Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Sklep z drobnostkami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Sklep z drobnostkami   17.07.17 1:25

Sklep z drobnostkami Caleba Thorfta

Wydawać by się mogło, że ten niewielki sklepik znajdujący się na ulicy Pokątnej nie posiada wielu wartościowych rzeczy, wszak jego witryna sklepowa jest szara, niezbyt ładna i nie mieści w sobie niczego, na czym można by zawiesić oko. Jednak wrażenie zmienia się, gdy wejdzie się do środka.
Ściany otulone są pastelowymi odcieniami brązów, różów, zieleni i błękitów, a tuż pod nimi ustawionych jest wiele regałów, półek, blatów i stolików, na których poustawiane są ogromne ilości bibelotów. Można tu znaleźć stare, ale wciąż pięknie grające harmonijki, historyczne zastawy stołowe, zaczarowane kule śnieżne i pozytywki z zaklętymi w środku drewnianymi figurkami drobnych zwierząt, ręcznie haftowane ściereczki, płócienka z niewielkimi, ruchomymi obrazami czy porcelanowe lampki z abażurami pokrytymi wieloma finezyjnymi wzorami. Drobiazgi te nie kosztują zbyt wiele, a dochód przeznaczany jest co miesiąc na inny szczytny cel - pan Caleb Thorft dba o Stowarzyszenie Wolności Skrzatów Domowych, magiczne zoo czy wiele innych drobniejszych organizacji, które nigdy nie pogardziłyby datkami.


Powrót do góry Go down
Neala Weasley
avatar

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4071-neala-weasley https://www.morsmordre.net/t4260-victoria-sowa-brena-ale-tez-moja#87876 https://www.morsmordre.net/t4086-neala-weasley-prosze-pana#79724 https://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 https://www.morsmordre.net/t4240-neala-weasley#86909
Zawód : siostra na pełen etat
Wiek : 15!
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Jutro jest zawsze czyste, nieskalane żadnym błędem.
OPCM : 10
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 2
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep z drobnostkami   16.05.18 20:51

13.06

Trzynaście wieków - właśnie o tyle cofnęłam się zacytując się w księdze siedząc w oknie nad jednym ze sklepów mieszczących się na pokątnej. Lubiłam to miejsce i to okno i mieszkanie też. Właściwie to lubiłam pana Thorfta do którego należało. Był dobrym człowiekiem, a jego sklep - mimo że nie zachwycał swoją witryną - posiadał naprawdę przepiękne, ciekawe i interesujące przedmioty. Pana Celeba poznałam już kilkalat temu gdy weszłam do jego sklepu trochę przez przypadek. Ale szybko okazało się, że jest ujmującym starszym mężczyzną, który wspierał Stowarzyszenie Wolności Skrzatów Domowych i posiadał naprawdę świetną biblioteczke z której pozwalał mi korzystać. Już jakiś czas temu weszliśmy na pasujący nam obu układ. Przynosiłam mu obiad, który gotowałam dla siebie i Brena i zostawało, a on pozwalał mi pobuszować w jego bibliotecze, a nawet zasiadać właśnie w moim ulubionym oknie i poczytać trochę w czasie, gdy on sprzątał w swoim sklepie. Lubiłam to miejsce, czasem gdy zastanawiałam się nad jakąś sentencją mogłam zerknąć na ludzi przechadzających się Pokątną - doprawdy byli ciekawym zjawiskiem.
To też właśnie robiłam dzisiaj. Czytałam, a potem spojrzenie przesunęłam na pewną damę sunącą ulicą, zdawało mi się, że coś się za nią ciągnie, ale nie mogłam dojrzeć co to więc wychyliłam się trochę. A potem jeszcze bardziej i jeszcze, jeszcze troszczkę będąc pewną, że to pomoże mi zobaczyć to, czego zobaczyć nie mogłam. Ale jakoś gdzieś po drodze źle ruchy mi się skoordynowały i książka, którą miałam na kolanach wymykać się zaczęła ze swojego miejsca. I nim wzięłam i zapanowałam nad sytuacją było już za późno. Tak bardzo za późno, że na nic nie zdała się próba umykającej z moich kolan księgi. I to na tyle niefortunnie, że księga zsunęła się nie do mieszkania, a w przeciwną stronę - wprost na ulicę, przez uchylone okno.
Wychyliłam się też zaraz za nią, chcąc spojrzeć gdzie upadła i skrzywiłam się z przestrachem, zauważając, że książka nie upadła na ulicę - zanim to zrobiła, opadły tom Hogwart: historia, uderzył w głowę jakiegoś mężczyzny, który przechodził właśnie obok sklepu. Odepchnęłam się z przestrachem od okna i poleciałam co sił w nogach na dół, chcąc sprawdzić, czy wszystko w porządku jest. Pchnęłam drzwi, otrzymując zdziwione spojrzenie pana Celeba, dzwoneczek nad drzwiami zadzwonił informując o moich poczynaniach. A ja z rozpędu ledwie zdążyłam się za trzymać.
- Nic panu nie jest? - zapytałam, spoglądając na księgę, która leżała już na ziemi. - Ja przepraszam najmocniej jak potrafię tylko. Wie pan, zapatrzyłam się jedynie troszeczkę, a książka mi się z dłoni wysunęła i trochę nieszczęśliwie tak na głowę spadła. Ale jak pana boli,  to pan Celeb na pewno pomoże! - wyplułam z siebie potok słów, pewną będąc, że rzeczywiście w razie potrzeby pomocy było skąd ją wziąć, zresztą ja też trochę umiałam magii leczniczej, to może i ja pomóc w stanie byłam.




Anything’s possible if you’ve got
enough nerve.



Ostatnio zmieniony przez Neala Weasley dnia 05.08.18 21:02, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Ignotus Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber https://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 https://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 https://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 https://www.morsmordre.net/t4270-skrytka-bankowa-nr-324 https://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
Zawód : pośrednik nielegalnych transakcji
Wiek : 51
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
OPCM : 14
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza

PisanieTemat: Re: Sklep z drobnostkami   15.07.18 3:08

13.06?
Trzynaście razy upewniałem się u kontaktu na Nokturnie, że dobrze zrozumiałem nazwę sklepu, w którym znajdować miał się czarnomagiczny artefakt. Powinienem był dopytać jeszcze czternasty raz, myślałem z irytacją, gdy przechodząc między półkami pełnymi śmieci próbowałem wypatrzeć cokolwiek, co mogłoby wyglądać na nielegalny artefakt. Ale nie była nim ani zastawa stołowa (która sama się zmywa!), kula śnieżna z jednorożcem w środku ani nawet, choć mogła być nieco przerażająca, stara harmonijka, która wygrywała uparcie cały jeden utwór Bacha, w dodatku wybitnie nieumiejętnie. Przymknąłem oczy stając między kolorowymi półeczkami i zastanawiając się czy chłopaka, który mnie tu wysłał powinienem zamordować czy zakląć w jedną ze śnieżnych kul i postawić koło morskiej muszli z napisem Zakopane. Obie opcje wydawały się w tym momencie niezwykle kuszące, obie równie odległe, bo musiałem najpierw wrócić na Nokturn, a nie mogłem tego zrobić zanim nie odszukam jakiegokolwiek śladu zaginionego artefaktu. Bo o ile faktycznie raczej go tu nie było, całkiem prawdopodobne, że jest jednak po nim jakiś ślad, którego nie sposób wypatrzeć pomiędzy bibelotami, wyglądający zupełnie niewinnie, a może i w rzeczywistości całkiem niewinny, ale mogący podsunąć mi pomysł, w którym miejscu powinienem kontynuować poszukiwania. Na wszelki wypadek z góry odrzuciłem możliwość rozmawiania na ten delikatny temat ze sprzedawcą, który właśnie zachwycał się drapakiem do pleców, którego palce zginały się w rytm Eine kleine nachtmusik. Jeżeli coś wyglądało na czarnomagiczny przedmiot, to z pewnością właśnie to, ale sprzedawca wydawał się nie tracić ani skóry, ani krwi, demonstrując sposób używania drapaczki. Wykluczyłem więc kolejny bibelot czując rosnącą irytację. Nie lubiłem marnować swojego czasu w taki sposób. Wyglądało jednak na to, że trop był całkowicie fałszywy. Wyszedłem ze sklepu nieco zirytowany, odpalając przed nim papierosa, przystając tylko na chwilę. Tyle wystarczyło, żeby Hogwart w całej swojej okazałości zwalił mi się na głowę. Najpierw zaciągałem się dymem, by po chwili poczuć ból głowy w miejscu, w którym niebawem pojawi się guz, a ostatecznie stanąć w miejscu i rozejrzeć się zagubionym wzrokiem po ulicy. Szybko wyrzuciłem papierosa z ust na ziemię. Jak on się tam w ogóle znalazł? Ojciec mnie zamorduje, jeśli się dowie. Papieros upadł jednak na książkę. Szybko schyliłem się, żeby go z niej ściągnąć. To była Historia Hogwartu, nie powinienem niszczyć książek, z których niebawem będę się uczyć. Rozejrzałem się przestraszony, że ojciec mógłby mnie na tym przyłapać, ale nie było go nigdzie w pobliżu. Zamiast niego jak spod ziemi wyrosła przede mną ruda dziewczyna. Niespecjalnie rozumiałem, co do mnie mówi i dlaczego zwraca się do mnie per "pan". Uniosłem brwi w lekkim zdziwieniu.
- Musisz uważać z książkami - pouczyłem ją dumnie wypinając pierś i oddając jej tom z nieco przypaloną od papierosa okładką. Nie wiedziałem, co się wokół mnie dzieje. Z pewnością przepraszała mnie, czułem wyraźnie rosnącego guza, którego męska duma nie pozwalała mi dotknąć i sprawdzić jak się ma, jestem przecież prawie dorosłym mężczyzną, nie mogę okazać słabości. W końcu - idę kupić sobie pierwszą różdżkę!




Opadły kraty na jasne okno
cień na kamienie rzucając długi.
"Cieniu, ach cieniu, na co Ty, po co,
gdy nie należysz do ludzi?"

W nocy po ścianie wędrują upiory,
umysłu widma, co na świat wypłyną,
niematerialne i straszne zmory,
co tylko w słońcu giną.


Powrót do góry Go down
Neala Weasley
avatar

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4071-neala-weasley https://www.morsmordre.net/t4260-victoria-sowa-brena-ale-tez-moja#87876 https://www.morsmordre.net/t4086-neala-weasley-prosze-pana#79724 https://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 https://www.morsmordre.net/t4240-neala-weasley#86909
Zawód : siostra na pełen etat
Wiek : 15!
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Jutro jest zawsze czyste, nieskalane żadnym błędem.
OPCM : 10
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 2
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep z drobnostkami   11.08.18 19:07

Raczej na co dzień nie zdarzało mi się książek upuszczać, bo też starałam się szanować to, co wiedzę nieść potrafiło. A książki były zaraz za ludźmi - bo ludzie to najwięcej przenosili z jednego pokolenia na drugie. Dlatego tak się trochę przestraszałam, że nie dość, że krzywdę zrobiłam temu panu, to i jeszcze książką pana Celeba ucierpi, a ja to nie chciałam, żeby on się na mnie złościł, bo lubiłam jego historie i jego sklep i fajnie mi się spędzało z nim czas.
Dlatego też zbiegłam tak szybko, jak tylko mogłam na dół. Nie chciałam, żeby ktoś ucierpiał przez moją nieuwagę. Otworzyłam drzwi i wypadłam z nich lekko zdyszana no i trochę przerażona. Mężczyzna przede mną uniósł brwi, a minę miał taką strasznie poważną. Trochę wydawało mi się, że lepiej by mu było z uśmiechem, bo z uśmiechem każdemu było lepiej. A tak trochę groźnie wyglądał. Znów słowa zaczęły płynąć z moich ust - nic nowego, ale z każdą chwilą, gdy jego spojrzenie tak mnie prześwietlało coraz wolniej z tempa tego mówienia schodziłam. Odebrałam książkę od niego i przytknęłam go do piersi, oplatając wokół niej dłonie. Jednocześnie oglądając tą wypinaną dumnie pierś. Zmarszczyłam lekko brwi, a potem się uśmiechnęłam.
- To był wypadek. - powiedziałam a na jej twarz weszła skrucha. - Bo ja zazwyczaj, to książki z wielkim szacunkiem traktuję, bo one wiedzę niosą wielką. - pokiwałam głową, jakby dla potwierdzenia własnych słów, w które tak bardzo wierzyłam. Bo mnie to książki dużo nauczyły. Zwłaszcza, że też wielu rzeczy sama się nudziłam. Ale znów, nie miałam na co narzekać, bo dzięki książką i wyobraźni nigdy nie przyszło mi się nudzić. Ponoć nudzili się tylko ci, co nie posiedli inteligencji, by wykorzystać czas, który się posiada. - Wszystko w porządku? - zapytałam raz jeszcze, bo nie dostałam odpowiedzi na to pytanie. A trochę się martwiłam, że ta książka to jednak wzięła i porządnie go w głowę uderzyła i że może trochę boli czy coś. A byłam pewna, że przecież pan Celeb pomoże, bo on serce miał dobre i z oczu też mu dobrze patrzyło. - Bo ta książka, to jednak trochę leciała, więc pewnie mocno uderzyła. - dodałam jeszcze unosząc dłoń i zakładając trochę rudych włosów za ucho. Nie chciałam, żeby jakieś wrażenie odniósł, że chodzę po ulicach i książkami rzucam na lewo i prawo. Bo to przecież wcale tak nie było. A nawet dość odwrotnie. - Ale w sumie to nie wiem, bo mnie to tak nic na głowę nigdy nie zleciało. - dodałam jeszcze zastanawiając się nad tym. Trochę ciekawa byłam odpowiedzi, bo to zawsze było dobrze dowiedzieć się, co i jak zrobić i czy coś boli czy tylko wygląda jakby bolało, a jednak jest całkiem odwrotnie. Zawiesiłam więc niebieskie spojrzenie na mężczyźnie przede mną, znów uśmiechając się lekko, trochę przepraszająco.




Anything’s possible if you’ve got
enough nerve.

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Sklep z drobnostkami   10.09.18 17:46

Promienie słońca, które wyjrzało w końcu zza chmur, przyjemnie ogrzewały twarz, wyciągniętą w jego kierunku. Twarz naznaczoną czasem i doświadczeniem, przebarwieniami i głębokimi bruzdami zmarszczek, lecz przez lata niezmiennie niezwykle sympatyczną. Usta Teodory Bell rozciągały się w lekkim uśmiechu, gdy siedziała tak sobie na ławeczce w cieniu dębu, spoglądając w niebo. W obecnych, ponurych czasach nie byl wielu powodów do radości, dlatego starała się cieszyć drobnostkami. Nawet tak małymi jak proszek do prania upolowany w niezwykle korzystnej cenie. Dwa w cenie jednego, coś takiego! Syn zniknął jej z oczu, najpewniej zajęty własnymi sprawunkami, które pilnie musiał zdobyć, pani Teodora pozwoliła sobie więc na drobny grzeszek. Z kieszeni płaszcza wyciągnęła tabliczkę mlecznej czekolady z Miodowego Królestwa i zjadła kosteczkę. Jedna kosteczka dla niej, a druga dla Alfredy, siedzącej obok. Alfreda była ogromą, leniwą ropuchą o obślizgłej, brązowej skórze i znudzonym spojrzeniu. Co jak co, wolała muchy, ale kostką tak wybornej czekolady nie wzgardziła.
- Cóż to za przyjemny dzień - westchnęła pani Teodora, mrużąc oczy. Chyba odpłynęła na chwilę. Może nawet się zdrzemnęła. To normalne w tym wieku, liczyła sobie wszak dziewięćdziesiąt cztery lata! Otworzywszy jednak oczy zorientowała się, że stało się coś okropnego. Naprawdę bardzo, bardzo złego.
Alfreda zniknęła.
Pani Bell niemal zapowietrzyła się z rozpaczy, zerwała na nogi z dziwną, niewłaściwą jej werwą i krzyknęła rozpaczliwie: - Alfredo?! Gdzież się podziałaś?
Ukochana ropucha nie miała zwyczaju ot tak sobie znikać, czy uciekać. Łączyła je przecież wieloletnia i serdeczna przyjaźń. Teodora nie wierzyła, że Alfreda mogła odejść. Szukała jej więc wszędzie. Pod ławeczką, za ławeczką, na drzewie, w Esach i Floresach i Aptece. Nikt jednak ropuchy nie widział. Pani Bell nie traciła wiary. Szła Pokątną zaglądając w każdy kącik, aż w końcu zatrzymała się pod sklepem z drobnostkami, gdzie spotkała starszego mężczyznę i młodą dziewuszkę.
- Ja bardzo państwo przepraszam, że państwu tak w rozmowę wchodzę, ale czy nie widzieliście może państwo brązowej ropuchy? O takiej - stare, drżące dłonie mniej więcej wskazały jak dorodna do była ropucha. - Uciekła mi i nie mogę jej znaleźć - dodała niezwykle przejęta, smutne spojrzenie zatrzymując na piegowatej twarzy dziewuszki.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
 

Sklep z drobnostkami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sklep Odzieżowy
» Sklep z bronią "Trebusz"
» Sklep Warzywny
» Sklep Płatnerski
» Sklep z truciznami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18