Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Zejście do piwnicy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Zejście do piwnicy   25.07.16 15:42

Zejście do piwnicy

Zejście do piwnicy znajduje się na zapleczu Białej Wywerny, to ciężkie drewniane drzwi obłożone zaklęciami ochronnymi, z fikuśnym zamkiem pośrodku, do którego pasuje jedynie misterny klucz wręczony Rycerzom, którzy wkupili się już w jego łaski, przez Toma Riddle’a, duży, złoty, ozdobiony szmaragdem. Jeden znajduje się również w posiadaniu właściciela Białej Wywerny, który choć nigdy nie schodzi do środka, wpuszcza tam upoważnionych Rycerzy.
Za drzwiami znajdują się strome murowane schody prowadzące dwa piętra w dół – z podziemi bije chłód i stęchły zapach, typowe dla podziemnych pomieszczeń. Schodki pozbawione barierki sprzyjają wypadkom, które ponoć często zdarzają się tym, którzy nie powinni się tutaj pojawiać.


Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#110829
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
23
18
11 (20)
5 (26)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   16.08.16 16:20

z ukrytej

Z nestorami… Nie było więc o czym rozmawiać z jego ojcem, bo jako senior Yaxley’ów i członek Rycerzy nie musiał być nagabywany gromadą ludzi. W dodatku nie teraz gdy i tak miał zdecydowanie za dużo na głowie. Proces przekazywania obowiązków wciąż trwał i pochłaniał zdecydowanie za dużo ludzi. Nie znosił, gdy kręciło się po jego domu wielu zbędnych gości. Szanował prywatność innych, oczekiwał tego samego. Teraz jednak miało się to zmienić o sto osiemdziesiąt stopni. Już nie byli tymi dalekimi Yaxley'ami z pałacu po drugiej stronie Fenland. Ich dom, jego dom stał się teraz polem, na którym rozgrywały się najważniejsze decyzje rodziny. Nie wiedział jak się to miało do reszty jego stryjów, którzy mieli o wiele większe szanse na to stanowisko. Chociażby ze względu na starszeństwo. Jednak tak się nie stało, a Leon Yaxley został nestorem. Morgoth mógł spokojnie porozmawiać ze swoim rodzicem bez reszty przydzielonych mu czarodziejów i czarownic. Nie znał kobiety przyprowadzonej przez Tristana, tak samo było z Morgan. Prócz imienia nic o niej nie wiedział i nie chciał, żeby się to zmieniło. Nie widział takiej potrzeby. Wolał, jeśli nie musiałyby mu towarzyszyć w jego własnym domu. Lepiej, żeby trzymano się jak najdłużej i jak najdalej od pałacu Yaxley’ów w Fenland. 
Nie skomentował słów Riddle’a, zachowując to dla siebie. Dlaczego miałby się kryć z własnym imieniem? Teraz skoro miał do tego pełne prawo? Najwidoczniej jednak tak miało pozostać, a Czarny Pan miał w tym innym, wybiegający w przyszłość plan. Lord Voldemort… Dobrze więc. Niech i tak będzie. Zostało jedynie zaakceptować tę decyzję i kierować się otrzymanymi wytycznymi. Gdy Pierwszy Rycerz oschle dawał do zrozumienia, że wygania zebranych, ciało Avery’ego runęło zaraz przed Morgothem. Głośny odgłos upadku odbił się echem po komnacie, niknąc dopiero po dłuższej chwili. Jego krew ochlapała ubranie Yaxley’a, jednak wydawało się, ze nawet tego nie zauważył. Wydawało się, że coś się w nim zmieniło. Zupełnie jakby śmierć mugola przypomniała mu o chwili, w której razem z Avery'm ubrudzili sobie ręce krwią aż po łokcie. Spojrzał na dawnego towarzysza. Czarne dziury w miejscach, gdzie kiedyś były oczy upodabniały Samaela do jakiejś przerażającej karykatury człowiekowi podobnej. Oddech miał nierówny i przerywany charkotem wypluwanej czarnej mazi. To był żałosny widok, na który zasłużył sobie wszystkim, co zostało mu zarzucone. Musieli być trzymani w ryzach.
Wszyscy zaczęli w tym momencie wychodzić, obrzucając leżącego jedynie pogardliwymi spojrzeniami lub nie zaszczycając go nimi wcale. Morgoth również wstał, ale po to by odszukać Nicholasa Notta, któremu zaoferował swoją pomoc w nadchodzącej misji. Słysząc słowa zgody, wrócił do opustoszałego stołu, przy którym stał jedynie lord Bulstrode i najwyraźniej zastanawiał się nad pomocą Avery’emu, a nad wyjściem za pozostałymi. Yaxley rzucił jedynie krótkie spojrzenie w stronę Riddle’a, jednak ten był zajęty swoimi myślami. Patrzył na kawałek papieru przed sobą i przyniesionymi zdobyczami. Nie zwracając już uwagi na ciało w rogu, Morgoth poodsuwał krzesła na bok, by zrobić sobie miejsce na ściągnięcie skompromitowanego Rycerza. Spojrzał na niego jeszcze raz. Odszukał jego rękę, na co tamten wzdrygnął się jakby spodziewając kolejnej kary, jednak nie stawiał oporu. Nie miał jak pozbawiony wszelkich sił witalnych. Wyniszczony psychicznie jak i fizycznie. Zdumiewającym było że w ogóle odbierał jakiekolwiek bodźce zewnętrzne. Morgoth złapał lepką od zakrzepłej krwi szatę, zaciskając na niej pięści i pociągnął Avery'ego mocno w górę. Nie było to proste z półprzytomnym kaleką, ale w końcu zarzucił jedno ramię za szyję, po czym ruszył w stronę wyjścia z piwnicy.




The enemies we have at present will be multiplied tenfold. We must survive the storms
ourselves

Powrót do góry Go down
Samael Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 http://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 http://www.morsmordre.net/t807-call-me-doctor-love http://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 http://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
ordynator oddziału magiipsychiatrii
30
Szlachetna
Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
0
30
0
10
0
14
Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   16.08.16 19:40

Nagle wszystko ustało. Zniknęły przerażające obrazy, zastąpione przez równie straszliwą i nieprzewidywalną ciemność, wśród której ponownie dopadł go ból, pulsujący nagłym strumieniem i rozrywającym każdą tkankę jego umęczonego ciała. Drzazgi z nieoheblowanego stołu wbijały się w jego plecy, uderzenie głową o twarde drewno nieco go zamroczyło, lecz i tak był to zaledwie ułamek katuszy, jakie przeżywał - chwilę wcześniej, nawiedzany przez swoje strachy oraz teraz, atakowany przeszłym cierpieniem. Łaskawie odjętym w momencie odebrania świadomości oraz przywróconym, aby pamiętał, by więcej nie występować przeciwko słowu Czarnego Pana. Poddał się jego gwałtowności, nie walcząc już z wpychanymi w swój umysł wspomnieniami. Przyjmował wszystko, chłonąc każde zdanie niczym objawienie, gotów ucałować jego dłoń za okazaną łaskę, za zabranie go z tej strasznej krainy. Chciał paść przed Nim na kolana tylko dlatego, że miłosiernie pozwolił mu przestać widzieć. Że zasłonił mu świat, że nie kazał dłużej zmagać się z oglądaniem rzezi swego jedynego dziecka. Nie wiedział, jak długo leżał na stole, niezdolny, by samodzielnie się poruszyć, wyciągając przed siebie ręce, by podjąć marną próbę podźwignięcia się o własnych siłach. Dopiero, kiedy mocne ręce pomogły mu powstać, gdy wsparł się na czyimś ramieniu, po wykonaniu kilku chwiejnych kroków, Avery odetchnął z ulgą. Julie była bezpieczna, on sobie poradzi, przezwycięży już wszystko. Rozpoznał po głosie Morgotha i chrapliwie, na pół jęcząc poinstruował go, by siecią fiuu wysłał go do Munga. Tam się nim zajmą, tam sobie poradzi. Może nawet udając niemowę, jeśli ktoś ośmieli się spytać, co takiego przytrafiło się ordynatorowi Avery'emu.






And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Powrót do góry Go down
Lorne Bulstrode
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://www.morsmordre.net/t2048-lorne-bulstrode#30733 http://www.morsmordre.net/t2072-salvador-lorne http://www.morsmordre.net/t2071-lorne-bulstrode http://www.morsmordre.net/f212-manor-road-1 http://www.morsmordre.net/t3058-lorne-bulstrode#50155
łowca smoków i opiekun w rezerwacie Kent
27
Szlachetna
Kawaler
Dzieci są milsze od dorosłych
zwierzęta są milsze od dzieci
mówisz że rozumując w ten sposób
muszę dojść do twierdzenia
że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek

no to co

milszy mi jest pantofelek
od ciebie ty skurwysynie.
1
10
0
0
11
6
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   16.08.16 20:50

Lorne podszedł do młodego Yaxleya, który jako jedyny zainteresował się jego zmaltretowanym kuzynem. Nie mówiąc nic, zarzucił drugie ramię Samaela za swą szyję i tak we trzech poczłapali ku wyjściu. Początkowo nie mówił nic, a myślał nad wszystkim, co pokazał im Tom Riddle. Wiele spraw było do przedyskutowania, ale teraz dopadło go jakieś dziwne zmęczenie. Napięcie co prawda schodziło, ale w powietrzu wciąż wisiała energia, którą rozsiewał Voldemort. Pewnikiem świadom jest ich każdego kroku.
Lord Voldemort. Od dziś w taki sposób mieli przedstawiać najpotężniejszego z Rycerzy Walpurgii, najpotężniejszego ze wszystkich czarodziejów razem wziętych. Biada tym, którzy zapomną lub pomylą się w wypowiadaniu tego tytułu. Lorne nie wiedział co sądzić o tym, że został zupełnie pominięty. Ulga jednak była nie do opisania. Jak bardzo prostą sztuczką dla ich wielkiego przywódcy byłoby katowanie dwóch niesfornych Rycerzy?
Twarze Lorna i Morgotha były spięte, ruchy ostrożne, by nie zadać dodatkowego bólu Samaelowi. Nie był szczególnie ciężki, a teraz pewnie schudł o połowę swej duszy. Na pewno ukrócił w sobie też zapędy głupiej pewności siebie, zakopał głęboko dumę i zapamiętał, że pyskówka nie jest najlepszą formą rozmowy z Tomem. Dla Niego ich umysły były nędzną cielesnością, którą mógł ścisnąć, zdusić, zabić. Skąd więc zrodziła się w Averym ta butność? Nie podejrzewał, że może stać się ofiarą salwy najgorszych z klątw?
W rękach Mrocznego Pana każdy z nich był jedynie narzędziem, które otrzymało szansę ulepszenia. Naprawdę warto było z tego skorzystać. Jednak niewidzialna granica była postawiona od początku - w tym przypadku uczeń nigdy nie przewyższy mistrza. Ta myśl zabolała Lorna, choć szybko ją od siebie oddalił. Coś podobnego nie miało sensu. Chciał przysłużyć się wyższej sprawie i zrobić czystki w świecie, którym zapanował szlami chaos.
- Wiele pracy przed nami. - mruknął Lorne, choć właściwie nie był świadom, że cokolwiek wypowiada głośno. Ocknął się po chwili. - Obyś szybko doszedł do siebie, bo jesteś nam potrzebny.
Tamten jednak jęczał, by zabrać go do Munga. Dobrze więc, tam należało się kierować.


Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#110829
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
23
18
11 (20)
5 (26)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   16.08.16 22:43

Avery nie był ciężki, ale fakt, że był bezwładny wcale nie pomagał. Musiał się postarać, by nie dać mu ponownie upaść. Dlatego poczuł ulgę, gdy Lorne Bulstrode złapał drugie ramię Samaela i oparł na swoim. Morgoth zerknął jedynie na towarzyszącego mu wcześniej u boku Rycerza i w ciszy zaczęli wychodzić z komnaty. Nie było to takie proste, gdyż każdy krok sprawiał ból człowiekowi, który sprzeciwił się Riddle’owi. Czarnemu Panu czy teraz lordowi Voldemortowi… Dalej zastanawiało go, dlaczego wybrał właśnie to miano. Kryło się za tym coś innego, czego nie dostrzegał? Nie zauważył u innych wyrazów zrozumienia, więc rozumiał, że to również było dla nich nowe. Kolejny stłumiony jęk i kaszlnięcie spowodowało, że wrócił myślami na ziemię do sytuacji, w której się znaleźli z Lornem. Niesiony mężczyzna cierpiał. Jednak oni mogli jedynie zadbać o to, by cierpienie było mniejsze. I tak z ciała dalej sączyła się krew, mieszając się z zakrzepami, tworząc razem obrzydliwe strupy. Nie wspominając o mdlącym zapachu osocza i potu, które tworzyły wręcz odurzającą mieszankę. Do tego wszystkiego musieli uważać, żeby nie otrzeć swoimi szatami ran Avery’ego. Jęki bólu były tak naprawdę niczym z tym, co działo się w jego umyśle. Gdy dotarli na szczyt schodów, prowadzących do piwnicy, zdawało mu się, że minął cały wiek. Nie wiedział jak znosił to Samael. Wcześniej mamrotał coś o wysłaniu go do Munga, ale Morgoth nie zamierzał go zostawiać. Może stracił w jego oczach szacunek, ale dalej był szlachcicem. Rycerzem i jednym z nich. Mógł nim pogardzać, ale nie mógł dać mu umrzeć. Gdy otworzył butem drzwi do Białej Wywerny, od razu znalazł się przed nimi właściciel, patrząc szerokimi oczami na ich zakrwawioną trójkę. Chciał coś powiedzieć, ale Morgoth wyciągnął lewą rękę i odepchnął mężczyznę.
- Zejdź nam z drogi! – warknął, po czym przeszli do kominka, omijając główną salę.




The enemies we have at present will be multiplied tenfold. We must survive the storms
ourselves

Powrót do góry Go down
Lorne Bulstrode
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://www.morsmordre.net/t2048-lorne-bulstrode#30733 http://www.morsmordre.net/t2072-salvador-lorne http://www.morsmordre.net/t2071-lorne-bulstrode http://www.morsmordre.net/f212-manor-road-1 http://www.morsmordre.net/t3058-lorne-bulstrode#50155
łowca smoków i opiekun w rezerwacie Kent
27
Szlachetna
Kawaler
Dzieci są milsze od dorosłych
zwierzęta są milsze od dzieci
mówisz że rozumując w ten sposób
muszę dojść do twierdzenia
że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek

no to co

milszy mi jest pantofelek
od ciebie ty skurwysynie.
1
10
0
0
11
6
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   17.08.16 20:23

Atmosferze nie pomagał wcale fakt, że rody Bulstrodów i Yaxleyów od lat były zwaśnione. Teraz dodatkowo stosunki Rosierów i Bulstrodów uległy diametralnej zmianie - tak więc i pogorszyły się te powyższe. Skomplikowane stosunki międzyrodowe.
Lorne nie wiedział zbyt wiele o Morgothu, łączyło ich jedynie ugrupowanie Rycerzy. Mimo to czuć było wzajemną niechęć. Dlatego padło niewiele słów.
Mimo wszystko musieli współpracować, a co za tym idzie - poznawać się lepiej. Nie jest to pierwszy i na pewno nie ostatni raz, gdy są na siebie skazani. Obaj targali Samaela w ciszy, która jednak przecinana była pojękiwaniem ofiary Voldemorta. Lorne postanowił takowe zagłuszyć pytaniem:
- Myślisz, że dacie radę szybko przekonać nestora Yaxleyów? W tej kwestii musimy być ekstramalnie ostrożni.
Westchnął, nie wiadomo czy z wysiłku, czy też zwiastując długie godziny beznadziejnych obrad. Wolałby zostać wysłany po kolejny artefakt. Na misję jeszcze trudniejszą niż poprzednia - dyplomacja jednak nie była jego mocną stroną. Martwił się, że jego rodzina nie poprze działań Rycerzy Walpurgii. Nie podzielił się jednak tą wątpliwością głośno.


Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#110829
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
23
18
11 (20)
5 (26)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   17.08.16 20:59

Ich wygląd jak i spojrzenia kazały właścicielowi usunąć im z drogi wszystkich pracowników Białej Wywerny, wyganiając ich gdzie indziej. Nikt nie miał widzieć tego co zaszło. Nikt nie miał widzieć poturbowanego i ledwo żywego Avery’ego. Mogli sobie popatrzeć gdzie indziej. Ale na pewno nie na szlachcica. Morgoth nie był w nastroju na łagodne i polityczne konwersacje, więc gdyby ktoś sprzeciwił się im, zapewne nie skończyłoby się to najlepiej. Na szczęście sam ich widok rozpierzchał na boki każdego, kto się tam pojawił. Yaxley nie był rozmowny i nie odezwał się, aż do dojścia do kominka. Tam mogli na chwilę odetchnąć, gdy zatrzymali się z Avery’m między sobą i rozkazali właścicielowi przynieść proszek fiuu. Nie było go nigdzie w zasięgu wzroku, co wydawało się dziwne. Delikatnie poprawił ramię Samaela, czując jak krew zaczęła krzepnąć. Dopiero wtedy posłał spojrzenie człowiekowi, który pomógł mu z rannym. Nie znał go najlepiej. Wiedział dokładnie tyle samo, co Lorne o nim. 
- Bardziej martwię się o niektórych rycerzy niż o przekonanie nestorów – odpowiedział, przenosząc spojrzenie na kominek przed nimi. Nie musiał wymieniać imion dwóch kobiet. – Jednak zgadzam się. Ostrożność jest ważnym punktem, ale nie możemy pozwolić na to, by odejść z niczym. W tej kwestii bardziej martwię się o Lestrange’ów. Z moim ojcem porozmawiam osobiście, chociaż jego zdanie jest oczywiste. Liczę na to, że twoja rodzina, lordzie, wspomoże naszą sprawę.
Nie był politykiem, a na pewno nie kimś, kto mógł pogodzić skłócone rody. Jednak tutaj chodziło o coś więcej. Jeśli mieli ocalić siebie i swoich bliskich przed napływem złej krwi musieli współpracować.




The enemies we have at present will be multiplied tenfold. We must survive the storms
ourselves

Powrót do góry Go down
Lorne Bulstrode
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://www.morsmordre.net/t2048-lorne-bulstrode#30733 http://www.morsmordre.net/t2072-salvador-lorne http://www.morsmordre.net/t2071-lorne-bulstrode http://www.morsmordre.net/f212-manor-road-1 http://www.morsmordre.net/t3058-lorne-bulstrode#50155
łowca smoków i opiekun w rezerwacie Kent
27
Szlachetna
Kawaler
Dzieci są milsze od dorosłych
zwierzęta są milsze od dzieci
mówisz że rozumując w ten sposób
muszę dojść do twierdzenia
że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek

no to co

milszy mi jest pantofelek
od ciebie ty skurwysynie.
1
10
0
0
11
6
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   17.08.16 22:42

- Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by przekonać mojego ojca. - odparł zgodnie z prawdą Lorne. - Jednak Bulstrodowie od lat starają się utrzymywać neutralny grunt pod stopami. Do tej pory przyjmowaliśmy postawę obserwatora, nic ponad to. Nie gramy pierwszych skrzypiec w politycznej grze. Taka taktyka ma wiele zalet, ale ja uważam, że dzisiejszy świat potrzebuje zjednoczenia się szlacheckich rodów.
Należało pozbyć się słabej krwi, słabych rodzin, które psują bękartami najczystszych. Bez dwóch zdań.
Lorne nie spoglądał na ludzi dookoła. Chciał jak najszybciej przetransportować Samaela do Munga. Trzymaj się, Avery, obyś szybko wrócił do zdrowia.
Morgoth utrzymywał do Lorna odpowiedni dystans, nie dziwota, sytuacja Bulstrodów jest dość ciężka. Przez niego, ale o tym wiedziało niewielu. Póki co.
Nie było zaś widać było zagorzałej nienawiści, jaką dostrzegł w jego kuzynce, Rosalie. Ileż nawojowali się o głupią książkę, ile podłych słów padło. Lorne wspominał całą sytuację z uśmiechem, ale nie dzisiaj. Dzisiaj zdarzyło się zbyt wiele.
Parę chwil później byli na zewnątrz. Kierowali się do Św. Munga, by spróbować odratować wzrok Samaela.

[zt]


Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   06.08.17 0:46

2 maja 1956
Późna pora nie była przeszkodą, by zjawić się w Londynie, kiedy parę godzin wcześniej otrzymał wiadomość o zadaniu. Choć po przeżyciach z poprzedniej nocy był wykończony i ledwie mógł zebrać myśli w spójną całość, nie potrafił odmówić. Wiedział, jak wielkie faux pas popełnił, nie robiąc tego kilka dni temu i jak bardzo popadł w niełaskę, którą teraz próbował odzyskać małymi krokami. Nie sądził jednak, że przyjdzie mu czynić to w samym środku miasta.
Czekając w umówionym miejscu opodal wejścia w jedną z ponurych uliczek prowadzących w stronę Śmiertelnego Nokturnu, obracał w palcach różdżkę i obdarzał ją lękliwym spojrzeniem. Nigdy go nie zawiodła. Zawsze służyła mu tak, jak sobie tego życzył, a teraz odmawiała posłuszeństwa i dawała się ponieść nieokiełznanej magii krążącej po całym kraju. Nie wątpił, że głośny wybuch, o którym słyszał, przekroczył granice Londynu szybciej, niż ktokolwiek by tego chciał. Nie miał pojęcia, co to było ani jak się wydarzyło. Od słowa do słowa poznał jedynie plotki pętające każde siedlisko wypełnione czarodziejami, choć i im nie chciał dawać wiary w obliczu tego, co przeżywał we własnych myślach i z czym musiał się zmagać.
Zlecone zadanie miał wykonać w towarzystwie Mulcibera. To on zaprowadził go na miejsce, w którym jeszcze niedawno stała Wywerna, a teraz reprezentowała sobą jedynie stertę gruzu przesiąkniętego potężną magią. Zniszczenia na sąsiadujących budynkach, choć nieznaczne, działały na wyobraźnię wystarczająco mocno, by skrzywił się pod kapturem obszernej peleryny skrywającej sylwetkę Cassiusa w ciemności.
Nie jestem w stanie rozpoznać czegokolwiek, co pomogłoby nam w znalezieniu wejścia — wymamrotał, stawiając nogę na większym odłamku ściany i patrząc w głąb zgliszczy. Przeszedł kilka kroków dalej, w myślach odtwarzając układ Wywerny takim, jakim zapamiętał go z wizyt w tym miejscu. W jego oczach na niewiele zdała się ta próba, choć przypuszczał, że prędzej czy później w gruzowisku odnajdą ślady prowadzące na dół.
Jeśli mnie pamięć nie myli, zejście na dół wykonano z innego materiału — rzekł nieco głośniej, gdy wrócił z oględzin miejsca zniszczenia i przystanął obok swego towarzysza. — Ufasz swojej różdżce, Ignotusie? — spytał, sięgając po swoją, by ostrożnie wycelować nią w gruzy, jednak z jego ust nie wypłynęła żadna formuła. Nie rzucił zaklęcia, mając w pamięci zasłyszane plotki oraz to, czego sam doświadczył.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Ignotus Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber http://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 http://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 http://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 http://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
pośrednik nielegalnych transakcji
51
Czysta
Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
9
16
0
0
0
30
1
1
Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   07.08.17 1:14

Wywerna nie przeżyła spotkanie z szatańską pożogą. A przynajmniej na to wyglądało. Nie wszystko jednak przepadło i widział o tym każdy, kto był kimś więcej niż zwykłym przechodniem, który wstępował na miejsce tylko od czasu do czasu. Ukryte wejście do piwnicy obłożone zostało zaklęciami przez samego Czarnego Pana, więc musiało coś z niego zostać. Nie zamierzałem przeszukiwać ruin jednak sam. W dwie osoby pójdzie to zdecydowanie szybciej. Przypatrywałem się Nottowi z dystansu jak czekał z wejściem na Nokturn. Nott nieroztropnie stracił przychylność, jaką obdarzył go Czarny Pan. Miał jednak okazję się zrehabilitować. Ostatecznie mógł wykazać się w dziedzinie, którą niespecjalnie zajmować chcieli się ci, którzy mogli poszczycić się większą przychylnością naszego Pana, szczególnie, że i tak musieliśmy przeszukać potem piwnicę wspólnie. Skinąłem mu głową, gdy podszedłem bliżej i razem zagłębiliśmy się w mroczne alejki Nokturnu. Zabawne, że jeszcze rok temu wcale nie czułem się aż tak pewnie. Teraz zdawało mi się zaś, że wtopiłem się w ponury krajobraz na tyle mocno, że nie wyglądałem tu obco nawet dla siebie. Inni pewnie nigdy nie widzieli różnicy, ale ja czułem się nieswojo na wolności jeszcze przez długi czas. Myśl, że wreszcie odzyskałem moją dawną pewność była co najmniej pokrzepiająca.
- Zacznijmy od wejścia - spojrzałem na młodego mężczyznę. - Przejdziemy od drzwi i spróbujemy zlokalizować przynajmniej na oko, gdzie może być wejście.
Nie będziemy w końcu jak idioci latać po całym wielkim placu, na którym kiedyś stał budynek. Teraz zostały po nim zgliszcza i dawno rozwiany przez wiatr pył.
- To było na zapleczu - dodałem wskazując ręką orientacyjnie kierunek, w którym powinniśmy się udać. Próbowałem przypomnieć sobie, ile mniej więcej kroków wymagało przedostanie się przez Wywernę, kiedy jeszcze stała i ruszyłem w kierunku, w którym spodziewałem się znaleźć resztki schodów wiodących na dół. Z kieszeni szaty wyjąłem duży, złoty, ozdobiony szmaragdem klucz. Nie spodziewałem się, że drzwi przetrwały, ale gdyby jednak magia Czarnego Pana zdołała je ocalić mogło okazać się konieczne, by dostać się do środka.
- Czyżbyś ty nie ufał swojej? - Uniosłem nieznacznie brew w niemym zaciekawieniu, za którym kryło się jednak delikatne ostrzeżenie - uważaj, komu takie pytania zadajesz. Nie żywiłem do Cassiusa niechęci, był mi on w gruncie rzeczy obojętny. Byłem do niego o tyle przychylnie nastawiony, o ile popierał Czarnego Pana. Nawet jednak w Rycerzach to ja z naszej dwójki byłem Śmierciożercą, który udowodnił, że na zaufanie zasłużył. Nierozsądnie było to podważać. Choć, żeby być uczciwym, zwykle trzeba dużo więcej, bym poczuł się w jakimkolwiek stopniu dotknięty.




Death and danger do not have to
come with trappings.
Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   07.08.17 11:06

Patrzenie na zgliszcza Wywerny, miejsca, w którym działy się jedne z najistotniejszych wydarzeń jego życia ostatnich miesięcy, sprawiało trudny do opisania ból. Nigdy nie pokusiłby się o przypuszczenie, że budynek ten da się w jakikolwiek sposób uszkodzić, skoro pieczę nad nim sprawował sam Czarny Pan. Znając jego potęgę, mając z nią jakąkolwiek styczność, przychodziła mu tylko jedna myśl – to on sam, najpotężniejszy czarodziej wszech czasów, pozwolił Wywernie lec w gruzach, skrywając w gruzach i popiele to, czego świat nie był jeszcze gotów ujrzeć, co nie zmieniało faktu, że ktoś niepożądany mógł próbować poznać sekrety skryte pod ziemią.
Dziękuję, że zabrałeś mnie ze sobą — wymamrotał, postępując za Mulciberem. — Odzyskanie, choćby szczątkowego zaufania Czarnego Pana jest jedynym, czym kiedykolwiek przejmowałem się w prawdziwy sposób. Jeśli w ten sposób mam uczynić to łatwiejszym… niech tak będzie. Środki nie grają roli, jeśli mam działać w jedynym słusznym celu. — Nie oczekiwał, że Mulciber w jakiś sposób poprze którekolwiek z jego słów. W dużej mierze wypowiadał je sam dla siebie, będąc do cna przesiąknięty wiarą w potęgę tego, co spływało z ust, wszak to właśnie w ten sam sposób znalazł się pośród zwolenników Toma Riddle’a i nie widział nic złego, nic zdrożnego w pielęgnowaniu tego atutu, mimo że nie był to ani czas, ani miejsce na takie dywagacje.
W obliczu tego, co spotkało mnie zeszłej nocy, skłonny jestem wyrazić sceptycyzm, że nie wszystko może pójść po naszej myśli — odparł krótko. — Nie wiemy, czy któreś z zaklęć się utrzymało, czy w jakiś sposób nie wywołamy jeszcze większej katastrofy. Oczywiście mogę nie mieć racji. Nie przekonamy się, dopóki nie sprawdzimy tego na własnej skórze. — Dodał, pewniej chwytając różdżkę, aby następnie skierować się w stronę nieco większej sterty gruzu. Zgodnie z tym, jak zapamiętał swoją ostatnią wizytę tutaj, zmierzali w stronę zaplecza, sądząc po ilości drewnianych odłamków, na które trafiał podeszwami butów. Własnemu wzrokowi nie mógł zaufać. Nie czuł się na tyle pewnie, choć zażyty eliksir pozwolił mu z powrotem widzieć.
To chyba tutaj — mruknął, robiąc nieco większy krok w tył, po czym wycelował różdżką z niewielkim trudem w szczelinę między gruzami. — Reducto — rzekł nieco głośniej, zaciskając na rącze palce tak mocno, iż rodowy herb zdawał się palić go w skórę. Wypowiadanym słowom towarzyszyło znajome ciepło używanej magii, rozchodzące się po wzdłuż całego ramienia, jednak Cassius nie miał pewności, czy jego próba się powiedzie. Nie był na tyle próżny, by wieszczyć sobie bezmyślny sukces.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   07.08.17 11:06

The member 'Cassius P. Nott' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 4

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Ignotus Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber http://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 http://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 http://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 http://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
pośrednik nielegalnych transakcji
51
Czysta
Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
9
16
0
0
0
30
1
1
Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   08.08.17 8:48

Chodziłem po gruzach sali, w której kiedys zasiadałem w towarzystwie Lorda Voldemorta. Po miejscu, gdzie złożyłem Czarnemu Panu przysięgę służby po kres moich dni. Po miejscu, w którym mogłem zobaczyć jego potęgę. Nie czułem żalu, Wywerna to był tylko budenek, kilka desek i cegieł zlepionych zaprawą. Cała nie była symbolem dla nikogo i dla niczego. Zburzona była milczącym świadkiem siły Czarnego Pana. To on potrafił to miejsce obrócić w perzynę jednym zaledwie zaklęciem. Potęga, którą dysponował była niezmierzona i tutaj, teraz można było ją niemalże poczuć na własnej skórze.
- Proszę - odparłem na podziękowania Cassiusa. Nie miałem mu za złe chwilowej słabości, jeżeli Czarny Pan zamierzał mu wybaczyć. Skoro otrzymałem misję do wykonania w jego towarzystwie, zapewne Nott znajdował się na dobrej drodze do odkupienia. Musieliśmy być silni, ale prawdziwej potęgi nie osiąga się zabijaniem sojuszników tylko dlayego że raz zabrakło im wytrwałości. Czarny Pan doskonale to jak widać rozumiał i wiedział, kiedy łaska zdziała więcej niż strach. Ufałem mu całkowicie. Jego jedno słowo mogło decydować o mim życiu i śmierci, na własnej skórze czułem jego gniew. Ale reprezentował potęgę, jakiej bie widziałem u nikogo innego. Bycie jego sługą uważałem za zaszczyt. Jeśli Cassius dostał więc jego przyzolenie, by ponownie sobie na to zasłużyć, kimże byłem, żeby mu to utrudniać?
- Też miałeś przygody tej nocy? - Bardziej stwierdziłem, niż zadałem pytanie. Nie liczyłem na to, że Ministerstwo odgadnie zagadkę anomalii, Czarny Pan był z pewnością bliżej prawdy niż oni kiedykolwiek mogliby być. Wierzyłem, że my prędzej znajdziemy przyczynę dziwnego zachowania magii niż służby.
- Na yo wygląda - potwierdziłem słowa Notta odchodząc na kilka kroków od wejścia do piwnicy. Trzeba było je odgruzować, bezpieczna odległość zdawała się być dobrym pomysłem.
- Reducto ponowiłem zaklęcie. Czyżby magia miała jednak dziś z nami nie współpracować?




Death and danger do not have to
come with trappings.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   08.08.17 8:48

The member 'Ignotus Mulciber' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 92

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   08.08.17 22:26

Stojąc pośród gruzowiska tego, czym była Wywerna jeszcze kilka dni temu, nabierał coraz większe przekonania, że dzieło widziane tej nocy powstało rękami Czarnego Pana. Nie znał nikogo innego, kto władałby taką mocą, by zmieść budynek tak łatwo; budynek własnoręcznie zabezpieczony przed ingerencją niepożądanych osób z zewnątrz. Sam Grindelwald nie podołałby temu zadaniu. Był tego pewien.
Tak. Miałem — potwierdził mimowolnie z nutą cynizmu charakterystycznego dla oczywistych stwierdzeń, które zwykł wygłaszać w nieco innych warunkach. Tutaj nie miało to racji bytu. Mulciber nie był kimś, kogo bawiły towarzyskie spekulacje i opowiastki przekręcane do tego stopnia, że ziarno prawdy było prawdziwym eufemizmem, zaś Nott zdawał się nie być skory do dzielenia tego rodzaju przeżyciami i najwyraźniej nadal przeżywał to, co wczorajszej nocy miało miejsce.
Spod przymrużonych powiek patrzył, jak gruz namierzony przez Ignotusa rozpada się na kawałki, unosząc ze sobą połacie pyłu, wznosząc kurz utrudniający oddychanie. Ręką zagarnął pelerynę, osłaniając nią twarz, jednak nie zdołał uchronić się przed skutkami zaklęcia. Kaszlnął kilkakrotnie tak, jak należało uczynić, przebywając pośród innych. Odwrócił się na moment, poświęcając pełną uwagę tylko sobie, a gdy wrócił spojrzeniem do Mulcibera – zamarł. Nie widział ani nie miał pewności, czy to, co dostrzegł na jego twarzy, było krwią, czy jakimś innym, nieznanym skutkiem ubocznym albo jeszcze czymś innym, lecz sama myśl, że ktoś mógł krwawić w jego obecności, zdawała się go paraliżować. Trauma krwi, z którą musiał żyć, z której konsekwencji wyleczył się całkiem niedawno, przysparzała mu problemów we właściwym funkcjonowaniu. Był przeczulony na widok krwi do tego stopnia, iż popadał w panikę, jakby on sam krwawił, choć z biegiem lat nauczył się akceptować, że wypadki chodziły po czarodziejach równie często jak po mugolach i wyrobił w sobie odruchy, dzięki którym nie tracił głowy.
Puścił pelerynę i zbliżył się do Mulcibera, w międzyczasie wyciągając z kieszeni spodni zmiętą, materiałową chustkę do nosa.
Dobra robota. Wszystko w porządku? — spytał, wyciągając ku niemu dłoń z materiałem, po czym skierował wzrok na powstałą właśnie wyrwę. — Zdaje się, że trafiłeś idealnie w miejsce, gdzie stały drzwi. Spójrz — Wskazał palcem na drewno wystające spośród gruzu, ostrożnie wyciągając ku niemu różdżkę. Przygotowywał się na to, z czym mogli się zmierzyć, co mogło zaląc się w podziemiu Wywerny w ciągu tych kilku dni.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
 

Zejście do piwnicy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Gryzonie w piwnicy
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Wejście do kryjówki Ghosta w piwnicy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu :: Biała Wywerna :: Piwnica-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17