Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
French antique I
AutorWiadomość
French antique I [odnośnik]23.08.18 18:20

French antique

Antykwariat znajduje się na parterze piętrowej kamienicy. Już zza witryny widać, że nie jest to miejsce w którym tanio kupi się kilka staroci za podobny ilościowo ekwiwalent knutów. Wiele z nich jest sprowadzanych z różnych zakątków świata na zamówienie klienta lub też z okazji. Można tu nabyć wiele magicznych dosłownie i w przenośni przedmiotów będących prawdziwymi dziełami sztuki wychodzącymi nie tylko z pod rąk martwych już artystów.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Laurent Baudelaire dnia 02.01.19 15:10, w całości zmieniany 1 raz
Laurent Baudelaire
Zawód : Właściciel antykwariatu, artysta
Wiek : 34
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
A gdy czasem, tonący w leniwej niemocy,
Na ziemię łzę ukradkiem zroni w cieniach nocy,
Poeta, nieprzyjaciel snu, dusza marząca,

Zaraz w dłoń swoją zbierze tę bladą łzę żalu,
O odbłyskach tęczowych jak odłam opalu,
I w sercu swym umieści, z dala oczu słońca
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Jasnowidz

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6341-budowa https://www.morsmordre.net/t6376-pan-baudelaire https://www.morsmordre.net/t6372-laurent-baudelaire#161712 https://www.morsmordre.net/f187-dzielnica-portowa-thames-path-7 https://www.morsmordre.net/t6557-skrytka-bankowa-nr-1591#167298 https://www.morsmordre.net/t6398-laurent-baudelaire#162760
Re: French antique I [odnośnik]26.10.18 12:03
5 września

Strasznie lubiłem to miejsce. Stary antykwariat pana Baudelaire. Jak się tylko weszło do środka, to czuć było wszechobecną sztukę, i to taką z górnej półki. Nawet jeśli kurz gromadził się na gładkich ramionach rzeźb i w kątach okazałych ram, zalegał w nierównościach impastów, nie miało to najmniejszego znaczenia. A może nawet dodawało całemu miejscu jakiegoś dziwnego uroku? Jakiejś tajemniczości. Aktualnie stałem przed wejściem, obczajając ustawione na wystawce przedmioty, które spozierały na mnie zza szyby. Pod pachą ściskałem sporych rozmiarów płótno, szczelnie owinięte w szary papier. Tym razem nie była to kopia któregoś z wielkich dzieł, był to mój własny obraz, robiony z początkiem sierpnia na zamówienie... Tylko jak skończyłem, to zamawiająca była zszokowana, wrzeszczała, krzyczała i przeklinała, że już więcej złamanego knuta nie da za TAKI obraz, żem cham, prostak i zboczeniec! Kazała mi sobie ten malunek wcisnąć w cztery litery i jeszcze musiałem oddać zaliczkę, którą od razu roztrwoniłem na alkohol i prostytutki. Aż się skrzywiłem na samą myśl... No, ale może pan Baudelaire doceni mój kunszt? Jeśli nie, to po prostu sprezentuję owe dzieło modelce, myślę, że będzie zadowolona. Pieniędzy co prawda nie zarobię, ale może odpłaci mi się w inny sposób.
W końcu zaciskam palce na klamce i naciskam nań, przekraczając próg antykwariatu. Dzwonek przy drzwiach obwieszcza pojawienie się gościa.
- Dzień dobry, panie Baudelaire! - krzyczę na powitanie, po czym rozglądam się za mężczyzną i podchodzę do lady, zaglądając zań. Nigdzie jednak nie widzę właściciela, to okładam swój obraz, opierając go o kontuar i wodzę wzrokiem naokoło. Przesuwam spojrzeniem po kolejnych drogocennych przedmiotach, tych mniejszych i większych, zastanawiając się ile z nich zmieściłoby się w moich kieszeniach. W końcu chwytam niewielką szkatułkę wysadzaną szlachetnymi kamieniami, z nóżkami rzeźbionymi w szczerym złocie i obracam ją w palcach, oglądając ze wszystkich stron. Piękna robota, nie ma co! Musiała być warta krocie... Przez chwilę zastanawiam się czy pan Laurent zauważyłby zniknięcie? Waham się, przygryzając dolną wargę - kraść czy nie kraść, oto jest pytanie! Ostatecznie przyszedłem tu dzisiaj w interesach, może nie powinienem?...




Johnatan Bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Re: French antique I [odnośnik]31.12.18 16:58
Był to zwyczajny dzień pracy co znaczyło w praktyce tyle, że od rana miałem przyjemność obcować z aż jednym klientem na którego życzenie w zamian za garść monet oddałem pod opiekę figuralny świecznik w barokowym stylu. Miał masywną podstawę, której bryła przeobrażała się w misternie wijący się syreni ogon ustępujący kobiecym biodrom wypchniętych w przód. Dla zachowania proporcji nagie plecy figury zostały wygięte głęboko w tył. Włosy falami plątały się wokół szyi i ramion niechętnie zakrywając nagie piersi. W wyciągniętych ku niebu dłoniach znajdowało się miejsce na świecę ku światłu której posążek zwracał swą twarz pełną umiłowania. Zupełnie jakby figurka przekonana była o trzymaniu słonecznego promienia grzejącego spragnioną ciepła skórę. Trzymając świecę syrena nuciła monotonną pieść o rytmie spokojnego, szumnego morza milknąc z chwilą w której knot gasł. Piękna robota.
Ruch po tym zamarł niemal kompletnie. Pozwoliłem sobie zatem zejść do piwnicznego składzika by zająć się przygotowaniem do wystawienia obrazu z którego nie tak dawno zleciłem zdjęcie klątwy. Po tym zabiegu pozwoliłem sobie przetrzymać go jeszcze dłużej pod swą pieczą i uważnie obserwować czy aby na pewno nic niepokojącego się z nim nie działo. Przekonany byłem, że dźwięk otwierających się drzwi dojdzie do mnie bez problemu, lecz tak właściwie dopiero znany mi podniesiony głos zwrócił moją uwagę sprawiając, że porzuciłem aktualne zajęcie i wspiąłem się na piętro. Nie powiem przepełniał mnie niepokojący stres związany z tym, że właściciel głosu przebywał we wnętrzu antykwariatu samotnie.
- Bojczuk, nawet nie waż się myśleć o tym o czym myślę, że myślisz - mruknąłem z upomnieniem widząc, jak pochyla się nad rzeczami na które zdecydowanie nie było go stać. Poprawiając mankiety koszuli zauważyłem, że nie przyszedł wyłącznie w swoim własnym towarzystwie. Miał ze sobą płótno. Uniosłem z dezaprobatą jedną brew wzdychając męczeńsko - Od razu mówię, że nie mam zamiaru nabywać od ciebie żadnych kopii słuchając opowieści o tym, jak bardzo oryginalne są. Prosiłem również byś nie przychodził w godzinach pracy. To nie jest galeria - niestety.


Opowiedz mi o śmierci, o śnie, który tam prowadzi,
O wypoczynku wiecznym,
Gdzie nie wie się nic o miłości i nienawiści,
ani o zadowoleniu smutnym.

Laurent Baudelaire
Zawód : Właściciel antykwariatu, artysta
Wiek : 34
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
A gdy czasem, tonący w leniwej niemocy,
Na ziemię łzę ukradkiem zroni w cieniach nocy,
Poeta, nieprzyjaciel snu, dusza marząca,

Zaraz w dłoń swoją zbierze tę bladą łzę żalu,
O odbłyskach tęczowych jak odłam opalu,
I w sercu swym umieści, z dala oczu słońca
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Jasnowidz

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6341-budowa https://www.morsmordre.net/t6376-pan-baudelaire https://www.morsmordre.net/t6372-laurent-baudelaire#161712 https://www.morsmordre.net/f187-dzielnica-portowa-thames-path-7 https://www.morsmordre.net/t6557-skrytka-bankowa-nr-1591#167298 https://www.morsmordre.net/t6398-laurent-baudelaire#162760
Re: French antique I [odnośnik]10.01.19 10:07
Kiedy właściciel pojawia się we wnętrzu to wbijam w niego spojrzenie, z wolna odkładając szkatułkę na poprzednie miejsce.
- Raaany, tylko oglądam. - moje ramiona podskakują, a jedna dłoń unosi się do rozwichrzonej czupryny, by przeczesać palcami spirale drobnych loczków. Niespiesznie zbliżam się do własnego obrazu, przesuwając opuszkami po szarej, pomiętej fakturze papieru.
- Spokojna głowa, skończyłem z podrabianiem. Kopiowanie jest dobre dla tych, co się chcą czegoś nauczyć, ja już nauczyłem się prawie wszystkiego. - powtarzałem to za każdym razem. Skończyłem z kopiami. Nie zajmuję się już przemalowywaniem. A nazajutrz wracałem z kolejnym podrobionym obrazem. Tylko pan Laurent miał za dobre oko, potrafiło wychwycić każdy najdrobniejszy szczegół... I jak wychwyciło to się wkurzał, że znowu go chcę oszukać, ech.
- I tak nikogo nie ma, jak ktoś przyjdzie to się zmyję tak, że nawet mnie nie zauważy. - moje ramiona podskakują po raz kolejny. Wiedziałem, że nikt nie przyjdzie; ludzie w większości nie byli wrażliwi na sztukę, nie lubili otaczać się przedmiotami minionych epok i wreszcie nie doceniali ich prostego piękna. Smutne, ale prawdziwe - antykwariat nigdy nie tętnił życiem.
- Tak czy siak, dzisiaj przychodzę z własnym obrazem. Potrzebuję porady i może kilku kontaktów do osób, którym mógłby się spodobać, może panu się spodoba? - przesunąłem dłonią po nierównościach papieru, po czym powoli odwinąłem płótno, prezentując je w całej okazałości. Oczy zaatakowała feeria barw - zieleni, granatów i fioletów, tylko miejscami poprzetykanych innymi kolorami. Na pierwszym planie, wyłożona na tronie splecionym z omszałych gałęzi siedziała ona, królowa tego magicznego lasu, w różowej sukni pełnej falbanek i koronek. Na jej twarz, jakąś zadziorną i poważną spływały delikatne, florystyczne cienie z koron drzew nieumieszczonych na obrazie. Przyciągała spojrzenie, sama miała niezwykle hipnotyzujący wzrok. Była jak te wszystkie śliczne kobiety Muchy - delikatna jednak niepozbawiona jakiejś leśnej drapieżności. Tym co jednak mogło gorszyć było tło - wprawne oko dostrzegało co kryje się między baśniową roślinnością, między szczupłymi pyskami śnieżnobiałych jednorożców. Wijące się w mocno dwuznacznych pozach, subtelne, aczkolwiek wyzywające, nagie ciała kobiet i mężczyzn, miejscami tylko skryte. Orgia barw i kształtów. Ogród rozkoszy.
- I? - pytam, unosząc spojrzenie na Laurenta.




Johnatan Bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Re: French antique I [odnośnik]03.02.19 16:51
- I tego się trzymaj - tylko oglądania. Podkreśliłem siląc się na stanowczy ton, chociaż muszę przyznać że przyłożyłem się do niego słabo. Byłem bardziej zaoferowany obiegnięciem spojrzeniem po półce upewniając się, że szkatułka wróciła na swoje miejsce oraz, że żadna inna magicznie z niej nie zniknęła. Dopiero po tym pozwoliłem osiąść spojrzeniu na Bojczuku.
- Doprawdy... - mruknąłem nie dowierzając w to, że znów słyszę tę samą wymówkę przerabianą nieustannie do słynnego następnego razu. Nie powinno więc go dziwić, że słuchając tej tyrady patrzyłem na niego jak na starą cygankę próbującej wcisnąć mi kartofla z zapewnieniem, że drzewko które z niego wyrośnie będzie rodzić złote dukaty. Podejrzliwość przekuła się jednak zaraz w smutek i zmartwienie. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego jak bardzo miejsce to z dnia na dzień zamierało coraz bardziej. Zapisy z miesięcznego utargu mieściły się już na dwóch stronach rachunkowej księgi. Od utraty rentowności ratował mnie tylko fakt, że kamienica należała do mnie i nie musiałem opłacać wygórowanej kwoty najmu. Nie wiedziałem jednak jak długo to jeszcze potrwa i czy będę z powodu zamknięcia się radował, czy też rozpaczał. Odsunąłem te myśli jednak na bok gestem dłoni ponaglając Bojczuka, że dobrze, niech pokaże. Skoro już się pofatygował to go przecież nie wypędzę od tak bez słowa.
Gdy odsłonił płótno przykuła moją uwagę kobieta na nim uwieczniona. Spoglądała ku mnie wyzywająco, bezwstydnie, silnie. Obleczona w różowe falbany i tkaniny odznaczała się od pstrokatego tła podkreślając tym samym jakby jej dwustronną naturę na którą składała się delikatność oraz władczość godna królowej.
- Kobieta w centrum - pozowała ci modelka? - podpytałem zastanawiając się czy inspirację znalazł w pozującej mu kobiecie czy tworze własnych wyobrażeń o tejże. Podszedłem ostatecznie bliżej by dojrzeć szczegóły. Wyciągnąłem w zaintrygowaniu ręce by pozwolił mi objąć pracę swoich rąk - Jak go nazwałeś? - zastanawiam się błądząc po plamistym tle w cieniu którego znajduje się coś więcej niż leśna sceneria uwita z jednorożców. Rozpusta. Kłębowisko nagich ciał związanych ze sobą płynnym, jednostajnym ruchem pędzla wijących się w subtelne figury i kształty. Bezsprzecznie odważne posunięcie, a jednak bezpiecznie przesunięte na dalszy plan - Czerpałeś może inspirację z prac Hieronima Boscha? Głównie chodzi mi o ogród ziemskich rozkoszy. Może też o Sabacie czarownic lub Fausta i Mefistofelesa Luisa Ricardo Falero. Hm...? - podpytuję z zaciekawieniem nie dzieląc się jeszcze swoją opinią, trzymając młodego artystę w niepewności.


Opowiedz mi o śmierci, o śnie, który tam prowadzi,
O wypoczynku wiecznym,
Gdzie nie wie się nic o miłości i nienawiści,
ani o zadowoleniu smutnym.

Laurent Baudelaire
Zawód : Właściciel antykwariatu, artysta
Wiek : 34
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
A gdy czasem, tonący w leniwej niemocy,
Na ziemię łzę ukradkiem zroni w cieniach nocy,
Poeta, nieprzyjaciel snu, dusza marząca,

Zaraz w dłoń swoją zbierze tę bladą łzę żalu,
O odbłyskach tęczowych jak odłam opalu,
I w sercu swym umieści, z dala oczu słońca
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Jasnowidz

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6341-budowa https://www.morsmordre.net/t6376-pan-baudelaire https://www.morsmordre.net/t6372-laurent-baudelaire#161712 https://www.morsmordre.net/f187-dzielnica-portowa-thames-path-7 https://www.morsmordre.net/t6557-skrytka-bankowa-nr-1591#167298 https://www.morsmordre.net/t6398-laurent-baudelaire#162760
Re: French antique I [odnośnik]14.03.19 14:42
Oddaję mu swoje płótno, żeby mógł się lepiej przyjrzeć. Obejrzeć niektóre detale z bliska, a tych w gruncie rzeczy było tu całkiem sporo. Patrzę jak spojrzenie pana Laurenta przesuwa się po kolejnych częściach obrazu, po barwnych plamach ukształtowanych w konkretne formy; bo tym wlasnie był każdy obraz - mniej lub bardziej chaotycznym zlepkiem muśnięć pędzla.
- Mhm. Pozowała mi modelka. - pozwoliłem sobie nie ujawniać danych, najprawdopodobniej i tak się nie znali; gdyby było inaczej raczej od razu rozpoznałby twarz Cecily Hagrid. Na kolejne pytanie marszczę brwi. Milczę, rzucając krótkie spojrzenie sufitowi.
- Właściwie... - zaczynam, przeciągając nienaturalnie kolejne zgłoski - Nie myślałem jeszcze nad nazwą. To miał być tajemniczy ogród, obraz robiony na zamowienie, takie wie pan, do powieszenia nad kominkiem, ale nie spodobał się. Zamawiająca nim wzgardziła. - wzruszyłem lekko ramionami. Ostatecznie nawet mnie to nie zdziwiło, szkoda tylko ze kazała oddawać zaliczkę, którą przewaliłem od razu na alkohol i dziwki. Biednemu to zawsze wiatr w oczy i szmatą w pysk. Wspieram się na ladzie, układając nań łokcie, głowę zaś na nadgarstkach. Wciąż wbijam spojrzenie w pana Baudelaire, obraz w końcu znam na pamięć. Marszczę lekko brwi dumając nad każdym kolejnym pytaniem.
- Hm, właściwie chyba zrobiłem to nieświadomie. Nie myślałem ani o jednym ani o drugim, ale teraz jak pan o tym powiedział to faktycznie zaczynam dostrzegać pewne punktu wspólne. Kobiety Falery w ogrodach Boscha, co? No i cóż... Dosyć hieronimowskie horror vacui. - kiwam głową. Jakie to niesamowite ile sie można dowiedzieć o swoim obrazie od osób trzecich! Szczególnie jesli te znają się na rzeczy. Odklejam się od lady i z jakimś dziwnym uśmiechem podchodzę nieco bliżej, po czym wskazuję palcem jedną z postaci, rownież ukrytą w leśnej gęstwinie. Gdyby przyjrzeć się lepiej można dostrzec lekko zaznaczoną aureolę ciemnych, spiralnych loków, może nawet haczykowaty nos. Oto wlasnie mój autoakt w kontrapoście, wsparty o jeden z grubych pni drzew, patrzący na całe to dziwne zbiegowisko.
- Mała niespodzianka.




Johnatan Bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
French antique I
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach