Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Ukryty tunel
AutorWiadomość
Ukryty tunel [odnośnik]17.07.17 1:51
First topic message reminder :

Ukryty tunel

Do tego miejsca prowadzą strome betonowe schody od strony magicznego portu oraz drabina, przysłonięta metalową, lecz łatwą do usunięcia kratą od strony miasta. Tunel łączy doki z Ulicą Śmiertelnego Nokturnu. Jest to idealne miejsca dla poszukiwaczy i przemytników artefaktów, którzy często spotykają się tu w celu wymiany towaru, a także cennych informacji. Czasem można natrafić na handlarzy śnieżką i wróżkowym pyłem. Stąd można się dostać na Nokturn, ale wszyscy wiedzą, że jest to miejsce szczególnie niebezpieczne i niepewni w walce czarodzieje powinni omijać je szerokim łukiem.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 22:35, w całości zmieniany 2 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ukryty tunel - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Ukryty tunel [odnośnik]10.07.21 15:30
Silke odkryła w sobie naprawdę pokaźne pokłady obojętności na to, co Perseus tak intensywnie przeżywał w głębi swojej głowy.
- I jak się czujesz jako ten mistyczny byt, Persi? - Szybko zreflektowała, bo swoimi słowami w pewnym sensie jej umniejszył. - To znaczy, lordzie Black, oczywiście. - Czy powinna mówić to głośno? Nie wyglądał wcale, jakby chciał, żeby ktokolwiek go tutaj rozpoznał, skoro zabawa w śniegu była czynnością tak drastyczną dla wizerunku Ophelii, że aż musiał o tym wspomnieć. Faktycznie, nie wyglądała na damę. Tocząc małą, białą kulę, owinięta szalikiem jakby przedzierała się przez syberyjską tajgę, przypominała Multon przerośniętego żuka gnojarza. Jej syn krążył wokół niej jak satelita, uważnie obserwując poczynania miniaturowej lady Black.
Obserwowała go. Nie od dzisiaj, nie od wczoraj. Siedem wspólnych lat w jednej szkole. Wspólne dormitorium. Uśmiechał się, żartował, niby tętnił życiem na wszelkie znane jej sposoby, a jednak Silke zawsze wydawało się, że tak naprawdę niewielu osobom pozwala się do siebie zbliżyć bardziej niż na dystans koleżeńskości. Nie znała się na ludzkiej psychice tak jak on. Mogła jedynie podejrzewać, że to albo jego skąpana w chłodzie natura, albo temperowanie go przez rodzinę. Dzisiaj, po wielu latach odkąd zostali absolwentami Hogwartu, wciąż dawał jej nieoczywiste sygnały. Z jednej strony mówił jej słowa brzmiące, jakby czuł się od niej lepszy, z drugiej... możliwie ryzykował gniewem rodziny, z własnej woli, świadomie przesuwając granicę tego, co wolno było robić jego siostrze. Czy ryzykowała czymś, stojąc obok niego? Nie wiedziała. Bo był jak zagadka. Ojciec kupił jej kiedyś układankę, w której kilka elementów było pozornie identycznych, ale minimalnie różnice sprawiały, że umieszczone w złym miejscu nie pozwalały na dopasowanie reszty. Lubiła myśleć, że udają kogoś, kim nie są, nawet przed samymi sobą. Próbowały zmieścić się w szczelinę dedykowaną komuś innemu. Działały na przekór swojemu przeznaczeniu.
Dla dobra własnych dusz.
Czy nie miał wrażenia, że tylko jego duszę to leczy? To spotkanie było dowodem na tkwiącą w nim delikatność.
- Bardzo dobrze, chociaż niewiele mogę mówić o tym, nad czym pracuję - powiedziała wprost, dobrze wiedząc, że sprawa i tak była dla niego oczywista. - Pan Sallow jest niesamowitym człowiekiem. Miałeś już przyjemność - no bo czym innym niż przyjemnością mogło być to spotkanie, kontakt z panem Sallowem był niczym muśnięcie boskiej egzystencji - poznać go osobiście?


if cats looked like frogs we'd realize what nasty, cruel little bastards they are. style. that's what people remember
motyw
Silke Multon
Zawód : Asystentka Sallowa, badaczka, numerolożka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
The truth may be out there, but the lies are inside your head.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9917-silke-multon https://www.morsmordre.net/t10081-drzyploszka#305178 https://www.morsmordre.net/t10082-sliska#305180 https://www.morsmordre.net/f379-pokatna-13-4 https://www.morsmordre.net/t10080-silke-multon#305177
Re: Ukryty tunel [odnośnik]10.07.21 20:45
To, że starał się szukać w swoim życiu pozytywów nie oznaczało, że nagle zaczął czuć się świetnie, jego problemy zniknęły, a samoocena wywindowała. Nadal nie mógł oprzeć się poczuciu, że nie był wystarczająco dobry, że czegoś mu brakowało, że odstawał od reszty. W związku z tym jej niezwrócenie się do Perseusa odpowiednią tytulaturą w ogóle go obeszło (i coraz mniej obchodziło, wszystko za sprawą Hannibala, który głęboko w... w nosie miał utarte normy), a na jej pytanie zareagował jedynie cichym westchnieniem połączonym z pobłażliwym uśmiechem. — Cóż, obawiam się, że nieco zawodzę oczekiwania niektórych, gdyż czuję się całkowicie niemistycznie. — czyli całkowicie zwyczajnie.
Siedem lat po ukończeniu Hogwartu z jednej strony żałował, że nie pozwolił się nikomu więcej do siebie zbliżyć. Bliskość dla lorda Blacka oznaczała swoistą wzajemność w budowaniu zaufania, a on z kolei wychodził z założenia, że im mniej osób wie o jego słabościach, tym lepiej. Z drugiej strony, po siedmiu latach, gdy Anglię ogarnął chaos wojny, a dawni znajomi okazali się obrzydliwymi rebeliantami, zwolennikami polityki Longbottoma, których Perseus postanowił nie wydawać tylko ze względu na sentyment względem łączących ich w przeszłości relacji, cieszył się, że większość jego sekretów wciąż pozostawała tajemnicą. Miał swój ród; Rigela oraz Matkę, którym mógł w pełni zaufać. Im węższy krąg, tym bezpieczniej.
Niewiele mogę mówić o tym, nad czym pracuję.
Zaangażował wszystkie mięśnie w twarzy po to, aby zachować jej kamienny wyraz i nie parsknąć śmiechem, po czym przeniósł wzrok na twarz Silke. Panna Wilkes, a później pani Multon od zawsze jawiła mu się jako groźna; wiedziała o innych więcej, niż mogli sobie tego życzyć. Ona była znana jako plotkara, o nim natomiast mówiono, że potrafi trzymać język za zębami. Ostrożnie podchodził do wszystkich informacji przekazywanych przez Silke, sprawiał wrażenie niezainteresowanego, ale słuchał, wszystkich z nich wysłuchiwał, z niby grzeczności, w rzeczywistości uważając tę dziewczynę za skarb.
Ale teraz, zwłaszcza w niepewnych czasach wojny, znajomość z panią Multon uważał za jeszcze cenniejszą.
Tylko przelotnie. Mam nadzieję, że uda nam się spotkać i porozmawiać dłużej — odparł rozczulony nieco jej zachwytem nad pracodawcą. Aż zaczął się zastanawiać, co takiego było w panu Sallowie, że kolejna kobieta tak chwaliła go sobie przy Perseusie.


{.............................}

Ce qu'on appelle une raison de vivre, est en
même temps une excellente raison de mourir.





Perseus Black
Zawód : Magipsychiatra
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
sztandarem będę ci, tarczą,
twym srebrnym mieczem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9827-perseus-black https://www.morsmordre.net/t9907-andromeda#299725 https://www.morsmordre.net/t9906-cold-in-my-kingdom-size#299689 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t10144-skrytka-bankowa-nr-2244#307565 https://www.morsmordre.net/t9908-perseus-black#299726
Re: Ukryty tunel [odnośnik]16.07.21 13:51
Brzmiało to tak szczerze, że nie mogła wyjść z podziwu nad tym, jak to ze wszystkich ludzi w Londynie to właśnie ona stała obok niego i mogła usłyszeć to zdanie. Znała go dobrze, ale i on znał dobrze ją — wiedział o wszystkich plotkach, wiedział o dużej ilości sekretów, jakich powierniczką była i jak łatwo umykały jej w najmniej odpowiednim momencie. Nie wierzyła w zaufanie. Mógł być zagubiony, ale wciąż był zbyt mądry, aby powiedzieć Silke cokolwiek, co nie doszło nigdy do uszu innych. Założyła więc śmiało, że zawodzenie przez Perseusa cudzych oczekiwań nie było czymś ani zaskakującym, ani w ogóle wychodzącym poza wiedzę powszechną. A więc istotnie znajdowała się obok Persiego, a nie lorda Blacka, przynajmniej tak się czuła, kiedy szli ramię w ramię nieopodal ukrytego tunelu.
A swoje?
Czy czuł się swobodnie z myślą, że był z tego mistycyzmu obdarty do tego stopnia, że nie czuła przy nim niemal żadnego napięcia? W świetle hierarchii społecznej nie byli sobie przecież równi. Silke szerze wierzyła, że wielu lordów na samą myśl o nieuginaniu się jej kolan, zrobiłoby wszystko, aby przypomnieć gorszemu sobie jego miejsce. Zwłaszcza że należała do jednego z tych umysłów, które ukształtowało ciepło uległości. Była lojalna, nie wstydziła się pochylić głowy, ani paść na kolana. On po prostu nigdy nie dał mu powodu i to budziło jej wrodzoną ciekawskość. Lubiła takie historie, wściubianie nosa w nieswoje sprawy i łączenie faktów.
Para niebieskich oczu na moment przesunęła wzrok z syna Silke na Perseusa. Zmierzyła go niewiele mówiącym spojrzeniem. Nie ukrywała zainteresowania odpowiedzią. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że wypowiedziane przez nią słowa były przez Blacka uznane za zabawne, bo była to prawda. Nie uważała go za zaangażowanego w sprawę na tyle, aby mogła podzielić się czymś dziejącym się za zamkniętymi drzwiami biura Rzecznika.
Nadzieję, a więc — było to odważne założenie, ale na pewno nie w jej duszy — oczarował cię już? — Gdyby ją wszechświat obdarował psim ogonem, to niewątpliwie zamerdałaby nim na dźwięk tych słów. Zawsze mówiła o nim tak, jakby był kimś doskonałym, nieomylnym. Jakby nie istniał powód do krytyki jego zachowania, chociaż nie każdemu nazwisko Sallow kojarzyło się dobrze. — Nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak pięknie panowałby nad słowem — przyznała. — Może do pewnego poziomu oratorstwa można dojść krętą drogą nauki, ale — to tylko teoria — myślę, że to też dar, z którym można się urodzić.
Powróciła do obserwowania syna, który w międzyczasie przewrócił się w śniegu. Nie drgnęła nawet. Pozwoliła mu wstać samodzielnie, chociaż ewidentnie zrobił to z trudem.


if cats looked like frogs we'd realize what nasty, cruel little bastards they are. style. that's what people remember
motyw
Silke Multon
Zawód : Asystentka Sallowa, badaczka, numerolożka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
The truth may be out there, but the lies are inside your head.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9917-silke-multon https://www.morsmordre.net/t10081-drzyploszka#305178 https://www.morsmordre.net/t10082-sliska#305180 https://www.morsmordre.net/f379-pokatna-13-4 https://www.morsmordre.net/t10080-silke-multon#305177
Re: Ukryty tunel [odnośnik]18.07.21 7:41
Jej domysły były słuszne; nie było tajemnicą, że Perseus nie wpasowywał się w kanon idealnego mężczyzny, a zatem zawodził niektóre oczekiwania, zaczynając od lorda nestora. Nie brał udziału w pojedynkach, nie rozwijał szczególnie umiejętności bojowych (nie licząc czarnej magii — ta jednak była dziedziną wciąż pozostającą oficjalnie nielegalną, mimo, iż wielu czarodziejów, w tym samych przedstawicieli władzy, otwarcie ją stosowali. Perseus nie był jednym z nich, bowiem co pomyślano by o uzdrowicielu, który po godzinach krzywdzi innych, bez względu na ich winę?), nie przepadał za aktywnością fizyczną, nie wdawał się w żarliwe dyskusje na temat sytuacji politycznej w kraju, ani nie brylował w towarzystwie. Potrafił za to godzinami rozmawiać na temat psychiatrii, którą uwielbiał, dywagować nad nowymi metodami leczenia i efektywnością i etycznością obecnych, rozważać nad ludzką psychiką. Nie zdziwiłby się, gdyby towarzystwo postrzegało go jako łagodnego ekscentryka. Ktoś, kto całe dnie spędza wśród obłąkanych i jest z tego rad, sam musiał przekroczyć jedną nogą granicę szaleństwa.
Jestem dokładnie w tym miejscu, w którym powinienem być — odparł nieco enigmatycznie, obdarzając Silke czarującym uśmiechem, tym specjalnym, którym maskował wszelkie przewinienia. Musiał stać się nieco bardziej wyrozumiały względem siebie, dać czasowi czas, inaczej wiosna już nigdy by nie nadeszła. Nie był więc rozczarowany sobą, przynajmniej bardzo starał się nie być, tratując swój obecny stan jako chorobę, coś przejściowego.
Nie umknął mu sposób, w jaki jego towarzyszka wypowiadała się na temat Sallowa. Zaangażowanie oraz pasja, a także postrzeganie mężczyzny w samych superlatywach (z drugiej strony, czy gdyby spróbowałaby powiedzieć publicznie coś negatywnego, mogłaby się pożegnać z pracą?) świadczyły o stanie zauroczenia. Lub osobowości uległej, nie potrafił w tym momencie stwierdzić.
Zakochałaś się w nim, Silke? — zapytał na wpół rozbawiony, kręcąc głową. Nie było w tym nic złośliwego, ot, zwyczajne koleżeńskie przekomarzanie, jak za czasów Hogwartu. Czy kiedykolwiek idąc ramię w ramię szkolnymi korytarzami przypuszczali, że ich życia potoczą się w tym kierunku i że spotkają się po latach, doglądając dzieci, o których istnieniu nie wiedziały chyba same gwiazdy? — Zrobił na mnie bardzo pozytywne pierwsze wrażenie, ale powstrzymam się z wyrobieniem sobie o nim zdania.
Musiał przyznać, że dziwną matką była pani Multon. Większość kobiet posiadających potomstwo, jakie znał, były gotowe biec na ratunek, ucałować obolałe miejsce, otrzeć łezki. Ale ona tego nie zrobiła. Dlaczego?


{.............................}

Ce qu'on appelle une raison de vivre, est en
même temps une excellente raison de mourir.





Perseus Black
Zawód : Magipsychiatra
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
sztandarem będę ci, tarczą,
twym srebrnym mieczem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9827-perseus-black https://www.morsmordre.net/t9907-andromeda#299725 https://www.morsmordre.net/t9906-cold-in-my-kingdom-size#299689 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t10144-skrytka-bankowa-nr-2244#307565 https://www.morsmordre.net/t9908-perseus-black#299726
Re: Ukryty tunel [odnośnik]31.07.21 14:47
Silke raz jeszcze zmierzyła go wzrokiem.
W sensie, że w dzielnicy portowej?
Obserwując, jak twoja siostra toczy kulę ze śniegu z półsierotą? Zdecydowanie mało to pasowało do członka tak znamienitej rodziny jak Black, więc śmiało założyła, że owszem — Perseus nie był królem konwenansów, ani tym bardziej faworytem nestora. A mógłby być. Bo przecież był zdolny, pracował ciężko, rozwijał się w swojej dziedzinie lepiej niż ktokolwiek, kogo miała okazję poznać na przestrzeni lat. Brakowało mu jednak czegoś, co pozwoliłoby jej patrzeć na przyjaciela jak na kogoś dominującego, jak na przywódcę. Nic co robił, nie mogło równać się temu co czuła, kiedy Sallow choćby spojrzał w jej kierunku i uniósł brew. Wyczuwała w nim ostrożność. Mimo przesadnych momentami zasad wychowania potrafiła wyczuć w nim momenty zawahania się. Był ludzki. I sam to zauważał.
Żartuję oczywiście... — Tak naprawdę, to nie musiała tego zaznaczać, więc czemu to zrobiła? Przekręciła głowę w bok, zaciekawiona własną reakcją. Dziecko bawiło się już normalnie, jakby wcale nie zaliczyło przed chwilą niezbyt ciekawie wyglądającego upadku. Bardziej niż tym, czy aby na pewno wszystko było w porządku, przejmowała się myślą, że powiedziała właśnie coś, czego nie spodziewała się po samej sobie.
Dołączyłam do jego fanklubu — wyjaśniła, zatrzepotawszy przy tym rzęsami tak, że nawet ślepy zorientowałby się, że zadane przed niego półżartem pytanie miało odpowiedź twierdzącą. Chociaż... jakby się nad tym zastanowić bardziej, ale znali się chyba zbyt długo, żeby nie wiedział, jak wyglądało uczucie, którym darzyła osoby naprawdę bliskie — to była obsesja, a nie zakochanie. Obsesja kończąca się tragediami, krzykiem, obgryzaniem paznokci i wzajemną niechęcią zaraz po tym, jak obecny obiekt westchnień odrzucił ofertę jej towarzystwa. Silke podchodziła do takich relacji w sposób maniakalny, już w Hogwarcie dbając o reputację osoby, która zdenerwowana była w stanie doprowadzić do nawet największej tragedii. — Mogę załatwić ci kartę członkowską. Mam miejsca w pierwszym rzędzie. — Bardzo się o nie starała, chociaż niewątpliwie ciężkim by było przytulenie się do niego tak blisko bez wstawiennictwa Faustusa. — Co tam u ciebie słychać, Persi? Zawsze się zastanawiam, jak ci idą te badania nad duszą — znów przyjrzała się swojej dłoni, jakby chciała obejrzeć paznokcie, ale te zakryte były czarnymi rękawiczkami — ale chyba nigdy nie byłeś o tym zbyt wylewny. Przeczytam kiedyś coś od ciebie w Horyzontach Zaklęć?


if cats looked like frogs we'd realize what nasty, cruel little bastards they are. style. that's what people remember
motyw
Silke Multon
Zawód : Asystentka Sallowa, badaczka, numerolożka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
The truth may be out there, but the lies are inside your head.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9917-silke-multon https://www.morsmordre.net/t10081-drzyploszka#305178 https://www.morsmordre.net/t10082-sliska#305180 https://www.morsmordre.net/f379-pokatna-13-4 https://www.morsmordre.net/t10080-silke-multon#305177
Re: Ukryty tunel [odnośnik]01.08.21 18:22
Nie mógł już dłużej trzymać mimiki w ryzach, dlatego kiedy z ust Silke padło kolejne pytanie nie wytrzymał i roześmiał się szczerze i głośno. Nie wiedział już, czy pani Multon nie rozumiała metaforycznego wymiaru jego słów, czy starała się jedynie rozbawić Perseusa swoimi pytaniami. Jeżeli to drugie, to niewątpliwie udało jej się wprowadzić lorda Blacka w dobry nastrój, którego przecież tak bardzo łaknął. Towarzysząca mu Ophelia była wymówką, powodem, by zatroskane oczy matki (która wiedziała zresztą o tym, co trapi młodego lorda, choć oszczędził jej wielu szczegółów) nie zwracały się tego dnia ku niemu. Wyszedł z domu z najmłodszą siostrą, więc wróci cały i zdrów.
Odpowiedział jej tylko przepełnionym pobłażliwością westchnieniem połączonym z kręceniem głowy. Zupełnie jakby chciał powiedzieć "jesteś niemożliwa, Silke", ale słowa ugrzęzły mu w gardle. Próżno jednak byłoby doszukiwać się w jego zachowaniu złośliwości, czy niechęci względem przyjaciółki.
Wiedział o wszystkim, choć starał się z tym maskować, nie dociekać, nie naciskać. I męczył się z tym okropnie, bowiem od zawsze był zafascynowany płomiennością uczuć, jaką panna Wilkes obdarzała wszystkich mężczyzn, by następnie zamienić ją w głęboką nienawiść. Pragnął poznać jej całe modus operandi (w końcu był jedynie obserwatorem, któremu wiele rzeczy mogło umykać), poznać jej motywacje, dojść do ich źródłach. Innymi słowy, chciał bezczelnie wejść do jej umysłu, by zaspokoić swoją ciekawość. Może powinien zacząć ćwiczyć legilimencję? Och, gdyby tylko znał czarodzieja, który mógłby go tego nauczyć... Nie wiedział przecież, że krocząca obok niego kobieta widuje się z takim człowiekiem niemalże codziennie.
Teraz znów udawał, że nie widzi, jak historia się powtarza.— Och, z przyjemnością — odparł, przyglądając się bacznie Ophelii, która zdyszana nie była w stanie dłużej turlać śniegowej kuli, która była i tak żałośnie mała jak na sześciolatkę. Choroby genetyczne nie ominęły także i najmłodszej Blackówny, odbierając jej znaczną część sił. — Aquila niezwykle go sobie chwali, zatem jestem ogromnie ciekaw jaką jest osobą.
Miał się przekonać niespełna trzy tygodnie później, gdy wraz z lordem Rosierem odbijali wejście do kanałów z rąk rebelianckiego Zakonu Feniksa, ale nie uprzedzajmy faktów.
Skoro o tym mowa... Nie chciałabyś nieco dorobić i pomóc mi w badaniach? Uprzedzam jednak, że są nieco kontrowersyjne, a proces zbierania danych może okazać się, delikatnie mówiąc, niebezpieczny, dlatego zrozumiem, jeżeli odmówisz... — przeniósł wzrok na syna swej towarzyszki — W końcu twoje decyzje nie wpływają tylko na ciebie.


{.............................}

Ce qu'on appelle une raison de vivre, est en
même temps une excellente raison de mourir.





Perseus Black
Zawód : Magipsychiatra
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
sztandarem będę ci, tarczą,
twym srebrnym mieczem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9827-perseus-black https://www.morsmordre.net/t9907-andromeda#299725 https://www.morsmordre.net/t9906-cold-in-my-kingdom-size#299689 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t10144-skrytka-bankowa-nr-2244#307565 https://www.morsmordre.net/t9908-perseus-black#299726
Re: Ukryty tunel [odnośnik]04.08.21 17:30
Zaśmiał się, wypierając się z ostatnich kropli mistycyzmu, jakie mógł komukolwiek zaoferować. To był dowcip — prosty, zaczepny. Mimo wszystko nie spodziewała się aż tak gwałtownego parsknięcia śmiechem, bo przywykła do rzucania takimi słowami bez zmieniania wyrazu twarzy. Jej były mąż był jak głaz. Nie radził sobie w kontaktach międzyludzkich. Jego przyjaciele od tego nie odstawali — Augustus rzucał dowcipami z kamienną miną, jakby to, co mówił, wcale nie miało być śmieszne (no i... w jej opinii nie było, ale drętwe poczucie humoru numerologów to już zupełnie inny temat). Normalnie również, podobnie jak oni, pozostałaby niewzruszona, ale że bardzo dobrze dopasowywała się do sytuacji, jej twarz przykrył niby to rozbawiony uśmiech. Fałszywy jak cała ona, ale bardzo dobrze odegrany — trzeba by dużej wprawy, aby dostrzec w nim sztuczność. Mało spostrzegawcze osoby odczytałyby z niego sympatię.
Na początku nie do końca zrozumiała, czy złożona przez niego oferta jest „na serio”. Nie dlatego, że nie ciekawiły jej i nie chciała brać w nich udziału, po prostu... nie znała się na tym. Nie była lekarzem, a już na pewno nie magipsychiatrą — znajomość ludzkich zachowań faktycznie wychodziła jej dobrze, skutecznie przewidywała cudze reakcje i potrafiła bezbłędnie nadepnąć im na odcisk, ale ostatecznie pozostawała jedynie paskudną manipulantką, a nie badaczem ludzkich myśli.
Zamiast ostrzegać, powiedz mi po prostu, o co chodzi — odparła od razu — dopiero wtedy zdecyduję czy chcę mieć w tym swój udział. — Była metamorfomagiem, a nie jasnowidzem. Może chciał tym ten swój mistycyzm podbudować, bo biedny nie zauważył, że ten wyparował zupełnie dobrych kilka sekund temu? Szło się już domyślić, o który z jej talentów chodziło, kiedy uznał ją za przydatną.
Dlaczego ja? Zgaduję — mam się w kogoś wcielić, tak żeby nikt nie wiedział? — Bo inaczej po co oferowałby to jej, a nie komuś zaufanemu? Lubiła przecież wykorzystywać tajemnice innych ludzi do własnych celów. No i co ważniejsze komuś, kto miał więcej czasu. Przekręciła głowę w bok, oczekując wyjaśnienia. Kontrowersyjność? Czy w tych czasach można było jeszcze powiedzieć, że coś jest kontrowersyjne? Torturował dzieci? O gorszych rzeczach przyszło jej usłyszeć w biurze Rzecznika.


if cats looked like frogs we'd realize what nasty, cruel little bastards they are. style. that's what people remember
motyw
Silke Multon
Zawód : Asystentka Sallowa, badaczka, numerolożka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
The truth may be out there, but the lies are inside your head.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9917-silke-multon https://www.morsmordre.net/t10081-drzyploszka#305178 https://www.morsmordre.net/t10082-sliska#305180 https://www.morsmordre.net/f379-pokatna-13-4 https://www.morsmordre.net/t10080-silke-multon#305177
Re: Ukryty tunel [odnośnik]04.08.21 20:46
Czasem miał wrażenie, że przez imię otrzymane po mitologicznym półbogu ludzie oczekują od Perseusa równie wielkich czynów co on. A Black — mimo, że podpisując się w oficjalnych listach, stawiał lord przed nazwiskiem — czuł się bardziej zwykłym człowiekiem, aniżeli herosem, który miał zgładzić meduzę. Nie chciał go, tego całego mistycyzmu otaczającego arystokrację, będącego przerostem formy nad treścią, odpychał go, a mimo to wracał do niego kiedy okazywało się to konieczne do osiągnięcia własnych celów, łaknął korzyści płynących z posiadanego tytułu, był zbyt wygodny, by zrezygnować z bycia wyręczanym w podstawowych czynnościach. Był pełen sprzeczności; nietykalny i śmiertelny jednocześnie.
Jakiś czas temu na podstawie własnych obserwacji wysunąłem wnioski, że czarodzieje popierający rebelianckie idee pochodzą ze środowisk, w których występowały pewne patologie — zaczął niepewnie, jakby z obawą, że Silke się z nim nie zgodzi i go wyśmieje za zbyt śmiałe teorie — To tylko hipoteza robocza, którą chciałbym potwierdzić badaniami. Te jednak wymagałyby czasu, prześlizgnięcia się w ich środowisko i ostrożnego działania, jednak wierzę, że mogłoby się w przyszłości przysłużyć również Czarnemu Pa...
Przerwał mu płacz dziecka. To Ophelia poślizgnęła się na lodzie ukrytym pod cieniutką warstwą białego puchu i teraz zawodziła z powodu poobijanych kolan. Perseus błyskawicznie znalazł się przy najmłodszej siostrze, którą postawił na nogi i z braterską czułością otrzepał jej ubranie ze śniegu. To jednak na niewiele się zdało, dziewczynka dalej szlochała, dlatego też zdecydował się ją podnieść. Dopiero to podziałało; objęła jego szyję drobnymi rączkami, a donośny płacz zamienił się w ciche pociąganie nosem, gdy wtuliła się w szalik brata. — Wybacz, ale wygląda na to, że muszę już wracać. Effie jest zmęczona i ma swoje humorki — wyjaśnił, gładząc przy tym uspokajająco plecy siostrzyczki. Była jego największym skarbem, oczkiem w głowie, dla niej dałby się obedrzeć ze skóry. Może i bywał w stosunku do niej nieco nadopiekuńczy, ale taka właśnie była jego rola. — Przemyśl to, proszę i daj mi znać jak najszybciej. Jeśli chodzi o pieniądze, to możesz liczyć na wynagrodzenie adekwatne do ryzyka z odpowiednią zaliczką — rzucił na odchodne, coraz bardziej zaabsorbowany najmniejszą Blackówną.

| zt


{.............................}

Ce qu'on appelle une raison de vivre, est en
même temps une excellente raison de mourir.





