Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Londyńskie ZOO

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Londyńskie ZOO   28.04.15 1:51

First topic message reminder :

Londyńskie ZOO

Pamiętasz, kiedy po raz pierwszy trafiłeś tutaj z rodzicami? A może było to podczas szkolnej wycieczki? ZOO zrobiło na tobie wielkie wrażenie, większe niż pozostałe części sławnego Regent Park, na którego terenie jest zlokalizowany jeden z najstarszych na świecie ogrodów zoologicznych. Liczyły się tylko zwierzęta: zabawne pingwiny, niezwykle szybkie gepardy, zwinne małpy, słodkie niedźwiadki, a także te zagrożone wyginięciem, których prawdopodobnie nie zobaczyłbyś nigdzie indziej... I to wszystko dostępne tutaj, w centrum wielkiego Londynu.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Jocelyn Vane
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4647-jocelyn-vane https://www.morsmordre.net/t4674-poczta-jocelyn https://www.morsmordre.net/t4673-j-c-vane https://www.morsmordre.net/f316-maxwell-lane-84 https://www.morsmordre.net/t4747-skrytka-bankowa-nr-1200 https://www.morsmordre.net/t4675-jocelyn-vane
Zawód : Stażystka uzdrowicielstwa
Wiek : 20
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
,,,
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 26
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Londyńskie ZOO   11.04.18 22:22

| 25 czerwca, między 20:30 a 21:30

Tego dnia otrzymała wypis i wróciła do domu. Biorąc pod uwagę, że do Munga wciąż regularnie trafiały ofiary anomalii, nie chciano przetrzymywać jej dłużej niż było to konieczne. Samej Jocelyn ulżyło, że może zerwać z niewdzięczną rolą pacjentki, wolała to miejsce od tej drugiej strony, z punktu widzenia uzdrowiciela, poza tym była pewna, że w domu łatwiej jej będzie o rekonwalescencję.
Wciąż dużo rozmyślała o tym, co przydarzyło jej się parę dni temu. Nie było to coś, co łatwo było wyrzucić z pamięci, a wiedziała, że koszmary powrócą, skoro nikt już nie będzie faszerować jej nowymi dawkami eliksiru słodkiego snu. Chyba trzeba będzie zaopatrzyć się w niego na własną rękę, jeśli chciała w spokoju przeżywać noce bez przykrych wspomnień. Chaos w głowie dodatkowo wzmagał powrót Toma; jej zaginiony od roku brat zjawił się na oddziale zaledwie dzień po tym, jak wpakowała się w poważne tarapaty szukając informacji o nim, i wciąż nie była do końca pewna, co o tym wszystkim myśleć, z jednej strony pełna radości z odzyskania brata, z drugiej niepewna co do tego, jak teraz będą wyglądać ich stosunki.
Wypoczywała w spokoju w domu, kiedy i do niej dotarła informacja o pilnym zapotrzebowaniu na uzdrowicieli. Choć miała obiecany urlop, który miał jej pozwolić na rekonwalescencję po traumatycznych przeżyciach sprzed kilku dni, najwyraźniej sprawa była na tyle nagląca, że zdecydowano się wezwać każdego, kto tylko był w stanie trzymać w dłoni różdżkę i rzucać zaklęcia. Według tych informacji w Ministerstwie Magii wybuchł straszliwy pożar, w którym ucierpiało wiele osób, na miejscu potrzebny był każdy, kto mógł udzielić pomocy rannym.
I choć strach szeptał jej do ucha i kusił wizją pozostania w bezpiecznym domu, ukłucie wyrzutów sumienia sprawiło, że zdecydowała się stawić na wezwanie. Kilka dni temu stchórzyła i uciekła, zostawiając kilka osób w gruzach walącego się domostwa, przez co dręczyło ją poczucie winy. Czy mogłaby wciąż nazywać się stażystką uzdrowicielstwa, gdyby w ciągu kilku dni po raz drugi w taki sposób stchórzyła i zignorowała potrzebujących? Jej matka na pewno by tak zrobiła i zapewne nie czułaby żadnych wyrzutów sumienia, ale Jocelyn mimo wszystko nie była nią.
Kiedy aportowała się w dzielnicy Westminster, w której mieściło się ministerstwo, zastała nieopisany chaos. Na ten widok naprawdę miała ochotę zawrócić; w końcu szkoliła się do pracy w bezpiecznych szpitalnych warunkach, nie na ulicy; od tego niewdzięcznego zadania byli przecież ratownicy. Przed oczami przemknęły jej migawki wspomnień z domu na wyspie, zwłaszcza ostatnich chwil, kiedy budynek zaczął niszczeć i walić się na ich głowy, a oni w popłochu uciekali, tak, jak teraz uciekali pracownicy ministerstwa z płonących podziemi. Bała się, nie rozumiała, co dokładnie się działo i dlaczego, nigdy wcześniej nie słyszała o niczym podobnym w ministerstwie. Może to anomalie? A może... nie, o tym wolała nie myśleć, preferując swoją bezpieczną, wypełnioną rutyną rzeczywistość, w której żyła jeszcze kilka dni temu, zanim pojawiła się w miejscu wskazanym w liście tajemniczej pani Fancourt. Czy teraz nic już nie miało być po staremu?
Miejscem, w którym wylądowała, okazały się okolice londyńskiego zoo. Nawet tutaj panował chaos; czarodzieje wydostawali się z ministerstwa wszystkimi możliwymi drogami wyjścia na powierzchnię, byle uciec od płomieni. Nie brakowało rannych, którym próbowali pomóc wezwani ratownicy, uzdrowiciele, aurorzy i inne służby. Josie nawet nie chciała sobie wyobrażać, co się mogło dziać niżej, w ministerstwie. Jak duża część jego powierzchni spłonęła? Ile osób zginęło? Wiedziała, że tylko jedna moc może być tak niszcząca – Szatańska Pożoga. Niecałe dwa miesiące temu miała okazję uczestniczyć w leczeniu kilku ofiar tego strasznego żywiołu.
Zachowując dystans od szczególnie niebezpiecznych miejsc, pochyliła się nad pierwszym napotkanym rannym. Zaczęła od uważnego zlustrowania wzrokiem jego stanu; mężczyzna miał na twarzy, ramionach i klatce piersiowej mnóstwo krwawiących, ale na szczęście niezbyt poważnych ran, a jego oddech był świszczący; bardzo prawdopodobne, że podczas ucieczki nawdychał się dymu, więc musiała zacząć od umożliwienia mu oddychania.
- Anapneo – szepnęła, kierując na niego różdżkę i mając nadzieję, że anomalie niechcący nie dobiją rannego. Przyglądając mu się, zdała sobie też sprawę, że już go kiedyś widziała na oddziale; był to Duncan Beckett, pracownik Niewidzialnego Oddziału Zadaniowego, którego dłuższy już czas temu pomagała leczyć po obrażeniach zyskanych podczas wykonywania obowiązków. Zapamiętała go dlatego, że wdzięczny za pomoc przyniósł jej później blachę własnoręcznie upieczonego ciasta.
- Panie Beckett, jest pan na powierzchni, w okolicach londyńskiego zoo. Zaraz spróbuję zająć się tymi obrażeniami. Proszę mi powiedzieć, czy coś pana boli lub czy odczuwa jeszcze jakieś dolegliwości? I czy pamięta pan, co się stało? – zaczęła zadawać mu pytania, by przygotować się do dalszego leczenia. Mimo towarzyszącego jej lęku i niepewności starała się zachować jasność umysłu, być profesjonalna i dobrze wykonać swój obowiązek, nawet jeśli dwa lata odbytego dotychczas stażu nie przygotowały jej na podobne kryzysy, jak anomalie lub to, co działo się teraz.

| Obrażenia Duncana: mnóstwo krwawiących lekko ran na twarzy, ramionach i klatce piersiowej (-10, szarpane), zaczadzenie (-10, duszenie się), zawroty głowy (-20, psychiczne).





Zamknięci w ramach schematówPamiętajmy, by nie zgubić siebie.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Londyńskie ZOO   11.04.18 22:22

The member 'Jocelyn Vane' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 47

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
 

Londyńskie ZOO

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Londyńskie ZOO
» Miecze z Valyriańskiej Stali
» Ogrody japońskie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18