Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Wnętrze księgarni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15, 16  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Wnętrze księgarni   26.03.15 20:16

First topic message reminder :

Wnętrze księgarni

Księgarnia Esy i Floresy to miejsce, w którym miłośnik literatury poczuje się jak w prawdziwym raju. W głównej sali Esów mieszczą się część z ladami sprzedażowymi uwalanymi wiecznie książkami oraz wyspy z księgami wystawionymi w promocji. To tutaj odbywają się również recytacje literackie oraz spotkania ze sławnymi pisarzami świata magicznego. Oprócz podręczników szkolnych i specjalistycznych ksiąg (od eliksirów i magii obronnej, po poradniki radzące, jak wypędzić gnomy z ogrodu lub umówić się na randkę z wilą - według autora, wystarczy pięć prostych kroków), znajdują się tam regały zastawione awanturniczymi powieściami przygodowymi, a nawet komiksami. W Esach i Floresach panuje cisza i porządek, a poszukiwane książki znajdziesz nawet bez pomocy usłużnego sprzedawcy. W dziale uroków są wyłącznie tomy z zaklęciami "na wrogów", pod hasłem "historia" odnajdziesz jedynie woluminy traktujące o wiekach minionych. Dla osoby mugolskiego pochodzenia dziwne może wydawać się wypełnianie półek książkami bez słów, tomikami wielkości znaczków pocztowych, czy uzbrojonymi w olbrzymie zębiska, lecz taka jest czarodziejska literatura - ma trafić w gusta nawet najbardziej wymagającego konesera.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Gavin Macmillan
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2749-gavin-duncan-macmillan http://www.morsmordre.net/t2760-gavin
szukający Jastrzębi z Falmouth
23
Szlachetna
Kawaler
so maybe tomorrow
I'll find my way home
2
2
0
0
0
1
0
23
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wnętrze księgarni   07.05.16 14:02

Z kłamstwem jest tak jak z kijem, jak z księżycem, jak praktycznie ze wszystkim - ma dwie strony, dwa skrajne oblicza, które ukazuje w zależności od sytuacji. Bo to, że kłamstwo ma krótkie nogi, wiedzą nawet najmniejsze dzieci, które same ledwo utrzymują się niekiedy na masywnych nóżkach, myśląc, że zdołają oszukać każdego z dorosłych. I kłamstwo właśnie, mając te krótkie nogi, daleko nie ucieknie - zawsze należy ponieść jego konsekwencje i przełknąć gorzki, przygotowany napój prawdopodobnej do zajścia porażki. Ja jednak porażek nie lubię - głupie stwierdzenie, bo czyżby ktokolwiek za nimi przepadał? - i nie mam zamiaru w tym momencie wychodzić ze spuszczoną głową. Przyszedłem w konkretnym celu i nikt nie musi się mnie pytać, czego właściwie chcę, czego szukam, dlaczego zawędrowałem pod ten dział idealny dla rozmarzonych panienek.
Choć właściwie: wiem i nie wiem.
Odpowiedź wydaje się być prosta - chcę poznać Isabelle Nott. Bardzo chcę, chcę dowiedzieć się czegoś więcej, a z drugiej strony za tą sympatią i tym wszystkim, gubię się już we własnych uczuciach. I muszę przyznać, o zgrozo, że jest mi trochę głupio, bo ją tak oszukuję. Perfidnie dość. Co mam jednak uczynić? Gdybym się przedstawił jako Gavin Macmillan i wyglądał jak Gavin Macmillan (właściwie wygląd nie miał znaczenia, mógłbym przybrać najpiękniejszą spośród możliwych twarzy), odrzuciłaby mnie już na samym starcie. Nawet na kilka słów, a wszystko to spowodowane stosunkami, jakie łączyły nasze rodziny. Do diabła ze stosunkami.
- Swojego czasu mnóstwo podróżowałem - wyjaśniam płynnie - to naprawdę długie opowieści.
Może się uda. Oby. Moje serce bije szybciej, bo mam nadzieję, że przełknie to drobne oszustwo, podobnie jak zachwyciła się moim samym przybyciem. Nie chciałbym, by było to nasze ostatnie spotkanie, naprawdę. Chcąc wypaść przekonująco i wręcz idealnie, przywołuję na twarzy możliwie najbardziej serdeczny uśmiech, w jaki tylko zdołałbym wygiąć swoje wargi.
- Niezwykle miło mi panią poznać, lady Nott - odpowiadam, jakbym naprawdę był owym faktem niezwykle zaintrygowany. Bo jeśli chodzi o mnie, doskonale wiem - rzecz jasna - kogo spotykam. Wiem, jak wygląda sprawa i ignoruję wrzaski sumienia, które jednak staje się coraz to bardziej uporczywe. Może powinienem to przemyśleć?
- Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze kiedyś. - Ranię tak samego siebie, odchodząc. Muszę się zastanowić. Muszę pomyśleć.
Choć nie wydaje mi się, że jest w tym miejsce na racjonalność.

| zt




I've been down and
I'm wondering why
These little black clouds
Keep walking around
W i t h   m e
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#110829
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
24
18
11 (20)
5 (28)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wnętrze księgarni   09.07.16 17:24

26 grudnia

Nie miał głowy do tego wszystkiego. Szczególnie nie w tym czasie, gdy zamiast cieszyć się chwilą spokoju i przebywaniem w gronie rodziny, Yaxley'owie z pałacu musieli borykać się z chorobą pani domu. Zamiast Świąt mieli po prostu dzień spędzony przy jej łożu, głowiąc się razem z magomedykami nad tym jak pomóc jej w pokonaniu dziwnej migreny. Siedzenie w domu, jednak nie pomagało żadnemu z domowników, dlatego też Morgoth postanowił wybrać się do Londynu, a konkretniej na Ulicę Pokątną. Mimo że nie cierpiał tego miasta, Pokątna była miejscem, gdzie można było znaleźć wiele przydatnych rzeczy. Dość szybko znalazł się w wybranym celu podróży, po czym zaczął przechadzać się po pustawej drodze. Nikt nie kupował zaraz dzień po Świętach, ale sklepy były dalej otwarte, licząc na choćby jednego klienta na dzień. Nie wiedząc, czego szukał, Morgoth patrzył po witrynach, czując, że nie powinien być w tym miejscu, ale w domu też nie chciał być. Nie chciał patrzeć na zamartwiającego się ojca, zanoszącą się płaczem siostrę ani tym bardziej posępną służbę. Zatrzymał się dopiero przed wejściem do Esów i Floresów. Zastanawiał się chwilę, czy powinien wejść, ale nie widząc przeciwwskazań, nacisnął klamkę i wszedł do środka. Można było tutaj znaleźć naprawdę wiele książek z różnej dziedziny i może byłoby coś dotyczącego leczenia rzadkich przypadków migreny? Coś w głębi mówiło mu, że będzie to tylko strata czasu, ale skąd miał to wiedzieć, jeśli nawet nie sprawdził? Przejechał spojrzeniem po znajdujących się wewnątrz ludziach. Były tam może z dwie osoby na krzyż. To nawet lepiej. Nie przyglądając się im specjalnie, ruszył w stronę odpowiedniego działu.




The enemies we have at present will be multiplied tenfold. We must survive the storms
ourselves

Powrót do góry Go down
Asellus Black
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2548-asellus-black http://www.morsmordre.net/t2568-i-m-an-asshole http://www.morsmordre.net/t2681-asellus-black#42870
łowca wilkołaków
27
Szlachetna
Zaręczony
Słońce świeci, ptaszek kwili
Może byśmy się zabili?
9
1
0
0
2
15
0
4
Czarodziej
 n/d

PisanieTemat: Re: Wnętrze księgarni   09.07.16 17:46

Asellus nie był zbytnim przykładem jeżeli chodziło o wywiązywanie się ze świątecznych zobowiązań. Poza tym, że na ostatnią chwilę wyszedł ze szpitala okazało się, że prezenty, które zamierzał kupić początkiem miesiąca przełożone zostały na okres... poświąteczny. Młody Black dlugo musiał się tłumaczyć z tego powodu rodzinie, jednakże trzeba było przyznać, że argument leżenia w szpitalu znacznie ułatwił rozmowę.
Nie zdawał sobie jednak sprawy z tego, że dzień po wyjściu ze szpitala jego noga będzie w dużo gorszym stanie niż on sam by chciał. Dlatego wycieczki po wielu różnych sklepach nie mogły mieć w ogóle miejsca. Cóż, to jest kara za to, że pozbył się na chwilę koncentracji w tak waznym zadaniu, jakim była eksploracja podziemi. Powinien zobaczyć się z Riddlem, w końcu zawiódł go w pewien sposób. Ale nie chciał się tym martwić póki na głowie miał sprawy stricte świąteczne.
Gdy tylko wszedł do księgarni zahaczył nogą o jakiegoś mężczyznę. Niewiele trzeba było, żeby lord Black zawył z bólu i automatycznie przypomniał sobie o cierpieniach, które przeżywał w szpitalu. Gdyby nie to, że rana się już zagoiła pewnie możnaby stwierdzić, że ktoś mu ją własnie odciął. Boże, ten post jest okroooopny.
- Morgoth, wybacz najmocniej. - odezwał się gdy tylko zauważył, że wpadł na lorda Yaxleya, który stojąc wyrządził mu chyba większą krzywdę, niż mógłby to zrobić w każdy inny dzień. Asellus dalej rozmasywał swoje bolące udo.
- Co Cię sprowadza do księgarni, lordzie Yaxley? Pogodziłeś się z książkami? - zaśmiał się gdy tylko zdążył dojść do siebie i wesoło poklepał Morgotha po plecach. Dawno nie wychodził do ludzi, więc luźna rozmowa pewnie dobrze mu zrobi.


Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#110829
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
24
18
11 (20)
5 (28)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wnętrze księgarni   09.07.16 18:48

Stanął, jednak zaraz za drzwiami, przyuważając ciekawy regał dotyczący pracy ze smokami. Nie miał pojęcia, ile już przeczytał im podobnych, ale dla niego nie miało to znaczenia. Szczególnie że w końcu oderwał myśli od swojego zmartwienia. Złapał jeden z większych tomisk z wygrawerowanym na grzbiecie nazwiskiem poważanego czarodzieja i zaczął przeglądać egzemplarz. Trochę go to wciągnęło. Zważywszy na to, że nie usłyszał dzwonka przy wejściu, oznaczającego kolejnego klienta. Coś popchnęło go w bok, powodując, że o mało nie upuścił książki i zaraz zobaczył znajomą twarz, którą mógłby posądzić o brak kultury. Początkowe zaskoczenie rozpłynęło się tak szybko jak powstało i twarz Morgotha rozluźniła się, by w końcu wykrzywić w uśmiechu.
- Nic się nie stało, Asellusie. To moja wina. Stałem bezmyślnie w przejściu... - odpowiedział na pierwsze słowa mężczyzny, zamykając tom i odwracając się, by odłożyć go na półkę. Przeniósł spojrzenie na nogę Blacka i zaraz przeklął swoją bezmyślność. - Mam nadzieję, że nic ci się nie stało. W końcu to dość świeża rana.
Asellus poklepał go po plecach dość mocno przez co Yaxley automatycznie się wyprostował.
- Zawsze sądziłem, że to ty będziesz ostatnią osobą, którą spotkam pomiędzy regałami książek, lordzie Black - odpowiedział równie uszczypliwie, ale również z uśmiechem. - Szukam czegoś z działu medycyny, ale spojrzałem tutaj... No i cóż. Znasz mnie na tyle, że nie musisz pytać. A ty? Sądziłem, że w Świętym Mungu będą cię trzymać jakiś czas. Nie żebym ci tego życzył, ale podobno nie wyglądało to najlepiej...




The enemies we have at present will be multiplied tenfold. We must survive the storms
ourselves

Powrót do góry Go down
Asellus Black
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2548-asellus-black http://www.morsmordre.net/t2568-i-m-an-asshole http://www.morsmordre.net/t2681-asellus-black#42870
łowca wilkołaków
27
Szlachetna
Zaręczony
Słońce świeci, ptaszek kwili
Może byśmy się zabili?
9
1
0
0
2
15
0
4
Czarodziej
 n/d

PisanieTemat: Re: Wnętrze księgarni   09.07.16 19:14

Po co on się w ogóle wybierał do księgarni? Asellusowi chyba brakowało świeżego powietrza. Zazwyczaj wszelkie formy zakupów zlecał gospodyni domowej albo służkom. Ale spędzając prawie trzy tygodnie w szpitalu Blackowi zdecydowanie brakowało spacerów po świeżym powietrzu. W końcu ciężko czuć się wolnym będąc przypiętym do szpitalnego łóżka i każdego dnia czekając na cierpienie wywoływane kolejnymi próbami wyleczenia jego nogi.
- Spokojnie, takiej krwi jak mojej trzeba dużo więcej, żebym się złamał. - zaśmiał się z grymasem bólu Asellus. Podobno lekarze mówili, że do końca stycznia mogą mu doskwierać podobne bóle. Mimo wszystko liczył na to, że ból, który łatwo przychodzi będzie równo łatwo znikał. Z czasem.
- Poza tym nie ma co robić z siebie kaleki, nie sądzisz Morgocie? - nie mógłby się nazywać Blackiem jeżeli chowałby głowę w piasek. Musiał przecież pokazywać dumę i odwagę na każdym korku.
- To tylko dlatego, że nie masz wstępu do mojej prywatnej biblioteki! Ale nie martw się, jak mój ojciec z matką zorganizują jakieś przyjęcie to z chęcią Ci pokaże jakich tytułów się dorobiłem! - zaśmiał się z zarzutu Morgotha Asellus. Po co miał się męczyć z chodzeniem do księgarni skoro miał od tego służbę?
- Wczoraj wyszedłem ze szpitala, aż grzechem byłoby gdybym nie wyszedł z domu przy pierwszej okazji! Można dostać świra leżąc tyle czasu w łóżku... - wytłumaczył swoją wizytę w księgarni Black. Chociaż nie do końca. Zapomniał powiedzieć po co tu przyszedł. - Przez to wszystko nie zdążyłem kupić prezentów świątecznych i dzisiaj nadrabiam, poza tym myślałem, że znajdę coś o transmutacji. Ciekawa dziedzina magii, nie ukrywam....


Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#110829
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
24
18
11 (20)
5 (28)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wnętrze księgarni   09.07.16 22:08

Cieszył się, że ruszył się z domu. Potrzebował kontaktu z innymi ludźmi. Nawet sprzedawcą, który miał powiedzieć, ile należało się na kupowaną książkę. Nie spodziewał się, jednak spotkać kogoś znajomego. Ale jak widać życie miało go zaskoczyć i to jeszcze nie raz. Asellus ze swoim specyficznym podejściem do życia zadziwiał Morgotha. I możliwe, że właśnie tej inności potrzebował w tej chwili. Uśmiechnął się ponownie, kiwając głową na jego słowa. W końcu lord Black był łowcą wilkołaków, a ktoś taki nie mógł marudzić na swoje rany lub jakiekolwiek inne obrażenia. Czasem Yaxley'owi wydawało się, że mężczyzna był nie do zdarcia. Nie mógł wyobrazić sobie Asellusa na łożu śmierci.
- No, tak - odpowiedział. - Ty nie masz czasu na cierpienie. Co do przyjęcia to czekam w takim razie, żeby zobaczyć co trzymasz w tej prywatnej bibliotece. Mam nadzieję, że nie zobaczę na wejściu wypchanego wilkołaka. A może będzie to okazja twoich zaręczyn? - spytał, patrząc uważnie po Blacku. Może i Morgoth też mógł się nie męczyć, ale czasem lubił znaleźć coś samemu. - Co do leżenia za długo to wiem jak to jest. Gdyby nie nasza znajoma pani alchemik zapewne musiałbym się kurować zamiast trzech tygodni całe dwa miesiące - kontynuował, przypominając sobie skąd wzięła się jego największa blizna. - U nas w tym roku nie było czasu na Święta. A co to za nowe zainteresowanie, Asellusie? W takim wieku nowe wyzwania przychodzą z większym trudem, pamiętaj - dodał na koniec z lekkim śmiechem. - Może przejdziemy dalej? - zaproponował.




The enemies we have at present will be multiplied tenfold. We must survive the storms
ourselves

Powrót do góry Go down
Asellus Black
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2548-asellus-black http://www.morsmordre.net/t2568-i-m-an-asshole http://www.morsmordre.net/t2681-asellus-black#42870
łowca wilkołaków
27
Szlachetna
Zaręczony
Słońce świeci, ptaszek kwili
Może byśmy się zabili?
9
1
0
0
2
15
0
4
Czarodziej
 n/d

PisanieTemat: Re: Wnętrze księgarni   10.07.16 11:56

Co do kontaktu z ludźmi... Akurat tego Asellusowi w szpitalu nie brakowało. Ba, można przejsć śmiało do stwierdzenia, że pobyt w Mungu pod tym względem tylko go zirytował. Ciągle ktoś go odwiedzał, tu jedna część rodziny, tam druga cześć rodziny, znajomi. Nie mógł spędzić nawet wolnej chwili, bo zawsze ktoś chciał się nad nim zlitować i spędzić z nim swoje wolne chwile. To było bardzo frustrujące. Zwłaszcza, że nie mógł przecież wstać i wyjść, powiedzieć, że ma dość.
Kontuzja u Asellusa oznaczała jeszcze jedno - dopóki nie wróci do pełnej sprawności, w pracy będzie jedynie załatwiał kwestie formalne. Zapowiadało to naprawdę długi i pełen cierpienia miesiąc.
- Akurat nie należę do tych, którzy lubią dekorować swój dom wypchanymi kukłami, spokojnie Morgocie. - zaśmiał się Asellus na myśl o tym wszystkich kukłach zwierząt, które stroiły nie jeden dwór. - Jakby Ci to powiedzieć... Mieliśmy to ogłosić już dawno, ale ze względu na mój... wypadek... Niestety moje przyjęcie zaręczynowe nie mogło się odbyć. - powiedział ze skwaszoną miną Asellus. W końcu Ophelia zasłużyła na to, żeby mieć takie przyjęcie.
Ciekawe swoją drogą jak lord Yaxley stał ze sprawami sercowymi. On był jeszcze młody, miał 22 lata, także nestorom pewnie nie spieszyło się do tego, żeby go z kimś zeswatać.
- Jestem w identycznej sytuacji, całe szczęście, że moja rodzina ma wielu przyjaciół, którym zależało na mojej szybkiej rekonwalescencji. - zaśmiał się Asellus pocierając dziwnie ręce.
- Do tej pory nie zdawałem sobie sprawy jaki potencjał drzemię w transmutacji. Chyba czas po prostu nadrobić braki. W końcu zmienienie formy swojego ciała daje olbrzymie możliwości! - zamyślił się na chwilę Black i gdy Morgoth zapytał czy przejdą się dalej ten tylko kiwnął głową i udał się za chłopakiem.


Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#110829
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
24
18
11 (20)
5 (28)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wnętrze księgarni   11.07.16 15:59

- Naprawdę? - spytał z lekką ironią połączoną ze śmiechem, patrząc na swojego towarzysza. - Zawsze wydawało mi się, że z całej rodziny Blacków tylko ty mógłbyś wpaść na taki pomysł.
Absolutnie nie wyobrażał sobie Asellusa jako fana wypychanych zwierząt. Nie widział w tym sensu, a jedynie obrzydliwe pokazanie właściciela, że było go na to stać. Nic więcej. Wypchany lew pustynny robił na nim o wiele gorsze wrażenie niż przeciętnie wykonana rzeźba. Słuchając lorda Blacka, pokiwał głową ze zrozumieniem. - Już tyle czekałeś, że jeszcze chwila cię nie zbawi - dodał na pocieszenie, kładąc znajomemu dłoń na ramieniu. Mimo że Asellus był od niego wyższy, pobyt w szpitalu nie wpłynął na niego dobrze, a sam lord wydawał się nieco zmarnieć i zmaleć. Morgoth życzył mu z całego serca szybkiego powrotu do zdrowia, które w ich zawodach było tak potrzebne. Skrzywił się lekko, przypominając sobie o własnej Klątwie.
- Wydaje mi się, że dział, który cię interesuje powinien być gdzieś tutaj, ale byłem tu tak dawno temu... - westchnął, przechodząc między regałami księgarni. - Sam nigdy nie zachwyciłem się tą dziedziną, ale najwidoczniej zyska kolejnego dobrego czarodzieja - odpowiedział, zatrzymując się przy znajdującej się zaraz obok półce związanej z magicznymi chorobami. Szybko przejechał spojrzeniem po spisie treści i szybko ją odłożył, sięgając po kolejną. Nie wiedział, czy Asellus coś do niego mówił w międzyczasie. Był zbyt pochłonięty przeglądaniem objawów i przyczyn opisywanych w kolejnych tomach. Chciał coś znaleźć. W pewnym momencie podskoczył, gdy obok nich pojawił się sprzedawca.
- Pomóc w czymś, moi panowie? - spytał.
- Ma pan jakąś pozycję mówiącą o przypadkach migreny? - odpowiedział pytaniem na pytanie Morgoth, wpatrując się w mężczyznę. Ten wyglądał jakby się nad czymś zastanawiał, po czym zaprzeczył ruchem głowy, mówiąc jak mu przykro. I zniknął równie szybko jak się pojawił. Yaxley odwrócił się do lorda Blacka z rezygnacją. - I to by było na tyle z mojej wizyty tutaj - odparł. - A ty znalazłeś coś ciekawego?




The enemies we have at present will be multiplied tenfold. We must survive the storms
ourselves

Powrót do góry Go down
Asellus Black
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2548-asellus-black http://www.morsmordre.net/t2568-i-m-an-asshole http://www.morsmordre.net/t2681-asellus-black#42870
łowca wilkołaków
27
Szlachetna
Zaręczony
Słońce świeci, ptaszek kwili
Może byśmy się zabili?
9
1
0
0
2
15
0
4
Czarodziej
 n/d

PisanieTemat: Re: Wnętrze księgarni   12.07.16 11:44

Asellus zaśmiał cię cicho gdy Morgoth zasugerował mu, że z całej rodziny to on jest najbardziej nieobliczalny. Pewnie nie spodziewał się, że w tym żarcie jest jakaś cząstka prawdy. Nikt przecież z otoczenia jego najbliższych nie czerpał tyle satysfakcji z cierpienia innych, prawdopodobnie.
- Jeżeli chodzi o ród Blacków to nie wiesz o nas bardzo, bardzo wiele. Zaufaj mi, pewne sekrety nie powinny wychodzić poza ród. - zaśmiał się głośno Asellus nie mysląc w sumie o niczym szczególny. Każda z rodzin miała swoje sekrety. Tak samo jak jego wuj Reagan nie wiedział o tym, że jego własna żona nie jest zbyt wierną kobietą. Ale i tak wszyscy ją kochali. Głębiej lub nie.
Jeżeli chodziło o kwestię ślubu to może powinien poinformować Morgotha o tym, że niedługo zbliża się ślub? Dziwnie to zaplanowali, mimo tego, że ich zaręczyny odbyły się już w październiku to czekali dwa miesiące na zorganizowanie przyjęcia, które ostatecznie przepadło. Chociaż przyjęcie weselne będzie donośniejsze!
Black jednak nie skomentował wypowiedzi Morgotha. Nie czuł, zeby miał coś mądrego do powiedzenia, więc skorzystał z nauk ojca i nie mówił nic, jeśli nie wnosiło to nic do rozmowy.
- Swoją drogą... Powinienem chyba odwiedzić jeszcze inne księgarnie, wątpię, żebym znalazł tu wszystko czego potrzebuje. - zagłowił się na chwilę Asellus. Dawno miał zamiar uaktualnić swoją wiedzę z czarnej magii i przyszła chyba najwyższa pora, żeby odwiedzić na Nokturnie Edgara Burke'a, który z pewnością załatwiłby mu kilka całkiem przyjemnych egzemplarzy. - A powinieneś Morgocie, nigdy nie wiesz co Ci się może w życiu przydać. - skomentował deklarację lorda Yaxleya Asellus i udał się w kierunku działu transmutacji, gdzie zaczął szukać książki na temat animagii.
Lord Black odwrócił książkę ukrywając tytuł przed sprzedawcą, chociaż nawet nie wiedział czemu. Przecież i tak pewnie przy płatnościach będzie musiał pokazać tytuł.
- Ja chyba znalazłem to czego szukałem. - kiwnął głową tylko w kierunku sprzedawcy. Cóż za brak kultury, Asellus ścisnął lekko pięść nie chcąc wchodzić w zbędną kłótnię. Trochę szacunku do szlachty, plebsie.
- Zamierzasz zostać domowym medykiem? -zaśmiał się Asellus widząc w rękach Morgotha tytuł dotyczący migreny. Może się nawrócił na bycie dobrym? - Tak, trochę o animagii, interesujący temat.


Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#110829
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
24
18
11 (20)
5 (28)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wnętrze księgarni   12.07.16 12:20

- Nie martw się - odpowiedział, widząc, że Asellusa najwidoczniej coś rozbawiło. Gdyby nie był to lord Black zapewne pomyślałby, że ma dość nierówno pod sufitem i właśnie objawia się ukryta schizofrenia. - Twoich sekretów akurat nigdy nie chciałbym poznać - odpowiedział, uśmiechając się lekko, słysząc wybuch śmiechu Blacka. Musiało to ciekawie wyglądać, patrząc oczami gościa księgarni Esy i Floresy. Stojąca w wąskiej alejce para przedstawicieli wielkich rodów, zakłócających ciszę tamtego popołudnia. Jeszcze chwila a ktoś mógłby wezwać magomedyków, sądząc, że leki, które wziął Asellus podziałały aż za dobrze. Byłoby to zapewne niezłe widowisko dla tych wszystkich szarych czarodziejów, dla których codziennością są jedynie przekładanie książek i zawieszanie znaków OTWARTE i ZAMKNIĘTE. Czasami zastanawiał się jak nudne musiało być ich życie i gdyby nie fakt, że było mu to obojętne, mógłby im współczuć.
- Na razie mam dosyć książek - odpowiedział Morgoth, odkładając kolejny egzemplarz. - Powinienem pójść do apteki, uzupełnić podstawowe domowe specyfiki.
Raczej mało kiedy zaglądał na te na Ulicy Pokątnej. Bo przecież uzupełnianie składników leżało w obowiązkach służby. Apteka pana Mulpeppera sama nie miała się odwiedzić, więc zapewne właśnie tam miał zamiar skierować swoje kroki po opuszczeniu Esów i Floresów. - Jak zawsze masz rację, Asellusie - skwitował. - Zapewne te mądrości przyjdą mi z wiekiem - uśmiechnął się. Zauważył w chwilę później spięcie, które wywołało zachowanie sprzedawcy u lorda Blacka, ale nie skomentował tego. Morgoth myślami był gdzie indziej i zapewne nawet gdyby ktoś wprost, by go teraz obraził, nie zauważyłby tego.
- Raczej nie przypasowałby mi biały fartuch uzdrowiciela, nie sądzisz? - rzucił Yaxley, uśmiechając się blado. Nie chciał mówić o swojej matce, bo i tak co by to pomogło? Nie chciał psuć też poświetnego lub dla lorda Blacka świątecznego czasu. - Nie wiem dlaczego, ale animagia nigdy mnie tak mocno nie interesowała... Może świadomość że zamieniłbym się w mrówkę i został zdeptany nieco mnie przeraża. Zamierzasz kogoś szpiegować, Asellusie? - spytał Morgoth, przechodząc w stronę stojącego za ladą sprzedawcy. - Tę, proszę - mruknął, podając wybrany egzemplarz, a gdy dokonał transakcji, odwrócił się do Blacka. - Niestety muszę już iść, ale mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. I będziesz w lepszym zdrowiu - dodał, po czym lekko skinąwszy głową, wyszedł.

| zt


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wnętrze księgarni   22.08.16 8:46

23 stycznia

Raiden miał dość nieróbstwa, które ostatnio opanowało całą Wiedźmią Straż. Niby sprawa z zaginionym zawodnikiem quidditcha wciąż trwała, ale nie była zależna od niego. On jedynie miał przesłuchać Milesa Macmillana i przesłać niemieckiej jednostce swoje uwagi i odpowiedzieć na pytanie – czy Miles Macmilla, sława i arystokrata mógł zabić Hansa Hommera? Zostawił Francisa w Ministerstwie, a sam udał się na Pokątną szukając wyciszenia. Brak akceptacji ze strony dawno nie widzianej siostry odcisnął na nim piętno, które szybko nie miało zniknąć. Było to naprawdę paskudne uczucie, a Sophia zdawała się nie przejmować faktem, że jej brat cierpiał. Bo może teraz nie był jej bratem, a jakimś obcym facetem… Tak też się zachowywała. Musiał sobie poukładać wszystko – od życia zawodowego, które było już doskonale poukładane, aż po osobiste relacje. Skrzywił się lekko, zdając sobie sprawę, że dawno nie był na mieście z kimś innym niż Cillian Moody. Oczywiście uwielbiał swojego przyjaciela, jednak ile można przebywać jedynie z facetami? W pracy nie miał też zbytniego wyboru, a jedyną oznaką bytowania tam kobiety była sprzątaczka, która pojawiała się i znikała po godzinach. Sophia odpadała od razu… Może to wyjście na Pokątną jakoś by mu poprawiło nastrój? Na pewno nie siedzenie w obskurnych czterech ścianach w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Sam nie wiedział dlaczego wybrał Esy i Floresy. Może kojarzyło mu się to z dniem, gdy wybrali się z rodzicami na poszukiwania dla niego sowy, a skończyli z nosem w książkach? Wchodząc do miejsca z dzieciństwa, uderzył go ten sam zapach co sprzed lat. Zupełnie jakby nic się nie zmieniło... Jakby miał zobaczyć samego siebie i żyjących rodziców wychodzących zza regału. Odetchnął, po czym wszedł głębiej, nie szukając niczego konkretnego. W środku był całkiem spory tłumek, ale nie aż taki, by przeszkadzać mu w rozglądaniu się.
- Ziva Burke podpisała moją książkę! - usłyszał zaraz obok.
- A mi powiedziała, że nawiążemy współpracę!
Zerknął na dwudziestoletniego dzieciaka, który szedł z wypiętą piersią jakby właśnie oznajmił, że został wybrany samcem alfa wśród największych twardzieli. Carter pokręcił głową, wznosząc oczy ku niebu i przeszedł dalej. Znał jedną Zivę, ale było to tak dawno temu... I właśnie wtedy ją zobaczył. Czcigodną Zivę Crouch, panią prefekt, która go przydybała za zbyt ostentacyjne okazywanie uczuć jakiejś uczennicy. Dziewczyny, z którą się całował w ogóle nie zapamiętał, ale ciemnoskórą piękność już tak. Szczególnie że potem dogryzali sobie w każdym możliwym czasie. Nie bacząc na ludzi w kolejce, złapał jedną jakąkolwiek książkę i ustawił się w linii do podpisu. Gdy stanął przed kobietą, położył książkę i mruknął:
- Wpisze mi pani ujemne punkty, pani prefekt?




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Ziva Burke
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3515-ziva-burke http://www.morsmordre.net/t3596-karmelek http://www.morsmordre.net/t3594-mrs-gburkowa http://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Badacz Historii Magii i autorka podręczników szkolnych
30
Szlachetna
Zamężna
Sen
jest chwilowym złudzeniem
bo on podaruje Ci władzę, a Ty bez litości
na tronie we krwi odnajdziesz się.
7
14
0
0
1
8
10
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wnętrze księgarni   22.08.16 10:34

Ostatnie dni w posiadłości Burke’ów mijały całkiem przyjemnie. Edgar jak zawsze pamiętał o ich rocznicy ślubu. Wszystko zorganizowane i dopięte na ostatni guzik. Dzieci wysłane na noc do dziadków, kolacja i drobne upominki. Pamiętała ich pierwszą rocznicę, kiedy wszystko było tak nienaturalne, wręcz wymuszone. Cóż, ciężko poznać człowieka, który wyjeżdżał na wyprawy trwające czasem po kilka miesięcy. Teraz minęło pięć lat. Szmat czasu, a Ziva czuła się jakby dopiero wczoraj przysięgała miłość i wierność małżeńską. Niekiedy całkiem zapominała o tym, iż jest po ślubie. Wraz z Edgarem dawali sobie wystarczająco dużo przestrzeni życiowej, aby każde z nich mogło się spełniać zawodowo.
Lady Burke wreszcie dokończyła papierologię tak niezbędną wydawnictwu, a następnego dnia rozpoczęła się sprzedaż jej nowej książki pt. “Magia runiczna w praktyce”. Książka była dosyć gruba, lecz bardzo solidnie wykonana. Na skórzanej okładce widniały złote, tłoczone litery, a odrobinę niżej tytuł został zapisany pismem runicznym. Świat czarodziejski skrywał wielu dorosłych sympatyków starożytnych runów, ale dzieło Zivy właściwie od przyszłego roku szkolnego miało figurować jako podręcznik dla bardziej zaawansowanych uczniów. Nic więc dziwnego, że gdy pojawiła się Esach i Floresach, aby podpisywać egzemplarze, zastała tam tylko dorosłych czarodziejów. Usiadła przy niedużym biurku z kałamarzem i piórem, a ludzie ustawili się w kolejce. Zawsze to trochę trwa. Z każdym trzeba chwilę porozmawiać. Zwykła wymiana zdań, nieraz padały dziwne prośby przykładowo o pozdrowienie całej rodziny na pierwszej stronie kolejnej książki. Ludzie bywali pokręceni. Dlatego też początkowo nie przejęła się człowiekiem, który nazwał ją panią prefekt i zadał nietypowe pytanie o wpisanie ujemnych punktów. Może uciekł ze Świętego Munga z Oddziału Urazów Magipsychicznych? Dopiero gdy podniosła wzrok z nad egzemplarza i spojrzała na mężczyznę, pokręciła z niedowierzaniem głową. Zmienił przez te kilkanaście lat. Zdecydowanie zmężniał, nie był już tym cherlawym Gryfonem, którego ścigała po szkolnych korytarzach za łamanie regulaminu.
- Jak sobie pan życzy, panie Carter. - otworzyła pierwszą stronę książki, zamoczyła końcówkę pióra w kałamarzu i ozdobnym, kaligraficznym pismem zaczęła kreślić litery. “Minus pięć punktów dla Gryffindoru za przeszkadzanie w podpisywaniu książek, panie Carter. Z.Crouch, prefekt VI roku”. Celowo podpisała się swoim nazwiskiem panieńskim, przecież zapamiętał ją jako Crouch’ównę. Odruchowo zerknęła na jego lewą dłoń i nie błyszczała tam żadna złota obrączka. Czyżby irytował wszystkie potencjalne kandydatki na żonę, tak samo jak ją w czasach szkolnych?


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wnętrze księgarni   22.08.16 11:18

Cudacznie było zobaczyć kogoś, kogo spokojnie można by nazwać szkolną znajomością i to taką, którą odstawia się do kąta, gdy opuści się znajome mury i wyjdzie w świat. Jednak taki właśnie by Londyn. Spotykało się ludzi, których nigdy nie posądziłoby się o siedzenie w księgarni Esy i Floresy i spędzanie czasu na podpisywaniu swoich książek. Cóż. Raiden musiał przyznać, że życie lubiło zaskakiwać.
- Wiesz, że podpisałaś właśnie publikację dotyczącą… O. Zawijania dzieci w magiczne pieluchy. Solidna lektura. Na pewno się przyda – odpowiedział, podnosząc książkę i pokazał tytuł Zivie. Jednak i jemu nie uciekła uwadze zmiana stanu matrymonialnego byłej panny Crouch. I to nie tylko przez zmianę nazwiska czy obrączkę. Po prostu czasem dostrzegał pewne rzeczy i dzięki temu był dobry w tym, co robił.
- No, proszę. Taka zimna pani Crouch została mężatką, hę? – rzucił ze szczerym uśmiechem, pozwalając sobie zabarwić ton głosu lekką nutą przekomarzania się. Dokładnie taką samą jak za czasów nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Zabawne było to, że mimo że urośli, postarzeli się i zaczęli dostawać zmarszczek, w ogóle się nie zmienili. Zupełnie jakby jeszcze wczoraj rzucali do siebie przytykające uwagi, tworząc równocześnie najdziwniejszą parę pod słońcem. Chyba wszyscy słyszeli o tej wyjątkowej znajomości. Jeśli chciał ktoś usłyszeć jakiś nowy, wyszukany przytyk, wystarczyło znaleźć się blisko Zivy Crouch i Raidena Cartera. Mimo że część uczniów wyjątkowo wolała trzymać się z daleka od szlachciców lub wręcz ich unikać, tak były Gryfon uwielbiał kłopoty i wyzwania. A takim doświadczeniem była znajomość z Zivą. Chociaż bardziej od znajomości były to właśnie wysublimowane, pełne artyzmu przytyki. - Wydaje mi się czy zmieniłaś uczesanie? - dodał lekkim tonem, wydymając charakterystycznie usta.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Ziva Burke
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3515-ziva-burke http://www.morsmordre.net/t3596-karmelek http://www.morsmordre.net/t3594-mrs-gburkowa http://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Badacz Historii Magii i autorka podręczników szkolnych
30
Szlachetna
Zamężna
Sen
jest chwilowym złudzeniem
bo on podaruje Ci władzę, a Ty bez litości
na tronie we krwi odnajdziesz się.
7
14
0
0
1
8
10
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wnętrze księgarni   22.08.16 11:59

Czy Ziva była mściwa? Tylko czasem, kiedy ktoś porządnie zalazł jej za skórę. Początkowo Carter tracił punkty za rzeczywiste przewinienia, a niekiedy zarzucał jej, że się zwyczajnie na niego uwzięła. Po prostu odpłacała mu pięknym za nadobne. Układ oparty na wzajemnych docinkach i dokuczaniu nawet jej się podobał. Koleżanki z dormitorium pytały, dlaczego zwyczajnie nie odetnie się od wkurzającego Gryfona. Och, Roweno, przecież próbowała. Niejednokrotnie starała się go ignorować na szkolnych korytarzach, albo błoniach. Bezskutecznie. Podchodził od tyłu i strzelał jej ramiączkiem od stanika, uważając to za piekielnie zabawne w jaki sposób się na niego złościła. Obrywał wtedy zwykle ciężkim tomiskiem, ale przynajmniej rozpoczynał od nowa ich dziwną gierkę, a ignorowanie było znowu zaprzepaszczane.
- Niańczyłam Cię przez cały rok w Hogwarcie, więc tematyka idealna dla właściciela. - rzuciła ironicznie, a jej usta wygięły się do góry w chytrym uśmieszku. Carter mógł zmężnieć, ale zdecydowanie nie zmądrzał, ani nie wydoroślał. Podobno pierwsze trzydzieści lat dzieciństwa u faceta jest najgorsze, później już tylko z górki.
- A Ty Carter wreszcie dojrzejesz do roli męża, bo o ojcostwie chyba nie ma co wspominać? - w sumie nawet się cieszyła z tego niespodziewanego spotkania. Luźna rozmowa pozwalała jej na chwilę zapomnieć o obowiązkach jakie czekały na nią w domu. Może nawet mu trochę zazdrościła bycia dalej kawalerem. Jemu wypadało robić wszystko, a szlachciance, żonie i matce, już niekoniecznie. Swoim zachowaniem musiała spełniać odpowiednie normy. - Wierz mi, że przez kilkanaście lat wiele zmieniło się w moim życiu. Nie tylko uczesanie.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wnętrze księgarni   22.08.16 16:59

Nie był, aż tak wrednym dzieciakiem, jakim go pamiętała. Owszem. Mieli swoje momenty, kiedy jedno chciało zamordować drugie i udałoby się to, gdyby mieli pod ręką siekierę. A z tą akcją z ramiączkiem... Było to tylko jeden raz, gdy panna Crouch, teraz pani Burke jak się okazuje, miała ostentacyjnie ubogą bluzkę. Wiele osób pytało go, o co tak naprawdę z nią chodzi, ale czemu miał sobie odpuścić uprzykrzanie życia pannie czysta krew, jeśli mógł to robić? Zresztą Ziva obcinała mu punkty za byle co. Po tym jak spuścił jej na głowę balon z wodą, chociaż jego celem był nauczyciel transmutacji, uwzięła się na niego jeszcze bardziej. 
Czy to było tylko niańczenie? – odpowiedział, otwierając książkę na jej podpisie i uśmiechając się pod nosem. Najwidoczniej mogła się zapierać, ale dalej umiała mieć do siebie dystans. Gdy zaczęła mówić o roli męża i ojcostwie, powietrze jakby zupełnie się z niego wypompowało. Wiele rzeczy wydarzyło się w ciągu tych wielu lat od ich ostatniego spotkania i oboje na pewno nie mieli pojęcia ile. Przypomniał sobie sytuację z Chicago, potem rodziców i teraz z powrotem Sophię. Zmarszczył brwi. - Tak - odpowiedział na jej ostatnie słowa nieco przygaszony, czując się o wiele starszy niż był naprawdę. - Na pewno... Słuchaj. To miło. Widzę, że masz tłum groupies za mną i nie mogę ich blokować - dodał, chcąc zabarwić nieco swoją wypowiedź typowym dla niego humorem. - Mogę jedną? - spytał, wskazując na stos książek leżących koło Zivy.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
 

Wnętrze księgarni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15, 16  Next

 Similar topics

-
» Wnętrze księgarni
» Księgarnia Esy i Floresy
» Księga zaklęć
» Książę Endymion...
» Śnieżna Księżniczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna :: Sklepy, restauracje i lokale :: Księgarnia Esy i Floresy-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18