Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Oscar Reid
AutorWiadomość
Oscar Reid [odnośnik]24.06.18 23:38
Wsiąkiewka


Kategoria 1



Zwierzęta

Orlok
Orlok to wspaniałe stworzenie, pełen energii psiak obecnie czteroletni. Uwielbia bawić się w berka, choć nie bardzo go obchodzi czy druga osoba też ma ochotę na grę. Nie lubi chodzić na smyczy i z łatwością się z niej zrywa. Ma wielkie serce, w sumie to proporcjonalne do rozmiarów swojego wielkiego cielska.




Oscar Reid
Zawód : n/d
Wiek : 13
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : n/d
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4896-oscar-reid https://www.morsmordre.net/t5425-poczta-oscara#129109 https://www.morsmordre.net/t5039-oscar#108249 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6228-oscar-reid#153621
Re: Oscar Reid [odnośnik]25.06.18 0:34
Rozgrywka
Kwiecień
20.04.1956r | Hereward Bartius | Hogwart
- Kiedy był pan uczniem Hogwartu, do szkoły chodził też Malfoy, prawda? - spytał w końcu, uznając że jakkolwiek nie poukłada tego, co ma na myśli, i tak będzie brzmiało dziwnie lub bezsensownie. - Lycus Malfoy.


Maj
01.05.1956r | Salome Despiau | Doki
Było jeszcze ciemno, kiedy powoli otworzył oczy. Wszystko go bolało. Syknął, na moment znów zamykając oczy. Całe ciało nadal go bolało od oparzeń. Nie rozumiał, co się stało, jedyne co wpadło mu do głowy to to, że musiała to być jakaś pułapka na uciekające ze szkoły dzieciaki. Nie zastanawiał się jednak zbyt długo. Uniósł się i zaczął rozglądać.
Dookoła śmierdziało, było zimno. Nie znał tego miejsca, skrzywił się zdezorientowany. Jedynym, czego był pewien był fakt, że na pewno nie jest w szkole, czy nawet w pobliżu Hogwartu.


04.05.1956r | Neala Weasley | Londyn
- Orlok, stój!
Od razu ruszyłem za nim, próbowałem chociaż przydepnąć smycz, albo jakkolwiek go złapać, jednak pies zdążył już skoczyć na dziewczynę swoim cielskiem i przebierając łapami w pełni radości związanej z zabawą trącać nosem jej pakunek i obwąchiwać ją całą.
- Rany, przepraszam, nic ci nie jest?


08.05.1956r | Norman | Hogsmeade
- Dobrze cię w końcu widzieć.
Odezwał się, kiedy tylko Norman się zjawił. Nie dał po sobie poznać - a przynajmniej sądził, że udało mu się nie dać - że na prawdę ucieszył się na jego widok.
- Sądzę, że masz mi wiele do wyjaśnienia.


18.05.1956r | F. Malfoy | Hogsmeade
- Tak. - potwierdził, zaraz jednak zmarszczył brwi, bo cała sytuacja była co najmniej dziwna. - Jestem Oscar, ale nie przypominam sobie żebym szukał kogoś o podobnym nazwisku.
Wyjaśnił zaraz, bo i fakt że owy Fox znał jego nazwisko jasno wskazywał, że na pewno chodzi o niego. Przyglądał się mu przez chwilę, może miał wrażenie, że nieznajomy kogoś mu przypomina, może była to tylko paranoja wywołana faktycznymi poszukiwaniami i faktem, że zdarzyło mu się wygadać komuś w szkole, jednak czy ten człowiek nie przypomina chłopaka ze zdjęć? Gdyby pozbyć się zdobnych ciuszków, czy ulizanych włosów, dodać kilka lat.


Czerwiec
11.06.1956r | Saneczkarze | Hoghlands
Chodzi tylko o demimozy. No i o to, żeby mieć wolne ze szkoły. Tylko o to, nic więcej, to że będzie musiał jechać z Malfoyem w sankach to tylko dodatek. Może go zrzuci i chociaż będzie zabawnie? Przybył tutaj z profesorem Bartiusem w którego obecności w tej chwili dość dziwnie się czuł. Ostatecznie to on był... prowodyrem, pośrednikiem? Przez niego cała ta dziwna sytuacja się rozwinęła i jest w tej chwili taka dziwna. No... i przez to, że, on się rozgadał. Do dzisiaj nie mógł pojąć co mu strzeliło do głowy. Tak czy inaczej szedł opatulony szczelnie zimową kurtką której nie spodziewał się używać znów w tym roku i szalikiem Gryfonów. Lubił kolory domu i rzeczy jakie nosili, był nawet jednym z bardzo nielicznych wyjątków, które nawet przed krawatem się nie krzywiły i nie rozwiązywały go kiedy tylko przychodziła okazja.


22.06.1956r | Profesor Vane | Zakazany Las
Chciał zbierać się z sali, kiedy dziewczyna zabrała się za machanie różdżką. Nie spodziewał się, że w szkole może się cokolwiek stać - a jednak. W pierwszej chwili pomyślał o majowej teleportacji, tym razem jednak nic go nie atakowało. Nie było to przyjemne, jednak nie umywało się do koszmarnych poparzeń.
Po chwili z resztą znaleźli się w lesie. Lidia leżała obok nieprzytomna, jeszcze trochę dalej wylądował profesor Vane.


Lipiec

07.07.1956r | Jonathan Bojczuk | Kryjówka Pisarzy
Oscar lubił duchy. Jak chyba każdy chłopiec wychowany niemagicznie, który nagle odkrywa, że to wszystko, cała magia, istoty które wciąż po życiu egzystują - że całe to szaleństwo to prawda. I o tym miejscu oczywiście słyszał. Miało w sobie coś, co go pociągało. Coś szczególnego, przynajmniej sądząc po opisach. Było to miejsce w które zaciągnąłby swoją matkę, gdyby ta żyła, bo ją cechował podobny pociąg do miejsc nietypowo... melancholijnych, opuszczonych, dostrzegała w nich pewien romantyzm, a on chyba też zaczynał. A dusza zaklęta na zawsze w tym miejscu! To dopiero coś.


18.07-27.07.56 | Jonathan Bojczuk | Kryjówka Pisarzy
Kiedy wchodził na statek czuł się podekscytowany jak kilkulatek który pierwszy raz widzi wodę. Rozglądał się dookoła, ale trzymał Bojczuka, który miał mu pokazać co ma robić, gdzie być, czego nie robić i wszelkie inne bzdury. I że ma pilnować psa, ale to dosyć oczywiste.
- To jest genialne. - oznajmił jedynie, kiedy patrzył jak wielkie żagle stają na maszcie i statek odbija się od portu. Patrzył na oddalający się tłum, a uśmiech na jego twarzy już dawno nie był równie szeroki i równie beztroski.


Sierpień

03.08.1956r | Neala | Mieszkanie
- Na pewno zaraz ich wypuszczą. Chcesz u mnie posiedzieć?
Nie martwił się. Absolutnie. W końcu Fox to tylko obcy człowiek, znają się ledwo chwilę, a już się czepia o wszystko o co się człowiek czepiać może, same zakazy daje i generalnie to pewnie znalazłoby się jego zdjęcie w encyklopedii pod hasłem zło konieczne. W sumie to nie było konieczne, w każdej chwili Oscar mógł się wynieść, tylko tego nie robił i nic o tym nie mówił, bo jeszcze by się wydało, że wcale nie chciał się wynosić.



15.08.1956r | Norman | Kino
- Ahoj. - w sumie to był ciekaw, czy odpalą im seans. Tłumów nie było i w sumie to Oscar się dziwił, że w ogóle kino działa w całym tym chaosie. - Nie miałem drobniaków więc wykupiłem od razu całe kino, wiesz.
Uśmiechnął się trochę blado, wychodząc na chwilę z roli wystraszonego dzieciaka, czy rycerza, a wchodząc w rolę bogacza który nie schyla się po kwotę mniejszą niż dwieście funtów.
- Więc chyba czeka nas prywatny seans.
Bo cała reszta mugolskiego świata właśnie płonie i wybucha.




Oscar Reid
Zawód : n/d
Wiek : 13
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : n/d
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4896-oscar-reid https://www.morsmordre.net/t5425-poczta-oscara#129109 https://www.morsmordre.net/t5039-oscar#108249 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6228-oscar-reid#153621
Oscar Reid
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach