Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Kryjówka pisarzy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Kryjówka pisarzy   04.12.16 0:57

First topic message reminder :

Kryjówka pisarzy

W jednej z bocznych uliczek można znaleźć wyjątkowe miejsce, magicznie ukryty pokój, określany mianem kryjówki pisarzy z racji spotykającej się tam grupy artystów szukających natchnienia. Pomieszczenie nie jest duże, wypełnione starymi fotelami i kanapami, w rogu znajduje się kominek i sterta bardzo starych gazet.
Wieść niesie, że natchnienie zbierających się tu osób to nie jedyny powód odwiedzin, a plotki lubią rozchodzić się echem. To duch pięknej śpiewaczki, wili, nawiedzającej dawny dom, stanowi główne źródło weny, tym bardziej, że duch eterycznej istoty lubuje się w udzielaniu przybyłym niezwykłych, artystycznych porad. Czyż można dziwić się młodym mężczyznom, stęsknionym zgubionych ideałów piękna, które ofiaruje im duch? A może i ty się skusisz?


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Magnus Rowle
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t4426-magnus-phelan-rowle https://www.morsmordre.net/t4650-korespondencja-m-p-rowle-a https://www.morsmordre.net/t4655-careless-whisper https://www.morsmordre.net/f310-cheshire-farndon-posiadlosc-rowle-ow https://www.morsmordre.net/t4652-skrytka-bankowa-nr-1118 https://www.morsmordre.net/t4786-magnus-rowle
Zawód : reporter Walczącego Maga
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Dotknij mnie tam, gdzie uważasz, że
może być serce
Rozetnij żebra, częstuj się,
bierz
co chcesz
OPCM : 20
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 36
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka pisarzy   15.06.17 10:01

W uszach dźwięczała mu cisza. Paskudna, tego rodzaju, którego słyszeć nie lubił, nie chciał. Ciężki, chrapliwy oddech dobywał się z jego płuc i właśnie to stojące powietrze odpowiednio przefiltrowane trafiła do świadomości Magnusa. Żadnych przeszywających krzyków. Żadnych jęków. Żadnego błagania. Żadnego spania, cichutkiego szmeru krwi płynącej po brodzie z przygryzionego języka. Symfonia mdlącej porażki. Już ten mierny błysk zapowiadał nieudolność, lecz Magnus do końca się łudził, zaślepiony furią, że jednak zemsta się dokona. Chciał oglądać Milburgę wbitą w ziemię i startą na proch jego własnymi rękami: prosta lekcje, że umów należy dotrzymywać. Jeśli nie po dobroci, to postanowił przypomnieć jej o tym własnymi metodami, nieco tylko odbiegającymi od edukacyjnych standardów Durmstangu. Tam też karano magią, nie tak potężną, lecz pierwowzór wyniósł od najsurowszych profesorów, którzy obecnie zapewne zmierzyliby go wzrokiem pełnym pogardy. Nie udało mu się. Zawiódł. Najbardziej - na sobie. Podkopane poczucie nieomylności i doskonałości nie mogła zostać załagodzone niczym innym, jak efektem, acz zamiast zbierać w sobie magiczną energię, Rowle biernie przysłuchiwał się utyskiwaniom ducha. Czyniącego mu wymówki? Śmieszne, że akurat w martwej, Dolovov znalazła sobie obrończynię, nie mogącą wskórać absolutnie nic. Jak niby miała go zatrzymać?
-Nie wtrącaj się - wysyczał, z nikłym zainteresowaniem obserwując to przezroczyste widmo, które zachowało w sobie część dawnej urody. W kontraście z leżącą na podłodze Milburgą była jednak dla Magnusa zupełnie nieatrakcyjna, wypadała blado i nieciekawie. To czarne włosy sklejone krwią wywołałaby zachwyt Rowle'a, to sprzeciw z gardła Dolohov mógłby na moment odwlec tortury. Duch nie miał żadnej mocy sprawczej, żadnej władzy nad nim i w swym uporze aspirował do świadka jego pastwienia się nad prawie bezbronną kobietą. Nadal miała różdżkę, czemu nie czyniła z niej użytku?
-Crucio - powtórzył raz jeszcze, starannie, stanowczo, spokojnie, skupiając się na formule, na wizualizacji cierpienia, które miało przypaść jej w udziale, na spazmach ciała, na dziwacznym wygięciu kończyn, gdy zacznie miotać się po ziemi, w durnej nadziei, iż przyniesie to ulgę. Nie patrzył na skutki: wystarczyła mu imaginacyjna uczta, a i tak stracił na Dolohov zbyt wiele czasu. Teleportował się z donośnym trzaskiem, nie patrząc na te dwa (już prawie?) duchy.

Magnus out


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka pisarzy   15.06.17 10:01

The member 'Magnus Rowle' has done the following action : rzut kością


#1 'k100' : 88

--------------------------------

#2 'k10' : 9


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Kryjówka pisarzy   15.06.17 12:29

Po śmierci czuła się niczym duchy przebywające w Hogwarcie, bowiem tak jak oni sprawowali pieczę nad czterema domami, tak ona opiekowała się kryjówką pisarzy. Dzięki temu czuła się szczęśliwa nawet po śmierci. Mogła mieć ciągły kontakt z artystami, z którymi dane jej było rozmawiać, a nawet być ich inspiracją. Sama nie mogła tworzyć nic nowego, lecz mogła pomagać nowym talentom, pragnącym pozostawić po sobie ślad na ziemi. To była jej spuścizna, którą miała się zajmować do końca istnienia świata bądź tego miejsca, którym się opiekowała. Myśl, że ktoś przyszedł do jej małego przybytku kultury w celach nikczemnych, napawała ją złością. Cóż jednak mogła zrobić będąc istotą bez ciała? Nie była w stanie nawet dotknąć przybysza, który z taką łatwością przez nią przeszedł, ignorując jej uznanie dla jego wyglądu, a później jej próby powstrzymania go przez torturowaniem kobiety. Jedyne co mogła robić to głośno krzyczeć i rozpraszać nieznajomego z nadzieją, że postanowi odejść. I ostatecznie to uczynił przed tym jednak ostatni raz wypowiadając jedno z trzech zaklęć niewybaczalnych, którego brzmienie napawało ją grozą. Obserwowała cierpienie kobiety zasmucona i jednocześnie zła. Nie mogła jednak nic zrobić, była tylko duchem. Moc zaklęcia jednak zaczynała słabnąć, aż w końcu jego wpływ zanikł pozostawiając jednak cierpienie w ciele ciemnowłosej. Srebrnowłosa zbliżyła się do niej, klękając obok.
- Nie mogę Ci pomóc, lecz jeśli to coś znaczy to możesz tutaj zostać dopóki dojdziesz do siebie i będziesz mogła wrócić do domu lub zwrócić się do jakiegoś uzdrowiciela - po tych słowach zjawa wstała kierując się w stronę małego okna w pomieszczeniu. Wyjrzała na zewnątrz, obserwując ciemną, pustą ulicę. Na zewnątrz nie było nikogo.
W pomieszczeniu zapanowała cisza. Usiadła na podłodze, chcąc posłuchać odgłosów padającego deszczu. Po chwili jednak dotarło do niej, iż pogoda poprawiła się, a jedynym śladem po ulewie były krople co jakiś czas spadające z mokrych dachów.
Westchnęła, po czym zaczęła śpiewać jedną z ballad, których nauczyła ją babcia. Melodia była spokojna i pełna smutku, który tak idealnie pasował do chwili. Opowiadał o utraconej miłości i samotności, która stała się przyczyną samobójstwa pięknej kobiety żyjącej wieki temu.

|zt




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : żeglarz
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Jezu, jak się cieszę
z tych króciutkich wskrzeszeń
kiedy pełną kieszeń znowu mam!
Znowu mogę myśleć
trochę jakby ściślej
i wymyślać śmiało nowy plan.

I pięknie jest!
Nieskromnie bardzo jest!
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka pisarzy   12.08.18 12:02

7.07?

Dzielnica portowa nie miała przede mną tajemnic, znałem ją właściwie lepiej niż własne kieszenie, bo z kieszeni czasem coś gubiłem (niektóre dziury nie dawały za wygraną, choćby je cerować po stokroć!), a tutaj zawsze umiałem odnaleźć właściwą drogę. W każdym razie zwiedziłem ją wzdłuż i wszerz, znałem każdy zakamarek, tylko do tego jednego tajemniczego miejsca zawsze było mi nie po drodze! W domu mojej matki spotykałem pisarzy i poetów, z pasją opowiadających o niezwykłym domu w porcie, gdzie duch pięknej wili napełniał ich serca natchnieniem. A tam gdzie piękne kobiety (chociażby niematerialne), tam i Johnatan Bojczuk! No i oczywiście obcowanie z niezwykle inspirującą śmietanką towarzyską lokalnych literatów również sprawiało, że chciałem tam być już-zaraz. Prawdę powiedziawszy książki nie były mi nigdy nader bliskie, trochę wstyd w sumie, więc dodatkowe nauki wyciągnięte z tego spotkania były mi jak najbardziej na rękę. Miałem nawet wyborne towarzystwo w postaci małego Oscara Reida, który szedł w tej chwili tuż obok mnie. Lubiłem tego dzieciaka - poznaliśmy się pewnego razu w teatrze jego dziadków, gdzieś pomiędzy garderobami, w czasie kiedy zechciałem oddać swe serce jednej z blond aktoreczek... Co prawda nasz obiecujący związek rozpadł się po wspólnie spędzonej nocy, ale znajomość z Oscarem przetrwała. Kobiety odchodzą, kumple zostają jak widać...
- I co Oski? Zaliczyłeś rok bez problemu? - pytam, posyłając mu szeroki uśmiech - Jakie plany na wakacje, hm? - to tylko dwa miesiące laby, więc w sumie byłem ciekaw co takiego planuje na ten sielski czas. Atmosfera może niespecjalnie sprzyjała beztrosce, ale dzieci wciąż były tylko dziećmi, miały prawo się bawić - Gotowy na wspięcie się na wyżyny literatury? - unoszę obie brwi, kiedy zatrzymujemy się przed budynkiem i mierzę spojrzeniem najpierw dom, a później mojego towarzysza - Jak będą tam jakieś panienki to pamiętaj - pewność siebie to podstawa, oczaruj je swoją osobowością. I uśmiech, nie zapominaj o uśmiechu. - był już w takim wieku, że powinien interesować się dziewczętami... Chyba... Właściwie nie do końca wiedziałem ile tak dokładnie ma lat.






Powrót do góry Go down
Oscar Reid
avatar

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4896-oscar-reid https://www.morsmordre.net/t5425-poczta-oscara#129109 https://www.morsmordre.net/t5039-oscar#108249 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6228-oscar-reid#153621
Zawód : n/d
Wiek : 13
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : n/d
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 8
UROKI : 4
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka pisarzy   12.08.18 13:14

Oscar lubił duchy. Jak chyba każdy chłopiec wychowany niemagicznie, który nagle odkrywa, że to wszystko, cała magia, istoty które wciąż po życiu egzystują - że całe to szaleństwo to prawda. I o tym miejscu oczywiście słyszał. Miało w sobie coś, co go pociągało. Coś szczególnego, przynajmniej sądząc po opisach. Było to miejsce w które zaciągnąłby swoją matkę, gdyby ta żyła, bo ją cechował podobny pociąg do miejsc nietypowo... melancholijnych, opuszczonych, dostrzegała w nich pewien romantyzm, a on chyba też zaczynał. A dusza zaklęta na zawsze w tym miejscu! To dopiero coś.
Był tu już wcześniej, za pierwszym razem nie natrafiając na nikogo, a drugim razem dostrzegł ducha i bardzo się starał by ten duch go nie zobaczył. Obserwował cicho, z ukrycia, wpatrując się w duszę z zainteresowaniem, po czym szybko dał nogę nie chcąc przeszkadzać. A teraz szedł z kompanem poznanym w teatrze, który w sumie to trochę mu nawet imponował i którego polubił, bo ten miał jakiś talent, jakoś tak zakręcał dookoła siebie ludzi i nawet dziadek nie nazywał go hultajem mimo że wszem i wobec wiadome było, że mały skandal mu w teatrze zrobił z jedną z aktorek! I wiedział jak z kobietami rozmawiać i te nie uważały Johna za uroczego, tylko traktowały go poważnie!
- Gdyby zielarstwo nie istniało, miałbym w życiu mniej problemów. - oznajmił niezbyt zadowolony. Na pytanie o wakacje za to wzruszył ramionami mało eleganckim gestem, który Leo zawsze ganił. Ale Leo w sumie to już nie ma znaczenia. - W sumie to nie mam planów, ale dużo jestem narazie po magicznej stronie.
Stwierdził tylko, bo tłumaczenie wszystkich tych przeprowadzek chyba nie miałoby sensu, większość znajomych z okolic teatru myślało że Oscar z dziadkami mieszka na piętrze teatru właśnie i tak było wygodnie. Szczególnie, że mugolom tym ciężej by było tłumaczyć niektóre rzeczy.
- A ty masz jakieś plany? - zagadnął zaraz, bo jak tylko się dowiedział, że Johnny jest żeglarzem to ciągle dopytywał go o to gdzie był i gdzie miał być i generalnie strasznie mu się temat spodobał. No, ale dotarli przed budynek i też popatrzył na niego.
- Bo ja wiem. Ale to super miejsce żeby poczytać. Nawet Shakespeare wydaje się tu mniej beznadziejny. - stwierdził, nie zamierzając ukrywać swojej niechęci względem literatury dawnej, która nie raz była powodem jego sprzeczek z najlepszym kumplem - Normanem - i powodem niezadowolenia dziadka. No, ale nie lubił i chyba nikt tego nie zmieni. W tak klimatycznym miejscu jednak nawet to dało się czytać!
- Tajest! - dodał jeszcze. W sumie to w szkole mu całkiem nieźle szło, nawet spotkał się parę razy z kilkoma dziewczynami, jakośtak potem nie wyszło, ale było fajnie! Wszedł do budynku tak jak ostatnio, drzwi pozostawały lekko uchylone. Widział jeszcze kąt w którym siedział ostatnio, trochę mniej kurzu tam było i rozłożona gazeta, bo ją oglądał i nie odłożył na miejsce. Ducha póki co nie widział.
- Ciekawe kto tu mieszkał i co się działo, zanim opuszczono ten budynek. - stwierdził, już układając sobie w głowie możliwe fabuły.




Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : żeglarz
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Jezu, jak się cieszę
z tych króciutkich wskrzeszeń
kiedy pełną kieszeń znowu mam!
Znowu mogę myśleć
trochę jakby ściślej
i wymyślać śmiało nowy plan.

I pięknie jest!
Nieskromnie bardzo jest!
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka pisarzy   12.08.18 15:08

- Trudna to sztuka, to całe zielarstwo, nie? Ale nie łam się, niespecjalnie przydaje się w życiu po szkole. - zerkam na niego kątem oka, bo sam też zawsze miałem z tym problemy. Zresztą z czym nie miałem? Raczej marny był ze mnie uczeń, czasem nawet się dziwiłem jak to się stało, że udało mi się skończyć szkołę. Ale było minęło i uczyłem się teraz całkiem innych rzeczy, a jedynym mym psorem pozostawało życie. Jakże pięknie to brzmi! Poetycka atmosfera chyba zaczęła mi się już udzielać...
- Po magicznej? - zdziwiłem się, ale w sumie - Wokół mugoli dzieją się ostatnio dziwne rzeczy, co? - wokół nas w sumie też, ale tylko jak się nam zachciało czarować, na szczęście. Tamci biedacy mieli niestety dużo mniej szczęścia i musieli zmagać się z czymś, czego kompletnie nie rozumieli.
- 19 płynę do Calais, ale to żadna wielka wyprawa, tylko kilka dni w drodze. - wzruszyłem ramionami. Rad byłem, że chociaż tyle udało mi się złapać, chociaż szczerze powiedzawszy czymże to było w porównaniu do wielu miesięcy spędzonych na otwartym morzu? To tego mi brakowało najbardziej... Niemniej lepszy rydz niż nic.
- Nie lubisz Szekspira? Myślałem, że to klasyk. - skoro nawet ja, mając zerowe pojęcie o literaturze, znałem to nazwisko, to coś musiało być na rzeczy. Zresztą Romeo i Julia potrafili mnie wzruszyć, piękna historia zakazanej miłości - To kogo jeszcze nie polecasz? - śmieję się, bo skoro zdecydowanie gardził Szekspirem, to może innych klasyków również miał w głębokim poważaniu? A dla mnie każde kolejne nazwisko było czymś całkiem nowym. Wchodzę do środka zaraz za chłopcem i rozglądam się dookoła - we wnętrzu panuje cisza, nie jednak taka niepokojąca jak czasem w różnych miejscach, jakaś całkiem inna, nawet przyjemna, chociaż spodziewałem się raczej czegoś innego. Czegoś pokroju domu mojej matki, gdzie cisza nie panowała nigdy.
- Ciekawe. Może będziemy mieli okazję zapytać? - puszczam do Oscara oczko, bo mam nadzieję, że jednak trafimy tu na tego ducha, o którym mówiono, a nie tylko kłęby kurzu - te uniosły się z materiału fotela, gdy opadłem na niego ciężko. Odkaszlnąłem, machając dłonią przed twarzą, a zaraz obie oparłem na podłokietnikach.
- Myślę, że spotykali się tu poeci i muzycy, że w czasie wojny była to kryjówka uczonych, którzy nauczali tego, co było wówczas zakazane... Wiesz, nie mówię o jakiejś złej magii, tylko o takiej, która wypełniała serca artystów. Pewnie zaczytywali się w pismach, które niosły ze sobą nadzieję, wymieniali mądrościami, prowadzili dyskusje pełne pasji... - westchnąłem - Zobaczymy co tu zostawili? - sięgnąłem po jedną z książek, walających się wokół i przetarłem dłonią okładkę - Goethe... - przeczytałem nazwisko autora, po czym wbiłem spojrzenie w Oscara - Mówi ci to coś?






Powrót do góry Go down
Oscar Reid
avatar

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4896-oscar-reid https://www.morsmordre.net/t5425-poczta-oscara#129109 https://www.morsmordre.net/t5039-oscar#108249 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6228-oscar-reid#153621
Zawód : n/d
Wiek : 13
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : n/d
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 8
UROKI : 4
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka pisarzy   12.08.18 16:06

- Mam nadzieję, bo między roślinnością czuję się czasem jak jeden z Czterech Jeźdźców Apokalipsy, po prostu wszystko mi w dłoniach więdnie. - przyznał, kręcąc przy tym głową z niezrozumieniem. Nie miał ręki do roślin, był z nimi na bakier, nie potrafił, jakoś tak kiedy inni intuicyjnie wiedzieli co z nimi robić, on pozostawał jakby tego zmysłu pozbawiony.
Na wspomnienie dziwnych rzeczy, Oscar lekko skinął głową.
- Boją się spotykać większymi grupami, bo co rusz coś się dzieje. W sumie to wszystkiego zaczynają się bać, choć by tego nie powiedzieli. Chaos. I ile to może trwać? - często zadawał to pytanie. Sam się bał. Teatr był tykającą w kółko bombą anomalii, odwiedzanie dziadków stało się niebezpieczne, niemagiczna strona doznawała co chwila jakby bombardowania magią z każdej możliwej strony.
Dopiero wspomnienie o wyprawie trochę wybiło Oscara z kiepskiego humoru. Przed oczami miał dalekie lądy, łódź podskakującą na falach. Brzmiało jak świetna przygoda.
- Brzmi genialnie. - przyznał z pewną dozą ekscytacji. - Wiele bym dał, żeby kiedyś popłynąć. - przyznał. Nie sądził, żeby to było możliwe, w końcu nic o pływaniu nie wiedział, pewnie by przeszkadzał. Ale eh, to brzmiało tak świetnie, że nie ważne, i tak chciał!
- Może być klasykiem, nie muszę go lubić. Dziadek dręczył mnie Romeo i Julią, czy Makbetem, ale te postaci są tak tragicznie płytkie, że na prawdę nie rozumiem o co z nimi chodzi, że tak wszyscy to kochają. - przyznał. Dziadek mógł być z tej jego niechęci niezadowolony, Rineheart mógł się kłócić, on wie swoje. - Generalnie za bardzo za jakoś mocno starymi książkami nie przepadam. - dodał, wzruszając przy tym ramionami. Cenił za to książki pisane współcześnie. W sumie poprzedni wiek też mu podchodził, ale starzej to już raczej nie bardzo. - Spróbuj Huxleya czy Bradbury'ego na przykład, mogę ci coś podrzucić. - zaproponował zaraz. Często dostawał od dziadka nowości, a czasami sam szperał za czymś, głównie jednak w antykwariatach. - Ale to mugolskie wszystko. - dodał jeszcze, bo jeśli chodzi o magiczną literaturę, wiedzę miał mniejszą, miał zamiar ją z czasem nadrobić, jednak nie da się niestety przeczytać wszystkiego na raz!
Wizja jaką roztaczał przed nim Bojczuk widocznie się bardzo Oscarowi spodobała. Była w tym jakaś magia, coś szczególnego, artystyczny światek który Oscar zawsze lubił obserwować, w którym chciałby brać udział.
- Chciałbym to zobaczyć. - przymknął na moment oczy, kiedy usłyszał kolejne nazwisko.
- Nigdy nie rozmawiaj z dziadkiem o książkach, dobrze radzę. - uśmiechnął się trochę rozbawiony, kiedy okazało się, że jego rozmówca jest trochę na bakier z klasyką literatury. - A przynajmniej nie zanim trochę nie ponadrabiasz. On nie do końca rozumie fakt, że czarodzieje rozumieją tyle mugolskiego świata co mugole czarodziejskiego i to, że umiesz zrobić eliksir nie zwalnia cię z tego, że powinieneś się znać na matematyce i znać mugolskie książki. - to czasami było bardzo niesprawiedliwe, w tej chwili jednak Oscar mówił trochę z rozbawieniem. Dziadek bardzo się starał by Oscar nie pozostawał za mocno z tyłu, ubolewając zawsze jak się okazywało, że młody Reid to jednak ma spore braki w wiedzy, przynajmniej tej mugolskiej - lekiem na jego niezadowolenie był fakt, że chociaż książkami się chłopak sam z siebie interesował.
- Pisarz, dość stary. - stwierdził, trochę marszcząc przy tym nos. - Fausta napisał, to jeden z najpopularniejszych mugolskich tytułów. Nie czytałem jeszcze, ale pewnie niedługo się zabiorę. - wzruszył ramionami. Wolałby zostać przy współczesności, ale nie kłócił się z dziadkiem, kiedy ten podsuwał mu starsze książki mówiąc, że jak chce krytykować to niech chociaż ma do tego postawę: wiedzę. A czasami coś mu się nawet i spodoba.




Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : żeglarz
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Jezu, jak się cieszę
z tych króciutkich wskrzeszeń
kiedy pełną kieszeń znowu mam!
Znowu mogę myśleć
trochę jakby ściślej
i wymyślać śmiało nowy plan.

I pięknie jest!
Nieskromnie bardzo jest!
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka pisarzy   12.08.18 23:11

- Nie można być dobrym we wszystkim. - puszczam mu oczko. No taka prawda przecież, a na pewno były przedmioty, w których wymiatał! Mądry był z niego dzieciak, porządny, grzeczny, rówieśnicy pewnie go uwielbiali.
- Oby już niedługo. - wzruszyłem ramionami, ale nie sądziłem by anomalie niebawem miały ustać. Z drugiej strony nagle przyszło, nagle poszło, niezbadane są wyroki losu.
- Żeglarstwo to ciężka robota. - roześmiałem się - Piękna, to fakt, ale ciężka. - taka prawda. Niełatwo oporządzić statek, wymagało to wiele siły, sprytu, wytrzymałości i samozaparcia, dawało jednak mnóstwo satysfakcji. Bardzo łatwo było się zauroczyć - Chcesz płynąć ze mną? To znaczy... nic nie obiecuję, ale mógłbym pogadać z kapitanem. Każda ręka do pomocy się przyda. Tylko czy twoi dziadkowie nie mieliby nic przeciwko? I podstawowe pytanie - umiesz pływać? - bo nie wziąłbym go na morze, gdyby nie umiał! To by było jak morderstwo w końcu, a ja nie chciałem mieć nikogo na sumieniu, tym bardziej Oscara.
- Postaci, postaciami, nie każdy bohater musi budzić sympatię, myślę, że chodzi o same historie, są bardzo... pouczające. - tak tylko gdybałem, ostatecznie kompletnie nie znałem się na literaturze, ale to chyba działało trochę jak teatr w starożytności - ludzie szukali w tych opowieściach katharsis i każdy zapewne wyciągał swoje własne wnioski - Chętnie pożyczę. - na wieczne nieoddanie, hehe. Nie no, nie był ze mnie taki prostak, znajomych nie okradałem, miałem jakieś zasady!
- No ej, dopiero wstępuję na tę ścieżkę. - wyszczerzyłem zęby w uśmiechu, wbijając spojrzenie w chłopaka. Nieświadomie pogładziłem palcami okładkę, z niejaką czułością, można rzec, po czym zajrzałem do środka, przesuwając wzrokiem po stronie tytułowej - nie był to Faust, niestety, a inne dzieło, w dodatku wydane po niemiecku - Niemiec? - zapytałem - Faust, zapisuję na kartach pamięci. - przyłożyłem jeden palec do skroni i wtedy to usłyszałem - cichutka muzyka, równie subtelny śpiew, wiedziałem skąd się wziął, nie miałem jednak pojęcia, z którego miejsca dochodził.
- Słyszysz to? - spoglądam na Oskiego, po czym wodzę wzrokiem dookoła, odkładając książkę na poprzednie miejsce, powoli wstaję z fotela, mocno zaciskając palce na podłokietnikach. Śpiew nasila się z sekundy na sekundę i nagle z jednej ze ścian wyłania się półprzezroczysta, srebrzysta sylwetka. To co o niej mówili było całkowitą prawdą - była przepiękna. Długie włosy falowały jakby niesione lekkim zefirem, elegancka suknia otaczała smukłą, drobną sylwetkę, a wielkie oczy spoczęły najpierw na moim towarzyszu, później na mnie. Poczułem jak moje serce bije szybciej... W tym momencie doskonale wiedziałem dlaczego jest natchnieniem dla zaglądających tu pisarzy - sam opiewałbym jej urodę w wierszach, gdybym tylko potrafił je tworzyć. Kłaniam się, nie spuszczając jednak wzroku z ducha, a ona milknie.
- Pani... - witam ją jednym słowem, na co uśmiecha się łagodnie - Wabieni opowieściami o tym niesamowitym miejscu, przyszliśmy przekonać się na własnej skórze czy to wszystko prawda, jeśli jednak nie jesteśmy tu mile widziani, wystarczy jedno twoje słowo.






Powrót do góry Go down
Oscar Reid
avatar

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4896-oscar-reid https://www.morsmordre.net/t5425-poczta-oscara#129109 https://www.morsmordre.net/t5039-oscar#108249 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6228-oscar-reid#153621
Zawód : n/d
Wiek : 13
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : n/d
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 8
UROKI : 4
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka pisarzy   12.08.18 23:48

Przystanął aż na moment, słysząc propozycję i z rosnącą ekscytacją wpatrywał się w żeglarza z niedowierzaniem jak dziecko któremu obiecano nierealnie wielki prezent na urodziny. Ma szansę wypłynąć w morze! Jeśli tak to nic go nie powstrzyma.
- Zgodzi się, na pewno się zgodzi. - stwierdził. Dziadek ma szansę się zgodzić, a jeśli się nie zgodzi to Oscar chyba i tak ruszy. Mimo olbrzymiego szacunku dla starszego człowieka, miał przed sobą przygodę życia, nie mógł nie ruszyć! Pytanie co z Foxem, bo sprawić żeby dziadek się nie dowiedział to pikuś - wystarcz mu nie powiedzieć. Ale Frederic vel ojciec to już inna sprawa, a pewnie się nie zgodzi, bo w sumie to ciągle się martwi i martwiąc czymś znowu czegoś zabrania. No, ale Oscar to jakoś zorganizuje, coś zrobi. MUSI się udać! - Umiem. - zapewnił zaraz. No, nie bał się wody i mniej więcej pływał. Na zawody by się nie nadawał, ale liczne wakacje nad okolicznymi jeziorami dały swoje. - Kiedy będziesz wiedział, czy mogę popłynąć? To duży statek? Można na statek zabrać psa? Orlok jest super, nie przeszkadzałby, a nie mogę go samego tak zostawić. - zaczął zaraz zadawać wszystkie pytania, jakie mu wpadły do głowy, bo już chciał wiedzieć, wszystko, już chciał na tym statku być. Tak się cieszył na ten pomysł, że nawet kombinował, że w sumie to Normanowi w razie czego Orloka podrzuci. Ale wolałby jednak mieć przyjaciela przy sobie. Orloka w sensie. - Co właściwie masz robić, coś przewozicie? Dużo ludzi na takim statku jest? Faktycznie mocno na nich zarzuca i podskakują na falach? I szybko pływa?
Oh, opowieści i tak nic nie dadzą, wiedział to, musi sam zobaczyć. W swojej wyobraźni już tam na wodzie był, już płynął i to nie ważne, że kompletnie się nie znał.
W końcu jednak musiał odpuścić trochę, bo w środku inne tematy się jakoś tak pojawiły i nastrój był jakby inny. Nadal jednak Oscar był jakiś taki poweselały.
- Romeo i Julia w ciągu doby zakochali się w sobie i w wyniku głupich zbiegów okoliczności popełnili samobójstwo. Podziękuję. - wywrócił oczami. Nie lubił tej książki, nie lubił tej sztuki. Może trochę sam spłycał całość w tej chwili, jednak książka o jakiej mówił była jedną z tych które skończył czytać z ulgą, nie z tęsknotą do kolejnych stron. A to nie zdarzało się często!
- Chyba tak. - zmarszczył lekko brwi, w sumie to nie był pewien, ale tak mu świtało, że chyba niemiec. Zaraz jednak gadanie o Fauście przerwał śpiew. Skinął lekko w odpowiedzi na pytane i zaczął się rozglądać. Już raz słyszał ten głos i tak samo, jak ostatnim razem, wycofał się trochę, zamierzając obserwować ducha z ukrycia. W tej chwili jednak Bojczuk odezwał się do kobiety.
Duch nie odpowiedział na słowa żeglarza. Przezroczysta kobieta unosiła się trochę nad ziemią, poruszała się jednak jakby czuła grunt pod stopami. Śpiewała cichym, melancholijnym głosem, poruszając się jakby w jakimś tańcu. Czasem układała ręce jakby dla partnera.
- Nie musicie odchodzić. - powiedziała w końcu, choć nie przestawała wcale poruszać się w powietrzu. - Ale radziłabym z większą dojrzałością podchodzić do literatury naszych przodków. A tę książkę warto przeczytać. Podobno są już wspaniałe tłumaczenia, choć nic nie dorówna oryginałowi. Goethe to prawdziwy geniusz poezji, żadne tłumaczenie nie odda jego finezji. - zapewniła, przystając w końcu przed dwójką. Dopiero po chwili spojrzała na Oscara. - Widziałam cię tu już wcześniej.
Oznajmiła, dając chłopakowi do zrozumienia, że wcale nie był taki niezauważony.
- Mam nadzieję, że w niczym pani nie przeszkadzałem. - odpowiedział zaraz, uśmiechając się przy tym lekko, nie odnosząc się do słów o dojrzałości. Dziadek też tak mawiał, on za to twierdził, że w każdym wieku ma prawo do swojego gustu i swojej opinii.




Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : żeglarz
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Jezu, jak się cieszę
z tych króciutkich wskrzeszeń
kiedy pełną kieszeń znowu mam!
Znowu mogę myśleć
trochę jakby ściślej
i wymyślać śmiało nowy plan.

I pięknie jest!
Nieskromnie bardzo jest!
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka pisarzy   13.08.18 12:27

Pytanie zrodziło więcej pytań i wcale się temu nie dziwiłem, szczególnie, że Oscar wydawał się być bardzo podekscytowany moją propozycją. Zmarszczyłem brwi.
- Poczekaj, poczekaj! Powoli! W przeciągu kilku dni powinienem już wiedzieć, to mały statek, taka mała pinka... Oko Posejdona. Galion rzeźbiony jest w postać brodatego króla mórz i oceanów, a w miejscu prawego oka lśni najprawdziwszy diament, stąd nazwa. Naprawdę piękny statek. - kiwam głową, przez chwilę dumając nad kolejnymi pytaniami - Pies? Nie mam zielonego pojęcia, okaże się. Transportujemy tkaniny, całe zwoje tkanin z różnych materiałów i o różnych kolorach. Załoga liczy około 30 chłopa. Czy rzuca? W sumie zależy od warunków. Pinasy mają to do siebie, że są szybkie i zwrotne... Zresztą zobaczysz na własne oczy, tylko hej! Nic nie obiecuję, nie chcę byś później poczuł się rozczarowany, jeśli jednak nic z tego nie będzie. - mówię, bo w gruncie rzeczy nie byłem do końca pewien czy to się uda. Podobał mi się jego entuzjazm i gdyby to ode mnie zależało za kilka dni wsiadłby z nami na statek. Ale właśnie - ja nie miałem nic do gadania, ostatnie słowo zawsze należało do kapitana.
- Jak tak o tym mówisz, to faktycznie brzmi beznadziejnie, ale z drugiej strony... Mówi też o tym do jakich tragedii prowadzą bezsensowne waśnie, jak upór rodziców potrafi zniszczyć życie ich potomków. To nie tylko historia Romeo i Julii, to historia Montekich i Kapuletich, dwóch zwaśnionych rodów, którym oczy zdołała otworzyć dopiero tragedia, ale kiedy się obudzili i wyzbyli tego, co od wieków niszczy ludzkość, kiedy wyzbyli się wreszcie nienawiści, było już za późno. - wzruszyłem ramionami. W sumie niespecjalnie znałem się na analizie literatury, z każdej książki wyciągałem pewne wnioski, być może nie zawsze słuszne. Nie zwykłem jednak kryć się ze swoją opinią i zawsze paplałem choćbym wcale nie miał racji.
Wciąż patrzę na eteryczną postać jak zaczarowany, a każde wypowiedziane przez nią słowo jest najpiękniejszą muzyką dla moich uszu. Czuję jak uginają się pode mną kolana i nie wiem już czy to normalne czy to jakieś czary.
- Dużo wiesz o literaturze, milady? Jesteśmy laikami w tej dziedzinie... Zechcesz rzucić trochę światła na tajemnicze dzieje słowa pisanego? - pytam, bo może mogłaby nam coś poopowiadać, skoro już zaszczyciła nas swoją obecnością. Zerkam na Oscara - Nie chwaliłeś się, że już tu byłeś! - śmieję się. Czyli tylko dla mnie jest to zupełna nowość?






Powrót do góry Go down
Oscar Reid
avatar

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4896-oscar-reid https://www.morsmordre.net/t5425-poczta-oscara#129109 https://www.morsmordre.net/t5039-oscar#108249 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6228-oscar-reid#153621
Zawód : n/d
Wiek : 13
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : n/d
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 8
UROKI : 4
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka pisarzy   13.08.18 22:10

Za późno - Oscar już się nakręcił. Już w swojej wyobraźni przeżył setki przygód, już płynął na statku podskakującym na falach. Na pince, będzie musiał sprawdzić co znaczy ta nazwa, tak samo galion, choć tego się chyba domyślał, ale sprawdzi, żeby nie narobić sobie wstydu, że podstawowych bzdur nie wie. A więcej to mu pewnie Johnny powie. I będzie genialnie, cokolwiek mu tam każą robić, musi być super!
Norman wyskoczy z butów z zazdrości.
- Jasne, będę czekał, wyślij mi sowę najlepiej. - odpowiedział zaraz, choć w jego spojrzeniu było tak wiele radości i podekscytowania, że nie było szans żeby choćby udawać, że jeśli nic z tego nie wyjdzie, będzie koszmarnie zawiedziony. No, w każdym razie doceniał propozycję, doceni starania, a jak się nie uda to chyba w jakiejś beczce się zakradnie na ten statek.
Jakieś plusy z tego, że jest takim kurduplem w końcu wyjdą.
Na wspomnienie o dwóch zwaśnionych rodach jednak zaraz zaczął kręcić głową.
- To z kolei jest część o dorosłych którzy zachowują się jak kilkuletnie dzieci. Problemy w tej książce by nie istniały gdyby ludzie ze sobą rozmawiali. Co jest w sumie śmieszne, bo wiesz to dramat, całość jest jakby dialogiem.
Stwierdził, wzruszając ramionami. Nie podważał zdania towarzysza, niech książka mu się podoba - Oscar przywykł już do tego, że są ludzie którzy ten typ literatury przyjmują z chęcią. W jego opinii dawali się oni oczarować ładnemu językowi, płynnym rymom, rytmowi i otoczce, bo aura książki może i była ładna. To co w środku jednak - przynajmniej dla tego nastolatka niezrozumiałe!
- To książka o nieporozumieniach. Ale wyjątkowo sztucznych.
Zaraz jednak przed nimi stanęła czy raczej uniosła się dusza i Oscar zamilkł i słuchał co ona mówi i patrzył, jaki Jonathan się zrobił jakby inny. Na niego też ta dusza działała, jednak jakby łagodniej. Była piękna. Miała w sobie jakiś melancholijny urok, aż chciało się na nią patrzeć, chciało się jej słuchać.
- O literaturze nie powinno się opowiadać zanim nie przeczyta się odpowiedniej ilości słów. - odpowiedziała kobieta, przesuwając się między kolejnymi książkami. - Ale szczerze polecam zapoznać się także z magiczną poezją, Opplaich, wielki pisarz który w swoich dramatach poszukuje sensu ludzkiego istnienia, za każdym razem odnajdując go w czymś innym, zadając pytania o podstawy naszej bytności. Foul, mistrz na miarę mugolskiego Moliera, choć długo było o nim cicho, gdyż zbyt często wykorzystywał wizerunku sobie współczesnej szlachty, tworząc przy tym piękne karykatury, czy Ivvich, biedak, charłak wychowany na ulicy, nauczył się czytać dopiero jako siedemnastolatek, ale mając lat trzydzieści pisał najbardziej romantyczne i chwytające za serce teksty. - jej oczy aż zabłyszczały, uśmiechnęła się łagodnie, przykładając dłonie do piersi. - A gdy nadrobi pan ich powieści, proszę przyjść, bardzo chętnie porozmawiam.




Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : żeglarz
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Jezu, jak się cieszę
z tych króciutkich wskrzeszeń
kiedy pełną kieszeń znowu mam!
Znowu mogę myśleć
trochę jakby ściślej
i wymyślać śmiało nowy plan.

I pięknie jest!
Nieskromnie bardzo jest!
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka pisarzy   20.08.18 11:50

- W sumie masz wiele racji. - pokiwałem głową, zerkając na Oscara - Ale zmienisz zdanie jak się kiedyś zakochasz. Nieszczęśliwie. - ponownie skinąłem łepetyną, mrugając do młodego jednym okiem, a moje usta wykrzywił delikatny uśmiech. Pewne zdarzenia uwrażliwiały na niektóre historie i ta właśnie była jedną z nich - Znaczy... nie to, żebym ci tego życzył, raczej kiepska sprawa. - wzruszyłem ramionami. Wiadomo, że nikomu nie życzyłem źle!... No, może tylko kilku frajerom, którzy mi w przeszłości zaleźli za skórę, a naprawdę, żeby zaleźć za skórę mi, to już trzeba było być totalnie nieprzystosowanym do życia w społeczeństwie, bo na wiele rzeczy potrafiłem przymknąć oko.
Patrzę na ducha, wodząc spojrzeniem za jej na wpół przezroczystą sylwetką, płynącą w powietrzu jak dumny łabędź, przecinający wody Tamizy. Każde kolejne słowo, wypowiedziane melodyjnym głosem nieżywej śpiewaczki, zapisywało się na kartach mojej pamięci - Opplaich, Foul i Ivvich dołączyli do Goethego, a ja obiecałem sobie, że wszystkie te teksty nadrobię jak najszybciej się da, bo chociaż wciąż stałem tutaj, w tym przedziwnym domu, w tej kryjówce miłośników słowa pisanego, to już chciałem tu wracać. Albo może wcale nie opuszczać tego miejsca? Mieszkająca tu dusza przyciągała jak magnes, ciekaw byłem, czy działała tak na każdego mężczyznę? Pewnie tak, skoro poeci wciąż tu wracali, licząc na jej towarzystwo. Kiwam głową. Chciałbym coś powiedzieć, ale słowa tylko grzęzną mi w gardle, więc wspieram dłoń na piersi, kłaniając się lekko, nie spuszczając jednak wzroku z kobiety. A później zerkam na młodego Reida i łapię go za ramię, mocno zaciskając palce na jego ciele. Na migi mu pokazuję, że chyba na nas już pora - macham więc łbem i takie różne szarady prezentuję. Mam nadzieję, że Oski zrozumie i mnie stąd wyprowadzi, bo już czułem, że zapuszczam korzenie. Wcale mnie nie dziwiło, że poeci wracali tu szukać inspiracji - ja również, jako malarz, już teraz wiedziałem, że na moim kolejnym obrazie nie zabraknie tej subtelnej postaci otoczonej zakurzonymi księgami.






Powrót do góry Go down
Oscar Reid
avatar

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4896-oscar-reid https://www.morsmordre.net/t5425-poczta-oscara#129109 https://www.morsmordre.net/t5039-oscar#108249 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6228-oscar-reid#153621
Zawód : n/d
Wiek : 13
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : n/d
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 8
UROKI : 4
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka pisarzy   20.08.18 23:06

Oscar słuchał wszystkiego i w sumie to nawet był ciekaw - niewiele wiedział o literaturze magicznej, miał jednak tylko trzynaście lat, jak na swój wiek przeczytał już wiele i możnaby uznać, że przeczytał książki które mogłyby uchodzić za dojrzalsze niż nastoletni umysł. Chłonął je jednak bez problemu, ze szczerą fascynacją. Nadal jednak czytanie dzieliło się czasem ze zwykłymi chłopięcymi zabawami, włóczeniem się po mieście, spacerami z psem i wieloma innymi istotnymi sprawami codzienności.
Tak czy inaczej także odnotował wymienione nazwiska w pamięci, zamierzając sprawdzić magicznych klasyków jeszcze w te wakacje, zaraz jednak poczuł uścisk na ramieniu i zerknął w tył na Bojczuka, który widocznie postanowił się już zbierać.
Skinął lekko zjawie, która już znów nie bardzo zwracała na nich uwagę i ruszył za Jonathanem, by opuścić Kryjówkę Pisarzy. W sumie to nie wiedział co go tak w tym miejscu pociąga, może to romantyzm duchów, może poczucie, że czas jakby lekko się tu zatrzymał?
Spojrzał za siebie jeszcze ten jeden raz, kiedy się oddalali, zaraz jednak trochę przyspieszył żeby zrównać krok z Jonathanem. Przez kilka chwil milczeli, każdy po swojemu przeżywając całe to wyjście, nietypowe spotkanie, które na Oscara nadal działało mimo że był tu już kilka razy.
Znów jednak szli dzielnicą portową, którą Oscar bardzo lubił za nietypowy nastrój. Po chwili pociągnięty własnymi myślami zmarszczył brwi i zaczął wypytywać o inny interesujący go temat. Jonathan dużo wiedział o fajnych rzeczach i miejscach!
- Ej, a co takiego jest w Dokach w sumie? Fox strasznie marudził, że mam ich unikać, a wcześniej w sumie to nawet się nimi nie interesowałem. - wzruszył ramionami. Na liście zakazów był oczywiście Nokturn, nic niezwykłego, większość mugolskich okolic (samotnie) i kilka innych typowych, typowo niebezpiecznych rzeczy. - Pójdziesz tam ze mną kiedyś?
Młodzieńcza wyobraźnia została pobudzona. A jednak nie szalał! Chciał iść z kimś tutejszym, kto chyba wie jak sobie nie napytać biedy gdzieś gdzie jest to łatwe.

ztx2




Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka pisarzy   15.10.18 19:45

Naprawa magii

Tu także w wyniku rozładowania magii zapanował istny chaos - moc magiczna była niestabilna, niebezpieczna. Choć za dnia Ministerstwo nie dopuszczało nikogo w pobliże okolic, w których magia szalała najbardziej, ministerialne próby zaprowadzania porządku kończyły się klęską. Nie minęło parę dni, gdy czarodzieje zaczęli zastanawiać się, czy aby na pewno Ministerstwo chce, aby magia została doprowadzona do porządku - postanowili więc wziąć to w swoje ręce.

Odkąd Ministerstwo Magii oznaczyło to miejsce jako niebezpieczne, pojawienie się w nim mogło grozić aresztowaniem przez Oddział Kontroli Magicznej. Do czasu uspokojenia się magii nie można rozgrywać tu wątków innych niż te polegające na jej naprawie.

Opis okoliczności
Kryjówka pisarzy, intrygujące miejsce owiane romantyczną tajemnicą - nawet ona nie zdołała ukryć się przed szalejącymi w Anglii anomaliami. Pewnego dnia porzucone i zapomniane przez pisarzy przedmioty zdecydowały, że to one przejmą kontrolę nad zaczarowanym pokojem. Choć miały w zamyśle służyć do twórczych czynów, pod wpływem nieposkromionej magii zdziczały, stając się żywą bronią. Atakowały kogokolwiek, kto zdecydował się przekonać na własne oczy, czy kryjówka naprawdę istnieje. W ten sposób urokliwe miejsce zamieniło się w niebezpieczną pułapkę.

Etap I
Ledwo przekroczyliście próg, a w waszą stronę z zawrotną prędkością wystrzeliły zapomniane przez artystów poplamione od atramentu pióra; przywodziły na myśl wystrzelone z łuku strzały.

Wymaganie: Poprawne rzucenie zaklęcia Mollio przez oboje czarodziejów.

Niepowodzenie będzie skutkować wbiciem się piór w ciało i zadaniem obrażeń w wysokości 60 PŻ (kłute). Pozostałe przedmioty zerwą się ze swoich miejsc, również chcąc was zaatakować - jest ich zdecydowanie zbyt wiele, byście byli w stanie się przed nimi obronić.

Walka
Przed rozpoczęciem kolejnego etapu należy odczekać co najmniej 24h. W tym czasie do lokacji może przybyć kolejna (wyłącznie jedna) grupa chcąca ją przejąć, by naprawić magię na sposób inny, niż miała być naprawiona dotychczas.

Walka odbywa się zgodnie z forumową mechaniką oraz z arbitrażem mistrza gry do momentu, w którym któraś z grup zdecyduje się na ucieczkę bądź nie będzie w stanie prowadzić dalszej walki.

Etap II
Wymaganie: ST ujarzmienia magii jest równe 130, a sposób obliczania otrzymanego wyniku zależny jest od wybranej metody naprawiania magii.

Uwaga - jeżeli postać posiada zerowy poziom biegłości organizacji, mnoży statystykę nie razy ½, a razy 1. Postać posiadająca pierwszy poziom biegłości mnoży razy 1½.

W metodzie neutralnej każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+Z; wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

W metodzie Rycerzy Walpurgii każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+(CM * poziom biegłości organizacji); wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

W metodzie Zakonu Feniksa każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+(OPCM * poziom biegłości organizacji); wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

Etap III
Wszystkie przedmioty w pokoju zamarły, padając na podłogę i nie okazując jakichkolwiek oznak życia. Nagle usłyszeliście śpiew, który przybierał na sile. Z jednej ze ścian niespodziewanie wyłoniła się eteryczna postać pięknej śpiewaczki. Jej głos, choć z początku przyjemny, rósł w siłę dochodząc do momentu, w którym zaczął przyprawiać was o ból głowy. Ze słów piosenki byliście w stanie zrozumieć tyle, że śpiewaczka nie poczuje się spełniona, dopóki nie natrafi na instrumentalistę, który dorówna jej talentem.

Wymaganie: ST poprawnego zaakompaniowania duchowi wynosi 50. Do rzutu doliczana jest biegłość gry na instrumencie (dowolnym - można założyć, że znajduje się on w pokoju.)

Niezadowolenie ducha sprawi, że jego śpiew przerodzi się w okropny wrzask powodujący u słuchaczy niezwykle silną migrenę odbierającą 80 PŻ (psychiczne) i uniemożliwiającą skupienie się na tyle, by opanować szalejącą magię.



Powrót do góry Go down
Anthony Skamander
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Zawód : Auror
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 13
UROKI : 26
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kryjówka pisarzy   02.11.18 21:29

|20 września

Anthony przetarł spotniałe czoło. Źle znosił upały, a tym bardziej gdy tym towarzyszył taki ukrop.
- Jak w dżungli - jęknął odgarniając spotniałe kosmyki do tyłu przyklejając je do czaszki. W porcie zdawało się być jeszcze parniej niż na przedmieściach. Do tego ten smród. Zmarszczył nos i wsunął się w kolejną wąską, wręcz klaustrofobiczną uliczkę. Światło nie docierało tu tak swobodnie. Prawie pełny księżyc jednak nie pozwalał o sobie zapomnieć przyglądając się ich każdemu ruchowi.
- Z tego co wiem, ta kryjówka powinna być gdzieś tu w bocznej odnodze tej uliczki. Miej oczy szeroko otwarte - zwrócił się do towarzyszącego mu przyjaciela sięgając jednocześnie po różdżkę. Przełożył ją do wiodącej dłoni na której prócz pierścienia zakonu znajdował się sygnet z wtopioną czarną perłą oraz bliźniaczo podobny w wykonaniu lecz z kamieniem ze świetlnego bursztynu. Na piersi pod materiałem cienkiej, śliskiej peleryny trzymała się go alabastrowa broszy. Chłód agrafki iskał co jakiś czas rozgrzaną, spotniałą skórę. Na rzemieniu wokół szyi ciążył mu zaś gryfi pazur wpuszczony za koszulę.
Pierwsze co rzuciło się w oczy to ministralna taśma, a zaraz za nią dość licha barykada. Skinieniem głowy Skamander zwrócił na to uwagę przyjaciela i ruszył jako pierwszy. Przetarcie szlaków nie było czymś wyjątkowo trudny. Wystarczyło się uchylić przed pierwszą przeszkodą, a potem użyć nieco dosadniejszej siły by i druga uległa wpuszczając obu czarodziei do środka. Niewielkie, stare pomieszczenie wypełnione zapachem zakurzonych ksiąg i atramentu. Auror przesunął się nieco mocniej w głąb wypatrując efektów anomalii, którą było czuć wyraźnie w powietrzu. Czaiła się gdzieś w głębi. Nie było co do tego wątpliwości.
- Ponoć to miejsce jest nawiedzane przez ducha więc nie daj się zaskoczyć srebrzystej poświacie - zasugerował tak by przyjaciel nie zareagował zbyt gwałtownie na taka głupotę. Nie wiedział ile wiedział o tym miejscu. Zakładał jednak z góry dla bezpieczeństwa że nie wiele biorąc pod uwagę jego status krwi. Tacy jak on nie zapuszczali się w miejsca jak to. Przeważnie.
Ledwie też skończył swą myśl, a w powietrzu dało się posłyszeć świst. Pisarskie przyrządy jak niby przerośnięte lotki w darta pognały w ich stronę. Anthony poruszył różdżką.
- Mollio




What some folks call impossible, is just stuff they haven’t seen before.
I'll show them.
Powrót do góry Go down
 

Kryjówka pisarzy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Wejście do kryjówki Ghosta w piwnicy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18