Wydarzenia


Ekipa forum
Sypialnia Prudence
AutorWiadomość
Sypialnia Prudence [odnośnik]12.04.21 10:47
First topic message reminder :

Sypialnia Prudence

okój Prudence znajduje się na piętrze. Jest on spory, bardzo jasny - dzięki dużym oknom, które prowadzą na niewielki balkon. Pełen jest książek, które panna Macmillan kolekcjonuje. Przy jeden ze ścian znajduje się ogromne łóżko. Na przeciwko łóżka stoi drewniane biurko i krzesło - miejsce, w którym zgłębia tajniki magii. Sporo w nim kwiatów, Prue jest bowiem fanką roślin. Ściany są jasne, na jeden ze ścian powieszony jest plakat Zjednoczonych.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sypialnia Prudence - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Sypialnia Prudence [odnośnik]14.01.22 22:22
- Sama już nie wiem, co to mogło by być, bo najwyraźniej dla naszego dziadka to chyba nie ma nic gorszego ode mnie i moich prób pomocy innym.- Zdawała sobie sprawy, że Lady raczej nie wypadają wyskoki jak te jej, jednak nie potrafiła siedzieć w miejscu. Powinni przestać przejmować się konwenansami w sytuacji, w której każda różdżka była potrzebna do walki. W końcu wrogów było więcej, a i ona mogła pomóc niewinnym istnieniom. Nie wszyscy jednak mieli podobne zdanie.
- Myślę, że jakbyś się trochę postarał, to byłaby z Ciebie przeurocza dama mój drogi bracie. Na pewno masz więcej ogłady ode mnie.- wyobraziła sobie go w sukience, nie mogła powstrzymać krótkiego wybuchu śmiechu. Dobrze było mieć go dzisiaj tutaj, cieszyło ją to, że znalazł dla niej czas i miał chęć ją odwiedzić.
- Na razie, to choćbym chciała nie mogę za bardzo wstać z łóżka. Ta rana na nodze.. okropnie mi doskwiera, nie mogę za bardzo chodzić. Nie mam więc możliwości, żeby się wychylać, chociaż nie potrafię sobie wyobrazić, że mam leżeć w łóżku, kiedy obok trwa wojna!- widać było, że Prudence naprawdę zależy, aby w pełni zaangażować się w działania przeciwko wrogom. Może nawet nieco za bardzo. Widziała już trochę ich poczynań ostatnimi czasy, miała świadomość, że działają szybko i bezwzględnie, chciała się im przeciwstawić. Jednak co tak naprawdę mogła zrobić ona jedna, sama? Nic. Teraz już w ogóle.
Zobaczyła reakcję brata, kiedy wspomniała o osobie, z którą ostatnio nieco się zbliżyła. Nie tego się spodziewała. Widać było, że jest nieco zaskoczony, może nie powinna mu o tym mówić. W końcu był jej młodszym bratem, jeszcze zaraz ją wyśmieje? - Tak, Leon Longbottom, coś nie tak?- głos jej nieco zadrżał, widać było, że nieco się speszyła. Może i był młodszy od niej, jednak, czy coś w tym złego? Całkiem dobrze im się gawędziło i współpracowało, miała zamiar zobaczyć, jak rozwinie się ta relacja. Teraz to już właściwie nie wiedziała, czy będzie miała zbytnio możliwość się rozwinąć, skoro została zamknięta w Puddlemere, chociaż dziadek napisał, że może on ją odwiedzać, skąd właściwie wiedział o tym, że zdarza im się spędzić razem czas. On miał szpiegów chyba wszędzie.
- Nie mam pojęcia, czy były to sieroty, nie udało mi się jeszcze tego ustalić. Nie do końca było tak, że to ja je uratowałam Quentin, ja stamtąd uciekłam, bo Cygan chciał mnie wydać, nie wiem, jak udało im się uciec, jednak cieszę się ogromnie, że tak się stało.- widać było, że ma do siebie żal o to, jak potoczyła się tamta sytuacja.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sypialnia Prudence - Page 3 D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Sypialnia Prudence [odnośnik]17.01.22 19:45
Nie wiedziałem już co powiedzieć. Nie chciałem się powtarzać po raz milionowy, że dziadkowi przejdzie, bo najwyraźniej nie ważne ile bym to powtarzał nie przekonał bym siostry. Więc zbyłem jej komentarz machnięciem ręki i przewróceniem oczami i nie ciągnąłem go dalej. Ostatnie czego chciałem to rozmowy o rodzinnych dramach.
- Tak? - powiedziałem z uśmiechem i zerwałem się z łóżka. Podbiegłem do jej szafy. Otworzyłem ją i wyjąłem pierwszy lepszy wieszak z sukienką. Przyłożyłem do siebie. - Ta jest fajna. Pożyczysz mi? - zaśmiałem się i po chwili odłożyłem ubranie z powrotem do szafy.
Skrzywiłem się na słowo wojna. Nie wiedziałem co o tym myśleć. Chciałbym potrafić się określić jak Pru. Ale prawda niestety była taka, że najchętniej trzymałbym się od tego wszystkiego z daleka. Oczywiście, że było mi szkoda tych wszystkich niewinnych ludzi, czy dzieci, ale... nie wiem. Coś mnie powstrzymywało. Usiadłem zrezygnowany na fotelu obok łóżka. - Na razie i tak będziesz musiała zostać w domu. Nie myśl o tym za dużo. - uśmiechnąłem się lekko. Czemu Pru musi być taka uparta. I skąd bierze na to siłę? Ja już jestem zmęczony, a nie ma jeszcze południa.
Zmierzwiłem nerwowo włosy - Nieee... Z Leonem chyba wszystko... spoko. - przynajmniej jak go ostatnio widziałem to było z nim w porządku. Wzruszyłem ramionami. - Poprostu jestem zaskoczony. Nigdy bym nie pomyślał, że będę miał za szwagra kumpla z klasy. - próbowałem sobie wyobrazić, jak by to było mieć Leona za rodzinę. Taaaak... zdecydowanie dziwnie. Naprawdę nic do niego nie miałem, ale wyobrażenie jego i mojej siostry jak robią dzieci. Ugh. Mimowolnie przeszedł mnie dreszcz po kręgosłupie. Na tą chwilę wydawało mi się to nieodpowiednie. Ale w sumie... Mojej siostrze ciężko było ulokować w kimś uczucia na stałe, a wizja welonu i białej sukni ją przerażała. Nie warto się teraz o to martwić.
Uśmiechnąłem się do niej łagodnie - To nadal brzmi jakbyś miała w tym duży udział. Na pewno odwróciłaś uwagę by reszta mogła uratować te dzieci. - przynajmniej tak to wyglądało z mojej perspektywy. Ciężko mi było uwierzyć, że obecność Pru była tam zbędna.
Quentin Macmillan
Zawód : Lord, Asystent w Macmillan's firewhisky
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Tak, człowiek jest śmiertelny, ale to jeszcze pół biedy. Najgorsze, że to, iż jest śmiertelny, okazuje się niespodziewanie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10915-quentin-macmillan https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t11029-skrytka-bankowa-2392#337704
Re: Sypialnia Prudence [odnośnik]17.01.22 20:04
Była ogromnie rozgoryczona, nie do końca wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Ten list wzbudził w niej wiele emocji, nie widziała zbytnio żadnego wyjścia z tej sytuacji, jak dostosowanie się do oczekiwań Sorphona. Nie była gotowa zostać wydziedziczoną, przynajmniej jak na razie. Za co miałaby żyć? Naukowcy, jak ona również nie mieli lekko. Powinna trochę spuścić z tonu i chociaż w najbliższym czasie odpocząć od angażowania się w te wszystkie niebezpieczne sytuacje. Sama również była zmęczona, po prostu. Nie czuła się najlepiej, miała wrażenie, że nie jest wystarczająca, w każdej dziedzinie życia. Nie była prawdziwą Lady, nie była wojownikiem, nie była szanowanym naukowcem, trwała gdzieś pomiędzy tym wszystkim. Może powinna znaleźć wreszcie swoją ścieżkę i jej się trzymać.
Obserwowała brata, uśmiech cisnął się jej na twarz. Zazdrościła mu tej beztroski. - Myślę, że róż byłby dla Ciebie lepszy. Wyglądałbyś wspaniale!- rzekła do niego. Dobrze było raz na jakiś czas poczuć się jak dawniej, jakby na świecie nie działo się nic złego. Tak właśnie było dzisiaj, w towarzystwie brata.
- Wiesz jak to jest, jak nie mogę nic robić, tylko leżę, moje myśli kierują się w wiadomą stronę.- zastanowiła się krótko. - Czy mogłabym, któregoś dnia udać się z Tobą do pracy i przyjrzeć temu, co dokładnie robisz?- może był to odpowiedni moment, aby zainteresować się rodzinnym interesem i spróbować w niego zaangażować, co innego miała do roboty?
Miała wrażenie, że nie zareagował najlepiej kiedy usłyszał o tym, że zaczęła zaznajamiać się z jego kolegą. Może jej się wydawało? Chociaż zdecydowanie wyglądał na zmieszanego. Nie powinna się jeszcze z nikim dzielić swoimi wrażeniami, to wszystko było zbyt świeże i tak naprawdę sama nie wiedziała do czego zmierza, wszak widzieli się dopiero kilka razy. Miała ona jednak już swoje lata i powinna zacząć myśleć na poważnie o takich rzeczach, zresztą cała rodzina ciągle jej o tym przypominała. Czy miała szansę znaleźć w ogóle jakichś innych kandydatów, czy właściwie chciała szukać? Leon wydawał się być odpowiedni.
- Nawet nie wiesz, co się tam działo. Upewniłam się w tym, że jestem słaba, że nie potrafię się bronić. Powinnam popracować nad swoimi umiejętnościami. Mniejsza o to, naprawdę nie chce mi się o tym gadać. Opowiadaj, co u Ciebie, wymyśliłeś ostatnio jakieś ciekawe mieszanki?


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sypialnia Prudence - Page 3 D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Sypialnia Prudence [odnośnik]18.01.22 22:14
Zachichotałem na komentarz siostry. - Tak masz rację. Zdecydowanie lepiej wyglądał bym w różu. - uśmiechnąłem się, nie tylko z powodu żartu, ale także udało mi się ją rozśmieszyć. Dobrze, że wreszcie udało mi się zmienić temat i mam nadzieję poprawić jej humor.
Widział jak na dłonie jak Pru się miota w środku, mimo że fizycznie nie ruszała się prawie wcale. Wiedział dobrze, że nie usiedzi długo w dworze. No i jak na potwierdzenie moich myśli Pru zaproponowała, że pójdzie ze mną do pracy. Uśmiechnąłem się - Co? AŻ TAK nie chcesz siedzieć w domu? - zaśmiałem się. Żeby nie powiedzieć, że to zabrzmiało jak desperacja. Jakoś wizja siostry w firmie wyjątkowo mnie rozbawiła. - Pewnie, że możesz się wybrać. Ale nie obiecuję, że będziesz się tam mniej nudzić niż tu. - uprzedziłem łagodnie. Mimo, że mogło wydawać się inaczej, moja robota była głównie papierkowa. Wykresy, obliczenia, czasem rozmowy z kontrahentami. Podobno w tym byłem dobry. Faktycznie w luźniejszym czasie mogłem poeksperymentować z nowymi smakami Whisky, ale były to nieliczne chwile. Wyobrażałem sobie Pru jak biega między beczkami z alkoholem i próbuje każdego możliwego. A może właśnie ona wymyśli jakiś genialny smak. Chętnie bym usłyszał jak ona to widzi.
Uśmiechnąłem się pobłażliwie - Oj już przestań. Wyszłaś z tego żywa, więc aż tak słaba nie jesteś. - wierzyłem w to całym sercem. - Ja pewnie bym nie wrócił z tego w jednym kawałku - tego nie byłem pewny, ale było to całkiem prawdopodobne. Do takich rzeczy to ja nie mam drygu. Nigdy nie przepadałem za pojedynkowaniem się. Cud, że umiem wyczarować patronusa...
Skoro powiedziała wprost, że nie chce o tym rozmawiać nie ciągnąłem dalej tematu. Za to ożywiłem się na pytanie o moją pracę. Pomacałem się po kieszeniach - A wiesz, że właśnie próbuję nową mieszankę. Whisky pędzona w sosnowych beczkach z dodatkiem syropu z brzozy. - wyciągnąłem wreszcie z kieszeni bezdenną piersiówkę. Najpierw powąchałem czy w środku faktycznie jest to co przed chwilą powiedziałem, a potem wyciągnąłem ją w stroną Pru. - Spróbuj. Ja chyba nie jestem do końca do tego przekonany. - zanim chwyciła piersiówkę, szybko ją odsunąłem od jej dłoni - Tylko nie wypij wszystkiego - mrugnąłem do niej i już naprawdę wręczyłem piersiówkę, czekając na opinię.
Quentin Macmillan
Zawód : Lord, Asystent w Macmillan's firewhisky
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Tak, człowiek jest śmiertelny, ale to jeszcze pół biedy. Najgorsze, że to, iż jest śmiertelny, okazuje się niespodziewanie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10915-quentin-macmillan https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t11029-skrytka-bankowa-2392#337704
Re: Sypialnia Prudence [odnośnik]20.01.22 21:41
- Znam się na kolorach, cieszy mnie to, że się ze mną zgadzasz!- odparła rozbawiona. Humor zdecydowanie jej się poprawił dzięki obecności brata. Pomimo tego, że nie byli już dzieciakami, nadal umiał zająć jej myśli, spowodować choć na chwilę to, że uśmiech pojawiał się na jej twarzy. Emocje, które wypełniały jej drobne ciało były ogromne, starała się je jakoś opanować, nie mogła się zbytnio przemieszczać, co wcale nie ułatwiało sprawy. Była przyzwyczajona do tego, że mogła je chociażby rozchodzić, tym razem została więźniem swojego własnego łoża.
- Powinnam się może zacząć czymś użytecznym, żeby dziadek widział, że nie jestem aż taka beznadziejna. Nie wydaje mi się, żebym znalazła coś lepszego od pomocy w rodzinnej działalności.- mrugnęła do Quentina. Miała nadzieję, że zrozumie o co jej chodziło. Powinna wykazać choć trochę zaangażowania, pokazać, że zależy jej na rodzinie, aby dziadek nie wątpił w jej zamiary. W końcu naprawdę nie chciała w żaden sposób zaszkodzić swoim bliskim, miała nadzieję, że może w pewien sposób uda jej się ponownie odbudować ich zaufanie.
- Nie ma chyba nic nudniejszego od mojego pokoju.- stwierdziła jeszcze. Nie była przyzwyczajona do siedzenia w miejscu, codziennie starała się choć na chwilę oddalić od rezydencji. Potrzebowała tego, teraz nie zapowiadało się na to, żeby szybko przekroczyła mury domu. Musiała więc znaleźć sobie jakieś zajęcie na miejscu.
- Szczęście, zawsze mam go sporo. Obawiam się jednak, że w pewnym momencie mogłoby nie wystarczyć.- wiedziała o tym, że powinna jeszcze bardziej rozwijać swoje umiejętności, szczególnie, w czasach kiedy wróg czaił się dosłownie za rogiem. W końcu nie wiadomo kiedy przyjdzie jej się bronić, a chciała mieć pewność, że będzie gotowa, zawsze.
- Brzmi ciekawie!- odparła z entuzjazmem, kiedy brat wspomniał nad czym właśnie pracuje. Może nie należało to do jej szczególnych zainteresowań, jednak wydawało się, że on odnajduje się w rodzinnej działalności. - Bardzo chętnie to sprawdzę!- powiedziała, po czym sięgnęła po piersiówkę, którą Quentin wyciągnął w jej kierunku. Zbliżyła nos, aby poczuć zapach trunku, nie dało się zignorować intensywnej woni sosny. Pociągnęła spory łyk z piersiówki, dosyć długo trzymała w ustach whiskey, chciała poczuć faktyczny smak tego alkoholu. Przełknęła ją, po czym się odezwała. - Dosyć intensywny smak, ta sosna jest dużo bardziej intensywna od brzozy, jakby zabijała jej smak.- nie żeby była jakimś specjalistą. - Chętnie wypiłabym wszystko, obawiam się jednak, że zbyt mocno bym się znieczuliła.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sypialnia Prudence - Page 3 D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Sypialnia Prudence [odnośnik]24.01.22 18:54
Patrzyłem zadowolony jak humor Pru się polepsza. Na szczęście nie straciłem tego co najważniejsze czy poczucia humoru i umiejętności rozweselenia jej. Ciężko będzie mi się patrzyło jak będzie się dusić w ścianach dworu. Zrobię wszystko, żeby jakoś jej pomóc nawet jeśli to będzie zabranie ją ze mną do pracy. - Bardzo chętnie zabiorę Cię do pracy ze sobą. Przy okazji i mi nie będzie tam, aż tak nudno. - uśmiechnąłem się na tą myśl. Myślę, że nie będzie tam jakoś super przydatna, z prawie zerową wiedzą o ekonomii, ale to zostawiłem dla siebie. Na pewno wniesie powiew świeżości, jeśli chodzi o szukanie nowych smaków. Szkoda, że nie jest to teraz naszym priorytetem w firmie. Na pewno chętniej bym wtedy do niej chodził.
- Znajdziesz tu coś ciekawego, nie wątpię w to. - rozejrzałem się po pokoju. Pierwsze co przykuło uwagę to oczywiście książki. Podszedłem do regału. - Na przykład, nie powiesz mi, że przeczytałaś już wszystkie. - powiedziałem z uśmiechem przyglądając się wręcz niesamowitej kolekcji. Wybrałem tą z najładniejszą okładką i wyciągnąłem z półki. "Bambi". O! Bajka dla dzieci! Idealne! Podałem jej książkę z uśmiechem na ustach - Tego na pewno nie czytałaś! A jeśli to na pewno dawno. - usiadłem znów w nogach łóżka. - Spokojnie... - machnąłem ręką - Głupi ma zawsze szczęście. - zażartowałem i poczochrałem jej włosy. Faktem było, że szczęście Pru nigdy się nie kończyło.
Wziąłem od niej piersiówkę. Zastanowiłem się nad jej słowami i sam pociągnąłem łyk. Ogień rozpłynął się po moim przełyku. Hmm... Myślałem, że bardziej czuć brzozę, ale gdy powiedziała to na głos może faktycznie miała rację. Może byłoby lepsze pędzone w zwykłych beczkach. - Bardzo cenna uwaga. - wyciągnąłem za marynarki mały notesik i zapisałem to szybko. Musiałem to zrobić, inaczej bym na pewno zapomniał. A skoro o wilku mowa... Zerknąłem na zegarek na przegubie ręki. Oj... Było później niż myślałem. Wstałem ciężko - Będę się zbierał. -  podszedłem do mojej niereformowalnej siostry i pocałowałem ją w czoło i ruszyłem do drzwi. Zatrzymałem się łapiąc za klamkę. - Jak coś wiesz gdzie mnie szukać. - mrugnąłem z uśmiechem na ustach.

ztX2
Quentin Macmillan
Zawód : Lord, Asystent w Macmillan's firewhisky
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Tak, człowiek jest śmiertelny, ale to jeszcze pół biedy. Najgorsze, że to, iż jest śmiertelny, okazuje się niespodziewanie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10915-quentin-macmillan https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t11029-skrytka-bankowa-2392#337704

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Sypialnia Prudence
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach