Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Tron księcia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Tron księcia   12.03.16 2:58

First topic message reminder :

Tron księcia

Przy jednym ze strumyków na czerwonej, obitej jedwabiem poduszce, siedzi żaba - ale żaba nie byle jaka, bo żaba nazywana księciem. Żaba na poduszce wygląda zaiste godnie, pręży szyję, kumka bardzo rzadko, a przekrzywiona złota korona zdobiąca jego głowę wydaje mu się wcale nie ciążyć. Zwyczaj zachęca panny do całowania księcia, ponoć pocałunek prawdziwej księżniczki może go odczarować.

Rzut kością: k100 - jeśli wyrzucisz 100, książę zostaje odczarowany, konieczna jest interwencja mistrza gry. Podczas jednej wizyty księcia można ucałować tylko raz - za drugim razem zaczyna uciekać.
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes http://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace http://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa http://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Tron księcia   21.02.17 15:53

Z początku miała już zamiar dać za wygraną i odrzucić swój pomysł. Po chwili jednak ponownie przypomniała sobie o Chicago, o ich spotkaniu w zoo i jej roli złodziejki. Pamiętała swoje początkowe rozkojarzenie przechodzące w strach i zażenowanie, a kończąc na szczerym rozbawieniu sytuacją. Chyba nigdy jednak nie miała okazji w jakiś sposób odwdzięczyć za nadanie jej tytułu rabusia, chociaż zwierzęta mogłaby porywać. Nie miało znaczenia, czy to uratowało im wówczas tyłki. To było dawno, a teraz chciała mieć tutaj swój zalążek Chicago.
Wyciągnęła po chwili różdżkę, by w dość szybki i sprawny sposób patrzeć przed sobą na małą postać z koroną na głowie.
- Cud, miód i orzeszki - powiedziała, kucając nad Raidenem z wyraźnym zadowoleniem na twarzy. Po chwili dłońmi chwyciła żabią postać Cartera i uniosła ją ku nieco ku górze, kierując się w stronę tronu księcia. - Teraz jedynie szybko podmienimy Was i będzie cudownie.
Zanim to jednak uczyniła, rozejrzała się dookoła, chcąc uzyskać jak najbardziej pozytywny efekt. Jeśli ktoś dojrzy, co robi, mogłoby to wszystko popsuć. Na szczęście na horyzoncie nie było nikogo, kto mógłby jej przeszkodzić, dlatego podeszła do oryginalnej żaby. Nie musiała jednak wiele robić - zwierzę samo uciekło, pozostawiając jednak wolne miejsce, na którym umieściła Raidena.
- Nie martw się, zaklęcie nie będzie długo trwało - powiedziała w stronę zwierzątka. - Tylko zostań na miejscu, bo inaczej będę musiała się przykleić do tego miejsca.
Po tych słowach puściła oczko w kierunku Raidena i cofnęła się, obserwując z dumą znajomą żabkę. Udając jednego z oglądających, obserwowała go. Nie chciała by coś mu się stało, a przy tym by ten jej nie uciekł.
Pozostawało jedynie czekać na spragnione miłości dziewoje, które, ku jej radości, pojawiły się szybciej niż się spodziewała. Patrząc na kolejne próby odczarowania żaby, nie mogła powstrzymać triumfu zmieszanego z rozbawieniem.




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tron księcia   22.02.17 19:59

Kto by się spodziewał prawda? Raiden Carter. Król wszelkiego co męskie i odpowiednie dla kobiety stał się rzekotką. Małą, zieloną, maziowatą. Co to na muszkę owocówkę miało znaczyć?! Grace!, krzyczał w górę, patrząc na dziewczynę, ale jedyne co zrobił to nadął się jak balon tak bardzo, że oczy prawie wyszły mu z orbit. Czy on to właśnie zrobił?! Oh! Cóż za upokorzenie. Do stu zeżartych kijanek! Nawet nie mógł podnieść łapki, bo był ograniczony przez własne ciało. Dlatego nie mógł pogrozić kobiecie pięścią. Zapewne i tak by tego nie zauważyła. Już on jej da! Jego cios karate! Gry tylko go wzięła w dłonie, chciał ją kopnąć, ale jego pokryte śluzem nogi wyślizgnęły mu się spod kontroli. Równie dobrze mógłby w nią rzucić liściem - nic by nie poczuła. Wilkes niosła go w kierunku trony, a Raiden spanikował. Chciał protestować, ale jedyne co zrobił to zarechotał. Jego uszu dobiegł znany odgłos znad nocnego jeziora, jednak nie zraził się. Krzyczał po żabiemu, aż starczyło mu sił! Do tego kobieta złapała go w taki sposób, że nogi wisiały mu bezwładnie w powietrzu, a górne kończyny przyciśnięte były do skróconego tułowia przez co musiał wyglądać... Ha! Aż boki zrywać. Musiał wyglądać jak ściśnięta żaba... Jak on miał się odżabić tej paskudnej dziewoi?! Gdy się schyliła wraz z nim, otworzył pyszczek i wystrzelił w jej stronę swój różowy język. Trafił ją prosto w oko! Ha! A masz, bagienna wiedźmo! Niestety nie przewidział jednej rzeczy - jak język miał wrócić na swoje miejsce? Nie w porę dostrzegł swój błąd, ale było już za późno. Coś wydało dziwny odgłos i zaraz Raiden poczuł, że coś trafia go prosto w oko! Plask był bardzo charakterystyczny, a smak który czuł był odpowiedzią na wszystko. Zaplątał się własnym językiem... Nie wiedział czy pomogła mu Grace czy sam wrócił tam gdzie powinien, ale przez dobrą chwilę był ślepy jak kret. A przecież żaby mają super wzrok! Rozejrzał się dookoła, ale zobaczył jedynie poduszkę, na której siedział i nikogo dookoła. Lub inaczej. Grace tam nie było. Nie mógł jej odnaleźć! Krzyczał jej imię, ale skrzeki, które wydawał chyba słyszał tylko on. Żabi pyszczek zatrząsł się, ale w tym właśnie momencie coś zasłoniło mu świat i za chwilę poczuł nacisk na prawe oko. Chyba ktoś go całował... Nie, dość! Czy ona nie wiedziała, że zaraz go zgniecie?! A miał swój skrzek do wychowania! Pomocy!




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes http://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace http://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa http://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Tron księcia   26.02.17 21:01

Incydent z językiem nie sprawił jej bynajmniej żadnej przykrości, chociaż czuła z początku delikatne pieczenie w oku. Nie mogła jednak się gniewać, kiedy w środku dosłownie skręcało ją ze śmiechu. Powstrzymywała się jednak, w przeciwnym razie wielu mogłoby się wydać dość dziwnym jej zachowanie. Co mogliby sobie o niej pomyśleć, gdyby tak stała i na cały głos rechotała, skoro nie wiedzieli o co chodzi? Wystarczyło, iż cicho pod nosem chichotała przez cały czas, przyglądając się fałszywemu księciu i jego nowym podbojom. I może nie było ich wiele, była jednak pewna, iż, zważywszy na znacznie zmniejszone gabaryty, tyle wystarczyło. W końcu teraz sama twarz przypadkowej kandydatki na jego żonę, była znacznie większa od niego samego. Mogła się więc jedynie domyślać jak to wszystko musiało wyglądać z jego perspektywy i ani trochę mu nie zazdrościła.
Nie spodziewała się by czar przez nią rzucony miał trwać długo - transmutacja nigdy nie była jej mocną stroną, wręcz nienawidziła jej. Zaklęcie więc nie mogło być silne i takie nie było. Cała zabawa trwała niemalże 30 minut, podczas których Grace nie nudziła się ani przez sekundę. Przyglądanie się sytuacji było na tyle zabawne, że można mówić tutaj o prawie że ciągłych chichotach. Jedynie po jakimś czasie stwierdziła, iż widok znacznie się nie zmieni, jeśli usiądzie na pobliskiej ławce, co też uczyniła. Z założoną nogą na nodze, obserwowała wszystko. Właśnie patrzyła jak kolejna miłośniczka ropuchowatych książąt pochodziła do Raidena i całowała go, gdy ten momentalnie przestał być żabą. Na powrót stał się dorosłym mężczyzną, wyraźnie niezadowolonym ze swojego położenia. W momencie, gdy niewiasta zauważyła, iż nie całuje już żabę, Grace wybuchnęła głośnym śmiechem, którego nie była w stanie powstrzymać. Z początku myślała, że kobieta ucieknie z krzykiem, jednak stało się coś odwrotnego. Rzuciła się w ramiona Cartera piszcząc coś o spełnionych marzeniach. Bez wątpienia Wilkes mogła to uznać za punkt kulminacyjny całej historii, którą szczerze pokochała. pewnością gdyby kiedyś miała ochotę napisać książkę, znalazłby się w niej fragment opisujący dzisiejszy dzień.
Śmiała się jeszcze przez jakiś czas, kiedy nagle zdała sobie sprawę ze swojego położenia. Momentalnie podniosła się z nieco przestraszoną miną i poszła schować się za jeden ze słupów wiedząc, iż ten i tak jej nie zakrywa.
- Ale nadal się przyjaźnimy, prawda?- spytała, patrząc na eks-żabiego księcia.




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tron księcia   28.02.17 10:31

Kobiety przychodziły i odchodziły. Obserwowały go z nadzieją, wyczekiwaniem, niektóre prosiły, by Merlin im pomógł. Ale Raiden widział tylko jedną z nich. Siedziała na ławce i się z niego śmiała. Śmiała się! Z niego! A to pobudzało jego drobne, zielone ciałko do paskudnych myśli. Na przykład wyobrażał sobie jak z całą hordą swoich żabich przyjaciół szarżują na nią na grzbietach garborogów, żeby przerobić ją na placek. Jego trzypowiekowe oczy nie spuszczały z niej wzroku. Czuł ten nacisk kobiecych ust na płaskiej główce, na której była utkwiona przekrzywiona korona. Bo nawet tamten żabi książę był większy od żabiego króla. To nie była chwila która miała być najlepszą w jego życiu, ale cóż... Na pewno zaliczała się do najbardziej zapadających w pamięci. Obrażony na cały świat, nie tracił z niej spojrzenia, chociaż ona zapewne nawet tego nie dostrzegała. Cóż. Nie miało to znaczenia. Czar nie mógł trwać wiecznie. Nie wiedział ile to wszystko trwało, bo w byciu malutkim był pewien szkopuł - wszystko działo się w zwolniony tempie. Dlatego nawet gdy kobieta się schylała do niego, zapewne trwało to jakieś pół godziny. Pocałunek kolejne piętnaście, a odejście godzinę. Nie liczył kobiet które przychodziły, ale było ich naprawdę wiele i trafiło na przypadkową, długonogą szatynkę z pięknymi lokami. Gdy tylko dotknęła ustami jego pyszczka, Raiden poczuł jak cały świat zmniejsza się, a on wyrasta ponad ziemię na prawie dwa metry. Dla żabki było to jakieś sto żabich mil! W tym cieszeniu się ze swojego normalnego ciała, nie zauważył, że kobieta go całuje, a on instynktownie jej to oddawał. Ona skończyła pierwsza, by z szeroko otwartymi oczami patrzeć na niego w szoku i rzucić mu się na szyję. Dlaczego? A no właśnie... Czyżby Raiden zapomniał co to było za miejsce? Uśmiechnął się zmieszany, czując ładny zapach dziewczyny.
- Przykro mi, ale mam już jedną ukochaną - odparł, ściągając ze swojej szyi drobne dłonie młodej kobiety. Nie było to takie proste, ale w końcu się udało. Gdy spojrzał na jej twarz, ponownie uśmiechnął się przepraszająco na co ona odpowiedziała zdezorientowaniem. Było mu jej jednak tak żal, że nie mógł pozwolić, żeby tak po prostu odeszła. Złapał ją za podbródek i delikatnie, ale pewnie pocałował, by nie zostawiać jej jedynie z tym zawiedzeniem. - Nie chciałabyś pójść na ciasto? - spytał później, uśmiechając się ponownie. Zaraz jednak przypomniał sobie o Grace, którą odszukał wzrokiem. - Pozdrów Penny'ego - rzucił do niej, po czym odwrócił się i poszedł w stronę wyjścia z ogrodu. Musiał zjeść jakieś ciasto. Tartę jabłecznikową z cynamonem... Jego nogi same udały się do pobliskiej knajpki tak dobrze mu znanej z dzieciństwa. Cały dzień myślał tylko o tym jednym.

|zt x2




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 http://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 http://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 http://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 http://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
pielęgniarka w Hogwarcie
25 lat
Półkrwi
Panna
ze mną można tylko pójść na wrzosowisko
i zapomnieć wszystko
1
0
5
33
0
0
2
0
Czarownica
 Rozważna i romantyczna

PisanieTemat: Re: Tron księcia   30.07.17 22:00

8 IV

Sama nie wiedziała jak się tutaj znalazła. Pani Findley poprosiła Poppy, by osobiście udała się ponownie na Pokątną do apteki, bo włosie jednorożca, który nie znalazł się na liście przed kilkoma dniami, bo staruszka po prostu o nim zapomniała. Były one jednak im niezbędne do eliksirów wzmacniających, więc Poppy znów znalazła się na Pokątnej. A tam znowu wpadła i to dosłownie na kogoś znajomego. Reginy nie widziała odkąd ukończyła staż w Szpitalu św. Munga, a od tamtej pory minęły już dobre dwa lata. Kobiety uściskały się serdecznie, Regina zostawiła nawet na policzku Poppy ślad malinowej szminki, który uzdrowicielka dostrzegła dopiero wtedy, kiedy zaalarmowana śmiechem przechodniów przejrzała się w witrynie najbliższego sklepu. Starła ów ślad rękawem prostej, granatowej sukni, jednocześnie wysłuchując trajkotania dawnej przyjaciółki, która pod pachą dźwigała swojego półtorarocznego brzdąca - Harolda. Harold był pulchnym i rumianym dzieckiem, które rozglądało się z zaciekawieniem po okolicy i nagle wbiło spojrzenie w Poppy. Wyciągnął do niej swoje ubrudzone czekoladą rączki, a ucieszona Regina wcisnęła dziecko pielęgniarce w ręce.
-Och, zobacz, polubił Cię! Tak mój słodziaczku, polubiłeś ciocię Poppy? - zaświergotała Regina -Masz chwilę, Poppy? Chodź z nami do ogrodu magizoologicznego, podobno narodziły się małe hipogryfy! Nie daj się prosić!
Poppy próbowała protestować, lecz Regina potrafiła zagadać człowieka na śmierć, a także gniewać się latami - zgodziła się więc, obiecując sobie, że zajdzie tam na godzinę, nie więcej.
Po godzinie uszy jej już więdły: Regina potrafiła świergotać wyłącznie o Haroldzie. O kolorze jego kupy, o tym jak często robił ją w pieluchę, o tym czy miał kolkę i o znikomych objawach mocy magicznej. Poppy wysłuchiwała tego z uprzejmym uśmiechem, kiwając głową i od czasu wtrącając: mhm, aha, och tak? dla niepoznaki.
Zwietrzyła okazję do zgubienia się, kiedy tylko Regina pokazywała Haroldowi wozaki, które rzecz jasna wykrzykiwały przekleństwa od których więdły uszy - lecz wcale jej to nie przeszkadzało. Poppy przypadkiem wmieszała się w tłum czarodziejów podobnie do niej ubranych i zniknęła za kolejnym zakrętem. Przed oczyma jej rozciągnęła się połać jasnozielonej trawy, przeciętej przez strumień leniwie płynącej wody. Było tu cicho, a uwagę Poppy przyciągnęła czerwona plama. Zbliżyła się do niej zaciekawiona i dostrzegła, że to poduszka - poduszka, na której siedziała wielka, dumna żaba.
Książę czeka na pocałunek i odczarowanie - głosiła tabliczka obok owej poduszki.
Nagle usłyszała za sobą szmer.
Odwróciła się na pięcie, dostrzegła młodą kobietę i zarumieniła się jak piwonia.
-Ja naprawdę... ja wcale nie chciałam go całować! - sama nie wiedziała dlaczego nagle zaczęła się tłumaczyć.




Oh, see the darkness yielding
that tore the light apart!
Come healing of the body,

come healing of the mind

Powrót do góry Go down
Belle Cattermole
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4436-belle-cattermole http://www.morsmordre.net/t4476-bilbo http://www.morsmordre.net/t4475-zapraszamy-na-przedstawienie http://www.morsmordre.net/t4477-belle-cattermole
aktorka życia|wolontariuszka|pisarka
21
Czysta
Panna
In the end, we’ll all become stories.
5
14
0
0
4
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Tron księcia   01.08.17 13:52

Belle niedawno usłyszała, a może przeczytała, iż powinno się uważać na własne nogi, bowiem nigdy nie wiadomo dokąd mogą nas ponieść. I dzisiaj te doprowadziły ją do ogrodu magizoologicznego, gdzie miała szukać inspiracji. Nie wiedziała jednak przy którym konkretnie wybiegu będzie miała możliwość jej znaleźć, toteż póki co spacerowała alejkami bez celu, rozglądając się dookoła. Nie podchodziła do zwierząt, choć wiele nie miała jeszcze okazji oglądać z bliska. Nie czuła jednak zachwytu przyglądając się z daleka garborogom, a huhapaki i wozaki wręcz ją odstraszały. Powoli czuła się poddana przez to miejsce i zaczynała myśleć nad innymi, bardziej przyjaznymi dla artystów. Możliwości było wiele, bowiem ostatnimi czasy wielokrotnie słyszała o ciekawych miejscach dla aktorów czy pisarzy, które jeszcze nie miała okazji odwiedzić. Wystarczyło tylko wybrać jedno, a to już sprawiało o wiele więcej problemów.
Nagle jednak jej myśli całkowicie zmieniły tor. Z oddali dostrzegła jedno z miejsc w ogrodzie, które nie odpychało jej, a wręcz przeciwnie - przyciągało. Stanęła, patrząc w tamtym kierunku. Była niepewna, a wręcz w pewien sposób wstydziła się swoich myśli. Była marzycielką, artystką i osobą skłonną wierzyć w wiele rzeczy, lecz z pewnością nie była skłonna mieć nadziei na to, że zwykła żaba nagle zamieni się w księcia! A jednak głęboko w jej podświadomości pojawiła się wątpliwość, skłaniająca ją do ruszenia w kierunku tronu księcia. Póki co nie widziała nikogo znajomego, a przynajmniej nie kogoś, kto mógłby ją zawstydzić. Mogła więc podjąć się próby i jeden raz pocałować zaczarowanego księcia.
Ani się spostrzegła a coraz bardziej zbliżała się do miejsca, w którym ułożono czerwoną poduszkę na której  w dumnej pozycji siedziała żaba, patrząc dookoła. Cattermole zaczęła się zastanawiać nad tym co książę mógł myśleć jeśli rzeczywiście byłby zaklęty. Śmiał się po cichu ze wszystkich kobiet, które wcześniej próbowały? A może stracił już nadzieję na powrót do ludzkiej formy? Nagłe współczucie dopadło jej serce, co jedynie spotęgowało jej chęć pocałowania zwierzątka.
Nagle kobieta zatrzymała się dostrzegając nagle inną osobę, która prawdopodobnie miała zamiar spróbować tak, jak i ona tego chciała. Stała więc za jej plecami, mimowolnie patrząc się na drobną, kobiecą postać. I wtem ta odwróciła się do niej, przez co Belle wzdrygnęła się. Szerzej otworzyła oczy, co zrobiła poniekąd nieświadomie. Nie wiedziała czemu, lecz również poczuła się zawstydzona. A przecież nie powinna, bowiem nie znała stojącej przed nią osoby.
- I ja również - odpowiedziała pod wpływem emocji.- Jedynie przechodziłam tędy, by dojść do...
Zacięła się w pół słowa. Dotarło do niej, że kłamie i to w najgorszy sposób, bo nieudany. Kto jej uwierzy? A przecież uważała siebie za dobrą aktorkę. Najwyraźniej jednak każdy miał chwile słabości. Cattermole wzięła głębszy oddech.
- Tak właściwie, to miałam zamiar go pocałować - powiedziała, przyznając się tym samym do wcześniejszego kłamstwa.- Przecież nie zaszkodzi spróbować, prawda?
Na ustach pojawił się delikatny, nieśmiały uśmiech. Wzruszyła ramionami, przyglądając się kobiecie.




But are we all lost stars trying tolight up the dark?
Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 http://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 http://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 http://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 http://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
pielęgniarka w Hogwarcie
25 lat
Półkrwi
Panna
ze mną można tylko pójść na wrzosowisko
i zapomnieć wszystko
1
0
5
33
0
0
2
0
Czarownica
 Rozważna i romantyczna

PisanieTemat: Re: Tron księcia   06.08.17 12:54

W dzieciństwie mama Poppy bardzo często opowiadała jej najróżniejsze bajki, baśnie i legendy. Była mugolką, nie potrafiła władać magią, dowiedziała się o niej w momencie poznania swego małżonka - nie znała więc baśni i bajek dla małych czarodziejów. Opowiadała jej historie mugolskie, w których wcale jednak nie brakowało magii. Poppy była pewna, że usłyszała z ust matki bajkę o księciu zaklętym w żabę, którego pocałunkiem odczarowała piękna księżniczka. Szczegóły zatarł czas, bardziej w pamięci miała słodki i ciepły głos matki, gdy leżała z córką pod pierzyną, przy wątłym blasku świecy. Wtedy Poppy wierzyła we wszystko. Zarówno w św. Mikołaja, którego czarodzieje nie znali, a dziwiło ją to okrutnie, bo w jej mniemaniu musiał być on po postu czarodziejem, jak i w księcia-żabę. Wyrosła jednak z bajek. Owszem, otaczała ją magia, rzeczy nieprawdopodobne i niezwykłe, lecz miała wobec podobnych historii pewną dozę dystansu. Czy rzeczywiście ktoś potrafiły przetransmutować mężczyznę w żabę, jednocześnie jedynym antyurokiem czyniąc pocałunek? Czy książę nie powinien być już stary i pomarszczony? Przebywał tu już chyba dość długo, tak przynajmniej słyszała. Poppy Pomfrey była kobietą rozsądną, niejednokrotnie bardzo sztywną w obejściu i rozmiłowaną w zasadach, dlatego przyłapana przy żabie, którą należało pocałować...
Poczuła się prawdziwie zażenowana. Na policzki jej wstąpił mocny rumieniec, a ona nerwowo wywijała młynka kciukami. Nie potrafiła kłamać. W ogóle. Nigdy nie umiała. Kilkakrotnie próbowała wmówić coś cioci Euphemii, lecz od razu było to po niej widać. Na całe szczęście trafiła na bratnią duszę w tym względzie - napotkana kobieta również oszukiwała, lecz prędko się zreflektowała, a Poppy zawstydziła się jeszcze bardziej.
Zaśmiała się cicho, biorąc głębszy oddech i rozluźniła mięśnie.
-Och, przepraszam panią, nie chciałam, by pani o mnie pomyślała źle... - tłumaczyła się pokrętnie -Ale ma pani rację. To żaden wstyd, spróbujmy, to tylko zabawa.
Nie wiedziała kogo przekonać chciała bardziej. Obcą kobietę, czy też siebie. Westchnęła głęboko, po czym odwróciła się i ujęła żabę w dłonie. Była zimna i obślizgła. Zakumkała cicho.
-Pozwoli pani, że ja pierwsza...? - spytała, lecz nie czekała na odpowiedź.
Złożyła na grzbiecie płaza ostrożny pocałunek.




Oh, see the darkness yielding
that tore the light apart!
Come healing of the body,

come healing of the mind

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tron księcia   06.08.17 12:54

The member 'Poppy Pomfrey' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 86


Powrót do góry Go down
Belle Cattermole
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4436-belle-cattermole http://www.morsmordre.net/t4476-bilbo http://www.morsmordre.net/t4475-zapraszamy-na-przedstawienie http://www.morsmordre.net/t4477-belle-cattermole
aktorka życia|wolontariuszka|pisarka
21
Czysta
Panna
In the end, we’ll all become stories.
5
14
0
0
4
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Tron księcia   09.08.17 16:57

Belle nie obawiała się bujać w obłokach i wierzyć w rzeczy często wręcz niemożliwe. W końcu wiele zawdzięczała swojej wierze i wyobraźni, które pozwalały jej żyć w świecie tak okrutnym i nieprzyjaznym. Gdyby miała wszechświatowi nadać jakiekolwiek barwy, z pewnością byłaby to czerń i biel - smutna, jednolita i monochromatyczna bez żadnych emocji i bez odrobiny różu. Uważała bowiem, że to ludzie ubarwiają rzeczywistość i to oni stanową istotę wszystkiego. Niestety, Belle nie miała szczęścia do poznanych osób lub tych, w towarzystwie których się obraca. Oni często też byli bezbarwni, a w szczególności szlachecka socjeta, do której kiedyś miała przynależeć. Ratowała się więc uciekając w świat marzeń, dzięki czemu wszystko wokół umiała postrzegać w sposób nieco inny. I chociaż stojąc przed żabą w jej umyśle pojawiały się ostrzegawcze głosy, mówiące o tym, iż nieprawdopodobne jest by zwierzę było księciem, to jednocześnie pojawiała się ta naiwna wręcz wiara, że może jednak jest to prawdą. Jakkolwiek było jednak w rzeczywistości nie mogła się przekonać, jeśliby nie spróbowała.
Kiwnęła głową na słowa kobiety, obserwując jej poczynania. Przy tym wstrzymała oddech w momencie, gdy wargi nieznajomej spoczęły na stworzeniu. Trwała tak chwilę, by cicho wypuścić powietrze. Nic się nie wydarzyło. Posłała uśmiech w stronę kobiety, wzruszając lekko ramionami.
- Czy pozwoli pani, że teraz ja spróbuję? - spytała po chwili ciszy, wyciągając dłonie w kierunku trzymanej przez tamtą żaby. Chwyciła delikatnie zwierzę, a po jej plecach przebiegł nieprzyjemny dreszcz. Skóra płaza nie była przyjemna w dotyku, toteż minęło kilka sekund zanim się do niej przyzwyczaiła. Delikatnie przekręciła stworzenie tak, by móc spojrzeć mu w oczy. Nagle w jej głowie pojawiło się pytanie: "A co jeśli to w istocie jest książę, a ty go odczarujesz?". Wbrew pozorom nie było to łatwe pytanie. Cattermole wierzyła w prawdziwą miłość, ale nie taką od pierwszego wejrzenia. Dla niej uczucia rodziły się z wcześniejszej przyjaźni i sympatii do cech i sposobu bycia danej osoby. Jakże więc mogła zakochać się w księciu?
Odepchnęła od siebie podobne problemy. Nie mogła teraz o tym myśleć, skoro nawet jeszcze nie wykonała próby.
Westchnęła cicho, po czym złożyła na głowie zwierzęcia delikatny pocałunek.




But are we all lost stars trying tolight up the dark?
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tron księcia   09.08.17 16:57

The member 'Belle Cattermole' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 69


Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 http://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 http://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 http://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 http://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
pielęgniarka w Hogwarcie
25 lat
Półkrwi
Panna
ze mną można tylko pójść na wrzosowisko
i zapomnieć wszystko
1
0
5
33
0
0
2
0
Czarownica
 Rozważna i romantyczna

PisanieTemat: Re: Tron księcia   12.08.17 20:45

Ciekawość była silniejsza, ucałowała tę żabę z zaciśniętym oczyma. Różane usta Poppy musnęły zimną, obślizgłą skórę. Przez jedno uderzenie serce w głowie pielęgniarki szalały myśli: a co jeśli naprawdę zmieni się w księcia? Nie wyobrażała sobie jak wygląda prawdziwy książę. Z pewnością powinien być wysoki, silny i zwinny, powinien władać szablą i dobrze jeździć konno; władałby różdżką tak jak bronią białą, miałby nienaganne maniery i pewną nonszalancję w sobie; a ponadto byłby przystojny. Czy pamiętałby co się z nim działo? Pamiętałby wszystkie te usta, które go pocałowały, te wszystkie dni, które tu spędził? Może po prostu zmieniłby się w starca, a może uciekł, mając tego wszystkiego już po dziurki w nosie, a zwłaszcza tej klątwy. Uświadomiła sobie jednako, że wcale nie zależałoby jej na takim księciu. Serce Poppy już kochało i nie wiedziała, czy potrafiłaby pokochać znowu; co więcej - kochała za serce i rozum, nie umiejętność walki czy urodę.
Otworzyła oczy.
Nic się nie stało. Żaba zakumkała, patrząc na nią zdziwiona. Kolejna sekunda, jedna, druga, trzecia - nic. Żaba była wciąż żabą. Poppy uśmiechnęła się rozbawiona własną, chwilową głupotą. Przez chwilę sądziła, że w świecie magii wszystko jest możliwe. Wszystko może się zdarzyć - lecz nie to. Istniała także ewentualność, ze to jej był przeznaczony.
-Oczywiście, bardzo proszę - powiedziała Poppy pogodnie, wcale niezrażona porażką, oddając żabę w ręce kobiety -Jestem Poppy, Poppy Pomfrey, a pani jak na imię?
Złożyła dłonie na podołku, odsuwając się nieco. Obserwowała uważnie jak Belle całuje żabę, ciekawa, czy może to ona była jej przeznaczona - choć w duchu podejrzewała, że nic się nie stanie. Może to była najzwyklejsza żaba, a tę tabliczka mówiła nieprawdę? Nie miała zamiaru tego dociekać mimo wszystko. Może książę naprawdę zostanie kiedyś odczarowany pocałunkiem prawdziwej miłości.
Nie były nią ani Poppy, ani Belle, bo minęło kilkanaście sekeund - a żaba wciąż pozostawała żabą.




Oh, see the darkness yielding
that tore the light apart!
Come healing of the body,

come healing of the mind

Powrót do góry Go down
Belle Cattermole
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4436-belle-cattermole http://www.morsmordre.net/t4476-bilbo http://www.morsmordre.net/t4475-zapraszamy-na-przedstawienie http://www.morsmordre.net/t4477-belle-cattermole
aktorka życia|wolontariuszka|pisarka
21
Czysta
Panna
In the end, we’ll all become stories.
5
14
0
0
4
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Tron księcia   18.08.17 12:45

Złożyła pocałunek, a później czekała. W głowie niemalże słyszała tykanie zegara odliczające sekundy. Patrzyła na żabę, która w dalszym ciągu pozostawała żabą. Nic się w niej nie zmieniło - ani wyraz obojętności bijący z wyłupiastych oczu ani kolor, który w dalszym ciągu był soczyście zielony. Również i pod względem wielkości stworzenie nie zmieniło się ani odrobinę. Jeżeli więc zwierzę rzeczywiście było księciem, to nie Belle była mu przeznaczona. W pewien sposób było to uczucie przynoszące ulgę. Myśli, które pojawiły się w głowie kobiety przed całusem, nieco ją przestraszyły. Bo co zrobiłaby, gdyby nagle stanął przed nią nieznajomy mężczyzna, podający się jako książę zaklęty w żabę? Co gdyby ten nagle oczekiwał od niej ślubu, przysięgi że nie opuści go aż do śmierci? Jej serce, chociaż gotowe na miłość, nie było w stanie pokochać od tak. Potrzebowało czasu, poznania drugiej osoby, bo przecież nie tylko wygląd się liczył. Poza tym gdzieś w głębi siebie dalej czuła, iż trudno byłoby zapomnieć o przeszłości i osobie z nią związanej. Póki co to była jej jedyna miłość, z którą chciała resztę swoich dni. Chyba nie byłaby w stanie nagle przenieść tych uczuć na nieznajomego, za którego prawdopodobnie m u s i a ł a b y wyjść. A jedną z tych rzeczy, których Cattermole nienawidziła był przymus.
- Belle Cattermole - powiedziała w końcu z uśmiechem na twarzy. Klękła obok czerwonej poduszki, by delikatnie złożyć na nią zwierzątko. Gdy to uczyniła wstała, przenosząc wzrok na kobietę. - Miło mi panią poznać.
Dopiero teraz miała okazję przyjrzeć się Poppy. Pierwsze co rzuciło jej się w oczy, to uprzejmość bijąca z jej twarzy. Budziła zaufanie i nie wydawała się osobą skłonną do złośliwości czy arogancji. Te wrażenia oraz nazwisko od razu podsunęły Belle myśl, iż tamta, co było miłym stwierdzeniem, nie należy do szlachty.
- Jeśli mogę chciałabym spytać, co pani by zrobiła gdyby żaba rzeczywiście była księciem? - spytała nagle, przechylając głowę lekko w bok. Patrzyła na tamtą z wyraźnym zaciekawieniem. Czasami lubiła zadawać podobne pytania, co pomagało jej poznawać ludzi. A wiedza o umyśle ludzkim była niezwykle pomocna zarówno w życiu codziennym, jak i podczas pisania książek i tworzenia bohaterów.




But are we all lost stars trying tolight up the dark?


Ostatnio zmieniony przez Belle Cattermole dnia 31.08.17 11:27, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 http://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 http://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 http://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 http://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
pielęgniarka w Hogwarcie
25 lat
Półkrwi
Panna
ze mną można tylko pójść na wrzosowisko
i zapomnieć wszystko
1
0
5
33
0
0
2
0
Czarownica
 Rozważna i romantyczna

PisanieTemat: Re: Tron księcia   21.08.17 18:06

-Mi panią również - odparła Poppy, uśmiechając się ciepło.
Jeśli mogę chciałabym spytać, co pani by zrobiła gdyby żaba rzeczywiście była księciem?
W głowie Poppy pojawił się mętlik. Co by zrobiła? Nie wierzyła, by mogła pokochać jeszcze raz. Serce panny Pomfrey już kochało. Kochało mocno, szaleńczo, prawdziwie, lecz czasami zdawało jej się, że nie dość mocno. Uczucie do Charlesa rozkwitało niczym kwiat; w dzieciństwie pojawiło się jej nasiono, które nieśpiesznie kiełkowało pod wpływem ich przyjaźni, by wreszcie rozchylić swoje płatki i udowodnić, że to coś więcej. Zdawało jej się wtedy, że są sobie naprawdę przeznaczeni; że los zesłał ich sobie wzajemnie, by ulżyć im obojgu w cierpieniu, by każde z nich miało podporę w drugim. Oboje byli młodzi, leż aż nadto dojrzali jak na swój wiek i pewni swoich uczuć. Miłość nie mówiła: kocham Cię, ponieważ Cię potrzebuję, lecz potrzebuję Cię, bo Cię kocham. Z czasem Poppy przekonywała się jednak, że los lubi po prostu zeń drwić; nie mogli być naprawdę razem, nigdy nie było im to dane i cierpieli oboje jeszcze mocniej.
Przez moment wyobrażała sobie żabę, która przemienia się w Charliego, jej księcia, nie z bajki, lecz ze snów - dobrego, wrażliwego, mądrego, pełnego empatii i rozsądku. Tego pragnęła, lecz wiedziała, że to niemożliwe. Żadna magia nie przywróci zmarłego zza grobu, a Charliemu odebrano życie - tego była boleśnie pewna. Wiele by dała, by mieć choć cień nadziei - to światełko mogłoby trzymać ją przy życiu, lecz nie było go, była jedynie ciemność, w której pogrążała się, dopóki nie odnalazła swojego celu. Płomień feniksa był jej światłem, które wskazywało drogę.
Wzruszyła ramionami, gdy spojrzała na żabę.
-Pewnie zabrałabym go do szpitala, by sprawdzić czy jest zdrowy. Jestem uzdrowicielką - odparła w końcu Poppy z lekkim uśmiechem. Chyba sprawnie wybrnęła z tej sytuacji, lecz czuła potrzebę naprostowania -Właściwie to teraz pracuję jako pielęgniarka w Hogwarcie.




Oh, see the darkness yielding
that tore the light apart!
Come healing of the body,

come healing of the mind

Powrót do góry Go down
Belle Cattermole
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4436-belle-cattermole http://www.morsmordre.net/t4476-bilbo http://www.morsmordre.net/t4475-zapraszamy-na-przedstawienie http://www.morsmordre.net/t4477-belle-cattermole
aktorka życia|wolontariuszka|pisarka
21
Czysta
Panna
In the end, we’ll all become stories.
5
14
0
0
4
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Tron księcia   31.08.17 11:58

Zachichotała cicho na odpowiedź Poppy, zakładając luźny kosmyk włosów za ucho.
- Ciekawe rozwiązanie - odpowiedziała, ukrywając lekki zawód związany z tak prostą odpowiedzią. Miała nadzieję, że stojąca przed nią kobieta nieco rozwinie swoją wypowiedź i odda się sennym marzeniom i fantazjom. A jednak nie mogła od wszystkich wymagać kreatywności, którą z pewnością sama posłużyłaby się przy odpowiedzi. Zajęłoby to trochę czasu, lecz nie mogłaby sobie odpuścić użycia wyobraźni. Nie byłoby w tym jednak fontann miłości i czułych spojrzeń, o ile nie postanowiłaby nieco skłamać. Wszystko jednak zależało od tego w jaki sposób wyobraziłaby sobie księcia. Mógł być nieznajomym - starym, młodym... Lecz co jeśli los byłby na tyle łaskawy i przewrotny i tej, która pocałuje żabę, ofiarowałby tego, którego prawdziwie kochała? Wówczas te wszystkie pocałunki i dla wielu kobiet, chwile upokorzenia byłyby warte zachodu. Dla Belle również.
- Z pewnością nie pracowałaś w Mungu, prawda? - spytała, odtrącając przykrą przeszłość. Przecież to było już dawno i nie było sensu roztrząsać rzeczy, na które nie miało się już wpływu. A jednak lubiła czasami siadać w pokoju i wracać do milszych chwil kiedy czuła się bezpiecznie i pewnie. W teraźniejszości zawsze towarzyszyło jej jedno przeklęte uczucie - niepewność. To było zdecydowanie jej przekleństwo. - Moje pytanie bierze się stąd, iż ja tam pracuje. Mam dobrą pamięć do twarzy, a twojej nie pamiętam.
Uśmiechnęła się, na chwilę podnosząc wzrok ponad ramię rozmówczyni. Zwróciła uwagę na ludzi niedaleko, którzy szli ścieżką. Jeden z nich szczególnie skupił na sobie jej wzrok. Chwilę tak patrzyła, ilustrując wzrokiem nieznajomego mężczyznę tak podobnego do kogoś z jej przeszłości. A przynajmniej z oddali taki się wydawał, bo przecież gdyby podeszła mógłby się okazać całkowicie inny. Westchnęła cicho, wracając wzrokiem do Poppy.
- Nie jestem jednak uzdrowicielem - odpowiedziała po chwili, przypominając sobie wątek rozmowy. Mogła zabrzmieć jakby pracując w Mungu również leczyła ludzi. - Ja jedynie dotrzymuję towarzystwa chorym, by nie czuli się za bardzo samotni. Taki wolontariat...
Wzruszyła lekko ramionami, jakby jej zajęcie nie było niczym wyjątkowym. A jednak dla niej miało to ogromne znaczenie. Opowiadanie historii i uszczęśliwianie innych dawało jej bardzo dużo radości, z której czerpała pełnymi garściami. Pozwalało jej sądzić o sobie jako dobrej osobie, która nie jest samolubna. Która nie zmienia się we własną matkę, bo przecież pani Cattermole nie zniżyłaby się do tak prostego zajęcia.




But are we all lost stars trying tolight up the dark?
Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 http://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 http://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 http://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 http://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
pielęgniarka w Hogwarcie
25 lat
Półkrwi
Panna
ze mną można tylko pójść na wrzosowisko
i zapomnieć wszystko
1
0
5
33
0
0
2
0
Czarownica
 Rozważna i romantyczna

PisanieTemat: Re: Tron księcia   31.08.17 16:46

Poppy wzruszyła ramionami. Chociaż miała równiez i swoją wrażliwą, romantyczną stronę, lecz ta część duszy była starannie ukryta przed światem. Uchodziła za kobietę praktyczną, pragnęła traktowana być poważnie i własne fantazje, rozmyślania i wyobrażenia pozostawiała dla siebie oraz najbliższych przyjaciół. W ciszy własnych czterech ścian i przy najbliższych pozwalała sobie, by choć chwilę pochodzić z głową w chmurach, puścić wodzę wyobraźni i odpłynąć myślami w dal. Pannę Cattermole dopiero co jednak poznała i choć zdawała się być sympatyczną kobietą, to Poppy wolała zachować pewien dystans - zresztą, była to najszczersza prawda. Często nie potrafiła powstrzymać swych zawodowych nawyków, nawet przy bliskich. A może zwłaszcza przy nich.
-Och, pracowałam - odparła nieco zaskoczona -Do sierpnia 1955 roku, lecz proszę mi wybaczyć, może pamięć mnie zawodzi, lecz również nie przypominam sobie pani twarzy - dodała przepraszająco wzruszając ramionami. Szpital św. Munga był wielkim budynkiem, a Poppy nie miała charakterystycznej urody - mogły się mijać, albo nie zapamiętać, młodziutka uzdrowicielka skupiała się na chorych.
-To bardzo uprzejme z pani strony, naprawdę - powiedziała, uśmiechając się szczerze i ciepło -Niewielu stać na taki gest. Niektórzy wolą uciszyć swoje sumienie sakiewką... - westchnęła cicho. Nie dodała już, że to ich portrety wiszą na ścianach szpitala jako [i]dobroczyńców[/b] -Dobrze wiedzieć, że wciąż wśród nas biją szlachetne serca.
Pragnęła porozmawiać jeszcze, lecz wnet zza ich pleców dobiegł kobiecy krzyk. Wyraźnie wykrzyczane imię panny Pomfrey przykuło jej spojrzenie do dawnej przyjaciółki, która trzymała na rękach dziecko.
-Poppy! - krzyczała, machając do niej ręką w geście przywołania.
-Panna mi wybaczy, lecz muszę już iść. Bardzo miło mi było pannę poznać - powiedziała, uśmiechając się przepraszająco. Ogród zwiedzać miała z Reginą, więc winna dotrzymywać jej towarzystwa. Nieco bolała ją już głowa od głosiku jej dziecka, lecz w życiu by tego nie przyznała. Naprawdę lubiła dzieci i wiedziała, że nie potrafią nad sobą panować - zadziwiające jednak jak bardzo nie potrafiły panować nad nimi ich matki.
Po chwili odeszła, rzucając Belle uśmiech znad ramienia.

/ zt




Oh, see the darkness yielding
that tore the light apart!
Come healing of the body,

come healing of the mind

Powrót do góry Go down
 

Tron księcia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Tron księcia
» Księgarnia Esy i Floresy
» Księga zaklęć
» Książę Endymion...
» Śnieżna Księżniczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley :: Ogród magizoologiczny-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18