Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Pokój dziecięcy
AutorWiadomość
Pokój dziecięcy [odnośnik]10.05.21 21:40

Pokój dziecięcy

Pierwszym, co rzuca się w oczy, po przekroczeniu pokoju, to ogromna ilość zabawek. Można tutaj znaleźć niemal wszystko – od drewnianych magicznych zwierzątek, po kukiełki i miniaturowe miotełki. Przy jednych ze ścian ustawiona została mniejsza półka, która obecnie wypełniona jest wszelkimi bajkami i legendami. Pokój utrzymany jest w neutralnych kolorach i pozbawiony jest zbyt wielkiego przepychu. Z okna można dostrzec wschodnią część ogrodów otaczających rezydencję.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pokój dziecięcy Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pokój dziecięcy [odnośnik]06.07.22 13:48
5 kwietnia?

Nie zdarzało się często, aby wizytować w miejscach tak oddalonych - szczególnie w ostatnich czasach. Przez całą podróż spoglądał za okno i obserwował roślinność - to jak kwiaty rozkwitały, jak wszystko powoli budziło się do życia. Chciałby móc częściej wychodzić poza ogrody Lancaster Castle, ale wiedział, że nie mógł tego robić samemu. Pan ojciec wciąż opowiadał o tym jakie było to niebezpieczne, również dla o wiele częstszych podróży. Ale nie mówił wiele poza tym, pozwalając Laurelowi podczas drogi czytać jedną z ksiąg z księgozbiorów ich ogromnej biblioteki - tym razem na temat magicznych stworzeń.
Kiedy już przyjechali na miejsce, musiał się grzecznie ze wszystkimi przywitać. Uśmiechał się delikatnie, zachowywał tak jak pan ojciec od niego wymagał - zgodnie ze wszystkimi zasadami, które przelewały mu guwernantki do głowy. Przyjął pochwały od ciotek skromnie o tym, dziękując za każdą i próbując odwdzięczyć się podobnymi, ale dorośli bardzo prędko skupili się na na samych sobie, rozmawiając o ważniejszych sprawach, o których dzieci miały nie słyszeć.
Nie, żeby mu to przeszkadzało. W końcu mógł również pobawić się tutaj ze swoim kuzynostwem, pokazać książkę, którą czytał wraz z ilustracjami i skomplikowanymi nazwami łacińskimi, których jeszcze do końca nie rozumiał - ale uczył się powoli i rozpoznawał już niektóre słowa intuicyjnie!
- Dziękuję pani, poczekam na kuzyna - zapewnił spokojnie z dziecięcym uśmiechem, kiedy jedna z guwernantek przyprowadziła go do pokoju zabaw przepełnionego różnorodnymi zabawkami, który jednak nie zrobił na nim wrażenia - w końcu był dla niego zwyczajnym widokiem.
Za to odłożył na jeden ze stolików swoją książkę, kierując się do okna, aby wyjrzeć przez nie na ogród. Tyle roślin, które powoli kwitły po zimie! Dawno również nie wizytował u entów z panem ojcem, powinien poprosić o to! Tęsknił za tymi stworzeniami, były niezwykle fascynujące! I wiedział, że jego różdżka powstanie właśnie z drewna entów, nie mógł się poczekać, aby ujrzeć już jak będzie ona wyglądała; obejrzeć, dokładnie się przyjrzeć! Miał nadzieję, że będzie mógł obserwować proces jej tworzenia, bo w końcu był to również proces nauki! Uwielbiał obserwować dorosłych jak pracowali z drewnem i komponentami magicznymi w ciszy i skupieniu, zapierało mu to dech w piersiach, kiedy ze zwykłych przedmiotów tworzyli... coś! Tak jak jego wuj, który rzeźbił czy pan ojciec, który zajmował się alchemią.
- Oh, ptaszki tak blisko... - szepnął zaraz sam do siebie, zaraz po tym słysząc również, że drzwi się otwierają do sali. Uśmiechnął się nieco nieśmiało, dawno nie widząc kuzyna - na pewno już nieco urósł! I może potrafił mówić więcej niż ostatnio, kiedy go widział!
Ostrożnie odsunął się od okna, ruszając w stronę Heatha, choć bardziej chciał, aby to guwernantka na moment odwróciła od nich wzrok. Nie chciał jej niepokoić tym, co chciał zrobić - a wiedział, że czasem dorośli potrafili być bardzo panikujący.
- Czy mogę poprosić o ciasteczka? I herbatę Przepraszam, podróż była trochę męcząca, czuję się trochę słabiej niż powinienem... - wyjaśnił zaraz, a kobieta wyraźnie została poinformowana o tym, że był chory.
- O... Oczywiście lordzie! - zgodziła się, czym prędzej opuszczając pokój i pozostawiając dwóch chłopców samych.
- Heath! Chodź tutaj, tutaj do okna. Umiesz je otworzyć? Tam są ptaszki, takie gniazdo z malutkimi na tym drzewie! Wiedziałeś o tym? Ciekawe czy mogę już z nimi porozmawiać, mogę spróbować je o coś poprosić! - powiedział, zupełnie nieświadomy czy kuzyn wiedział o jego umiejętnościach, czy nie wiedział. W końcu w jego domu wszyscy o tym wiedzieli, to było bardziej niż naturalne, że i kuzyn powinien o tym wiedzieć, nieprawdaż?
Laurel Ollivander
Zawód : n/d
Wiek : 9
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t10783-laurel-ollivander#328040 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Re: Pokój dziecięcy [odnośnik]06.07.22 15:00
Życie w Puddlemere biegło utartym rytmem i Heath z radością przyjmował każde odstępstwo od rutyny. Dlatego też był podekscytowany od kiedy tylko do jego uszu doszły wieści, że ich posiadłość w Kornwalii mają odwiedzić Ollivanderowie, a do tego że ma im towarzyszyć Laurel. Młody Macmillan zdecydowanie należał do grona ekstrawertycznych osób i potrzebował przebywać w otoczeniu wielu ludzi, a już w ogóle to najchętniej takich, których nie widywał na co dzień.
Dlatego też kiedy tylko mały Macmillan dowiedział się, że Laurel już jest, nie czekając na nic wziął i pobiegł do pokoju zabaw.
-Cześć!- oznajmił głośno kiedy już wpadł do środka. Cóż, Heath jak to na prawdziwego Macmillana przystało sprawiał wrażenie nieco nieokrzesanego, ale kto wie? Może towarzystwo starszego i zapewne spokojniejszego kuzyna trochę go utemperuje? Wszystko się okaże.
-No pewnie, że umiem! Nie wiedziałem, że tam jest gniazdo- pokręcił głową. Chłopiec nawet nie zwrócił uwagi na wyjście guwernantki, ale natychmiast zabrał się do dzieła. Podsunął sobie krzesło do okna, wspiął się na nie i po chwili manipulacji przy oknie to stało już otworem.
-Jak chcesz je o coś poprosić?- możliwe, że do Heatha nie dotarła jeszcze informacja o zdolnościach Laurela, a może doszła tylko był dużo młodszy i zdążyło mu się już o tym zapomnieć?
-W ogóle mam pomysł!- oznajmił po tym jak chwilę wpatrywał się w drzewo. -Co ty na to, żeby podlecieć na miotle? – zaproponował. Według niego to była świetna myśl, ale jeśli Laurel nie chciałby skorzystać z takiej propozycji to… no cóż, nie wciągnie go na siłę na miotłę. -No… albo mógłbym się po prostu wspiąć- dodał jeszcze po tym jak krytycznie przyjrzał się drzewu. Jeśli starszy chłopiec zastanawiał się jak odwieść Heatha od pomysłu przeszkadzania pierzastym stworkom, to nie musiał się zbytnio martwić, bo myśli młodszego pobiegły już w całkiem innym kierunku.
-Muszę Ci coś pokazać!- oznajmił. Zakręcił się po pokoju i po krótkiej chwili z jakiegoś kufra wyciągnął swój skarb -Patrz!- wypuścił z ręki zabawkę, która wzbiła się w powietrze i zaczęła latać po pokoju. To był prezent jaki dostał na szóste urodziny od Florence. Magiczny znicz, nieco wolniejszy od tego używanego w trakcie meczów, który od czasu do czasu zmieniał formę i stawał się znikaczem. -Super, nie!?- cóż, Heath miał totalnego bzika na punkcie quidditcha i znikaczy właśnie, więc rzecz która łączyła te obie rzeczy była najlepszanaświecieijuż.
Heath Macmillan
Zawód : n/d
Wiek : 7
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Re: Pokój dziecięcy [odnośnik]07.07.22 3:52
Mając w pamięci wszystkie upomnienia dorosłych o tym, jak bardzo niebezpieczne jest dla niego bieganie i wspinanie się po drzewach, czy skakanie czy też jakikolwiek wysiłek, przy którym się męczył, jedynie asekurował młodszego kuzyna, aby ten przypadkiem nie spadł na podłogę, kiedy otwierał okno. Przypominał mu nieco jeg rodzeństwo, które też było znacznie żywsze i skore do biegania niż on sam. Ale to tylko dlatego, że po tym często nie potrzebował złapać na nowo powietrza!
- No... Po prostu do nich mówiąc - odpowiedział, niekoniecznie rozumiejąc niezrozumienie młodszego kuzyna w tej kwestii. W końcu zwierzecoustość była obecna w jego życiu niemalże od zawsze - nawet dziadek bardzo go lubił właśnie przez wzgląd na umiejętności porozumiewania sist z ptaszkami. Nie rozumiał skąd wynika fakt, że ktoś mógł nie rozumieć, o czym mówił - tym bardziej jak mógł wyjaśnić, co miał na myśli? - Na miotle? Oh... Zdaje... Zdaje się kuzynie, że to bardzo dobry pomysł - zgodził się po chwili zastanowienia, kiedy na moment w zamyśleniu zmarszczył brwi. - Chociaż nie wiem czy nie będą się bały, wiesz? No i wspinać się to też nie wypada! Bo to ich dom. Jakbyś się czuł, gdyby ktoś obcy wszedł do twojego łóżka bez twojego pytania? Albo zaczął cię budzić i przeszkadzać w taki bardzo niemiły sposób? - upomniał Heatha, bo chociaż sam początkowo tego nie rozumiał to kiedyś jeden miły wróbelek mu to wyjaśnił. No i odbył długą, choć zupełnie bezowocną rozmowę z jedną sroką, odnośnie jej wykradania kolorowych guzików i gargulków. Nie przepadał za srokami, były naprawdę często nieprzyjemne w odbyciu i niewychowane - choć zdawało mu się, że tak już miały po prostu wszystkie ptaszki. Rzadko spotykał się z jakimś dobrze ułożonym i miłym, może tak już one miały, że ptasir guwernantki nie przykładały wagi do sposobu wyrażania się przez podopiecznych?
Wszedł po krześle, a po tym usiadł w oknie, wyglądając przez nie na drzewo, wokół którego młode ptaszki wesoło skakały. Były trochę starsze, już opierzone i prawdopodobnie potrafiły latać. Może też się będą chciały z nimi pobawić?
- Och, przepraszam bardzo! Miło mi was poznać, macie ochotę z nami się pobawić? - zaświergotal bez ostrzeżenia, kiedy jego kuzyn poszedł znaleźć zabawkę, o której wspominał chwilę wcześniej, że chciał mu pokazać. Odwrócił się w jego stronę, kiedy usłyszał jak Heath mówił o czymś z ekscytacją.
- Oh! To jak z tej gry! - zawołał zaraz, bo jedna z jego sióstr była zawziętą graczką Quidditcha. - Znasz zasady? Ja nigdy nie grałem... Nie mogę, pan ojciec martwi się, że coś mi się stanie, kiedy spróbuję grać - wyjaśnił, wzdychając. Zaraz jednak znów się obrócił do ptaszków, aby zaświergotać ponownie. - Chcecie się z nami pobawić? Mamy taką zabawkę co lata tam jak wy!
Laurel Ollivander
Zawód : n/d
Wiek : 9
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t10783-laurel-ollivander#328040 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Re: Pokój dziecięcy [odnośnik]07.07.22 3:52
The member 'Laurel Ollivander' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 62
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pokój dziecięcy Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pokój dziecięcy [odnośnik]07.07.22 13:56
Tak naprawdę to mały Macmillan wcale nie potrzebował asekuracji, ale wcale się nie obraził na starszego kuzyna, że o niego dbał. Chociaż może gdyby to był ktoś inny to wyraziłby głośny sprzeciw i specjalnie próbowałby udowodnić, że przecież sobie doskonale poradzi.
– Naprawdę? – Heath wyraźnie był zachwycony umiejętnościami Laurela. No bo to BYŁO SUPER. Sam by chciał tak umieć. Chociaż coś mu mówiło, że to nie jest umiejętność jakiej można się nauczyć.
Heath był gotów już ruszać na poszukiwanie miotły kiedy słowa kuzyna osadziły go w miejscu.
– No... W sumie to masz rację- zgodził się ze zdaniem starszego chłopca. Heath nawet nie wpadłby na to, że mógłby takim podlatywaniem na miotle wystraszyć ptaszki, no a wcale nie chciał tego robić.
Szczęka mu trochę opadła jak Laurel wydał z siebie świergot. To brzmiało jakby faktycznie w pokoju znajdował się jakiś ptak. Przez moment Heath nawet rozglądał się po pomieszczeniu w poszukiwaniu skrzydlatego stworzenia i musiała minąć krótka chwila zanim się zorientował że taki dźwięk wydał z siebie właśnie Laurel.
– To było super! – oznajmił – a potrafisz tak rozmawiać ze wszystkimi zwierzątkami? – zadał kolejne pytanie, a zanim zdążył nawet usłyszeć odpowiedź zadał kolejne – a z sowami? Umiesz rozmawiać z sowami? – przez moment zastanawiał się czy nie pójść po swoją sowke, która nosiła wdzięczne miano „Muffin”, ale po chwili namysłu zrezygnował z tego pomysłu. Nie był do końca pewien czy był gotów na to co mu jego sowa mogła powiedzieć. A jak go nie lubiła? Albo była na niego zła to co wtedy by zrobił? Szybko porzucił te rozważania i postanowił zająć się tematem mu bliskim, czyli quidditchem.
– pewnie, że znam! – powiedział z dumą. Chłopiec zdziwił się słysząc, że Laurel nigdy nie miał okazji zagrać. Przecież to była najlepsza gra na świecie. – Jak chcesz to możemy polatać, nauczę Cię! – zaoferował się, całkowicie przy tym ignorując fakt, że ojciec Laurela mu zabraniał latać. Zresztą, dla Heatha zakazy to były takiej bardziej... sugestie, o.
Heath Macmillan
Zawód : n/d
Wiek : 7
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Re: Pokój dziecięcy [odnośnik]07.07.22 16:06
Uśmiechnął się do kuzyna, kiedy temu wyraźnie spodobała się jego umiejętność, zaraz jednak kręcąc głową przecząco, bo zdawało mu się, że nie zdążył odpowiedzieć. Chwilę po tym jednak już uniósł lekko dłonie w geście, jakby chciał uspokoić nieco kuzyna.
- Powoli, powoli, Heath! - zaraz poprosił, a po tym zastanowił się chwilę. Czy był w stanie rozmawiać ze wszystkimi ptakami. Cóż, pytanie było o tyle trudne, że zależało - czasem nie potrafił się porozumieć z żadnym w najmniejszym stopniu! A czasem... cóż, czasem przychodziło to aż zbyt łatwo. Ale czy zależało to od rodzaju ptaków, z którymi się komunikował? Nie był pewny.
- Oh, tak, potrafię z sowami. Czasem sowa pana ojca lubi ze mną rozmawiać - wyjaśnił zaraz, kiwając delikatnie głowami.
Chwilę później jednak do pokoju rzeczywiście wleciały wróbelki, z którymi Laurel dopiero co ucinał swoją pogawędkę. Jeden wleciał, zasiadając na jednej z półek i ślicznie, zdaniem Laurela, zaczynając ćwierkać, a drugi podfrunął na moment do magicznego znicza, próbując go udziubać, chociaż tylko przez moment.
- Proszę wróbelka, proszę tak nie robić! - zaraz oburzył się chłopiec pierw po angielsku. - Proszę, aby wróbelek natychmiast przestał! To zabawka mojego kuzyna i mój kuzyn będzie smutny jeśli w jakiś sposób ta zabawka się popsuje! - zaświergotał ponownie, marszcząc nos. Pamiętał, że to brzydko, aby się gniewać na innych i na ptaszki, ale nie mógł w tym momencie się nie gniewać, kiedy własność kuzyna była w tak okrutny i okropny sposób niszczona!
Westchnął jednak z niemocy, kręcąc głową. - Przepraszam cię Heath... Wydawało mi się, że są milszymi ptaszkami niż w rzeczywistości są! A to takie urwipołcie i psujaki wyraźnie, bo próbuje cały czas udziobać twoją zabawkę! - powiedział, wyraźnie zawiedziony i rozczarowany zachowaniem ptasiego przyjaciela, który chyba jednak nie był znowu takim dobrym przyjacielem. Czy ptaszki w Puddlemere były gorzej wychowane od tych w Lancaster?
Zaraz jednak zainteresował się słowami kuzyna. Cóż, to nie tak, że nigdy nie chciał nauczyć się latać - ale zawsze było mu to bronione. Rozumiał dlaczego, ale z drugiej strony czasem myślał o tym, jakby to było dobrze, móc podlecieć nieco wyżej razem z ptaszkami i porozmawiać wraz z nimi na tematy różne i różniste!
- Ale na pewno tak możemy..? Chociaż... oh... no nie wiem. Może możemy - zastanawiał się przez dłuższą chwilę. Chociaż jeśli dorośli byli zajęci rozmowami ze sobą to na pewno pan ojciec się nie pogniewa, jeśli oni zajmą się zabawą, tak jak powinni, prawda? - No.. no dobrze! Zdaje mi się, że to przecież nie powinno być nic złego, prawda? Ale będziemy latać nisko, dobrze?
Laurel Ollivander
Zawód : n/d
Wiek : 9
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t10783-laurel-ollivander#328040 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Re: Pokój dziecięcy [odnośnik]08.07.22 12:33
Kiedy usłyszał potwierdzenie z ust kuzyna, że ten jest w stanie się porozumiewać z sowami, przez chwilę jeszcze rozważał czy na pewno nie pójść po Muffina. Uznał jednak, że chyba nie wypada mu zostawiać Laurela samego i tę atrakcję może zachowa sobie na kiedy indziej. No albo może kiedyś po prostu wyśle list do kuzyna? Wtedy też będą mogli sobie porozmawiać. Do rzeczywistości przywróciły go słowa Ollivandera.
-Nie przejmuj się. Nic mu się nie stanie. A nawet jeśli to poprosimy wujka, żeby naprawił i już- postanowił nieco uspokoić Laurela. Poza tym to nie jego wina, prawda? Właściciel zabawki wcale się nie przejął tym, że jeden z wróbelków postanowił przetestować swój dziubek na latającym gadżecie. W końcu zniczo-znikacz nie mógł być aż tak delikatny producent musiał przewidzieć, że posiadacze będą go chcieli łapać.
Zaraz jednak kwestia tego czy ptaszki w Puddlemere były gorzej wychowane niż te w Lancaster zeszła na dalszy plan, bo starszy z chłopców wykazał zainteresowanie lataniem.
- No tutaj wszyscy latają! Nic się nie stanie. W ogóle latanie to jest super sprawa, zobaczysz!- Heath zareagował z entuzjazmem na słowa Laurela. Małemu Macmillanowi nie trzeba było dwa razy powtarzać i szybko zakrzątnął się po pokoju, odnajdując porzucone dwie dziecięce miotełki. Co jak co, ale mioteł w Puddlemere było pod dostatkiem.
-No dobra. Trzymaj- wcisnął jedną z miotełek w ręce Laurela. -Spróbujemy na razie tutaj. Jest dużo miejsca, a jak wszystko wyjdzie to wylecimy przez okno i podlecimy do gniazda na drzewie! – zapowiedział radośnie i przeszedł do szybkiego instruktażu
-Najpierw musisz na miotłę wsiąść, potem odbijasz się mocno od ziemi i już jesteś w powietrzu. To proste! – zademonstrował przy okazji całą procedurę.  -Jak chcesz skręcić albo polecieć w górę albo w dół to musisz trochę pokierować rączką a trochę balansować ciałem. O, a tak się ląduje!- zakończył krótki pokaz. -To trochę podobnie jak z jazdą konno tylko tak nie trzęsie! – oznajmił jeszcze nie bardzo mając pojęcie czy starszy krewniak kiedykolwiek jeździł czy też nie. No ale przecież to nic trudnego, poradzi sobie na pewno!
Heath Macmillan
Zawód : n/d
Wiek : 7
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Re: Pokój dziecięcy [odnośnik]28.07.22 0:28
- Och no dobrze... Ale wciąż uważam, że tak się nie godzi, aby wróbelek nieswoją zabawkę dziobał i dziobał! - nieco się oburzył, chcąc brzmieć groźniej i stanowczo, chociaż z pewnością brzmiał przynajmniej zabawnie i niepoważnie, może przez wzgląd na własny wzrost, a może przez wzgląd na swoją ogólną aparycję - bladość cery, brak mięśni, brak ostrych rys i ogólne dobre wychowanie, którego się trzymał. Nie lubił sprawiać przykrości innym, jednocześnie chcąc, aby pan ojciec był z niego dumny.
Jego rodzeństwo również latało - ale jemu nie pozwalano, czego również do końca nie rozumiał. Wiedział, że był chory i panie oraz panowie uzdrowiciele często musieli doglądać jego stanu, i dawali mu eliksiry, które wcale nie smakowały dobrze, i nakazywali, żeby nie biegał czy nie latał. Ale dlaczego latanie miałoby być złe jeśli wszyscy w Puddlemore, zgodnie z tym co opowiadał kuzyn, latali? Coś takiego nie mogło być złe! Wręcz przeciwnie, było dobre i miłe!
- O-och... No dobrze, ale bądźmy ostrożni, dobrze? - poprosił, mimo wszystko całkiem podekscytowany możliwością latania. Jego rodzeństwo zdawało się to bardzo lubić - a on nie miał okazji do latania. - Przez okno? Jest w sumie duże to powinniśmy się rzeczywiście zmieścić... - przyznał, zaciskając małe rączki na drewnie miotły, zaraz zastanawiając się nad tym, jakim ono dokładnie było. Dębem? Nie, miało inny kolor i zdawało się pachnieć... Ah, nie, pachniało tym pokojem, a nie drewnem samym w sobie! Może powinien odrzucić i drzewa iglaste w takim wypadku? One miały silne zapachy...
Zaraz jednak wyrwany ze swojego zamyślenia spojrzał na Heatha, który sprawiał że latanie wydawało się być czymś zupełnie prostym - a wcale dla niego takie nie było! Chociaż im bardziej się temu wszystkiemu przyglądał, tym bardziej rzeczywiście i sam chciał wsiąść na miotłę i odlecieć. Wydawało się być to naprawdę przyjemne!
Chociaż z samego tłumaczenia wcale wiele nie rozumiał.
Zajął jednak miejsce na miotle i już po pierwszej próbie udało mu się wzbić w powietrze - chociaż wcale utrzymanie równowagi nie było proste tak jak próbował go do tego przekonać Heath! Wręcz przeciwnie, bujał się na boki, szukając jakiegoś punktu równowagi, ostatecznie po kilkunastu sekundach lądując twardo na kupce kocy i poduszek z miotłą wciąż w dłoni, i z krzykiem na ustach.
- Aaaa! To nie jest takie łatwe kuzynie! - pożalił się, czując jak jego oddech staje się ciężki, ale zupełnie ignorując ten fakt - powoli wykopując się z kocy i stając na nogi, zdeterminowany do ponownej próby wzlotu. To przecież było takie proste, kiedy pokazywał to Heath! Dlaczego jemu nie wychodziło?
Laurel Ollivander
Zawód : n/d
Wiek : 9
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t10783-laurel-ollivander#328040 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Re: Pokój dziecięcy [odnośnik]01.08.22 21:30
Przyglądał się uważnie temu jak Laurel radził sobie w powietrzu i głośno go dopingował. Nie zamierzał się wyśmiewać z czyjejś nieporadności, szczególnie jeśli ten ktoś robił coś po raz pierwszy. Ba był szczęśliwy, że kuzyn chciał spróbować lotu na miotle.
-Nie martw się, jak już załapiesz o co chodzi to będziesz śmigać. Poza tym nie każdemu udaje się za pierwszą próbą wzbić w powietrze- zapewnił go z uśmiechem na ustach i pomógł mu się wygrzebać z kocy i poduszek. Było ich na tyle dużo, że później może zrobią z nich zamek! To by było super! No ale na razie mały Macmillan był gotów kontynuować lekcję latania. Poduszki i zamki mogły poczekać. Były rzeczy ważne i ważniejsze, a najważniejszą dla Heatha było latanie na miotle. Poza tym jeśli Laurel będzie latać, to będzie mieć towarzystwo do zabaw w powietrzu. Same plusy!
-Hmmm, prościej jest utrzymać równowagę jak się leci, nawet powoli. Jak siadasz na początku to trochę tak jak… przy stole… przy uroczystym obiedzie. Wszystko jest prosto i siedzisz pewnie na miotle i ona sobie stoi w powietrzu, tylko musisz się odbić nogami od ziemi. Potem tam gdzie się pochylisz to tam polecisz. – spróbował trochę lepiej wyjaśnić same zasady latania. Duża część analogii jaką miał na podorędziu nie byłaby pomocna dla Laurela, który raczej nie siedział na gałęziach drzew ani nie jeździł konno. Może być też tak, że Heath nie nadawał się za bardzo na nauczyciela. Zresztą często się zdarzało, że dobry zawodnik nie sprawdzał się jako trener i na odwrót, dobry trener niekoniecznie musiał być wcześniej dobrym zawodnikiem. Dodatkowo to, że Heath w zasadzie już latał na miotełce jak się ledwo nauczył chodzić, nie ułatwiało zadania małemu Macmillanowi. Ciężko coś doradzić jak się samemu nie pamiętało swoich początków.
Chociaż kto wie, może młody Ollivander sam z siebie dozna olśnienia i zaraz zacznie śmigać. Jak się już rozgryzło sztuczkę z zachowaniem równowagi to reszta to była pestka.
Heath Macmillan
Zawód : n/d
Wiek : 7
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Pokój dziecięcy
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach