Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuShare | 
 

 Lunara Greyback

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lunara Greyback
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t86-wzor-karty-postaci http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/
Opiekunka hipogryfów
29
Czysta
Panna
Coś się kończy, coś się zaczyna
0
0
0
0
0
0
-
-
Wilkołak

PisanieTemat: Lunara Greyback    25.07.17 17:48


Lunara Yvonne Greyback

Data urodzenia: 14.03.1927
Nazwisko matki: Edwards
Miejsce zamieszkania: Obrzeża Londynu
Czystość krwi: Czysta ze skazą
Status majątkowy: Średniozamożna
Zawód: Opiekunka hipogryfów w rezerwacie w Salisbury
Wzrost: 171cm
Waga: 66kg
Kolor włosów: Brąz
Kolor oczu: Piwne
Znaki szczególne: Długie, falowane włosy, przeszywające spojrzenie, pewny siebie chód. Jedna, duża, rozciągnięta blizna po ugryzieniu na lewym biodrze, kilka mniejszych zadrapań rozsianych po całym ciele. Ślady po dziobnięciach i pazurach na dłoniach i przedramionach.


To wszystko zaczęło się od, jak mogłoby się zdawać, zupełnie beznadziejnego przypadku zakochania. Jak to już w niejednej historii było, mężczyzna pokochał całym sercem kobietę, której nie powinien - a przynajmniej tak twierdziła cała jego rodzina. Tym mężczyzną był Damon Greyback, łowca wilkołaków, jeden z najlepszych w swoim fachu. Dołączył do brygady Ministerstwa Magii razem z młodszym bratem, gdy kolejny z ich rodzeństwa został pewnej nocy rozszarpany na krwawe strzępy przez oszalałą bestię. Po odpowiednim przeszkoleniu, człowiek ten był okazał się być zaciętym myśliwym, namiętnie wykorzystującym rodzinną spuściznę - doskonale wyszkolone psy gończe, zdolne podchwycić każdy trop, oraz z wyśmienitych jakościowo kusz - Greybackowie byli w tym okresie znani z ich produkcji. Były one niezawodne i śmiertelnie skuteczne, a do tego porazić mogły również oko każdego estetyka, tak pięknie były wykończone i ozdobione.  


Kobietą, która przyczyniła się do, jak to zwykli nazywać starsi Greybackowie, kolejnej z ich rodzinnych tragedii, była Berta Edwards. Miłość która połączyła ją oraz jej przyszłego męża, była silna i prawdziwa. Zapłonęła w ich sercach ogniem, którego nie dało się ugasić. Rodzice Damona od początku nie patrzyli na nią zbyt przychylnie - chociaż czystokrwista, była kobietą skrajnie ubogą. Prowadziła malutką lecznicę w najbiedniejszej części miasta. Pewnego dnia, gdy łowca wracał poturbowany z polowania, kobieta podbiegła do niego i opatrzyła mu co groźniejsze rany. Potem po prostu uśmiechnęła się, nie żądając żadnej zapłaty za swój uczynek i wróciła do swojej lecznicy. To tak się poznali. I to w ten sposób skradła serce mężczyzny, który później wrócił w to samo miejsce. Ich związek rozwinął się dość szybko i gwałtownie - ale jak się okazało, było to prawdziwe uczucie. Na tyle prawdziwe, że przetrwało nawet, gdy wyszło na jaw, że oboje należą do zupełnie innych światów.
On był w końcu łowcą, ona zaś wilkołakiem.
On sam powiedział jej o swoim zawodzie. Chciała go wtedy zostawić, wiedziała, że nie utrzyma takiego sekretu na długo. Wtedy też, przypadkiem, on dowiedział się o jej tajemnicy. Gdy tylko się zorientowała, widząc szok i niedowierzanie w jego oczach, rzuciła się do ucieczki. Zatrzymał ją jednak i powtórzył to, co zawsze mówił jej podczas ich nocnych schadzek - pomimo zakorzenionej w sercu nienawiści do wilkołaków, jej znienawidzić nie mógł. Tym też sposobem rozpoczęło się wspólne życie Pięknego i Bestii. Mężczyzna wiedział, że nie będzie łatwo - największych problemów spodziewał się, rzecz jasna, ze strony rodziny. Damon zabrał więc wybrankę, zostawiając swoim rodzicom wiadomość (jej z najbliższych nie został już nikt) i oboje udali się daleko na tereny Szkocji. Greybackowie wyrzekli się wtedy syna - został wykreślony z drzewa genealogicznego, wściekła matka Damona zaklinała się, że już nigdy nie chce usłyszeć imienia wyrodnego dziedzica.
Tymczasem dwójka szczęśliwych zakochanych osiadła w Szkocji, nieopodal lasu, gdzie rozpoczęła nowe życie. Ślub także wzięli szybko. On dołączył do tamtejszych łowców - z tym, że teraz polował na króliki, jelenie i niedźwiedzie. Ona, dzięki oszczędnościom męża była w stanie otworzyć maleńką lecznicę i zajmować się tym, co kochała - pomaganiem ludziom.


Dziecko, które się im urodziło, było czyste niczym łza. Mała miała błyszczące oczy matki oraz podbródek ojca. Zawładnęła sercami rodziców momentalnie. Oboje chcieli za wszelką cenę uchronić Lunarę przed klątwą ciążącą na ich rodzinie. Pragnęli, by dorastała bez strachu o to, że kiedyś jakiś wilkołak stanie na jej drodze i coś jej zrobi. Jak się jednak łatwo domyślić, nie dali rady długo dotrzymać tej obietnicy - szczególnie zważywszy na to, że dziewczynka non stop miała kontakt z jedną z tych bestii. I tak pewnej sierpniowej nocy, niedopilnowana przez ojca, Lunara zawędrowała do zamkniętego na co dzień pokoju. Nieznane i zakazane kusiło, och jakże kusiło. Dziecko nie mogło się oprzeć pokusie zajrzenia do środka, co tamtego wieczora wydało na dziewczynkę wyrok. Jak się okazało, zęby skrępowanego łańcuchami wilkołaka ledwo ją drasnęły. Ledwo - ale to wystarczyło, by przypieczętować jej los i dać początek nowemu wilczemu życiu.
Był to straszliwy cios dla rodziców. Serce ojca pękało na dwoje, ilekroć spoglądał na swoją ukochaną córeczkę. Żałoba nie trwała jednak długo. Nie mogła. Wszystko dlatego, że w niecały rok później, los pobłogosławił (?) rodzinę Greyback drugim dzieckiem. Tym razem był to syn. Nieplanowany. Wpadka. Kolejne bezbronne dziecię, które trzeba będzie chronić (zapewne nieskutecznie) przed klątwą likantropii. Jednak, ponownie, to Lunara nie podzielała pesymizmu rodziców. Pokochała brata całym sercem. Został jej oczkiem w głowie, chodziła za nim jak, o ironio, pies. Pilnowała i pomagała matce zajmować się nim, jak tylko mogła. Najmłodsze lata Lunary z pewnością były więc udane. Dziewczynka w ogóle nie przejmowała się swoim kudłatym problemem. Nie pamiętała, jak to jest być "normalną". Nawet wtedy, gdy poszła do szkoły - gdyż, mimo obaw rodziców, dziewczynka trafiła do Hogwartu bez większych komplikacji, a tam - zasiadła pomiędzy innymi ślizgonami. W sekret wtajemniczonych zostało tylko kilkoro nauczycieli. Dzięki ich pomocy Lunara ukończyła edukację bez żadnych skandali oraz incydentów. Kilka osób na pewno domyślało się, co się kryje za jej comiesięcznymi zniknięciami... jednakże nikt niepożądany nigdy nie stanął oko w oko z młodocianym wilkołakiem. Tajemnica pozostała więc tajemnicą.
Co się zaś tyczy samej nauki oraz jej wyników - Lunara wykazała się naturalnym talentem do opieki nad magicznymi stworzeniami (nauki ojca nie poszły w las), zaklęć oraz, co było zaskoczeniem dla rodziców, obrony przed czarną magią. Była jednakże totalną ofiarą losu z transmutacji czy też eliksirów. To ostatnie nie zdziwiło nikogo, dziewczyna bowiem nigdy nie potrafiła nauczyć się ważenia najprostszych mikstur leczniczych, kiedy jej matka próbowała wbić jej do głowy nieco uzdrowicielskiej sztuki. Z prostymi zaklęciami nawet sobie radziła, jednakże maści, napary i eliksiry pozostawały dla niej wiedzą nie do zdobycia. Cóż, nie można być w końcu najlepszym w każdej dziedzinie, prawda?


Czas mijał powoli a rodzinna sielanka Greybacków wciąż trwała. Wszystko co dobre, jednak z czasem musi się zakończyć. Ginie samo, powoli więdnąc, lub też zostaje brutalnie przerwane. Zniszczone. Złamane. Sprzeczne z, jakby się dotychczas mogło wydawać, naturalną koleją rzeczy. Jedną z takich rzeczy jest śmierć. Szczególnie tak gwałtowna i bezsensowna. Szczególnie tak okrutna. A najbardziej boli, gdy umierają niewinni, młodzi. Dzieci. I gdy tej śmierci dało się jakoś zapobiec.
Bo śmierci swojego brata Lunara mogła zapobiec. Była tego pewna. Jakoś dało się go uratować. Wyciągnąć spod lodu wcześniej. Zabronić mu w ogóle wchodzić na zamarznięte jezioro. Do diaska, on miał zaledwie jedenaście lat! Dopiero co nauczył się rzucać podstawowe zaklęcia, Wingardium Leviosa, Alohomora... Mówił, że chciał zostać aurorem. Nasłuchał się opowieści innych dzieciaków ze szkoły, że aurorzy są tacy fajni, noszą ciemne peleryny i zwalczają zło... Tak bardzo chciał być tym przeklętym aurorem! A ona tylko stała, nie będąc w stanie się ruszyć. Lód pękał coraz bardziej, coraz bardziej. Widziała jego przerażoną twarz i na myśl przyszły jej te koszmarne czarne peleryny. A potem po prostu zniknął pod lodem. I już go nie było.
Po tym zdarzeniu niemal na rok przestała się niemalże całkowicie odzywać do innych. Nigdy nie wybaczyła sobie, że nie dała rady zapobiec śmierci brata. Tym razem to ojciec przejął rolę pocieszyciela rodziny. Oboje z żoną przelali na córkę ogromne ilości swojej miłości, ale to wcale nie sprawiło, że czuła się lepiej. Wręcz przeciwnie, na jej sercu rosło jeszcze większe poczucie winy. Dopiero czas powoli leczył powstałą ranę. Lunara skupiła się na nauce, szczególnie oddając się tym przedmiotom, z którymi radziła sobie najlepiej do tej pory. Po skończeniu szkoły postanowiła wyruszyć w podróż. Nie mogła znieść siedzenia w jednym miejscu, wciąż widziała w domu widmo swojego braciszka. Przemierzanie dzikich krain i krajów zahartowało jej ducha. Bywały okresy, że więcej czasu spędzała z przeróżnymi dzikimi stworzeniami niż z ludźmi. Odwiedziła niezliczone miejsca, a gdy zdecydowała, że jej serce jest już czyste a umysł jasny, pora była by powrócić do kraju. Nie wróciła jednak do rodzinnego domu. Wciąż nie wyobrażała sobie mieszkania w tamtym miejscu. Kiedy więc tylko nadarzyła się okazja, zatrudniła się w rezerwacie w Salisbury. Hipogryfy zawsze były wymagającymi zwierzętami, praca z nimi nie należała do najbezpieczniejszych, ale zdecydowanie sprawiła, że w końcu Lunara poczuła że jest we właściwym miejscu.


Patronus: Lunara nie nauczyła się jeszcze korzystać z tego zaklęcia


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 13 +3 (różdżka)
Zaklęcia i uroki: 12 +2 (różdżka)
Czarna magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 5 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 7 +2 (waga)
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaI2
Jasny umysłII5
AstronomiaI2
Silna wolaIII10
Ukrywanie sięI2
ONMSIV20
SpostrzegawczośćII5
KłamstwoII5
RetorykaI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Brak-0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Muzyka (śpiew)I1
Literatura (wiedza)I1
GotowanieI1
KrawiectwoI1
AktywnośćWartośćWydane punkty
PływanieI1
JeździectwoII7
Taniec współczesnyI1
WspinaczkaI1
GenetykaWartośćWydane punkty
Genetyka (wilkołak)8(+16)8
Reszta: 0

Wyposażenie

Sowa, woreczek ze skóry wsiąkiewki



Powrót do góry Go down
Lunara Greyback
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t86-wzor-karty-postaci http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/
Opiekunka hipogryfów
29
Czysta
Panna
Coś się kończy, coś się zaczyna
0
0
0
0
0
0
-
-
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Lunara Greyback    29.07.17 2:22

Chyba gotowe Embarassed


Powrót do góry Go down
 

Lunara Greyback

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Fenrir Greyback
» Greyback
» Ulica
» Bellona Greyback

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki-
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17