Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Głębia lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9 ... 16  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Głębia lasu   04.10.16 17:25

First topic message reminder :

Głębia lasu

W południowej części Szkocji znajduje się osnuty dziwną aurą las - wydaje się, że aż pulsuje on magią. Mieszkający w pobliżu czarodzieje doskonale wiedzą, że na zarośnięty niebosiężnymi drzewami teren nałożona jest niezliczona ilość zaklęć ochronnych, nikt nie ma jednak pojęcia, z jakiego powodu. Pewne jest jedno: zaklęcia są zbyt silne, by je złamać i tak stare, że wyłącznie legendy opowiadają o ich źródle.
Powietrze w lesie zawsze jest świeże, jakby na podobieństwo tego towarzyszącego burzy. Wśród gęsto rosnących drzew nie mieszkają jednak żadne zwierzęta - w koronach drzew nie świergolą ptaki, przy grubych korzeniach nie wylegują się jeże, a na horyzoncie nie skaczą nawet wiewiórki. Niekiedy tylko pomiędzy nogami przybyszów przemykają żądne magii chropianki.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   09.10.16 17:50

Margaux, twoje zaklęcie jako jedyne okazało się skuteczne. Wskazana kępa mchu zapadła się na waszych oczach i zniknęła, pozostawiając po sobie dół o wymiarach niewiele większych niż metr na metr.

Po podejściu bliżej do utworzonej dziury mogliście dostrzec, że jest ona zbyt głęboka, aby po jej oświetleniu dostrzec dno. Na dole panowała nieprzenikniona ciemność. Z ziejącej czernią otchłani wyłaniała się licha, drewniana drabina prowadząca w głąb ziemi.

Jednocześnie deszcz przybierał na sile. Rozlegające się grzmoty stawały się coraz głośniejsze, zachmurzone niebo przybrało barwę poszarzałego granatu, a wielkie krople przedzierające się przez konary drzew mocno was przemaczały, nie pozostawiając nawet suchej nitki. Zaczynaliście odczuwać dotkliwy chłód.

| Na odpis macie 48h.


Powrót do góry Go down
Margaux Vance
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t1789-margaux-vance https://www.morsmordre.net/t1809-parapet-margie https://www.morsmordre.net/t1791-margo https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t1817-margaux-vance
starszy ratownik magicznego pogotowia ratunkowego
27
Mugolska
Panna

all those layers
of silence
upon silence

20
0
0
32
0
0
3
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   09.10.16 18:26

Kępa mchu poddała się jej zaklęciu, wprawiając Margaux – najprawdopodobniej najbardziej z całej ich piątki – w trwające kilka sekund uczucie zaskoczenia. Spowodowane nie tylko pojawiającym się w środku lasu dołem w ziemi, ale głównie faktem, że to właśnie jej udało się otworzyć wejście. Zrobiła dwa ostrożne kroki do przodu, nachylając się nad krawędzią otworu, ale oprócz uchwytu drewnianej drabinki, nie zobaczyła niczego; szczeble prowadziły pionowo w dół, po kilku metrach niknąc w zupełnej ciemności. Samo zejście wydawało się co najmniej podejrzane – Merlin jeden wiedział, ile lat miało drewno, z którego je wykonano i czy nie zbutwiało już dawno od wszechobecnej wilgoci, tworząc śmiertelną pułapkę. Tragicznych scenariuszy było mnóstwo, a każdy z nich czynił z wejścia na drabinę pomysł mocno lekkomyślny.
Z tego samego powodu należało działać szybko, zanim do działania włączy się zdrowy rozsądek.
Może przynajmniej w środku będzie sucho – rzuciła dziarsko, chowając różdżkę do kieszeni płaszcza i kucając na porządnie już mokrej ściółce. Podwinęła rękawy, złapała za najwyższe uchwyty i – zanim ktokolwiek miałby okazję ją powstrzymać – przełożyła nogi przez krawędź otworu, stawiając stopy na pierwszym szczeblu. Zatrzymała się na moment, sprawdzając, czy deseczka utrzyma jej ciężar, a gdy już upewniła się, że tak, ruszyła dalej, schodząc ostrożnie i raczej powoli, nie zwracając uwagi, że w którymś momencie z włosów zsunął jej się kaptur.
Nie wiedziała, jak długa czekała ją wędrówka, ale miała nadzieję, że jak najkrótsza – zdolności magiczne zdolnościami magicznymi, jednak na polu sprawności fizycznej miała sobie dużo do zarzucenia.




isn't it lovely, all alone?
heart made of glass, my mind of stone
tear me to pieces, skin to bone
hello, welcome home


Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f104-smiertelny-nokturn-20-6 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
32
Półkrwi
Kawaler
may the bridges I burn
light the way
40
16
0
5
0
1
15
40
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   09.10.16 18:59

Udało się. W końcu polana przestała być tylko kawałkiem niespotykanie cichego i dziwacznego lasu. Szereg nieudanych zaklęć został przełamany dzięki różdżce Margo. Dzięki Merlinowi; deszcz zacinał coraz mocniej, smagając nieprzyjemnie opatulone ciała lodowatą ścianą cieczy i nawet podejrzane wejście do z pewnością niebezpiecznego miejsca wydawało się dobrą alternatywą dla dłuższej kąpieli w wiosennej ulewie. Wright rzucił Margaux wesołe spojrzenie, bez słów składając jej gratulacje.
- No, świetnie. To bardzo ładna dziura w ziemi. Zejdę pierwszy, bo... - zaczął, odwracając się w kierunku kompanów, ale przerwał swoją ofiarną przemowę już na samym początku, bowiem kątem oka zauważył dziwny ruch przy wejściu w nieznane. Zanim zdążył w jakikolwiek sposób zareagować - na przykład wyciągając Margo z dziury za kark, niczym niesfornego kociaka - blondynka postawiła już stopy na drabince i zniknęła w półcieniu. Ben westchnął rozdzierająco. - Proś Rowenę, żebym na ciebie nie spadł - krzyknął w stronę jasnej czupryny Vance, ledwie już widocznej, po czym również wszedł na pierwszy stopień drabinki. Zgrabnie i sprawnie, jak na swoje gabaryty. Różdżkę uprzednio wcisnął do przedniej kieszeni kurtki i upewnił się, że nie wypadnie, ale że również ma do niej szybki dostęp. Zaczął schodzić niżej, ostrożnie stawiając kroki, zachowując odpowiednią odległość od Margaux i zerkając w górę na dołączających do nich towarzyszy.




Make my messes matter, make this chaos count.
Powrót do góry Go down
Cassian Morisson
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t2183-cassian-t-morisson#33199 https://www.morsmordre.net/t2797-whisky#45280 https://www.morsmordre.net/t2247-witaj-w-piekle#34028 https://www.morsmordre.net/f225-blackhorse-lane-13-5 https://www.morsmordre.net/t2795-cassian-tobias-morisson#45256
UZDROWICIEL ODDZ. URAZÓW POZAKLĘCIOWYCH
33 LATA
Mugolska
Wdowiec
I will not budge for no man’s pleasure, I
3
5
9
16
0
1
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   09.10.16 20:17

Cassian miał wątpliwości czy mądrym pomysłem było wchodzenie tka od razu na drabinkę, zanim zdążyliby sprawdzić co jest na dole. Było już jednak za późno żeby z tym cokolwiek robił. Wypuścił z rezygnacją powietrze z płuc, który to gest brzmiał bardziej jak krótkie warknięcie. Zaraz potem sam wspiął się na drabinkę. Chciał powiedzieć, ze lepiej żeby szedł przodem, bo nie umie w magię, wiec jeśli trzeba by było interweniować, lepiej, żeby tyłem szedł ktoś kto potrafi w razie czego wybawić kogoś z opresji. Na przykład Margaux, czy Robrt, którzy wykazali się zdolnościami magicznymi. Na Herewarda chwilę patrzył podejrzliwie, chociaż już pewnie zdążył się dowiedzieć, ze jest profesorem transmutacji, w dalszym ciągu nie wyzbył się wrażenia, jakie meżczyzna wywarł na nim podczas Nowego Roku. W końcu jednak zrezygnował z analizy możliwości innych obecnych. Zdał się na instynkt, a instynkt podpowiadał mu, ze nieważne ile by dumali, prawdopodobnie nie wystrzegą się i tak pułapek Grindelwalda. Dlaczego tylko na pierwszy ogień miała iść kobieta.
Vance, co ty wyprawiasz? — warknął z góry, całkowicie świadomy, ze być może zaraz Wright opierniczy go za wszczynanie gównoburzy. W końcu na spotkaniu Zakonu niewiele trzeba było żeby rozdrażniła go szowinistyczna (ponoć) postawa Morissona — nie wiesz co jest na dole.
Marudził schodząc za nimi w nieznane. Benjamina spiorunował spojrzeniem. Po coś miał tą masę… Nie pomogłoby mu to przerzucić dziewczynę nad ramieniem i kazać jej trzymać się w środku pomiędzy mężczyznami? Na Merlina. Przecież była tu jedyną kobietą. Rozsądnie patrząc. Czterech tępych mężczyzn na nic się tu zda, jeśli zabraknie im kobiecej logiki, wrażliwości, instynktu i spostrzegawczości.




I don't want to understand this horror
There's a weight in your eyes

I can't admit

Everybody ends up here in bottles



Powrót do góry Go down
Hereward Bartius
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t576-hereward-bartius-barty https://www.morsmordre.net/t626-merlin https://www.morsmordre.net/t674-bartus https://www.morsmordre.net/f294-lord-street-10 https://www.morsmordre.net/t1014-bartek-wsiakl
Profesor w Hogwarcie
33
Półkrwi
Żonaty
Na szczęście był tam las.
Na szczęście nie było drzew.
Na szczęście brzytwa pływała po wodzie.
20
3
0
0
30
1
2
5
Czarodziej
Zdarzyć się musiało

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   10.10.16 18:36

Pomysł z otworzeniem przejścia okazał się jednak niezły, szkoda tylko, że wykonanie gorsze. Hereward nie był nigdy specjalistą w obronie przed czarną magią, ale chyba najwyższy czas nad tym trochę popracować. Tymczasem jednak trzeba było zejść po drabince. Nie wyglądała ona najlepiej, to z pewnością. Hereward jednak zdecydował się zaryzykować. Tylko nie będzie schodził po ciemku.
- Ignis fatuus - mruknął kierując kolorową kulkę światła do otworu, żeby zawiesić ją nieco głębiej. Będzie się po prostu zatrzymywał co jakiś czas i ją przesuwał. Może i Lumos daje więcej światła, ale tym można dowolnie kierować i nie martwić się, że nie starczy ręki, żeby coś oświetlić. Skupiony na zaklęciu usłyszał deklarację Bena, ale nie zdążył zaprotestować. Wright był po prostu za ciężki do przecierania szlaków na tak niepewnym... czymś. Ale wtedy Hereward zdał sobie sprawę, że Margo nie czekała na nikogo tylko po prostu zaczęła schodzić.
- Godryku, daj mi siłę - mruknął do siebie i zbliżył się do otworu za Cassianem. Różdżkę miał w pogotowiu, by oświetlić sobie nią drogę. Najpierw jednak pomocy wymagała Margo i to jej bardziej przydałaby się magiczna kulka. Dlatego, gdy tylko Barty zorientował się w sytuacji postarał się wysłać światło jak najbliżej Vance, bo choć odrobinę pomóc jej ze schodzeniem.




Ocalałeś, bo byłeś pierwszy
Ocalałeś, bo byłeś
ostatni

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   10.10.16 18:36

The member 'Hereward Bartius' has done the following action : rzut kością


'k100' : 28


Powrót do góry Go down
Robert Lupin
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t2333-robert-lupin https://www.morsmordre.net/t2357-robert-lupin https://www.morsmordre.net/f237-abbey-road-13 https://www.morsmordre.net/t3834-robert-lupin#71624
magiczny policjant
29
Półkrwi
Żonaty
For somethin' that he never done.
Put in a prison cell, but one time he could-a been
The champion of the world.
14
14
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   10.10.16 23:21

Robert patrzy jak wszyscy wchodzą, cóż, na niego przyszła kolej jako ostatniego. Chociaż Bartius w cale jednak nie schodzi, tylko sobie tak stanął i oświetla drogę. Nie był pewny, czy drabinka wytrzyma wszystkich, więc w razie czego postanowił zyskać na czasie i nie schodzić tak prędko - Jak tam Margo? Widzisz co jest na dole? - woła do niej i powoli się szykuje, żeby samemu wejść na szczebelki. Znaczy się, zejść. Pewnie wcale nie ma na to ochoty, kto by miał. Więc pokazuje Hewardowi, że niech on idzie przodem, ale tamten nie idzie, więc Robert ostrożnie stawia stopę na szczeblu i znów drze się do Bena i Margo: - Myślicie, że to nas utrzyma? - może jeszcze niech pośpiewają piosenki? Będą jak takie krasnale co schodzą do roboty w grotach podziemnych!




+smoke rings of my mind+
If you missed the train I'm on You will know that I am gone You can hear the whistle blow a hundred miles
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   11.10.16 16:01

Hereward, rzucone przez ciebie zaklęcie okazało się skuteczne - wyczarowana wielobarwna kula świecąca wątłym światłem pofrunęła w kierunku Margaux, by wspomóc ją w schodzeniu po drabinie. Migoczące światełko zanurkowało w dół i zaskakująco zniknęło z zasięgu twojego wzroku... a razem z nim pozostali towarzysze, którzy zdawali się rozpłynąć w tej ziejącej czernią dziurze.
Tymczasem deszcz padał tak silnie, że mogłeś mieć wrażenie, iż ktoś na twoją głowę wylewał wiadro wody, a lodowaty wiatr wywoływał nieprzyjemne ciarki.

---

Margaux, drabina okazała się zaskakująco stabilna, nie uginała się pod twoim ciężarem i wydawała się bezpieczna. Czułaś się jednak, jakbyś schodziła prosto w czarną, nieprzeniknioną mgłę, która nie utrudniała oddychania, a wyłącznie ograniczała pole widzenia do niezbędnego minimum. Światełko wyczarowane przez Herewarda pomogło ci wyłącznie przez chwilę, potem nagle zniknęło. Spostrzegałaś widocznie kontur swoich dłoni zaciskających się na szczebelkach drabiny. Wydawało ci się, że jesteś w tej nieprzeniknionej ciemności absolutnie sama.

Cassian, Benjamin, Robert, wasze odczucia były bardzo podobne. Choć wiedzieliście, że wasi towarzysze również schodzą po drabinie, gęsta czarna mgła, która zaczęła was otaczać, uniemożliwiała wam dostrzeżenie pozostałych i wygłuszała wszystkie dźwięki. Ogarniało was dziwne, mimowolne poczucie samotności i beznadziei; droga w dół wydłużała się w nieskończoność. Jak długo jeszcze przyjdzie wam po omacku stawiać stopy na drewnianych szczebelkach?

W końcu wszyscy ci, którzy zdecydowali się zejść po drabinie, stanęli na stabilnym gruncie. Po wydostaniu się z objęć czarnej mgły mogliście dostrzec, że trafiliście do dziwnej, podziemnej jaskini. W powietrzu unosił się ciężki zapach pleśni i wilgoci. Dość duża, choć całkowicie pusta grota, w której się znaleźliście, była licho oświetlona zielonkawymi ognikami zamkniętymi w szklanych kulach, jakie zostały przymocowane do ścian silnymi zaklęciami. Światło rzucane przez te zaczarowane stworzenia było jednak wystarczająco mocne, by pozwolić wam dostrzec, że od jaskini odchodziły dwie odnogi - jedna prowadziła w lewo, druga w prawo.

Być może warto rozdzielić się i kontynuować poszukiwania w mniejszych grupach?

| Na odpis macie 48h.


Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f104-smiertelny-nokturn-20-6 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
32
Półkrwi
Kawaler
may the bridges I burn
light the way
40
16
0
5
0
1
15
40
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   11.10.16 17:09

Długa droga w dół nieznanego otworu w ziemskiej powłoce nie należała do przyjemnych. O ile pierwszych kilka stóp upłynęło Benjaminowi w dość miłej atmosferze podekscytowania przygodą, to już kilka pewnych kroków niżej, gdy czarna, nieprzeźroczysta mgła wypełniła całą wąską studnię, atmosfera stała się dość nieprzyjemna. Poniżej nie widział jasnych włosów Margaux a powyżej ciężkich buciorów Cassiana - co właściwie miało swoje plusy, bowiem błoto kapiące z podeszwy mężczyzny całkowicie zrujnowałoby bujne, poskręcane wilgocią deszczu loki Wrighta. Nie, żeby troszczył się specjalnie o swoją fryzurę. Skupiał się wyłącznie na pokonaniu niemiłej trasy, tracąc rachubę w przeskakiwanych stopniach nieco zmurszałej drabiny.
Z radością przyjął więc pojawienie się pod nogami stabilnego gruntu. Westchnął z ulgą, rozcierając zmęczone schodzeniem dłonie.
- No, przynajmniej się rozgrzaliśmy, chociaż ta wspinaczka nie należała do najprzyjemniejszych - rzucił wesoło, gdy już reszta drużyny pojawiła się tuż obok. Jaskinia nie wyglądała zachęcająco i oczywiście nie powitała ich od razu wielkimi drogowskazami, prowadzącymi do serca Gellerta. Lub innych sekretów, do których miały skierować ich zapiski Horacego. Wright rozejrzał się dokładnie dookoła.
- Rozdzielając się mamy teoretycznie większe szanse przeszukania tego miejsca szybciej - zaproponował dość niejednoznacznie, kierując się ku lewej odnodze korytarza. Przystanął na jego początku, zerkając przez ramię. - Lewa strona to strona serca, mam dobre przeczucia - mruknął wesoło, mrugając do Margaux. Znacząco. - Ja i Vance możemy ruszyć tędy, reszta zbada prawy korytarz...chyba, że macie lepszy pomysł - powiedział ugodowo, uśmiechając się, gdy Margo również zrobiła kilka kroków w przód i stanęła obok niego. Czekając na decyzję grupy, Ben zrobił kilka kroków w głąb korytarza, mrucząc pod nosem ciche Flagrate, z nadzieją, że uda mu się oznaczyć kamienną ścianę jaskini ognistą strzałką.




Make my messes matter, make this chaos count.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   11.10.16 17:09

The member 'Benjamin Wright' has done the following action : rzut kością


'k100' : 10


Powrót do góry Go down
Robert Lupin
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t2333-robert-lupin https://www.morsmordre.net/t2357-robert-lupin https://www.morsmordre.net/f237-abbey-road-13 https://www.morsmordre.net/t3834-robert-lupin#71624
magiczny policjant
29
Półkrwi
Żonaty
For somethin' that he never done.
Put in a prison cell, but one time he could-a been
The champion of the world.
14
14
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   11.10.16 20:30

Wysłuchał Benjamina, ale nie chciał się zgodzić na to, by kontynuować tę wyprawę w ten sposób. Margo była jego jakimś łącznikiem z rzeczywistością, która zostawili na górze. Przecież widywali się w pracy i razem się dobrze dogadywali. Nie był człowiekiem, który jest bardzo zaborczy, ale był nieufny. I w całym tym zagmatwaniu zakonowym, akurat jej ufał najmocniej - bo ufał na tyle, że mógłby iść z nią. Nie traktował jej przy tym tak jak inni mężczyźni, że musi ją ochraniać. Margo była jak Magrit, silna. Nikt jej nie musiał chronić, sama umiała to zrobić.
- Pójdę z wami - powiedział nagle Robert. Jego poczucie samotności pogłebiało się z każdym kolejnym oddechem, a sądził, że nie może być gorzej. Odkąd Magrit nie było obok niego, wszystko się zmieniło.
-Morisson, myślę, że powinieneś zaczekać na Bartiusa - wskazał w górę - Bo chyba on też zamierza zejść? - czy to ważne? Czy cokolwiek jest ważne? Przecież są marnym pyłem, który jest tu przez chwilę, a później znika, znika, znika.
Robert zamrugał, rozumiejąc, że jego umysł płata mu figle. Gdzie ta jego wrodzona pewność siebie, gdzie olewanie konsekwencji, brnięcie do celu?
- Wskaż mi- kładzie różdżkę na dłoni, aby dowiedzieć się w którą stronę chce ich teraz zaprowadzić Benjamin. Może też Cassian będzie miał coś na tej swojej mapie? Ale chyba brakuje im światła.




+smoke rings of my mind+
If you missed the train I'm on You will know that I am gone You can hear the whistle blow a hundred miles
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   11.10.16 20:30

The member 'Robert Lupin' has done the following action : rzut kością


'k100' : 3


Powrót do góry Go down
Cassian Morisson
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t2183-cassian-t-morisson#33199 https://www.morsmordre.net/t2797-whisky#45280 https://www.morsmordre.net/t2247-witaj-w-piekle#34028 https://www.morsmordre.net/f225-blackhorse-lane-13-5 https://www.morsmordre.net/t2795-cassian-tobias-morisson#45256
UZDROWICIEL ODDZ. URAZÓW POZAKLĘCIOWYCH
33 LATA
Mugolska
Wdowiec
I will not budge for no man’s pleasure, I
3
5
9
16
0
1
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   11.10.16 20:46

Ta ciężka atmosfera mu się nie podoba. Ciemna mgła, która ich spowija nie jest rzeczą normalną. Normalnie powietrze tak nie dusi. Normalnie Cassian nie miewa takich odczuć. Nie czuje niepokoju. Nie zwykł przecież martwić się o swój los. Teraz ściska go w mostku. Wie, że to jest stres, chociaż go dobrze nie pamięta. To musi być on. Ląduje twardo na ziemi, kiedy źle wymierza odległość i uderza ciężko buciorami o posadzkę. Odsuwa się na bok, wyciągajac różdźkę. Robi miejsce Herewardowi, ale nie robi go dużo. Nie porusza się wgłąb korytarza. Staje blisko innych. To nie strach nim kieruje tylko niepokój i złe przeczucia. Dawno takich nie miewał. Nie miał się już o co martwić. Człowiek, który wszystko stracił uczy się zobojętnienia. Chce się odezwać, ze wolałby iść z Robertem. Woli Lupina, woli ich milczenie niż Bartemiusa. Bartemius jest jakiś dziwny. Podrywa Minnie na zabawie sylwestrowej i Cassian zdaje sobie sprawę, że chyba go nie lubi. Lubi go nawet mniej niż Benjamina, a Benjamin chociaż dał mu do tego powód. Wzdycha jednak, chowając swoje niechęci dla siebie i unosi różdżkę.
Lumos maxima!
Ma nadzieję, że ta kula światła podąży za nim i za Bartemiusem.
Chodź.
Mówi do niego nagle posępnie, bo i tak stracili zbyt dużo czasu. Jego mapa tu już mu chyba nie pomoże, nie wie, czy ich informator tak naprawdę tu wchodził i znał rozmieszczenie niepokojących korytarzy budzących niezrozumianą grozę.




I don't want to understand this horror
There's a weight in your eyes

I can't admit

Everybody ends up here in bottles



Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   11.10.16 20:46

The member 'Cassian Morisson' has done the following action : rzut kością


'k100' : 64


Powrót do góry Go down
Margaux Vance
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t1789-margaux-vance https://www.morsmordre.net/t1809-parapet-margie https://www.morsmordre.net/t1791-margo https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t1817-margaux-vance
starszy ratownik magicznego pogotowia ratunkowego
27
Mugolska
Panna

all those layers
of silence
upon silence

20
0
0
32
0
0
3
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   12.10.16 3:53

Nie miała pojęcia, jak długo szła w dół, pokonując kolejne i kolejne szczeble drabiny; wydawało się, że wiele godzin, ale to przecież było niemożliwe. Nie liczyła też stopni – wszystkie wyglądały tak samo, były też tak samo szorstkie i chłodne, stanowiąc liche, ale jedyne oparcie w czasie wędrówki w ciemnościach. Przypominającej odrobinę senny koszmar; nie podobała jej się miękka, napierająca ze wszystkich stron czerń, otulająca jak gruby, wygłuszający dźwięki i myśli koc. Nie podobało jej się też towarzyszące schodzeniu uczucie osamotnienia, ani to, że w pewnym momencie zapomniała, dokąd właściwie idzie i po co to robi, skupiając się jedynie na następnym szczeblu i następnym, na dłoniach przesuwających się coraz niżej, wymykającej się spomiędzy palców rzeczywistości. Koniec nadszedł w momencie, w którym już prawie straciła nadzieję na dotarcie do celu; nogi, natrafiwszy na twardą skałę, ugięły się na sekundę, jakby nieprzywykłe do utrzymywania ciała bez asekuracji rąk. Dopiero obecność Benjamina, który szybko pojawił się obok, przypomniała jej, gdzie właściwie się znajdowała. I przede wszystkim, że nie była jednak sama.
Odetchnęła głęboko, prostując się i rozglądając po jaskini; poprawiła rękawy szaty, strząsając z siebie fantomowe resztki mglistej ciemności, czując się pewniej wraz z każdą osobą, która dołączała do nich na dole. Przemknęła spojrzeniem po kamiennych ścianach i zamkniętych w słoikach ognikach, migających zielonkawo i jakoś tak złowrogo, nadających twarzom jej towarzyszy niezdrowego, bladego odcienia. – Rozgrzaliśmy, tak – przytaknęła Benowi, wcale nie czując się rozgrzana – wprost przeciwnie, miała wrażenie, jakby wypełniające grotę światło wysyłało z niej całe ciepło i mało brakowało, a zaczęłaby szczękać zębami. Wyciągnęła różdżkę. – Lumos maxima – mruknęła, podążając śladami Cassiana. Chociaż nie było zupełnie ciemno i dodatkowe oświetlanie drogi nie było konieczne, czułaby się o wiele pewniej, mając obok kulę światła pozbawioną tego paskudnego, chłodnego odcienia zieleni.
Słysząc słowa Bena, przeszła posłusznie na lewą stronę, uśmiechając się w odpowiedzi na jego znaczące mrugnięcie i wymownie przewracając oczami. Ucieszyła się też, gdy dołączył do nich Robert, bo jego obecność sprawiała, że mogła przynajmniej udawać, że ich wyprawa to tylko kolejna zwyczajna akcja, z której pośmieją się później nad kubkiem kawy. Do niego również uśmiechnęła się szeroko i zupełnie szczerze.
No to… komu w drogę, temu lumos? – rzuciła, robiąc krok w stronę lewego wylotu korytarza. Nie podobał jej się pomysł z rozdzielaniem na mniejsze grupy, ale musiała przyznać, że w ich obecnej sytuacji było to najbardziej logiczne wyjście. Odwróciła się jeszcze w stronę Cassiana i Herewarda (gdy już do nich dołączył). – Powodzenia – powiedziała ciepło, zanim ruszyła przed siebie, trzymając się możliwie jak najbliżej Bena i Roberta.




isn't it lovely, all alone?
heart made of glass, my mind of stone
tear me to pieces, skin to bone
hello, welcome home


Powrót do góry Go down
 

Głębia lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 16Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9 ... 16  Next

 Similar topics

-
» Obrzeża lasu
» Droga obok lasu
» Strumyk w środku lasu
» Południowa część lasu
» Bajeczna część lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Szkocja-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18