Perseus Black
Zawód : Magipsychiatra
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
sztandarem będę ci, tarczą,
twym srebrnym mieczem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9827-perseus-black https://www.morsmordre.net/t9907-andromeda#299725 https://www.morsmordre.net/t9906-cold-in-my-kingdom-size#299689 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t10144-skrytka-bankowa-nr-2244#307565 https://www.morsmordre.net/t9908-perseus-black#299726
Re: Ukryty tunel [odnośnik]04.08.21 23:21
Wysłuchała go w ciszy, próbując zrozumieć, o co dokładnie mu chodzi. Czy mówił poważnie? Czy przesiadywanie w pałacu, gdzie służba podsuwa mu pod nos jedzenie... sprawiło, że nie rozumiał, jak to jest być zwyczajnie biednym? Bo nie wierzyła. I fakt, że z własnych obserwacji świata potrafiła wysunąć wniosek o tym, że ta teoria była lekko naciągana sprawiło, że stała się podejrzliwa. Nie był zbyt szokującym fakt, że jej specjalizacją było kłamanie i robiła to w sposób wybitny. Czy o to mu chodziło? Tak to brzmiało. Jakby pod pięknymi słowami ukrył kolejną brednię, którą będą sprzedawali z Sallowem udając, że wierzą w pełni w to, co oddają do druku? Nie to, że miała coś przeciwko — pracowała w biurze Rzecznika i wykonywała swoje zadania bez wyrzutów sumienia, po prostu... nie rozumiała braku bezpośredniości w takich działaniach. Chyba powinna przywyknąć do tego, że arystokraci lubili niektóre rzeczy przekazywać tak, jakby sami nie rozumieli, o co im do diabła chodzi. A może to wszystko jest jedynie jej chorą nadinterpretacją?
Czarny Pan?
Życie było jednak jedną wielką grą pozorów.
Dam ci znać — powiedziała spokojnie, nie chcąc podejmować ostatecznej decyzji już teraz. Informacje, które dostała, były zbyt skąpe, żeby mogła nad tym myśleć, więc będzie musiała nacisnąć na niego bardziej. Tylko czy w liście i kolejnej rozmowie miał być bardziej wylewny? — Nie mówię nie, ale zaznaczam z góry, że będę wymagała rozwinięcia tematu. — Zmarszczyła brwi kiedy odchodził w stronę siostry. Troskliwe zachowanie brata odebrała jako próbę ucieczki, nawet jeżeli było to trochę absurdalne. Ostatecznie, jakby się nad tym głębiej zastanowić... wszystko, co robiła i myślała Silke było absurdalne, więc nie odstawało to bardzo od jej codziennych zmagań z własnymi myślami.
W takim razie do zobaczenia — skinęła do niego głową na pożegnanie i ruszyła się wreszcie z miejsca, aby złapać swojego syna za rękę. — Chodź, wrócimy do domu i zrobimy razem ciasto migdałowe... — ruszyła w przeciwnym kierunku do tego, którym udał się Lord Black, w stronę ulicy Pokątnej. — Nie jest ci zimno po tym jak upadłeś? — Zapytała jeszcze, wymijając jednego z bałwanków. Wkrótce po Multonach nie było tu śladu.

| Z tematu


if cats looked like frogs we'd realize what nasty, cruel little bastards they are. style. that's what people remember
motyw
Silke Multon
Zawód : Asystentka Sallowa, badaczka, numerolożka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
The truth may be out there, but the lies are inside your head.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9917-silke-multon https://www.morsmordre.net/t10081-drzyploszka#305178 https://www.morsmordre.net/t10082-sliska#305180 https://www.morsmordre.net/f379-pokatna-13-4 https://www.morsmordre.net/t10080-silke-multon#305177
Re: Ukryty tunel [odnośnik]08.08.21 19:22
Wychowana w miłości, nade wszystko tej odczuwanej względem siebie, nie musiała troskać się nieśmiałością, czy też poczuciem wykluczenia, brakiem wiary we własną urodę i nade wszystko swą skromną osobę. Dlatego też współczuła ogromnie swojej drogiej Cressie, iż musiała z podobnymi przymiotami walczyć zaciekle, a zarazem wyglądać tak, jakby żadna bitwa weń nie miała miejsca, wszak te do wysiłku prowadzą. Szczęśliwie młódka miała opiekę w postaci troskliwego męża, nadal weń zapatrzonego, więc to całe zamartwianie się ze strony małej lwicy nie trwało jakoś szczególnie długo.
- Jakby nikogo nie dotykał, to by się niczym nie mógł zarazić - odpowiada bardzo mądrze, jednocześnie ukrywając dąsy z tym związane. Przecież ich drogi kuzyn mógł leczyć na bezpiecznej odległości, najlepiej za jakimś parawanem, żeby żadne zbyt ładne oczy na niego nie patrzyły i... mruga w zaskoczeniu, zaraz przepędzając podobną myśl. Ile mogła się tak każdym przejmować? Czy dobroć płochego jej serca końca nie ma? Powinna zadręczać się zbliżającym się debiutem, tym, czy jest w stanie wesprzeć swą skromną osobą ukochaną kuzynkę Evandrę, pomagając jej w przygotowaniach do samego sabatu. Była zajęta! Przemęczona, żadna ilość drzemek nie potrafiła napełnić ją wystarczającą energią. Musi częściej myśleć o sobie, przecież to taki przyjemny temat jest, aż w duchu wzdycha urzeczona, gotowa na rozpieszczanie samej siebie za posiadanie tak miłej, empatycznej duszy. Co tylko potwierdza rudowłose dziewczątko, ćwierkając te śliczne komplementy pod adresem lady Nott i Euri nie potrafi nie zarumienić się choć odrobinę, nawet jeśli blady róż jest bardziej wynikiem szczypiącego chłodu zimy niż rzeczywistej reakcji zakłopotanego, wątłego ciała.
- Och, Cressie. Dziękuję za twoją wiarę oraz tak kochane życzenia, jesteś moją prawdziwą pocieszycielką, odganiasz wszystko, co złe - oświadczyła, zatrzymując się i łapiąc w swe niewielkie dłonie rączki arystokratki. Ściska je ostrożnie, z ciepłem odbijającym się na urokliwej buzi, jakże wdzięczna za podobną łagodność ze strony towarzyszki. Nie porusza kwestii wprawienia innych dziewcząt w zazdrość, byłoby to niegrzeczne, nawet jeśli podobnego efektu bardzo chciała - Na pewno się nam uda - zapewniła, prowadząc czarownicę w dalszą drogę. Miała szczerą nadzieję, iż na zimowym balu zamienią ze sobą kilka słów, że nie miną się niby dwie obce istoty zmuszone przebywać na tym samym terenie. Ach, jakże chciałaby usłyszeć opinie Cressidy odnośnie ozdób oraz przybrań, z pewnością będzie zachwycona! Tak, jak zachwycona była sama blondyneczka, tchnięta dziecięcym czarem, w skupieniu lepiąca bałwanka, jakby była to najistotniejsze zadanie z możliwych. Chociaż wrażliwa skóra szczypała, a przepiękne rękawiczki utonęły w bieli śniegu, tak nie czuła się nieszczęśliwa wcale, mogąc oddać się tak przyjemnej zabawie. W zasadzie, zagubiona w nieustających lekcjach, poleceń mających poprawić jej postawę, lekkość ruchu małym stopom zapewnić, dawno nie odczuwała takiej beztroski. Miała ona miejsce aż wczoraj, a to okropna ilość czasu dla tak niecierpliwego stworzonka.
- Oczywiście, że będą mieć wielu przyjaciół. W końcu odziedziczą po tobie i twoim szanownym mężu lordzie Fawley najwspanialsze cechy - zapewniła, kiwając zaraz tylko główką na wspomnienie o posiadaniu własnych dzieci. Nie spieszy mi się, aż ciśnie się na srebrny języczek, chociaż jest świadoma, że musi spełnić swój obowiązek. Tylko dlaczego nie mógł on nie powodować puchnięcia kostek? Różane usteczka rozchylają się w westchnięciu, kiedy kończą lepić drugą kulę. Dlaczego w ogóle nad tym się zastanawia? Przecież to nie tak, że po debiucie pojawią się od razu oferty matrymonialne, jeszcze zdąży nacieszyć się dorosłością bez widma grubych kostek!
- Zdecydowanie musimy go ozdobić, on ma być najlepszy - oznajmiła, biorąc się za wykańczanie głowy. Z ozdobami tym razem pomogły im służki, podając wszystko, co mała lady sobie zażyczyła, aż wreszcie, tuż przed ucieszoną młódką bałwanek ożył, pląsając wesoło wokół nich, zanim dołączył do zabawy z resztą śnieżnych braci.
- Och, to takie urocze! Nie uważasz, że ten wysiłek powinnyśmy sobie wynagrodzić czymś cieplejszym do picia? - pyta lady Fawley, ale nie czeka na odpowiedź. Jarmark miał jeszcze przed nimi tyle do zaoferowania!

| zt


Magic tumbled from her pretty lips and when she spoke the language of the universe – the stars
sighed in unison
Eurydice Nott
Zawód : Twórca magicznych perfum
Wiek : 18 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Keep your eyes on me
'til I'm the last thing you see
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Półwila

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9141-eurydice-nott https://www.morsmordre.net/t9303-hermes https://www.morsmordre.net/t9311-eyes-so-blue https://www.morsmordre.net/f349-nottingham-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t9320-skrytka-nr-2145 https://www.morsmordre.net/t9330-eurydice-nott

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Ukryty tunel
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach