wrażeniu może się ono wydać nieco zagracone, jednakże już po chwili można we wszystkim dostrzec dość osobliwy zamysł kompozycyjny. Przyczyną tego jest wielofunkcyjność pokoju - to tutaj załatwiane są papierkowe formalności, tutaj przyjmowana jest większość gości czy też tutaj ludzie czekają na załatwienie swoich spraw w związku z przybyciem do przytułku.
W oczy rzuca się duża liczba drzwi, prowadzące do dalszej części budynku, po której jednak poruszanie się bez osoby pracującej w przytułku jest z reguły niedozwolone.


Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pomieszczenie główne   26.01.17 21:46

Lasu

On również lubił "nietypowe", a przynajmniej dla osób, w których towarzystwie powinien się obracać towarzystwo. Jego rodzina zawsze była odmienna od reszty. Czystokrwiści czarodzieje powinni z reguły być blisko arystokratów, oni jednak wręcz na przekór woleli towarzystwo czarodziejów półkrwi, mugolaków, bądź mugoli. Sprutowie od dawna wykazywali się swoją tolerancją. Nieraz spotykało się to jednak z odtrąceniem społecznym, szczególnie w takich czasach jak to. Oni jednak nie przywiązywali nigdy do tego większej wagi chcąc zadawać się, przyjaźnić z kim chcą bez względu na ich status krwi, majątkowy, czy inne nieznaczące cechy. 
Spędził z nim za dużo czasu? Całkiem możliwe. Przyjaźnią się od czasów jeszcze przed Hogwartem. Później, gdy Raiden wyjechał co prawda ich drogi się rozdzieliły, ale teraz może szczerze stwierdzić, że odzyskał swojego przyjaciela. Nigdy jednak nie będzie posiadał tej pewności siebie co on, przynajmniej nie w stosunku do kobiet.  
Droga powrotna nie zajęła im dużo czasu. Zupełnie po chwili mogli zobaczyć przed sobą budynek. pośpiesznie weszli do środka chcąc uciec przed ciemną nocą? Chcąc się jak najszybciej rozgrzać? A może napędzała ich myśl o czekoladowym napoju? On skłaniałby się do ostatniej opcji, a przynajmniej jeśli chodziło o niego samego. Co poradzi, że jest łasuchem?
Musiał przyznać, że jest tu niezwykle przytulnie. Dużo drewna, ogień palący się prawdopodobnie przy pomocy zaklęcia w kominku, to wyglądało bardziej jak jego rodzinny dom, aniżeli Przytułek dla zwierząt. 
-Pomóc ci jakoś? -Zapytał kobiety zwarty i gotowy do pracy. Na jedzenie i na picie trzeba sobie chyba jakoś zasłużyć, a jak do tej pory jedynie Grace zasługuje na pochwałę. Naprawdę nie spodziewał się tak niesamowitej niespodzianki. Jeszcze nie wie jak jej się odwdzięczy, ale coś na pewno wymyśli. 
-Pracujesz tu sama? - Zapytał rozglądając się po pomieszczeniu będąc ciekawym czy dziadkowie dali jej wolną rękę, czy może jednak urządzają jej jakieś inspekcje.


Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes http://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace http://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa http://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Pomieszczenie główne   26.01.17 22:43

Pomimo tego, iż już nadeszła wiosna, to na zewnątrz wciąż zdarzały się chłodniejsze noce. Chociaż Grace zazwyczaj nie narzekała na podobne rzeczy, to tym razem czuła iż przemarzła. Nic w tym jednak dziwnego - jej praca zazwyczaj łączyła się z ruchem, a zatem bezczynne trwanie i przyglądanie się Lubanalle nie służyło w taką pogodę. Bez względu na to jednak wiedziała, że było warto się tak "poświęcić", bo finał był naprawdę przyjemny.
- Nie, usiądź sobie. Ja szybko się tym zajmę. - odpowiedziała, znikając w jednym z pomieszczeń obok. Zostawiła drzwi uchylone, dlatego też mogła bez problemu słuchać jego głosu i odpowiadać. Szybko zaczęła przygotowywać napój, a robiła to w sposób dość klasyczny, bo bez użycia różdżki. Często tak postępowała, stąd wielu bez trudu rozpoznawało w niej osobę, która przez jakiś okres życia mieszkała wśród mugoli. Czarodzieje wychowujący się wśród magii od zawsze często posługiwali się różdżką jak trzecią kończyną, ona zaś potrafiła nie używać jej nawet przez cały dzień. O ile nie dłużej.
- Oficjalnie tak, chociaż moja siostra stara mi się pomagać jak tylko może - odpowiedziała, jednocześnie szykując napoje. Nie zajęło to dużo czasu, bo mleko dość szybko się podgrzało, a dalej już nie było żadnej filozofii. Tym samym nie sposób było strzelić gafy i pokazać, że gotowanie wytwornych potraw nie było jej mocną stroną. Nigdy nie ciągnęło jej do kuchni, to jej siostra była w tym mistrzem. Ona jedynie patrzyła, nawet nie skupiając się na dodawanych składnikach. Jeszcze jako dziecko lubiła patrzeć na przygotowywanie potraw jak na rodzaj magii, której ona nigdy nie opanuje. Prawdopodobnie.
W końcu napoje były gotowe. Grace wróciła do pomieszczenia, niosąc w ręku dwa kubki - jeden w kolorze zielonym, drugi zaś w kolorze brązowym. Kobieta wyciągnęła w jego kierunku obie dłonie, pozwalając mu tym samym wybrać kolor naczynia. Gdy ten zaś już wybrał, usiadła obok niego na miękkiej kanapie znajdującej się naprzeciwko kominka.
- Mam nadzieję, że będzie Ci smakować - powiedziała, nie mówiąc nic na temat swoich wybitnych zdolności kulinarnych. Wolała się jedynie modlić, iż wszystko jej się udało bez zarzutów.




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pomieszczenie główne   27.01.17 14:27

Przez dłuższą chwilę przy pomocy uchylonych drzwi przyglądał się poczynania kobiety aby ostatecznie usiąść na kanapie przed kominkiem. Szczerze mówiąc nie mógł skojarzyć innej Wilkes uczącej się w Hogwarcie. Miał zawsze dość słabą pamięć, ale najwidoczniej sama Grace dość mocno się w niej zakorzeniła.Przytułek z tego co zdążył zauważyć jest dość spory, czyli że ma też i trochę mieszkańców. Ogarnięcie tego niemal wyłącznie samej musiało kosztować Grace wiele wysiłku, ale widać było, że kobieta lubi swoją pracę choćby w sposobie jakim o niej opowiada. Długo nie musiał na nią czekać. Już po chwili pojawiła się przed nim Grace z dwoma kubkami, na których widok momentalnie mężczyzna się rozpromienił. Wziął od niej brązowy kubek chwytając go dwoma dłońmi.
-Dzięki.- On również niesamowicie jak wykwalifikowanym kucharzem nie był. W domu rodzinnym gotowaniem zajmowała się zawsze mama, bądź siostry, a od kiedy się wyprowadził... cóż, kilka popalonych garnków i patelni dość mocno go zniechęciło.
-Masz tylko siostrę? Żadnego innego rodzeństwa? -Dla niego było to wręcz nienaturalne. Wychowywanie się w tak dużej rodzinie jak jego musiało dać oczywiście w tej kwestii o sobie znać. Na logikę wielu osobą wydaję się, że w małych rodzinach musi panować większa zgoda, bliższa relacja aniżeli w wielodzietnych rodzinach, gdzie mogą tworzyć się grupki. Nie twierdził , jednak, że małe rodziny były złe! A i nawet znał sporo rodzeństwa z takowych pochodzących, które dogadywały się bardzo dobrze. Po prostu był dziwnie nieoswojony z takową wizją rodziny. Co się dziwić jeśli wychował się w małym stadku?
Oparł się wygodnie o oparcie kanapy wypijając kilka łyków kakao. Mógłby szczerze mówiąc częściej spędzać w ten sposób może nie noce, ale wieczory. Przy kominku, na wygodnej kanapie, z kubkiem kakao w dłoniach... i z towarzyszącą mu Grace.
-Masz może jakieś plany na weekend?- Spojrzał na nią dość niepewnie. Najwidoczniej spędzał z Raidenem jednak za mało czasu.


Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes http://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace http://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa http://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Pomieszczenie główne   27.01.17 14:55

Brak żadnego skrzywienia i innych oznak niezadowolenia pozwalał jej sądzić, iż kakao się udało. Dopiero kiedy ta wiadomość do niej dotarła, oparła się wygodniej o oparcie, czując jak coraz bardziej się relaksuje. Na chwilę zerknęła na mały zegarek wiszący po jej lewej stronie - pomimo dość później pory, nie czuła ani odrobiny zmęczenia. Z pewnością było to zasługą swoistego pobudzenia emocjonalnego, natłoku pozytywnych emocji, endorfin i innych tym podobnych rzeczy. Poza tym wiele razy dla tych bardziej nocnych stworzeń musiała poświęcać noce, przez co brak snu nie był dla niej aż tak wielkim problemem. No chyba, iż stan ten trwał dłużej niż jedna dwa dni...
- Jakoś tak wyszło, że mam tylko siostrę... Myślę jednak, że w naszym przypadku jest to plus, bo mając tylko siebie o wiele silniej jesteśmy ze sobą złączone. Zresztą tak było zawsze, nigdy nie wyobrażałam sobie nas w złych relacjach. - chociaż on z pewnością nie mógł tego wiedzieć, to ona wypowiadając wszystkie te słowa, mówiła w kontekście nieco szerszym aniżeli samo rodzeństwo. Obecnie miała jedynie swoją siostrę, a i w dzieciństwie wobec braku rodziców, dziewczynki trzymały się razem, wyobrażając sobie jacy byli ich rodziciele, jak mogłoby być gdyby byli... Nie robiły tego jednak z powodu niezwykle odczuwalnego ich braku, lecz ciekawości. W końcu były otaczane przez raczej szczęśliwe rodziny, w których nie brakowało ojca czy matki. Widząc ich sytuacje życiowe, rozmyślały czy w domu Wilkes też by tak było. Nigdy jednak nie mówiły tego przy dziadkach, nie chcąc by pomyśleli, iż coś robią nie tak. Nie byłoby to prawdą, gdyż zarówno babcia jak i dziadek robili wszystko w taki sposób, że pustka z powodu braku rodziców praktycznie nie istniała. A przynajmniej dla Grace.
Z zamyślenia wyrwał ją jego głos. Weekend? Musiała się chwilę zastanowić - obecnie nie miała żadnych planów, jednakże po drodze wiele mogło się zdarzyć.
- Cóż, obecnie nie mam - odpowiedziała w końcu.- Tak samo jak nie mam planów na dzień po jutrze i jeszcze kolejny dzień... Ogólnie jeśli chodzi o plany towarzyskie to ten tydzień jest raczej czystą kartką, więc jeśli masz ochotę ją wypełnić, to będzie mi bardzo miło.




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pomieszczenie główne   27.01.17 21:14

Powiedział już, że jej ufa, więc podjął ryzyko nie wąchając nawet zawartości kubka. (jestem psem no xDD) Raczej też nie miał i czego żałować, bo kakao było smaczne, a ciepło jakim rozlewało się ono po przełyku przyjemne. Nieraz i on zarywał noce. Jego praca miała niby określone godziny, ale jeśli go gdzieś wzywano w środku nocy musiał się tam znaleźć, a i na pracę papierkową niekiedy w dzień nie miał czasu. 
Utarta kogoś w rodzinie zawsze była bolesna. On sam stracił jedną z sióstr. To było nie do opisania. Jedna część obrazka, jeden członek ich rodziny po prostu zniknął z dnia na dzień zostawiając w niej już na zawsze lukę. Grace straciła jednak dużo więcej bliskich jej osób niż on. Gdyby znał prawdę nie miałby nawet jak tego porównać.
-Cóż... całego tygodnia może ci nie wypełnię, ale postaram się coś wymyślić. -Uśmiechnął się na tą myśl. Szczerze mówiąc liczył, że kobieta znajdzie jednak trochę czasu i gdzieś w niedalekiej przyszłości jeszcze razem się wybiorą. Znał ją krótko, ale zaskakująco polubił jej towarzystwo, ją samą.
-Dam ci znać gdy już  na coś wpadnę. -Upił kolejny łyk napoju przenosząc wzrok z Grace na ogień rzażądcy się w kominku. Naprawdę taka drobna rzez jak ta przypominała mu o jego domu. zawsze całą rodziną wieczory spędzali wspólnie, czy to na dworze, czy to własnie przed kominkiem. 
-Dużo podróżowałaś. -Stwierdził oczywisty fakt dość zamyślonym głosem opierając tył głowy o zagłówek kanapy. 
-Nie miałaś ochoty zostać gdzieś dłużej, może na stałe? -On osobiście nawet gdyby mu to proponowano pewnie nigdy nie wyprowadziłby się z Anglii. Tu nawet nie chodziło o przywiązanie, czy o rodzinę mieszkającą tu, a o jakiegoś rodzaju poczucie obowiązku? sam nie był pewien. Był jedynie funkcjonariuszem magiczne policji, ale czuł się odpowiedzialny za obronę tego miejsca. Niestety wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że coś dużego się zbliża. Coś, co raczej nikomu się nie spodoba.


Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes http://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace http://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa http://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Pomieszczenie główne   27.01.17 21:44

Zaśmiała się cicho, kiwając głowę.
- W takim razie z niecierpliwością będę wypatrywać Twojej sowy - odpowiedziała, przy tym nieco podciągając się na miejscu. Usiadła bokiem do oparcia, opierając na nim rękę. Nie czuła się ani trochę skrępowana jego obecnością, co osoba która ją zna z pewnością by dostrzegła bez trudu. Już samo siedzenie w niesamowicie wygodnej i z pewnością nieoficjalnej pozycji mówiło samo za siebie. Czasami Grace przyrównywali do zwierzęcia - niektóre jej zachowania przypominały te typowe dla poszczególnych gatunków. I nie chodziło tutaj o konkretne ruchy jak określone reakcje na poszczególne sytuacje, a bardziej o takie zachowanie w ogólnym słowa znaczeniu. Szczególnie tyczyło się to chociażby konia, który przecież był jej patronusem - wolała przebywać w stadzie, lubiła otwarte przestrzenie, wolność... Z pewnością można więcej na ten temat powiedzieć, jeśli tylko zna się Wilkes. Nie było chyba w tym zbyt dużo dziwnego - w końcu zwierzęta były jej pasją, a i spędzała z nimi mnóstwo czasu.
- Nigdy nie myślałam o tym, by zostawić Anglię. Owszem - wyjechałam do Ameryki i bardzo mi się tam podobało, ale podświadomość w końcu kazała mi wrócić... - zaczęła mówić, ostrożnie dobierając słowa. Nie chciała powiedzieć czegoś, co nie miałoby sensu.- Myślę, że w moim przypadku sprawdza się powiedzenie, że tam dom twój, gdzie serce twoje, a moje było wtedy pomimo wszystko z rodziną. Nie chciałam ich zostawić.
W sumie podobnie było z przytułkiem. Nie wiem czy ci mówiłam, ale wcześniej pracowałam w wielu hodowlach i rezerwatach, lecz nigdzie nie mogłam znaleźć dla siebie miejsca. Może dlatego, iż dopiero to miejsce prawdziwie pokochałam za jego istotę... Nie zrozum mnie źle - w tamtych hodowlach też były zwierzęta i prawdziwie je kochałam, lecz to nie było to, co mam tutaj...

Jej odpowiedź była szczera i płynęła prosto z serca. Przez fakt, że nigdy nie musiała się zastanawiać nad podobnymi rzeczami, dopiero teraz sobie uświadomiła, jak bardzo zżyła się z tym miejscem i jak bardzo kocha swoją rodzinę.
Z początku nie czuła, iż do jej oczu zaczęły napływać łzy. Wciąż, pomimo iż od śmierci babci i dziadka minęło sporo czasu, zdarzało jej się z bólem serca rozpamiętywać tą stratę. Często była przez to na siebie zła, bo przez stratę rodziców nigdy się tak nie czuła. Zaakceptowała to.
- O mamo, przepraszam cię. Za bardzo się zamyśliłam - powiedziała po chwili, otrząsając się dopiero w momencie gdy jedna z łez popłynęła po jej policzku. Zaśmiała się, chcąc tym samym rozweselić atmosferę. Nie chciała teraz płakać.




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pomieszczenie główne   27.01.17 22:43

Nie tylko ona czuła się w tym momencie swobodnie. Choć sam Aspen nigdy większych kłopotów w tym nie miał. Nie miało dla niego większego znaczenia czy widział kogoś po raz pierwszy, czy może nigdy wcześniej nie był w danym miejscu. Lubił zachowywać się jakby te osoby, czy miejsca dobrze już znał. Takie nastawienie nie pomagało tylko jemu, ale też innym w rozluźnieniu atmosfery. Może dlatego tak dobre złapał kontakt z Raidenem? Może dzięki temu tak dobrze rozmawia mu się z Grace?
Wciąż patrząc w ogień w kominku zastanawiał się nad kolejnymi słowami kobiety. Rozumiał ją, a przynajmniej starał się. Nigdy nie miał okazji wyjechać na dłużej, wiec nie był wstanie całkowicie wczuć się w jej sytuację, ale dość szybko przyrównał to do jego odczuć z czasu kiedy był chory. On również nie chciał zostawić rodziny. Dopiero gdy miał umrzeć zrozumiał jak mało czasu poświęcał rodzinie. Ona zaś dopiero gdy wyjechała zrozumiała, że to jej dom jest dla niej najważniejszy. jeśli pokochała to miejsce już wcześniej, było ono związane z bliskimi dla jej serca osobami, to faktycznie miała prawo czuć pustkę pracując w innych miejscach. Wystarczyło kilkanaście minut aby zrozumiał magię Przytułku, ona zaś tu się wręcz wychowała. To był jej dom.
Słysząc łamiący się głos Grace jak na zawołanie usiadł prosto niczym struna na kanapie, następnie jego wzrok szybko powędrował w stronę Grace i ostatecznie wielkimi oczami wypełnionymi paniką nie wiedział gdzie spojrzeć. Co znowu zrobił źle?
-Ja... ehm. Wybacz Grace, nie chciałem. To... - Powiedział nieskładnie wyciągając w kierunku dziewczyny ręce nie widząc co tak naprawdę z nimi zrobić. Jeśli ktoś stwierdziłby, że spanikował, to za mało go znał. on był wręcz przerażony. Faktycznie widok płaczącej kobiety nie był zbyt miły, a szczególnie jeśli prawdopodobnie płakała z twojej winy. ta sama Grace, która jeszcze niedawno śmiała się w niebogłosy teraz ocierała łzy. Widząc kolejną z nich spływającą jej po policzku ubiegł kobietę i sam ją starł.
-Przepraszam. nie powinienem pytać. - Powiedział skruszony mając nadzieję, że ta się już trochę uspokoiła. Już wiedział, że znacznie woli uśmiechniętą Grace, więc słysząc jej śmiech jego kąciki ust automatycznie uniosły się ku górze.


Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes http://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace http://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa http://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Pomieszczenie główne   27.01.17 23:08

Ta noc wydawała się przebiegać zbyt perfekcyjnie, żeby do samego końca taką pozostać. W pierwszym momencie Grace czuła się zirytowana swoim zachowaniem, które w jej mniemaniu wszystko popsuło. Po chwili jednak złagodziła swój osąd, bo w tej kwestii trudno było siebie samą obwiniać za tak silne uczucia związane z ukochanymi osobami. Z pewnością wielu reagowałoby podobnie na śmierć tych, którzy cię wychowali i niejako ukształtowali. Poza tym nic nigdy nie będzie idealne, chociażby chciało się tego bardzo. A może jej nagła zmiana charakteru także nadała jakiś określony charakter temu spotkaniu? Zbliżył ich bądź po prostu wprowadził nową sytuację, która okazała się mieć dość dobry finał. W końcu Aspen próbował ją pocieszyć, a byli tacy, którzy z pewnością uciekliby bez oglądania się za siebie.
- Nie, to nie twoja wina. To ja powinnam przeprosić. - powiedziała, już całkowicie uspokojona. - To po prostu przez pewne wspomnienia. One bardzo emocjonalnie na mnie wpływają, ale nie przejmuj się tym. To nie przez Ciebie ani twoje pytanie.
Cała sytuacja sprawiła, iż atmosfera nie była tak luźna jak na samym początku. Stała się nieco inna, przywołując krępującą ciszę. Przez to Wilkes gorączkowo myślała jak ją poprawić, nie chcąc też zrobić nic głupiego. Najwyraźniej jednak nic nie musiała robić, bo z pomocą przyszła jej Luna, która wręcz zmaterializowała się na kolanach Aspena, siadając na nich i w ciszy ilustrując go wzrokiem. Trwała tak przez jakiś czas, prychając cicho pod nosem. W końcu po krótkiej chwili testowania nowej osoby, leniwym krokiem zeszła z jego kolan, idąc w stronę właścicielki. Biały kuguchar ostatecznie spoczął przy jej Grace, opierając głowę o jej nogę. Całe to przedstawienie zwierzęcia wywołało szczery śmiech Wilkes, która w ramach pieszczoty podrapała zwierzę za uchem.
- Zapomniałam Ci przedstawić mojego najwierniejszego pomocnika - powiedziała, zapominając całkowicie o niedawnej sytuacji. - Luna mieszka razem ze mną i to ona przyjmuje gości do Przytułku. I to dosłownie. Zawsze jest obecna, kiedy nowe osoby się tutaj pojawiają. Jest bardzo nieufna i chyba w jakiś sposób stara się mnie chronić przed nieznajomymi.





Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pomieszczenie główne   28.01.17 0:24

Naprawdę ta cała sytuacja dość mocno wybiła go z tropu. Gdy któraś z jego sióstr płakała po prostu ją przytulał, a przy Grace nie był pewien jak daleko mógłby się posunąć. 
Niezręcznie opuścił dłoń znajdującą się wciąż na policzku Grace w dół zdając sobie sprawę, że leżała ona tam odrobinę za długo. Nie ukrywał, że ucieszyło go to, że to jednak nie z jego winy kobieta zaczęła płakać, choć raczej nie powinien. Płakała w końcu w jego towarzystwie, a tak nie powinno być!
-Nie przepraszaj. Nic się nie stało. Rozumiem. - I naprawdę tak było. Było mu przykro, że kobieta nosi na sobie pewnego rodzaju ciężar, ale chyba każdy praktycznie takowy posiada. Nie zmieniało to jednak faktu, że w jego oczach była naprawdę dzielna.
Rzeczywiście sytuacja stała się dość niezręczna. Czuł wręcz jak jego umysł pracuje na najwyższych obrotach byleby coś wymyślić. Najwyraźniej Merlin jeszcze miał go w swojej opiece i na ratunek mu przyszedł kot, którego szczerze mówiąc nie zauważył tu wcześniej. Jak zawsze wałęsają się swoimi ścieżkami... Zaciekawiony przyglądał się poczynaniom stworzenia, które go ewidentnie oceniało.
Koty to ciekawe zwierzęta. Dużo mniejsze, a jednak tak godne jak i hipogryfy. 
-Lepszy niż pies obronny. - Wyszczerzył się w kierunku Luny, która najwyraźniej nie był za bardzo zainteresowany jego osobą. A oni rozmawiali dalej... tak jakby to przykre zdarzenie sprzed chwili i niezręczna atmosfera nie miały w ogóle miejsca.

Kilka godzin później (ranek) 

Przebudzenie było dość bolesne. Wystarczył jedynie fakt powrotu do niego jako takich zmysłów, aby poczuł ból mięśni rozchodzący się po całym jego ciele. Uniósł swoją lewą dłoń aby przeczesać włosy, a następnie odłożył ją ponownie na swoje miejsce... miejsce na talli Grace. Otworzył szeroko oczy już w pełni trzeźwo myśląc. Nawet nie wiedział kiedy zasnął! Spojrzał w dół widząc jak razem z Grace leżeli razem w pozycji przypominającej pokraczną łyżeczkę. Jego prawa ręka umiejscowiona była pod jej głową, za to wcześniej wspomniana -  lewa przerzucona przez talię, jedna noga zaś spadła mu z kanapy, a druga znajdowała się między tymi należącymi do Grace. No to pięknie... Jak im się to udało?! Uniósł głowę by rozejrzeć się po jasnym już pomieszczeni, ale niewiele było dane mu zobaczyć, prócz tak naprawdę kawałka kominka, a to z powodu ograniczonych ruchów oraz Luny siedzącej na oparciu kanapy i przyglądającej mu się ze znużeniem. Jak go drapnie po twarzy to nie będzie za ciekawie... Nie chciał budzić Grace, ale z drugiej strony budzenie się wspólnie w takiej pozycji... to było co najmniej zawstydzające, a on nie miał zamiaru wprawiać ją w zakłopotanie. Szczególnie już po wczorajszej, a nawet już dzisiejszej nocy. Najostrożniej jak mógł zaczął pomału wyjmować swoją rękę spod głowy kobiety krzywiąc się przy tym niemiłosiernie jakby miało  w czymś pomóc. Niestety... nie pomogło. Mężczyzna trochę przeliczył swoje umiejętności, bo gracji w jego osobie było zero i niestety grawitacja tym razem zwyciężyła ciągnąc jego ciało w stronę podłogi, na którą upadł z hukiem, a z powodu nie innej pozycji jaką zajmował przed chwilą z Grace pociągnął ją dość niefortunnie za sobą.


Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes http://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace http://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa http://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Pomieszczenie główne   28.01.17 22:59

Podczas tych wszystkich rozmów umknął jej moment, kiedy zasnęła.
W jej śnie dalej rozmawiali, przejęci o wiele bardziej swoją obecnością niż tematami do rozmów. Z początku wszytko wyglądało dość normalnie, jednakże po chwili pomieszczenie zaczęło się przekształcać. Wciąż byli w Przytułku, jednakże pomieszczenie uległo zmianie - wszystko było ustawione w zupełnie innym miejscu, a i znajdowało się tutaj trochę nowych mebli. Oni również się zmienili. Na twarzy Aspena pojawił się o wiele gęstszy zarost, a i wyraźne oznaki zestarzenia się. Podobnie zresztą było z jej twarzą - pojawiło się kilka wcześniej nieistniejących zmarszczek, a i fryzura uległa nieznacznej zmianie. A we wszystkim tym ona była dodatkowo tylko obserwatorem, na dodatek nie słyszącym co mówią obserwowani. Chciała skupić się na ruchu warg, jednakże te wydawały się rozmywać, jakby patrzyła przez zaparowane okulary. Z czasem i sam obraz powoli stawał się nieostry, następnie zaczął być coraz ciemniejszy, aż w końcu zniknąć wśród wszechobecnej czerni. I tak już do samego końca, aż nagle poczuła że spada w przepaść. Wyraźny brak grawitacji przeraził ją do tego stopnia, iż gwałtownie otworzyła oczy, czując w tym samym momencie, jak zderza się z czymś. Albo raczej z kimś.
Chwilę zajęło jej, żeby zrozumieć co się właśnie wydarzyło. Widziała z boku znajomą kanapę, a na niej Lunę, mrużącą lekko oczy w wyraźnym geście nieufności i gotowości do ataku. Następnie poczuła delikatny ruch pod sobą, czyjeś bicie serca... Gwałtownie podniosła głowę, tym samym spotykając spojrzenie znajomych oczy, znajdujących się kilka centymetrów od tych jej. Ta nagła bliskość całkowicie zbiła ją z tropu, sprawiając, że zamarła w miejscu na kilkadziesiąt sekund. Dopiero po chwili podniosła się z ciała mężczyzny, siadając na kanapie. Czuła, jak jej serce bije jak oszalałe. Nie spodziewała się takiej pobudki. W sumie to w ogóle nie spodziewała się, że razem zasną.
- Co się stało? - spytała, robiąc na kanapie miejsce dla niego. Pytanie było dość oczywiste, jednakże pierwsze, które przyszło jej na myśl. - Tak bardzo się rozpychałeś, że spadliśmy? Zaśmiała się cicho, starając się tym jakoś rozluźnić dość dziwną atmosferę.




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pomieszczenie główne   29.01.17 10:53

Czy liczenie na to, że po takim upadku dziewczyna się nie obudzi było naiwne? raczej tak, a utwierdziły go w tym jej otwarte, brązowe oczy przyglądające się mu w zdumieniu. Miał ochotę sobie palnąć w łeb, bo przecież mógł się domyśleć, że jego próba wydostania się z tamtej pozycji zakończy się fiaskiem. Szczerze mówiąc nie wiedział co bardziej byłoby zawstydzające: To jak Grace budzi się leżąc z nim na kanapie na łyżeczkę, czy to jak Grace budzi się na ziemi leżąc na nim... 
Obie te opcje były dość... przyjemne, ale równie mocno nie na miejscu. Choć nie zaprzeczy, że z chęcią częściej kusiłby się na takowe poranki, tym bardziej, że Grace do ciężkich osób nie należała.
Nie wiedząc co za bardzo powinien zrobić uśmiechnął się przepraszająco patrząc na dziewczynę. 
-Dzień dobry. -Aż za bardzo dobry Aspenie Idioto Sprout. Dziewczyna jak na zawołanie najdelikatniej jak potrafiła wstała z niego siadając na kanapie, a on poszedł w jej ślady. Widać było, że Grace jest zawstydzona. Cóż nie tylko ona i nie tylko jej serce miało aktualnie ochotę wypaść z piersi.
Słysząc jej pytanie zawtórował jej śmiechem, a następnie posłał jej oburzone spojrzenie.
-A może to ty się tak rozpychałaś i nas obydwoje zepchnęłaś? -Miał dobre intencje, a że wyszło jak zawsze to już inna sprawa. 
Słysząc prychnięcie po swojej lewej stronie przeniósł wzrok na Lunę. Ten kot naprawdę wydrapie mu oczy tylko nie jest jeszcze przekonany , w którym dokładnie momencie. teraz miałby całkiem dobrą do tego okazję.
-Chyba aż za bardzo się tu zadomowiłem. - Jeszcze raz posłał kobiecie przepraszające spojrzenie gładząc się przy tym prawą ręką po karku.


Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes http://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace http://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa http://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Pomieszczenie główne   29.01.17 21:17

W odpowiedzi na jego słowa, jedynie zachichotała. Cóż nie spodziewała się mieć aż tyle siły, by go zepchnąć. Może jednak nie do końca znała swoje możliwości, co jednocześnie dawało jej w przyszłości możliwości do poznania swoich granic? W końcu już w przeszłości niejednokrotnie zaskoczyła samą siebie, fizycznie dając więcej niż myślała, że może. Racją jest, że możemy więcej, niż podpowiada nam umysł. Przekraczanie granic i spełnianie pragnień wydawało się być zadaniem duszy.
- Nie przejmuj się. To poniekąd mi schlebia, bo w końcu wychodzi na to, że spotkanie było udane - powiedziała, uśmiechając się od ucha do ucha. Z początku nie zauważyła obecności kuguchara. Dopiero w chwili gdy ta głośno kichnęła, Grace przeniosła na nią spojrzenie. Nie zdziwiła się widząc wciąż nieufne spojrzenie Luny.
- Luna idź do siebie - powiedziała, biorąc kota na ręce i kładąc na podłodze. - Wybacz mi za nią. Wiem, że czasami przesadza. Jeśli Cię to jednak pocieszy, nie jesteś jedyną osobą, którą przyjęła z tak "wielką gościnnością".
Przewróciła oczami na dwa ostatnie słowa, gotowa w głowie wymienić ofiary jej zwierzęcia. Wystarczyło tylko pięć słów na opisanie tej gromady, bo byli to dosłownie wszyscy odwiedzający Przytułek. Wyjątkiem była oczywiście moja siostra, ale to dlatego że kuguchar wydawał się wyczuwać ich wzajemne pokrewieństwo i więź.
Grace przeczesała włosy, wciąż lekko zaspana. Chociaż pobudka była dość nagła i ekstremalna, to wciąż pozostawały resztki przyjemnego snu. Zerknęła na znajdujący się nieopodal zegarek, po chwili czując jak zaspanie odchodzi w zapomnienie. Mimowolnie podniosła się z siedzenia z wyraźnym przerażeniem.
- To już ta godzina? - przeniosła lekko przerażony wzrok na Aspena. Dla niektórych godzina 9:00 mogła się wydawać normalną porą do wstania, dla niej jednak to było już stanowczo zbyt późno. A przynajmniej dzisiejszego dnia, bo w końcu był pierwszy dzień tygodnia. W poniedziałki zawsze jest najwięcej pracy.
Wzięła głęboki wdech, chcąc tym samym uspokoić dość szybko bijące serce. Chcąc czy nie chcąc musiała dopuścić do siebie nieprzyjemną myśl, że to chyba koniec ich spotkania.
- Przepraszam Cię za moją dość gwałtowną reakcję, ale chyba rozumiesz - praca z żywymi stworzeniami wymaga wczesnych godzin wstawania.




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pomieszczenie główne   29.01.17 22:56

Słysząc pytanie kobiety i on zerknął na zegarek momentalnie sztywniejąc.
-Na brodę Merlina...-Powiedział zrozpaczony. ktoś go dziś na pewno zabije...
-Praca w policji również. - A dokładnie mówiąc zjawienia się w Ministerstwie o ósmej. Powiedział pospiesznie wstając i rozglądając się po pomieszczeniu czy aby czasem czegoś nie zostawił. Ruszył z rozpędem do przodu niemal nie rozdeptując Luny, a następnie chcąc jednak tego uniknąć nie zabijając się o stolik.
-Chol...-Ugryzł się jednak szybko w język nie dokańczając swojego jakże elokwentnego komentarza.
-Było naprawdę miło. Odezwę się. -Odwrócił się w stronę kobiety uśmiechając się do niej i idąc teraz plecami w stronę drzwi. To było naprawdę miłe spotkanie i z chęcią zostałby dłużej, choć i tak spędził tu dobrych kilka godzin. Praca jednak wzywała, a Raiden dostawał zapewne teraz białej gorączki czekając na niego. Pocieszała go jednak myśl, że już pewien pomysł gdzie mógłby zabrać Grace wpadł mu do głowy.
Odwrócił się w kierunku jak uważał drzwi centralnie uderzając czołem o ścianę. No niech to... Zaśmiał się niezręcznie zerkając na Grace i otworzył drzwi jak najszybciej się stamtąd ewakuując. Nie pamięta już kiedy ostatnio najadł się takiego wstydu...

|ztx2


Powrót do góry Go down
Calhoun Goyle
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5475-cal-pracujemy#124811 http://www.morsmordre.net/t5485-okno-parszywego-pasazera#125261 http://www.morsmordre.net/t5593-hear-the-ocean-s-roar#130336 http://www.morsmordre.net/f109-doki-parszywy-pasazer-pokoj-7 http://www.morsmordre.net/t5484-calhoun-goyle#125257
kapitan, żeglarz, przemytnik
27
Czysta
Kawaler
I don’t believe in no
devil
Cuz I done raised this
hell
0
25
0
0
0
5
26
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pomieszczenie główne   02.01.18 20:50

18 maja, wieczór

Spotkanie z Caley wciąż szumiało mu w uszach na wpół z jej głosem, zapachem i dotykiem, za którym tak tęsknił przez długie lata. Świadomość, że to, czego pragnął, co pielęgnował miał ktoś inny, była nie do opanowania. Zazdrość kłębiła się na wpół z nienawiścią, które uwydatniały się w nieposkromionej naturze młodego kapitana, dorównując jedynie jego szaleństwu. Cieszył się na swój sposób z zobaczenia jej, jednak wolałby, by nigdy go nie zdradzała tak jak to uczyniła. Spisała do niego dwa słowa w akcie desperacji i ten akt mocno poczuł. Chciała zadowolić się jego nieprzewidywalnością, nie zaś bliskością i towarzystwem. Na kładce w dokach gdzie ją odnalazł bez większego problemu, próbowała go skusić swoimi słówkami. Znał każde z nich, każde zagranie, każdy gest i za taką Caley tęsknił, jednak nie była mu teraz potrzebna. Chciał innej, nowej Caley. Tak jak on się zmienił, postępując krok na wystawionej w otchłań desce, by skoczyć wprost w jej odmęty. Musiała zrozumieć, że tylko on był w stanie zapobiec koszmarowi, w które zmieniło się jej życie, odkąd go odesłała. Jako jedyny mógł wyciągnąć po nią dłoń i uratować, chociaż mogła sądzić, że Cadan i Caelan przyjdą jej z pomocą. Na co liczyła, skoro ich starsi bracia od zawsze siedzieli w kieszeni u ojca? Nawet teraz idąc przed siebie po znajdującej się daleko od brzegu dzielnicy Londynu, myślał o niej. Był jak wściekły pies uwiązany na łańcuchu, który szczekał na każdego przechodnia, a gdyby już go złapał, z chęcią wbiłby mu zęby w cienką skórę - odkąd znalazł się w Anglii nic się nie zmieniło. Jedynie bardziej podsyciło jego chęć, by uderzyć w Spencer-Moona i ojca winnych każdej krzywdy na młodszej siostrze. Dzisiejsza wyprawa nie miała jednak w sobie nic związanego z nimi. Na Aegirssonie panoszyły się myszy - gdy dobili do portu, pełno tych gryzoni przedostało się na pokład, a zaklęcia pijanych często marynarzy nie wystarczyły, by je wytępić. Cholerny Londyn od zawsze stał na górze szczurzego gówna. Tutaj, w London Borough of Waltham Forest nie czuć było smrodu miasta ani nie widać było jego mieszkańców. To miejsce tak bardzo różniło się od wszystkiego, co znał i sprawiało, że czuł się niepewnie. Wolałby słyszeć szum morza niż szum drzew, śpiew szant i wiatru niż śpiew ptaków. Mech pod jego butami powinien być piaskiem plaż, a rozłożyste korony wielkimi żaglami. Podobno gdzieś w tych okolicach miał znaleźć dom dla zwierząt prowadzony przez jedną czarownicę. Jednak szedł i szedł, a celu nie dostrzegał. Im dłużej to trwało tym zdawał sobie sprawę, że za jakiś czas przyjdzie mu się zmierzyć z jedną z osób, których nienawidził najbardziej, a jego wizyta nie miała się skończyć dla Caley dobrze. Wszystko jednak miało swój powód, dlatego też nie zamierzał z tego rezygnować.
W końcu jego rozmyślanie o siostrze, jej mężu i o tym co zamierzał, przerwało dostrzeżenie zarysu budynku. Czy wiedział już co się wydarzy za kilka chwil? Nic nie było pewne w jego przypadku. Nawet kupno zwykłego domowego drapieżnika. Wchodząc do głównego pomieszczenia przytułku, mógł dostrzec siłę kobiecej ręki, której na pewno brakowało na Aegirssonie i na szczęście nigdy nie miała tam dotrzeć. Jego statek był jego życiem, a załoga sojusznikami, którzy byli równie szaleni i nieprzewidywalni co ich kapitan. Nie dostrzegł jednak nikogo, dlatego z nonszalancją usiadł na wystawionej kanapie, by oprzeć prawą kostkę na lewym kolanie i poprawić czarny płaszcz. Zdecydowanie bardziej wolał kołyszące się w rytm fal pomieszczenia. Stały ląd go przerażał w pewnym sensie.




Everyone is a monster to someone
Since you are so convinced
that I am yours, I will be it

Powrót do góry Go down
 

Pomieszczenie główne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Pomieszczenie w wieży
» Pomieszczenie Główne
» Pomieszczenie pod świątynią
» Tajemnicze pomieszczenie
» Pomieszczenie z celami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest :: Przytułek dla magicznych zwierząt-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18