Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Dawny most

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Dawny most   17.07.17 2:05

First topic message reminder :

Dawny most

Znajduje się stosunkowo blisko obrzeży lasu, a jednak niewiele osób zna jego lokalizację. Jego wygląd i wyraźne zaniedbanie świadczą o tym, że stoi w tym miejscu od bardzo długiego czasu. Kiedyś łączył ze sobą dwa brzegi przecinającej las rzeki; dziś w tym miejscu znajduje się niewielki strumień leniwie sunący przez wąskie koryto, które z łatwością może przeskoczyć zwinniejsza osoba. Niewykluczone, że w czasach jego powstania to miejsce jeszcze nie było zalesione, a zapewne nawet było dość regularnie uczęszczane. Dopiero później most i ścieżka, która do niego prowadziła, zostały porzucone i stopniowo zajęła je roślinność. Sama konstrukcja nie należy do zbyt stabilnych i wspinanie się na jej szczyt jest ryzykowne – łatwo można poślizgnąc się na mchu lub obluzowanych kamieniach i spaść. Za jedną ze starych cegieł pod mostem znajduje się niewielka wnęka; z tego powodu miejsce swego czasu było wykorzystywane do przekazywania drobnych wiadomości i przesyłek, często niekoniecznie dozwolonych. Dziś niewiele osób wie o skrytce, ale samo miejsce wydaje się sprzyjać potajemnym spotkaniom bez świadków.

Rzut kością k6:
1 - Nie znajdujesz niczego.
2 - Znajdujesz stary, zmięty list; tekst jest niemożliwy do odczytania.
3 - W skrytce znajduje się lekko zaśniedziały knut.
4 - Na samym końcu małej wnęki leży stary wisiorek na łańcuszku.
5 - Znajdujesz mugolski zegarek; niestety nie działa.
6 - Znajdujesz zakurzoną fiolkę; być może kiedyś znajdował się tam jakiś eliksir, niestety dawno wyparował.

Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Anthony Skamander
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Zawód : Auror
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny most   26.12.17 4:00

Mina Sophie, pustka w skrytce - to już mówiło samo za siebie. Nie potrzebował magicznego światła by wiedzieć, że dziś na nic to wszystko. Jednak wywołał urok licząc na to, że półmrok go zmylił, oczy i zmęczenie oszukały. Jednak nie dziś. Umysł ostry jak brzytwa odnotował porażkę już kilka chwil wcześniej czekając na to, aż on sam ją zaakceptuje.
- Jeszcze tego miesiąca - poprawił twardo swoją towarzyszkę wzrok mając utkwiony w szparze pomiędzy cegłami mostu w którym uwita została skrytka. Był nieco nieobecny. Wyraźnie o czymś intensywnie myślał, układał w głowie ciąg rozpościerających się przed nim w tym momencie możliwości. Osiągnie postawiony przed sobą cel. Odległe, niewiadome terminy rozleniwiały dając złudne poczucie komfortu,że koniec kiedyś nadejdzie. Sęk w tym, że nic samo nigdy nie przychodziło ponaglane wyłącznie czasem. To było za mało. Po to jednak był on i inni aurorzy.
- Tak jak mówiłem na samym początku - to miejsce miał odwiedzać jedynie ktoś pasujący do rysopisu ściganego, a to oznacza że faktycznie wcale go tu mogło nie być. Kontakt nie zna się z celem i z nim nie współpracuje - tego był pewien. Anthony umiał zadawać pytania i wcale się nie krępował sprawdzać wartości odpowiedzi - Mógł jednak komuś innemu niż mi sprzedać tę informację. Miał do tego prawo. Fakty są takie, że ktoś tu z kimś korespondował. Wiadomości nie ma, czyli wymiana już zaszła lub w ogóle się nie odbyła. Rozmowa z moim źródłem pomoże w tym momencie w ustaleniu prawdopodobieństwa co do tego, że był to nasz cel - jeżeli nikomu nic nie mówił to szanse na to są tym większe. Nie chcę go też przyciskać bardziej niż to konieczne i myślę, że nie będzie to potrzebne. Wystarczy, że zadamy odpowiednie pytania, resztę zweryfikuję sam - miał oczywiście na myśli swoje umiejętności. Nie zamierzał zrażać do siebie informatorów - póki są użyteczne, mosty należy pielęgnować, a nie za sobą palić - podsumował mając nadzieję, że Soph na tej cichej radzie skorzysta. Chwilę później zaczął prowadzić czarownicę, która również miała poznać źródło jego informacji i kto wie - może kiedyś z niego skorzysta?

|zt




What some folks call impossible, is just stuff they haven’t seen before.
I'll show them.
Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter https://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii https://www.morsmordre.net/t3643-sophia https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3765-skrytka-bankowa-nr-925 https://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Zawód : Auror
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
OPCM : 35
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Dawny most   26.12.17 15:32

Tak, dziś miało się okazać, że zabrnęli w ślepą uliczkę. Ale tak to już bywało w ich pracy, nie każda akcja kończyła się spektakularnym sukcesem i schwytaniem kogoś. Czasem należało się zadowolić nikłą poszlaką lub wręcz brakiem czegokolwiek przydatnego. Ale z każdej akcji, nawet takiej, można było wyciągnąć wnioski na przyszłość i czegoś się nauczyć.
- Właśnie tak – potwierdziła jego słowa. Jeśli mężczyzna znów ich nie przechytrzy, jeszcze tego miesiąca może zostać schwytany. Każda zamknięta sprawa przynosiła satysfakcję i ulgę, że to koniec, że kolejny opryszek odpowiedział za swoje czyny i nie stanowił już zagrożenia. I osładzała gorycz tych spraw, które z różnych względów dopiero czekały na swój finał.
- Nawet najsprytniejsi podejrzani w końcu wychodzą z ukrycia i popełniają czasem błędy. Musimy tylko wykorzystać taki błąd, żeby tę sprawę zamknąć. Jak to mówili na kursie – stała czujność!
To było kwestią czasu. Aurorzy nie byli takimi nieudacznikami, by można ich było wodzić za nos w nieskończoność, nie bez powodu zostawali nimi ci, którzy na kursie wykazywali się dużymi umiejętnościami.
- To wiele wyjaśnia – przytaknęła; jeśli mówił, że kontakt nie zna się z ich poszukiwanym, to zapewne tak było, jego zdolności nie tak łatwo było oszukać, chyba że ktoś byłby oklumentą. Może więc powinna zdać się na osąd Anthony’ego, nawet jeśli działał na krawędzi, posługując się swoją umiejętnością w takich celach. Jednak nie na darmo mówiło się czasem, że cel uświęca środki, i odrobina rozsądnie użytej legilimencji mogła wyjść wszystkim na dobre, jeśli ktoś stanowiący zagrożenie zostanie dzięki temu szybciej złapany. Choć sama pewnie nie podjęłaby się nauki tej umiejętności, która z pewnością mocno mąciła w głowie. Chociaż oklumencja była warta zastanowienia i przemyślenia. – Tak zróbmy, to brzmi rozsądnie. Masz rację, nie warto go do siebie zrażać okazywaniem nadmiernej podejrzliwości, może nam się przydać. Ale sprawdzić go i tak warto, wierzę, że masz odpowiednie warunki ku temu, żeby lepiej zweryfikować jego prawdomówność. – Zerknęła na niego znacząco, w gruncie rzeczy ciekawa jego sposobów, bo nie miała okazji widzieć ich w akcji, wrócił do kraju dopiero niedawno. I z pewnością był w szoku, widząc, że dopięła swego i była już pełnoprawnym aurorem. A teraz pracowali ze sobą, i sama była ciekawa dalszego przebiegu tej współpracy.
Razem opuścili okolice mostu. Nic ciekawego nie znaleźli, ale to nie był koniec sprawy; czekało ich spotkanie z informatorem i umiejętna rozmowa z nim, by zweryfikować poszlaki i spróbować znaleźć inny ślad, który doprowadzi ich do celu.

| zt.





Ne­ver fear
sha­dows, for
sha­dows on­ly
mean the­re is
a light shi­ning
so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Ria Weasley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6105-ria-weasley https://www.morsmordre.net/t6110-rudy-rydz https://www.morsmordre.net/t6109-rudy-lew https://www.morsmordre.net/f171-ottery-st-catchpole https://www.morsmordre.net/t6112-skrytka-nr-1520 https://www.morsmordre.net/t6111-ria-weasley
Zawód : ścigająca Harpii z Holyhead
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
inhale courage
exhale fear
OPCM : 25
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Dawny most   22.06.18 23:52

| 10.08

W dniu dziesiątego sierpnia nic nie zapowiadało drastycznych zmian ani nieprzyjemnego ciągu przypadkowych zdarzeń - ani słońce leniwie wyciągające się na błękitnym sklepieniu nieba, ani korony drzew cicho szumiące przy chacie, ani magiczny zegar z kotem donośnym miauczeniem obwieszczającym koniec leniwego poranka. Ria swoim zwyczajem siedziała na parapecie, szczupłymi palcami obejmując ukruszony zębem czasu kubek; niespiesznie przetarła oczy, a ziewnięcie stłumiła w zgiętych pod brodę kolanach. Miała dzisiaj mnóstwo zajęć, ale do żadnego z nich nie ciągnęło - biedną Weasley ogarnęło trudne do zidentyfikowania lenistwo, nieprzełamane nawet ulubioną gorącą czekoladą z trzema listkami mięty. Westchnęła, a cisza w przytulnych czterech ścianach została przerwana przez skrzypnięcie drzwi sypialni rodziców. Nadpobudliwa córka wytężyła słuch - tak, to mama schodziła po chwiejnych schodkach. Rudowłosa zerwała się z okupowanego dotąd miejsca, zniknęła na chwilę w łazience, na sam koniec przywdziewając pierwszą lepszą sukienkę z wierzchu. Wygładziła granatowy materiał wierzchem dłoni, nie bawiąc się w przesadę; do ciężkiej pracy nie potrzebowała nienagannego wyglądu.
Zbiegła na dół, pomagając mamie w przygotowaniach śniadania. Kolejny poranek wpychania w siebie szpinakowych tostów zniosła z godnością, wreszcie odrywając się od tak przyziemnych spraw. Później przekopały niemal cały ogródek, pozbyły się uschniętych gałęzi z drzew owocowych, aż wreszcie zajęły się memortkami. Były piękne - o kolorowych, wspaniałych skrzydłach wzbudzających ciepłe uczucia. Przypominały barwne koktajle oraz lato trwające w najlepsze. Wyobrażenia pozwalały opaść smutnym myślom o wojnie na samo dno świadomości zastępując je przyjemnymi wizjami.
Rhiannon wzięła prysznic kiedy już było po wszystkim. Później? Później ubrała się w strój wysoce kontrowersyjny - wygodne, dopasowane spodnie, wysokie buty oraz cienka koszulka z długim rękawem miała za zadanie spełniać prowizoryczny strój do Quidditcha. Zabroniono im używania oficjalnego poza boiskiem, natomiast stadion przeżywał właśnie renowację niepozwalającą na trening w tamtych stronach. Niewiele myśląc Harpia znalazła inne miejsce, w którym mogła poćwiczyć. Walham Forest na obrzeżach Londynu znany był z urokliwych, pięknych zakątków - żal byłoby nie odwiedzić żadnego z nich. Szczery uśmiech rozkwitł na piegowatym licu właścicielki; działo się tak za każdym razem pełnym świadomości o rychłym wzbiciu się w powietrzu. Kochała latać, poza rodziną Ria nie posiadała żadnej innej równie ogromnej miłości co uwielbienie do tego sportu.
Pożegnawszy się z matką Weasley odepchnęła się od ziemi, wzbijając się na znaczną wysokość na miotle. Przemknęła przez Anglię bardzo szybko, nie wzbudzając przy tym zaniepokojenia u mugoli. Zmarzła pomimo ciepłej aury - pęd powietrza skutecznie zmroził wrażliwą skórę, przedostając się aż w jej głąb. Ciało czarownicy raz po raz przeszły krótkie skupiska dreszczów, przezwyciężone silną wolą oraz dotarciem do celu. Wylądowała miękko na leśnej ściółce i rozejrzała dookoła. Bystre spojrzenie błyszczących oczu nie wykryło w pobliżu ani jednej żywej duszy; zalegająca wokół cisza przerywana okazjonalnie ptasim trelem uspokajała. Unosząca się szybko klatka piersiowa zwolniła tempa, krew przestała wrzeć w przesadnym natężeniu.
Zamierzała odpocząć krótką chwilę - w tym celu odłożyła miotłę opierając ją o kamienną kolumnę mostu. Czy raczej obrośniętych bujną roślinnością resztek jaka po nim pozostała. Zadarła rudą głowę ku górze podziwiając widoki rozciągające się ponad zasięgiem wzroku. Osuwające się kamienie trzeszczały pod wpływem stawianych przez kobietę kroków; gdzieś w pobliżu zaśpiewał kos. Dotarła aż pod most rozglądając się bacznie. Jedną z dłoni oparła na ceglanej ruinie; spreparowana glina wydała się dziwna pod opuszkami palców. Chłodna, nierówna faktura wzbudziła w Harpii zainteresowanie - jeden z pustaków drgnął niespokojnie pod naporem ręki. Poruszyła nią z czystej ciekawości nie oczekując żadnego efektu. A jednak. Przed oczami Weasley rozpostarła się wnęka, w której coś było. Sięgnęła po nieznany przedmiot wyjmując z niej grubą, zalakowaną kopertę. I znalazła jeszcze jedną rzecz - sięgnęła ponownie niepewna co to może być. Momentalnie zapomniała o celu wizyty i o tym, że traci kolejne, cenne minuty na myszkowanie zamiast doskonalenie techniki lotu. Mecz już niedługo.

[bylobrzydkobedzieladnie]




Her courage was her crown
she wore it like a queen





Ostatnio zmieniony przez Ria Weasley dnia 22.06.18 23:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny most   22.06.18 23:52

The member 'Ria Weasley' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 6


Powrót do góry Go down
Gabriel Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6145-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t6193-gabrysiowe-listy https://www.morsmordre.net/t6192-ja-nie-mam-recepty-na-szczescie https://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 https://www.morsmordre.net/t6194-gabriel-tonks
Zawód : kolekcjonuję czarnoksiężników jak karty z czekoladowych żab
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kocham i tęsknię, chociaż to takie niemęskie
OPCM : 20
UROKI : 10
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny most   24.06.18 17:34

[10.08]

Przeczuwał, że dzisiaj coś może się wydarzyć; już od samego wejścia do tymczasowej siedziby Biura Aurorów, wiedział, że ten dzień będzie naprawdę owocny. I tak się stało, dostali od informatora wiadomość o miejscu przemytu pewnej paczki, w której miał znajdować się czarnomagiczny artefakt. Nie mogli pozwolić, aby ów przedmiot trafił na Nokturn, zapewne przepadłby tam bez wieści i posłużył lokalnym czarnoksiężnikom. Nastały bardzo ciężkie czasy, gdzie musieli bardziej uważnie niż zwykle podejmować trafne decyzje. Jako, że to Gabrielowi w udziale przypadła sprawa związana z przemytem i od jego informatora pochodziła informacja na temat miejsca transakcji, to on został oddelegowany na miejsce, aby je zbadać i zabezpieczyć artefakt, zanim nie było za późno. Na miejsce miał dostać się za pomocą miotły; było to znacznie bezpieczniejsze rozwiązanie z uwagi na występujące w Londynie liczne anomalie. Nie chciał skończyć w szpitalu rozszczepiony. Dopiero niedawno wrócił do kraju i nie chciał od razu pójść na chorobowe, chociaż od maja minęło już trochę czasu to z uwagi na dosyć małą liczebność aurorów, miał bardzo dużo do nadrobienia. Nie tylko w terenie, ale także roboty typowo papierkowej.
W tych nielicznych momentach, gdy wznosił się nad ziemię i czuł, jak wiatr intensywnie smaga jego twarz, wydawało się, że na nowo wrócił spokój. Wspomnieniami wracał wtedy do licznych treningów Quidditcha z krukońską drużyną. Wtedy wszystko wyglądało na prostsze, a przyszłość malowała się w dużo jaśniejszych niż aktualnie, barwach. W wizji dorosłego życia nie było zagrożenia wojny i ciągłego strachu o życie najbliższych. Chociaż on sam dosyć chętnie balansował na granicy życia i śmierci to niekoniecznie chciał, aby stało się to codziennością jego rodziny i przyjaciół. Pod tym względem wykazywał się hipokryzją.
Wylądował niedaleko miejsca spotkania, ukrywając swoją miotłę w bezpiecznym miejscu. Oczywiście, zachował wszelkie środki ostrożności. Kroki stawiał uważnie, aby nie nadepnąć nawet na najmniejszą gałązkę, która mogłaby zdradzić jego obecność w okolicy. Ściągnął brwi, widząc drobną, rudowłosą kobietę, która stała właśnie z paczką w ręku. Wyciągnął różdżkę przed siebie, wychodząc powoli z ukrycia, gdy zorientował się, że oprócz jego samego i tajemniczej rudowłosej nie ma w okolicy nikogo. -Proszę odłożyć paczkę na miejsce i ręce na widoku - zakomunikował, unosząc jedną brew ku górze, w napięciu czekając aż kobieta wykona jego polecenie, albo błyskawicznie sięgnie po różdżkę i spróbuje go rozbroić.


Powrót do góry Go down
Ria Weasley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6105-ria-weasley https://www.morsmordre.net/t6110-rudy-rydz https://www.morsmordre.net/t6109-rudy-lew https://www.morsmordre.net/f171-ottery-st-catchpole https://www.morsmordre.net/t6112-skrytka-nr-1520 https://www.morsmordre.net/t6111-ria-weasley
Zawód : ścigająca Harpii z Holyhead
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
inhale courage
exhale fear
OPCM : 25
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Dawny most   27.06.18 22:09

Uwielbiała tajemnice gotowe do odkrycia; przeciągała moment w nieskończoność, ostrożnie przesuwając dłoń o kolejne cale. Rii wydało się, że wnętrze skrytki było cieplejsze niż temperatura panująca na zewnątrz - spowodowało to kolejny, mało przyjemny dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa. Przymknęła na chwilę oczy nie spodziewając się, że ktoś ją zaskoczy. Napawała się samotnią, ciszą oraz powoli wzrastającym poziomem adrenaliny. Doskonale znała ten stan posiłkując się doświadczeniem wyniesionym z meczy oraz klubu pojedynków - zawsze czuła się niemal tak samo, może w ulepszonej, podkoloryzowanej wersji. Rudowłosa założyła odważnie, że świat stał przed nią otworem, a jego sekrety oczekiwały wyłącznie na nią. Nie domyśliłaby się, że zło czekało tuż za krzakiem, że właśnie lądowała butami w bagno tarapatów. Weasley potrafiła przyciągać kłopoty, to był jeden z licznych talentów piegowatej zawodniczki Quidditcha; nie wspominała o nim chętnie, ponieważ ta nieodłączna cecha osobowości czarownicy nie zasługiwała ani na oklaski, ani na pochwałę. Wręcz przeciwnie. Rodzice tracili cierpliwość, Urien także kręcił niezadowolony głową kiedy zmuszony był ratować palący się tyłek siostry. Wraz z upływem czasu Rhiannon powinna dojrzewać, dorastać, wręcz ustatkować się - a nadal chodziła z głową w chmurach. Świadomość zbliżającej się wojny, fatalnego stanu magicznej społeczności oraz problemów dotykających osób najbliższych sercu nieco zatrzymywała niespokojne stopy na ziemi, ale to nadal nie w takim stopniu, jak powinno. Ria żyła chwilą, nie przejmując się przyszłością, nie myśląc o niej z odpowiedzialnością; to źle, wiedziała o tym, ale tak było… bezpieczniej? Prościej? Rudzielec nie zwykł ułatwiać sobie dróg - zawsze wybierał te najtrudniejsze i najbardziej wymagające pragnąc emocji buzujących w żyłach, dlatego jej złożona osobowość bywała tak nienaturalnie sprzeczna.
Skupiła się na wydobywaniu tajemniczego skarbu nie podejrzewając, że każdy z ruchów dłoni pozostawał pod baczną obserwacją nieznajomego. Przymknięte powieki otworzyła szeroko - to hałas czy tylko tak jej się wydawało? Weasley zastygła na chwilę w bezruchu, ale po kilkunastu sekundach czujności zignorowała ciche podszepty umysłu; sięgnęła pewnie po kolejny, nieznanej tożsamości przedmiot. Ze skrytki wyjęła pustą, szklaną fiolkę po nieznanym eliksirze. Obróciła ją kilkukrotnie w szczupłych palcach i zbadała naczynie intensywnym, zaciekawionym spojrzeniem. Dokładnie w tym samym momencie do uszu dotarł zintensyfikowany głos - teraz już wiedziała, że kroków. Zawtórowały mu słowa, początkowo układające się w zlepek niezrozumiałych dla rudowłosej słów. Wystraszona upuściła fiolkę, która z donośnym trzaskiem rozbiła się o nierówne kamienie spoczywające na ziemi. Spojrzała na nieznajomą twarz wystraszona, ledwie utrzymując w drugiej dłoni kopertę. Rhiannon zamrugała, od razu sięgając po różdżkę - w istocie. Wymierzyła nią w przeciwnika, ale niczego więcej nie zdążyła (nie chciała?) zrobić. Mężczyzna w każdej chwili mógł odpowiedzieć ogniem, przecież to on skorzystał na elemencie zaskoczenia. Dziewczę przygryzło wargę i zmrużyło ślepia wpatrując się w oddalonego od niej czarodzieja. Kim był i czego chciał? Wydawało jej się, że miał na sobie ministerialne szaty, ale to przecież niemożliwe; gdyby był aurorem na pewno wylegitymowałby się i prawdopodobnie bez zbędnej rozmowy rozbroiłby podejrzaną kobietę - znała ten schemat od podszewki, zarówno ze strony ojca, jak i brata oraz dalszych krewnych. Może to brygada uderzeniowa albo oddział kontroli magicznej? Lub zwyczajny rzezimieszek mający chrapkę na odkrytą przez Rię skrytkę?
- Słucham? - spytała butnie. Zmarszczyła brwi, lekkomyślnie nie odkładając koperty na miejsce, a wręcz przyciskając ją do ciała, pod pachą. - Kim pan w ogóle jest i dlaczego mi pan rozkazuje? - zadała kolejne pytania; gdyby był niebezpiecznym przestępcą, prawdopodobnie nie mieliby okazji do rozmowy, ponieważ Weasley leżałaby po prostu zabita lub unieszkodliwiona na ziemi. Mimo tego wiele ryzykowała podejmując śmiały dialog. W bezpośrednim starciu nie miałaby szans, a spojrzenie głupio mówiło zmuś mnie. Rhiannon uniosła dumnie podbródek gotując się na najgorsze.




Her courage was her crown
she wore it like a queen



Powrót do góry Go down
Gabriel Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6145-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t6193-gabrysiowe-listy https://www.morsmordre.net/t6192-ja-nie-mam-recepty-na-szczescie https://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 https://www.morsmordre.net/t6194-gabriel-tonks
Zawód : kolekcjonuję czarnoksiężników jak karty z czekoladowych żab
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kocham i tęsknię, chociaż to takie niemęskie
OPCM : 20
UROKI : 10
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dawny most   28.06.18 21:26

Gabriel był jedną z tych uprzywilejowanych osób, które bardziej niż inni zdawał sobie sprawę z nadchodzącej wojny; będąc aurorem i członkiem Zakonu Feniksa, każdego dnia napotykał na swojej drodze niebezpieczeństwo do pokonania. Mierzył się z ciemnymi siłami nie tylko w pracy, ale także poza nią. A z każdym dniem brzemię było coraz cięższe. Irytowała go bezsilność; wiedział, że nie może zrobić nic, aby uchronić niewinnych przed złem. Nic więcej ponadto co już robił. Czy było mu mało? Prawdopodobnie tak, przerażała go myśl niewinnych dzieci, cierpiących z powodu wojny. Wielokrotnie słuchał opowieści o Drugiej Wojnie Światowej - konflikcie zbrojnym w świecie mugoli - on sam w pewien sposób został uchroniony przed jej skutkami w murach Hogwartu, jednakże dziadkowie wielokrotnie opowiadali o tym co działo się tutaj, w Anglii i na całym świecie. Wątpił, aby wojna czarodziejów różniła się liczbą ofiar - nieważnie od czego ginęli ludzie, ważne, że odbierane było im życie. I tej świadomości nie mógł znieść, że chociażby starał się ze wszystkich sił to i tak za mało, żeby uratować wszystkich. Matki nie udało się uratować, nie było go nawet, aby się z nią pożegnać, aby spróbować jej pomóc. I z tą świadomością będzie musiał chodzić do końca życia.
Jedyne co mógł zrobić to skupić się na powierzonych mu zadaniach. Dzisiaj miał udać się na miejsce przekazu, nawet nie wiedział jak rzeczony przedmiot miałby wyglądać. Znał jedynie miejsce i datę, a to było już znacznym postępem. Dlatego udał się sam na miejsce zdarzenia, nie spodziewając się, że niefortunnie, akurat o tej samej porze może zjawić się osoba zupełnie niewinna, wiedziona ciekawością. Przez zdecydowanie dłuższy moment obserwował poczynania czarownicy, jednakże nie mógł w nieskończoność kryć się w cieniu drzew, między liśćmi i wśród roślinności. Musiał działać, dlatego w sposób zdecydowany skierował swoją różdżkę w stronę kobiety. Sam nie wiedział, dlaczego przy pierwszej okazji nie użył zaklęcia. Być może instynktownie nie chciał powiązać drobnej rudowłosej z przekazem. - Gabriel Tonks, Biuro Aurorów, nie będę drugi raz powtarzał, proszę odłożyć kopertę na miejsce i opuścić różdżkę, w przeciwnym razie będę musiał zrobić to osobiście - powtórzył po raz kolejny, wlepiając na pozór spokojne i łagodne, lazurowe tęczówki w jej drobną postać. Rude włosy, okalające jej twarz nie naprowadziły go na faktyczne pochodzenie czarownicy; przecież Weasleyowie nie mieli monopolu na rude włosy.


Powrót do góry Go down
Ria Weasley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6105-ria-weasley https://www.morsmordre.net/t6110-rudy-rydz https://www.morsmordre.net/t6109-rudy-lew https://www.morsmordre.net/f171-ottery-st-catchpole https://www.morsmordre.net/t6112-skrytka-nr-1520 https://www.morsmordre.net/t6111-ria-weasley
Zawód : ścigająca Harpii z Holyhead
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
inhale courage
exhale fear
OPCM : 25
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Dawny most   06.07.18 21:47

Ria roześmiałaby się donośnie słysząc podejrzenia, jakoby ona miała mieć do czynienia cokolwiek z przestępczym światkiem - za to oburzyłaby się, gdyby ktokolwiek insynuował jej zdradzenie rodzinnych wartości oraz przejście na złą stronę toczącego się konfliktu. Wolałaby zginąć niż przystawać z potworami bez duszy oraz serca, z socjopatami oraz psychopatami, dla których istniało tylko jedno rozwiązanie w tej wojnie: Azkaban, a w nim namiętny pocałunek dementora. Weasley nie wyobrażała sobie, żeby mogła zabić - kogokolwiek, nawet najbardziej zepsutego czarodzieja. Mógłby nie mieć serca, duszę natomiast posiadać czarną niczym smoła, ale prawdopodobnie nie dałaby rady wykonać wyroku ostatecznego. Nie mogła być swoich przekonań pewna; życie oszczędziło ją na tyle, że nie została nigdy zmuszona do stanięcia przed tak trudnym wyborem. Tym bardziej podziwiała ojca, brata oraz wszystkich krewnych, a również po prostu aurorów, którzy codziennie zmagali się ze swoimi demonami. Musieli rozproszyć panujący mrok oraz dać słabszym nadzieję, często sięgając po rozwiązania ostateczne - rozumiała to. Jednocześnie rudowłosa próbowała przygotować się na najgorszy możliwy scenariusz, w którym zmuszona zostanie do podniesienia różdżki na kogoś, na kogo wcale nie chciałaby podnosić; lub chciałaby, ale wewnętrzny kompas moralności nie pozwoli uczynić z siebie sita, przez które przeleci dosłownie wszystko - każda jedna zła, nieetyczna decyzja.
Szukanie z ciekawości tajemnicy w miejscu, do jakiego Rhiannon przybyła po raz pierwszy, nie wydawało się przekroczeniem pewnych zasad. Nie spodziewała się, że w kilka minut później zostanie sprowadzona do roli złoczyńcy. Wyklęta niczym społeczny margines, sprzeniewierzona wszystkim wzniosłym wartościom przyświecającym prawym obywatelom - ta wizja prezentowała się tak bardzo abstrakcyjnie, że aż nieprawdopodobnie. Nie wzięła pod uwagę sytuacji, w której się znalazła. Nie dowierzała. Obcy mężczyzna celował w nią różdżką próbując rozkazywać. Harpia zamrugała szybko. Myśl - dopingowała własny umysł. Zignorowała trzask stłuczonego o kamienie szkła, nie spuszczała czarodzieja z oczu. Nadal instynktownie przyciskała do siebie paczuszkę o nieznanej sobie zawartości. Irracjonalny odruch niemający żadnych logicznych podstaw pozostał jednak w sferze nieświadomości; Ria potrzebowała skupić się na czymś diametralnie innym od lekkomyślnego myszkowania w nieznanym miejscu. Stała w ogniu bezpośredniego zagrożenia.
Weasley uspokoiła się nieco - gdyby tajemniczy nieznajomy zamierzał zrobić jej krzywdę, na pewno już dawno przystąpiłby do dzieła zamieniając rudowłosą w bezwładną kupę kości i mięsa. On natomiast pozostawał cierpliwy, po raz kolejny powtarzając poprzednie słowa. Usłyszawszy znane nazwisko oraz formułkę, jaką słyszała od zawsze na zawsze z ust najbliższych, opuściła nieco gardę. Na piegowatej twarzy odmalowało się zdziwienie oraz konsternacja. O co chodziło? Dlaczego skupiła na sobie uwagę aurora? To nie miało najmniejszego sensu.
- Tonks? - powtórzyła głupio Rhiannon; w spojrzeniu ciemnych oczu odbijało się niewerbalne pytanie - dużo śmielsze niż te wypowiedziane w głos. - Znam Just Tonks, to jakaś pańska krewna? - spytała równie idiotycznie. Tak jakby na świecie istniała jedna jedyna rodzina Tonksów; pozbawione sensu wnioski skwitowała potrzęsieniem głowy, a splecione, rude włosy uwolniły się nieco spod jarzma misternego koku. - Jestem Ria Weasley. To jakaś pomyłka. Na pewno pracuje pan z większością mojej rodziny w biurze aurorów - rzuciła tym razem pewniej, ale nadal uprzejmie i ciepło. Nie sądziła, że pan Gabriel jej nie uwierzy, dlaczego miałby? Niekiedy zdarzało się, że zawodniczka Harpii bywała naprawdę naiwna; to z powodu wyjątkowo prostolinijnego myślenia jakie kotłowało się pod miedzianą czupryną. - Nawet nie wiem co to jest, znalazłam właśnie. Cegła była obluzowana - wyjaśniła jeszcze. Uniosła paczkę niezgody do góry i zrobiła kilka kroków na przód, w stronę mężczyzny.




Her courage was her crown
she wore it like a queen



Powrót do góry Go down
 

Dawny most

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest :: Las-
Styl: Caelan + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18