Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Rodzinny warsztat
AutorWiadomość
Rodzinny warsztat [odnośnik]05.02.18 16:52
First topic message reminder :

Rodzinny warsztat

Warsztat to z pewnością najbardziej niesamowite pomieszczenie w posiadłości Ollivanderów. Znacznie także różniące się od innych komnat - mniej tu przepychu, więcej tajemniczej, magicznej aury. Drewna czekające na obróbkę, rdzenie leżakujące w słojach, ozdoby zwisające z sufitu, stolarski stół, słupy światła wpadające przez zakurzone okienka, dłuta oraz pędzle - znaleźć można tutaj wszystko i wszystko to sprawia, że owa pracownia wygląda jak enigmatyczny gabinet osobliwości. Raczej nie wchodzą tu obcy, a goście przyjmowani są zazwyczaj w bardziej reprezentacyjnych punktach dworku. To azyl każdego różdżkarza!
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Rodzinny warsztat - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Rodzinny warsztat [odnośnik]24.11.21 15:01
Mimowolnie odetchnęła z ulgą gdy wszystko wskazywało na to, że ta niepunktualność ujdzie jej płazem. Zajęta tym faktem nawet nie zwróciła uwagi na komentarz ojca odnośnie starzenia się. Szkoda, miałaby mu na ten temat naprawdę wiele do powiedzenia. Ocknęła się gdy wspomniał coś o przyzwyczajaniu się do zaistniałej sytuacji. Zmarszczyła lekko brwi, a na bladej twarzy pojawił się słabo ukrywany ironiczny uśmiech. Gdyby to zależało tylko od niej to już dawno wyniosłaby się z Lancashire i nie musiałaby się do niczego przyzwyczajać. Mimowolnie zerknęła na swoją chudą dłoń wyobrażając sobie jak zdobi ją spory, lecz gustowny brylant. No tak, opuści rodzinną ziemię tylko pod tym jednym warunkiem. Co za irytująca myśl. Potrząsnęła lekko głową, wracając tym samym do rzeczywistości. Z jednej strony wiedziała, że jej zachowanie można było postrzegać jako ignorowanie kogoś, komu należał się szacunek, z drugiej strony stał przed nią ojciec. Będzie miała szczęście jeśli ten w ogóle zauważy, że się odezwała. Stała więc w miejscu większe zainteresowanie okazując własnym pantoflom niż drogiemu papie. Uznała, że jeśli będzie pokornie słuchać i wykonywać polecenia to szybciej się stąd uwolni. Wbijała właśnie obcas swojego pantofla w podłogę gdy padł bardzo niebezpieczny ciąg słów. Wściekłość malująca się w ciemnych oczach była wstanie wypalić dziurę w drewnianej podłodze. Drobne ręce Cyzi zacisnęły się w pięści, a paznokcie coraz głębiej wbijały się w cienką skórkę. -Różdżkarstwo! Chce mnie sprawdzać z różdżkarstwa! Jakie to ma w ogóle teraz znaczenie! Jeszcze to całe przypominanie mi, że jestem kobietą! Dziękuję bardzo, prawie bym zapomniała!- Krzyki podnoszące się w jej głowie niemal sprawiały, że zaczęła zgrzytać zębami. Głębokie oddechy, czy próby przeniesie się do jakiegoś przyjemnego miejsca i tak nic by tu nie dały. Jedynym ratunkiem było wyobrażenie sobie jak cały warsztat wylatuje w powietrze. Pomogło, gdy przeniosła wzrok na ojca była już spokojniejsza. - Czasy nie mają większego znaczenia. Każda wysoko urodzona kobieta powinna znać dziedzictwo swojego rodu i nie sądzę bym poczyniła w tym względzie jakieś zaniedbania. Chyba że chodzi ci o to, że gdy już wszyscy pomrzecie, a ja i moje rodzeństwo jakimś cudem przetrwamy ukrywając się w jakimś podziemnym tunelu będę musiała zadbać o utrzymanie tej wiedzy i może przy okazji pomorze ona nam przetrwać. Jest to jednak dość niedorzeczny pomysł, bo na tym etapie Lockie wie na ten temat więcej niż ja. Mało tego już wielokrotnie mówiłam, że różdżkarstwo mnie nie interesuje. - Mówiła szybko, nawet nie próbując ukryć swojej irytacji. Skoro i tak co czwarte słowo miało dotrzeć do uszu ojca to, czym miała się przejmować? Wzięła głęboki oddech, który oczywiście w niczym nie pomógł. - Tylko po co ja ci to znowu powtarzam skoro i tak mnie zignorujesz - mruknęła cicho pod nosem i mimowolnie spojrzała na odwróconego do niej tyłem ojca. Przecież miała być uprzejma i grzeczna, przynajmniej jeszcze niczego nie zniszczyła. - Kiepsko- odpowiedziała bez większego zaangażowania. Wiedziała, że mogła stosunkowo łato zdać test ojca, głównie dzięki wiedzy dotyczącej roślin. To nie miało jednak znaczenia, nie miała zamiaru pokazywać, że to wszystko ma dla niej jakikolwiek znaczenie. W końcu jedyną karą, jaką mógł jej zgotować ( poza karą cielesną) było zamknięcie pokoju muzycznego. Problem polegał na tym, że Lancaster mogło tego nie przetrwać.
Narcissa Ollivander
Zawód : młoda gniewna dama
Wiek : 14
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
If I die will you weep over my grave?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10689-freya-narcissa-ollivander#324226 https://www.morsmordre.net/t10736-szyszka#326015 https://www.morsmordre.net/t10730-entowa-ksiezniczka#325701 https://www.morsmordre.net/
Re: Rodzinny warsztat [odnośnik]27.11.21 0:30
Havelock zmierzył swoją córkę wyjątkowo obecnym, jak na jej odczucia wobec niego, spojrzeniem. Freya, podobnie jak i on, należała do osób o szczególnie nieprzyjemnym w obyciu temperamencie. Oceniał ją za to w swojej głowie dość surowo, ale nie dało się ukryć, że jeżeliby uznać takie cechy za dziedziczne, to niedługo trzeba by się zastanawiać nad tym, po którym z rodziców dzieci Havelocka i Lynette odziedziczyły swój gniew i wybuchowość. Był w jej wieku taki sam, choć już wtedy widział dwie drogi - tę oczywistą, zmierzającą przez odznakę prefekta, aż po to gdzie się dziś znajdował i... tę drugą, tę mniej ułożoną, choć bardziej ludzką.
- Ujęłaś to wyjątkowo dramatycznie, ale w miarę celnie. Zaznaczę jednak, że chodzi w tym tylko o ciebie, nie o kogokolwiek spośród twoich braci i sióstr - kiedy jesteśmy tu we dwoje, nie obchodzą mnie ich wyniki.
Westchnął, opierając się dłońmi o blat stołu.
- Czasy mają tutaj znaczenie - powiedział wreszcie, po chwili ciszy. - Dwadzieścia lat temu miałem już wybraną przez ojca żonę i ścieżkę kariery, dzisiaj patrzy się na to wszystko inaczej. - Prościej. Bardziej liberalnie. - Możesz robić wiele rzeczy, na które masz ochotę. Do tej pory finansowałem każdy, nawet najgłupszy pomysł, na jaki wpadłaś ty lub twoja guwernantka. W zamian oczekuję odrobiny uwagi i analizy kilku klocków. Jesteś w stanie temu sprostać, czy kilka drewnianych sześcianów przerasta twoje możliwości poznawcze?
Pamiętał czasy, kiedy jego dzieci były młodsze. Czytanie im książek, ich fascynację tym, co niepoznane i bezustanne zadawanie trywialnych pytań, na które jednak bez cienia irytacji odpowiadał - bo wiedział przecież, że tak poznają świat. Ona straciła ten dar chęci dowiadywania się nowych rzeczy dosyć szybko. Szybciej, niż się tego spodziewał. Teraz przyszło mu zastanawiać się - czy to było przejściowe, czy miała być taka już zawsze?
- Bezustannie narzekasz na to, że cię ignoruję, a jednak to w tobie nie ma choćby grama ciekawości względem tego, co mieliśmy tu dzisiaj robić. - Spojrzał na nią, po czym wyprostował się, odklejając dłonie od stołu. Wrócił się do miejsca, w którym wcześniej spał, ale tylko po to, żeby podnieść z podłogi taboret. Ustawił go naprzeciwko Narcyzy i usiadł. Tak po prostu, aby ich oczy znajdowały się wreszcie na podobnej wysokości, a ona nie musiała zadzierać głowy, żeby się odezwać.
- Słucham cię - bo nauczył się, że to właśnie uważne słuchanie najbardziej zbijało ją z tropu - wyrzuć z siebie cokolwiek się w tobie teraz kotłuje.


I believe you find life such a problem because you think there are good people and bad people. You're wrong, of course. There are, always and only, the bad people, but some of them are on opposite sides.
Havelock Ollivander
Zawód : różdżkarz, hodowca roślin, lord i opiekun lasów Lancashire
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Meet me at the edge
I ain't afraid
I've already fallen
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10514-havelock-ollivander https://www.morsmordre.net/t10623-sosenka#321582 https://www.morsmordre.net/t10624-howl#321583 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-lancaster-castle https://www.morsmordre.net/t10626-szuflada-howla#321586 https://www.morsmordre.net/t10625-havelock-ollivander#321584

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Rodzinny warsztat
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach