Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
French antique II
AutorWiadomość
French antique II [odnośnik]02.01.19 15:11

French antique

Antykwariat znajduje się na parterze piętrowej kamienicy. Już zza witryny widać, że nie jest to miejsce w którym tanio kupi się kilka staroci za podobny ilościowo ekwiwalent knutów. Wiele z nich jest sprowadzanych z różnych zakątków świata na zamówienie klienta lub też z okazji. Można tu nabyć wiele magicznych dosłownie i w przenośni przedmiotów będących prawdziwymi dziełami sztuki wychodzącymi nie tylko z pod rąk martwych już artystów.


Opowiedz mi o śmierci, o śnie, który tam prowadzi,
O wypoczynku wiecznym,
Gdzie nie wie się nic o miłości i nienawiści,
ani o zadowoleniu smutnym.

Laurent Baudelaire
Zawód : Właściciel antykwariatu, artysta
Wiek : 34
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
A gdy czasem, tonący w leniwej niemocy,
Na ziemię łzę ukradkiem zroni w cieniach nocy,
Poeta, nieprzyjaciel snu, dusza marząca,

Zaraz w dłoń swoją zbierze tę bladą łzę żalu,
O odbłyskach tęczowych jak odłam opalu,
I w sercu swym umieści, z dala oczu słońca
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Jasnowidz

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6341-budowa https://www.morsmordre.net/t6376-pan-baudelaire https://www.morsmordre.net/t6372-laurent-baudelaire#161712 https://www.morsmordre.net/f187-dzielnica-portowa-thames-path-7 https://www.morsmordre.net/t6557-skrytka-bankowa-nr-1591#167298 https://www.morsmordre.net/t6398-laurent-baudelaire#162760
Re: French antique II [odnośnik]05.01.19 4:11
|Druga połowa września?

Pomimo chaosu politycznego, społecznego oraz magicznego - dzień mijał typowa dla mnie rutyną. pomimo iż otwierałem antykwariat o ósmej nie było mowy o tym by ktokolwiek w tym czasie zagościł w progi sklepu. Zająłem się więc drobnymi porządkami polegającymi na przecieraniu eksponatów z kurzu oraz kosmetycznych zmianach w ekspozycji widzianej przez witrynę. Pomimo sugestii ojca mi samemu przez myśl nie przeszło by do podobnej pracy zatrudnić kogoś. Nie podobał mi się pomysł odbierania sobie tej drobnej przyjemności obcowania z misternie zdobionymi złoconymi ramami obrazów oraz luster, zaklętymi w ruchu figurkami, instrumentami widzącymi więcej niż niejeden jasnowidz. Po tym porządkowym rytuale namaszczającym duszę siadałem za ladą. Koło mnie stał dzbanek. Przez szklaną, przezroczystą ściankę można było obserwować tańczący we wnętrzu susz czarnej herbaty aromatyzowanej bergamotką. Erl grey - tak to Anglicy nazywali. W ręce której łokieć podpierałem na blacie trzymałem niezapalonego papierosa - specjalnie po to, by materiały we wnętrzu pracowni nie przyjęły jego zapachu. W drugiej ściskałem pióro kreśląc na pergaminie francuskie słowa układające się w wersy mej twórczości. I tak mi mijały niezakłócane przez klientów godziny pracy. Niestety coraz częściej.
Od pracy oderwała mnie pogoda. Gęste, ciemne, burzowe chmury sprawiły, że wnętrze antykwariatu nieludzko pociemniało. Jeszcze nim rozległy się pierwsze grzmoty tchnąłem życia w kilka świec. Ciężkie krople uderzały o witrynę pod którą zagościł cień. Lichy daszek przed tą nie mógł być jakkolwiek dobrym schronieniem.
- Madame, proszę wejść do środka i nie moknąć - zwróciłem się do jak się okazało kobiecej postaci po tym jak uchyliłem zapraszająco drzwi do antykwariatu- Proszę się nie bać nie będę nagabywać do kupowania czegokolwiek. Nie ma potrzeby po prostu by pani mokła, zapraszam - zachęcam uchylając drzwi jeszcze szerzej śląc przy tym zapewnienie o tym, że kieruje mną jedynie dobra wola nie będąca wśród Anglików czymś typowym.


Opowiedz mi o śmierci, o śnie, który tam prowadzi,
O wypoczynku wiecznym,
Gdzie nie wie się nic o miłości i nienawiści,
ani o zadowoleniu smutnym.

Laurent Baudelaire
Zawód : Właściciel antykwariatu, artysta
Wiek : 34
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
A gdy czasem, tonący w leniwej niemocy,
Na ziemię łzę ukradkiem zroni w cieniach nocy,
Poeta, nieprzyjaciel snu, dusza marząca,

Zaraz w dłoń swoją zbierze tę bladą łzę żalu,
O odbłyskach tęczowych jak odłam opalu,
I w sercu swym umieści, z dala oczu słońca
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Jasnowidz

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6341-budowa https://www.morsmordre.net/t6376-pan-baudelaire https://www.morsmordre.net/t6372-laurent-baudelaire#161712 https://www.morsmordre.net/f187-dzielnica-portowa-thames-path-7 https://www.morsmordre.net/t6557-skrytka-bankowa-nr-1591#167298 https://www.morsmordre.net/t6398-laurent-baudelaire#162760
Re: French antique II [odnośnik]05.01.19 13:52
[22.09?]

Deszcz coraz padał coraz rzewniej, a coraz większe krople rozbijały się o betonowe chodniki, ulice i dachy wysokich budynków. Wśród tej jakże ponurej scenerii była ona - niepozorna, drobna Norweżka, która chroniąc się pod każdym możliwym zadaszeniem przemykała ulicami dzielnicy portowej. Wracała tu jak bumerang, chociaż już od dawna nie musiała kręcić się między podejrzanymi marynarzami schodzącymi na ląd, czy też wchodzić do spelun. Jednakże zostawiła tu cząsteczkę siebie, znała tu niektórych właścicieli lokali, mieszkali tu ci, którym zawdzięczała pomoc w niezwykle trudnym dla siebie okresie, kiedy pozostawiona sama sobie w obcym kraju, w mieście którego nie znała, z problemem, z którym nie umiała sobie poradzić. I dzisiaj odwiedzała to miejsce, chcąc załatwić własne sprawunku. Mijała właśnie Antykwariat, kiedy pogoda zepsuła się na dobre, a ona próbowała (z dosyć marnym skutkiem) schować się pod niewielkim daszkiem, z nadzieją, że to tylko chwilowe i już za chwile będzie mogła ruszyć dalej. Nie była skora do walki z deszczem i wiatrem, tym bardziej, że mimo swojego uporu, z którym przekonywała Asbjorna, że nic jej nie jest, nadal odczuwała skutki pełni, która miała miejsce trzy dni temu. Jednakże kłębiące się ciemne chmury, nie zwiastowały rychłego końca ulewy, a wręcz przeciwnie, zapowiadały dopiero jej początek. Przesympatycznego, męskiego głosu dobiegającego z antykwariatu spodziewała się tak samo, jak grzmotu, czyli wcale. Odwróciła się w stronę wejścia, a duże oczy o intensywnej, niebieskiej barwie skupiły się na mężczyźnie. Przez chwilę stała w miejscu, jakby rozważając wszelkie za i przeciw, ale szybko doszła do wniosku, że stanie na deszczu, gdy mogła schronić się pod dachem, było głupotą. Ostatecznie na piegowatą twarz Asty wpełzł pełen wdzięczności uśmiech, a ona sama wślizgnęła się do środka przez uchylone drzwi.
- Dziękuję panu bardzo, nie spodziewałam się, że rozpada się na dobre - przyznała, wyglądając przez okno. Od razu mógł się zorientować, że nie ma do czynienia z rodowitą Brytyjką. Nie tylko zdradzało ją nieprzygotowanie do mokrej pogody angielskiej, ale także akcent, z którym mówiła. Do dzisiaj nie udało jej się wyzbyć norweskiego akcentu ze swojej angielszczyzny i szczerze? Nawet specjalnie nad tym nie pracowała. Zresztą, gościnność pracownika (bo skąd mogła wiedzieć, że ma do czynienia z właścicielem?) nie była także typową, angielską cechą. Podobnie jak miękko wypowiedziane "madame" na początku. Rozejrzała się z ciekawością po pomieszczeniu.
Gość
Anonymous
Gość
Re: French antique II [odnośnik]21.02.19 18:01
|ok!

Mizerne zadaszenie witryny przed sklepem miało bardziej charakter estetyczny niż faktycznie mogący pomóc w schronieniu się przed pogodą. Wiedziony empatią i otwartością na drugiego człowieka nie wahałem się w tym, by zaprosić kobietę do środka. Nie zaskoczył mnie w portowej dzielnicy jej obcy akcent, jednak jej wyrazista barwa oczu podkreślona przez naturalne cienie zmęczenia już tak. Zawiesiłem się na nich na dłużej ostatecznie ustępując drogi i zapraszając do wnętrza rozjaśnionego magicznymi świecami antykwariatu. Dopiero w ich migotliwej, jasnej aurze dostrzegłem wątłość, a raczej niezdrową kościstość jej sylwetki. pomyślałem z żalem, że nie każdy miał szczęście, a tych go pozbawionego wcale nie było mało w porcie.
- Proszę chwilkę poczekać. Pójdę po jakiś ręcznik - zapowiedziałem widząc, że z pozlepianych deszczem kosmyków urywają się całkiem krępe krople. Nie obawiałem się zostawić nieznajomej na kilka chwil samej. Najcenniejsze dzieła nie były wystawiane na widok, a te zwyczajnie wartościowe wyglądały na obserwujących ich odwiedzających zza gablot lub ze ścian na których trzymała je magia. Reszta...reszta nie miała znaczenia. Wszystko niedługo i tak miało skończyć w skrzyniach i zostać poniesione na powrót do Francji.
- Intrygująca, prawda? - wyłoniłem się zza zaplecza we względnej ciszy. Widziałem, że stoi pod obrazem. Bardzo specyficznym. Trudno było mi powiedzieć, czy go oglądała, czy też dopiero moje słowa zmusiły ją do zadarcia w zastanowieniu głowy. Ja sam nie mogłem się powstrzymać na zwrócenie na niego uwagi. Malunek był moim ulubionym z pośród wszystkich tych które miałem w tym momencie pod swoją opieką. Przedstawiał posępną kobietę, której kontury były niewyraźne, rozdrapane. jej zacienione oblicze częściowo niemalże zlewało się z bezpłciowym tłem w którym można było się na siłę doszukiwać roślinnych motywów. Suknia którą miała przyodziana odsłaniała nagie ramiona i spływała delikatnym łukiem w dekolt na którym widniało rozdarcie. Rozczapierzone palce obu dłoni zdawały chcieć się je pogłębić lub się w nim zatopić. Nie było tu kolorów. Dzieło definiowała czerń w towarzystwie skąpej gamy brudnej szarości i pusto patrzących przed siebie oczu uwiecznionej na niej kobiety - Jego tytuł to Szczęśliwa w Miłości. Może się wydać wyjątkowo przewrotny biorąc pod uwagę widoczną obecnie treść, lecz kiedyś faktycznie był szczęśliwy. Miłość to jednak nie tylko plejada barw, a to płótno to odkryło - mówiłem, podchodząc do czarownicy której podałem kolejno ręcznik, a potem filiżankę herbaty. Nie zaparzyłem nowej - użyłem przygotowanego już naparu z dzbanka. Nie była więc gorąca, lecz ciepła jak najbardziej.


Opowiedz mi o śmierci, o śnie, który tam prowadzi,
O wypoczynku wiecznym,
Gdzie nie wie się nic o miłości i nienawiści,
ani o zadowoleniu smutnym.

Laurent Baudelaire
Zawód : Właściciel antykwariatu, artysta
Wiek : 34
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
A gdy czasem, tonący w leniwej niemocy,
Na ziemię łzę ukradkiem zroni w cieniach nocy,
Poeta, nieprzyjaciel snu, dusza marząca,

Zaraz w dłoń swoją zbierze tę bladą łzę żalu,
O odbłyskach tęczowych jak odłam opalu,
I w sercu swym umieści, z dala oczu słońca
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Jasnowidz

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6341-budowa https://www.morsmordre.net/t6376-pan-baudelaire https://www.morsmordre.net/t6372-laurent-baudelaire#161712 https://www.morsmordre.net/f187-dzielnica-portowa-thames-path-7 https://www.morsmordre.net/t6557-skrytka-bankowa-nr-1591#167298 https://www.morsmordre.net/t6398-laurent-baudelaire#162760
Re: French antique II [odnośnik]12.03.19 19:54
Poczuła ulgę, gdy nie czuła jak następne krople deszczu smagają jej policzki. Mogła jedynie samej sobie podziękować za to, że nie zwykła nakładać na piegowate policzki makijażu, nawet w celu zakrycia cieni pod oczami bądź nadania swojej twarzy żywszego, zdrowszego kolorytu.
- Będę wdzięczna - zwróciła się do niego z wdzięcznym uśmiechem na twarz. Obecnie bała się poruszyć, aby nie chlusnąć nadmiarem wody zebranym w materiale i na włosach niczym gąbka. Wszakże nie wypadało, aby zalać uprzejmemu Francuzowi podłogę, prawda? Dzisiaj wyjątkowo nie w głowie było jej przeszukiwanie antykwariatu i podwędzenie czegoś cennego, a prawda była taka, że miała jakiś honor i nie mogłaby zrobić świństwa komuś, kto okazał względem jej uprzejmość. Chociaż oczy mogłyby się jej zaświecić, gdyby zobaczyła na przykład ile pieniędzy znajduje się w ukryciu albo jak cudowne dzieła znajdują się na zapleczu. W czasie oczekiwania na powrót pracującego tu czarodzieja zaczęła się rozglądać - z czystej ciekawości i dla zajęcia się czymkolwiek. W oko wpadł jej ten jeden obraz, przedstawiający kobietę, która była niemalże niewidoczna, idealnie wkomponowana w ciemne, mdłe tło. I gdy tak patrzyła na pozbawione wyrazu oczy uwiecznionej modelki poczuła dziwnego ukłucie. Zupełnie jakby w tej poszarzałej twarzy, w pustym spojrzeniu znalazła coś dziwnie znajomego. Może widziała śladowe podobieństwo pomiędzy obrazem a własnym odbiciem w lustrze? Nawet jeżeli daleko było jej do pięknej kobiety, która w tej pozie przy minimalnej gamie kolorów, których użył artysta, nadal prezentowała się w sposób zmysłowy. Tak przynajmniej wydawało się pannie Ingisson. Wzdrygnęła się, gdy znikąd wyłonił się Francuz - zupełnie, jakby podczas wpatrywania się w obraz zapomniała gdzie jest i na kogo tu czeka. - Lepiej bym tego nie ujęła. Przyciąga oko - stwierdziła, patrząc na sportretowaną kobietę, po czym z uśmiechem wdzięczności przejęła od mężczyzny ręcznik, którym prędko otarła twarz i owinęła dolną część włosów. A następnie kościstymi dłońmi objęła filiżankę z herbatą. Wcześniej już pozwoliła sobie zdjąć przemoczony płaszcz, zostając w ciepłym, też miejscami przemoczonym swetrze. - No cóż, tytuł brzmi dość ironicznie - odparła, nie odrywając chłodnych oczu od płótna. - Ach, bardzo dziękuję za ręcznik i herbatę - zreflektowała się, po upiciu małego łyka.
Gość
Anonymous
Gość
Re: French antique II [odnośnik]12.03.19 21:25
Nie nadawałem się jednak a prowadzenie interesu. Brakowało mi tej wyobraźni pozwalającej uniknąć od drugiego człowieka krzywdy. Złodzieje, oszuści, naciągacze - nie umiałem dostrzec podobnych postaw w drugim człowieku. Chyba, że chodziło o Bojczuka. on się jednak nigdy nie krył ze swoimi plugawymi pragnieniami. I właściwie nawet mimo to to przecież i jego dopuszczałem niespodziewanie blisko. Za blisko kosztowności oraz kasetki w której przetrzymywałem galeony. Nie było już chyba dla mnie ratunku. Nie mając żadnych ponurych myśli udałem się na piętro kamienicy w której pomieszkiwałem. wyjąłem z szafy puchowy ręcznik średnich rozmiarów i niespiesznymi ruchami udałem się ku kobiecie, której się zdecydowanie mógł się przydać bardziej.
- Proszę wybaczyć, nie zamierzałem się skradać - mruknąłem przepraszająco nie chcąc by sobie kobieta nie pomyślała o mnie niczego zdrożnego. Podałem jej potem odpowiednio ręcznik, a następnie herbatę. Zaśmiałem się cicho pod nosem ze szczerym rozbawieniem. Przyłożyłem do wygietych w leniwym, nieco lisim grymasie ust dłoń w upominającym samego siebie geście.
- Ironiczne. Tak - przyznałem - Nie wiem czy kiedykolwiek spotkałem się z dziełem trafniej i tak prawdziwie poruszającym problematykę miłości. Najciekawsze jest to, że autor wcale nie miał tego w zamyśle. Casimir Villehardouin był malarzem wyprzedzającym swoją epokę. Malował by zachwycać. Używał szerokiej gamy kolorów. Wyjątkowo żywych, jaskrawych, wiosennych. Pytany o to czy woli malować olejami, czy akwarelami odpowiadał, że duszą i faktycznie każda z jego prac tę zdawała się posiadać. Szczęśliwa w Miłości była jednym z tych szczególnych dzieł. Była ruchomym malowidłem, a uwieczniona na nim kobieta była wytworem jego własnej wyobraźni. Obrazu nie sprzedał. Wisiał w jego gabinecie, aż do chwili jego śmierci. Krótko po ceremonii pogrzebu zauważono, że obraz jest uszkodzony - dłonią przeciągnąłem wzdłuż mostka kreśląc podłużną ranę adekwatna do pociągłego rozdarcia w tkaninie. Zamilkłem pozwalając wybrzmieć ciszy przeznaczonej na kontemplację - Kochać tak, by być w stanie zadać sobie samemu takie cierpienie nie mogę się zdecydować czy to odrzucające, czy urzekające. A może sama zgoda na to jest już sama w sobie wyrokiem...


Opowiedz mi o śmierci, o śnie, który tam prowadzi,
O wypoczynku wiecznym,
Gdzie nie wie się nic o miłości i nienawiści,
ani o zadowoleniu smutnym.

Laurent Baudelaire
Zawód : Właściciel antykwariatu, artysta
Wiek : 34
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
A gdy czasem, tonący w leniwej niemocy,
Na ziemię łzę ukradkiem zroni w cieniach nocy,
Poeta, nieprzyjaciel snu, dusza marząca,

Zaraz w dłoń swoją zbierze tę bladą łzę żalu,
O odbłyskach tęczowych jak odłam opalu,
I w sercu swym umieści, z dala oczu słońca
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Jasnowidz

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6341-budowa https://www.morsmordre.net/t6376-pan-baudelaire https://www.morsmordre.net/t6372-laurent-baudelaire#161712 https://www.morsmordre.net/f187-dzielnica-portowa-thames-path-7 https://www.morsmordre.net/t6557-skrytka-bankowa-nr-1591#167298 https://www.morsmordre.net/t6398-laurent-baudelaire#162760
French antique II
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach